Roman Abramowicz przejdzie do historii piłki nożnej. Był pierwszym z wielu prywatnych inwestorów, którzy weszli w ten sport i wpompowali w niego olbrzymie pieniądze. Zrobił z silnej, choć mało utytułowanej, drużyny europejskiego potentata. Zmienił obraz futbolu – głównie angielskiego, choć nie tylko – na zawsze. A jak dzisiaj wyglądałby świat bez niego?
Archiwum kategorii: Trudne tematy
Do ostatniego gwizdka!
Nadzieja matką głupich? Czy może jest jak cukier w herbacie? Jeśli nawet jest jej bardzo mało, to i tak wszystko osłodzi. Jedno możemy uznać za pewnik - nadzieja = kibicowanie.
Rooneutralność
Lecznicze działanie czasu w kontekście odniesionych ran nie jest takie oczywiste. Po okresie gojenia się pozostaje blizna, umożliwiającej, co prawda, kontuzjowanemu niegdyś obiektowi funkcjonowanie, acz rzadko pozwalającej na powrót do pełnej sprawności sprzed urazu. Tyczy się to oczywiście również sfery mentalnej, w odniesieniu do której najczęściej owej metafory się używa. Dzięki osobie Wayne'a Rooneya mam okazję się o tym przekonywać od kilku miesięcy.
Gdy uzależnienia niszczą człowieka – George Best
Co za dużo to niezdrowo - znane powiedzenie, które w pełni oddaje tematykę niniejszego tekstu. Chciałbym bowiem poruszyć tematy, o których dżentelmeni głośno nie mówią. Jak wiemy, w nadmiarze szkodzi wszystko, tym bardziej alkohol. Nawet witaminy można przedawkować, co dopiero wszelkiego rodzaju używki. Radzę więc uważać z Rutinoscorbinem. ;-) Tak na poważnie, chciałbym poruszyć problem obecny tak w futbolu, jak i w życiu od zawsze oraz jego wpływ na kariery znanych skądinąd piłkarzy. Z reguły jest to wpływ negatywny, jednak nie ma co się temu dziwić. Wszystkie te substancje wpływają na kondycję psychofizyczną człowieka, a niesportowy tryb życia z pewnością nie sprzyja uprawianiu wyczynowego sportu.
Co gdyby nie było piłki nożnej?
Wyobraź sobie, że pewnego dnia leniwie zwlekasz się z ciepłego łóżka. Powoli idziesz do kuchni, gdzie czeka na Ciebie kubek ulubionej kawy i porcja świeżej prasy. Zasiadasz wygodnie na swoim krześle. Otwierasz gazetę z lekkim uśmiechem na twarzy. Od razu wertujesz strony w poszukiwaniu najgorętszych newsów ze świata piłki nożnej.
Monachium 1958 – zatrzymajmy się na chwilę
Zatrzymany zegar z napisem "Munich". 6 lutego 1958 roku. 15:03. Niektóre kwiaty Manchesteru zwiędły, uschły na zawsze. W tym roku zamiast artykułów, felietonów, zatrzymujemy się na chwilę i przedstawiamy tłumaczenie rozdziału pt. Munich z angielskiej, nieprzetłumaczonej dotąd na język polski autobiografii Sir Bobby'ego Charltona.
Bo ja po prostu nie akceptuję nienawiści…
Rywalizacja pomiędzy klubami jest trwale zapisana w historii futbolu. Szczególną niechęcią do siebie darzą się zawsze kluby z miast położonych obok siebie, z tej samej miejscowości, bądź walczące nawzajem o najcenniejsze trofea. Nie dziwi mnie to, że kibice i piłkarze przeciwnych sobie drużyn delikatnie mówiąc "nie przepadają za sobą". Powiem więcej, jestem za tym, żeby tę tradycję podtrzymywać, gdyż - jak każdy zagorzały kibic wie - dodaje to wyjątkowego smaczku względem całych zmagań pomiędzy obiema ekipami. Kto z nas nie lubi tego dreszczyku emocji i adrenaliny przed starciami z Liverpoolem, Chelsea czy derbowymi meczami z City? Na tego typu zdarzenia czekamy zawsze, więc o tyle wtedy bardziej smakuje nam przekomarzanie się z naszymi rywalami, robienie sobie z nich żartów itp. W moim przekonaniu jednak nie powinno być między nami żadnej nienawiści, nie chodzi tu tylko o tę sportową, bo ona jest zjawiskiem bardzo negatywnym w każdej dziedzinie, ale to przede wszystkim na niej chciałbym się dzisiaj skupić.
Odejść
Mówi się, że odejść jest łatwo. Wystarczy przestać czuć, myśleć, zamknąć oczy. Jak jest naprawdę chyba nie sposób odpowiedzieć. Ci, którzy umierają zostawiają po sobie wiele śladów, przede wszystkim te, które zagnieżdżone zostają na zawsze w naszej pamięci. Bo odejść jest łatwo, a trudno jest żyć nam w cierpieniu, ze świadomością straty kogoś bliskiego… Tak się przynajmniej mówi.
Prawda wyszła na jaw
W środowy wieczór 20 Października 2010 roku wraz z tym cholernym oświadczeniem dla prasy coś we mnie umarło. Zdałem sobie sprawę że od 2004 roku żyłem w kłamstwie i niewiedzy. Tak jak wielu innych kibiców United trwałem w przekonaniu że Wayne Rooney jest prawdziwym Czerwonym Diabłem którego lojalności nie trzeba było nikomu udowadniać. Złudzeniu uległ nawet sam Sir Alex Ferguson który nie jednokrotnie powtarzał że ze względu na to że Wayne trafił do United w tak młodym wieku z Evertonu traktowany jest przez klub jak wychowanek. Mieliśmy wrażenie że zawsze zostanie z nami, na dobre i na złe i z dumą będzie nosił na sercu herb klubu z Old Trafford dzień po dniu udowadniając status klubowej legendy będąc wzorem poświęcenia i walki do końca. Byliśmy dumni że taki człowiek gra w naszym ukochanym klubie i staje się jego symbolem.
O Rooneyu coś jeszcze
Szok, niedowierzanie, zaskoczenie – to tylko niektóre z emocji targających mną po przeczytaniu wczorajszych doniesień. Doniesień, które okazały się prawdziwe. Tym razem nie chodziło o słynną już zdradą Rooney'a, o której nie tak dawno rozpisywały się angielskie bulwarówki. Jak wszyscy dobrze wiemy, Wayne chce opuścić Manchester United. Klub, w którym - jak stwierdził niedawno - chciałby zakończyć karierę. Ta jakże smutna wiadomość spadła na nas jak grom z jasnego nieba, choć wcześniej nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy. Fakt, Wazza nie miał ostatnio wielu powodów do radości, tak w życiu osobistym jak i w klubie. Pojawiać zaczęły się nawet spekulacje o zmianie otoczenia i transferze do Hiszpanii, nie traktowałem ich jednak zbyt poważnie. Aż do wczoraj.
Redlog.pl – Manchester United – blog fanów Because we are United