Archiwum dla kategorii ‘Waszym zdaniem

„Derby Europy”? Wolne żarty…

„Wielkie derby Europy”- po tym określeniu każdy szanujący się kibic piłki nożnej ma w myślach synonim- Real Madryt vs FC Barcelona. Huczne zapowiedzi nawet czasem miesiąc przed samymi Derbami Hiszpanii ukazuje, jak wielkim medialnym spektaklem są te potyczki. Jednak czy to już nie przesada? Czy takiego epitetu są godne te spotkania? Oglądając wnikliwie ostatnie starcia powyższe stwierdzenie przyprawia mnie o śmieszność.



Mocarze i podlotki

Jak w popularnej, z lekka krzykliwej reklamie: „niemożliwe staje się możliwe”. Bodaj Alan Hansen przewidywał przed ostatnią kolejką fazy grupowej, że w nadchodzącym 2012 roku zobaczymy na niwie Ligi Mistrzów ledwie dwa angielskie zespoły. Arsenal, mimo że uważany za szaraczka wśród brytyjskiego kwartetu, okiełznał przypisanych mu grupowiczów jako pierwszy, wczoraj doszlusowała do fazy knockout londyńska [...]



Kończy się pewna era…

Kończy się pewna era...
Ostatni dzień maja. Dopiero co zdążyłem otrząsnąć się po przegranej sobotniej bitwie. Już prawie zapomniałem, albo i nie chciałem pamiętać. Pogodziłem się. Barcelona gra wielki futbol. Zasłużyli. Bezsprzecznie. W mediach szybko pojawiły się informacje o przebudowie Manchesteru United. Wszyscy huczą: zmiany, zmiany, zmiany. Sprzedajmy tego, kupmy tamtego. Glazerowie wykładają 170 milionów. Świetnie. Trzeba kupić nowe gwiazdy, zbudować nowy zespół. Trzeba? Ano trzeba. Ale czy chcemy?



„Mission Impossible”?, czyli sposób na Barcelonę


Stało się, trzeci już finał Ligi Mistrzów w przeciągu czterech lat stał się faktem. Tym razem jednak, na Wembley Fergusona i spółkę czeka dużo trudniejsze zadanie do wykonania, niż to dwa i trzy lata temu. Dlaczego? Obecna forma Barcelony (i przychylność sędziów) bije na głowę tę Blaugranę, która ograła nas w Rzymie. Również moskiewski finał nie sposób porównać z tym, co czeka nas w tym sezonie. Stoimy przed bardzo ciężkim wyzwaniem. Czy United będzie w stanie uleczyć piłkarski świat z katalońskiej dominacji? Wierzę, że tak. Jako zagorzały fan teoretyki piłki nożnej, taktyk, personaliów i tym podobnych postaram się znaleźć odpowiednie ustawienie i odpowiednią jedenastkę, która będzie w stanie dowieść, że „Mission Impossible” to jednak chora przesada.



Farsa w finale, czyli strach przed meczem na Wembley

Farsa w finale, czyli strach przed meczem na Wembley
Półfinały odeszły już w najdalsze zakątki pamięci. I dobrze. Manchester United w pięknym stylu pokonał Schalke 04 i awansował do finału, w co większość wszyscy fani drużyny z Old Trafford wierzyli od początku. Ale już mi się niedobrze robiło, gdy słyszałam w telewizji czy radiu tylko o wspaniałej Barcelonie, pokonanym Realu, ogromie fauli i „fauli” oraz prowokacjach. Prawie cały piłkarski świat był zachwycony możliwością starcia tych dwóch klubów cztery razy w przeciągu zaledwie jednego miesiąca. Ale nie o tym chciałam napisać.



Transfery według sir Alexa

Transfery według sir Alexa
Chociaż Czerwone Diabły nie zdążyły jeszcze wznieść w górę pucharu za zwycięstwo w Premier League, a na drodze do sukcesu na arenie europejskiej wciąż stoi Barcelona, większość kibiców zaczyna już żyć nadchodzącym okienkiem transferowym. Zbliżająca się emerytura lub termin wygaśnięcia kontraktu niektórych zawodników oraz „wyścig zbrojeń” między klubami z najwyższej klasy rozgrywkowej sprawia, że w mediach wciąż przewijają się liczne nazwiska wymieniane w kontekście transferu do United. Jest to sytuacja całkowicie zrozumiała i nawet sami włodarze klubu oświadczyli już, że spodziewają się zakontraktować trójkę zawodników.



Ferguson: Ten, który nie wie, że nie można i robi

Ten, który nie wie, że nie można i robi
Wyobraźmy sobie, że bliżej nieznany nam trener obejmuje Aston Villę, trenerem mógłby być np. Ralf Ragnick lub Quique Flores. Z jakiejś przyczyny menedżer ów nie lubi Manchesteru United, na jakiejś konferencji prasowej wypalił, że jego marzeniem jest zrzucić United z ich pieprzonej grzędy. Przygłup, co nie? Alex Ferguson, wtedy jeszcze bez tytułu szlacheckiego, jest pierwowzorem tej sytuacji. Dokonał czegoś w Europie ze słabą drużyną, przeszedł do klubu, który bronił się przed spadkiem, bronił się także przez jego pierwszych półtora roku na Old Trafford. To dopiero przygłup, co nie? Odrobić stratę 12 mistrzostw w 24 lata, prowadząc drużynę, która broni się przed spadkiem i która dobre lata ma daleko za sobą. Wszyscy mądrzy wiedzą, że to niemożliwe, a przychodzi jeden, który nie wie i to robi.



Czy w tym roku się uda?

Czy w tym roku się uda?
Manchester United nadal walczy na trzech frontach w tym roku. Ma szansę na zdobycie klasycznej potrójnej korony: zwycięstwo w Premiership, Puchar Anglii i wygranie Ligi Mistrzów. Czy mu się to uda? Będzie ogromnie ciężko. Rywale, jacy zostali na naszej drodze po laury, są z najwyższej półki.



Barceloński narcyzm

Barceloński narcyzm
Nie od dziś wiadomo, że zwycięstwa przysparzają zarówno kibiców jak i wrogów. Jest to naturalna kolej rzeczy i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie prowadziło do skrajności. A w wypadku tego klubu, z tym właśnie mamy do czynienia. Dobra postawa drużyny z Katalonii w ostatnich latach doprowadziła do pojawienia się niezdrowego zjawiska kultu. Ta „choroba” udzieliła się kibicom, piłkarzom i przede wszystkim dziennikarzom. O ile jeszcze kibica można zrozumieć, bo przecież każdy się cieszy, kiedy jego drużyna sięga po puchary i pokonuje odwiecznych rywali, o tyle od piłkarzy wymaga się odrobinę pokory i skromności. A dziennikarz, jak sędzia – z definicji powinien być bezstronny i sprawiedliwy.



Ocierając się o doskonałość

Ocierając się o doskonałość
Kolejny mój tekst to pewne przemyślenia, które nasunęły mi się po „największym” widowisku piłkarskim ostatniego tygodnia – Gran Derbi. Mianowicie obecna sytuacja Barcelony, a także fascynacja i wielkie emocje towarzyszące pojedynkom Barcelony i Realu Madryt.



..