Archiwum dla kategorii ‘Legendy

Sir Alex Ferguson – 25 lat najlepszej suszarki…

Dokładnie 25 lat temu na Old Trafford zawitała osoba, która zmieniła oblicze angielskiego futbolu. Mowa tu oczywiście o sir Aleksie Fergusonie, który 6 listopada 1986 zastąpił Rona Atkinsona na stanowisku menedżera Manchesteru United. Przez niektórych nazywany jest dinozaurem, inni go krytykują, a co poniektórzy wysyłają go co roku na emeryturę (2), (3). Jedno jest pewne – Ferguson nie patrzy na to, co mówią inni. On po prostu nieprzerwanie robi swoje. Niezwykle efektywnie i efektownie.



United – The Legend of The Busby Babes

United - The Legend of The Busby Babes
Początkiem sierpnia 2011 roku na rynku kinematografii ukazał się kolejny film fabularny nawiązujący tematycznie do klubu Manchester United, na który muszę przyznać czekałem z utęsknieniem. United: The Legend of The Busby Babes autorstwa reżysera Jamesa Stronga to bardzo poruszająca rekonstrukcja zdarzeń prowadzących do Monachijskiej tragedii lotniczej, która niemal zniszczyła najlepszy w tamtym okresie klub sportowy na Wyspach Brytyjskich, należący również do ścisłej Europejskiej czołówki. Film zrealizowała korporacja BBC i trzeba przyznać, że dołożono wszelkich starań, aby twórcy oraz obsada zawsze zdawali sobie sprawę, iż poruszają się po ziemi świętej dla wszystkich związanych z klubem Manchester United, zarówno kibiców, jak również osób które przeżyły katastrofę.



Czy ten pan jest legendą?

Czy ten pan jest legendą?
Tytuł może wydać się z pozoru pytaniem trywialnym, bo oczywistym, jest że David Beckham to żywa legenda piłki nożnej. Chodzi mi jednak o zgoła odmienną kwestię – czy Anglik ma prawo być nazywany legendą Old Trafford, mimo, że przez ostatnie 8 lat swej piłkarskiej kariery w Teatrze Marzeń wystąpił zaledwie dwa razy i tylko raz w trykocie z diabełkiem na piersiach (podczas spotkania benefisowego Gary’go Neville’a). W dodatku, pomimo bycia wychowankiem, opuścił klub w wieku zaledwie 28 lat na rzecz Realu Madryt, w którym prezes Florentino Perez realizował marzenia o stworzeniu galaktycznego dream-teamu złożonego z największych gwiazd światowej piłki. Czy taki piłkarz ma prawo być stawianym na jednej półce z wiernymi do samego (albo prawie samego) końca legendami United, jak Keane, Scholes czy Giggs?



Goodbye Edwin van der Sar

van_der_sar.jpeg
Ktoś kiedyś powiedział, że najważniejszą miarą umiejętności bramkarza nie jest liczba obronionych „setek” podczas całej kariery, ale to jak długo i w jakim momencie będzie się w stanie grać na najwyższych obrotach. Jeżeli to prawda, to Edwin van der Sar jest najlepszym bramkarzem od momentu wyprodukowania pierwszej piłki. Holender pokazał, że nie liczy się ilość (czyt. wiek), a jakość. Pomimo, że w barwach klubu z Old Trafford rozegrał tylko 6 sezonów, zostanie zapamiętany lepiej niż niejeden „Diabeł”, który w tym zespole grał dłużej.



43 years ago… – droga po Puchar Europy

43 years ago... - droga po Puchar Europy
Są takie rzeczy, których istnienia świadomych jest wielu ludzi, mimo iż za wiele o nich nie wiedzą. Zazwyczaj po prostu przechodzą nad tym do porządku dziennego. Gdy ktoś nie specjalizuje się w danej dziedzinie, za wystarczające uzna podstawowe informacje – w tym wypadku świadomość zaistnienia pewnego zdarzenia. Problem pojawia się wówczas, gdy to ekspert ma jakieś braki w wiedzy, wtedy stosownym krokiem wydaje się je uzupełnić. Właśnie z taką sytuacją spotykamy się, kiedy kibic Manchesteru United (a więc prawdopodobnie specjalista) ma pewne luki w wiedzy. I właśnie o zdarzeniu, do którego ta charakterystyka pasuje niemal doskonale, traktować będzie poniższy artykuł.



Dzięki Carlos

Dzięki Carlos
Who’s that tw… Pośpiewamy? Nie tym razem. Są takie chwile w życiu, których za nic w świecie nie można przewidzieć. Gdzież by mi przyszło do głowy, że będę wdzięczny Carlosowi Tevezowi za to, co zrobił? W tak ważny dla Manchesteru United i jego trenera czas w przedziwny sposób działania znienawidzonego na co dzień Argentyńczyka pozwalają dostrzec kolejny dowód wielkości Sir Alexa Fergusona. I za to wypada mu podziękować.



Magiczny duet: Yorke and Cole

Magiczny duet: Yorke and Cole
Ostatnio, dość często myślałem o przeszłości i magicznym duecie Yorke and Cole. Dziś chciałem przybliżyć, nie tylko sobie, lecz również Wam dokonania tych dwóch czarnoskórych napastników. Zagłębiając się myślami w przeszłość na mej twarzy pojawia się błogi uśmiech, gdy myślę o roku 1999 i dokonaniach, jakie wtedy odniósł nasz kochany klub. Gole strzelane przez obu napastników były przecudnej urody, a bramka zdobyta w meczu z Barceloną do dziś ukazuje jak powinien pracować prawdziwy, zgrany duet.



Welcome Home, David!

David Beckham
Minął już ponad tydzień od rewanżowego spotkania z ekipą Rossonerich, w którym Czerwone Diabły odniosły pewne zwycięstwo, przypieczętowując tym samym swój awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. Zawodnicy Manchesteru grają dalej nie oglądając się wstecz, lecz ja, jako kibic uwielbiam wspominać piękne chwile, w których ten zespół odnosił sukcesy.



Kiedy mewy śledzą łajbę… – 15 lat po wybryku Cantony

Cantona Kung Fu
Wczoraj – 25 stycznia – minęła piętnasta rocznica pamiętnego meczu Manchesteru United przeciwko Crystal Palace, w którym Eric Cantona (słusznie czy niesłusznie) odesłany z boiska po czerwonej kartce, nie wytrzymał wyzwisk kierowanych pod jego adresem przez dwudziestoletniego fana CP i postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość. Cóż się zmieniło od tamtego czasu…? Zastanówmy się.



Legendy: Ruud van Nistelrooy – Latający Holender

Legendy: Ruud van Nistelrooy - Latający Holender

Ludzie mówią, że przegrywanie to część gry. Że nie da się cały czas wygrywać.
Nie zgadzam się z nimi. W moim słowniku nie istnieje słowo „przegrana”.

Tak właśnie w jednym z wywiadów Ruud van Nistelrooy przedstawił swoją własną filozofię porażki. W sporcie bywa jednak różnie – być może także dlatego, że na wygraną składa się wiele różnorakich czynników. Motywacji, przynajmniej van Nistelrooyowi nigdy nie brakowało, skuteczności także nie. W pewnym momencie zabrakło jedynie dobrych układów z kolegami, a może tylko jednym kolegą, z drużyny, a zatem także managerem. Z Old Trafford odchodził w lekkim cieniu niesławy, który rzucono na niego zbyt pochopnie. Wielu chciałoby, by ta historia wyglądała zupełnie inaczej, ale takie właśnie były koleje losów Ruuda van Nistelrooya w Manchesterze United.



..