Michael Owen w Manchesterze United!

Od plotki do oficjalnego komunikatu upłynęło zaledwie kilkanaście godzin. Rano angielskie gazety zgodnie podały, że Manchester United stara się o byłego napastnika Liverpoolu, Realu Madryt i Newcastle United – Michaela Owena. Anglik przeszedł szczegółowe testy medyczne w Carrington i został przedstawiony jako nowy gracz zespołu Sir Alexa Fergusona!
29-letniemu zawodnikowi kilka dni temu skończył się kontrakt z ekipą Newcastle United. Sroki spadły do niższej klasy rozgrywkowej i napastnik nie chciał zawierać nowej umowy. Tym samym stał się darmowym celem transferowym. I choć zgłosiło się kilka klubów, to United było zdecydowanie najsilniejszym konkurentem, a Michael Owen po prywatnej rozmowie przy śniadaniu z sir Alexem Fergusonem postanowił pomóc Czerwonym Diabłom w obronie zdobytych w zeszłym roku tytułów.
Michael to napastnik światowej klasy ze świetnym wynikiem strzeleckim i najwyższym poziomem umiejętności. To nigdy nie ulegało wątpliwości. Przybycie do Manchesteru United z oczekiwaniami, jakie mamy jest czymś, co Michaelowi na pewno da sporo satysfakcji.
To wspaniała szansa i podpisuję się pod kontraktem obiema rękoma. Nie mogę się doczekać pierwszych dni jako zawodnik Manchesteru United i cieszę się, że znam już tak wielu zawodników ze składu. Straciłem przygotowania przedsezonowe w zeszłym roku i cieszę się, że zacznę treningi w Carrington od dnia pierwszego. Chcę podziękować sir Alexowi za zaufanie jakie mi okazał i dać mu moje słowo, że odpłacę mu swoimi bramkami i występami.
Michael Owen
Czy kupno Michaela Owena to dobra inwestycja? Śmiem stwierdzić, że zdecydowanie tak. Żeby nie być gołosłownym, przedstawię poniżej w sposób wręcz naukowy (bo wypunktowany) argumenty, które popierają tezę, iż SAF wykonał dobry ruch. Michael Owen:
- nic nie kosztował,
- będzie tani w utrzymaniu,
- ma cenne doświadczenie, które przyda się w kształtowaniu młodszych kolegów (Welbecka, Machedy),
- (prawdopodobnie) nie będzie kaprysił,
- można od niego sporo wymagać,
- będzie dobrym kandydatem na jokera, którego brakuje od czasu zakończenia kariery przez Ole Gunnara Solskjaera,
- da SAF-owi nowe możliwości taktyczne – od czasów Ruuda van Nistelrooya nie było w zespole typowego łowcy bramek, człowieka od dostawiania nogi,
- jeśli się nie sprawdzi, będzie można się go szybko i łatwo pozbyć (dwa lata na liście płac to naprawdę niedużo),
- może strzelić decydującą bramkę w meczu z Liverpoolem na Anfield Road… za samo obejrzenie reakcji kibiców Scousersów byłbym gotów zapłacić za Anglika.
Zostanie drugim Luisem Sahą czy Henrikiem Larssonem? Mam nadzieję, że jednak tym drugim. Szwed, choć wiele osób miało spore wątpliwości co do zasadności tego transferu, zrobił dla United naprawdę dużo. Choć grał na Old Trafford zaledwie trzy miesiące zyskał sobie licznych fanów i w zasadzie nikt z kibiców nie mógł powiedzieć, że Szwed się SAF-owi nie przydał.
Michael Owen będzie miał dwa lata na udowodnienie swojej wartości i zapisanie się w historii futbolu po raz kolejny, tym razem jako gracz znienawidzonego w Liverpoolu Manchesteru United. Dla Owena korzyści są oczywiste. Wielki klub, wielkie cele, wielcy piłkarze, wielkie szanse – z tym wszystkim wiąże się gra w Manchesterze United. Ma jednak dużą szansę, by odwdzięczyć się sir Alexowi Fergusonowi za zaufanie i niegasnącą sympatię (kiedy Owen był jeszcze jedynie dobrze zapowiadającym się młodzikiem, Szkot próbował go ściągnąć na Old Trafford – nie sprostał jednak wymaganiom opiekującego się karierą Michaela ojca i ostatecznie Anglik został zawodnikiem Liverpoolu) i zyskać sobie kilku nowych fanów wśród kibiców United.
Ciekawy jestem, jaką rolę przewidział dla niego w swojej układance sir Alex Ferguson. Większość kibiców i obserwatorów widzi w nim następcę Ole Gunnara Solskjaera, czyli wchodzącego z ławki jokera. Wydaje mi się, że dla obu stron – zespołu i zawodnika – byłoby to najlepsze rozwiązanie, najlepiej wykorzystujące potencjał i raczej słabe zdrowie Owena. Ktoś, kto przez ostatnie lata trapiony był kontuzjami (jak to powiedział mój kolega-sceptyk: przecież jemu noga z kolana wypadnie zanim zacznie trenować!), nie powinien raczej stanowić głównej siły ofensywnej zespołu, zwłaszcza, że w składzie mamy takich zawodników jak Wayne Rooney i Dymitar Berbatow. Michael, w mojej opinii, będzie facetem, który wejdzie na ostatnie pół godziny lub krócej, by w decydującym momencie dostawić nogę i 20 marca skończyć marzenia Liverpoolu o tytule mistrzowskim wygrać dla United mecz.
Kolejną frapującą mnie kwestią jest numer, jaki na plecach prezentował będzie Anglik. Wyobrażacie sobie szok, jaki wywołałaby informacja, że zostanie on kolejną, po Cristano Ronaldo, „siódemką”? Już widzę tę burzę i fascynującą dyskusję (jako redaktor wręcz marzę o takim rozwiązaniu, bo pozwoliłoby to napisać naprawdę dobry tekst), jaka miałaby miejsce, gdyby były Scouser, do tego będący nieco ryzykownym zakupem, dostał najważniejszy w klubie numer.
Jak zostanie przyjęty na Old Trafford? W końcu przez lata grał dla największych rywali United – Liverpoolu. Z pewnością dla wielu kibiców wciąż będzie symbolem znienawidzonego klubu i ci być może będą zirytowani obecnością Anglika na Old Trafford. Prawdopodobnie jednak większość kibiców Czerwonych Diabłów postanowi udzielić Owenowi kredytu zaufania i dać mu możliwość odrodzenia się. Być może po zakończeniu kariery ludzie lepiej będą pamiętać jego grę w Manchesterze United, niż Liverpoolu? W końcu Michael wciąż ma jedynie 29 lat. Jak na napastnika to naprawdę jeszcze nie tak dużo. Ponownie odnosząc się do Henrika Larssona – gdy grał na Old Trafford miał 36 lat.
Michael – czekamy na Ciebie! Pokaż co potrafisz!
Dla spragnionych większej ilości Michaela Owena publikujemy tłumaczenie pierwszego wywiadu zawodnika po podpisaniu kontraktu z MU. Mandy Henry z MUTV rozmawiała z Anglikiem 10 minut po zawarciu umowy.
MUTV: Jakie to uczucie podpisać kontrakt z Manchesterem United?
Michael Owen: To fantastyczne uczucie. Nigdy nie myślałem o tym, nawet w najśmielszych snach. I wtedy dostałem telefon od menedżera [sir Alexa Fergusona - dop. WM] z propozycją spotkania. Byłem w szoku, ale rzecz jasna jestem szczęśliwy. Od tego momentu sprawy potoczyły się bardzo szybko.
MUTV: Zawodników zapewne nie trzeba długo namawiać, żeby przeszli do klubu takiego jak Manchester United, ale co menedżer miał ci do powiedzenia podczas rozmowy?
MO: Rozmawialiśmy tylko o futbolu oraz dobrych i złych stronach, jakie niósł dla mnie ze sobą nowy kontrakt. Na szczęście więcej było tych pierwszych. Rozmawialiśmy więc o piłce nożnej i zostawiliśmy Davida Gilla z moim agentem, żeby przedyskutowali resztę spraw. Z mojego punktu widzenia, chciałem po prostu pogadać o futbolu. Potem pokazano mi tylko efekt papierkowej roboty i miejsce, w którym mam podpisać. Jestem bardzo zadowolony z nowego kontraktu.
MUTV: Podejrzewam, że pod koniec poprzedniego sezonu nie myślałeś, że w następnym będziesz grał dla Manchesteru United?
MO: Nie, ale byłem już tutaj kilka razy. Przyjeżdżałem tutaj jako dzieciak i grałem dla United w turnieju młodzieżowym. Całkiem nieźle znałem Briana Kidda, spotkałem też menedżera i nawet ostatnimi laty, rozmawiałem z zawodnikami i innymi ludźmi, słyszałem, że menedżer wciąż uważa, że coś w sobie mam. Uczepiłem się więc nadziei, że mógłby kiedyś przyjść i zapytać mnie, czy nie chciałbym dla niego grać. W Newcastle ciążyło nade mną jakieś fatum, ale poza tym okresem miałem bardzo udaną karierę. Wierzę, że taki klub jak ten może być impulsem do odrodzenia się mojej kariery. Mogę strzelić kilka goli i pomóc drużynie w walce o sukcesy.
MUTV: Fani będą chcieli dowiedzieć się czegoś na temat twojego zdrowia, ponieważ przeżyłeś frustrujący okres kilku lat ciągłych kontuzji. Przeszedłeś testy medyczne, więc chyba wszystko jest w porządku?
MO: Chciałbym sądzić, że wszyscy byli zaskoczeni wynikami moich testów. Wiedziałem, że je zaliczę, ponieważ bez problemu zaliczałem je wcześniej. Moje zdrowie jest w porządku. Sporo od tego zależało i pewnie jeszcze sporo spraw się pojawi w najbliższych miesiącach i latach, ale zdecydowanie nie czuję się osobą kontuzjogenną. Miałem wiele kontuzji podczas gry w Newcastle – ale każdy złapałby kontuzję, gdyby ktoś skoczył mu na stopę. Mogę wymienić masę zawodników, i co najmniej pół tuzina w United, którzy mieli złamane śródstopie. To było przyczyną moich kilku kolejnych kontuzji, ponieważ nie zaleczyłem dobrze tej pierwsze. Mam 29 lat, zagrałem ponad 500 spotkań na najwyższym poziomie. Myślę, że wszyscy się zgodzą, że grając w tak wielu meczach nie można być ciągle zdrowym. Ale mam zamiar poprawić tu swoje wyniki zdrowotne. Wiem, że tutejszy zespół medyczny ma bardzo wysokie kwalifikacje – mam nadzieję, że razem wykonamy dobrą pracę i będę gotowy na każdy mecz.
MUTV: Znasz oczywiście Wayne’a Rooneya z reprezentacji Anglii, ale co myślisz o współpracy z nim i Dymitrem Berbatowem?
MO: Nie mogę się doczekać. Tutaj jest tylu świetnych zawodników i to również mnie ekscytuje. Dostajesz telefon z wiadomością, że United chcą z tobą rozmawiać, a potem podpisujesz kontrakt i wszystko to dzieje się tak szybko. Kiedy tylko podpiszesz kontrakt zaczynasz myśleć że będziesz grać w piłkę z zawodnikami, o których niedawno mówiłeś. W składzie jest wielu fantastycznych graczy i dlatego dotychczas wygrali już tak wiele w swoich karierach. Mam nadzieję, że uda mi się szczęśliwie dołączyć do tego składu, pomóc w strzeleniu kilku goli i, oczywiście, pomóc w osiągnięciu dalszych sukcesów.
MUTV: Co chciałbyś tutaj osiągnąć?
MO: Do początku sezonu zostało wiele dni, ale kiedy myślisz o United od razu przychodzi ci do głowy także wygrywanie trofeów, stadion, wielka rzesza fanów. Zanim jednak podpiszesz umowę, nie dajesz się temu ponieść. Podpisałem kontrakt dosłownie 10 minut temu, więc z pewnością pojadę do domu i nie będę mógł spać całą noc myśląc o tych wszystkich zawodnikach, z którymi będę grał, o menedżerze, fanach, atmosferze Old Trafford i wszystkim innym. Mam więc o czym rozmyślać i czym się ekscytować.
MUTV: Grałeś już wiele razy na Old Trafford, ale co sądzisz o tym, że teraz ci fani będą także twoimi?
MO: To będzie cudowne uczucie, ale nie jestem głupi i wiem, że będzie kilka osób, które będą mówiły, że menedżer nie powinien mnie zatrudniać i takie tam. Ale to zazwyczaj mija z czasem i kiedy tylko zabrzmi pierwszy gwizdek, będę mógł odpowiedzieć na te zarzuty na boisku. Naprawdę nie mogę się doczekać przygotowań do sezonu. Dobrze mi zrobi możliwość przepracowania całego okresu przygotowawczego, bo to dobrze przygotuje mnie do reszty sezonu. Oczywiście chciałbym zacząć sezon w spektakularny sposób, co pozwoliłoby mi dobrze wejść w nowy rozdział mojej kariery i życia.
Oryginalna wersja wywiadu na manutd.com
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:
Michael to napastnik światowej klasy ze świetnym wynikiem strzeleckim i najwyższym poziomem umiejętności. To nigdy nie ulegało wątpliwości. Przybycie do
To wspaniała szansa i podpisuję się pod kontraktem obiema rękoma. Nie mogę się doczekać pierwszych dni jako zawodnik 








Wydaje mi sie, że to dobry ruch. Dobrze jest pozyskiwać zawodników, którzy chcą dla nas grać. Nic na siłe…
Z tym „naukowym” dowodem to się wstrzymaj, bo Twoja teoria może się okazać naiwną indukcją :P
Co do transferu, małe ryzyko, bo nie płacimy za Owena odstępnego, a może się okazać strzałem w 10.
Jestem ciekaw co się dzieje teraz u kibiców Lfc ;)
dla mnie żenada! czuje sie zdradzony, duzo czasu minie zanim zaakceptuje Scousera w moim domu…
E tam, przesadzasz. Moim zdaniem powinniśmy się cieszyć, że jeden Scouser się nawrócił na jedyną słuszną wiarę w Diabły (śmiesznie to brzmi XD).
Choć chyba jeszcze większą satysfakcję (złośliwą, warto dodać) odczułbym, gdyby to był bezpośredni transfer. Tym niemniej, najbardziej liczę na Owena w meczu z Liverpoolem na Anfield 28 października i potem w rewanżu na OT 20 marca.
Popieram… jeśli kiedykolwiek ucałuje nasz herb to poczuje się jakbym dostała policzek.
Tak samo jak zacznie gadać, że zawsze chciał tu grac lub że kocha ten klub i to miejsce.
Jak będzie strzelał gole to się z tym pogodzę i zaakceptuje, a jak będzie szalał po szpitalach z drugim Owenem…
Ha! Niech całuje! Najlepiej na Anfield! Na razie, co widać w pierwszym wywiadzie, zachowuje się bardzo profesjonalnie i nie daje się ponieść emocjom. Poza tym – myślę, że szybko polubi ten klub, jak każdy kto w nim gra.
Myślę, że nasi lekarze go doprowadzą do pionu. W końcu to jedni z najlepszych w Europie.
Wiktorze, scouser zawsze bedzie scouserem i nic tego nie zmieni, wyobrazasz sobie phila nevilla w LFC? albo Denisa Irwina??? Prawda jest ze to scouserzy bardziej nienawidza nas niz my ich, ale roznica jest niewielka. Jak Cantona przechodzil z Leeds do United, podobnie jak Rio ogloszono ich tam zdrajcami a wsrod kibicow United tez wzbudzilo to mieszane uczucia. Nie porownuje tych sytyacji z obecna bo jest to niemozliwe, ale dodaje troche perspektywy.
Owen zawsze Scouserem zostanie, jakoby na to nie patrzac, tak jak Diabeł diabłem.
Osobiście, jesli zobacze Owena calujacego nasz herb to chyba zwymiotuje.
Pomijajac powyzsze kwestie, powiedzmy sobie szczerze, ale Owen wielkim pilkarzem BYŁ i nie zapowiada sie na to zeby powrocila jego swietnosc. Koles byl ostatnio czesciej u lekarze niz na treningu, jak z reszta drugi Owen (chronologicznie pierwszy) w United. Dobre pytaniepadło na The Republic Of Mancunia: Another Fergie flop? Moim zdaniem bardzo prawdopodobne. Po Forlanie i Veronie może przyjsc na Owena.
Owen pewnie bedzie tlko zapchajdziura, bo i nie zasluguje obecnie na nic wiecej. Zobaczymy jak to bedzie ale nie wroze mu dobrych dwoch sezonow. Jesli naprawde szukalismy dobrej zaphcajdziury trza bylo sie zainteresowac Ruudem albo kimkolwiek, byle nie bylym Scouserem.
„A Scouser in my back yeard? Pass me my handgun!”
Busby grał w ManCity i L’poolu (był kapitanem) zanim zaczął trenować United.
Rio Ferdinand, Alan Smith, Eric Cantona – wszyscy z Leeds. Chyba najbardziej diabelskie charaktery ostatnich lat (przynajmniej o pierwszej dwójce mogę z czystym sumieniem tak powiedzieć, vide wczorajszy tekst).
Wayne Rooney – Everton (ten to dopiero jest diabelski!).
Goddamit, nawet Ryan Giggs trenował na początku w ManCity!
Owen grałby w United gdyby nie to, że zarząd United nie mógł sprostać wymaganiom jego ojca, ówcześnie jego menago. I wtedy byłby od początku pełnoprawnym Diabłem.
Dla osób wierzących – jednym z najważniejszych ludzi w historii chrześcijaństwa był Paweł z Tarsu, który kawał swojego życia przeżył jako Żyd Szaweł (nota bene nie wierzący z początku w boskość Jezusa).
Dajmy każdemu szansę na wykazanie się i naprawienie błędów przeszłości. Zwłaszcza, że były to bardziej nasze błędy, jak już wspomniałem w tym komentarzu. Gdyby był takim Scouserem, jak Ty Diabłem to nie grałby teraz dla United. Wyobrażasz sobie podpisanie kontraktu z L’poolem? Bo ja nie. I sądzę, że gdyby Owen naprawdę odczuwał wielki związek emocjonalny ze swoim pierwszym klubem i tak negatywne uczucia do United, jak jego dawni sympatycy, to nie porozmawiałby nawet z Fergiem o kontrakcie. Zwłaszcza, że kokosów nie będzie zarabiał.
Drodzy Państwo – wszyscy błądzimy. I, trzymając się dalej chrześcijańskich odniesień, kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień. Nawet ja cieszyłem się, kiedy Dudek w barwach L’poolu wygrał Scouserom Ligę Mistrzów.
michael owen?! sam nie wiem co myśleć. w Newcastle miewał tylko przebłyski formy ale jego doświadczenie istotnie może się przydać
Ja w jego przyjściu widzę inną dobrą stronę: owen jest wciąż bardzo popularny i myślę że może pomóc choć w części wypełnić marketingową lukę po ronaldo
A propos wszystkiego, bardzo dobry komentarz do calego zamieszania:
http://www.whoateallthepies.tv/2009/07/sht_lookalikes_13.html
Ekipa „Pies” jak zwykle na miejscu i w gotowosci :D
Taka jest prawda, że obecnie trudno by było znaleźć lepszego trzeciego napastnika. Owen to mimo wszystko klasowy zawodnik i śmiem twierdzić, że nikt inny w naszym zespole nie potrafi się tak świetnie zachować pod bramką rywala jak właśnie Scouser. Jak dla mnie wymiana Owen – > Tevez jak najbardziej na plus. Teraz wypadadałoby zastąpić kimś wartościowym Ronaldo…
Za 50 tysięcy tygodniowo lepszego na pewno nie znajdziemy. Bo nie chodzi przecież o to, żeby sprowadzić klasowego zawodnika za ogromne pieniądze, tylko żeby sprowadzić jak najlepszego gracza za relatywnie niską kwotę. I o tym w skrócie będzie mój jutrzejszy tekst, na który już teraz serdecznie zapraszam (mała autoreklama zawsze się przyda :D).
Potrzebny nam jest trzeci napastnik, który zaakceptuje taką rolę. Bo widzieliśmy co się dzieje, jeśli ktoś za bardzo chciałby być najważniejszy, a klub nie był w stanie mu tego zapewnić. Wierzę, że Michael będzie wiedział, na ile może liczyć. Z wywiadu można wnioskować, że ma głowę na karku i zna swoje możliwości. To dobrze rokuje na przyszłość.
A, jak już wspomniałem, dostawiacz nogi zawsze się przyda, bo od dłuższego czasu brakowało tego rozwiązania w taktyce. Zawsze to jakaś nowy sposób na rozegranie akcji.
Jako byłego piłkarza liverpoolu – zwyczajnie go nie lubię. Mam nadzieję, że on to zmieni ;)
No nie wiem ;d
Wciąż ciężko mi uwierzyc, że on… Michael Owen trafił do Manchester’u United ! Ciężko mi sobie go wyobrazic biegającego po boisku w tej samej koszulce co Giggs, Anderson czy Evra ;d
Jeszcze to do mnie nie dotarło. Jak dla mnie Owen nie pasuje do United. ;d Nie pod względem jego gry ale po prostu… nigdy bym sobie go nie wyobrażał w trykocie „Czerwonych Diabłów” . Po prostu szok.
Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale nie jestem w stanie dzielić Waszych wątpliwości (wobec mojego dobrego redakcyjnego kolegi Ćwirasa użyłbym nawet słowa „uprzedzeń”) względem Owena. Myślę, że jest to dobry ruch, przede wszystkim biznesowy, a może się także okazać całkiem niezłym w kontekście czysto sportowym.
Poza tym moim zdaniem chłopak świetnie prezentuje się w nowych strojach United. Pasuje mu ta czerwień i czerń :D. Dlatego też może stać się niezłym rozwiązaniem w strategii marketingowej United, choć pod tym względem na pewno nie przebije CR-a.
Co do szoku – takie transfery często okazują się najlepszymi. Ale o tym znowu jutro w tekście mojego autorstwa :P.
Nie mam żadnych uprzedzeń względem Owen’a zresztą nie wiem skąd to u mnie wytrzasnąłeś… Jestem po prostu zdziwiony, że Michael Owen trafił do United. Owen zawsze kojarzył mi się z Liverpool’em odwiecznym wrogiem MUFC, a tu nagle BACH. Owen w United. Wogóle ta wiadomośc pojawiła się tak szybko jak samo sfinalizowanie transferu. Michael Owen to dla mnie zawsze był symbol LFC podobnie jak Gerrard. Teraz mam nadzieję, że będzie symbolem Manchester’u bo stac go na to.
PS na pewno przeczytam twój tekst :P
Słowo uprzedzenia było użyte względem Ćwirasa, który idzie w zaparte :D.
Owen kojarzył się z Liverpoolem, ale trzeba chyba jednak zignorować ten fakt. Piłkarzem ekipy z Anfield nie jest od dawna, poza tym mimo wspaniałych występów dla tej drużyny najwidoczniej też nie był aż tak bardzo do niej przywiązany, jak część z nas chciałby to widzieć.
Porównywanie go do Gerrarda w kontekście symboliki L’poolu to lekkie przegięcie. To jak porównanie Ronaldo i Giggsa :P.
Może inaczej. Owen mi pasował do Liverpool’u. Ale teraz jest zawodnikiem Man United więc… olac to ;p
Co do transferów United.
Ostatnio coraz większe wrażenie robi na mnie MANUEL FERNANDES z Valencii. Kapitalny strzał z dystansu, celne podanie, ofensywa (formacja, którą próbuje zregenerowac SAF), bardzo dobrze się kiwa. Jego drybling bardziej przypomina trochę jakby cwiczył electro ;d czy coś ale dla mnie jest super. Chciałbym w przyszłości widziec tego zawodnika reprezentującego barwy Manchester United.
A także jako propozycje transferowe to widziałbym:
-Aaron Lennon, Tottenham
-Manuel Neuer, Schalke
-Mario Balotelli, Inter (jeszcze nie jestem do końca do niego przekonany.)
-Philipp Lahm, Bayern Monachium
-David Silva, Valencia CF
Noi to tyle. To nie ma byc tak, że oni wszyscy hurtowo mają przyjśc do MUFC. Jeśli by przyszli to czemu nie w jednym okienku :D ale rozsądniej by było poczekac na rozwój tych zawodników bo większośc z wymienionych piłkarzy nie ma ukończonych 25 lat ;d To tyle.
Busby byl tam graczem a u nas trenerem, poza tym bylo to bardzo dawno temu i rywalizacja wygldala zupelnie inaczej. Teraz sytuacja jest zupelnie inna iz w przypadku Rio, Cantony a Giggs to ni jak pasuje do tej sytuacji! Owen to Scouser z krwi i kosci, ktory najlepsze chwile swej kariery przezywal w LFC, strzelal przeciwko nam bramki ktore przesadzaly o naszych przegranych… Poza tym, Owen zawsze bedzie ikona tamtego klubu, zawsze bedzie znim kojarzony.
Tak jest ćwiras ! Owen to szpieg Liverpoolu którego Benitez umieścił w United całkowicie celowo ! Ma on za zadanie podjudzać zawodników do opuszczania klubu i sabotować wszystkie zamiary Fergusona. Potajemnie będzie też utrzymywał kontakt z Banitezem i mini kamerą zamieszczoną na koszulce nagrywał przedmeczowe przemowy Szkota, jak i wszelkie zagadnienia natury taktycznej zwłaszcza te przed meczem z Livepoolem. Wszystko to ma na celu odzyskanie tytułu po latach przez Liverpool, po czym Owen zostanie odsprzedany Benitezowi, oficjalnie oczyszczony z zarzutów zdrady i wyniesiony na ołtarze The Kop !.
ćwiras – ten tekst z Giggs’em to do mnie ? :D
;p sarkasto ty :/
@ badurka:
nie dokonca, dresatem byl Wiktor M.
Rywalizacja między City a United była zawsze, a piłkarzem MC też był ;). Poza tym, co do Rio, Erica i Alana nie powiesz, że rywalizacja wyglądała zupełnie inaczej – nie znosiliśmy się wtedy z Leeds – wtedy chyba najbardziej.
A Giggsa dałem jako przykład, że przeszłość zawodnika nie powinna mieć wielkiego znaczenia dla nas, jeśli nie ma dla zawodnika. Gdyby Owen był Scouserem z krwi i kości, to nie odszedłby tak szybko z Liverpoolu, to raz. Dwa, nie przeszedłby do United. Rio, Alan i Eric też grali przeciwko nam i nic na to nie poradzimy – taka praca. A potem zostali wartościowymi zawodnikami United (Alan niby najsłabszy w tym zestawieniu, ale i tak zawsze go uwielbiałem).
Poza tym, to że Owen jest z klubem kojarzony nie znaczy, że musi być zawsze i nie znaczy, że jego to w ogóle interesuje. Być może za dwa lata będzie bardziej kojarzony z United, kto wie. Pewnie i tak wszyscy będą mówić, że najlepsze lata przeżył w Liverpoolu, ale jeśli będzie wartościowym zawodnikiem (a do tego lojalnym i na przykład zakończy u nas karierę) to sądzę, że kibice United też będą go dobrze wspominać. Poza tym, jak wszyscy wiemy – mężczyznę poznaje się (i zapamiętuje!) po tym jak kończy, a nie jak zaczyna ;).
W dzieciństwie Owen był fanem Evertonu. Może dalej jest, a kontrakt z Liverpoolem podpisał pod naciskami ojca, a na testach był także m.in. w United, Chelsea i Arsenalu.
Grał dla Liverpoolu, ale dla niego to była po prostu praca. Nie wiem czy kiedykolwiek wypowiadał się, że kocha klub z Anfield Road, ale w to raczej wątpię. Mógł zostać ich legendą, a odszedł do Realu, ponieważ mu na tym nie zależało.
O jego przeszłość się nie martwię, ważne, żeby w przyszłości omijały go kontuzje i grał na najwyższym poziomie. Nie obchodzi mnie jeżeli nie kocha United (szczerze wątpię, żeby np. Carrick, Anderson czy Evra kochali nasz klub) i zgodził się na ten transfer z egoistycznych pobudek. Jak będzie grał dobrze, to będę zadowolony. Teraz na przyszłość patrze z lękiem, ale pozytywnie nastawiony.
I o to chodzi! Jak już podkreślałem wielokrotnie – to, że grał dla L’poolu to nasza wina (w sensie klubu)! Teraz mamy okazję naprawić ten błąd. I Owen też ;).
@mmmmmlody
Ty poważnie piszesz, że Michel mógł podpisać kontrakt z LFC pod naciskami ojca, bo nie czytałeś biografii jego ojca, czy robisz z siebie idiotę?
Opieram się na informacjach z brytyjskich mediów (Sky Sports News nie The Sun, do „skaja” jednak mam zaufanie ;) oraz z wikipedii, o tym, że był kibicem Evertonu. Także na wypowiedziach ludzi z Manchesteru United, o tym, że młody Owen był u nas na testach, ale Manchester nie sprostał oczekiwaniom finansowym wystosowanym przez jego ojca.
Może słowo „naciski” nie było najszczęśliwsze, a biografii zaiste nie czytałem, więc może mnie oświecisz i wytłumaczysz jak to wszystko wyglądało, bo jednak jak 13sto latek podpisuje kontrakt z lokalnym rywalem drużyny, której kibicuje, to jednak spodziewam się, że nie jest to jego samodzielna decyzja. Chyba, że już wtedy planował, że zrobi Liverpoolowi na złość odchodząc najpierw u szczytu kariery, a potem do ich znienawidzonego wroga.
Chodzi o to, że na pewno nie były to tylko naciski ojca. Kibicował Evertonowi właśnie dlatego, że jego ojciec tam grał. W Manchesterze United też był, ale podobno się LFC bardziej postarało. On nie miał 11 letniego kontraktu do wypełnienia – mógł odejść w każdej chwili, pewnie do jakiego by sobie tylko wymarzył klubu, w końcu w LFC zdobył ‘Złotą Piłkę’. A ty troszeczkę robisz z niego niewolnika :)
No cóż zobaczymy jak się jego kariera potoczy, szkoda, że dla większości kibiców LFC już się zakończyła.
Nie chciałem robić z Owena niewolnika. Do głowy mi nie przyszła taka myśl. Chodziło mi właśnie o to, że Michael chyba nigdy się nie zarzekał, że w Liverpoolu chce spędzić cały piłkarski żywot. Piłka nożna jest jego pracą i jeżeli teraz chce pracować dla United i będzie to robił dobrze, to ja nie mam nic przeciwko.
Mam też nadzieję, nie dlatego, że jestem wielkim fanem Owena a jedynie chcąc by Manchester odnosił kolejne sukcesy, że swoją postawą na boisku udowodni wszystkim, iż jego piłkarska kariera wcale się nie zakończyła i jeszcze wróci na szczyt.
Mi nie zależy żeby był symbolem MU czy całował herb… Ja mu daje kredyt zaufania, bo nie jest to prawdziwy scouser, przypadek zdecydował że tam grał i już… Gerrardow itp bym nie przełknął, ale Owen? Czekam na bramki i zycze powodzenia!
Gdyby Cisse dalej był tak świetnym zawodnikiem jak niegdyś, też byście mieli takie sprzeciwy by dołączył do United?
I się wywołała burza, co mnie bardzo cieszy, bo czy to nie podchodzi pod hipokryzję? ;-> Gracz L’poolu, Leeds(tu dochodzi jeszcze Smith, który z tego co pamiętam zarzekał się, że nie odejdzie z LU, po spadku z ligi) przechodzi do MU i jest dobrze. Jednak transfer w drugą i mamy wielkiego zdrajcę. Taki Tevez, niech idzie do Man City i strzeli bramkę na Old Trafford i ucałuje herb klubu, z chęcią zobaczę miny kibiców Diabłów ;-).
A niech idzie i niech strzela. Zdrajcą go nie nazwę, najwyżej głupkiem. Bo naprawdę pokazał się od złej strony przy okazji tego odejścia. Robił szum jak Kryśka rok temu. Powiedziałby, że jest niewolnikiem, gdyby tylko miał dłuższy kontrakt.
Poza tym, to nie jest hipokryzja, tylko zwyczajna chęć zagarnięcia jak największej ilości zawodników dla siebie. Wiadomo, że chcemy mieć jak najwięcej klasowych zawodników, nawet jeśli pochodzą od rywala i jednocześnie nie chcemy, żeby nasi zawodnicy do nich odchodzili. To naturalne. Poza tym to, czy nazwiemy zawodnika zdrajcą, czy zwyczajnym pragmatykiem zależy też od okoliczności przed transferem, w trakcie transferu i po nim. Tevez zdrajcą nie był, tylko, jak już mówiłem, co najwyżej za bardzo gwiazdorzył.
Now, we have them both! Two Owens and only one clinic. But… don’t worry, be happy! ;)
- „Może strzelić decydującą bramkę w meczu z Liverpoolem na Anfield Road… za samo obejrzenie reakcji kibiców Scousersów byłbym gotów zapłacić za Anglika”.
Uśmiałem się jak norka.;)