
Pokochałem Old Trafford w momencie, gdy po raz pierwszy postawiłem w nim swoją stopę.1
Kiedy Roy Keane postanowił zakończyć karierę w Manchesterze United, chyba każdy kibic poczuł ukłucie żalu i wysnuł myśl, że ta drużyna już nigdy nie będzie taka sama. Znakomite warunki Irlandczyka, technika, pomysł na grę oraz niebywała charyzma uczyniły go piłkarzem nowego pokolenia, który rozpoznawany był na równi z Cantoną czy Robsonem, a z czasem nawet zaczął wyrastać na jeszcze większy symbol Manchesteru United, niż ci dwaj zawodnicy. Kibice nie powinni się licytować o to, który z nich był tak naprawdę lepszy czy bardziej wpływowy. Nie powinni, bo każda grupa kibiców, która w danym roku wiązała się z Manchesterem United, będzie chciała przeforsować swojego idola, nie umniejszając jednocześnie innym. Prawda jest taka, że wśród piłkarzy młodego pokolenia, pokolenia Fergusona, ta trójka to piłkarze, bez których Manchester United nie byłby teraz Manchesterem United, tylko pewnie zniknąłby gdzieś w szarzyźnie zespołów bez charakterów i osobowości. Na całe szczęście my mieliśmy Keane’a.
(więcej…)