Radujmy się

Po raz pierwszy od dawna (bodajże od meczu ze Słowenią przegranego na wyjeździe 3:0) nie zlekceważyłem mojego swoistego obowiązku i oglądnąłem całe spotkanie piłkarskiej reprezentacji Polski. Nie ukrywam, że złożyło się na to kilka czynników, przede wszystkim rozgłaszany remis z Ukrainą, który miał być straszną niesprawiedliwością losu w stosunku do świetnie grających biało-czerwonych. Historyczny mecz przeciwko Australii potoczył się tak, jak widzieliśmy. Niestety, mając zdecydowanie dekadenckie odczucia dotyczące polskiej piłki, niczego innego się nie spodziewałem. Zatem to nie gra naszych reprezentantów zaskoczyła mnie najbardziej wczoraj wieczorem.
(więcej…)





