Posty zatagowane jako ‘Anders Lindegaard’

Mówiłem, by postawić na Lindegaarda

Mówiłem, by postawić na LindegaardaPo ostatnich występach Davida de Gei czuję się wywołany do tablicy. Triumf zwolenników młodego Hiszpana pociąga za sobą ich spojrzenia znamionujące wyższość w stosunku do Stronnictwa Duńskiego (patrz: „Jak dwóch…”). Nie łapię, dlaczego, wszak to dzięki Andersowi Lindegaardowi nasz numer jeden pokazuje swoje lepsze oblicze.
(więcej…)



Jak dwóch bramkarzy łopatami machało

Jak dwóch bramkarzy łopatami machałoSłusznie chyba prawili ludzie wieszczący powtórkę z wątpliwej rozrywki, której Manchester United doznawał po odejściu Petera Schmeichela. Problemy z obsadą bramki ciągnęły się od tego momentu na Old Trafford przez długie lata, nie ulegały pod naporem Barthezów, Howardów, Bosnichów tudzież innych Carrollów. Kres mrocznym wiekom położyli sędziwy, jak się natenczas wydawało, Edwin van der Sar i super-rezerwowy Tomasz Kuszczak. Lecz nawet Latający Holender uznał, że czterdziestka to dobry wiek do odejścia ze sceny niepokonanym. I się porobiło.
(więcej…)



Mission impossible Andersa?

Mission impossible Andersa?
Anders Lindegaard ma już za sobą debiutancki sezon, a raczej połowę sezonu za sobą. Duńczyk na Old Trafford trafił 1 stycznia 2011 z norweskiego Aalesunds FK. Od samego początku kibice zaczęli o nim mówić jako o nowym rezerwowym, a nie jako o następcy Edwina van der Sara, który zakończył zawodową karierę.
(więcej…)



Witamy w Manchesterze, panie Lindegaard!

Witamy w Manchesterze, panie Lindegaard!
Anglia, Manchester, siedziba Manchesteru United, gabinet Davida Gilla. Sobota, 27 listopada, godzina 9:55. Anders Lindegaard, po chwili zawahania, podnosi długopis i składa podpis pod kontraktem. Słychać gratulacje, atmosferę ogólnego zadowolenia. Główny informatyk klubu uśmiecha się pod nosem, i rozpoczyna wysyłanie na serwer tak długo oczekiwanej wiadomości. Pięć minut później już cały świat mógł fetować udany transfer: Anders Lindegaard dołączył do Manchesteru United!
(więcej…)



Po co?

Po co?
Nareszcie w kwestii schedy, którą prędzej czy później Edwin van der Sar pozostawi, pojawiły się konkrety. Po masie zazwyczaj mało wiarygodnych doniesień dotyczących potencjalnych następców Holendra, dowiadujemy się, iż od przyjęcia w diabelskie szeregi Duńczyka Andersa Lindegaarda dzieli niemalże tylko podpis na stosownym dokumencie. Wszystko wskazuje na to, że w lecie przybędzie do nas nowy bramkarz. Fajnie, tylko po co?
(więcej…)



..