Patryk Małecki wrócił do pierwszej drużyny Wisły Kraków dzięki nowemu trenerowi Białej Gwiazdy. Burzliwa historia tego zawodnika musiały wywrzeć decydujący wpływ na rozgłos, jaki stworzą jego najbliższe poczynania. Czy by ustrzelił hat-tricka, czy złapał czerwo w 20 minucie spotkania, czy wreszcie pokłócił się z trenerem – mówiłoby się o tym i jest to naturalne. Los chciał, iż młody piłkarz naraził się jedynej powszechnie słusznej zasadzie objawionej: poprawności politycznej.
»Kocha, nie kocha, kocha, nie kocha…
»Białas zawinił, Murzyna powiesili
Na szczęście nie dostało się żadnej formacji politycznej, narodowi czy orientacji łóżkowej, a tylko fanom z Warszawy. Po meczu Wisły Kraków z Legią, idąc wraz z pozostałymi piłkarzami, pokazał pewien gest kibicom przyjezdnym. Każdy wie, o co w nim chodzi. Każdy też pewnie ma na ten temat swoje zdanie, w tym na pewno eksperci z Canal+ Sport / Ekstraklasa.tv.
Patryk Małecki pokorą nie grzeszy, krystalicznym wzorem do naśladowania nie jest, lecz święte oburzenie nad jego zachowaniem tym razem jest smutne. Wkurza potępianie w czambuł związku (a może jego efektów), który czuje on ze sferą kibicowską. Za gest nie wypada go publicznie chwalić, mimo to fala krytyki w takich kwestiach zupełnie mija się ze stosunkiem do pozostałości futbolowego romantyzmu w postaci Giggsów, Maldinich, Del Pierów czy Scholesów do końca wiernych barwom klubowym. Od zarania miłość do jednego klubu wiązała się zazwyczaj przynajmniej z niechęcią do drugiego – i tak będzie nadal. Chyba, że takie uczucia się wypleni, wtedy wyżej wymienionych bohaterów zastąpią Tevezy, Ibrahimovicie i Morrisony patrzące na kibiców jako na tych frajerów, co zasilają im konta przez kupno koszulek z ich nazwiskami na plecach.
Węszenie sensacji wokół Małeckiego, jako rzekłem we wstępie, nie dziwi, skoro sam piłkarz solidnie sobie na takie zainteresowanie zapracował. Nie opowiadam się po żadnej ze stron sporu Wisła-Legia, pomocnik z Suwałk zaś mocno podpadł mi zachowaniem w stosunku do trenera Moskala, więc o używanie specjalnych standardów dla tego zawodnika mowy być nie powinno. Widzę jednak, iż nie nastąpiło podobne napiętnowanie piłkarza Górnika, który po strzelonej Cracovii bramce, pozdrawiał w drodze ku sektorowi Torcidy trybuny Pasów. W Anglii z kolei Steven Gerrard po pokonaniu De Gei pokazał piątkę fanom United i nie jest to traktowane jako grzech wołający o pomstę do nieba. Na pewno relacje fanów z Old Trafford ze słitaśnym Steviem się od tego nie polepszą, ale bez dwóch zdań wolę takie czyny w wykonaniu piłkarzy, nawet Scouserów, emocjonalnie związanych ze swymi klubami niż potulne głaskanie się po główkach i odcinanie od wszelkich sporów bandy najemników.
Redlog.pl – Manchester United – blog fanów Because we are United
