Komu bije dzwon, czyli dlaczego Ferguson musi odejść

Powodów, dla których dobiegający 62-go roku życia Ernest Hemingway wsadził sobie 2 lipca 1961 roku do ust dubeltówkę, po czym nacisnął spust jest wiele. Biografowie pisarza powołują się na chorobę maniakalno-depresyjną, krwawe wspomnienia wojenne prześladujące go nieprzerwanie w snach czy pogłębiający się alkoholizm. Dla mnie jednak powody jego samobójstwa wydają się oczywiste – mężczyzna o niezłomnym charakterze, który w życiu prywatnym, jak i zawodowym osiągnął niemal wszystko sam zdecydował o swoim losie. Brał udział w obu wojnach światowych (jako pracownik Czerwonego Krzyża oraz korespondent wojenny) oraz uczestniczył w wojnie hiszpańskiej wspierając republikanów, został ciężko ranny ratując życie innego żołnierza, wypływał na samotne rejsy patrolowe w poszukiwaniu niemieckich łodzi podwodnych, organizował obławy na hitlerowskich agentów w Hawanie, był korespondentem podczas lądowania aliantów Normandii, na ochotnika wszedł w skład załogi bombowca mającego przeprowadzić atak na niemieckie wyrzutnie V1, jako dywersant przeprowadzał akcje sabotażowe na terenie Francji, w roli dziennikarza zwiedził niemal cały świat (przeżył dwie katastrofy lotnicze), podbijając przy tym niezliczoną ilość kobiecych serc (był trzykrotnie żonaty) oraz zyskując pisarską sławę. Czy można od życia wymagać więcej?
Kiedy patrzę na dokonania trenerskie sir Alexa Fergusona, niezmiennie staje mi przed oczami postać amerykańskiego awanturnika, pomimo, że wątki amerykańskie nie kojarzą mi się najlepiej z angielskim klubem.
Szkocki pedagog futbolu osiągnął w swojej karierze niemal wszystkie możliwe laury i sam często zadaję sobie pytanie w jaki sposób znajduje jeszcze motywację do pracy? Tyle lat, tyle sukcesów, tyle ważnych spotkań, tylu wypromowanych piłkarskich geniuszy, tyle łez radości i smutku… Czy ktoś będzie w stanie mu dorównać?
To pytanie wydaje się wracać jak bumerang i w tym roku. Prasa co jakiś czas przypomina, że czas Fergusona na Old Trafford powoli dobiega końca. Dziennikarze ostatnimi czasy prześcigają się w publikacjach na temat jego ewentualnych następców. Mówi się głośno o możliwym powrocie na wyspy charyzmatycznego showmana Jose Mourinho, podejrzewa się szumnie zatrudnienie hiszpańskiej „supernowej” Josepa Guardioli, rzuca się teorie o rzekomym zatrudnieniu rewelacji francuskiej myśli szkoleniowej Lurenta Blanca, by za chwilę zasiać plotkę o „ligowym narybku” w osobach Davida Moyesa czy Martina O’Neilla.
Plik nazwisk potencjalnych „dziedziców” stanowiska Alexa Fergusona wydaje się rosnąć wprost proporcjonalnie do pliku banknotów, wpływających na konta autorów kolejnych rewelacji .
Jako kibic podchodzę sceptycznie do wszelkich nowinek zawartych w kolorowych czasopismach i krzykliwych portalach, ale co roku zadaję sobie jedno pytanie – czy to nastąpi po tym sezonie? Czy to możliwe, że po ostatnim meczu ligowym Fergie zgodnie ze swoim charakterem usiądzie spokojnie za stołem na jednej z konferencji , by zwyczajnie oznajmić:”Odchodzę”…? Wolałbym, żeby nigdy do tego nie doszło, bo nie wyobrażam sobie Manchesteru United bez sir Alexa, a i chyba sam Fergie nie wyobraża sobie życia bez trenowania Czerwonych Diabłów. Aż chciałoby się zakrzyknąć na wzór egipskich poddanych, oglądających oblicze Faraona – „Obyś żył wiecznie!”… Obyś żył wiecznie, Sir Alexie…
Ilekroć myślę o takiej sytuacji zastanawiam się, co zrobi Szkot, kiedy rzeczywiście zdecyduje się na taki krok – czy nadal będzie związany z klubem, czy poświęci się oglądaniu wyścigów konnych popijając swoje ulubione wino oraz przeklinając z uśmiechem na ustach niekompetentnych arbitrów… i w głębi serca wolałbym to drugie rozwiązanie.
Teraz pewnie myślicie, że zwariowałem albo napaliłem się zabronionych substancji, z których istnieniem, a także dystrybucją tak dzielnie walczy polski wymiar prawa. Otóż nie.
Uważam, że każdy potencjalny następca Alexa Fergusona, będzie niejako „naznaczony piętnem” swojego wielkiego poprzednika. Duch szkockiego szkoleniowca pozostanie obecny w Teatrze Marzeń, w każdym źdźble trawy, szumie lecącej futbolówki czy gromkich śpiewach fanów. Na zawsze.
Nie wiem, czy Ferguson popracuje jeszcze rok, dwa czy pięć, ale wiem na pewno, że kiedy odejdzie ze stanowiska menedżera Manchesteru United, to każda decyzja pozostania na Old Trafford w jakiejkolwiek roli położy się cieniem na jego „spadkobiercach” .
Wyobrażacie sobie trenera Manchesteru United poza Fergusonem? Nie. Dokładnie – a czy wyobrażacie sobie nowego trenera Red Devils ocenianego przez pryzmat dokonań Fergusona? Jak najbardziej. Łącząc oba elementy układanki należy postawić ostatnie pytanie – czy wyobrażacie sobie tego „biedaka” na co dzień spotykającego Alexa Fergusona w klubie i wysłuchującego jego uwag? Czy sądzicie, że młode lwy w osobach Guardioli, Blanca a nawet opromienionego sukcesami Mourinho zgodzą się pracować w cieniu legendy United?
Moim zdaniem będzie to możliwe, tylko wówczas, kiedy sir Alex całkowicie usunie się z Old Trafford, a poczynania swojego ukochanego klubu będzie śledził z trybun stadionu lub w ciszy domowego ogniska .
Mówi się, że obecny trener MU powinien przed odejściem wziąć najlepszego z kandydatów pod swoje skrzydła i przez rok lub dwa wprowadzać go w arkana szkoleniowej kariery. Bądźmy jednak szczerzy – który z wymienionych wcześniej trenerów zgodziłby się na takie rozwiązanie ? Czy nie wyglądałoby to groteskowo, gdyby Guardiola bądź Mourinho asystowali Fergusonowi na ławce?
Zresztą czego on właściwie mógłby ich nauczyć? Przecież każdy trener sam decyduje o kształcie zespołu czy metodach szkoleniowych i nie lubi kiedy inni wytykają mu błędy, nawet jeśli mają rację. Poza tym nasuwa mi się nazwisko niejakiego Queiroza, który praktykował u Szkota długie lata, a jak na razie furory specjalnej nie zrobił. To tylko kolejny dowód na to, że sukces należy osiągać po swojemu , bo doświadczenie i talent są najlepszym nauczycielem .
Nie chciałbym jednak, aby powyższy artykuł zabrzmiał jak przygnębiająca notka pogrzebowa, bo ani Fergie nie ogłasza swojej rezygnacji, ani tym bardziej nikt o zdrowych zmysłach i sercu pełnym miłości do klubu jej nie oczekuje. Alex Ferguson to najlepszy szkoleniowiec na świecie i wypada tylko życzyć mu wielu lat zdrowia, bo z tego co mi wiadomo, nie potrzebuje codziennych skoków adrenaliny jak Hemingway a dubeltówki chętniej niż do polowań, użyłby przeciwko tym „cholernym” sędziom… :)
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(15 głosów, średnia: 4,20 na 5)







Fajnie, krótko i na temat. Jednak nie popieram opinii, że SAF powinien się zupełnie usunąć z życia klubu. Dokładnie wiemy jak było z innymi legendami klubu z Old Trafford. Zawsze się na swój sposób pojawiali w związku z MAN UTD i miejmy nadzieję, że i tak pozostanie z SAFem. Nie wydaje mi się aby sama obecność Fergiego mogła wpłynąć na chęć podjęcia pracy na Old Trafford przez największym trenerów. A co do tekstu to super początek i zakończenie. Pzdr.
Autor tekstu nie ma opinii takiej, zeby SAF opuscil MU po zakonczeniu kariery trenerskiej.
To że jako kibic United od 12 lat nie wyobrażam sobie aby ten klub mógł trenować ktoś inny jest oczywiste. Jestem niemal pewien że on będzie robił to co kocha dopuki jego serducho będzie to wytrzymywało. Swoją drogą nie mam pojęcia jak facet z wszczepionym rozrusznikiem może prowadzić takie życie jak on, nie zawsze przecież siedzi on spokojnie na swoim miejscu żując gumę – co absolutnie nie znaczy że nie przeżywa :P, ale wystarczy przypomnieć sobie szalał radości i „latającego Szkota” po golu Owena na 4:3 z City w tym sezonie. Serce rośnie kiedy patrzę na Gaffera który po tylu latach nadal odnajduje taką niesamowitą radość i satysfakcję z tego co robi.
Będąc absolutnie szczerym przyznam się że nie wyobrażam sobie aby Sir Alex odszedł inaczej niż po nieprawdopodobnych emocjach padając na murawę w czasie jakiegoś arcyważnego meczu z powodu zawału serca, czy innego wylewu. Co sprawi że stanie się bez wątpienia największą legendą piłki nożnej w historii tego sportu.
Hmm, Hemingway stracił „sens życia”, niektórzy nazywają to pasją, pasję którą widzimy u Fergusona od lat.
Czy trudno będzie sobie wyobrazić następcę Fergusona? To zdecydowanie zależy od tego kto to będzie. Nie sądzę żeby w Polsce był fan United który pamięta poprzednika Szkota. Stąd „problem”. Jako fan United od 1991r, (uprzedzając niesmaczne żarty, nie urodziłem się w 91) miałem nadzieję że sir Alex odejdzie po zdobyciu „the Treble”.
Co do Quieroza to nie masz racji że terminowanie u Gaffera mu nie pomogło. On sam nie ukrywał że wrócił do United aby objąć posadę po rezygnacji sAFA. A że ta nie nastąpiła to jako Portugalczyk objął reprezentację. Z czego bardzo się cieszę bo uważam że nie jest dobrym kandydatem :)
Czy Szkot może zostać dyrektorem lub ambasadorem w klubie? Oczywiście. W tej roli nie będzie miał żadnego wpływu na skład/taktykę/graczy. Pamiętajmy że każdy kolejny trener od czasu sir Busby’ego musiał się zmierzyć z J
Ja myśle, że w Polsce jest jednak wielu fanów, którzy pamiętają poprzednich trenerów Manchesteru United. Już nie żartujmy :)
heh, mie wiem dlaczego przerwało
…musiał się zmierzyć z Jego legendą. Tylko Ferguson podołał ale pamiętajmy ile lat zajęło zdobycie pierwszego trofeum.
Mam nadzieję że napiszesz więcej tekstów na redloga. Miła odmiana po wcześniejszych wpisach czytelników.
myślę, że dokonania Fergusona, biorąc pod uwagę możliwości i czasy, porównywalne są z tymi Busby’ego. obaj stawiali na młodzież i odnosili w tym wielkie sukcesy budują potężne drużyny z nikomu nie znanych młodzików. zresztą, obaj panowie mają o wiele więcej wspólnych cech i podobieństw między nimi jest więcej, niż między kaczyńskimi. jak widać po tych dwóch gentlemanach, szkocka myśl szkoleniowa do tej pory najlepiej sprawdzała się w United i osobiście byłbym zadowolony, gdyby ta tendencja była podtrzymana po odejściu Fergiego. a sam Alex? cóż, moim zdaniem powinien pójść w ślady swojego rodaka i poprzednika – Sir Matta, czyli jednak pozostać w klubie. powinien zostać w klubie właśnie dlatego, że ten klub to w znaczniej mierze właśnie Fergie (chociaż wypada przypomnieć, że to Busby ma oficjalny nickname Mr. Manchester United). jako, że posada „managera”, którą po zakończeniu kariery trenerskiej objął Busby, zniknęła z klubu, a właściwie stanowiska trenera i managera stopiły się w jedno (nie tylko zresztą w tym klubie), uważam, że miejsce Fergusona jest na fotelu dyrektorskim, być może jakiś CEO. mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł oddania zespołu np. Phelanowi, oraz że Ferguson okaże się bardziej „odpowiedzialnym” trenerem, niż Busby i nie zostawi drużyny w połowie rundy rewanżowej. no i, na co najbardziej liczę, że namaści swojego sukcesora, a wcześniej (bardzo bym się cieszył) weźmie go pod swoje skrzydła, jak za dawnych czasów ojciec wydający córkę przyszłemu jej mężowi – przedstawi, zaznajomi, opowie, wytłumaczy i odda na „nową drogę życia”, udzielając aprobaty. podejrzewam, że na przełomie lat 60-tych i 70-tych większość kibiców miała podobne do naszego zdanie – bez Busby’ego nie ma Manchesteru United. przekonaliśmy się jednak, że nikt nie jest niezastąpiony, a i Mr. Manchester znalazł godnego następcę. jestem pewien, że tak samo będzie z Fergusonem – znajdzie się ktoś kontynuujący jego piękne dzieło i niesamowitą passę sukcesów. bo ten klub to o wiele więcej, niż jeden człowiek, który, z czym nie da się polemizować, stworzył jego obecną potęgę. jest tylu ludzi, którzy tworzą potęgę United, że jestem przekonany, że nawet po odejściu Fergusona, zapewne po jakimś (mam nadzieję, że krótszym niż dłuższym czasie) znajdzie się Mr. Manchester United #3. oby.
GLORY!
Sir Alex to wielki człowiek, piękna postać, a Manchester United był mu przeznaczony. Dlaczego nie odnosił znaczących sukcesów w poprzednich zespołach, które trenował? Właśnie po to, by znaleźć się tutaj, by dać nam taką ilość radości, o której nawet nie śniliśmy. Nie jest tylko trenerem – jest symbolem, wzorem do naśladowania i patronem piłkarzy United, a szczególnie młodych talentów, które bierze pod swoje skrzydła i zamienia ich w złoto. To co zrobił przez te wszystkie lata wykracza poza wszelkie granice ambicji jakiegokolwiek szkoleniowca. Wzniósł się ponad przeciętność (ba, ponad doskonałość!) i ukształtował prawdziwą świątynię piłki nożnej – Manchester United.
Oby był z nami jak najdłużej.
„…nie odnosił sukcesów w poprzednich klubach”
zanim cokolwiek napiszesz – SPRAWDŹ
a tak zrobiłeś z siebie idiotę
Chodziło mi o to, że nie odnosił takich sukcesów jak w United, źle to ująłem – przepraszam.
A co do Ciebie Tom, to nie mów mi, że „zrobiłem z siebie idiotę”, bo każdy może się pomylić. Założę się, że nikt oprócz Ciebie nie zwrócił TAK BARDZO uwagi na ten błąd, ale zawsze znajdzie się osoba, która lubi się przyczepić. Dyplomatą to Ty człowieku nie zostaniesz i lepiej pilnuj swojego nosa.
Zajmę się na początku samym felietonem. Piątkę daję tym wyłącznie wybitnym, a za taki ten niestety nie uważam – zwrócę uwagę na jedną zasadniczą wadę: NICZEGO NOWEGO SIĘ NIE DOWIEDZIAŁEM. Czytam to, co czytałem już wielokrotnie, tylko, że zostało to opatrzone w inne słowa, a sam tekst został troszkę bardziej rozbudowany. Daję czwórkę, bo ‘praca’ wciągała, po paru akapitach chciało się ją czytać dalej – no właśnie. W nadzieji, że czymś mnie zaskoczysz. Liczę na Twoje kolejne teksty. Tak na marginesie, to by zadowolić w pełni kogoś takiego jak ja musiałbyś wymyślić jakiś cholernie oryginalny temat (czego sobie, czytelnikom i Tobie życzę) ;).
Co do sir Alexa. Nie uważam, by musiał usunąć się całkowicie z życia tego klubu, by dać się w pełni ‘wykazać’ komuś nowemu. Że niby jedna posada zachwieje drugą, ważniejszą – bo co? Choćby Fergie chciał tylko podlewać murawę na stadionie po zakończeniu kariery, to nie może? :D Oczywiście, muszą być zachowane odpowiednie priorytety. To Blanc/Mourinho/Guardiola/Bóg wie kto jeszcze tutaj rządzi. I to on będzie podejmował najważniejsze decyzje – czy nie może się z niektórymi z nich wstrzymać i zaczerpnąć wiedzy u kogoś takiego jak u Fergusona? Nie rozumiem w czym niby SAF miałby przeszkadzać w prowadzeniu zespołu jego następcy.
Nie, nie wyobrażam sobie na ławce OT kogoś innego niż sir Alexa, prowadzącego naszą drużynę. I cholernie boję się tego dnia, kiedy ten odejdzie – swoją drogą, czyż nie jest tak w złych sytuacjach, że pomimo tego gdy nam nie idzie to UFAMY do końca SAF’owi i czujemy się mimo wszystko bezpiecznie gdy to ON prowadzi Manchester United? Przyzwyczajenie – powiecie. Które bardzo ciężko będzie wyrobić innemu trenerowi.
Ale wiecie co? Mamy jeszcze czas na takie dyskusje – na całe szczęście :D.
niczego nowego z Twojego postu się nie dowiedziałem oprócz tego że jest prawie identyczny z moim :)
Nikogo postu nie czytałem przed napisaniem mojego, tak więc wybacz :)
Niczyjego*
Nikt nie wie, kiedy Fergie odejdzie na emeryturę i miejmy nadzieję, że nie prędko się dowiemy.Szkotowi nigdy nie brakuje mobilizacji mimo, że już wszystko wygrał.Moim następcą jest Darren Ferguson- syn wielkiego mistrza, który (mimo, że w niższych) pokazywał, że trenerka nie jest mu obca.W razie problemów mógłby się poradzić ojca i zapewne ma choć cząstkę charyzmy wielkiego Sir Alexa Fergusona.
Teksty o odejściu szkota zawsze mnie wzruszają-stawiam „5″.
Pawlo – nie rozśmieszaj Nas. Darren NIGDY nie będzie trenerem United. Chyba że Makumba United.
Bo ty tak mówisz? Założę się, że poza imieniem i nazwiskiem nie wiesz o kim mowa.Darren ma potencjał do kariery w trenerce, a od razu Krakowa nie zbudowali. Teraz przejął Preston i ciekawe jak mu pójdzie.
Najpierw szybko dwa zdania na temat felietonu. Zgadzam się z opinią użytkownika hadaszyszek. Felieton dobry, miło się go czyta, wciągający, ale pozostawił uczucie niedosytu. Winny temu jest tytuł!!! Owy tytuł wskazuje, że dostaniemy odpowiedź, argumenty, dlaczego Ferguson powinien (ba, nawet napisane jest: musi)odejść. Z takim nastawieniem zacząłem go czytać, no i czytam, czytam, czytam, wyczekuje tych argumentów, a tu…. koniec:) Enigmatyk (którego pozdrawiam) puścił mnie w maliny:):):)
Teraz trochę o Alexie. Każda, nawet najpiękniejsza historia, musi kiedyś dobiec końca. Wielu kibiców patrzy i ocenia Fergusona poprzez pryzmat jego wyników, osiągniętych na przestrzeni ponad 20 lat. Oczywiście jest to podejście prawidłowe, jednak – coraz częściej taką właśnie postawę zauważam – usprawiedliwianie jego błędnych decyzji osiągnięciami z przeszłości jest irracjonalne.
Każdy trener popełnia błędy, jednak najlepszych charakteryzuje to, że popełniają ich znacznie mniej aniżeli konkurencja. W 2007/2008 Ferguson popełnił ich najmniej, dlatego wygrał i LM i Premiership. Od tego momentu Ferguson zaczął podejmować coraz to dziwniejsze i niezrozumiałe decyzje.
Decyzje (zarówno transfery, jak i samo ustalanie składu, taktyki) te wpływały i wciąż wpływają na obniżenie poziomu MU. Ferguson wygrał 2 razy Lm – to jest fakt, ale dlaczego nikt nie chce zauważyć, że Ferguson dokonał i trzeci „cud”:
W niespełna półtora roku przyczynił się do zniszczenia tak świetnie prosperującej machiny, jaką było MU w sezonie 07/08. Jak taka machinę utrzymać w idealnym stanie??? Recepta jest jedna: wymieniać najsłabsze ogniwa oraz konserwować (dbać) o najważniejsze ogniwa.
MU od ponad 1,5 sezonu jest na równi pochyłej. Obecnie chyba dosięgnęliśmy dna (zachowując proporcje), aczkolwiek to, kiedy to dno osiągniemy, będziemy mogli stwierdzić dopiero wówczas, gdy już się będziemy odbijać, wzgl. już się odbijemy. Komu to zawdzięczamy? Nie bójmy się faktów i prawdy. WINNY JEST FERGUSON!!!
Drużynę, którą budował(momentem zwrotnym był zakup Ronaldo i Rooneya) od roku 2004, rozbił w niespełna półtora roku (żeby nie powiedzieć nawet, że w pół roku). Cięzko taki zarzut postawić ikonie klubu, trenerowi, który osiagnął tak wiele. Ale jednak… .Czy tak nie jest?
Obrońcy Fergiego powiedzą, że rozpoczął budowę nowej drużyny, ale odpowiedzmy sobie sami – czy drużyna która wygrała LM dwa lata temu potrzebowała na nowo budowy? Czy tamci zawodnicy byli w tak zaawansowanym wieku dla piłkarza, że niezbędna była ich wymiana? Otóż nie!!!
Ferguson postanowił przebudować najlepszą drużynę w Europie, dokładając przy tym swoje osławione 4-5-1 i wmawiając nam, że ta taktyka to w rzeczywistości 4-3-3.
Efekt jaki mamy, widać obecnie. Równia pochyła: błędna polityka transferowa, wymiana błędnych ogniw, niezrozumiała selekcja, niezrozumiała pasywnośc na rynku transferowym… .
Każda era się kiedyś kończy – czas Fergusona (pomimo jego wielkich zasług) powinien dobiec końca. Ja osobiście nie widzę podstaw (kadra), na których mógłbym opierać swoją wiarę w to, że MU ponownie będzie wielki, ponownie będzie grał wielka piłkę. Nie zapomnijmy także, że pomiędzy dwoma triumfami w LM (1999, 2008) minęło aż 9 lat.
Ferguson wielkie sukcesy miał, ale każda passa się kiedyś kończy. Wielkim strategiem jest ten, który potrafi wcześniej przewidzieć nadchodzące porażki i umiejętnie się od nich odciąć. Panie Ferguson – czas na emeryturę.
Tasma 1985 – powiem tylko jedno: Wszystko pieknie, ladnie…..
Jakie to bledne decyzje?
Wymieniaj, wymieniaj, a moze?
A moze widzisz ze cos jest nie tak, ale nie wiesz co?
A jakies poparcie dla Twych slow?
Bales sie ze wszystkie argumenty moga byc obalone?
Jedyne, co w mojej opinii zostalo zawalone, to final Ligii Mistrzow z Barcelona.Reszta byla nieuniknione, albo po prostu nieszczesliwa.
Miałem nosa, że po dłuższej przerwie tu zajrzałem, bo w przeciwnym razie przegapił bym w ogóle ten wpis, odnoszący się bezpośrednio do mnie.
Błędne decyzje Fergusona, które doprowadziły do drastycznego obniżenia poziomu MU w porównaniu do sezonu, w którym wygraliśmy LM:
-Zakup Berbatova (potrzebny był napastnik całkiem innego typu)
-Pozbycie się Teveza
-Zastąpienie Teveza Owenem, który jest cieniem „starego, dobrego Owena”
-Niezakupienie godnego następcy Ronaldo
-forowanie Park Ji-Sunga, który jest piłkarzem przeciętnym, żeby nie powiedzieć słabym
-nie wzmocnienie środka pomocy (zakup kreatywnego pomocnika, który mógłby zastąpić podstarzałego Scholesa)
-brak zakupu godnego następcy Giggsa na lewe skrzydło (przy sprzedaży Ronaldo)
To są te decyzje, które wpłynęły na obniżenie poziomu. A jeśli uważasz, że nie obniżyliśmy lotów, to spójrz na liczbę porażek MU w tym sezonie. A jeśli uważasz, że liczba porażek spowodowana jest tym, że liga się wzmocniła, to porównaj wyniki drużyn angielskich z tego sezonu, z dwoma poprzednimi sezonami.
Więc Szanowny Kolego – obalaj te argumenty
Poprawka:
A jeśli uważasz, że liczba porażek spowodowana jest tym, że liga się wzmocniła, to porównaj wyniki drużyn angielskich w LIDZE MISTRZÓW z tego sezonu, z dwoma poprzednimi sezonami.
A mi się marzy taki scenariusz: Właśnie pomimo tej słabizny z obecnego sezonu, narzekania tylu ludzi, przedwczesnego zwalniania, Fergie jeszcze pokaże całemu Światu czym jest MAN U, może nie w tym sezonie, ale za jakiś czas znów wygra z United The Treble, albo LM bez pomocy Guardioli, Mourinho mając przeciwko sobie krytykę i gigantyczny dług w $, i wtedy na swojej ostatniej konferencji prasowej powie tylko jeden komentarz:”Since this moment United Rule Again. Thank You”, wtedy będzie mógł odejść ze spokojnym sercem, a nawet krnąbrny NANI napisze po latach w swojej biografii, że SAF był najlepszym trenerem jakiego na świecie…;]
Tekst bardzo ciekawy i powiem szczerze ze jak przeczytalem tytuł to pomyslałem, ze „ktos tu chyba kompletnie zglupial!!! -Ferguson MUSI Odejsc!!!” – Idiotyzm
Mysle ze Wszystko juz mnie wiecej w komentarzach moich poprzednikow zostalo powiedziane, ja sie wypowiem tylko w jednej kwestii – CZY JOSE, BLANC LUB GUARDIOLA ZGODZILI BY SIE ZOSTAC ASYSTENTEM FERGUSONA??? Mysle ze kazdy z nich by sie zgodzil na 1 sezon asystowania Fergiemu…Dlaczego?? Bo to Ferguson i United. gdyby dotyczylo to kazdego innego trenera to rzeczywiscie brzmialo by to jak glupi zart ale w przypadku United jest inaczej. MU ma SAFa a SAF ma MU od ponad 23 lat i objecie Posady po Fergiem nie bedzie po prostu zwykla zmiana szkoleniowca jak w CFC, MC czy RM – bo tam klubem rzadzi Prezes/Własciciel. U nas to SAF ma najwiekszy wplyw na transfery, sklad i kadre. Mysle ze jedynym rozwiazaniem jakiego mozemy sie spodziewac jest wlasnie to ze nastepca Fergiego najpierw zostanie jego asystentem, badz bedziemy mieli cos w stylu 2 trenerow ( tzn ten drugi obok SAFa bedzie pelnil wazniejsza role niz zwykly asystent, ale to SAF bedzie tym Glownym). Nastepca szkota musi zostac doglebie wprowadzony w funkcjonowanie klubu, polityke kadrowa, transferowa itp, a kto inny moze go wprowadzic w to lepiej niz SAF??
Ale te wszystkie pytania „co to bedzie gdy….” mam nadzieje i wszystkim wam tego zycze odlozymy na jak najpozniej:D
Sir Alex nie może odejść!!!
Ja myślę, że na razie nie mamy problemu z następcą Fergusona, bo sam sir Alex nie wybiera sie na emeryturę. Wg mnie nie wygląda na osobę, która jest znudzona tym co robi. Wciąż jest pełen wigoru i chyba powoli planuje kolejną to już wielką przebudowę zespołu. Nie w jego stylu byłoby zostawić zespół na zakręcie. Za sezon, dwa odejdą nasi weterani, kilka ostatnich transferów nie koniecznie się sprawdziło, dopadł nas lekki kryzys- środowisko podłapało nasze problemy. Ferguson sam będzie chciał wszystko naprawić, taki już ma charakter. Ten klub jest w końcu dziełem jego życia.
Jeśli pewnego dnia nadejdzie czas na opuszczenie stanowiska menagera to jestem pewien, że sir Alex zostanie w klubie jednym z dyrektorów. Będzie chciał czuwać nad pracą nowego trenera. I może nie będzie wchodził mu w paradę, ale na pewno swoim nazwiskiem i autorytetem pomoże Diabłom w sprawach pozaboiskowych.
Najlepiej jakby żył wiecznie, ale jeśli musi umrzeć to jako manager UNITED.
Ale tak na 100% serio, to SAF zawsze bedzie zwiazany z UNITED. Nie wyobrażam sobie go z boku, np. siedzącego w domu i oglądającego mecze UNITED tylko w tv.
Z drugiej strony to jego obecność na trybunach może wprowadzić niezłe zakłopotanie u jego następcy. To będzie musiał być ktoś z dużą pewnością siebie i aroganckim w tym co robi. Niestety widzę tylko jedną osobę…
P.S. Głosujecie na UNITED w Bitwie Kibiców? Prowadzimy z Barcą 228-88, ale to dopiero poczatek:
http://www.ligamistrzow.com/beka/live/1.html