Dimitar Berbatow – niedoceniany maestro

Odkąd 1 września 2008 roku Dimitar Berbatow zasilił szeregi Manchesteru United, trwają niekończące się dyskusje na temat jego przydatności w drużynie mistrza Anglii. Setki argumentów, kłótni, wyzwisk i dowodzenia swoich racji – kibice Czerwonych Diabłów podzielili się na dwie strefy: antagonistów Bułgara i jego obrońców. Co ciekawe, dopóki Carlos Tevez nie postanowił zdradzić czerwonej koszulki na rzecz niebieskiej, wrogów przypominającego tyczkę napastnika było zdecydowanie więcej…
Dimitar zadebiutował w United 13 września w przegranym 1:2 wyjazdowym meczu z Liverpoolem. Jak można było się spodziewać, Bułgar nie był w tym meczu pierwszoplanową postacią, ale zanotował piękną asystę. Widać było jednak, że – paradoksalnie – nie czuje się zbyt dobrze w walce o górne piłki będąc piłkarzem ustawionym najbliżej bramkarza rywali. Tak oto Berbatow wkroczył do nowej drużyny. Jako piłkarz niezbyt waleczny, flegmatyczny, ale za to obdarzony świetnym przeglądem pola i znakomitą techniką. Okazało się, iż w opinii pewnych osób to trochę za mało.
Jego przeciwieństwem był i jest Carlos Tevez. Mały, korpulentny i uwielbiany przez kibiców za heroiczną postawę, poświęcający się dla dobra drużyny, hasający po całym boisku. Argentyńczyk bardzo często stosował pressing na obrońcach zmuszając ich do błędu. A obok niego wysoki Berbatow nie przepadający za zbyt wielkim wysilaniem się, opanowany i mający oczy dookoła głowy. Stanowili dwie skrajności – tak wielkie, że wielu fanów MU nie potrafiło przyjąć do wiadomości, iż ktoś może uważać „drewnianego” Bułgara za lepszego od „świetnego” Argentyńczyka.
W sezonie 2007/2008 Wayne Rooney wraz z Carlosem Tevezem byli postrachem bramkarzy nie tylko na Wyspach ale i w Europie. Obaj niscy, obdarzeni niezłą techniką, potrafiący przeprowadzić wespół dynamiczną i piękną akcję. Często zdarzały się mecze, w których Apacz przyćmiewał Rooneya. Nic dziwnego – gdy tylko zaaklimatyzował się w nowym zespole, błyskawicznie wkomponował się w styl gry United i zapewniał drużynie mnóstwo arcyważnych bramek. Sympatycy Czerwonych Diabłów cieszyli się na wieść o zakupie Dimitara B., mając nadzieję, że zostanie zastosowany sprawiedliwy system rotacji i cała trójka napastników będzie miała czas na pokazanie swoich umiejętności.
Niestety, oprócz jakże ważnych spotkań przedsezonowych i kilku pierwszych meczów w sezonie Tevez grał z reguły fatalnie. Sądzę, że miała na to olbrzymi wpływ psychika gracza – w minionych rozgrywkach miał właściwie zapewnione miejsce w pierwszym składzie, teraz musiał o nie walczyć z innym graczem i chyba nie wytrzymał napięcia. A Dimitar powoli zaczynał grać na miarę możliwości. Mimo niepochlebnych opinii fanów na jego temat, ten absolutnie się nimi nie przejmował i prezentował się coraz lepiej. Wystarczy wspomnieć rewelacyjny występ przeciwko Hull czy niesamowitą asystę w batalii z West Hamem.
Bardzo mnie denerwowało, gdy Dimitar nadal był przez użytkowników rozmaitych portali poświęconych Manchesterowi mieszany z błotem. „Bo nie biega, bo nie strzela, bo za wolny, bo się nie cofa”. Każdy argument głupszy od poprzedniego, ale ich wyznawców jest nadal bardzo wielu. Z upływem czasu zaczynałem podejrzewać, że wielu z tych ludzi ma po prostu spaczony umysł. Spaczony wizerunkiem dwóch napastników wspomagających nie tylko pomocników ale i obronę, wracających, walczących, tworzących zasieki. A przecież takich atakujących w Europie jest strasznie mało. Właściwie oprócz Rooneya i Teveza nie widzę innego gracza formacji ofensywnej robiącego dla drużyny to, co wyżej wymieniona dwójka. Szkoda, że antagoniści Bułgara nie zastanowili się nad tym, że on inaczej nigdy grać nie będzie. Zawsze pozostanie niedocenianym dyrygentem podającym z wielką precyzją i olbrzymią gracją. Zagrywającym tak, by obrońcy rywali nie połapali się o co chodzi. Nigdy nie będzie walczył i biegał tyle co Tevez. To po prostu zupełnie inny typ zawodnika – pokuszę się o herezję, że nawet lepszy od wspomnianego argentyńskiego pracusia.
Śmieszą mnie niebywale „ostatni obiektywni”, próbujący wmówić innym, że Berbatow jest beznadziejny, natomiast Tevez to gracz genialny, którego należało zatrzymać za wszelką cenę. Wyszukiwanie potknięć Bułgara jest wybitnie żałosne, ale niektórzy „fani” robią to podczas każdego meczu, by następnie pisać o tym na rozmaitych portalach. Apogeum wylewania kubłów pomyj na głowę Dimitara nastąpiło po półfinałowym meczu Pucharu Anglii z Evertonem. Wówczas, w serii jedenastek były golkiper United Tim Howard zdołał sparować nogami uderzenie z wapna Berbatowa. Nikt nie skupiał się na tym, iż Rio Ferdinand również spudłował – liczył się fakt pokazania przez Berbę, jak wielkim transferowym niewypałem jest…
Middlesbrough, Bolton, Newcastle – to pierwsze z brzegu ligowe przykłady spotkań, w których bohater mojego artykułu ratował United skórę. I co? I często i tak nie został za to należycie pochwalony. Kto w spotkaniu z Boltonem w 89. minucie dograł mu piłkę na głowę? Tevez. Kto otrzymał za tego gola największe brawa od specjalistów na wielu polskich portalach? Tevez. A Berbatow? OK., strzelił (ledwo, ledwo!), ale co z tego, skoro nie biegał?
Dla mnie Berbatow jest piłkarzem – nie boję się tego słowa – wspaniałym. Gdy ktoś pisze, że nie pasuje on do stylu gry United, zaczynam się śmiać. Ustawiony jako cofnięty napastnik Bułgar precyzyjnie i bardzo mądrze rozgrywa. Kiedy trzeba – przetrzyma piłkę, a ten który próbuje mu ją odebrać, musi się liczyć z naprawdę ciężkim orzechem do zgryzienia. Jego technika jest godna pozazdroszczenia. Nie chodzi tu oczywiście tylko o różne triki, czy inne piłkarskie efekty specjalne, ale o przyjęcie, umiejętność podania na różne sposoby, minięcie rywala. Berbatow jest w tych aspektach o kilka klas lepszy od wielu napastników w Europie ograniczających się do wyczekiwania na swoją okazję w pobliżu szesnastego metra.
Oczywiście, Dimitar ma również swoje wady. Na przykład, czasem zbyt długo przygotowuje sobie piłkę do podania lub strzału, przez co zostaje mu ona odebrana. Wypadałoby również, gdyby ruszył w pościg za tym, który mu łaciatą zabierze. Co ciekawe, Bułgar mimo słusznego wzrostu rzadko strzela bramki głową – w MU ta sztuka udała mu się tylko raz, we wspomnianym meczu z Boltonem.
Teraz, gdy już wiemy, iż Tevez nie będzie graczem United w przyszłym sezonie, no i że będzie prezentował barwy City, kilku jego dawnych wielbicieli zaczęło właśnie go określać „zdrajcą” i wychwalać pod niebiosa zasługi Bułgara, dowodząc, że w przyszłych rozgrywkach dopiero pokaże na co go stać. I ja w to wierzę. A także w to, iż zostanie on w końcu należycie doceniony – bo absolutnie na to zasługuje.
Czas odrzucić wypłowiały kult Teveza i zacząć darzyć szacunkiem tych, którzy na niego zasłużyli…
Wybitne umysły są zawsze gwałtownie atakowane przez miernoty, którym trudno pojąć, że ktoś może odmówić ślepego hołdowania panującym przesądom, decydując się w zamian na odważne i uczciwe głoszenie własnych poglądów.
Albert Einstein
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(9 głosów, średnia: 4,56 na 5)







O Bułgarze możemy również podyskutować w odpowiednim temacie na RedCafe.pl. Zapraszam.
http://redcafe.pl/kadra/dimitar-berbatov-t1050.html
Maestro, piłkarz wspaniały??
Nie przesadzajmy. Berbatov jest świetnym technikiem, ale wszyscy wiemy, że stać go na więcej. To co na razie prezentuje w United, moim zdaniem nie jest jeszcze powodem, żeby określać go mianem wspaniałego. Gra dobrze, ale chyba wszyscy liczyli na coś lepszego. Mam nadzieję, że w nadchodzącym sezonie zacznie się rozkręcać na dobre, bo 30 mln to spore pieniądze, a młodnieć on już nie będzie.
A jeszcze co do Twojego wychwalania Berbatova.
Piszesz: „Middlesbrough, Bolton, Newcastle – to pierwsze z brzegu ligowe przykłady spotkań, w których bohater mojego artykułu ratował United skórę.”
A były jakieś inne? Bo przez „pierwsze z brzegu” rozumiem, że było ich co nie miara.
Do tego bramka na 2:1 z Tottenhamem w FA Cup, asysta przy golu Teveza ze Stoke (skończyło się 1-0); to na tyle z przykładów „ratujących skórę”, a dochodzą do tego inne liczne, znakomite asysty (z Hull, z WHU, z WBA, z CFC-bo jakby nie patrzeć przedłużył piłkę na głowę Vidy-i parę innych).
Oczywiście masz rację że mógłby grać lepiej-ale dostał rolę łącznika i spisywał się w niej bardzo dobrze. Może teraz, gdy ktoś musi zastąpić Ronaldo w zdobywaniu bramek, rozkręci się i zacznie regularnie strzelać? Ciąg na bramkę ma znakomity, wszyscy z resztą widzieliśmy jak grał w TH, czy w BL.
A co do wspomnianego karnego z Evertonem-no, tutaj spartaczył ewidentnie, mógł się bardziej postarać, akurat w tym wypadku nie ma go co bronić, a poza tym Ferdinando nie jest napastnikiem, więc nie na pewno nie ćwiczy karnych tak często jak Mitko:]
Ale poza tym incydentem jest zdecydowanie niedoceniany, ludzie po prostu nie mogą pojąć że napastnik może stać się łącznikiem pomocy i ataku, że zdobywa mniej bramek, za to więcej asystuje. Na szczęście to nie większość ludzi decyduje, tylko Ferguson…ach, może i dobrze, bo jakby niektórzy fani się dorwali do ustalania składu i taktyki w United….
Chciałbym zauważyć, że Ferguson tak docenił Bułgara i zakochał się w swoim pomyśle, że pod koniec sezonu Bułgar trafił na ławę bądź co bądź ;)
Berba ma najlblizszy sezon na pokazanie swoich umiejetnosci bo na razie mysle ze widzimy max 60% jego potencjalu. Jesli sie nie sprawdzi to bedzie mozna mowic o niewypale transferowym, do tego jeszcze z marnym poziomem profesjonalizmu (zachowanie przed rozstaniem ze Spurs czy karny w FA Cup).
pozdrawiam
Ciekawe rzeczy można znaleźć na stronie oficjalnej Premier League, takie sobie statystyki sezonu 2008/2009:
http://www.premierleague.com/page/ActimIndex
(Podstawowa znajomość j. angielskiego zalecana).
Jakim cudem leniwy, wolny, słaby technicznie i w ogóle do niczego Bułgar (wg niektórych) jest na 4. pozycji Top 100 Ranking w lidze?
Przy okazji: ukochany przez wielu Tevez w ogóle na tej liście się nie zmieścił.
Wiem, wiem – statystyka nie bierze pod uwagę rzeczy niewymierne jak waleczność, serce dla klubu, gryzienie trawy itd, a w tym Tevez pewnie byłby w czołówce. Niestety, tutaj wchodzą w grę emocje (kibiców) i żadne argumenty nie mają racji bytu.
BTW: jakby za Berbatova zapłacono rok temu połowę wydanej kwoty, to chyba nie miał by tyle przeciwników na forach (jakby płacili z własnej kieszeni).
Przepraszam, że się powtarzam – podobny post nt. statystyki umieściłem na DevilPage – ale jakoś nikt z lepiej zorientowanych i używających jednak argumentów, a nie wyzwisk forumowiczów na razie tej wysokiej pozycji Berby (najlepszej z MU) nie skomentował.
Actim index jest co najmniej dziwna metoda oceny zawodnikow – zobacz jak jakich odleglych miejscach jest Ronaldo czy Tim Howard, a jak wysoko jest majacy kiepski sezon (zmarnowany w polowie w Liverpoolu)mial Robbie Keane.O Agbonlahorze na 5tym miejscu nie wspomne. . Mam wrazenie ze wiekszosc pkt jest za obecnosci na boisku bo Gerrard ratujacy swojemu zespolowi skore z regularnoscia zegarka szwajcarskiego jest nizej niz Anelka ktorego zasadniczym wkladem jest liczba bramek (o cala jedna wiecej niz Cr7). A do tego wpuszczajacy szmate za szmata Cech wyzej od Van der Saara ktory zdobyl zlote rekawice. Parodia.
Wracajac do Berbatova ,jak na razie ma jeszcze wiele do udowodnienia , przede wszystkim to ze jego zakup to dobry a nie sredni interes na jaki w tej chwili wyglada.
Wydalismy 30mil , dostalismy leniwego , aroganckiego wirtuoza ktory nie strzela za duzo, nie gra glowa , nie zaklada pressingu na napastnikow i nie jest tak skuteczny jak Ruud. Do tego stracilismy walczaka i zgranego partnera dla Rooneya pod postacia Teveza. Co by nie mowic , (albo nie wmawiac , bo w takim tonie jest m.in. ten artykul) nasz zarzad dal delikatnie rzecz ujmujac ciala chcac oszczedzic kase , a ze Tevez sie wkurzyl to tez sie nie dziwie (dziwne ze brak lojalnosci klubu wobec zawodnika wszystkim umyka ale gdy zachodzi odwrotna zaleznosc wszyscy pilkarza pietnuja) i zawsze bede pamietal jego ARCYwazne gole ktore daly nam EPL po raz trzeci pod koniec sezonu. Fergie tez sie nie wykazal (podobnie jak wtedy gdy stracilismy Aarona Ramseya) – Staremu sie nie chcialo pogadac z zawodnikiem osobiscie tylko przez telefon z plazy na Cote D’Azur.
Przykro mi bardzo , ale futbol totalny jaki obecnie sie gra w United wymaga od wszystkich zawdonikow wysilku, nawet Krystyna sie tego nauczyla. Berba uwaza sie za swieta krowe ktora jest tak swietna technicznie (bo jest) ze nie musi niz poza tym robic.
Przykro mi , ale nie wroze Dymitarowi dlugiej kariery w United, choc bardzo pragne by stalo sie inaczej. Dla dobra druzyny i klubu ktory ma mase dlugow do splacenia,a w obecnym skladzie final CL (czyli $$$) zobaczymy za jakis czas.
GLORY MAN U
Pozdrawiam
Uważasz, że nasz zarząd dał ciała w transferach jakie dokonał wśród napastników?
Po pierwsze co do Dimitara zawsze byłe zwolennikiem tego pilkarza, więc pewnie moje słowa nie będą obiektywne. Napiszę tylko tyle, że zamysł autora po części pokrywa się z moim zdaniem. Dla mnie Berbatow jest wart tych pieniędzy. Myślę, że dopiero w tym sezonie rozwinie skrzydła i pokaże niedowiarkom na co go stać.
Sprawa druga- sprzedaż Teveza… ale sprowadzenie Owena. Czy to powód do płaczu? Liczę, że wszystkim wyjdzie to na dobrze. Argentyńczyk na pewno imponował swoją zadziornością i pracowitością, ale czy był aż tak niezastąpiony. Nie sądzę.
Michael Owen jest moim zdaniem piłkarzem od niego lepszym i jeśli tylko ominą go kontuzje to szybko zapomnimy o panu, który teraz paraduje w koszulce city. Tevez pewnego poziomu by już nie przeskoczył- Owen jest w stanie regularnie trafiać do bramki rywala i wcale nie musi być zmiennikiem na ostatni kwadrans każdego spotkania.
Mam nadzieje ze rozwinie skrzydla bo w przeciwnym wypadku , wobec braku duzych wzmocnien (choc marzy mi sie Veloso lub Moutinho + Hulk lub inny duzy koles na szpice) w te wakacje , kolejny sezon skonczy sie dla nas walka o 2-3 miejsce. Oczywiscie , jesli okaze sie ze Fergie genialnie wszystko zaplanowal (co jest , znajac SAFa niewykluczone ;) i np. wygramy EPL i dojdziemy do semifinals CL to wszystko odszczekam , tym bardziej ze poza 16mln na Valencie reszta transferow to prawdziwe okazje.
Tez bym chcial zeby Owen sie przebudzil w United, ale jak na razie nie ma rzadnych przeslanek ktore by mialy o tym swiadczyc. Na dzien dziesiejszy jego kariera to rownia pochyla spadajac z ktorej dostal szanse rownie rzadka jak wygranie w totka. Niewykluczone ze w pierwszym meczu zejdzie z kontuzja i nie zobaczymy go przez pare miesiecy. Potem rozchoruje sie Świniak (jak co rok) i zostaniemy z Berbatovem ktory nie wiadomo co pokaze pozbawiony wsparcia ze strony jakby nie patrzec klasowych zawodnikow jakimi byli Ronaldo czy Tevez.
Zarzad dal ciala bo pozwolil Tevezowi odejsc, a najsmieszniejsze jest to ze Carlitos nie dostawal szans od poczatku sezonu bo Fergie promowal Berbe ktory badzmi szczerzy swietnego sezonu nie zaliczyl. Zreszta wystarczy przypomniec sobie ile razy wymeczylismy 1:0 na poczatku sezonu wiec nikt mi nie powie ze United gralo tak swietnie z Berbatovem w skladzie ze az zrezygnowalismy z kombinacji i taktyki ktora wygrala na Double rok temu , i to w jakim stylu!.
pozdrawiam
PS.Sorrki za chaos wypowiedzi ale bardzo mi sie spieszy. ;)
powiem tak jak fani Teveza przesadzli w drugą storne tak samo niektórzy przesadzają na temat Berbatova jaki to on nie jest świetny
to czy okaże się on niewypałem transferowym zweryfikuje przyszły sezon
pierwszy w jego wykonaniu był według mnie średni, bardzo średni
oczekiwałem że strzeli więcej bramek bo po to głównie trafił na OT
SAF mówił zaraz po jego transferze że Bułgar jest w stanie zdobyc 25 bramek w sezonie
a jak wyszło każdy widział
jeśli chodzi o atuty Berbatova to na pewną są nimi technika, przegląd pola i umiejętnośc utrzymania się przy piłce
wad widzę więcej
oddaje mało strzałów na bramkę, przy swoim wzroście (bodaj 188cm) miernie gra głową,
no i bardzo kuleje u niego gra lewą nogą
odnosząc się jeszcze do tego że skoro SAF stawiał na Berbatova to był on lepszy od Teveza i jest oczywiście transferowym strzałem w „10″
a pamięta ktoś jak był z J.S.Veronem???Ferguson uparcie do końca uważał że argentyńczyk to udany transfer a jak było chyba pisac nie muszę
A mnie z kolei męczy ciągłe dzielenie na grupy zwolenników i przeciwników Berbatova.. ja bardzo lubię Dimitra, bardzo lubiłem Teveza (już nie :P) ale niektórym ciężko było się pogodzić z tym, że zarówno Bułgar jak i Argentyńczyk miewali bardzo dobre, jak i mierne występy. Ten tekst może i mówi prawdę, ale ciężko nie zauważyć kultu Berbatova.. „ci inteligentniejsi” doceniają kunszt DB9, zaś „ci głupi, co patrzą tylko jak ten biega” doceniają Teveza.
Żal..
Obaj są zawodnikami różnymi, jak autor raczył zauważyć, więc skoro nie wymagamy od Berbatova gry a’la Tevez, to czemu wymagamy od Teveza gry a’la Berbatov ? Wytłumaczy mi ktoś ?
Nie, Tevez nie grał z reguły fatalnie, zdarzały mu się słabsze mecze, ale potrafił rozegrać kilka świetnych – Blackburn, Middlesbrough, City <- też potrafię wymienić 3 dobre spotkania.
Szkoda, że ani "jedni", ani "drudzy", ani ci silący się na "obiektywizm" (jak autor) nie raczą zauważyć, że Ci dwaj zawodnicy potrafili rozegrać mecze świetne, jak i beznadziejne, jednak krytyka Dimitara zawsze kończyła się obelgami, jak to nie widzimy tego co on robi na boisku i jesteśmy głupi, zaś krytyka Carlosa zawsze była mile widziana – no bo przecież co z tego, że podawał, biegał, szarpał jak robił to bezproduktywnie (ta strzelona bramka i zaliczona asysta rzecz jasna nie mogły dowodzić mylności tej tezy).
Dla mnie zaś niezrozumiałe jest przechwalanie Bułgara. Strzelił mało ważnych bramek, jego geniusz przejawia raz, dwa razy na mecz, kiedy piłkarz United powinien robić to zdecydowanie częściej. Ogólnie nie daje z siebie wszystkiego, w Spurs pokazał, że jest piłkarzem niezbyt profesjonalnym (przygotowania do zeszłego sezonu) i nie wnosi wiele kreatywności do naszej gry. Wizualne świetne wrażenie sprawia jego nonszalancki, arogancki styl ale w rzeczywistości jest piłkarzem co najwyżej dobrym, to nie jest materiał na gracza, który zbawi United. Na rynku obecnie są zdecydowanie lepsi.
W sporu rzeczach sie z Toba nie zgadzam, napisales, cytuje:
„Apogeum wylewania kubłów pomyj na głowę Dimitara nastąpiło po półfinałowym meczu Pucharu Anglii z Evertonem. Wówczas, w serii jedenastek były golkiper United Tim Howard zdołał sparować nogami uderzenie z wapna Berbatowa. Nikt nie skupiał się na tym, iż Rio Ferdinand również spudłował – liczył się fakt pokazania przez Berbę, jak wielkim transferowym niewypałem jest…”
Tak, tylko Rio jest obronca, sam pomysl – to od Bulgara o wiele bardziej wymaga sie strzelania bramek – z tym musisz sie zgodzic.
Pozatym moglbys rowniez zauwazyc iz niektorym styl gry prezentowany przez Rooneya i Teveza sie jak najbardziej podoba, ba wrecz moglibysmy ogladac godzinami tak walecznych zawodnikow. Zrozum, ze niektorzy, jak np. ja – tak wlasnie postrzegamy napastnikow, jest wszedzie, wbiega w przeciwnikow i walczy do upadlego, doslownie jak Steven Segal w filmach ;) Ewentualnie gra jak Ruud, co dostanie pilke to strzeli, wkoncu skutecznosc 0.75 to bardzo dobry wynik. Podsumowujac:
Jestem zawiedziony z tego iz nie zobaczymy juz Teveza w naszych szeregach, wiec niech teraz Berbatov pokaze na co go stac, bo jezeli skopie ten sezon, to az sie nie chce myslec jak bardzo ladny artykul bedziesz musial napisac by go bronic ;)
Pozdrawiam
PS. Tak, bardziej preferowalem styl gry Teveza, choc Berbatov rowniez mi sie podobal.
Rowniez zapomnialem dodac, iz jest to strasznie stronniczy artykul, najlepszy dowod przedstawil A.D.:
„A mnie z kolei męczy ciągłe dzielenie na grupy zwolenników i przeciwników Berbatova.. ja bardzo lubię Dimitra, bardzo lubiłem Teveza (już nie :P) ale niektórym ciężko było się pogodzić z tym, że zarówno Bułgar jak i Argentyńczyk miewali bardzo dobre, jak i mierne występy. Ten tekst może i mówi prawdę, ale ciężko nie zauważyć kultu Berbatova.. “ci inteligentniejsi” doceniają kunszt DB9, zaś “ci głupi, co patrzą tylko jak ten biega” doceniają Teveza.”
Ja nie bede pisal artykulow bo nigdy mi wypracowania nie wychodzily, natomiast mysle kolego, ze na przyszlosc musisz sie bardziej przykladac ;)
„”Bo nie biega, bo nie strzela, bo za wolny, bo się nie cofa”. Każdy argument głupszy od poprzedniego, ale ich wyznawców jest nadal bardzo wielu”
Dobra, to jest jego styl, cenimy go za technike, swietne utrzymywanie sie przy pilce, prostopadle podania. Niech nie biega, bo jak to powiedział ktos intelygentny, „lepiej mądrze stać niż głupio biegać”. Nie musi się cofać, jest napastnikiem, ale skoro nim jest niech do cholery strzela!
Mam dosc wlazenia z pilka do bramki, ilekroć nadażała się okazja do strzału zza pola karnego, DB zwalniał i podawał i nie zgodze się z tym, że taki jest bo w Spursach potrafił „pociągnąć” Żeby nie było, cenie Bułgara i jego talent, ale dalej czekam na wybuch :)
P.S. Ma ktos linka do sytuacji (nie mam pamięci do konkretnych spotkań), w ktorej przyjał w powietrzu piłkę lecącą kilkadziesiąt metrów? Absolutnie genialne to było…
Queiroz, było to w meczu z Manchesterem City pod koniec sezonu, znajdź sobie na youtube czy gdzieś.
Ja nie należę ani do tych którzy wynoszą Berbatova pod niebiosa ani do tych których szlag trafia gdy widzą co ten (Nie) wyprawia na boisku, aczkolwiek to co napisałeś to trochę naciągnięta idealizacja Bułgara.
Osobiście bardziej skłaniam się ku tezie, że on robi zdecydowanie za mało na boisku, ja rozumiem każdy ma własny styl, jeden się zaharuje na boisku a drugi sobie potruchta ale to jest jakaś skrajność. Nie zaprzeczam, że technicznie Bułgar jest genialny, asystuje jak szalony i w ogóle ale tak jak napisałeś… Dla mnie to trochę za mało.
Diimitar ma u mnie kredyt zaufania bo wiem, że nie przepracował całego okresu przygotowawczego przed ostatnim sezonem ale teraz już jest wkomponowany w drużynę, zapewne pojedzie do Azji i w przyszłym sezonie on musi być aktywniejszy na boisku. Słusznie napisałeś, że Berba nigdy nie będzie biegał jak Tevez czy Rooney ale z całym szacunkiem dla niego, jeżeli przyszły sezon będzie wyglądał tak jak ten to będę bardzo zawiedziony. Możliwości on ma niesamowite ale pokaże to dopiero w przyszłym sezonie, taką mam nadzieje bo póki co, mnie nie zachwycił. Piłkarz ma obowiązek być aktywnym na boisku nawet jeżeli w jego naturze leży raczej stanie na szpicy i wyczekiwanie na okazje, Berbatov musi to w końcu pojąc.
KT
1. Chodziło o ligowe przykłady.
2. Przez ratowanie skóry rozumiem egzekwowanie sytuacji. To miał chyba też na myśli autor, bo podał przykłady, gdy Berba osobiście przesądzał o losach spotkań.
Tak czy inaczej oczy kibiców będą zwrócone w tym sezonie w dużej mierze na Berbatova. Jeśli chcemy zdobyć ewentualne trofea, Bułgar będzie musiał podreperować swój licznik strzelecki, bo w tym podliczającym asysty już zbyt wiele poprawić się chyba nie może.
Cieszę się, że są osoby, które potrafią docenić ROLĘ jaką odgrywa Berbatov w Man United.
Ale do samego artykułu, felietonu, czy jak kto woli nazywać wpisy na blogu:
To nie jest konkurs polonistyczny :) Zauważyłem, że Szymon bardzo lubi wplatać bardzo wyszukane słownictwo.
„Korpulentny” – nie mam pojęcia co to znaczy i szkoda, że czytając tekst muszę spoglądać do słownika języka polskiego. Jestem ciekaw ile z tutejszych osób wie co to znaczy „korpulentny”.
Wpisy są dla nas, użytkowników. Muszą prezentować odpowiedni poziom, ale uważam, że używanie bardzo wyszukanego słownictwa wcale nie podnosi poziomu wpisu. Natomiast utrudnia czytanie.
Oczywiście to jest moje zdanie, więc jeśli większość użytkowników lubi jak w tekście zawarte są słowa, których używa się niezmiernie rzadko w naszym języku, to nie bierz sobie tego do serca. Mi jednak to utrudnia czytanie.
Pozdrawiam
Jak dla mnie to bardzo dobrze. Obecnie młodzież (i nie tylko) ma skrajnie niski zasób słownictwa, więc gdy musi sprawdzić co dane słowo oznacza to tylko lepiej.
Mi tam słownictwo redlogowe trudności nie sprawia i nie jest też ono specjalnie wyszukane, więc mi to w zasadzie bez różnicy jest, chociaż co by nie mówić raz czy dwa zdarzyło mi się wpisać w google dany termin z tekstu (co wcale nie znaczy, iż słownictwo na RL jest jakoś niesamowicie wyszukane). Korona mi jednak z głowy nie spadła.
Nie wierze w to co tu czytam. Korpulentny to slowo znajdujace sie w zasobie slow przecietnego ucznia szkoly sredniej w PL , a jesli nie to taki tekst jak Szymona stanowi swietna okazje to jego poznania. ROZWIJAMY SIE CALE ZYCIE.
Twoj post brzmi jak ironicznie dowcipna uwaga i mysle ze dobrze bylo gdybysmy za taki go uznali.
Pozdrawiam
oszfak. jeszcze napisz, że futbol to rozrywka dla ludzi o niższej kulturze i nie należy ich raczyć „trudnymi” słowami… ;) jeżeli to, co pisze Szymek, sprawia Ci trudność, to wyobrażam sobie, jakie katusze musisz przeżywać, czytając twórczość red. Steca z „Gazety Wyborczej”. albo pewnie nie czytasz…
na naukę nigdy za późno i tak jak pisze tutaj desdinova, nawet teksty na redlogu to świetna okazja do poznania słów, których na co dzień nie używasz i nie znasz ich znaczenia.
Moi drodzy, to jest blog tworzony przez grupę (w większości) nastolatków. Wchodzą tu (w większości) nastolatkowie.
Nie sądzę, żeby ktokolwiek wchodził tutaj w celu ROZWIJANIA SIĘ PRZEZ CAŁE ŻYCIE.
Niemniej jednak, sprawdzam w słowniku słowa, których znaczenia nie znam.
Kluczem uczenia się, jest przyznanie się do tego, że się czegoś nie wie. Dlatego zamiast napinać się tutaj i zasłaniać czytaniem artykułów pana Steca, stwierdzam, że te pojedyncze słowka (prosiłbym o przeczytanie jeszcze raz wyrażenia: „POJEDYNCZE SŁÓWKA”), można sobie darować.
Jeśli cały tekst jest pisany językiem prostym, bez zachowania odpowiedniej interpunkcji, z nieprawidłowymi składniami zdań (niektórych oczywiście), to wtrącanie w takim tekście słówka mało popularnego jest dla mnie posunięciem ewidentnie dla szpanu. W kontekście całego tekstu to wygląda dość dziwnie…
A.D. – szacunek. Blog jest do wyrażania opinii, a nie do uczenia innych postujących (zwłaszcza, że nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie kabla). Miło się czyta posty, w których ktoś wyraża swoją opinię, a nie próbuje udowodnić Ci na siłę swoje racje.
Desdinova – pokaż mi, gdzie jest stwierdzone, że słowo „korpulentny” zawiera się w zasobie słów przeciętniaka w LO? Nie pamiętam, żeby obowiązywała jakaś lista słówek w Liceum, a było to przecież całkiem niedawno. Ba, kończyłem przecież humanistyczne Liceum. Ale masz rację – spojrzałem do słownika i czegoś się nauczyłem. Problem w tym, że nie wchodzę tutaj by się edukować.
Mój post nie był ironiczny ani dowcipny. Przedstawiał moją opinię.
I prosiłbym nie używać stwierdzenia, że „teksty Szymcia sprawiają mi problem”, bo to jest zupełnie szerszy kontekst. Doczepiłem się tak naprawdę pojedynczych słówek, których używa.
Pozdrawiam
„Jako piłkarz niezbyt waleczny, flegmatyczny, ale za to obdarzony świetnym przeglądem pola i znakomitą techniką.” – idealna charakterystyka Berby. „Zawsze pozostanie niedocenianym dyrygentem podającym z wielką precyzją i olbrzymią gracją. Zagrywającym tak, by obrońcy rywali nie połapali się o co chodzi.”
Szymcio – nic dodać, nic ująć. mam identyczne zdanie, co Ty. Wielokrotnie to powtarzałem, że Berbatov to wspaniały piłkarz. Co prawda leniwy, ale wspaniały. Zarówno Tevez i Berba mieli słabsze i lepsze występy, trzeba być obiektywnym. Nadal żałuję, że Tevez opuścił OT.
Polecam film o Berbatovie i przejrzyjcie, co niektórzy, na oczy.
Tęsknie za ligą, a ten filmik tylko uczucie tęsknoty wzmacnia! Nie moge się doczekac kolejnego sezonu patrzac na te akcje…
Dobry tekst chociaż mnie niczym nie zaskoczył, bo uwielbiam naszego Bułgara.
Naprawdę świetny napastnik, a ten jego ‘slow motion’ dodaje mu charakteru takiego bezdusznego sukinsyna. ;)
desdinova – Tak patrząc na statystyki Owena z poprzedniego sezonu to grając w 28 meczach strzelił 8 bramek natomiast Tevez w 29 meczach tylko 5, a do tego porównaj sobie zawodników, którzy asystują w United a tych w Newcastle. Moim zdaniem jest naprawdę duża szansa na to żeby Owen regularnie strzelał do siatki rywala. A co do argumentu, że Owen w pierwszym meczu może złapać kontuzję to równie dobrze Rooney może złapać kontuzję bo przecież w ciągu ostatnich sezonów też miał kilka poważniejszych kontuzji.
Co do Berbatova to nie jestem do niego w stu procentach przekonany ale mam nadzieję, że pokaże na co go stać. Nie podoba mi się u niego to jak zachował się przed odejściem z Tottenhamu oraz, to że gdy drużynie nie idzie to on gra największy piach (jeszcze z czasów gry w Tottenhamie). Ale może po prostu przez to jestem do niego uprzedzony i mam nadzieję, że w tym sezonie to się zmieni.
Weryn, nie żebym bronił Teveza, ale ‘z drugiej strony’ rywale inaczej traktują mecze z United niż z Newcastle, nie? ;)
To ja mally odbijam piłeczkę w drugą stronę.
Chyba łatwiej być napastnikiem w najlepszej drużynie ligi niż outsiderze. Kto ma więcej okazji do strzelenia bramki? Jasne, że drużyna, która w każdym meczu prawie cały czas atakuje. My w tamtym sezonie zdobyliśmy prawie 70 bramek, Newcastle 40. Do tego wspomniani wyżej o wiele lepsi partnerzy z zespołu.
Nie wiem czy aż takim problemem jest fakt, że na Teveza Danny Higginbotham ze Stoke, czy jakiś inny Neil Clement z WBA bardziej się koncentrowali niż na mecz przeciwko Owenowi.