Piękna gra?

Joga Bonito – graj pięknie. Wszyscy znamy te słowa. Kilka lat temu powstała kampania reklamowa firmy Nike, mająca na celu wypromowanie pięknej, czystej gry. Udział w niej wzięli tacy piłkarze jak Ronaldinho, Ibrahimovic, Henry czy Adriano oraz zawodnicy Manchesteru United: Ronaldo i Rooney. Moim zdaniem jednak, filmy z podbijającymi piłkę wszystkimi możliwymi częściami ciała graczami bardziej zaszkodziły aniżeli pomogły w tworzeniu wizerunku futbolu. Oto bowiem zastępy dzieciaków wszelakich nacji oglądając popisy Cristiano i Ronaldinho doszły do wniosku, że grać pięknie = strzelać dużo goli i popisywać się sztuczkami technicznymi na boisku. Owa dzieciarnia nieco podrosła, ale mimo to wyniosła z rozmaitych kompilacji jeden prosty wniosek. Ten kto gra najpiękniej, jest najlepszy.
W ten sposób, w 2007 roku zaczęły się pojawiać głosy na stronach internetowych, forach i innych portalach, dowodzące niesłuszności wygrania przez Real Madryt mistrzostwa Hiszpanii. W opinii wielu „znawców” wygrać powinna Sevilla. Dlaczego? Bo grali najładniej. Rok później również my – fani United mogliśmy dostać białej gorączki. Przecież wygraliśmy tytuł najlepszej drużyny Premiership niesprawiedliwie. Kto winien wygrać? Arsenal. W końcu tworzyli piękniejsze akcje…
Sezon 2008/2009 to od początku dominacja Barcelony. Podopieczni Pepe Guardioli grali na kosmicznym gazie, miażdżyli kolejnych rywali (w tym m.in. Atletico Madryt czy Valencię), strzelali mnóstwo goli. Prym w konstruowaniu przepięknych akcji wiedli Leo Messi i Xavi. Dzielnie sekundowali im Samuel Eto’o oraz Thierry Henry. W tym samym czasie Manchester United wygrywał po 1:0 z takimi mocarstwami jak Sunderland, Bolton czy Stoke. I co? I Barca i Czerwone Diabły prowadzą w dwóch najsilniejszych ligach świata.
Zawsze chce mi się śmiać, gdy czytam opinie „fachowców” wieszczących rychłe nadejście lub powrót z zaświatów kolejnego giganta. I tak co roku, na początku sezonu przepowiadają końcowe sukcesy Arsenalu, Chelsea, Barcelony, Interu, szydząc z potknięć Red Devils. Na finiszu rozgrywek to my jesteśmy górą, to my wygrywamy, to nasze plecy oglądają rywale. Czary?
Pochwalę się – tuż przed startem Premier League prorokowałem, iż Chelsea oraz Tottenham, tak wielbione przez „znawców” nic w lidze nie osiągną. Spodziewałem się, że ani Scolari ani Ramos cudów ze swymi ekipami nie dokonają, mimo ciekawych ruchów transferowych jakie dokonały oba zespoły. I co? Koguty wloką się w ogonie tabeli, a The Blues… Mają jeszcze szansę na końcowy triumf, ale czy naprawdę ktoś obiektywny wciąż w niego wierzy?
Wspomniałem o Barcelonie. Wiem, że ktoś może uznać mnie za szaleńca, zwłaszcza fan Dumy Katalonii, ale… Śmiałem się gdy wygrywali po 6:0. Chichotałem oglądając wygraną w Gran Derby. Wybuchałem wariackim rechotem gdy czytałem opinie fanów Barcy, którzy twierdzili, iż w tym sezonie nie trafią na zespół, który będzie w stanie ich zatrzymać. Miałem powód do tych drwin. Panowie i Panie podniecający się grą Katalończyków zapomnieli o jednym – Liga Mistrzów to nie Primera Division.
Do 1/8 Champions League rzadko trafia ktoś przypadkowy. Ktoś, kto wychodząc na murawę stadionu będącego areną walki z ekipą Guardioli będzie trząsł się ze strachu. A tak właśnie było z graczami Valencii, Sevilli, Atletico… Z „wielkich” drużyn La Ligi jedyny Real Madryt ruszył do boju z podniesioną głową. Barcelona wygrała z nimi 2:0, ale po okropnych męczarniach. Jednak nie każdy będzie klękał przed „przyszłymi mistrzami Hiszpanii” jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Z Olympiquem Lyon nie poszło tak łatwo, prawda? Rozumiem – każdy może mieć dołek, spadek formy, ale po cóż w takim razie były te wszystkie przydomki? Niepokonani, niezwyciężeni, bezsprzecznie najlepsi? Espanyol udowodnił, że nie taka Barca straszna jak ją malują. I to malują na płótnie zwanym Camp Nou.
Sir Alex Ferguson stwierdził, że Barcelona jest najtrudniejszym przeciwnikiem na jakiego można trafić w tej edycji Champions League, ale jest do pokonania. Bo warto przypomnieć, iż Barca to nie tylko Messi i Eto’o, ale też dziewięciu innych graczy. Postanowiłem w miarę obiektywnie ocenić obie jedenastki i wytypować tę, której kadra jest silniejsza.
Edwin Van der Sar – Victor Valdes
Doświadczony Holender sprowadzony z Fulham i wychowanek Blaugrany. Valdes, mimo błędów, które są mu bezlitośnie wypominane, tak naprawdę jest bramkarzem bardzo dobrym. Często broni w wielkim stylu. Jego antagoniści wciąż ukazują go jako miernotę, golkipera słabego, nie będącego godnym noszenia koszulki Barcy. Szkoda tylko, że zapominają iż wspomniane wpadki (pomijając te w ostatnich dwóch spotkaniach) przytrafiały mu się zazwyczaj na początku jego kariery, gdy dopiero „wchodził” do wielkiej piłki. Teraz jest pewnym punktem swojej defensywy. Mimo tego, trudno określić go bramkarzem lepszym niż Van der Sar. Holenderski zawodnik, mimo trzydziestu ośmiu lat na karku wciąż imponuje spokojem, rozwagą i doświadczeniem. Od początku swojej kariery na Old Trafford jest jednym z najważniejszych trybików w drużynie. Aktualnie śrubuje niesamowity rekord trzynastu kolejnych spotkań w lidze bez straty gola.
MU 1:0 Barca
Gary Neville – Daniel Alves
W tym pojedynku nietrudno wytypować zwycięzcę. Kapitan Czerwonych Diabłów, mimo olbrzymiego doświadczenia, mnóstwa tytułów zdobytych z ukochanym Manchesterem, na tle Alvesa wypada blado, bladziutko. Wiadomo, upływ czasu robi swoje. Ale nawet pomijając wiek Neville’a, nigdy nie był on graczem tak dobrym jak Alves. Nie angażował się w działania ofensywne z taką werwą, jak obecnie czyni to chociażby jego kolega z United – Rafael da Silva. Dani w Barcy jest bardzo ważną postacią, która – co bardzo ważne – jest potrzebna przy działaniach w ofensywie, w której przecież jest i Messi, i Eto’o i Henry. Taka rekomendacja chyba wystarczy.
MU 1:1 Barca
Rio Ferdinand – Rafael Marquez
Ciężko wytypować zwycięzcę w tym zestawieniu. Rio na początku sezonu grał w kratkę, zaliczył kilka głupich błędów m.in. w meczach z Evertonem czy Hull. Teraz znów „pyka” na swoim normalnym poziomie. Ciężko mu jednak wyjść z cienia Nemanji Vidica, który rozgrywa sezon życia. Mimo to, Anglik spisuje się bardzo solidnie. Rafa opuścił sporą część sezonu z powodu kontuzji, ale gdy powrócił, Barca od razu zaczęła grać pewniej na tyłach. Marquez oprócz świetnej postawy w obronie, lubi od czasu do czasu uderzyć z dystansu. Po zaciętym boju, stawiam na Ferdinanda.
MU 2:1 Barca
Nemanja Vidic – Carles Puyol
Serb kontra Hiszpan. Carles, to kapitan Dumy Katalonii, obrońca silny, dobrze wyszkolony technicznie, trzymający w ryzach całą defensywę Barcelony. Z drugiej strony mamy Vidica, który w tym sezonie imponuje skutecznością (sześć goli!) i… właściwie wszystkim innym. Wspaniale kierował tyłami MU podczas absencji Ferdinanda, zdobywa bramki, wyspecjalizował się w sytuacjach stykowych z rywalami. Kapitalnie rozbija ataki przeciwników, przecina podania, wyskakuje wyżej niż inni. Jak wspomniałem wyżej, notuje najlepszy sezon w karierze. Bezsprzecznie najlepszy stoper w Europie.
MU 3:1 Barca
Patrice Evra – Eric Abidal
Dwóch Francuzów, dwóch godnych siebie rywali. Obaj lubią uczestniczyć w akcjach zaczepnych, ich kawaleryjskie szarże lewą flanką nieraz sieją popłoch wśród rywali. Oglądając mecze Barcy, zauważyłem iż Abidal angażuje się w ofensywę, ale… jakoś tak bez serca. Jakby bał się przeszkadzać „gwiazdom” pokroju Henry’ego czy Samuela Eto’o. Nie jest zatem dziwne, że Pep Guardiola często na lewej obronie wystawiał Puyola. Patrice Evra, to przykład „jeźdźca bez głowy, ale z GPS-em w nogach”. Dlaczego? Ano dlatego, że Pat uwielbia atakować bramkę rywali, ale czasem zapomina o swoich obowiązkach w obronie. Wówczas, przydaje mu się jego szybkość; uwielbiam patrzeć gdy przebiera swoimi krótkimi nóżkami, pędząc na swoją pozycję. Mimo tej wady, Evra jest w MU niezastąpiony.
MU 4:1 Barca
Darren Fletcher – Xavi Hernandez
Dwóch graczy, o nieco innych zadaniach na boisku. Fletch skupia się raczej na zabezpieczaniu tyłów i atakowaniu raczej w wyjątkowych sytuacjach. Xavi też od czasu do czasu się cofa, ale jego główną pracą, jest rozdzielanie piłek, rozgrywanie. Obaj są bardzo potrzebni swoim ekipom, ale faktem jest, iż Szkot często „przelatuje” z ławki rezerwowych do podstawowego składu i z powrotem. Hiszpan natomiast to alfa i omega w linii pomocy Barcelony. Niektóre jego podania przyprawiają o zawrót głowy. Jest dla Katalończyków tym, kim dla United w sezonie 2006/07 był Paul Scholes. Mimo pracowitości i niemałej woli walki Fletchera, punkt przyznaję Xaviemu.
MU 4:2 Barca
Michael Carrick – Yaya Toure
Piłkarze określani tym samym mianem: pomocnik defensywny. Jest to jednak nazwa bardzo myląca, zwłaszcza jeśli mówimy o Carricku. Anglik to raczej typowy środkowy pomocnik. Angażujący się w prace defensywne i ofensywne z jednorakim trudem. Jest jednak coś, co wyróżnia go spośród innych zawodników w Europie na tej pozycji. Są to rzecz jasna fantastyczne, często mierzone co do centymetra podania. Jeśli Michael ma swój dzień, jego crossy rozrywają na strzępy defensywę rywali. Pod względem precyzji podań, w United przewyższa go tylko Paul Scholes. W pojedynkę potrafi zdominować środek pola, choć do wybitnych osiłków nie należy. Zawodnik bardzo inteligentny, mający oczy dookoła głowy. Yaya Toure to jego przeciwieństwo. Czający się w obrębie koła środkowego boiska, czyhający na kontry przeciwników. Jego głównym zadaniem jest odbieranie piłki i bezpieczne przekazanie jej kolegom. Co ciekawe, dysponuje świetną techniką, co przy jego gabarytach jest raczej dość niespotykane.
MU 5:2 Barca
Ji Sung Park – Andres Iniesta
Kolejne dwie skrajności. Iniesta to zawodnik delikatny, kruchej budowy ciała. Dzięki temu jest niezwykle ruchliwy, szybki i obdarzony wybitnym balansem ciała. Często znika obrońcom z radarów, by po chwili pojawić się tuż pod ich polem karnym. Jego technika jest wprost zdumiewająca; porusza się po boisku niczym Ryan Giggs za najlepszych lat swojej kariery. Znakomicie potrafi odnaleźć się wśród kilku rywali, ogrywa ich z łatwością. Park, to największy pracuś na Old Trafford, biegający w tą i z powrotem przez cały mecz. Niesamowita wydolność Koreańczyka jest jego największą zaletą. „Trzynastka” z United uwielbia grać przeciw bardzo silnym rywalom, gdzie jego umiejętność harowania w obronie bardzo się przydaje. Lubi atakować z głębi pola, ale jego największą wadą jest fatalna skuteczność. Zdarza się, że w prostych sytuacjach pudłuje niemiłosiernie. Po raz pierwszy daję po punkcie obu graczom. Technika Iniesty i pracoholizm Parka, to cechy, które są niezwykle ważne w dzisiejszym futbolu.
MU 6:3 Barca
Cristiano Ronaldo – Lionel Messi
Niewątpliwie najciekawsza para zawodników których obok siebie zestawiłem. Ronaldo w poprzednim sezonie był nie do zatrzymania, grał kosmicznie, strzelił czterdzieści dwa gole. Messiego dręczyły kontuzje, a poza tym ciężko mu było właściwie w pojedynkę podnosić z kolan chimeryczną i słabo grającą Dumę Katalonii. Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej. Cristiano nadal jest najlepszym strzelcem swojej drużyny, ale nie czaruje tak jak rok temu. Messi natomiast błyszczy niemal w każdym spotkaniu. Strzela, asystuje, ośmiesza przeciwników. Warto jednak zauważyć, że zmienił się styl gry United. W ubiegłych rozgrywkach gra była właściwie zupełnie podporządkowana grającemu na niesamowitym gazie portugalskiemu skrzydłowemu. Teraz, CR zwykle sam pracuje na siebie i… wywiązuje się z tego zadania całkiem nieźle. Co najważniejsze – gra dla drużyny. Częściej niż kiedyś stara się podawać, dostrzegać partnerów ustawionych lepiej. Mimo to, na dzień dzisiejszy trudno mu się równać z Messim. Argentyńczyk po prostu powala na kolana. Jego gole, akcje które przeprowadza to istny majstersztyk. Można go porównać do… No właśnie. Cristiano Ronaldo z sezonu 2007/08. Dziś, punkcik należy się „drugiemu Maradonie”.
MU 6:4 Barca
Dimitar Berbatov – Samuel Eto’o
A to ciekawe. Obie „dziewiątki” obok siebie. Bułgar jest zawodnikiem obdarzonym przede wszystkim nienaganną techniką, lisim sprytem i nieprawdopodobnym spokojem. Kameruńczyk to snajper wyjątkowo pazerny na gole. Oboje sprawują ważne role w swoich zespołach. Przez Dimitara przechodzi większość akcji United, jego podania są niezwykle przemyślane. Eto’o to strzelec „wyborowy”, mający podczas meczu dziesięć sytuacji stuprocentowych i wykorzystujący jedną. Mimo to, jest w Barcelonie kochany i właściwie trudno się dziwić. Mimo fatalnej skuteczności, jest przecież liderem w tabeli najlepszych strzelców! Pomimo magicznych zagrań Berbatova, asyst i pięknych trafień, punkt należy się „goleadorowi” z Camp Nou.
MU 6:5 Barca
Wayne Rooney – Thierry Henry
Piłkarze najczęściej atakujący z lewego skrzydła, schodzący do środka. O ile Rooney robi to z ochotą, o tyle Thierry jest tam wystawiany wbrew swoim upodobaniom. Jak wiemy, Francuz kocha grę na szpicy, ale cóż – tam świetnie spisuje się nietykalny Eto’o. O ile Francuza może zastąpić Bojan Krkić, względnie przesunięty bardziej do przodu Iniesta, o tyle Wazza jest w United niezastąpiony. Uwielbiany przez kibiców Czerwonych Diabłów za waleczność, niesamowitą wolę walki i pracowitość. Szkoda, że zdarzają się mecze w których prezentuje taką sobie skuteczność, ale mimo to, jest jednym z najważniejszych ogniw drużyny. Thierry, mimo (z reguły) lepszej dyspozycji strzeleckiej, nie daje drużynie takiej jakości i świeżości jak Anglik.
MU 7:5 Barca
Wygraliśmy hokejowym wynikiem, bo aż 7:5… Proszę się jednak pod żadnym pozorem tym zestawieniem nie sugerować, bowiem są to tylko moje jałowe przemyślenia. Samo ustalenie obu jedenastek było nie lada problemem, bo przecież w Barcy nie uwzględniłem Keity czy Pique którzy w tym sezonie grają bardzo często. W MU, właściwie jedynym problemem jest obstawienie pozycji prawego obrońcy, ale kogo bym tam nie wkleił, i tak przegrałby z Danim Alvesem.
Mimo, iż wspomniany rezultat „potyczki” to tylko wynik mojej wyobraźni, to chyba jest w nim ziarenko prawdy. Może i mamy trochę słabszy atak, ale za to pewniejszą obronę i bramkarza. A przecież gole zdobywa się napastnikami, ale triumfy zapewnia defensywa. Także linia pomocy w naszym przypadku wygląda nieco lepiej. Wiadomo – w realnym starciu szanse wyglądają zazwyczaj 50-50, ale w mojej opinii, Manchester United nadal (jeszcze?) jest lepszą drużyną od FC Barcelony. Czerwone Diabły grają pięknie…
Dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” Leszek Orłowski wypowiedział w niedzielnym wydaniu magazynu „Sport +” następującą kwestię:
„Myślę, że teraz pałeczkę najpiękniej grającej drużyny na świecie przejął od Barcelony właśnie Manchester United”.
Rozumiecie mój tok myślenia? Ładna gra nie polega na zdobywaniu mnóstwa goli na początku sezonu i „oddychaniu rękawami” w końcówce, ale na efektowności i przede wszystkim efektywności! Mężczyzn poznaje się nie po tym jak zaczynają, o czym często przypominam fanom innych drużyn. I tak – jak dla mnie – paczka Fergusona zawsze może notować beznadziejny start, by w maju świętować zdobycie mistrzostwa.
Joga Bonito!
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:


(26 głosów, średnia: 3,50 na 5)







Artykuł ten został napisany tylko po to, by wyśmiać Barcelonę z ich ostatniego „kryzysu”:-) Niby autor się chciał skupić na tłumaczeniu co daje piękny futbol i czy jest to najlepsza droga do sukcesu. Wyszło mu coś innego. Tekst aż kipi jadem, ironią i itp. rzeczami, a nie powinno tak być.
1/5
Trudno się nie zgodzić. Spodziewałem się czegoś zupełnie innego po przeczytaniu nagłówka – niestety wyszedł potworek, który na tym blogu nie powinien się pojawić.
Moi drodzy nie przesadzajcie… to świetna okazja, aby podyskutować ;-), proszę pamiętajcie, że blogi są istnieją m. in. po to, aby autorzy mogli wyrażać swoje poglądy, a czytelnicy swoje i wywiązywała się ciekawa dyskusja ;-)
Jak zwykle, znaleźli się ludzie, którzy zupełnie nie rozumieją o co mi chodzi w moim tekście, ale cóż – zdążyłem się do tego przyzwyczaić.
Wyśmianie Barcelony? Raczej pokazanie, że nie jest taka cudowna, wspaniała i genialnie grająca jak pokazywali na początku sezonu „znawcy”.
Tekst kipi ironią? No i co z tego? Nie może?
Powtórzę po raz kolejny – na blogu autorzy przedstawiają swoje własne opinie. Wiem, że moich artykułów z reguły albo się nienawidzi albo je lubi, ale chyba każdy ma prawo do swojego zdania.
Ale z tego nie będzie ciekawej dyskusji, tylko najwyżej flame war jak tylko zejdą się fani Barcy. Zamiar może i był dobry, ale wyszedł tekst na poziomie gimnazjum – i taka też będzie dyskusja.
Staram się pisać na tematy ciekawe, kontrowersyjne. Nie podoba Ci się mój styl pisania, moje przemyślenia – ok.
Fletchera porównujecie do Xaviego? A gdzie Scholes?
Park zamiast Giggsa?
Hmm… wierzę, że Czytelnicy Redloga zachowają klasę ;-), a za fanów Barcelony przecież odpowiedzialności wziąć nie możemy ;).
Każdy człowiek może popełnić błąd dlatego moim skromnym zdaniem nie warto, aż tak ostro jechać po Szymonie. Każdy się uczy przez całe życie, a Szymon miał przecież dobre intencje pisząc ten tekst. Myślę, że każdemu się zdarzyła sytuacja, kiedy chciał dobrze, a inne osoby widzą to trochę inaczej. Może zamiast krytykowania tekstu skupmy się na komentowaniu tematu, który Szymon w dość kontrowersyjny sposób starał się poruszyć?
Anonim, starałem się wstawić do „mojego” składu United piłkarzy, którzy w tym sezonie grają najczęściej. A raczej – najczęściej grają w podstawie. Tak jest z Darrenem i Parkiem właśnie :)
Doskonale zrozumiałem o co w tym tekście chodzi, naprawdę nie musisz tak pisać i do skilla pewnych redaktorów Ci tutaj dużo, dużo brakuje.
Barcelonę przedstawiłeś w dziwny sposób. Są liderem La Liga, strzelili bramkę na wyjeździe, nadal walczą w Copa Del Rey. Nie widzę powodu, aby przyszywać im łatkę zespołu, który sobie nie radzi w spotkaniach na szczycie. 3-4 lata temu, też tak mówiono o Barcelonie, bo z jednej strony frontu była Chelsea, notująca często wyniki po 1:0, 2:1 ale wygrywająca regularnie, a z drugiej właśnie Barcelona i ogrom jej bramek w lidze. Tylko jak przyszło do spotkania Barcelona-Chelsea, to głosy krytyków zamilkły(w tym i Ja) bo zobaczyli co Katalończycy potrafią. Wam nie życzę ich w ćwierćfinale, bo może być wielka feta i euforia, ale może też być coś, czego od dawna kibice MU nie doświadczyli. Rzekłem:-)
Owszem, tekst kipi tą złością, tą ironią – może być tak napisany. Ale naprawdę nie licz, że neutralny czytelnik przychyli się do twojego zdania i oceni go pozytywnie tak jakbyś chciał.
I zluzuj trochę ton. Rozmawiamy o Barcelonie, nie jest to jakaś sprawa życia i śmierci:-)
nie narzekajcie tak, artykuł ciekawy, w paru kwestiach może bym się nie zgodził ale czytało się fajnie, a tematyka przecież nie każdemu musi pasować, mi się spodobało.
Nie uważam Barcelony za ekipę, która nie potrafi wygrywać z silnymi zespołami. Moje przesłanie to: Nie taki diabeł straszny, jak go malują ;-) Przez cały swój artykuł ukazuję, iż lider La Ligi to wcale nie jest zespół, którzy może zmiażdżyć nas – Manchester United, wbrew opiniom wielu osób. Dodatkowo stwierdzam, iż „słabo” grające Czerwone Diabły są lepsze aniżeli „pięknie grająca” Barca. I tak do tego tekstu powinno się podejść. Wiem, pewne cechy Barcy pewnie lekko przejaskrawiłem, ale czy to tak źle? Czy to źle, że bronię swojej ukochanej ekipy? Myślę, że nie. Pewnie przyznasz mi rację.
Szanuję Twoje zdanie, to że się ze mną nie zgadzasz, ale zrozum, że w pierwszej chwili zdenerwowałem się, gdy oceniłeś tekst pod własnym kątem i dałeś mi 1. Pozdrawiam :)
Udało Ci się – masz tekst kontrowersyjny (to słowo zaczyna nabierać zbyt pozytywnego wydźwięku jak dla mnie). Pożywka dla żądnego sławy autora :). Z doświadczenia Ci tylko coś powiem – kontrowersja powinna być ewentualnie drogą do celu, a nie celem samym w sobie. Resztę interpretacji pozostawiam Tobie :).
Nawiązując jednak do tekstu. Jedyne co mi się w nim nie podoba to zestawienie par. Wydaje mi się, że bardziej adekwatne byłoby zestawienie Carricka z Xavim, bo obaj odpowiadają za rozprowadzanie akcji, a Fletchera z Toure, którzy, jak sam stwierdziłeś, odpowiadają bardziej za defensywę. Obrońców też bym zamienił. Jednak to Ferdinand jest tym organizatorem obrony (jeśli gra, a w tym sezonie różnie bywało), dlatego bardziej pasowałby do Puyola. Wtedy wynik wśród środkowych obrońców byłby pewnie 1:1, a nie 2:0, bo wygraliby Puyol (ze względu na mniejszą ilość występów Rio i kilka kiksów w tym sezonie) i Vidić.
Poza tym, strasznie pomieszałeś tematy. Najpierw o pięknej grze, potem porównanie zespołów Barcy i MU (w którym o „pięknie” gry nie wspomniałeś ani słowa), a potem znowu wracasz do pięknej gry i zadajesz dość niepotrzebne, moim zdaniem, pytanie „Rozumiecie mój tok myślenia?”. Ty siebie powinieneś pytać, czy oni zrozumieli, bo to od Ciebie zależy, czy zrozumie Cię 9% osób, czy 90%.
Ok, rozumiem, Barca i MU to w tym sezonie zdecydowani faworyci wszelkich rozgrywek, grają zupełnie inną piłkę, więc w kontekście odwiecznego pytania: efektowność, czy efektywność ich zestawienie może fajnie wyjść. Niemniej myślę, że w nieco zły sposób poprowadziłeś temat i tekst wygląda tak, jakby jedynym Twoim celem było udowodnienie, że United są lepsi od Barcy. Ok, fajnie, możesz tak napisać, ale tekst wygląda tak, jakbyś dość nieudolnie próbował to zakryć pod kołderką „obiektywizmu” i dywagacji na temat „piękna gry”.
PS. Przed publikacją zajrzałem do tekstu i kilka przecinków Ci poprawiłem. Mam nadzieję, że się nie gniewasz ;).
Wstrzymaj konie wodzu! Kibicujemy temu samemu klubowi, więc zachowajmy przynajmniej pozory szacunku.
Twoje kolejne wypowiedzi coraz bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, że ten tekst nie powinien się tu pojawić, bo widzę, że nerwy cię zjadają. Może masz dzisiaj kiepski dzień, może wstałeś lewą nogą – nie wiem, nie moja sprawa. Ale szanuj swojego czytelnika, bo wtedy i on będzie szanował Ciebie. I
nie prowokuj mnie tekstami typu: „Napisz lepszy art.”, „Czytaj teksty pisane pod publiczkę, oczywiste oczywistości” – wystarczająco dużo tego gówna wala się po internecie, żebyśmy musieli się Tutaj tym przerzucać.
Nie zjadłem wszystkich rozumów, ale trochę latek już mam i wystarczająco dużo doświadczenia, żeby zauważyć do czego pewne rzeczy zmierzają. A Twój artykuł wyraźnie zmierza do głupich, typowo gimnazjalnych przepychanek. Bo czemu ma służyć to porównanie kolejnych zawodników? Obiektywnej ocenie i porównaniu obu zespołów? Wiesz dobrze, że tylko na boisku można to rozstrzygnąć. A każdy mecz to inne ustawienie, inna taktyka, inna forma każdego zawodnika – to nie jest matematyka, to coś znacznie bardziej skomplikowanego niż proste 7:5. Poza tym zaledwie musnąłeś temat „Joga Bonito” (a do niego nawiązuje tytuł artykułu) – a jest w nim spory potencjał. Sport to rywalizacja, nie cyrkowe sztuczki. Technika piłkarska to nie tylko efektowne zwody, ale także spostrzegawczość, umiejętność utrzymania się przy piłce albo jej przyjęcia. Szkoda, że nawet się o tym nie zająknąłeś.
Tekst jest chybiony także z innego powodu – czasu, w którym powstał. Ledwie minęliśmy półmetek sezonu i nikt, kto nie wierzy w teorie spiskowe menedżera LFC, nie ma pojęcia jak się on zakończy dla obu drużyn. „Lyon na kolanach”? „Barca upokorzona”? „Teatr Marzeń zdobyty”? „Klęska Mourinho”? Kto wie, może będzie to rok sukcesu „magicznej” Barcy, a może „nietykalnych” Diabłów? Może obie drużyny obejdą się smakiem? W końcu nie tylko te dwa zespoły grają w piłkę nożną.
Wiktor, nie gniewam się :)
Szczerze mówiąc, to tytuł i wszystko co się z nim wiąże jest właściwie może tyle co „kołderką”, co tematem pobocznym. Nie tym najważniejszym. Rzeczywiście najbardziej chodziło mi o porównanie Barcelony do Manchesteru i udowodnienie (w mojej opinii) że Diabły mają lepszą ekipę, która może wygrać z Blaugraną. „Piękna gra?” to tytuł niezbyt trafiony i przyznaję się do tego. Początkowo miał on wyglądać „United – Barcelona. Pojedynek na papierze”. I chyba byłby lepszy. Ale w trakcie pisania tegoż artykułu, nachodziło mnie tyle refleksji, tyle przemyśleń, że rzeczywiście wyszło to trochę pogmatwane.
Ale wiesz – ja się ciągle jeszcze uczę :))
Bronienie swojej ukochanej ekipy to jedno. Ale United nikt tutaj nie krytykuje, więc nie ma takiej potrzeby. Wszyscy wiedzą, jak silnym zespołem są Czerwone Diabły i nikt temu nie zaprzecza.
I z tego powodu tekst może wyglądać jak bezpodstawna krytyka Barcelony (która na razie miała 3 słabsze mecze, po około 35-40 bardzo dobrych), podszyta dodatkowo tchórzem, że przeszkodzą nam w obronie pucharu Ligi Mistrzów. I myślę, że do tego tekstu tak się automatycznie podchodzi, gdy się go czyta. A, że się powtórzę, to jak do niego podejdą ludzie to kwestia tego, jak autor poprowadzi temat i jaki ma warsztat. Ja też mam czasami problemy z dobrym nakierowaniem myśli odbiorcy i stąd takie kwiatki, jak wczorajszy flame w tekście o Lechu, do którego naprawdę nic nie mam.
Inna sprawa, że walenie jedynek dlatego, że autor jest fe, a jego tekst ma opinię, która jest zupełnie odmienna od naszej też nie jest w porządku. Myślę, że powinno być trochę jak na egzaminach szkolnych – kilka punktów za temat, kilka za rzetelność, kilka za styl itd. I wtedy postawienie jedynki nie jest już takie łatwe. Radykalizmy nigdy nie są dobre :). Można komuś niepotrzebnie zepsuć dzień albo w ogóle zabić w nim twórczą wenę. Ja mam taką zasadę – jak mi temat, czy też osoba autora nie pasuje (nie tylko u nas, ale wszędzie w sieci), to najczęściej nie czytam, bo wiem, że tylko się będę denerwował, a i tak pewnie nie przekonam nikogo.
Kolejna rada kolegi po fachu – ucz się od wielu osób naraz :). Im więcej doświadczeń, tym lepiej. Bo czasami Twój sposób pisania za bardzo przypomina styl pewnej osoby, nazwiska chyba wymieniać nie muszę.
Tak, pierwotny tytuł był dużo lepszy. Wtedy też część wstępu, czy końcówki nie byłaby potrzebna i tekst dużo by na tym zyskał. Po prostu zmieszałeś dwa tematy w dość niefortunny sposób. Ucz się dalej. Ode mnie 3, ale gdyby był taki, jak chciałeś na początku, to pewnie byłoby o oczko wyżej (bo dalej nie podoba mi się zestawienie Fletch-Xavi, Carrick-Toure, Vida-Puyol i Rio-Marquez ;).
Olle, u nas już od dawna (przynajmniej od mojego przybycia w lipcu) nie było takich przepychanek w stylu „Napisz lepszy artykuł niż ja” (będę pierwszym, który zawnioskuje o usunięcie takiego redaktora O_o).
Pojedynki na papierze to dość ciekawa sprawa – na tym w sumie opierają się serie „Football Manager”, czy „FIFA Manager” (dla mnie drugi tytuł jest lepszy, choć nie ma takiej popularności). Niemniej wszystko to kwestia poprowadzenia tematu. Myślę, że gdyby przestawić kilka par tekst byłby nieco lepszy, ale same porównania i zestawienia są całkiem trafne. Najbardziej cieszy fakt, że wynik nie był 11:0, tylko właśnie wyrównane 7:5, co już świadczy o jakimś tam stopniu wypośrodkowania opinii (o obiektywizmie w tego typu tekstach nie może być mowy).
Może jestem ślepa, ale mega ironii w tym tekście nie dostrzegłam, ot subiektywne przedstawienie sytuacji. Z jedną kwestią bym się nie zgodziła, właśnie z ustawieniem naszej pomocy.
Autor ma prawo do wyrażenia swojego zdania, a krytykowanie jest przecież rzeczą normalną i jak najbardziej potrzebną. Tylko, że zjechanie tekstu z góry do dołu jest dziwne, we wszystkim znajdzie się jakieś pozytywy.
Samo zjechanie od początku do końca złem nie jest – czasami trudno o coś innego. Ale wydaje mi się, że tak jak kontrowersja nie powinna być celem samym w sobie, tak samo krytyka.
W ogóle to zwróciłem uwagę na jedną rzecz, która wcześniej, w ferworze krytyki, mi umknęła. Nie ma Giggsa! :O Rozumiem, że Twoje ustawienie i tak dalej, ale czy nie sądzisz, że jedna z ważniejszych postaci United w obecnym sezonie, piłkarz, który mimo wieku wciąż gra na bardzo wysokim poziomie, choć na zupełnie innej pozycji niż zwykle, zawodnik, o którym mówi się, że jest kandydatem do nagrody Gracza Roku United nie zasługuje na nominację do tego zestawienia? Ja bym zmienił go z Fletchem (którego bardzo lubię i cenię), bo jednak Walijczyk częściej grał w tym sezonie w środku, niż na lewym skrzydle (gdzie też można się sprzeczać, czy nie powinien być Nani, ale z powodu mojej dobrze znanej niechęci do Portugalczyka i sympatii dla Koreańczyka popieram Parka).
Olle, co do Twojego ostatniego komentarza.
Ten na który odpisujesz, już jest nieaktualny, został usunięty przeze mnie samego. W chwili w której go pisałem byłem cholernie zdenerwowany i nie dziw się, że napisałem tak jak napisałem, za co serdecznie Cię przepraszam.
Rozumiem Twoje zirytowanie, rozumiem że się ze mną nie zgadzasz, rozumiem że wg Ciebie schrzaniłem robotę. Ok. Nie pierwszy raz coś takiego słyszę i zapewne nie ostatni :D. I naprawdę nie chodziło mi o zbrukanie, upokorzenie, oplucie Barcelony. Piszę teksty pod kątem własnych przemyśleń, wniosków i nie boję się przedstawiać własnej, może nieco kontrowersyjnej opinii. Mam nadzieję, że to zrozumiesz i zaakceptujesz.
Zgodzimy się? :)
Hmmm. Nie mogę się zgodzić najbardziej z jedną rzeczą – Park vs. Iniesta. Wybacz mi, ale MOIM ZDANIEM, waleczność Parka to nie wszystko. Owszem jest on pożytecznym zawodnikiem, ale jeśli w przyszłym sezonie Nani nie zacznie grać na poziomie, nie wiadomo czy Ronaldo zostanie to będziemy mieli cholernie duży problem z skrzydłami, ponieważ Park to wg mnie, mimo wszystko nie jest ta ‘klasa’.
Do tego co napisał Wiktor. Ma chłop rację z porównaniem niektórych zawodników. Czasami za bardzo wyglądało na to, że baaardzo chcesz, żeby to właśnie nasz klub – MUFC – wygrał ten ‘pojedynek’.
Nie powiem, lubię czytać redloga. Ale ten tekst (po raz kolejny podkreślam) MOIM ZDANIEM jest trochę ‘nieciekawy’.
Pozdrawiam.
Powiem tak. Gdy tekst mi nie przypadł do gustu daję automatycznie 1 – gdy zaś mi się podobał, ma 5. Nie lubię rozmieniać się na drobne. Zaś wobec ciebie jestem ‘elektrycznie obojętny’ i nie każdy tekst tutaj czytam i oceniam :-)
Teraz parę zdań o FCB. Wydaje mi się, że to właśnie Barcelona wraz z MU są zespołami, które mogą na udeptanej ziemi toczyć równą walkę. Hiszpanie dostali lekkiej zadyszki i naprawdę kuriozalne by było gdyby nagle osuwali się w dół. Dokonywali świetnych wyników, a taki zespół raczej nie pęka po paru nieudanych meczach. Każdy zespół dosięga taki zastój, Czerwone Diabły również w pierwszej części sezonu grały niepewnie, nieprzekonująco, tracili punkty. W Grudniu zaczęło się to powoli zmieniać i ‘boom zwycięstw’ trwa do dzisiaj głównie dzięki defensywie.
Jeżeli zaś chodzi o kwestię, kto jest lepszy: zespół, który wygrywa non stop jednym golem, ale ma ogromny potencjał ofensywny(ManUtd), a zespół, który strzela mnóstwo bramek i wykorzystuje również swoje ogromne możliwości ataku(FCB) – daje głos na Barcelonę, dlatego że IMO strzelanie regularnie gradu bramek jest przejawem wyższej formy zespołu niż jednobramkowych zwycięstw, a jak wiemy zamysł gry MU to ładne ‘szpilanie’ połączone z efektownymi zwycięstwami:-) A prawda jest taka, że MU nie prezentuje takiej gry jak w poprzednich sezonach – bo po prostu nie musi. Kto zagrozi? Arsenal? Cień zespołu z zeszłego sezonu. Aston Villa? Nie przesadzajmy, jeszcze nie ten czas, zbyt słaba kadra, ale 65pkt. zapewne zdobędą. Moja drużyna? Jeśli wygramy wszystkie pozostałe spotkania – powinno dać nam mistrza, ale wygranie tak dużej liczby spotkań z rzędu jest bardzo mało prawdopodobne. Wreszcie Liverpool? Muszą czekać na potknięcia, inaczej rady nie dadzą. Znając jeszcze ‘metody’ Beniteza, znowu zaliczą remis z drużyną ze środka tabeli. Na swoim stadionie:-)
Również pozdrawiam.
Kto wygra taki pojedynek na papierze wiadomo było od pierwszej pary. Remis to maksimum jakie mogła uzyskać Barcelona. Oczywiście, na fanowski stronach Barcy to United by przegrało.
Nie wiem co jest śmiesznego w wygrywaniu 6:0. Jak wygraliśmy 7:1 z Romą to też brał cię nastrój do zbijania się z tego? Taka seria zasługuje na szacunek a nie jakąś dziwną napinkę. Na pewno nie zasługuje na szacunek Real, który na swoim boisku nie wyszedł „z podniesioną głową”. To było żenujące widowisko z wieloma faulami obliczonymi na to żeby Messiemu „odechciało się” grać. Żałosna kopanina połączona z ustawianiem autobusu. Tak nie powinien grać mistrz, a Real przecież ciągle jest mistrzem Hiszpanii.
Mnie tekst się nawet podobał tyle że uważam że byłby bardziej na miejscu jeżeli doszłoby do konfrontacji United z Barcą. Nie wiem kim są ludzie wchodzący na tą stronę ale wynika z tego ,że więcej jest tu Barcelończyków i The Bluesów :)(śmiesznie to brzmi) niż samych kibiców Manchesteru. Nie oszukujmy się Barcelona to najpopularniejszy klub w Polsce. Do końca nie rozumiem dlaczego bo w ostatnich 6 czy 7 sezonach w eliminacjach do LM Barcelona trafiała na polski zespół 3-krotnie i wyeliminowała je. Oczywiście rozumiem ,każdy gra po to aby wygrać ale żeby wielbić aż tak klub który napsuł Polakom tyle krwi… Drugim powodem dla którego Katalończycy są tak popularni to (niegrający już tam) Ronaldinho. Gdy przyszedł na Camp Nou wszyscy polubili go za jego piękne sztuczki i po prostu za zwyczajność i nie wywyższanie się. I w myśli zasady MYŚLISZ BARCA MÓWISZ RONI, MYŚLISZ RONI MÓWISZ BARCA klub zyskał wielu nowych fanów wg mnie tylko dlatego że pozyskał właśnie Brazylijczyka. Jako wierny kibic United sądzę ,że Barca nawet u szczytu swojej formy nie dała by rady Manchesterowi z prostej przyczyny na którą odpowiem tak: A DLACZEGO PORTUGALIA NIE WYGRAŁA Z POLSKĄ ŻADNEGO MECZU PODCZAS ELIMINACJI DO EURO 2008?
Bardzo dobry tekst, także kpie z tych fanatyków Barcy jacy oni nie są za******, ale zapominają, że defensywa to też bardzo duży atut.W tekście się z dwoma nie zgodzę, Iniesta powinien wygrać z Parkiem, a Ronaldo z Messim powinni mieć remis…
Nie ma co się kłócić, mam nadzieje, że spotkamy się z Barca w finale LM i wszystko się wyjaśni:)
starales sie byc obiektywny, ale nie za bardzo Ci to wyszlo ;)
ja jako kibic Barcelony tez postaram sie byc rownie obiektywny i porownam poszczegolnych zawodnikow:
Edwin Van der Sar – Victor Valdes
MU 1:0 FCB
Gary Neville – Daniel Alves
Mu 1:1 FCB
Rio Ferdinand – Rafael Marquez
MU 1:2 FCB
Nemanja Vidic – Carles Puyol
MU 2:3 FCB
Patrice Evra – Eric Abidal
MU 3:3 FCB
Darren Fletcher – Xavi Hernandez
MU 3:4 FCB
Michael Carrick – Yaya Toure
MU 3:5 FCB
Ji Sung Park – Andres Iniesta (choc przez kontuzje Iniesta nie jest podstawowym zawodnikiem w tym sezonie)
MU 3:6 FCB
Cristiano Ronaldo – Lionel Messi
MU 3:7 FCB
Dimitar Berbatov – Samuel Eto’o
MU 3:8 FCB
Wayne Rooney – Thierry Henry
MU 4:8 FCB
wiadomo, ze takie porownania nie maja najmniejszego sensu. np. w takiej parze jak Ronaldo Messi nie mozna jednoznacznie okreslic, ktory jest lepszy. decyduje dyspozycja dnia. dlatego z takimi porownaniami trzeba sie wstrzymac do meczu w ktorym zagarja obie jedenastki. miejmy nadzieje, ze to bedzie final CL.
Pozdrawiam :)
Nie no, stary, zrozumiem wszystko, ale nie to, że Carrick przegrywa z Toure (dalej wnioskuję o zamianę miejscami Darrena i Michaela). Nasz pomocnik rozgrywa jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, sezon w karierze i jest chyba najlepszym rozgrywającym angielskim. A jeśli Vida remisuje z Puyolem, to wnioskowałbym również o remis Rio i Marqueza ;). No i remis Ronaldo i Messiego też wydaje mi się bardziej adekwatny. I wtedy wychodzi chyba najciekawszy wynik, bo 7:7 ;). Wszystko zależy od dnia i taktyki managerów (a spróbuj napisać, że Pep lepszy od Alexa :P). Także pojedynki obu drużyn muszą się skończyć jakimś starciem tytanów, nie ma innej opcji. Mecz między obiema drużynami (pod warunkiem, że United utrzyma poziom, a Barcelona wróci na właściwe tory) powinien być finałem LM. I biorąc pod uwagę spisek UEFA i ustawianie losowań (ja cały czas uważam, że te bardzo ciekawe pary nie wypadają tak same z siebie) – taki pewnie będzie :P.
fig4r, rzecz w tym, że wcale nie starałem się być obiektywny, wyraziłem swoją subiektywną opinię. Twoje zestawienie jest moim zdaniem dość dziwne, Marquez lepszy od Ferdinanda? Toure lepszy od Carricka? Vidic na tym samym poziomie co Puyol? No wybacz, ale dla mnie to jest troszkę śmieszne :D
No, tak jak mówiłem. „Na papierze” zawsze wygrają kibice:).
tak samo jak dla mnie smieszne jest Twoje zestawienie. wiem, ze w niektorych momentach przesadzilem, ale chcialem pokazaz, ze takie porownywanie nie ma najmniejszego sensu. w zyciu nie zrozumiem jak mozna Parka stawiaz na rowni z Iniesta. poza tym tak jak napisal Wiktor pary ze srodka powinny byc dobrane odwrotnie i wtedy obie pary wygrywa FCB Xavi > Carrick, Toure > Fletcher, ale nie ma sensu dluzej o tym rozmawiac bo wy mnie nie przekonacie nigdy, ze Iniesta to ten sam poziom co Park, a ja Was nie przekonam, ze Toure jest lepszy od Fletchera.
Jezeli Park zapunkowal w pojedynku z Iniesta to czy Ronaldo nie powinien zapunktowac z Messim?
„Postanowiłem w miarę obiektywnie ocenić obie jedenastki i wytypować tę, której kadra jest silniejsza.”
„…nie starałem się być obiektywny…”
Szymon, to w końcu jak to było? :D
I tak możemy się wymieniać do uśmiechniętej śmierci. Albo przynajmniej do bezpośredniej konfrontacji. Wiesz, to jest temat, który aż prosi się o komentarz i czasami trudno wytrzymać, żeby nie zacząć rozmawiać o wyższości Carricka nad Xavim i odwrotnie.
Co do oceny tekstu, w dużej mierze podzielam ocenę Wiktora Marczyka. Zamysł autora – czyli porównanie drużyn – jak najbardziej sensowny i na miejscu, bo dotychczasowy przebieg sezonu wskazuje te dwie ekipy jako faworytów LM. Natomiast zwłaszcza wstęp przerodził się w ironizowanie na temat wysokich zwycięstw Barcelony.
Ale daleki jestem od mieszania Szymona z błotem. Po pierwsze dlatego, że ma prawo do wyrażenia opinii o wyższości MU nad Barcą – bardziej czy mniej subiektywnej, nie ważne. Ma prawo. Po drugie, ironia nie jest równoznaczna z rzucaniem obelg pod czyimś adresem, a ja w tym tekście nic obraźliwego nie widzę.
Natomiast przyczepię się jednego. Napisałeś, Szymonie, o dzieciarni, która wyrosła w przeświadczeniu, że grać najładniej = grać najlepiej. A ja mówię: mają prawo tak myśleć. Mają prawo sami określić kryteria, wg których oceniają drużyny. Co więcej, ja sam jestem zdecydowanym zwolennikiem ładnej, ofensywnej gry i wyżej cenię sobie ekipy, które potrafią wygrywać po ładnym meczu, niż drużyny murujące bramkę i polegające na wciskaniu jednego, jedynego gola po kontrze, z karnego, ręką, dupą, piszczelem, jakkolwiek. Nie twierdzę, że każda ładnie grająca drużyna jest „najlepsza”. Ale bardzo doceniam wysiłki np. Arsenalu, i nie uważam ich osiągnięć w ostatnich sezonach za wielką porażkę.
Uważam też – zupełnie przeciwnie do Ciebie – że kampanie takie, jak Joga Bonito budują piękny i pozytywny obraz futbolu. Pomagają tej dyscyplinie, nie szkodzą. Nie widzę bowiem w takim wizerunku piłki nic niewłaściwego. Co złego jest w wychwalaniu ładnej gry opartej na duchu zespołowości albo dobrej technice? Dla mnie to właśnie jest piękna gra. A mówię tak mimo, iż piłką zainteresowałem się na długo przed tym, zanim pojawiły się kampanie w stylu Joga Bonito :) Swoją drogą, uważam, że Nike odwala kawał dobrej roboty dla piłki, łącząc swoje cele marketingowe właśnie z taką promocją samej dyscypliny. Oby więcej takich pomysłów!
Co do samego Joga Bonito to ja też to popieram, ale niestety znajdzie się grupa ludzi (czyt. „dzieciarnia”), która opacznie będzie to rozumować. Wystarczy podać przykład Ricardo Quaresmy – bardzo przeciętny piłkarz, a w sieci urósł do rangi herosa, z którym – zlinczujcie mnie za te słowa – nie może się równać Zidane czy Cantona. Ale jest też druga strona medalu – ta „dzieciarnia” z tego w znacznej mierze wyrośnie. Pod warunkiem, że będzie czerpać też te „dobre” wzorce – czyt. jeśli kibicuje jakiejś drużynie piłkarskiej. Otóż co jak co, ale po sezonie wiernego śledzenia wszelakich poczynań swojego ukochanego zespołu żaden z tych młodych umysłów nie pomyśli nawet o tym, aby jego drużyna grała pięknie i składnie, ale klepała „punktową” bidę. Doceni przegląd pola środkowych pomocników, doceni odbiór piłki stoperów, przestanie zwracać uwagę na efektowne nieefektywne dryblingi skrzydłowych. Po prostu. A jeśli ktoś nie jest sympatykiem żadnego klubu i nie rozumie znacznej różnicy między „Grać efektownie i efektywnie” a „Grać efektownie i jeszcze bardziej efektownie”, mając tym samym w głębokiej dupie poczynania jakiejkolwiek drużyny to jaki sens jest zwracać na niego uwagę i mówić jak o sympatyku piłki kopanej? Kompilacje YT to nie futbol, o tym dobrze wiemy.
Co do samego tekstu- nie jest zły, nie jest dobry. Ot kolejny wpis. Nie ma w nim cienia kontrowersyjności , jeśliby wyrzucić tylko te cyferki. Pisałem już – ot kolejny wpis. Subiektwny i tyle.
Swoją drogą nieźle się ubawiłem czytając.. komentarze. Trochę się co poniektórzy natrudzili, żeby skrytykować ‘tryskający jadem i sarkazmem wpis’ z pełną kulturką i argumentacją. Niestety, wyszły komentarze tryskające jadem na wpis napisany z pełną kulturką.
Jaka fatalna skuteczność Eto. Ma jakieś 27% skuteczności, podczas gdy reszty czołówki strzelców primera ledwo osiąga 20%.
Panowie, tekst jest subiektywny, ale zestawienia starałem się robić obiektywne :) Więc spoko, trochę mi się wszystko popieprzyło :D
Szymonie – próbowałeś robić obiektywne zestawienia? Po co? :) To felieton, wyrażane tu opinie, także w formie zestawień, mają pełne prawo być subiektywnymi :) Mieć akurat o to pretensje do Ciebie oznaczałoby nie rozumieć, czym jest ta forma pisarstwa.
Ja mam tylko małą prośbę. W ramach rozumienia form dziennikarskiego rzemiosła i zwykłej skromności – nie nadużywajmy słowa „felieton”. Teksty tutaj się pojawiające są co najwyżej esejami, bardziej komentarzami. Felieton to nieco inna forma, a do tego dużo bardziej wymagająca. I nie tyczy się to tylko tekstów Szymona ;)
Co myślicie o tym, żeby mój następny tekst był bardzo humorystyczny? Np. kolejna część bajki o United? Postaram się napisać go tak, by wszystkim się podobało :)
Ja tylko w obronie Joga Bonito. To przede wszystkim piękna akcja, założona przez legendę francuskiego footballu. Żadna DZIECIARNIA nie straci na niczym, jeśli swoje aspiracje do gry w piłkę(BO O TO TU PRZEDE WSZYSTKIM CHODZI) będzie czerpać z najlepiej, najpiękniej, najefektowniej, najefektywniej grających piłkarzach na świecie. Tym bardziej to się tyczy naszej polskiej DZIECIARNI, która od najmłodszych lat zna wszystkie działania taktyczne jakie się da wymyślić(a najlepsze to wybij piłkę w przód, jak najdalej od bramki, po co przyjmowałeś straciliśmy bramkę przez Ciebie), bo super trener chce wygrać ligę orlików czy żaków. I nawet jeśli nauczy się ta DZIECIARNIA kopać piłkę, żąglować głową od Ricardo Quaresmy, to lepsze to niż oglądać nasze wspaniałe orły. Jak jeszcze grałem w piłkę, to gdzieś miałem statystyki, kto ile strzelił, ile razy odebrał, podziwiałem 40 metrowe podania Beckhama do Yazida Zidana, technikę Rui Costy, zgranie Andego Cola i Dwighta Yorka i jak najbardziej byłem i jestem sympatykiem piłki kopanej. Więc jeśli ktoś odbiera Joge bonito tylko w kategoriach kampanii reklamowej promującą czystą i piękną grę to nie wiem, może ja jestem zacofany.
No tak, nie da się ukryć, że felieton to duże słowo jak na naszą twórczość :) Ale w końcu chyba do tego właśnie aspirujemy, więc miejmy poczucie, że warto się starać ;)
text zapowiadał się poważnie, a dałem jak na razie dojsc do porównania VDS z V.V… Najpierw podano, ze Barca przegrala grając do bani w derbach Barcelony (wnioskuje ze widziales mecz), a pozniej piszesz o bledach Valdesa jedynie z początków poważnej kariery. A jak padla jedna z bramek dla Espanolu ? Czy przypadkiem nie po genialnym podaniu ‘dobrego’ bramkarza pod nogi De La Peny ? :) Ogólnie czyta mi sie to jak teksty z Bravo Sport, ale tam – to moje zdanie. Git ze piszesz, powodzenia stary ;) glory glory Man United
Więc nie jestem jedynym, który nie widzi nic złego w podziwianiu reklam Nike’a? :) A już się bałem, że wyjdę na jedynego takiego jelenia :P Fakt faktem, boiskowa rzeczywistość od reklam się często różni i samymi popisami Ligi Mistrzów się nie wygra, ale jak pokazał Ronaldinho, trochę magii na boisku nie zaszkodzi.
A kampanie Nike’a faktycznie wypadają w oczach wielu kibiców nie tylko jako chwyt marketingowy tej firmy – są po prostu efektowną, piękną wizytówką całej dyscypliny sportu.
napisz tylko tym razem się porządnie przyłóż:]
nie pisz tak, żeby się wszystkim podobało, tylko napisz to, co uważasz za stosowne. jeżeli masz jakieś zdanie na dany temat, to je przedstaw, konstruując tekst tak, żeby przede wszystkim miał ręce i nogi, i żeby był zrozumiały dla zdecydowanej większości odbiorców (tym się głównie kieruj – czy ktoś, kto to będzie czytać, skuma o co biega).
w powyższej publikacji problem polega na tym, że pomieszałeś ze sobą dwa tematy – ładnej gry i porównania dwóch drużyn. następnym razem postaraj się lepiej rozplanować to, co chcesz napisać i jeżeli piszesz na więcej niż jeden temat, to je porządnie rozdziel. natomiast, jeżeli chcesz coś skrytykować, to krytykuj, nie myśląc o tym, czy ktoś Ciebie później zjedzie, bo każdy ma prawo do własnego zdania.
Pytanie do redakcji…Można dodać własny wpis???Bo chciałbym wysłać artykuł z typami w tematyce Bukmacherka…Czekam na odpowiedź…
Oczywiście jest taka możliwość:
http://redlog.pl/kontakt/wyslij-tekst/
Już od dawna myślałem, żeby zrobić coś w tym guście, a teraz już jestem na to zdecydowany ;)
Przecież ująłem w tekście, że Valdes zawalił gola w meczu z Espanyolem :D
Zawsze się przykładam, tylko czasem różnie to wychodzi :)
Do autora. Jeśli chodzi o pojedynek Rio-Marquez, z tekstu wynika, że Rafa był w lepszej dyspozycji. Mimo to przyznałeś punkt Rio. Trochę to takie zawiłe.
ecko, tak dałem punkt Rio. Zauważ jednak, iż Marquez opuścił pewną część sezonu, a Ferdinand gra od początku i to gra na wysokim poziomie. Głównie to spowodowało, iż wygrał Anglik bo obaj ostatnio spisują się… jak zwykle :)
Ja też lubię i cenię reklamy Nike’a, ponieważ to dość nowy sposób patrzenia na działania marketingowe. Nie będę się nad tym rozwodził, bo już część redakcji uważa mnie za maniaka (wybacz Pawle) w tych sprawach, niemniej naprawdę Nike wykreował sobie świetny wizerunek. Sobie i piłce nożnej. W dużej mierze to oni kształtują obecną sytuację na rynku nie tylko ubrań sportowych, lecz także popularności piłkarzy i klubów. Wynajdują trendy, potem je powiększają i promują gwiazdy (Ronaldinho, CRon, ostatnio Kuba Błaszczykowski). Oczywiście to nie jest wyłącznie ich zasługa, ale możecie mi wierzyć – mają w tym swój udział ;).
Adnotacja: Rio opuścił prawie cały styczeń i kawałek lutego (w sumie nieco ponad miesiąc) z powodu kontuzji pleców. Wybacz, że tak Ci kłody pod nogi rzucam, ale zależy mi na tym, żeby nic nie mijało się z prawdą.
Poza tym, serdecznie zapraszamy do takiej aktywności wszystkich czytelników. My naprawdę nie gryziemy, a jeśli tylko tekst nie zawiera makabrycznych błędów językowych i trzyma się kupy, to go opublikujemy :).
.
Ale Marquez miał znacznie dłuższą absencję :) A Rio owszem, nie zagrał w kilku meczach, ale ogólnie od początku sezonu gra, a wspomniana przerwa nie była jakąś cholernie długą :)
Skoro jestem na Redlogu, chcę pisać jak najlepiej, to cieszę się że mnie poprawiasz :) Lubię słuchać konstruktywnej krytyki, bo wierzę że nie piszesz tego by mi dopiec, ale by pomóc. A coś takiego zawsze bardzo ceniłem.
Tylko problem jest taki, że jeśli faktycznie chcecie mu pomóc, to dlaczego nie zrobicie tego za pośrednictwem choćby GG ? Bo poprawianie na łamach serwisu podchodzi nieco pod udowadnianie własnej wyższości i chwalenie się własnymi doświadczeniami przed liczną publiką.
Jeśli ktoś bardziej kompetentny wypowie się publicznie, to tym samym pociąga za sobą innych ludzi, czyli w tym przypadku ściąga jeszcze większą krytykę na autora. I nie byłoby to wcale takie złe, gdyby nie fakt, że na temat artykułu (i to nie merytorycznej części) zaczynają się wypowiadać osoby, które nie są autorytetami. I wg mnie to się po prostu mija z celem.
Griever, mnie to nie przeszkadza. Wiktor (z całym szacunkiem) nie jest dla mnie autorytetem, ale kolegą który chce pomóc. Jak wspominałem, cenię taką krytykę która jest uzasadniona. Nie gadanie: „Słabe, nieobiektywne, daję 1″.
Najważniejsze jest to, by samemu przeanalizować swoje błędy i dojść do słusznego wniosku. Ja mam dość trudny charakter i nie lubię czytać, że coś robię źle, ale… Pracuję nad sobą. Pojąłem, iż ten tekst pogmatwałem, poplątałem i że zwyczajnie wielu osobom on może nie pasować. Dlatego wcale nie mam za złe wywlekanie na forum moich błędów. To jest pouczające, wiem co robię źle i będę się starał robić to lepiej. A numeru GG Wiktora i tak nie mam :D
A tam, ale pieprzenie… niecałe 60 komentarzy, i ile na temat?
Poza tym Szymcio jak Ci się Twój artykuł nie podoba (ja mam do niego mieszane uczucia) to zamiast rozmyślać nad tym po prostu następny zrób lepszy. I tyle. Tylko nie na ten temat, widać nikogo nie zainteresował, skoro doszło do tego, że rozmawia się tu o tym czy wolno Ciebie pouczać czy nie.
A dlaczegóż to „poprawianie” na łamach serwisu miałoby być problemem? Po to się pisze takie teksty, aby można było wokół nich dyskutować, a także oceniać pracę autora. Słuchanie opinii czytelników to w końcu dla nas, piszących tu, jedna z podstawowych metod podnoszenia swoich umiejętności.
A to, że ktoś jest „bardziej kompetentny” od autora, wcale nie znaczy, że nie powinien się tu wypowiadać. Powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie. Im ktoś ma bardziej wartościowe rzeczy do powiedzenia, tym lepiej dla nas, jeśli je tu powie. Nie musimy tego od razu traktować jako wywyższania się.
A to, że osoba uznana za kompetentną łatwiej pociąga za sobą innych, to już problem czytelników. Każdy z nas ma własną głowę, i ma ją od tego, żeby samemu ocenić to, co czyta. A nie kierować się automatycznie tym, co powiedział jakiś „autorytet” :)
„Trochę się co poniektórzy natrudzili, żeby skrytykować ‘tryskający jadem i sarkazmem wpis’ z pełną kulturką i argumentacją. Niestety, wyszły komentarze tryskające jadem na wpis napisany z pełną kulturką.”
Powiem Ci tak – Ja się bardzo bawię, gdy czytam takie pseudo docinki jak twoje. Wskazują one, że chcesz dogryźć drugiej osobie, ale jesteś zbyt płaski by rzucić coś konkretnym i na temat. Skończyłem. Jak to mówią, pozdro&poćwicz.