Sezonowcy i inni…

Różni ludzie „kręcą się” wokół futbolu. Są sędziowie, działacze, agenci, ci najważniejsi – piłkarze. Ale tymi, bez których cała piłka nożna nie ma sensu, są kibice. Dopingują, śpiewają, podnoszą na duchu ulubieńców. Ci bardziej fanatyczni tatuują sobie na ciałach herby ukochanych ekip, nazwiska legend. Są też ludzie, którzy nazywają się kibicami, a ich jedynym życiowym celem, jest zmasakrowanie jak największej ilości chuliganów z wrogiego teamu.
Kibic Manchesteru United – charakterystyka
Podczas gdy wielu uważa, iż największą zakałą futbolu są właśnie pseudokibice, najbardziej irytujący są niewątpliwie tak zwani „sezonowcy”. Sezonowiec, to osoba zmieniająca ulubiony klub co pewien czas. Nie są to jednak wyznaczone z góry okresy, np. kwartał czy rok. Człowiek taki „przechodzi” na inny klub, gdy poprzedni zaczyna przegrywać i tak wkoło. Utożsamia się z nim, kupuje jego koszulki i inne gadżety, a później wszystko ląduje w szafie. Trudno racjonalnie wytłumaczyć tego typu zachowanie, ale postaram się to uczynić.
Wszyscy wiemy, jak w dzisiejszych czasach ważne są trendy. Jeśli nie masz telefonu z aparatem i kamerą, komputera który ma trzysta gb pamięci, czy telewizora z przekątną czterdzieści dwa cale – nie jesteś na topie. Podobnie jest z futbolem, który w naszym kraju jest sportem niezwykle popularnym. Dziś, nie na wszystkich ,,terenach” tolerowane są osoby kibicujące danej ekipie od kilku, kilkunastu lat. Reszta ubiera się w koszulki Manchesteru United czy Barcelony, nawet jeśli nie ma pojęcia o historii tych klubów. Po co zatem ktoś tytułuje się fanem, skoro jest w tej dziedzinie kompletnym laikiem? Żeby być trendy – ot choroba naszych czasów.
Gdy chodziłem do gimnazjum, w lidze angielskiej triumfy odnosiła londyńska Chelsea (zmieniło się to, gdy byłem w trzeciej klasie), natomiast Manchester United z trudem utrzymywał drugą bądź trzecią lokatę. Usłyszałem wówczas od kolegi z ławki zdanie, które mną wstrząsnęło: „Przejdź na Real, będzie nas dwóch w klasie”.
Ciężko było mi znosić wypominania, palący wzrok ludzi naokoło, gdy Czerwone Diabły nie przebrnęli przez fazę grupową Champions League. Starałem się puszczać mimo uszu drwiące uwagi na temat błędów naszych obrońców, nie wspominając o bramkarzach. Wiedziałem, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym to ja będę mógł spojrzeć dawnym prześmiewcom w oczy i zapytać „Przypomnijcie mi bo zapomniałem… Kto jest najlepszy w Europie?”
Okrutna prawda jest taka, że kilka lat temu, kibicowanie podopiecznym Sir Alexa Fergusona było równoznaczne ze słowem „obciach”. Modna była Chelsea. Co dzień mijałem kilku Lampardów albo innych „fanatyków” The Blues. Dziś, wystarczy wyjść na ulicę, by zobaczyć ludzi paradujących w koszulkach z nazwiskiem „Ronaldo” na plecach. A jeszcze niedawno, Portugalczyk był „płaczącym pedałem”. Teraz, gdy jest najlepszym zawodnikiem świata, ludzie momentalnie zmienili do niego podejście.
Ciekawe jest też oblężenie stron dotyczących Manchesteru przez osoby, które robić tego nie powinny. Użytkownicy owi, rejestrują się tam, uważając się za fanów Manchester United, mimo iż w rzeczywistości oglądają mecze tylko dla Cristiano Ronaldo. By popatrzeć na jego sztuczki, na jego rzuty wolne, albo inne charakterystyczne dla Portugalczyka zagrania. To tak zwani „cristianowcy”. Ten typ osób, cechuje absolutne uwielbienie dla postaci CR7 i opowiadanie o nim rozmaitych bzdur oraz “bardzo dużo” wnoszących do dyskusji zdań. Oto niektóre z nich:
„CRIS WYMIATA”
„Brawo cris”
„ale ma ktos cos do crisa ? zrobil to co powinien i szczelil 2 bramki myśle, że powinien być najlepszym piłkarzem roku!”
„brawo ronaldo tak tszymaj :):)”
„Ronaldo nie odchoć manchaster ciebie potrzebuje teraz kto nam będzie strzelał gole wystarczy tylko przeprosić kibiców”
„ronaldo zagrał dobrze w wywiadzie mówił ze musi kupić sobie nowy zel do wlosów lustro igrzebień
„Wroci RONALDO I UNITED BEDZIE MISTRZEM”
„bez Ronaldo nie ma pucharów dla United”
„Jak CR7 zostanie to na bierzmowanie wezme sobie na imię Krystian”
„jupi…Po operacji i po krótkiej rechabitlitacji powroci do zdrowia strzeli 50 bramek na sezon 2008/09…”Została zachowana pisownia oryginalna
Przyznacie, że dość ciekawe. Dzieci (bo chyba nie młodzież?) utożsamiają się z Ronaldo i robią to na wszelkie możliwe sposoby. Zbierając materiały do tego artykułu, byłem wyczulony na wszelkie objawy cristianomanii. Np. na niedawno rozgrywanym meczu piłki nożnej, moją uwagę przykuł pewien chłopak. Włosy na żel, buty z najnowszej kolekcji Nike, frotki na dłoniach, plastry na nogach. Nastąpił moment, w którym wykonywał rzut wolny z dwudziestu metrów. Najpierw pieczołowicie ustawił piłkę, następnie odszedł na pięć kroków i rozstawił nogi niczym rewolwerowiec w samo południe. Parsknąłem śmiechem. Chłopak podbiegł do piłki, a ta odbiła się od muru i przejęli ją przeciwnicy. Rzeczywiście, podobieństwo absolutnie nieprzypadkowe. A może warto wypracować swój styl?
Udzielam się na kilku stronach dotyczących Manchesteru United i niejednokrotnie tego typu osoby doprowadzają mnie do furii. Trudno im wytłumaczyć, że w piłce nożnej nie liczą się tylko sztuczki. Że nie tylko Quaresma i Ronaldo mają świetną technikę, bo ta nie ogranicza się wyłącznie do przekładania nóg nad piłką. Że Manchester United to nie tylko Cristiano, ale też wielu innych piłkarzy, historia, legendy. Niektórych można sprowadzić na dobrą drogę, innych nie.
Czasem sobie myślę, co by było, gdyby Czerwone Diabły spadły do klasy rozgrywkowej niżej. Gdyby odeszli Ronaldo, Nani, Anderson i Tevez. Co by się wówczas stało? Zostaliby najwierniejsi, reszta by uciekła. Reszta, czyli ci, którzy „kibicują” najzacieklej. Czyli przeklinają Fergusona, bo nie wystawia Carlosa. Wyzywają od najgorszych Berbatova, bo „nie biega”. Wyrzucają z klubu Gary’ego, Ryana i Paula, a w ich miejsce „kupują” Daniego Alvesa, Ricardo Quaresmę i Kakę. Dzieciom trudno wytłumaczyć, że Football Manager, czy FIFA, to zupełnie co innego niż rzeczywistość. Na żywo trudno stwierdzić, czy dany gracz dostosuje się do drużyny, czy jego umiejętności są wystarczające. Nie można doczepić piłkarza pod elektrody i sprawdzić na komputerze tabelki „Progress”. Legendy nie zasługują już na uznanie. Są starzy, wypaleni, nic nie dają drużynie. Neville jest za wolny, Giggs nie ma sztuczek a Scholes? Rudy, wredny i na dodatek nie strzela goli. Do diabła z nimi!
W tej całej sprawie, jedna bardzo istotna kwestia jest wciąż mylona. Nie każdy, kto lubi Cristiano Ronaldo, jest cristianowcem. Nie każdy, kto kibicuje Diabłom od 2006 roku, albo później musi być sezonowcem. Prawdziwi fani nienawidzą tych osób i wszystkie wrzucają do jednego worka. Wystarczy, że na jakimś portalu, ktoś ma w avatarze twarz CR – od razu zapada na niego wyrok. Avatar jednak można zmienić, ale nick? Nie daj Boże, gdy ktoś ma w nim jakąkolwiek cząstkę z imieniem, nazwiskiem lub ksywką Portugalczyka. Jest cristianowcem i tyle. A warto porozmawiać z człowiekiem, bez rzucania w niego obelgami. A nuż to normalny użytkownik, który po prostu lubi naszego kawalera z Madery? Ja uwielbiam Rio Ferdinanda i kiedyś też miałem go w avatarze. Jestem ferdinandowcem?
Jak wspominałem wyżej – cristianowiec, to osoba która nie widzi nikogo i niczego poza swoim idolem. Osoba pytająca po przegranym meczu tylko o to, jak zagrał CR. Osoba, która bruka mój ukochany klub, utożsamiając się z nim. A przecież wystarczy jedna operacja – przelanie na konto MU (powiedzmy) stu milionów euro i sprzedaż Portugalczyka do Realu. Myślicie, że ta osoba od razu zarejestruje się na stronie Królewskich? Nie! I tutaj, mamy paradoks.
Aby zyskać w oczach innych, wielu cristianowców publicznie szkaluje swojego ulubieńca. Kiedyś, podczas słownej potyczki z tego typu osobą, dowiedziałem się, że tak naprawdę on nienawidzi Ronaldo, a z całego serca kocha Rooneya. Avatar – z CR. Nick – coś związane z CR (jakiś Cris blabla). A na profilu, w zakładce „Ulubiony piłkarz” – Cristiano Ronaldo. Ogrom cristianowców, zanim pobiegłaby za swoim ukochanym do innego klubu, najpierw tak zmieszałaby go z błotem, że aż żal by było na coś podobnego patrzeć.
Nie potrafię tego zrozumieć. Dlaczego wielu z nich, nie ma odwagi wygłosić swoich poglądów? „Tak, kibicuję tylko Ronaldo, klub w jakim on gra mnie nie obchodzi”. Nie byłoby nieporozumień. Siedzieliby na swoich stronach (dotyczących wyłącznie Portugalczyka), nie rejestrowaliby się na manusite, mufc.pl. I wszyscy byliby zadowoleni.
Irytujące jest też to, że każdy, kto kibicuje Diabłom nie dłużej niż dwa lata, jest sezonowcem. W wielu dyskusjach, błyskawicznie padają „argumenty”: „Kibicujesz Manchesterowi United od 2006 roku? Nie mam pytań!”. Coś takiego jest krzywdzące. Wielu z nas, kibicuje Czerwonym Diabłom od 1999 roku. I co – wówczas też byliśmy sezonowcami? Mylimy pojęcia.
Znam kilka osób, które oddały swoje serce United w 2006 albo 2007 roku. Kibicują szczerze, bez fałszu. Starają się poznać „prehistorię” klubu, czytują artykuły o naszych legendach. Oglądają mecze, patrzą obiektywnie na wszystkich piłkarzy. Za kilkanaście lat, będą nazywani jednymi z najwierniejszych. Dziś, w opinii wielu, są sezonowcami. A nie przyszło komuś do głowy, że takim zachowaniem narzuca się presję na chmary dzieciaków, które po prostu boją się przyznać, że lubią CR, albo że kibicują naszym nie dłużej niż dwa lata? Przecież przez takie zachowanie, Manchester United traci potencjalnych kibiców. A tutaj nie o to chodzi.
Wyplenienie zarazy, jaką są cristianowcy i sezonowcy, to rzecz niemożliwa. Dziś, w dobie kompilacji na których CR czaruje zwodami, łatwo się w nim zakochać, zwłaszcza, gdy ma się dziesięć lat. Gdy nie ma się wzorca, w postaci ojca, czy starszego brata, którzy kibicują wytrwale. Trudno odnaleźć się pośród prawdziwych kibiców, sezonowców i innych rodzajów fanów. Niektórzy po prostu sobie z tym nie radzą.
Nie pisałem tego tekstu, abyście zrazili się do tych osób. Mój przekaz jest inny – niesienie pomocy. Poprawianie, przekonywanie dzieciaków, że nie tylko ten, który umie robić z piłką rzeczy, jakie nam się nie śnią jest fajny. Delikatne pokazywanie różnic, między kibicowaniem klubowi a zawodnikiem. Rozsądne tłumaczenie swoich argumentów. Nikt przecież nie lubi, gdy ktoś wyzywa nas od tępaków. Agresja za agresję – taka jest prawda. Gdy my zaatakujemy cristianowca, on rzuci się na nas. Gdy zaczniemy z nim rozmawiać, jest spora szansa na to, że coś mu zaświta w głowie. Jeśli nie – przynajmniej nikt nie powie, że nie próbowaliśmy „nawrócić grzesznika”. Każdy ma swój wybór i swoją wolę. Dróg jest wiele. Trzeba tylko wiedzieć, którą podążyć.
Zapraszamy także do lektury tekstu Michała Juroszka Pamiętnik z życia sezonowca
Oceń ten wpis:

(27 głosów, średnia: 4,07 na 5)











Fajny tekst ;D
czemu nie działa artykuł “Wideo z meczu Manchester United Derby County”
Ciekawy punkt widzenia, zwłaszcza podsumowanie.
Każdy jakoś zaczyna swoją przygodę z kibicowaniem, najczęściej jest to mniejsza lub większa fascynacja jednym zawodnikiem. Zwykle taka osoba szybko nie staje się kopalnią wiedzy o danym klubie.
Jeśli o mnie chodzi o można powiedzieć że kiedyś byłem Cantonowcem :D po zobaczeniu kilku jego bramek i krótkiej składanki jego akcji w Fifie (chyba tej z 96 roku) wybierałem najczęściej Man United i czarowałem sam siebie jego zagraniami :D.
W tamtych latach wszystko było inne, internet w PL raczkował, a ja go nawet nie miałem. W tv Man United pokazywali raz na rok, wyniki tropiłem w gazetach i (telegazecie). Nie zmienia to jednak tego że wszystko zaczeło się od jednego zawodnika który gdyby zmienił wtedy klub to pewnie podążyłbym jego śladem …
Pamiętajcie wszyscy że miłość do klubu zwłaszcza takiego z innego kraju to bardzo dziwny “twór” który tworzy się w nie mniej dziwny sposób. W pewien sposób wszyscy byliśmy kiedyś sezonowcami, coś nas do tego klubu przyciągneło. Moim zdaniem przynajmniej część obecnych Cristianowców jeśli nie będzie się ich tępić na każdym kroku przekształci się z czasem w rasowych fanów Man United niczym autor tego posta :)
Bardzo fajny tekst, ukazujący sens sprawy. Ja zaczynałem w sezonie 1998/1999 jeszcze przed wygraniem potrójnej korony, ale fakt faktem zostałem ‘wchłonięty’ przez fale popularności Davida :) a wszystko przez brata, który zaraził mnie miłością do stylu gry Manchesteru. Wtedy też byłem sezonowcem, plakat Beckhama na ścianie z BravoSport i tyle. Ale w czasach gdy nie było internetu, a tak jak Silvan wspomniał wyniki śledziło się w telegazecie, ciężko było kibicować tak jak mamy to okazję czynić dzisiaj – oglądając mecze i śledząc newsy. Przez to moim zdaniem dzisiejsi sezonowcy i inni cristianowcy są troszkę różni od tych sprzed paru-, parunastu lat. A może nie aż tak bardzo? No cóż, faktem jest, że gdy Beckham odchodził, ja byłem na tyle zakochany w United, że zostałem z klubem, którego historię zgłębiałem coraz bardziej. A David? Dalej go lubię i szanuję.
A odnośnie ataków na cristianowców, sam padłem ofiarą jednego :P otóż wsparłem jednego z nich, bodajże chciał wystawić Giggsa w obronie i Scholesa na lewym skrzydle. Pomijając to, że faktycznie nie miał pojęcia o czym pisze, ja przytoczyłem pozycję Rudego w reprezentacji, gdzie był wystawiany na skrzydle z braku innej opcji. No i posypała się na mnie lawina obelg za nick, który niestety dla agresorów wcale nie był związany z CR7 a moim własny imieniem :P ot taka anegdotka :D
pzdr :)
bardzo dobry tekst.
mam 18 latek i kibicuje ManU od 9 roku zycia wiele osób mnie krytykowało ze własnie jestem sezonowcem bo w 1999 ManU wygrało LM. Mysleli ze to własnie dla tego im kibicuje… historia ManU mnie przyciagneła. nie krytykujmy młodych kibiców jesli nie wiemy dlaczego ogladaja mecze ManU. moze z nimi jest tak jak ze mna ze to własnie historia ich przyciaga a nie obecne osiagniecia albo zawodnicy.
Pozdrawiam Autora tego posta
Sokladnie, nie lubie jak ktos mi wypomina ze jestem sezonowcem, bo kibicuje Diabłom od 2006 roku.To jest idiotyczne.;/ Fajny tekst Szymon, Pozdrawiam..:)
Dziękuję Ci, za pomoc przy wyszukiwaniu cytatów, bardzo mi pomogłeś :) //Szymcio
Bardzo dobry tekst i na czasie. Również chodzę po wielu stronkach MU (nawet kiedyś za to byłam na jednej z nich uznana za nielojalną i zwyzywana od zdrajców:) i mogę całkowicie poprzeć autora powyższego tekstu.
Przede wszystkim co mnie razi w komentarzach na stronkach, to to, że często w dyskusji jak komuś brakuje argumentów, albo się nadmiernie wkurzy, to zaczyna wymianę opinii na temat “od kiedy kibicujesz MU, pewnie jesteś sezonowcem” i tym podobne.
Zgadzam się z autorem, że bycie “sezonowcem” wcale nie musi być równoznaczne z tym, ze ktoś zaczął kibicować MU niedawno. Przecież jak ktoś ma 15 lat nie może kibicować MU od lat kilkunastu (czym niektórzy, chcący pokazać jak są ważni, się chwalą). To, ze się zaczęło kibicować MU na przykład dopiero w tamtym roku, nie oznacza, ze na pewno się nie będzie kibicować United już całe życie.
MU ciągle zdobywa nowych kibiców, w różny sposób, a to dzięki sukcesom sportowym, pięknej grze, a to dzięki fascynacji jakąś wykreowana gwiazdą i czy zawodnikiem, albo dzięki przypadkowi lub zbiegowi okoliczności (tak było w moim przypadku:). Pewna część tych “zdobytych” kibiców, to faktycznie “sezonowcy”, czyli ludzie, którzy, gdy skończy się pasmo sukcesów MU lub odejdzie ich ukochany zawodnik, po prostu zmienią klub, któremu kibicują.
Ale część z tych “zdobytych” kibiców zostanie z MU do końca życia.
WNIOSEK: Nieważne kto od kiedy kibicuje MU, ważne jak kibicuje i jak długo będzie kibicował.
A teraz sprawa “cristianowców”. I tu znowu popieram autora tekstu. Z reguły tak jest, że jak się kibicuje drużynie, to ma się w niej jakiegoś swojego ulubieńca. Myślę, ze praktycznie każdy kibic United ma kogoś z zespołu, kogo lubi najbardziej. Niektórzy lubią Rooneya, Ferdinanda, Scholesa, Vidicia, Evrę, Fletchera, … a niektórzy C. Ronaldo. I nie ma w tym nic złego. C. Ronaldo jest członkiem drużyny, nosi koszulkę MU, gra dla MU i to bardzo dobrze gra, więc mnie nie dziwi, ze jest ulubieńcem bardzo wielu kibiców.
Problem pojawia się wówczas, kiedy taki kibic poza C. Ronaldo już nic nie widzi, a kibicuje MU tylko i wyłącznie dlatego, ze gra w tym klubie jego idol. Dla takiego człowieka zachodzi nierówność C. Ronaldo >> Manchester United. I to już jest niezdrowe i nie ma nic wspólnego z kibicowaniem klubowi. Taki człowiek po każdym meczu ( nawet tym przegranym) powie, ze jego idol grał geniealnie, a reszta drużyna słabo. A jeżeli C. Ronaldo zagra naprawdę słabo, to winna jest oczywiście reszta drużyny, bo grała jeszcze słabiej i przez to C. Ronaldo nie mógł rozwinąć skrzydeł, itd. Tu już dochodzimy do zjawiska tzw.” zaślepienia” na punkcie swojego idola. To na pewno nie jest kibicowanie drużynie. I to są właśnie “cristianowcy” i ich trzeba albo starać się sprowadzać na dobrą i poprawna drogę kibicowania, albo zwyczajnie tępić, lub brać na przeczekanie
(ich idol odejdzie, to i oni znikną:).
Jednak podkreślam, nie wolno utożsamiać kibica MU, którego ulubionym piłkarzem jest C. Ronaldo z “cristianowcem”.
I jeszcze raz chcę podkreślić, że cieszę się, że ten tekst pojawił się na redlogu, mam nadzieję, że wywoła żywa dyskusję, bo jest o czym dyskutować.
Silvan,
Czyżbyś uważał mnie za nawróconego cristianowca? :]
Witam!
Ciekawy artykuł, choć momentami przynudzający :)
Prawda jest taka, że ludzi się nie zmieni jeżeli sami tego nie będą chcieli, a sprawa inna jest taka :) że tak jak napisał ‘Silvan’ poprzez śledzenie kariery konkretnego zawodnika rodzi się “uczuie” do klubu w którym gra – gorzej jeśli zawodnik zmienia kluby jak rękawiczki :)
Przyznam, że kiedy jeszcze nie kibicowałem Manchesterowi, byłem zafascynowany Patrickiem Kluivertem (tak właśnie nim:))i uwielbiałem reprezentacje Holandii.
Jednak jako że pewnego środowego wieczoru, byłem świadkiem tworzenia się historii (oglądałem finał Ligii Mistrzów – Bayern : Man Utd) i byłem wkurzony nieudolną grą ‘diabłów’ i nawet po 60. min przełączyłem program 2 polskiej telewizji :) to jednak, z ciekawośći, z ogromnej chęci i wiary w to, że jednak bayern nie zdobędzie tytułu, przełączyłem z powrotem na transmisje meczu :)
Zakochałem się w Machesterze – w drużynie – za jej upór, za próby, za WALECZNOŚĆ!!! (co w historii pokazywali nie raz!) – za to że udowodnili że potrafią grać w piłkę!! :)
Nie uważam się za wiernego kibica, miałem swoje “zdrady”, ale nie uważam się również za sezonowca, ponieważ budują mnie zwycięstwa, przygnębiają porażki, ale zawsze na widok logo Manchesteru, dusza się cieszy :) bo to logo to nie Cristiano Ronaldo, czy Van Nisterlooy, czy Cantona, cza nawet Giggs i Scholes – ale to historia którą ten klub tworzy jak żaden inny, to metafora, że jak się czegoś bardzo chce, to można to zdobyć będąc nawet na teoretycznie spalonej pozycji :)
Jestem kibicem Manchesteru United, jego historii, jego wzlotów i updaków…
Jestem dzieckiem pamiętnego finału z 99′ i dumnym kibicem z finału 08′ – ale przede wszystkim, cieszę się że mogę opowiadać na lewo i prawo jaki to ten Manchester jest super :) i jakie szczęście mają zawodnicy, którym władze tego klubu dają możliwość grania z “diabełkiem” na piersi :)
Pozdrawiam wszystkich kibiców – młodych i starych :)
MAN UTD GLORY !!!
szysiek83
“Ciekawe jest też oblężenie stron dotyczących Manchesteru przez osoby, które robić tego nie powinny. Użytkownicy owi, rejestrują się tam, uważając się za fanów Manchester United, mimo iż w rzeczywistości oglądają mecze tylko dla Cristiano Ronaldo.”
Ja zacząłem oglądać United ze względu na Giggsa. Nie Nam określać kto powinien lub nie powinien zaglądać na strony o United, marzenia o tym, żeby każdy kibic już na wstępie miał encyklopedyczną wiedzę o zespole to marzenia ściętej głowy.
Wreszcie z tego narybku, który “weterani” pogardliwe nazywają “sezonowcami” sporo osób z nami zostanie. Oczywiście, nasi od lat zawsze wierni, robią co mogą, żeby osobom, które dopiero zaczynają przygodę z United, dać do zrozumienia, że ich staż oznacza, że są gówno warci. Na tych samych stronach, z których cytaty czerpiesz, najpoważniejszym epitetem pod adresem innych ludzi jest właśnie sezonowiec….
To jest tragiczna przypadłość naszego charakteru, ja kibicuję dwa lata, ty pół roku, więc jesteś sezonowiec baranie i idź sobie gdzieś indziej. Ja ( jakieś 12 lat kibicowania ) dla mojego ojca ( 35 lat kibicowania ) też podpadam pod sezonowca :)
Kiedy już prawdziwy wierny United kibic rozprawi się z sezonową hołotą niszczącą wizerunek jego klubu, kiedy już wykaże swą wierność i przywiązanie (dzięki Wikipedii), kiedy zapunktuje pisząc o piłkarzu własnej drużyny, że jest żelusiem, wtedy wchodzi na forum, gdzie może pogadać z sobie podobną elitą i zaczyna…”a niech ten Ronaldo spierd****”.
Ja walczę właśnie z takimi zachowaniami pseudo weteranów, a nowych ludzi staram się naprowadzać na dobre tory.
Ja nie jestem sezonowcem kibicuje MU prawie 3 lata to nie jest aż tak długo bo piłką interesowalem sie od 2005(chodzilem do 2 klasu podstawowej)ale nawet jeśli wszyscy by odeśli Fergi VDS CR7 Nani Schols i tak kibicowal bym MU kocham ten klub i będe kibicować im do końca życia (ciekawy artykuł) POzdro dla fanów piłki nożnej
Mam pytanie gdzie można koszulki na wzrost 168 max ale tak do 200zl
miało być o sezonowcach i innych (jak w tytule). a wyszło przemówienie o tym jak źli są fani Cristiano Ronaldo.
ech..
Dziwne. Wydaje mi się, że opisałem i sezonowców i cristianowców. “Inni” w tytule, to po prostu liczba mnoga różnych fanów CR. Poza tym – nie pisałem o tym, że fani Portugalczyka są źli, a irytujący – to różnica. // Pozdrawiam, Szymcio.
Chciałam jeszcze coś dodać na temat początków kibicowania MU, dzięki fascynacji jakimś piłkarzem. Znamienny jest tu przykład Davida Beckhama, dzięki któremu MU zyskał wielkie rzesze nowych kibiców. Bardzo wielu kibiców dziś się przyznaje, ze swoją przygodę z United rozpoczęli od fascynacji osobą popularnego Becksa.
W dużej mierze dzięki osobie Beckhama MU zdobyło niezwykła popularność w Azji, tam wybuchła prawdziwa “beckhamiada”. Wydawałoby się więc, ze po odejściu Beckhama do Realu Madryt United straci duża część popularności w tamtym rejonie świata. I przewidywano, ze tak się właśnie stanie.
Ale kiedy po roku od odejścia Becksa zrobiono w Azji badanie rynkowe dotyczące popularności MU, okazało się, że poziom popularności United praktycznie się nie zmienił. Stąd wniosek, ze znacząca większość tamtejszych kibiców, którzy zaczynali swoją przygodę z MU od fascynacji postacią Beckhama, mimo jego odejścia pozostała wierna barwom klubowym.
I tak samo będzie z C. Ronaldo. Dziś dzięki niemu MU zdobywa nowych kibiców, część to nieuleczalni “cristianowcy”, ale część z nich ( mam nadzieję, że duża0, nawet jak zabraknie w MU ich idola, pozostanie z United.
I następna rzecz, która mnie drażni. Często w dyskusjach o MU padają drwiące komentarze typu: ” wymądrzasz się, a pewnie kibicujesz MU 1999?”. Sprawia to wrażenie, ze kibice, którzy używają takich sformułowań, uważają iż kibicowanie MU od 1999 roku jest jakieś hańbiące ? Tylko dlaczego? Osobiście nie widzę w tym nic złego, ze zaczęło się kibicować MU od pamiętnego finału LM w Barcelonie. Wręcz przeciwnie, sposób w jaki MU zdobyło wówczas puchar LM był świetnym “magnesem” na “nowych” kibiców.
Dziś wielu z nich jest wspaniałymi, pełnowartościowymi kibicami United, bywa, że bardziej kompetentnymi niż wielu tych, którzy chwaląc się, ze kibicują MU już kilkanaście lat (niedługo będzie kilkadziesiąt lat:) tak naprawdę nie znają swojego klubu, bo zawsze w kibicowaniu MU interesowały ich jedynie nazwiska kolejnych piłkarzy, transfery, statystyki, wyniki meczów i nic po za tym.
ja tam nie zamierzam nikogo przekonywac do niczego, sam zaczynalem zainteresowanie pilka nozna od kibicowania Ajaxowi, potem Milanowi az przyszedl czas na Barce bo akurat moj brat im kibicowal, z tych trzech jedynie Barcie pozostalem wierny ale wkrotce do niej dolaczyl takze Man Utd, nie wstydze sie tego ze raz bardziej a raz drugiej druzynie kibicowalem, W Barcie zawsze imponowalo mi to, jak wielki wplywa maja na niego kibice i jak sa traktowani przez klub – z szacunkiem
w United imponowali mi zawodnicy oraz osoba Sir Alexa Fergusona, takich pilkarzy jak Cantona, Giggs, Scholes czy RvN, pierwsi trzej byli niesamowicie oddani klubowi co mialo wplyw i na moje podejscie do kibicowania – nie liczylo sie jak gra druzyna, jak graja niektorzy zawodnicy, wieszalem na niektorych psy, owszem, ale w glebi duszy mialem nadzieje ze sie podniosa i w nastepnym meczu zagraja dobrze, ja cenie sobie zaawodnikow ktorzy dlugo graja w klubach, imponuja mi tym, ze graja dla druzyny a nie dla siebie, tym, ze nie uciekaja z druzyny jak im cos nie wychodzi albo jakis inny zespol gra lepiej w danym sezonie
nie bede nikogo krytykowal za kibicowanie bo sam bylem kiedys sezonowcem i wlasnie z sezonowca stalem sie oddanym kibicem dwoch druzyn
mialem ogromny problem w zeszlym roku kiedy obie druzyny sie spotkaly i powiem ze wstydem, ze lepiej zyczylem Man Utd bo mieli po prostu lepszy sezon, jednakze byla to dla mnie w pewien sposob niezreczna sytuacja bo trudno bylo mi sie cieszyc mimo, ze druga druzyna ktorej kibicuje odpadla
bedac kibicem druzyny z innego kraju jest czym dziwnym i efemerycznym, latwo ejst powiedziec ze sie kibicuje ze wzgledu na jakiegos zawodnik albo dane trofeum, od tego z reguly sie zaczyna a czas jedynie potwierdzi czy nasza sympatia byla trwala czy nie
kris- jeśli do tego czasu jesteś wiernym kibicem MU, to znaczy, że nigdy nie byłeś “sezonowcem” :)
Nieprawda, nikt, ale to nikt, kto kibicuje nieważne ile lat i z jakiego powodu MU, ale kibicuje mu wiernie i nie ma zamiaru zmieniać klubu, bo mu się znudził, albo inni lepiej graja, albo, bo mój ulubiony piłkarz odszedł, nie był nigdy “sezonowcem” !
Nazwa “sezonowiec” nie dotyczy stażu kibicowania, ale mentalności kibicowania. Nikt kto wiernie kibicuje, albo ma zamiar wiernie kibicować MU (choćby dopiero kibicował od roku) nie jest “sezonowcem”.
Karolina- nikt tu nie uważa, ze fani C. Ronaldo są źli, źli są tylko ci z nich, którzy miłość do C. Ronaldo przedkładają nad miłość do MU :)
Ja bez bicia przyznaje się że Man United kibicuje od sezonu 06/07 a konkretnie od fazy pucharowej ligi mistrzów. Koledzy śledzili wyniki wiec ja też sie wciagnlem i akurat wybrałem sobie Man Utd. Byłem wniebowziety kiedy wygrali z romą potem jeszcze bardziej po pierwszym meczu z milanem ale po rewanzu juz płakałem .. Żal mi było naszych chłopakow gdy nie moglismy sie w pelni pokazac bo wystawialismy prawie rezerwowy sklad z powodu kontuzji. Lubie Ronaldo i chyba jak kazdy kibic doceniam jego wpływ na nasza gre ale nie nazywam siebie cristianowcem. Sezonowcem chyba tez nie jestem bo bez wzgledu na to jak United gra zawsze trzymam ich strone, nawet jak nie jst pieknie.Staram się obiektywnie patrzeć na naszą gre chociaż jest to trudne bo przeciez to “moje” United. Mysle ze kibica powinno zachwycać wszystko w druzynie nie tylko cudowni piłkarze ani ładne koszulki. Dla mnie przede wszystkim wazna jest historia, i obiektywne spojrzenie na wszystko zwiazane z naszym klubem. A jaką taką anegdote powiem ze jak byłem jeszcze mały i zupełnie nie interesowałem sie piłką to moją uwage na chwile przyciągneła jakaś wiadomość w TV o czerwonych diabłach, to chyba moja pierwsza chwila z nimi:P
Wspaniały tekst!!!
@ Iv – uwierz, że skoro mówię, że byłem to byłem :P
Juve, Borussia Dortmund po LM w ‘97 i Barca – to wszystko przeżyłem wcześniej :)
A tak ogólnie, to flaga ze zdjęcia towarzyszącego tekstowi jest boska :D
pozdrawiam :)
Bardzo dobry tekst. Chodz ja osobiscie przekonywac tych pseudo kibicow nie bede, bo jesli on sam nie rozumie tego to nic na sile. Chcesz byc ciota? bedziesz ciota, chcesz byc sezonowcem? bedzie nim. Chcesz kibicowac tylko Krystynie? to bedziesz. Proste.
Do do sezonowcow to doskonale zostalo to napisane przez uzytkownika Iv za co wielkie brawa.
Ja osobiscie juz 11 lat kibicuje MU i dziekuje kochanym Diabelkom ze w moim 10leciu kibicowania dali mi taki prezent x2 :) Rowniez jestem ciekaw co by bylo gdyby MU jakis cudem spadlo z ligi… ja osobiscie jeszcze bardziej bym kochal ten klub. Troche to glupio brzmi, ale tak by bylo. Jestem typem fana, ktorego bardziej ciesza wygrane z Liverpoolem badz Man City niz Chelsea. Dla mnie zdobycie Premiership jest czyms cudowniejszym niz LM. Mowiac krotko zaczynajac kibicowac MU tak sie wkrecilem w to ze teraz kibicuje im jak typowy angol z Red Army. Mam nadzieje ze pomimo iz nasz klub ma tylu fanow na calym Swiecie to chociaz 75% kibicuje im za historie, legendy i charakter, a nie ze gra tam Krystyna badz Nani.
Pozdrawiam wszytskich prawdziwych fanow MU, a w szczegolnosci fanatykow, ktorzy pojada 5 razy w sezonie na OT nawet jak Ci beda grali w 1 lidze.
WE WILL NEVER DIE !
kris- a to byłeś sezonowcem, ale dobrze, że na MU Ci się skończyło:)
Ładny tekst, szczególnie te zdanie :
“Nie każdy, kto kibicuje Diabłom od 2006 roku, albo później musi być sezonowcem.”
Ja jestem kibicem Chelsea hmm… prawie 2 lata, i to również nie znaczy, że jestem za Ery Romana lub sezonowcem.
Wiele osób mówi, że CFC nie ma historii – no ale co z tego ?
Mamy ubogą, ale ją tworzymy. Ja kibicuję Chelsea za charakter, za to że piłkarze nie są wyrozumiali jak piłkarze Liverpoolu
przykład:
Riera: “United to farciarze”…
Pozdrawiam wszystkich prawdziwych kibiców !
@ Iv – powiedzmy, że była to droga przez mękę w poszukiwaniu właściwej ścieżki, którą znalazłem, i której się kurczowo trzymam od ponad 10 lat :)
” Usłyszałem wówczas od kolegi z ławki zdanie, które mną wstrząsnęło: „Przejdź na Real, będzie nas dwóch w klasie”.
Ciężko było mi znosić wypominania, palący wzrok ludzi naokoło, gdy Czerwone Diabły nie przebrnęli przez fazę grupową Champions League. Starałem się puszczać mimo uszu drwiące uwagi na temat błędów naszych obrońców, nie wspominając o bramkarzach”
prosze cie, wiekszej zmyslonej bajki to dawno nie czytalem, mam nadzieje ze nie nabawiles sie traumy przez to dziecinstwo. ale tekst gorszy niz podstawy aktorstwa na uczelni.
ludzie kibicuja, wciagaja sie w pilke, dobry klub podnosi narodowe nastroje, rosnie szacunek dla sportu i sponsorzy sie znajduja, a wy tutaj obracacie caly aspekt kibicowania w sprawe niewiadomo jakiego honoru i rozdzielacie kibicow na tych ktorzy maja prawo nosic koszulke danego klubu i na tych ktorzy sobie nie zapracowali by moc to robic. Moze i jestes kibicem manu od 10 lat ale na ulicy nieroznisz sie od tego co jest kibicem manu od 2 tygodni, koszulki sa te same. Jedni odchodza z kibicowania jednej druzynie z roznych powodow, z roznych tez zostaja. Prosze nie rozdzielac ludzi na co komu za ile i dlaczego sobie zasluzyli bo to jest poprostu glupota i myslenie na poziomie podstawowki. A moze ten co dwa tygodnie kibicuje bedzie dluzej wiernym kibicem niz ty? nic nie trwa wiecznie. Co on nie ma prawa sie chwalic ze kibicuje danej druzynie? ty od dnia nr 1 znales historie klubowa? niczym sie ten tekst nie rozni od tych ludzi co ronaldo nazywali placzacym pedalem i tych co gadali ze kibicowanie manu to obciach, tylko ze teraz jak klubjest na topie to autor niemal jak po traumatycznej cofce wypluwa swoje zale.
prosze mnie zle nie zrozumiec, bardzo lubie ten blog ale takie felietony to o kant dupy potluc, tylko zapatrzony fanatyk uzna to za ciekawy tekst.
Jak to mawiają – lepiej późno niż wcale :D
A mi się wydaje, że takie podeście sezonowe przechodzi z wiekiem. W szkole to zawsze jest rywalizacja między rówieśnikami, każdy komuś kibicuje, każdy chce być najlepszy. Potem to już jest inaczej. Albo ktoś zostaje prawdziwym fanem jednego zespołu i już do końca życia będzie go miał w sercu, albo przestaje się określać za kim jest. Sprawy codzienne sprawiają, że piłką zaczyna się interesować z perspektywy kibica, który chce oglądnąć ciekawe widowisko. A wynik już mu jest obojętny. Odpada mu presja środowiska, która czasem potrafi spowodować zakochanie się w którymś klubie.
Bo ja wiem czy tak późno, miałem wtedy 11 lat :p ale z drugiej strony cholera wie, co by się ze mną teraz działo gdyby mnie wtedy brat nie nawrócił. Jeszcze bym został kibicem milanu lub bayernu (bo takie dwa trendy dominowały wtedy w moich okolicach) i co by było?? A kysz! xD
A mój brat kibicuje Milanowi. Nawrócić go nigdy nie zdołam, bo kocha ich miłością prawdziwą, choć nie okazuje tak tego podczas oglądania meczów jak ja. Wiecie, te moje wrzaski, bluzgi, skoki…
Po półfinale CL który Diabły przerżnęły z Milanem 0:3, trochę mi docinał. Ale w ubiegłym sezonie odpłaciłem mu pięknym za nadobne – AC Milan w Pucharze Uefa! :D
Powiem tak.
Kibicuje United od 2006r. W tą pasje wprowadził mnie kolega, który uwielbia i Manchester (od roku ‘99^^) i Ronaldo. Ubóstwia go ponad wszystko. Ten sam styl ubioru, te same włosy, opalenizna, korki no po prostu wszystko. Nie wiem czy widząc co się z nim dzieje, czy inny jakiś czynnik na to wpłynął ten facet nigdy mnie nie zachwycił. Nigdy nie piszczałam na jego widok w tv, nigdy nie wielbiłam go. Nic nic nic. A ze względu na mój krótki hmm staż każdy, naprawdę każdy facet na wieść o moim zainteresowaniu United myśli o tym że sikam na widok Cristiano. To mnie też tak wkurza, że jeszcze większą niechęć mam do niego^^.
Ja rozumiem wiele. Rozumiem miłość do piłkarza i brak obiektywizmu wobec niego, rozumiem bo sama tego doświadczam względem Paula. Ale idiotyzmu i debilizmu nie zrozumiem. Po prostu czytając te wspaniałe komentarze i wypowiedzi mam ochotę pokazać to wszystko rodzicom autorów. By zobaczyli jaką krzywdę uczynili na psychice własnych dzieci^^. 10-12 letnie dzieci szalejące w sieci to tragedia. Ba! te to już zaprawione w boju są.
Znam dzieci nie potrafiące czytać i pisać, ale potrafiące buszować po internecie.
Grr aż mi przypomniałeś jak byłem w gimnazjum i właśnie wtedy United to tak… no w szczycie formy nie było ;/ i była wielka faza na Real u znajomych i ja taki rodzynek co się oryginalnie kibicował Diabełkom… wtedy też był sławetny mecz Real Man Utd (dwumecz LM i rewanż na OT i 4:3 dla Diabłów) – wtedy ludziom jadaczki się zamknęły jak zobaczyli jak Manchester United walczy do końca! Ahhh to było wspaniałe ;D
Weź wypluj te słowa … Milan Bayern .. bleee :D
K, cały Twój komentarz jest kompletnie bezsensowny. Nie rozumiem, o co właściwie Ci chodzi? Jaka bajka? Jaka trauma? Jaki podział kibiców? Jakie wypluwanie żali? Chyba nie zrozumiałeś, o co mi chodzi. Przeczytaj dokładnie ostatni akapit mojego artykułu. Pozdrawiam.
Wejdźcie na grono “Manchester United”. Tam to sie dopiero dzieje…
ja kibicuje arsenalowi od 3 lat. i co ? nie płacze że jest gorszy od chelsea czy manchasteru. po gorszym spotkaniu nie wyrzucam koszulki i zmieniam go na klub ze “światowego topu” ;/. sezonowcy są żałośni ;/ ich miłość i oddanie wywołuje uczucie współczucia. znam mnóstwo osób które po ostatnich triumfach MU są ich zagorzałymi fanami (dla nich oznacza to chodzenie w szalikach) a nie znają nawet składu czy wyniku ostatniej kolejki ( nie wspominając historii zespołu), szanuje MU i każdy inny klub ale sezonowcy niszczą urok piłki nożnej ( wytłumacz takiemu ze arsenal ma za młody i zbyt niedoświadczony skład żeby odnieść większy sukces) . Bo są “zakochani” w swoim zespole i żadne argumenty ich nie przekonają. Oczywiście macie racje nie wszyscy tacy są lecz zapewne jeśli wygra inny klub w tegorocznej LM zobaczymy nową fale sezonowców.
P.S żałuje że wierność klubowym barwom zanika.. także brak wiedzy o przeszłości tego wspaniałego sportu… rzadko spotykam kogoś z kim mogę porozmawiać o wspaniałym Realu z lat 50
Mimo, że ma dopiero 16 lat to Kibicuje United ładnych parę lat ok 2001 r. nie pamiętam dokładnie. Znałem tylko Giggsa i Beckhama, wtedy byłem w sumie kibicem tych zawodników nie klubu. Trochę później mama kupiła mi koszulkę Becksa, nosiłem Ją bardzo często, niedługo potem Beckham odszedł do realu. To było takie załamanie ale zdecydowałem, że zostanę przy United i nie będę podążał śladami Beckhama. Jestem zadowolony z mojej decyzji. Rok 2005 szczególnie i te czasy kiedy MU nie grało za dobrze, były bardzo trudne, pamiętam, że po meczu z Benficą kiedy okazało się, że nie wyjdziemy z grupy leciały mi Łzy.. Jeszcze tego dnia głuchali i pisali do mnie ,,koledzy” kibice Barcy i Milanu. Za to dzisiaj mam wiele powodów do radości a Oni już mi nie dokuczają, szczególnie kibice Milanu nie mają powodów :P:D Jestem dumny, że jestem kibicem Manchesteru United i ciesze się, że przetrwałem trudne lata.
kris- powiem tak, po zastanowieniu stwierdziłam, ze sezonowcem mozna byc tylko w MU. Bycie sezon czy dwa kibicem innego niż MU klubu w jest w pełni usprawiedliwione i taki kibic nie nazywa się sezonowcem, tylko człowiekiem, jak to napisałeś, poszukującym właściwej ścieżki… prowadzacej do MU:):).
K- ale o co Ci chodzi, przecież cały czas się tu właśnie o tym mówi, ze nie ma znaczenia ile kto już czasu kibicuje MU, dwa dni, czy 20 lat. Jeśli jest wiernym kibicem i ma zamiar być wiernym kibicem, to jest prawdziwym kibicem. My dyskutujemy o “sezonowcach”, czyli kibicach, którzy okresowo zmieniają upodobania klubowe. A co do koszulek, ja nie mam żadnej i nie mam na razie ochoty żadnej kupować i nie czuję się przez to gorsza od innych kibiców MU:) To nie posiadanie koszulki określa to czy się jest kibicem danego klubu czy nie. To się po prostu czuje…
Może trochę, ale z przymrużeniem oka ;) nie bierz tego do siebie :D
przemix- sezonowcy to najczęściej tzw. “łowcy sukcesów” (glory hunters), są kibicami tych klubów, które w danym czasie odnoszą sukcesy. Nie martw się nasi obecni “łowcy sukcesów” będą chodzić w szaliczkach Arsenalu jak tylko uda Wam się osiągnąć sukces:)
Nie będę za nimi tęsknić, ani po nich płakać :)
Bardzo ciekawy temat i jakże bolesny…
Ja Manchesterowi kibicuje od około 8 lat(mam 16 lat).Tak na prawdę zaczęło się od kupienia koszulki(Ronaldo), chciałem Ruuda, ale nie było i została tylko ta więc z wielkim żalem zdecydowałem się na kupno tej koszulki…Wtedy Cris ledwo przyszedł do United, nikt go w ogóle nie znał ja sam także, no ale stał się moim ulubionym zawodnikiem, bo jak mam koszulkę jego to już niech będzie.Do dziś jest moim ulubionym zawodnikiem i mogę z radością powiedzieć, że jest nim nie dlatego, bo dostał złotą piłkę, tylko dlatego że jest nim od paru lat.Ale nie jestem kimś z serii “Cristianowcem”, dla którego nie liczy sie zespół tylko jeden zawodnik, ale jest tak po prostu, bo prawdopodobnie każdy ma jakiegoś swojego ulubionego zawodnika.Do dziś kibicuje Manchesterowi(i na pewno na zawsze będę) i jaki by zawodnik nie odszedł(nawet ulubiony zawodnik) zawsze będę z reds devils, bo jest tam wiele wspaniałych piłkarzy.
Przytoczyłeś bardzo ciekawą rzecz- odpadnięcie z fazy grupowej LM.Wszyscy się śmiali, że odpadli(prawdopodobnie byłem jedynym fanem w szkole Czerwonych Diabłów), ale teraz mogę im powiedzieć prosto w twarz że Manchester jest najlepszy.
Pozdrawiam, bardzo fajny tekst
Dziś z perspektywy czasu można powiedzieć, ze to odpadnięcie wielkiego MU z fazy grupowej LM dobrze zrobiło wszystkim kibicom tego klubu. Słabsi zrezygnowali i przenieśli swoje uczucia na inne kluby, a tych co zostali ta porażka tylko umocniła:)
Ja mogę podziękować mamie, że kupiła młodszemu bratu koszulkę Yorke’a. Gdy włączyłem tv i zobaczyłem Dwighta i resztę drużyny wychodzących na boisko przed rewanżem z Juventusem (wtedy nie miałem pojęcia, że to już rewanż i oczywiście nie znałem wyniku pierwszego meczu), to już wiedziałem komu będę kibicował. Pomimo tego, że miałem 2 koszulki Inzaghiego, to coś nakazywało mi kibicowanie Diabłom. Chłopaki pokazali charakter ogrywając Wlochów, a potem Bayern i to już ostatecznie wprowadziło mnie na diabelskie tory. Późniejsze odejście jakiegokolwiek piłkarza czy też dotkliwe porażki to były dla mnie zwykłe smutne chwile. Przeszedłem ich sporo i nie wyobrażam sobie, że mógłbym kiedykolwiek być kibicem innego klubu.
“Wszyscy wiemy, jak w dzisiejszych czasach ważne są trendy. Jeśli nie masz telefonu z aparatem i kamerą, komputera który ma trzysta gb pamięci, czy telewizora z przekątną czterdzieści dwa cale – nie jesteś na topie.”
To ja jestem już chyba zacofany:) Tak na poważnie to nienawidzę takich słów jak trendy, bo co to za życie, kiedy nie ma się swojego stylu.
Iv
Przydałby się jeszcze spadek do CCC. Wtedy nastąpiłby już chyba ostateczny przesiew sezonowców.
moją pierwszą koszulką był trykot Teddy’ego Sheringhama 10 :)
Miło to wspominam bo od tego czasu zawsze byłem i będę z United
Nie powiem bo były chwile ze chciałem to wszystko wyrzucić i dac sobie spokój z kibicowaniem ale tak sie po prostu nie da kocham ten klub za histori i tradycje jakie sa w nim utrzymywane chodź duzo ludzi odwróciło sie od United po tym jak Malcolm Glazer kupił druzyne z Manchesteru na mnie nie wywarło to znaczenia i chyba dobrze. Nie żełuje anie jedednej minuty oglądanego meczu z udziałem united nawt wtedy gdy odpadali z LM zbyt wcześnie, pamietam ze nie mogłem noc przespać bo nie dawało mi spokoju to ze w pokoju obok siedzi kibic Liverpool (brat wrrr….)
i cieszy sie z nieszczescia mojej drużny.
Ale ostatnio rzuciełem hasło do niego:
-Jak tam Liverpool (niedawno jak MU ich wyprzedził)
a on na to
-no… zobaczymy…
Uśmiechnolem sie tylko i odeszłem z podniesionym czołem
i teraz chce oznajmic :
J E S T E M D U M N Y Z M O J E J D R U R Z Y N Y !!!!
Moją pierwszą koszulką była koszulka Świerczewskiego z nr 7 na MŚ w Korei i Japonii w 2002. Oczywiście miałem cały komplecik. Miałem wtedy 8 lat :D:D Nie znałem się na Polakach ale tata mi mówił weź albo 7 albo Oliego Olisadebe. Oliego była za duża… Od tamtego czasu zawsze byłem z reprezentacją Polski. Kibicem United zostałem 2 lata później kiedy mój tata z z wujkiem grali w Play’a.
Ojciec grał Manchester’em, a wujek Arsenal’em. Oczywiście byłem za ojcem więc kibicowałem MU…
A i spoko mój brat jest sezonowcem Chelsea. Niby im kibicuje, a nic o nich nie wie. Kiedyś grał w Fife PES’a i w ogóle, a teraz… pffff… Chyba im tylko kibicuje żeby była to drużyna przeciwna mojej. Ale gdy United wklepali Chelsea 3:0 powiedziałem mu prosto w oczy: AHA! HŁE HŁE czelsi to frajerki. Wiem, że teraz to brzmi lamersko, ale co mogłem wymyślić w 2 sekundy
zbigniew19- powiem Ci, że w MU podoba mi się więcej rzeczy od tych, które mi się nie podobają (np. zbytnia komercjalizacja klubu, czy przejście klubu w prywatne ręce ludzi, którzy potrafią jedynie przeliczać zyski), ale jedną z rzeczy, która mnie dziś uderza, a czego na początku kibicowanie często się nie zauważa, to mentalność kibiców MU.
Każdy wielki i nawet ten mały klub ma kibiców o określonej mentalności. Wpływa na to położenie geograficzne, historia czy tradycja. Każdy, kto dłużej kibicuje i to obojętnie jakiemu klubowi zauważy, że Kibice (ogólnie pojmowani jako społeczność) różnych klubów różnią się od siebie sposobem myślenia, interpretowania faktów, stosunkiem do określonych spraw, temperamentem, inaczej mówiąc mentalnością.
Inni są kibice Realu, inni Milanu, Bayernu inni Liverpoolu, Chelsea, czy Arsenalu a jeszcze inni MU.
Na mentalność kibiców MU ma niewątpliwy wpływ to, ze jest to klub z biedniejszych regionów północnej Anglii, klub o tradycji robotniczej (założony przez robotników kolejowych), dlatego tak ważny w MU jest tzw. etos pracy, klub o niezwykle ciekawej historii zaprawionej ciągła walką, a to o przetrwanie, a to o trofea, o szacunek czy sprawiedliwe traktowanie itd. Często określa się MU mianem “Fight Club” czyli Klub Walki. Zresztą nazwa naszych wyjazdowych kibiców mówi sama za siebie -Red Army.
Nie chce się wdawać w szczegóły, ale prześledzenie historii MU
(ale nie tylko przeczytanie tego w Wikipedii, ale w różnych źródłach np. starych wspomnieniach, na forach angielskich, gdzie wypowiadają się starsi kibice) mówi dużo o jej wpływie na obecna mentalność kibiców.
Nawet jak w Anglii robią co jakiś czas ankiety wśród samych kibiców na temat ich opinii o kibicach innych od ich własnego klubów, kibice MU określani są jako zarozumiali (czytaj dumni:), zaczepni, i skłonni zawsze pierwsi stanąć do walki
(oczywiście w obroni czci i honoru własnego klubu:).
Pamiętam też jak Rio Ferdinand po jakimś czasie od przyjścia do MU wypowiadał się, że już West Ham’ie i Leeds ostrzegali go przed specyfiką MU i jego kibicami. Mówili mu, ze to bardzo szczególny klub, a jego kibice mają szczególną mentalność, wyróżniającą się na tle innych grup kibiców w Anglii. I Rio po pewnym czasie musiał się z tymi opiniami w tym temacie zgodzić.
A teraz wracając do tematu, dziś oczywiście MU ma całą rzesze tzw. “kibiców internetowych”, czyli kibiców spoza Anglii i spoza samego Manchesteru, ale mentalność lokalnych kibiców w czasie historii i obecnie przenikała i przenika w klub, kształtując jego tradycję, a ta oddziałuje przez media, czy łącza internetu na resztę kibiców MU.
Kibice MU, co można zauważyć, nie kochają żadnego piłkarza za jego “nazwisko”. Kibic MU musi widzieć na boisku jak zawodnik jego klubu dla niego stara się, walczy. Kibice MU nie traktują swojej drużyny jako zbioru fajnych koszulek do oglądania, ale jako reprezentację swojej społeczności. Każdy mecz MU to nie ma być przedstawienie, ale bitwa, a każde zdobyte trofeum oznacza wygraną wojnę. Tak postawa kibiców i piłkarzy na boisku definiuje pojęcie- “Klub Walki”.
I tacy też kibice przychodzą kibicować MU, taki rodzaj mentalności ich do tego klubu przyciąga.
I tak jak napisałeś:
“To ja jestem już chyba zacofany:) Tak na poważnie to nienawidzę takich słów jak trendy, bo co to za życie, kiedy nie ma się swojego stylu.”
Tak jak MU ma swój niepowtarzalny styl, tak i każdy kibic MU powinien się starać go mieć, a nie ślepo podążać za jakimś stylem “trendy”. To specyficzna niepowtarzalność i wyjątkowość MU tworzy jego szczególną aurę :)
Bardzo ciekawy temat ;)
Kibicuję United od 6 roku życia, czyli ok. 13 lat. Przez ten czas przeżyłem wiele emocji związanych z wydarzeniami w klubie. Były chwile ogromnej radości, ale również czasy nieurodzaju. Ogromnym ciosem było dla mnie odejście z klubu Davida Beckhama, idola z czasów podstawówki. Mimo to nadal kibicuję United, i po prostu kocham ten klub. I właśnie dlatego uważam się za ‘dojrzałego’ fana.
Dlatego nie zgodzę się ze stwierdzeniem autora, że “osoba kibicująca drużynie od 2006r. może być prawdziwym fanem”, ponieważ jest to niemożliwe, gdy nie zaznało się smaku prawdziwej porażki. Tacy kibice nie przeszli jeszcze swojej próby, i mimo wszystko mam nadzieję że jeszcze długo nie przejdą.
wojtek-piszesz “…chodź duzo ludzi odwróciło sie od United po tym jak Malcolm Glazer kupił druzyne z Manchesteru…”.
Całkowicie się mylisz w tym temacie. Ludzie o których myślisz, ze się odwrócili cały czas walczą o to, aby klub z powrotem wrócił do rąk prawowitych właścicieli, czyli KIBICÓW. Jeśli chodzi ci o utworzenie FC United of Manchester (FCUM), to też się mylisz, Ci kibice się nie odwrócili od MU, stworzyli swój mały klub, ale kultywują w nim nadal tradycje MU, oni się nie odcięli od United. Sam fakt, ze jakiś procent od każdej sprzedanej koszulki FC United of Manchester idzie na fundacje Phoenix, której celem jest zbiórka pieniędzy na wykupienie w przyszłości (jeśli zdarzy się taka możliwość) MU z prywatnych rąk :) Wielu kibiców FCUM chodzi, a wszyscy oglądają na pewno mecze MU i kibicują czy to na stadionie czy przed TV temu klubowi:)
FCUM jest formą protestu przeciw G**** , ale nie jest odwróceniem się od MU. Miedzy innymi przez kibiców tego klubu organizowane są w Manchesterze słynne akcje LUHG:
LOVE UNITED HATE G*****
a ja jak wygram kiedys w Powerball to odkupie Diably od Glazerow xD… i rozdam akcje kibicom!
Tylko nie takim, co to kupią Quaresmę i tych, którzy wymiatają na reklamach Joga Bonito :) Nam rozdaj, my przeprowadzimy słuszne transfery… Becks, wróć ! :D
no wiesz, nie moge dzielic kicicow na lepszych i gorszych… ;)
ale grono Redlogowych redaktorow a przede wszystkim czytelnikow (kibicow Man Utd wylacznie!) ma pierwszenstwo xD
ćwiras-żadnych akcji i żadnej spółki akcyjnej. To właśnie przez to, ze MU było spółka akcyjną wpadło w łapy G****:( Inaczej nie mogliby kupić MU.
nie no ja sobie zostawie 51% akcji a reszte oddam ;p
I nie chodzi tu tylko o transfery. Kibice walczący z G*** uważają, że klub powinien być dla Kibiców, a nie Kibice dla klubu, a tak jest właśnie teraz. Kibice nie mają wglądu w żadną sprawę dotycząca ich klubu i ich bezpośrednio (chociażby ceny biletów na mecze, koszulek, gadżetów, wykorzystywanie zysków). Z pozycji właściciela swojego klubu Kibice MU stali się klientami G****:(
Ale odbiegamy od tematu, chciałam tylko uświadomić niektórym, ze po przejęciu MU prze G*** żaden prawdziwy i wierny kibic MU nie odwrócił się od swojego klubu. Tylko jedni zaakceptowali zaistaniałą sytuację, a inni ciągle się z nią nie potrafią pogodzić i ciągle walczą :) W końcu MU to Klub WALKI!
ćwiras- no to zamiast akcji LUHG będzie akcja LUHĆ :)
nie sadze ;p jakby zobaczyli ze maja wplyw na klub tak jak los Cules na Barce to by zmienili zdanie ;p plus jeszcze dywidenda!
ćwiras- no nie wiem czy jakbyś posiadał 51% akcji klubu wartego prawie miliard funtów, to byś chciał, żeby ci upierdliwi Kibice MU (bo kibice MU są strasznie upierdliwi, szczególnie jeśli chodzi o ich kasę, a oni uważają, iż kasa MU to w końcu “ich” kasa, bo z ich kieszeni pochodzi) ciągle w dokumentach węszyli.
Teraz to Ty jesteś demokrata, ale jakbyś został miliarderem to nie wiadomo, czy nie zmieniłbyś poglądów:)
powiem ci tak, jak wygram ta kase w lakiejs loterii to ciebie pierwsza spytam o rade xD
Pamiętam jak kiedyś, bo śledziłam poczynania kibiców-akcjonariuszy MU (mieli oficjalną stronę), kiedy MU osiągnęło najwyższy pułap zysków, a było to gdzieś około przełomu wieków (2000-2001 rok) ci kibice mając dostęp do sprawozdań finansowych MU, wywęszyli, ze… dyrektorzy MU za duże premie sobie przyznali, a że w tym czasie zapowiedziano podwyżkę biletów na mecze (2 czy 3%-tową, nie tak jak obecnie kilkunasto- procentową :), to podnieśli taki wrzask, w mediach, w internecie, gdzie się dało, ze podwyżki wprawdzie zostały, ale dyrektorzy zrezygnowali z premii:)
I to się nazywa społeczna kontrola kibiców nad finansami ich klubu:)
A ja poniekąd rozumiem uwagi tajemniczego K. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Chodzi o to, że rozważania Szymona mimo wszystko przedstawiają ludzi nazwanych tu “sezonowcami” czy “cristianowcami” jako kategorię fanów, którzy kibicują “w niewłaściwy sposób” (np zmieniają upodobania), albo “z niewłaściwych powodów” (bo tu gra Krysia, albo tam Kaka). Oczywiście, Szymon zastrzegł, że tekst nie ma być totalną krytyką i nie ma za zadanie równać takich ludzi z ziemią. Niemniej jednak, mamy tu pewien rodzaj dzielenia kibiców na tych bardziej i mniej właściwych (że przytoczę tylko sformułowanie o “zarazie”, którą są sezonowcy).
Moim zdaniem – i tu być może mój pogląd jest zbieżny z K (jeśli dobrze zrozumiałem jego komentarz) – to błąd. Albo może inaczej: Z zasady dopuszczam, że każdy ma prawo kibicować na swój sposób. Jeśli ktoś przerzuca się z drużyny na drużynę, bo z jakiegoś powodu tak chce – jego broszka. Nie uważam, by było to zachowanie “gorsze” lub “mniej właściwe”, niż postawa tego, który kibicuje jednemu klubowi przez całe życie. Może po prostu ktoś nie poczuwa się do żadnej drużyny aż tak mocno, by trzymać się jej niezależnie od wszystkiego? Może jest tylko “niedzielnym kibicem” (coś jak niedzielny kierowca), który od czasu do czasu ogląda mecz, ale nie przywiązuje do kibicowania aż tak wielkiej wagi?
Sens mojego rozumowania jest dość prosty:
Sport to fascynujące zjawisko. Każdy odbiera je na swój sposób. Ja sprzeciwiam się tylko takiej formie zaangażowania w sport, która owocuje przemocą, nienawiścią (rasową, religijną), zwykłym chuligaństwem. Tego nie znoszę i nie toleruję.
Natomiast jeśli zainteresowanie sportem nie przekłada się w czyimś wydaniu na tego rodzaju negatywne postawy – nie widzę żadnego problemu. Każdy ma prawo być zaangażowany w takim stopniu, w jakim się do tego poczuwa, w jakim sprawia mu to frajdę.
Tak się składa, że kibicuję tym samym dwóm drużynom, które wspiera ćwiras, czyli MU i Barcelonie. Kibicuję im dlatego, że w momencie, gdy zainteresowałem się piłką, te dwie drużyny rzuciły mi się w oczy swoim ładnym, ofensywnym stylem gry. A że taki właśnie styl jest dla mnie ważny – bo chcę oglądać grę do przodu i z polotem, a nie murowanie bramki – te dwa kluby dobrze zapisały się w mojej pamięci, i do dzisiaj sobie w niej siedzą, bo starają się ten ładny, widowiskowy styl gry kultywować (nawet jeśli nie zawsze ze świetnymi efektami). To tyle w kwestii mojej motywacji :)
Maniak- każdy ma soje racje i swoje argumentacje. Mogę z Tobą dyskutować, ale uważam, ze nie maiłoby to sensu z jednego powodu, mamy inne definicje tzw. kibicowania.To taka kosmopolityczna definicja:)
Dla Ciebie kibicowanie oznacza trzymanie kciuków za dany zespół, ten któremu akurat kibicujesz. Za miesiąc, rok, dwa będziesz trzymał kciuki, kupował bilety na mecz, koszulki i gadżety innego zespołu, za następny okres czasu innego. Tak pojmujesz “kibicowanie”.
Ja i wielu ludzi, którzy się tu wypowiadają uznajemy inną definicje bycia kibicem klubu. Dla nas być kibicem klubu to tak jakby być członkiem pewnej rodziny, a nie można zmienić rodziny.
Kibiców danego klubu łączy coś więcej niż wspólne trzymanie kciuków za drużynę, czy kibicowanie jej pod czas meczów lub noszenie koszulek z barwami tego samego klubu. Kibic należy do społeczności rządzącej się określonymi prawami, a cechą zewnętrzną tej “Rodziny-Klanu” jest barwa i godło klubu, któremu się kibicuje. Każdy taki Klan ma swoje prawa wewnętrzne, których członek Klanu powinien przestrzegać, za to w razie potrzeby taki Klan będzie bronił swojego członka, tak jak się broni członka rodziny.
Stąd, zwróć uwagę jak wielu kibiców danego klubu mówi o nim “mój” klub, nasz mecz, nasze zwycięstwo, nasz piłkarz. Słowo “nasz” jest tu kluczowe.
Kibic, który zmienia co jakiś czas upodobania klubowe nie powie o danym klubie, ze to “mój” klub, chyba, ze powie, to “tymczasowo mój” klub, ale w tym znaczeniu słowo “mój” zatraca swój pierwotny sens :)
I następna sprawa, na kibicach “sezonowych” nie da się nic stałego zbudować, bo żaden klub nie miałby stałych “fundamentów” potrzebnych do jego istnienia. W przypadku kryzysu przestałby mieć kibiców:) A nie ma takiego klubu, który nie przechodziłby w okresie swojej historii jakiegoś dłuższego lub krótszego okresu kryzysu. Wówczas przetrwanie takiego klubu zależy od wiernych i stałych w uczuciach kibiców, bo sezonowcy odejdą kibicować komuś innemu.
Dlatego wierny i lojalny kibic jest dla klubu bezcenny, a sezonowiec jest też ok i w porządku, o tyle, ze można na nim dużą kasę zarobić :) To sezonowcy bowiem są, co by nie mówić, jednymi z najlepszych klientów klubu, kupujących koszulki, pamiątki, gadżety :)
Tak, ze mozna nie dzielić kibiców na gorszych-sezonowych i lepszych-wiernych i lojalnych jednemu klubowi. Można podział przeprowadzic inaczej na kibiców sezonowych, dajcyh zarobić na sobie klubowi i kibiców “stałych”, będacych fundamentem klubu.
Pierwsi kibice -sezonowcy sa takim klubom jak MU niewątpliwie potrzebni, bo dają duże wsparcie finansowe, drudzy kibice-wierni są niezbędni aby klub w ogóle istniał. I to dotyczy wszystkich większych klubów na świecie:)
Maniek- no hmmm, mogłam nie do końca Cie zrozumieć, bo jak mniemam, kibicujesz Barcy i MU i masz zamiar kibicować tym zespołom do końca życia? Bo jeśli tak, to to nieco zmienia sytuację.
Cóż muszę przyznać, ze ja nie potrafiłabym na raz kibicować dwóm drużynom tej samej klasy i z tej samej półki piłkarskiej (bo co innego kibicować np. MU i równocześnie jakiemuś mniejszemu lokalnemu klubowi:), tak jak nie potrafiłabym kochać tak samo dwóch różnych mężczyzn równocześnie. Z natury jestem monogamiczna, jak większość kobiet :)
No, ale mężczyźni z natury są poligamiczni, więc nie mi oceniać taki rodzaj uczucia:)
Mi osobiście nie przeszkadza, że równocześnie kibicując MU kibicujesz Barcelonie (pod wieloma względami są to dość podobne kluby, w każdym razie bliżej nam do Barcy niż do Realu :). Jeśli jesteś i będziesz wierny tylko tym dwóm klubom, to będzie to pewien paradoks kibicowski, ale jak już powiedziałam jako kobieta z Unii Europejskiej trudno mi zrozumieć uczucia poligamiczne:)
Za to mocno współczuję Ci sytuacji kiedy grają ze sobą Barca i MU, choć masz poniekąd dość wygodną sytuację, bo kto by nie wygrał tego dwumeczu, to Ty i tak się cieszysz:)
@Iv:
Ja akurat wspieram te dwa kluby od kiedy się zainteresowałem piłką. Jakoś tak wyszło, że stały się wtedy, i jak widać są do dzisiaj, moimi ulubionymi. Czy będę je wspierał zawsze? Nie wiem, “zawsze” to strasznie długo, taka dziwna kategoria :) Na pewno będę je wspierał tak długo, jak długo będą prezentować filozofię gry, którą lubię.
Poza tym – co, jeśli nie będę im kibicował “zawsze”? Czy to czyni mnie gorszym kibicem? Jak widzisz, angażuję się w pisanie na polskich witrynach Man Utd, staram się dołożyć jakąś małą cegiełkę do przekazywania informacji czy dzielenia się opiniami przez kibiców. Czy jeśli kiedyś przestanę kibicować MU, to nagle zmieni się Twoja ocena tego, co robiłem? A jeśli tak – to dlaczego? To, że za 20 lat mogę przenieść swoją sympatię na inną drużynę, nie znaczy, że w tej chwili nie kibicuję szczerze i nie przykładam się do tego, co robię i piszę :)
Jeśli chodzi o moje pojmowanie kibicowania – nie wiem, czy czuję się “członkiem jakiejś społeczności rządzącej się określonymi prawami”. Po prostu: jest grono ludzi, którzy kibicują MU. Jeśli mogę z nimi wspólnie obejrzeć mecz i cieszyć się z wygranej, to fajnie. Ale co oprócz tego? Jakież to są prawa, których przestrzega społeczność kibiców MU?
Określenia typu “klan”, “rodzina”, “wspólnota” – trochę to dla mnie zbyt poważne klimaty, gdy mowa o kibicowaniu. Nie przepadam za tego rodzaju antropologicznymi odniesieniami.
Czy kibicowanie dwóm klubom świadczy o tym, że jestem poligamistą? :) Znów w poważne klimaty wpadamy :P Czy jest to paradoks? Chyba nie, jak widać nie ja jeden kibicuję w ten sposób :)
Gdy Manchester gra z Barceloną, to nie jest dla mnie sytuacja trudna. Wręcz przeciwnie – kapitalna rzecz. Od dziecka marzę o tym, żeby zobaczyć pojedynek tych dwóch drużyn w finale LM. Fakt faktem – któraś strona musi przegrać, więc kogoś będzie mi szkoda. Ale przede wszystkim liczę na to, że będzie to znakomity mecz, pokaz pięknej piłki z obu stron. I jeśli tak będzie, to mniejsza z tym, kto go wygra. Ja po prostu będę się cieszył każdą minutą takiego widowiska.
Maniak- co to znaczy gorszym kibicem ? Nigdy nie użyłam tego słowa w dyskusji. Po prostu jesteś kibicem nie z mojej definicji pojęcia “kibic”. Ja do kibicowania podchodzę bardzo emocjonalnie, dla mnie to nie tylko oglądnięcie meczu z gronem innych kibiców, dla mnie to część życia i wiem że ze swoim klubem zostanę do jego końca, choćby nawet zaczęli grać kaszanę :) Po prostu z innymi kibicami zaczniemy wówczas walczyć o to, aby klub przestał tę kaszanę grać:)
MU bardzo dużo dla mnie znaczy, kibicuje temu klubowi już wiele lat, w tym czasie i z klubem bywało gorzej i w moim życiu, jak to w życiu, nie zawsze wszystko się dobrze układało, ale to dzięki MU nauczyłam się co to znaczy “walczyć”, i tego, że trzeba walczyć nawet jak się wydaje, że sytuacja jest beznadziejna. Dzięki kibicowaniu kilka razy udało mi się wyjść z prawdziwego życiowego dołka, dzięki kibicowaniu MU wiem, że istnieje grupa ludzi z którymi mnie coś naprawdę ważnego łączy, że przynależę do jakiejś społeczności powiązanej wspólnym celem, ideami, priorytetami, sposobem myślenia czy odczuwania. To naprawdę trudno wytłumaczyć, ale MU w ciągu tych lat kibicowania stał się po prostu kawałkiem mojego życia. Jako kibic czuję się częścią MU, a równocześnie MU (idea tego klubu) jest częścią mnie. Brzmi to patetycznie, ale to prawda. Czuje się smutna jak z MU dzieje się coś złego, np. przejecie MU przez G*** dosłownie odchorowałam i do dziś cierpię jak o tym myślę. Ryczę jak bóbr gdy słucham “Flowers of Manchester”…
Odejście każdego piłkarza po trochu przeżywam. Szaleję z radości jak MU się dobrze wiedzie i od razu mi się poprawia nastrój i samopoczucie. Tak jak mówię MU jest już jakąś częścią mojego życia, ale na początku kibicowania wcale tego nie czułam, to przyszło z czasem, wciągnęło mnie jak do czarnej dziury i nawet nie zauważyłam kiedy to się stało :)
Bez kibicowania MU byłabym dziś z całą pewnością, może nie zupełnie, ale w jakimś tam stopniu innym człowiekiem.
A tak po osobistych wynurzeniach, trochę uwag innego rodzaju:)
Gdyby w MU byli od zawsze jedynie tacy kibice, którzy zmieniają barwy klubowe, kiedy im się przestaje coś w klubie podobać np. gra drużyny, to dziś MU by w ogóle nie istniało:) Zresztą wiele klubów by dziś nie istniało, gdyby kibice dobierali sobie czasowo klub z powodu tego, ze akurat podoba im się taka a nie inna koncepcja gry klubu, czy pozycja klubu, czy skład.
Pisałam o tym już wcześniej.
Ty jesteś takim dochodzącym kibicem, przestanie Ci się coś podobać w MU czy Barcy znajdziesz sobie inny bardziej Ci odpowiadający klub, a ja zostanę i będę o swój klub walczyć :)
I z punktu widzenia klubu, ja jestem ważniejszym kibicem niż Ty, bo ja i mi podobni kibice zapewniamy naszemu klubowi przetrwanie :)
Hmm… Jestem dochodzącym kibicem? A to dlaczego? Przecież jeszcze nigdzie sobie nie idę, nie lecę do sklepu po koszulkę Realu :) Widzisz droga Iv – tu właśnie tkwi problem z Twoim rozumowaniem. Próbujesz oceniać mnie (określając jako “dochodzącego kibica”)… no właśnie – na podstawie tego, co może (ale nie musi) się stać w przyszłości. Ja stwierdziłem, że nie wykluczam kiedyś zmian swoich sympatii, a Ty na to, że jestem dochodzącym kibicem :) Przypuszczenia, droga Iv, przypuszczenia :) A może jednak pozostanę wierny MU…? Kto to wie… ja po prostu nie próbuję być jasnowidzem.
Jeszcze dwa słowa o przynależności do grupy. To bardzo fajnie, że jest taka grupa, jak kibice MU. Pytanie: co mnie z nimi łączy? Hmm… pewnie fakt, że kibicuję Man Utd. Ale czy coś jeszcze?
Kurcze – wspólne ideały. Poważna sprawa. A jakie ideały mają kibice MU? A co, jeśli każdy ma swoje? Albo jeśli nie istnieje “kolektywny sposób myślenia” fanów MU, a zamiast tego każdy ma swój?
Na pewno można powiedzieć, że mamy jakieś wspólne zainteresowanie. Ale to jeszcze nie znaczy, że tak samo myślimy, odczuwamy, wyznajemy te same zasady. Człowiek to chyba zbyt skomplikowana struktura, żeby go tak do wspólnego mianownika sprowadzać :) Ale ze mnie indywidualista… :P
Piszesz, że Twoje stwierdzenia brzmią patetycznie. Fakt, brzmią. A niech sobie brzmią. Wychodzę z założenia, że kryje się w nich coś bardziej konkretnego i jak najbardziej autentycznego i szczerego. Próbuję po prostu rozgryźć, co. Za co niniejszym przepraszam :]
Czym jest MU w życiu wielu ludzi trudno zobaczyć patrząc jedynie na grupę kibicujących na meczu czy przed TV kibiców. Ale nawet daleko od Manchesteru siedząc przed klawiaturą i ekranem kompa można sobie to uświadomić. Wystarczy trochę poszperać w necie i powchodzić chociażby na różne strony kibiców z Manchesteru. Dla wielu z nich kibicowanie MU to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. Ci ludzie dosłownie żyją życiem MU, zakładają formalne i zarejestrowane stowarzyszenia, fundację, trzęsą się nad możliwością tego, ze “ich” MU może podupaść, Ci co walczą z G*** organizują akcje anty-G*** (oczywiście pokojowe). Znani ludzie związani z historią MU są traktowani tak samo jak u nas w Polsce są traktowani bohaterowie narodowi. Czci się ich pamięć, stawia się im pomniki, obchodzi się rocznicę ich śmierci. Zresztą obchodzi się wszelkie rocznice dotyczące klubu i jego historii. Tych ludzi, tych kibiców łączy pewna wspólna idea, idea której ucieleśnieniem materialnym jest ich klub-Manchester United. Łączy ich wspólny cel- dobro ich ukochanego klubu, obrona godności i honoru ich barw klubowych.
Może to wyglądać na coś chorego, ale moim zdaniem jest to naturalny odzew na czasy, w których kolejne idee tracą sens, kolejne zasady upadają, lub się dewaluują, następuje rozpad naturalnych więzi ludzkich, bo ludzie nie widzą celów do których mogliby wspólnie dążyć.
Słowa honor, duma, walka o ideę tracą sens.
Wówczas miłość do barw klubowych zastępuje role religii, poczucie wspólnoty kibicowskiej zastępuje poczucie przynależności państwowej, plemiennej, rodzinnej czy jak ją tam określić.. I to nie są czcze słowa. Słynne jest hasło kibiców United : MU=RELIGION lub MU>ENGLAND już nie wspomnę o tym
(nieco humorystycznym), które widnieje na fladze na zdjęciu powyżej.
Ludzie nie potrafią żyć w pustce, jeśli wokół nich upadają kolejne zasady, a słowo idea przestaje cokolwiek znaczyć, sami zaczynają tworzyć nowe zasady i idee. Tak jest z kibicami:)
Wiem, że to co piszę dla niektórych może się wydawać górnolotne, śmieszne, albo i głupie. Też kilkanaście lat temu by mi się tak wydawało, ale był już taki moment w moim życiu, ze myślałam, ze nie warto już w nic wierzyć i nie warto do niczego dążyć i w wtedy wyprana prawie całkowicie z uczuć, zupełnym przypadkiem uznałam, ze może przynajmniej kibicować jakiejś drużynie zacznę
kibicować to jakieś uczucia i emocje wrócą ( pochodzę z piłkarskiej rodziny i u nas piłka nożna zawsze była jednym z tematów dnia:) Zastosowałam tę terapię i podziałało. Jak studiowałam historie klubu (chciałam bardziej poznać klub, któremu zdecydowałam się kibicować), i jak zobaczyłam jak kibice MU potrafili niesamowicie i uparcie walczyć o swój klub, o swoje idee i jak walczą do dzisiaj wróciła mi wiara w ludzi i w istnienie zasad i idei:)
Maniak- mniemam że czujesz się Polakiem, no to powiedz mi dlaczego ? Bo się urodziłeś w Polsce ? Są ludzie, którzy się urodzili poza Polską, ale czuja się Polakami ? Bo maja np. babkę Polkę ? To też nie jest dobre wytłumaczenie. Dlaczego Polacy uważają się za odrębny naród ? Bo łączy nas wspólna historia, granice i pewna “idea narodu”. Mamy swoją flagę, swoją tradycję, swoja historie, swoje godło i swoją reprezentacje w piłce nożnej :) To jest właśnie pewna “idea pojęcia narodu”.
Tak samo jest z grupami kibiców skupionych wokół konkretnego klubu, tez ich klub ma swoja historie, tradycję, swoje godło, barwy swojej flagi i swoja reprezentacje w postaci drużyny piłkarskiej (nawet swoje terytorium- wiadomo gdzie się zaczyna strefa Man United, a gdzie Man City:). A klub to w końcu nie budynki i stadion, ale przede wszystkim Kibice. Taka stowarzyszona wokół klubu grupa kibiców jest w pewnym sensie odbiciem “idei narodu”. W mniejszej skali, ale jednak.
W poście powyżej podałam na przykładzie MU, ze grupa ludzi kibicująca MU ma swoich bohaterów, których pamięć czci, ma swoje święta, związane z rocznicami wydarzeń dotyczących ich klubu, które obchodzi, ma kodeks swoich zasad, z których główną jest to, że każdy kibic MU ma się tak prezentować, żyć i zachowywać, aby nie przynosić ujmy swojemu klubowi i barwom klubowym. Inna zasadą jest ta, że każdy kibic ma obowiązek bronić godności i honoru swojego klubu. Istnieje też zasada poszanowania przeciwnika, itd.
Naprawdę nie przypomina ci to takiej organizacji jak np. “naród”?
Istnieje nawet główne przykazanie kibica MU. Kochaj Manchester United jak siebie samego:)
Popraw mnie, jeśli się mylę – mam wrażenie, że kibice innych klubów także potrafią walczyć o swój klub. Nie sądzę, by MU było pod tym względem wyjątkiem.
Kibicowanie wyciągnęło Cię z dołka? Super. Bardzo miło to słyszeć, dobrze że sport tudzież śledzenie go może mieć taki wpływ na ludzi (o czym zresztą przekonujemy się nie raz i nie dwa).
Na chwilę obecną poświęcam całkiem sporo czasu na śledzenie informacji o moich ulubionych klubach, pisanie, komentowanie. Powiedziałbym, że godziny spędzane na tym stanowią dość istotną (czytaj: zauważalnie dużą) część mojego kalendarza. Czy przypadkiem nie oznacza to, że kibicowanie jest dla mnie ważne? Aż sam mam zagwozdkę :]
Przyłapałaś mnie natomiast na tym, że nie otaczam czcią klubowych legend. Ja zdaje się w ogóle mało kogo otaczam czcią… Nawet siebie nią nie otaczam – niesamowite, prawda? :P
Piszesz, że miłość do barw klubowych zastępuje religię, poczucie wspólnoty itp. No właśnie – tego się boję. Osobiście wolałbym, żeby kibicowanie nigdy nie stało się moją religią, ani tym bardziej nie zastąpiło więzi rodzinnych :) Wolę dbać o swoje więzi rodzinne, żeby nie musieć ich zastępować :D Podobne rozumowanie odnosi się generalnie do całej sfery ideologicznej. Staram się, żeby moje zasady i idee nie upadały zbyt łatwo (trudna sprawa, ale taki już jestem naiwny :P). Wtedy nie będę musiał mitologizować kibicowania. Z całym szacunkiem, oczywiście – ja po prostu lubię także tę część mojego życia, która nie wiąże się z piłką nożną. I nie mam tu na myśli żadnych poligamicznych zwyczajów :D
Obawiam się, że gdybym trzymał się tego przykazania, moja miłość do MU byłaby raczej mizerna :D
Maniak- nie obraź się, ale też tak myślę:) Ale nie uważam Cie za “gorszego” kibica, dopóki kibicujesz i MU należysz do gromady hehehehehehehe
A tak jeszcze do moich wypocin dodam, że ta grupa ludzi z Manchesteru skupionych wokół MU sama siebie nazywa Republic of Mancunia (pisane często cyrylicą)i odcinają się od reszty Anglii. Oczywiście nie w sensie separatystycznym, ale oni uważają się za coś takiego jak u nas Kaszubi, czy Ślązacy, za pewną odrębną nację w państwie.
Odpowiednikiem armii jest grupa wyjazdowych kibiców, która zresztą określa się mianem Red Army :) Zresztą na ten temat w Anglii pisało się i pisze artykuły.
http://www.hotelsofmanchester.com/photos/MUFC-Republik-ad.jpg
http://www.fc-utdshop.co.uk/images/REPUBLIC_RED_WHITE_RED.jpg
http://www.tshirtsunited.com/images/designs/moscow-21-05-08-tshirt_design.jpg
http://www.stadionwelt.de/neu/sw_shop_neu/artikel/width_178/eng_red_army.jpg
Nieprawdopodobni ludzie :) Chciałabym zamieszkać kiedyś w Manchesterze:)
o sorka, źle Cię zrozumiałam hahahaha, czyżbyś się tak nisko samooceniał :)
Mam tak żyć, by nie przynosić ujmy klubowi? Tzn jak? Poligamia pewnie nie wchodzi w grę? :D I prezentować się… a tu jakie są kryteria? Wygląd, ubiór, język…? Bo ja na przykład czasem sobie bluzgnę pod nosem jak się bardzo wkurzę – czy to mnie dyskwalifikuje? :] Nie wiem też, czy bronię honoru swojego klubu. Nie jeżdżę po Liverpoolu, Arsenalu, Leeds. Nie nabijam na pal kibica Chelsea Jasixa , który przyjdzie tu coś pokomentować. Jak zobaczę, że kibica MU na ulicy leje grupka skinów w koszulkach City, to pewnie zwieję gdzie pieprz rośnie, zamiast pomóc biedakowi. Marny ze mnie obrońca honoru i ziomków współwyznawców :)
Ee tam, nie zrozumiałaś mnie źle tylko ja po prostu taką zagrywę wykonałem :D A z tą samooceną to zgadza się, chyba nie jest najwyższa :] Generalnie to nie darzę się czcią ani nic w tym guście :] Może jestem poligamistą, ale przynajmniej świadomym swoich wad :D
Maniak- hehehe jakbyś się darzył czcią, to to już by zakrawało na narcyzm, ale przychodź częściej podyskutować o MU, to się Cię przerobi na prawdziwego kibica-fanatyka MU i od razu Ci samoocena wzrośnie. Obiecuję :)
Dlaczego kibicuje United? Bo uważam, że ta drużyna ma tak silnego “ducha zespołu” jak żadna inna…czasem objawia się on w osobie Giggsa, czasem Rio Ferdinanda, kiedy indziej zaś Rooney’a i ta atmosfera Old Trafford, której nigdy nie zapomnę. Poza tym ta drużyna ma “ojca” który wychował już nie jedno pokolenie “the red devils”…życzę każdemu kibicowi wiele radości z sukcesów jego ukochanego zespołu
@lv
“Każdy taki Klan ma swoje prawa wewnętrzne, których członek Klanu powinien przestrzegać, za to w razie potrzeby taki Klan będzie bronił swojego członka, tak jak się broni członka rodziny.”
O kurde. Jakie to prawa, co mi grozi za ich złamanie i przed czym jesteś w stanie mnie obronić?
pan_opticum- jedź do Manchesteru i spróbuj się stać członkiem
Republic of Mancunia, to się tam wszystkiego dowiesz. Jako internetowy kibic praktycznie możesz wszystko, nawet kibicować MU i Liverpoolowi równocześnie:)
Pewnie uznaliby mnie za zbyt mało hardkorowego.
Nie wyobrażam sobie kibicowania i United i Liverpoolowi równocześnie. Trzeba być masochistą.
“Internetowy kibic” to jakaś kolejna “ciekawa” etykietka po sezonowcach i cristianowcach?
pan_opticum- to moja nazwa, ja tak nazywam kibiców spoza Manchesteru, tzn. nielokalnych. To nie jest w żadnym wypadku nazwa obraźliwa, bo sama jestem takim “internetowym” kibicem :)
Internetowi kibice (w większości) różnią się w nieco w sposobie kibicowania (w niektórych sprawach nawet bardzo) od lokalnych, ale za długo by o tym pisać :)Ale na przykład inne maja preferencje co do ulubionych piłkarzy. Internetowi wybraliby jako ulubieńca C. Ronaldo, a w Manchesterze C. Ronaldo już nie ma takiego wzięcia. Jest oczywiście szanowany jako piłkarz MU, ale nie wygrałby w plebiscycie na najbardziej ulubionego piłkarza:)
Inny też jest ich stosunek do G*** i klubu. G**** nie cierpią i ciągle w różny sposób walczą z ich obecnością w klubie ( tymczasem większość kibiców internetowych już się pogodziło z tym, ze G*** są nowymi właścicielami MU), a jak zapytasz ich (kibiców lokalnych) co to jest Manchester United, to oni odpowiedzą, że “Manchester United to My Kibice”. Internetowi kibice w większości by tak nigdy nie odpowiedzieli, powiedzieliby, ze MU to jest ich ulubiony klub, klub, któremu kibicują itp., ale nie powiedzieliby, ze MU to MY KIBICE.
To tylko niektóre różnice, jest ich więcej.
Najlepiej jakiś czas poprzebywać na forach kibiców z Manchesteru (lokalnych), to wyczuwa się wówczas tę różnicę. Najlepiej wejść na forum jakiegoś lokalnego fanzinu: Redissue, Red News…, albo na strony róznych stowarzyszeń np. MUST (Manchester United Supporters Trust, albo nawet na stronę FC United of Manchester (kibice tego klubu to ciagle i kibice MU:)
No, moim ulubieńcem C. Ronaldo nie jest.
I przerażają mnie kibice, którzy mówią “Klub to My!” To niezdrowe i średnio prawdziwe. Oczywiście, klub bez kibiców nie może istnieć (chyba że ma kasiastego właściciela), ale racją istnienia kibiców jest to że kibicują temu klubowi. To on ich zebrał razem, nie oni powołali do życia klub. Widzę tutaj poprzestawianie normalnego porządku rzeczy.
I w jaki sposób “walczą” z Glazerami?
I jakie są “wewnętrzne prawa” klanu, o których wspomniałaś?
pan_opticum- tak, ale większość internetowych kibiców w rankingu popularności zagłosowałaby na C. Ronaldo. Co nie jest złe, bo C. Ronaldo to świetny piłkarz. Ale w Manchesterze niezbyt dobrze się zaaklimatyzował i nie jest tam tak popularny jak wśród kibiców spoza Manchesteru.
“To on ich zebrał razem, nie oni powołali do życia klub”. Co to za głupoty? Jak to według Ciebie klub spadł nagle z nieba i wtedy wokół niego zebrali się kibice ?
Jakby nie Kibice nie byłoby dziś na świecie żadnego MU, żadnego Realu, żadnej Barcelony, Milanu, Bayernu czy Chelsea :)
Pierwsze grupa ludzi musi założyć klub (są to pierwotni kibice, w przypadku MU to była grupa robotników kolejowych), a potem jakby nie kibice ich forsa i walka o przetrwanie klubu, to ten klub by nie przetrwał. Poczytaj sobie jak Kibice MU walczyli o swój klub, szczególnie w latach kryzysu, kiedy była posucha w pucharach i grał w drugiej lidze:), sam klub wtedy był biedny jak mysz kościelna i jakby wówczas kibice opuścili klub, nie miałby on szans przetrwać, bo nie miałby pieniędzy na utrzymanie. Albo na samym początku, jak klubowi (kiedy nazywał się jeszcze Newton Heath) groziła całkowita plajta, bo nie było kasy na jego utrzymanie, organizowano zbiórki pieniędzy, kiermasze, ale dalej brakowało kasy i wtedy… uratował nas pies kapitana drużyny Harrego Stafforda, który uciekł z kiermaszu z przywiązanym u szyi pudełkiem na datki i ten pies napatoczył się akurat na Henrego Daviesa i to był punkt zwrotny w dziejach późniejszego MU :)
Jak widać nawet psy kibicują MU:)
A jak myślisz z czyich pieniędzy utrzymuje się klub ? Może City w tej chwili utrzymują szejkowie, ale MU utrzymuje kasa jego kibiców! Tak było od początków jego powstania i tak jest dotąd.
Co do walki z G***, to przykro mi, ale nie mam zamiaru Ci tu streszczać tego co mozna znaleźć na setkach stron w internecie
(podalam Ci kilka linków ). Co do zasad Republic of Mancunia tez.
Ja przez lata siedziałam nie tylko na polskich i oficjalnych stronach MU, ale właśnie na tych lokalnych manchesterowskich. Tego się nie da steścić w jednym poście. W to się trzeba wczuć.
W każdym razie nawet polscy kibice, którzy jeżdżą lub przebywają w Manchesterze i wtopili się w tamtejszą społeczność potwierdzają to, czego dowiedziałam się z forów internetowych.
W każdym razie kultowe hasła wyznawane przez kibiców MU:
MU The Religion, MU>England, czy Utd, Kids, Wife in that order, Love United Hate G**** (LUHG, i to jest cała zorganizowana akcja wymierzona w G****) powinny ci coś mówić.
To nie są czcze hasła, zapewniam Cię .
I jeszcze jedno powiedz mi, czy to Klub istnieje dla Kibiców, czy Kibice dla Klubu?
Bo kiedyś to Klub istniał dla Kibiców, oni go stworzyli, oni go utrzymywali i utrzymują. To w dzisiejszych czasach się coś w pojęciach popieprzyło, ze to niby Kibice istnieją dla Klubu? A Klub jest jakimś niezależnym od nich bytem. Kibice bez klubu przeżyją, najwyżej założą sobie drugi klub, ale Klub bez Kibiców całkowicie traci racje bytu.
MU istnieje tylko dlatego, że go kiedyś założyli Kibice, że o jego przetrwanie walczyli Kibice i że do dziś go utrzymują Kibice, a nie na odwrót.
I nawet jak klub by stworzył i utrzymywał kasiasty właściciel, to bez Kibiców, jego klub nie jest żadnym Klubem.
Kibice są Fundamentem każdego Klubu !
A co do uczuć w stosunku do G****, to to jest piosenka, która kibice MU śpiewają na stadionach:)
http://www.youtube.com/watch?v=j-5Na3vRIYQ
a tu tekst
Going to die, Going to die, Malcolm Glazer’s going to die
How we kill him I don’t know, cut him up from head to toe
All I know is Glazer’s going to die
pan_opticum- ale ja rozumiem Twój punkt widzenia i nie tylko Twój. Ty jak zacząłeś kibicować MU, to to był już wielki klub o uznanej marce, wyglądał jak niezależny od nikogo i niczego byt, a Ty tylko dołączyłeś do grona jego kibiców. Dlatego dla Ciebie to Klub był pierwszy, a potem dopiero stałeś się jego kibicem i stąd taka a nie inna kolejność: pierwsze Klub, potem Kibice.
Ale Ci lokalni Kibice inaczej do tego podchodzą, wśród nich są często wielopokoleniowe rodziny, które pamiętają jak to z MU przez ten ponad wiek było, może ich pradziadkowie byli nawet założycielami MU.
Bywało, ze czasem na forum pojawiał się kibic, który wspominał lata 70-te, kiedy MU był średniej klasy klubem (w sensie pozycji sportowej oczywiście) i trwali przy nim właśnie Ci lokalni i najwierniejsi kibice. To oni nadawali wtedy MU sens bytu, możliwe, że bez nich dziś MU już by nie było. To dzięki kibicom, mądrym działaczom (którzy również często jako kibice pracowali prawie społecznie na rzecz United) i pracy drużyny udało się wyciągnąć MU z kryzysu i stworzyć z niego taki sportowy i finansowy kolos jakim jest dzisiaj.
Dla nich (lokalnych kibiców) MU to ich “wypieszczone dziecko”, które tylko mocno urosło:)
I można zrozumieć ich rozgoryczenia po przejęciu MU przez G****. Bo to jest tak, (z ich punktu widzenia), ze oni (ich pradziadowie) sobie MU założyli, wypieścili, doprowadzili do rozkwitu i tu nagle przyjeżdża jakiś Amerykanin zadłuża klub i jeszcze czerpie z niego zyski.
To musi boleć, każdego postawionego w takiej sytuacji by bolało.
No, ja uważam że kibice i klub to naczynia połączone. Jeden nie może istnieć bez drugiego. Pytasz się gdzie byłby Manchester gdyby nie istnieli kibice, a ja zapytam się komu kibicowaliby kibice gdyby nie było United. Usuwanie kogokolwiek z tego układu byłoby bezsensowne. Nie jestem lokalnym kibicem i nigdy nie będę, najwyraźniej trzeba się nim urodzić, ale u licha, takie sformułowania jak “Klub to my” są niedorzeczne. Może i jakiś John Smith może uważać się za strasznie ważnego, ale ja i tak nie będę uważał że jest ważniejszy od sir Alexa.
pan_opticum- gdyby nie było MU, to kibice by go założyli :) Przecież MU nie trwa od nieskończoności :) Kiedyś w 1878 grupa miłośników piłki nożnej- robotników kolejowych z Manchesteru stworzyła małą drużynę piłkarską i takie są początki obecnego wielkiego MU.
A nikt z kibiców nie jest ani ważniejszy, ani mniej ważny od Alexa Fergusona. Ferguson w końcu tez należy do klanu kibiców MU i jest kibicem tego klubu. Jakby było inaczej, to czy pracowałby dla MU przez ponad 20 lat z takim poświeceniem? Wiele razy mógł te robotę rzucić, ale został z United i stał się wręcz znakiem rozpoznawczym tego klubu. Tak samo było z Mattem Busby, po tragedii w Monachium mógł już nie wracać do MU z powodu bolesnych wspomnień, ale nie tylko wrócił, ale uczynił go ponownie potęgą. Z MU był związany do końca życia i nie ma żadnych wątpliwości, że to był klub jego życia. I tak samo będzie z Fergusonem i z wieloma innymi działaczami i pracownikami tego klubu (w tym z wieloma piłkarzami). Byli, są i zostaną kibicami MU do końca życia.
To nie jest tak, ze kibicem MU jest jedynie ktoś, kto ogląda mecze MU z trybun lub w TV i kupuje koszulki piłkarzy:)Kibicem MU jest każdy kto coś do tego klubu czuje, dla którego ten klub znaczy coś więcej niż sama nazwa.
Kibicami MU na pewno nie są G***, bo dla nich MU oznacza jedynie przeliczalne w dolarach zyski. Ale kibicem MU na pewno jest Henry Davies, który onegdaj dając swoja kasę uratował klub od upadku, co więcej dzięki jego wsparciu finansowemu klub się zaczął rozwijać. Davies nie musiał dawać kasy na rozwój Newton Heath, tym bardziej, ze absolutnie nie mógł liczyć, ze ta kasa mu się kiedykolwiek wróci (to były czasy, kiedy się nie zarabiało na klubach piłkarskich), ale dał pieniądze i dziś mamy oto wielkie MU:) Davies niewątpliwie był kibicem MU:)
Naprawdę dobry tekst. Czytałem go z dużym zainteresowaniem.
Poruszono temat tak samo ważny jak i trudny.
Sezonowcy są plagą, niezależnie od tego czy “kibicują” United, czy Barcelonie, czy jakiemukolwiek innemu klubowi. Chociaż muszę przyznać, że wśród moich znajomych (Szczecin, Pogodno) tak bardzo tego nie widać, nagle nie zalała osiedla fala polskich Cristiano. Może to ewenement? Nie mam pojęcia. Wiem za to, że trudno jest mi znaleźć osoby, które faktycznie utożsamiają się ze swoim klubem i nie mam tu na myśli jakiegoś szczególnego obnoszenia się z tym, raczej chodzi tu o fakt taki, że “kibicowanie” jest, co zaznaczono w tekście, TRENDY i nie zawsze jest prawdziwe, często wynika z chęci przynależności do grupy bądź możliwości zaznaczenia swojej obecności w obeznanym towarzystwie.
Nawiążę do akapitu, gdzie była mowa o wzorcach, bo w wielu wypadkach to ma znaczenie jakiej drużynie oddajemy miejsce w swoim sercu. Przytoczę tu jako przykład własną osobę. Prawdopodobnie gdyby nie mój ojciec nie byłbym dzisiaj fanem Manchesteru United. Jego również dotknęło uwielbienie dla jednego piłkarza, a mianowicie do Georga Besta: czy więc nazwano by go obecnie Best’owcem? Możliwe. Na całe szczęście przerodziło się to w “stałe uczucie” do klubu, które trwa do dzisiaj. Ja, będąc smykiem nie rozumiałem do końca o co chodzi. W końcu mając 10 lat postanowiłem, ze to będzie “ta jedyna” drużyna. Trudno mi na dzień dzisiejszy powiedzieć, czy spowodowało to, jak u mojego rodziciela, uwielbienie do jakiegoś piłkarza, czy raczej fakt, że osoba skoro osoba którą kocham i szanuję “robi tak, a nie inaczej”, to i ja powinienem tak robić. Niemniej jestem wdzięczny mojemu Wzorcowi :) A także autorowi tekstu, który zmusza do refleksji…i pozwala powrócić wspomnieniom o początkach przygody z Najlepszym Klubem Świata :)
artykuł po prostu rewelacja ukazuje setno sprawy.a co do tego że każdy kto zaczął kibicować MU jest sezonowcem to nie prawda.
ja jestem dziewczyną i moja fascynacje sportem zaczeła sie gdzieś w 2 klasie gimnazjum w 2006 roku nawet nie wiem dlaczego sie tak stało ale odrazu pokochałam united całym sercem. kiedyś nawet nie wiedziałam co to spalony ani co to jest manchester ale wszystko przyszło po kolei zaczełam czytać o histori o tym jak zmieniał sie skład na przestrzeni lat o legendach z united. jak słysze że chelsea to klub z tradycjami to mnie po prostu krew zalewa.
ostatnio nawet doszo do tego że śpiewanie hymnu czerwonych diabłow poprawia mi nastrój:)
kibicuje im od 2006 roku
czy jestem sezonowcem??????
na pewno nie!!!!!!!
dobry artykuł, zgadzam się
Szymon dodałeś bardzo mądry tekst,. Ja akurat mam lat 15. Pewnie wiesz kim jestem . Od 1999 roku kibicuje United. Dziwne? Maiłem 5,6lat jak zaczołem kibicownaie.. Hahaha… To jest prawda…