Nie przegap
Strona główna / Inny punkt widzenia / Kobieta też kibic, czyli płeć na stadionie

Kobieta też kibic, czyli płeć na stadionie

Kobieta też kibic, czyli płeć na stadionie
Czy piłka nożna jest męskim sportem? Niektórzy mówią, że to właśnie kibice płci męskiej mają na nią monopol. Coraz częściej jednak dostrzegamy na stadionach kobiety. Wcale nie takie, które piszczą na widok przystojnych kopaczy, wypinają dumnie piersi i zakładają coraz krótsze spódniczki w celu zwrócenia na siebie uwagi. Są też takie, które piszą na blogach sportowych, chodzą po ulicach z szalikami klubowymi na szyjach, wymachują na stadionach transparentami, a gdy ktoś obraża ich drużynę, nie siedzą cicho. I co wy na to, panowie? Faceci w większości twierdzą, że wcale im to nie przeszkadza… Czyżby?

Dziewczynka

To najczęściej tata lub starszy brat zabierają małą dziewczynkę na stadion. Mnie, już w łonie matki, ojciec co 2 tygodnie zabierał na mecze lokalnej drużyny, przekonany o tym, że będzie miał syna. Gdy urodził się osobnik płci żeńskiej, tata zaniechał swoich starań o wychowanie kibica. Dziewczynce lepiej dać lalki i garnki, żeby bawiła się w dom. Sport taki jak piłka nożna nie jest odpowiedni dla takiej kruchej istoty. Nie każdej małej dziewczynce to jednak odpowiada. Gdy miałam kilka lat powróciłam na stadion, a tam… stałam się pupilką panów w średnim wieku. Byli zauroczeni moim wzrokiem śledzącym piłkę i małą buzią, wykrzykującą z zaciętością „spalony!”. Wszyscy objaśniają ci reguły gry, uczą nazwisk piłkarzy i tego, jak należy krzyczeć w kierunku sędziego. Jeszcze w latach 90., gdy stadiony w Polsce nie wyglądały tak, jak wyglądają dziś, panowie załatwiali potrzeby fizjologiczne pod płotem. Właśnie tam można było usłyszeć najciekawsze męskie dyskusje dotyczące meczu i można było nauczyć się najwięcej. Dziewczynki na stadionie zazwyczaj są akceptowane przez kibiców, bo to tylko małe dzieci, którym piłka z głowy zostanie w końcu wybita przez kolorowe czasopisma i słodkie błyszczyki…

Dziewczyna

Zupełnie inaczej podchodzą do sprawy dorastający chłopcy. Dla nich dziewczyna na stadionie to powód do śmiechu. Bo cóż ona może wiedzieć o futbolu? Pewnie przyszła tylko po to, by popatrzeć na wymodelowane ciała boskich piłkarzy… Mocni w gębie, obnażają swoje wychudłe pęciny i wciąż rosnące, powykrzywiane zęby tylko dlatego, że jako istoty poruszające się stadami, są silniejsi niż bezbronna kobieta. Taki obraz utkwił mi w pamięci. Bardzo trudno jest zaakceptować im fakt, że dziewczyna może lubić piłkę nożną. Często można spotkać się z niechęcią i uszczypliwymi uwagami na temat swojej płci. Jeżeli nie znajdziesz sobie chłopaka-kibica, który wprowadzi cię do społeczności, lepiej od razu zmienić sektor… Jednak przy chłopaku postrzegają cię tylko jako dziewczynę kibica, nie jako prawdziwą kibickę z własnym zdaniem. Może zdarzyć się też być gonioną przez grupę starszych chłopaków z powodu szalika. Paradoksalnie, szalika w barwach biało-czerwonych, co znam z autopsji… Jeśli zmiana sektora jest jedynym rozwiązaniem, można zaprzyjaźnić się z szefem ultrasów, wtedy cały męski świat kibiców leży u twych stóp, a ty w spokoju możesz oglądać mecz na młynie. No, może niezupełnie w spokoju, zależy co kto lubi, ale lepsze to, niż wysłuchiwanie epitetów na swój temat na trybunie głównej…

Kobieta

U progu dorosłości mężczyźni zaczynają „akceptować” kobiety na stadionie. Oczywiście, ich zdaniem, większość przyszła tylko po to, by pooglądać piłkarzy, a nie podziwiać ich zdolne zapanować nad piłką kończyny, ale zdarzają się też takie, które przyciąga tu rzeczywista fascynacja futbolem. Zaczynają szanować taką kobietę i nawet liczyć się z jej zdaniem. Choć tylko pozornie. Robią to głównie po to, by pokazać jakim to jest się otwartym i miłym. Taka kobieta często wzbudza podziw, ale jest to fałszywy podziw, bo nastawiony na… prokreację. Dziewczyna stadionowa wydaje się być łatwym kąskiem na podryw. Przecież gdy powie się kobiecie, że jej wiedza na temat futbolu jest wyjątkowa, a podczas oglądania meczu ma urocze rumieńce na twarzy, każdej się to spodoba. Znam jednak takie stadionowe feministki, które na każdy komplement reagują chłodnym odwróceniem głowy. Czasami lepiej nie zadzierać…

Czego tak naprawdę chcą mężczyźni, a czego kobiety? Właściwie ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Każdy z nas może mieć inne doświadczenia i opinie na ten temat. Ale fakt jest jeden, kobiecie bardzo trudno „przebić się” na stadionie tak, aby mężczyźni szanowali ją tak, jak szanują siebie nawzajem. Oczywiście każdy mężczyzna jest inny i inaczej odnosi się do kobiet, ale w grupie różnice indywidualne zacierają się. Wystarczyłoby jednak zrozumieć tylko, że kobieta to po prostu osobnik obdarzony inna płcią i tylko to odróżnia ją od kibica-mężczyzny. Trzeba jeszcze dodać, że często zupełnie inaczej jesteśmy odbierane w społeczności szkolnej, osiedlowej, a odmiennie w społeczności stadionowej. I sami musicie przyznać, nie dość, że jesteśmy piękne i zdolne, to jeszcze… łagodzimy obyczaje :-).

Powyższy tekst nie ma na celu obrażenia mężczyzn, ale przedstawia moje subiektywne odczucia i doświadczenia, które nie mają nic wspólnego z kontaktami Redlogowymi :-)

Przewiń na górę strony