Nie przegap
Strona główna / Reprezentacje / Mundial 2010 skończył się dziś…

Mundial 2010 skończył się dziś…

Mundial 2010 skończył się dziś...
Myślę sobie, że gdybym był kibicem Anglii, który przeleciał samolotem całą Europę i Afrykę po to, żeby zobaczyć dziś to, co krajan Forlana zafundował reprezentacji trzech lwów, czułbym się tak mocno oszukany, że prawdopodobnie piekło by mnie między pośladkami. Gdybym był Meksykaninem, który jedzie oglądać swoich współobywateli, grających pięknie i mądrze i stawiających bardzo dobrze czoła słynnej Argentynie (przy okazji udowadniając, że legenda Messiego to balon wypełniony dwutlenkiem węgla), trafiłby mnie przysłowiowy szlag. Dziś Mundial dla mnie się zakończył.

» Mundialowy konkurs

Oczywiście, zapewne wróci temat powtórek wideo (zresztą, już wrócił), ale bądźmy poważni – dzisiejsze błędy sędziowskie nie były z rodzaju tych, nad którymi można dyskutować, spierać się, które są wątpliwe, a czasem nawet nie do rozstrzygnięcia. Podejrzewam, że gdyby Urugwajczykowi pokazać na monitorze bramkę Lamparda, też by jej nie widział, a Włoch uznający gola numer jeden strzelonego przez twata Teveza nie zauważyłby spalonego nawet, gdyby zrobić z niego gifa i zapętlić mu go na telebimie na Trafalgar Square.

Dziś moja kobieta zapytała mnie, czemu na Mundialu nie ma polskich sędziów. Odpowiedziałem jej, że są zbyt słabi. Miałem wrażenie, że po meczu Argentyny z Meksykiem patrzyła na mnie, jakby chciała powiedzieć „można być słabszym, niż ci, których właśnie skończyliśmy oglądać?”. No właśnie – można? Nie można. Biorąc dodatkowo pod uwagę stawkę meczu, poziom, na którym się odbywa i konsekwencje owych błędów, czegoś gorszego nie potrafię sobie wyobrazić.

Tacy sędziowie powinni dostać dożywotni zakaz sędziowania na międzynarodowym poziomie rozgrywek. Żenada i kompletna kompromitacja FIFA. Panie Blatter, mylić się to rzecz właściwa człowiekowi, ale trwać w błędzie, to właściwe idiocie!

Czy Anglia przegrała przez błąd sędziego? Moim zdaniem tak. 2:2 do przerwy zmieniłaby kompletnie obraz meczu. Oczywiście nie można nie wspomnieć o bramkarzach i obrońcach, ale w moim odczuciu to sędzia zafundował porażkę Anglikom. Czy byli dziś gorsi? Nie wiem – moim zdaniem jako drużyna – nie. Jednostkowo – Upson, Barry, a nawet Terry byli po prostu żenujący. Tylko Ca$hley działał dziś, jak należy. Nie będę wspominał o Jamesie, bo chyba nie ma co pisać.

W zasadzie trudno było się spodziewać wyśmienitego występu „Portsmouth Finest”, ale odwracając głowę od piłki przy strzale?! Tego, że nie można tak robić, uczą chyba trampkarzy. Ale zaraz… przecież mówimy o Portsmouth… w sumie poziom podobny. Bez bramkarzy i z zagubionym Terrym, niepewnym, zupełnie nie wiedzącym, gdzie stać i co grać Upsonie, a także Barrym, który grał na poziomie reprezentacji Polski, Anglia nie ugra nic, kompletnie nic.

Anglia - Niemcy

Czy Meksyk przegrał przez błąd sędziego – tu jednoznacznie odpowiem – tak. Do 26 minuty Meksyk grał lepiej, wyeliminował całe zagrożenie, jakim straszyła Argentyna, przy okazji poważnie strasząc Maradonę. Meksyk miał sposób na Argentynę, wiedział, jak z nią grać i był zdecydowanie groźniejszy przez pierwsze 25 minut meczu.

Meksyk - Argentyna

Zapewne te dwa błędy nie będą AŻ tak wyeksponowane, bo mecze nie zakończyły się jednobramkowymi przewagami, ale moim zdaniem pierwsza para ćwierćfinalistów zdecydowanie została ustalona przez sędziów. Chyba każdy, kto miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, czy należy wprowadzić jakieś zmiany usprawniające podejmowanie decyzji przez sędziów, dziś je stracił. Wciąż trzymam się także swojego zdania, że selekcja sędziów, szczególnie w takich meczach, powinna być poprawiona o jakieś 300%. Inaczej nie widzę sensu w tym, żeby ci biedacy męczyli się i pocili na boiskach; nie widzę powodu, dla którego warto jechać na stadion… Dziś, po raz kolejny w tym roku, dostałem w twarz faktem niepodważalnym, że lepsze drużyny nie wygrywają w piłce. Wygrywają ci, którzy mają „dobrego” sędziego po odpowiedniej stronie murawy. Jeśli tak, to cytując klasyka – „pierdolę! nie jadę!”.

Dla mnie dziś Mundial się skończył. Czuję się oszukany. Mam wrażenie, że zamiast mistrzostw świata w piłce nożnej, oglądam mistrzostwa świata w jak najefektowniejszym wypaczeniu zawodów przez smutnych panów, którzy biegają tylko w linii prostej. Może i ciekawe, ale nie tego szukałem, nie ten sport kocham. Wysiadam, Panie Blatter, i zapewne wielu wraz ze mną. Dawno nikt mi tak nie zepsuł urodzin. Ech, dajcie znać, komu sędziowie zadecydowali przyznać puchar.

Castrol

Przewiń na górę strony