Sezon 2008/09 w ramach rozgrywek Barclays Premier League bezpowrotnie przeszedł już do historii angielskiego futbolu. Nie zmieni się w nim już ani jedna dana tak skrzętnie odnotowywana przez piłkarskich statystyków, historyków, czy też zwykłych pasjonatów na całym świecie. Nie padnie już ani jedna bramka, nie pokazana zostanie ani jedna żółta czy czerwona kartka. Nie pojawi się już też ani jedna nowa kontrowersja, o której moglibyśmy rozprawiać przez kolejne tygodnie, kłócąc się przy tym zawzięcie. Wreszcie, nie zostanie zdobyte już ani jedno trofeum. Powoli zacznie się nam zacierać wyraźny do tej pory obraz jaki po tym sezonie powstał, a całość zacznie przykrywać coraz cięższa warstwa kurzu i powszechnego zapomnienia. Futbol ma jednak to do siebie, że po każdym sezonie następuje kolejny, pewien cykl znów się powtarza. I to jest w nim naprawdę piękne.
Archiwum miesięczne dla: lipiec 2009
Michael Owen w Manchesterze United?
Piekło zamarzło! Wychowanek Liverpoolu podobno przeszedł testy medyczne i wszystko wygląda na to, że Michael Owen dołączy do Manchesteru United. Chyba żaden kibic nie spodziewał się takiego ruchu sir Alexa Fergusona. Czy jest to jednak dobre i logiczne posunięcie?
Gdy wszyscy chcą do Madrytu
Najpierw Kaka, później Ronaldo a teraz Benzema – Florentino Perez z uporem godnym lepszej sprawy realizuje swoją wizję nowych „Galacticos”. Po kolei zgarnia najgorętsze nazwiska na rynku, monopolizując listę największych hitów transferowych tego lata. Wysysa wszystko, co najpopularniejsze, dla reszty świata zostawiając ochłapy w postaci drugorzędnych kopaczy. I cóż ma począć biedny Ferguson? Stracił dwie gwiazdy ataku, a teraz Midas z Madrytu zgarnia mu sprzed nosa wszystkich, którzy mogliby je zastąpić. Według najświeższych doniesień mediów, także Franck Ribery przebiera nóżkami na myśl o przeprowadzce do stolicy Hiszpanii. Jeśli on również wybierze Santiago Bernabeu, sir Alexowi zajrzy w oczy widmo sezonu z jakże przeciętną, w porównaniu do ostatnich lat, drużyną. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… co oto będzie, co to będzie…?
Cantona who?
Gdy ktoś kiedyś spyta, w jakich piłkarskich czasach przyszło Wam żyć, większość z Was odpowie: „W czasach sir Alexa Fergusona, Ryana Giggsa, Davida Beckhama i Erica Cantony”. Gdy ktoś spyta, którego z nich uważaliście za najlepszego lub tego, który najlepiej zapadł Wam w pamięć, część z Was odpowie Cantona, a przynajmniej będzie poważnie brała go pod uwagę. Niestety, nie będę należał do tej grupy. Ku mojemu szczeremu smutkowi nazwisko Francuza znaczy dla mnie tyle, co nazwisko Mereditha czy Besta. Jest odległą legendą, którą znam li tylko ze słyszenia.
Wielki powrót i wielki wyjazd
Takesure Chinyama po operacji nie będzie mógł grać w piłkę przez 2 miesiące. Opuści mecze kwalifikacyjne do Ligi Europejskiej i start Ekstraklasy. Mniej zorientowany kibic warszawskiej Legii po usłyszeniu tego komunikatu mógł poczuć delikatny dreszczyk strachu. Napastnik z Zimbabwe przez całą poprzednią rundę był jedynym zawodnikiem na swojej pozycji prezentującym ekstraklasowy poziom. W tym sezonie ma się to zmienić, lekarze z Łazienkowskiej wyleczyli Sebastiana Szałachowskiego i Bartłomieja Grzelaka, którzy już pokazali, że nie zapomnieli jak się strzela bramki. Wprawdzie swoje umiejętności strzeleckie pokazali tylko przeciwko beniaminkowi trzeciej ligi, ale na odbudowanie formy i poczucia własnej wartości powinno wystarczyć. Skauci sprowadzili do klubu Jakuba Koseckiego, syn słynnego Romana ma być piłkarzem na przyszłość, ale pamiętając przebojową karierę jego ojca możemy się spodziewać wszystkiego.
Busby i spółka – europejskie potyczki.
Tegoroczny finał Ligi Mistrzów z udziałem Czerwonych Diabłów, jak dobrze wiemy, nie był pierwszym w historii. Nie sądzę też by był ostatnim. Manchester United to klub, którego przygoda z wielkim europejskim futbolem zaczęła się ponad 50 lat temu, u zarania rozgrywek zwanych wtedy PEMK (Pucharem Europejskich Mistrzów Krajowych). Zapewne wielu z Was kojarzy kilka ważnych spotkań, ale wiele wspaniałych potyczek, zwycięskich bądź nie, jest nieco zapomnianych. W sezonie ogórkowym gdzie jedyną rozrywką jest nieustanne śledzenie kolejnych plotek transferowych postanowiłem pokusić się o małą podróż w czasie. O przypomnienie wspaniałych epizodów United pod wodzą legendarnego Matta Busby’ego.
Redlog.pl – Manchester United – blog fanów Because we are United