Nie przegap
Strona główna / Offtopic / Wielki powrót i wielki wyjazd

Wielki powrót i wielki wyjazd

Wielki powrót i wielki wyjazd
Takesure Chinyama po operacji nie będzie mógł grać w piłkę przez 2 miesiące. Opuści mecze kwalifikacyjne do Ligi Europejskiej i start Ekstraklasy. Mniej zorientowany kibic warszawskiej Legii po usłyszeniu tego komunikatu mógł poczuć delikatny dreszczyk strachu. Napastnik z Zimbabwe przez całą poprzednią rundę był jedynym zawodnikiem na swojej pozycji prezentującym ekstraklasowy poziom. W tym sezonie ma się to zmienić, lekarze z Łazienkowskiej wyleczyli Sebastiana Szałachowskiego i Bartłomieja Grzelaka, którzy już pokazali, że nie zapomnieli jak się strzela bramki. Wprawdzie swoje umiejętności strzeleckie pokazali tylko przeciwko beniaminkowi trzeciej ligi, ale na odbudowanie formy i poczucia własnej wartości powinno wystarczyć. Skauci sprowadzili do klubu Jakuba Koseckiego, syn słynnego Romana ma być piłkarzem na przyszłość, ale pamiętając przebojową karierę jego ojca możemy się spodziewać wszystkiego.

Jednak to nie wymienieni wyżej piłkarze mają w nadchodzących rozgrywkach być największymi atutami trenera Urbana. O gwiazdę dla zespołu postarał się Mirosław Trzeciak namawiając do przejścia do Warszawy Marcina Mięciela. Napastnik, który w swojej długiej karierze strzelił ponad 100 bramek w rozgrywkach pierwszoligowych w Polsce, Grecji i Niemczech na pewno wniesie do zespołu cenne doświadczenie. Jeżeli nawet okaże się, że „Miętowy” nie jest już w tak wysokiej formie by co tydzień na boisku udowadniać swoją klasę (w co wątpię), to na pewno pomoże zespołowi w szatni, a i młodzi zawodnicy tacy jak wspomniany już Kosecki, czy Paluchowski będą mogli się od niego wiele nauczyć.

Trzeba pochwalić Mięciela za postawę: „Nieraz trzeba w życiu z czegoś zrezygnować, żeby coś wygrać” . Zrezygnował z wysokich zarobków, gorącego klimatu Grecji lub Cypru. Skąd miał bardzo ciekawe propozycję dorabiania w blasku południowego słońca na piłkarską emeryturę. Zamiast tej kuszącej propozycji wybrał klub, w którym zaistniał i wypromował się, teraz wraca, aby pomóc w zdobyciu mistrzostwa Polski i walce w europejskich pucharach. Na pewno wygrał już sympatię i szacunek u kibiców, może jeszcze więcej jako piłkarz lub trener bo Legia zapewniła mu w kontrakcie pracę po zakończeniu kariery. Ostatnimi czasy mamy coraz więcej takich powrotów do Ekstraklasy. Jedne bardziej, drugie mniej udane, ale takie zjawisko na pewno cieszy.

Drugi klub, który w ostatnich dniach dokonuje dosyć znaczącego transferu to Lech Poznań. Działacze ze stolicy Wielkopolski już od kilku dni negocjowali z włodarzami Rubinu Kazań w sprawie sprzedaży Rafała Murawskiego. Ostatecznie sprzedali dziewiętnastokrotnego reprezentanta Polski, a zarazem kapitana i podporę „Kolejorza” za 3,2 miliony euro. Należy wierzyć w to, że pieniądze z tego transferu zostaną dobrze spożytkowane i w Poznaniu w przyszłym sezonie będziemy oglądać nie zawodników pokroju Golika, czy Handzicia tylko raczej Stilicia lub Peszki, bo bez załatania dziury po takim zawodniku jak Murawski o powtórce europejskiej przygody sprzed roku nie ma szans.

Swoją drogą ciekawy jest klub, do którego gracz Lecha się przenosi. Z jednej strony w poprzednim sezonie zdobył mistrzostwo Rosji i zagra w Lidze Mistrzów, a w tym sezonie po 12 kolejkach zajmuje 2 miejsce(w Rosji gra się systemem wiosna- jesień). Jednak jest druga strona medalu. Dyrektor sportowy klubu Rustem Sajmanow został oskarżony o przynależność do mafii i aresztowany. Ciążą na nim zarzuty zlecenia trzech zabójstw. Obecnie przebywa w więzieniu. Sam Kazań uważany jest za najniebezpieczniejsze miasto w Rosji. Jest to ciekawy kierunek wyjazdu, oby okazało się, że mimo wszystko słuszny i za kilka lat Murawski tak samo jak Mięciel wróci do kraju po wspaniałej zagranicznej karierze.

Autor: Paweł Kabicz


Pod tekstami redaktorów Soccerloga będzie pojawiać się to, co nasi bohaterowie chcieliby powiedzieć o sobie. O tym kim są i o czym będą pisać. Oto pierwszy z nich, Paweł Kabicz!

Będę pisał o polskiej piłce. Dlaczego, spytacie? Przecież jest nudna, połowa wyników znana jest już przed meczem, piłkarze prezentują czasami żenujący poziom. Mimo wszystko to jest moja liga, tylko nią potrafię się emocjonować. Dlaczego? Bo kiedy raz poczuje się emocje na stadionie, te z telewizora już ich nie zastąpią.

Paweł Kabicz, Soccerlog.net

Przewiń na górę strony