Nie przegap
Strona główna / Naszym okiem / Malaysia XI – Manchester United: Macheda i Owen dają zwycięstwo

Malaysia XI – Manchester United: Macheda i Owen dają zwycięstwo

Macheda Michael Owen Ryan Giggs
O 14:45 polskiego czasu Manchester United po raz kolejny zmierzył się z jedenastką gwiazd ligi malezyjskiej. Wstępnie mecz miał się odbyć na Gelora Bung Karno Stadium, jednak w skutek zamachów terrorystycznych zarząd zdecydował się na powtórzenie spotkania w Malezji. Manchester rozpoczął spotkanie w zupełnie odmiennym składzie niż w sobotę, jednak nie przeszkodziło to w odniesieniu kolejnego zwycięstwa.

»Podyskutuj na forum: Manchester United – okres przygotowawczy do sezonu 2009/2010

Zgodnie z przewidywaniami sir Alex dał szansę gry tym, którzy w sobotę nie mieli okazji zagrać od pierwszych minut. Zawodnicy, którzy w trakcie sezonu najprawdopodobniej będą zaczynać mecze z ławki rezerwowych dzisiaj zagrali bardzo przyzwoicie pokazując, że walka o miejsce w pierwszym składzie na nadchodzący sezon będzie bardzo ciekawa.

„Czerwone Diabły” od początku zdominowały wydarzenia na boisku, co już w 11 minucie udokumentował bramką Kiko Macheda. Włoch wpakował piłkę do siatki z pięciu metrów po dobrym dograniu z prawej strony Darrena Fletchera. Na kolejną bramkę nie musieliśmy długo czekać, już dwie minuty później niezgrabne przyjęcie piłki w polu karnym Machedy spowodowało małe zamieszanie, do piłki doskoczył Owen i z pełnym spokojem podwyższył prowadzenie. Kolejne minuty upływały pod znakiem dobrej gry  podopiecznych sir Alexa Fergusona. Gwiazdy ligi malezyjskiej także nie próżnowały, do wyróżniających się postaci należał Yayah, strzelec dwóch bramek w pierwszym meczu, jednak bez zastrzeżeń spisywał się Ben Foster. W 32 minucie doskonale dośrodkowywał Tosic, jednak uderzenie Owena odbiło się od słupka. Do końca pierwszej części gry nic już ciekawego się nie wydarzyło.

Wśród „Red Devils” bardzo dobre spotkanie rozgrywał Ryan Giggs, który momentami przypominał Walijczyka z ubiegłego sezonu. Na pochwałę zasługują także Michael Owen, Frederico Macheda, Zoran Tosic, a także Darren Fletcher który przyzwoicie spisywał się na prawej flance. Długa nieobecność na boisku nie wpłynęła też najgorzej na naszego kapitana, Gary’ego Neville’a. Anglik był pewnym punktem zespołu, który jak zwykle nie bał się ofensywnych wejść.

Od początku drugiej połowy na placu gry zobaczyliśmy Tomka Kuszczaka, oprócz tego nie było żadnych zmian. W trakcie drugiej połowy sir Alex wymienił niemal całą jedenastkę. Na boisko wchodzili kolejno Evra, O’Shea, Berbatov, Ferdinand, Nani, Anderson, Scholes, Rooney oraz Gibson. W czasie drugich 45 minut gra zdecydowanie się uspokoiła, najbliżej strzelenia bramki był Rooney oraz… Anderson. Tomasz Kuszczak nie miał zbyt wielu okazji do wykazania się, jednak w końcówce spotkania dwukrotnie popisał się przyzwoitymi interwencjami. Wynik nie zmienił się już do końca spotkania.

Zmiennicy spisali się nad wyraz dobrze, można nawet powiedzieć, że lepiej od stałych bywalców w pierwszej jedenastce. W drugiej połowie, kiedy na boisku znów pojawili się zawodnicy pierwszego planu, gra ponownie zaczęła się nieco gorzej układać. Nie powinniśmy jednak panikować, bo przecież to dopiero drugi mecz przygotowawczy (powody do paniki mają kibice Liverpoolu który najpierw zremisował 0-0 z St. Gallen, a wczoraj przegrał 1-0 z Rapidem Wiedeń. Wiem, że to mecze przedsezonowe ale przecież każdy powód jest dobry, żeby się pośmiać z chłopców do bicia z środkowo zachodniej Anglii, czyż nie? ;) )  zwłaszcza, że w dzisiejszym meczu był już wyraźny postęp. Najbardziej ciekawi mnie teraz sprawa Fletchera. Co prawda Darren od zawsze ma niezłe początki sezonu jednak po końcówce zeszłego można przypuszczać, że coraz częściej będziemy oglądać Szkota od pierwszych minut. Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Kto wg Was dzisiejszym meczem najbardziej rzucił się w oczy sir Alexowi? Zapraszam do dyskusji.

Przewiń na górę strony