Rooney…? Buu!

O wczorajszym meczu Anglików można pisać bardzo dużo. Porażka, blamaż, wstyd, niedowierzanie. Jedni z faworytów do wygrania Mundialu zremisowali bezbramkowo z drużyną Algierii i po dwóch meczach mają zaledwie dwa punkty. Anglicy teraz muszą walczyć o wyjście z grupy, w której znalazły się takie potęgi jak Stany Zjednoczony, Algieria oraz Słowenia.
Każdy, kto oglądał mecz, przyzna mi rację, że ciężko jest opisać ten mecz i ubrać w słowa grę Anglii. Gra „Synów Albionu” przypominała grę podwórkowej drużyny, aniżeli pretendenta do wygranej Mundialu. Podopieczni Fabio Capello nie potrafili wymienić nawet kilku podań między sobą, nie byli w stanie skonstruować żadnej sensownej akcji. Heskey potykał się o własne nogi, obrona grała niepewnie, zespół nie istniał. Najlepszym komentarzem jest wynik oraz statystyka posiadania piłki: 52% do 48% na korzyść 30. reprezentacji rankingu FIFA. Anglia grała z drużyną z północnej Afryki jak równy z równym – Algieria momentami nawet przeważała. Nikt się tego nie spodziewał.
Oczekiwałem dobrej postawy, ale niestety, na murawie tego nie zobaczyłem. Wszystko potoczyło się inaczej niż się tego spodziewaliśmy. Nie jestem zadowolony z postawy moich piłkarzy, ale nie wiem skąd taka ich gra. Na treningu to są całkowicie inni zawodnicy, nie popełniają takich błędów. Nie wiem, czy to kwestia presji, czy nie mamy dobrego okresu. To nie ten zespół, który znam.
Fabio Capello
Nie wyróżniał się także zawodnik Manchesteru United, Wayne Rooney. Oddał kilka strzałów z dalszej odległości na bramkę rywala, ale głównie tylko po to, by poprawić statystykę. Niczym nie zaimponował i nie przypominał zawodnika z ubiegłego sezonu. Jednak znów to o nim jest najgłośniej, a to za sprawą pewnego incydentu po ostatnim gwizdku sędziego.
Wayne Rooney schodząc do szatni i mijając kamerzystę, wykrzyknął w jego stronę parę cierpkich słów na temat kibiców drużyny narodowej Anglii. Zresztą, zobaczcie sami:
Nice to see your own fans booing you. That’s loyal support.
Miło widzieć własnych kibiców gwizdających na ciebie. To nazywa się prawdziwe wsparcie.
Rooney był niemiłosiernie wkurzony, pałał złością, a gwizdy z trybun angielskich kibiców wściekły go. Bezkompromisowo ironizując, rzucił w stronę kamery parę ostrych słów.
Anglia zasłużyła na krytykę, grała fatalnie. Rooney również prezentował słabo. Ale kibice „zagrali” jeszcze gorzej – zero klasy. Wayne Rooney był bowiem świetny w kwalifikacjach (jak i cała reprezentacja), wczoraj dawał z siebie wszystko – zapieprzał do połowy, aby powalczyć, dostać piłkę. I na pewno nie zasłużył na tak haniebne zachowanie ze strony kibiców.
Prawdziwy kibic, wspierający swoją drużynę nie ma prawa gwizdać na zawodników swojego zespołu. Zawodników noszących koszulkę tej samej drużyny. I choćby ostatnia w rankingu FIFA – Papua Nowa Gwinea – zjechałaby Anglików 3:0 – prawdziwi kibice pomimo złości i niezadowolenia powinni podziękować swoim ulubieńcom za mecz brawami, a nie gwizdem. Na tym polega kibicowanie, czyż nie?
Nie można usprawiedliwiać angielskich kibiców dużą odległością, jaką mieli do pokonania, cenami biletów, etc. Zachowali się żałośnie i wcale nie dziwię się Rooneyowi. Pamiętacie przegrany mecz z Fulham 4:1? Wtedy fani Manchesteru United śpiewali całą drugą połowę wniebogłosy, a na koniec można było usłyszeć z trybuny przyjezdnych głośne „This is how it feels to be City, this is how it feels to be small”. Teraz uświadamiam sobie, że Manchester United to jedyny zespół, któremu mogę kibicować. UNITED > England.
A Rooney? Niech kończy przygodę z reprezentacją i wraca do kibiców, którzy go kochają i będą go wspierać – bez względu na wszystko. Bo takie zachowanie może być tolerowane w Hiszpanii, a nie w Manchesterze, w Teatrze Marzeń – gdzie kibice są dwunastym zawodnikiem i to oni niosą zespół do zwycięstw.
We all agree – United are better than England.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:


(9 głosów, średnia: 4,00 na 5)







Ładny mecz, dużo akcji obu drużyn, Roo się starał to było widać…
Zachowanie kibiców…? Szkoda gadać -.-” nie dziwie sie mu, miał rację i dobrze że nie zostawił tego pod nosem tylko do kamery powiedział co myśli ^.-
To właśnie brak wiary podcina im skrzydła.
Chciałbym wiedzieć którego dnia, o jakiej porze leciał ten ładny mecz bo raczej nie wczoraj wieczorem. Agonalne szarpnięcia Anglików, strata piłki od razu po przejęciu, tragiczna ilość wygranych pojedynków 1na1. Jeżeli Rooney pewny siebie mówi przed meczem ze Anglia nie musi byc w formie zeby pokonać Algierie to pozytywnie, ale dobrze poprzeć swoje słowa czynami. Osobiście uważam ze zamiast pustych deklaracji lepiej skupić sie na grze.
Dobrze powiedziana, Sayper! Otóż to, Anglicy powinni skupić się na grze i dołożyć wszelkich starań, by rozstrzygnąć ten mecz możliwie jak najszybciej, w końcu grali z Algierią! Wiem, że dziś – poza Polską, Maltą itp. – nie ma reprezentacji ‘do bicia’ i łatwych meczów, ale Anglia powinna szybko zdominować Lisy Pustyni, nawet – co zapowiadał sam Rooney – będąc bez formy.
Stąd, co podkreślam, zrozumiała frustracja fanów Synów Albionu, ponieważ we wczorajszym meczu zabrakło zaangażowania, a angielscy zawodnicy pewnie myśleli, że Algieria tuż po wejściu na boisku zacznie im bić pokłony i skupi się na wyjmowaniu piłki z siatki. To jest właśnie brak szacunku dla własnych fanów, za co należy się stosowna reakcja w postaci gwizdów!
Pozwolę sobie nie zgodzić się z Autorem w dwóch kwestiach:
Po 1. nie uważam, by zachowanie kibiców Anglii, którzy wygwizdywali podopiecznych Capello zagłuszając wuwuzele, było naganne. Każdy fan ma prawo wyrazić swoje niezadowolenie z BRAKU ZAANGAŻOWANIA ekipie, której kibicuje! Zmęczenie, brak formy, gorszy dzień – to powody, które każdy kibic – prawdziwy czy nie – potrafi zrozumieć i wybaczyć swoim ulubieńcom, nawet w meczu przeciwko Algierii, choć w tym przypadku to z pewnością bardzo trudne. Nigdy jednak nie powinno się pozostawiać bez komentarza postawy braku zaangażowania, to nie przystoi reprezentantowi.
Co do samego Rooneya – ciekawie wygląda jego wypowiedź do kamery, kiedy to żali się na fanów, w zestawieniu z jego przedmeczową wypowiedzią, kiedy to rzekł:
„Wcale nie musimy być w formie, by pokonać Algierię”. Tak, skoro mogliście wygrać będąc bez formy, a tej zabrakło wczoraj, to czego jeszcze brakowało?
Po 2. zdaję sobie sprawę, że w sercu nosisz Manchester United – wiem, jak to jest być tak bardzo związanym z klubem, choć kibicuję Arsenalowi – i domyślam się, że patrzysz na United i ‘Teatr Marzeń’ przez nieco inne niż ja ‘okulary’. Moim zdaniem zaburza to nieco Twój ogląd sprawy wygwizdywania – nie szukając daleko w pamięci, chciałbym przypomnieć Ci mecz z 3 października 2009 roku, gdy United na Old Trafford zremisował z Sunderlandem 2-2, a w drugiej połowie fani Man Utd GWIZDALI na swoich ulubieńców! I nie były to pojedyncze przypadki. Na tę chwilę przypomniałem sobie tylko ten jeden mecz, ale w minionym sezonie był jeszcze 1 lub 2 takie, nie pamiętam dat dlatego nie piszę, ale tego z czarnymi Kotami jestem pewien.
Pozdrawiam i…do boju, Lisy Pustyni! ;)
Pierwszy akapit popieram w całości. Kibice potrafią zrozumieć ze reprezentacja może mieć słaby dzień, piłka moze nie wpadać do bramki jak tego mieliśmy przykład w meczu Hiszpanów. Ale piłkarze muszą pokazać zaangażowanie! Przez cały mecz realizator pokazywał nam zagubione twarze Stevena i Franka, zniesmaczonego Rooneya ale tylko raz zobaczyliśmy jak najstarszy gracz turnieju David James zachęcał do gry. Gdzie był kapitan Gerrard który powinien wrzeszczeć na kolegów, mobilizować ich?
Wczoraj kibice nie wygwizdali reprezentacji Anglii, Synów Albionu. Wygwizdali 11 ludzi którzy wyglądali jakby nie bardzo wiedzieli jaka jest ich rola na boisku. Wygwizdali piłkarzy którzy karmili ich wypowiedziami typu Rio: „Pokonamy wszystkich!” a potem zawiedli w momencie kiedy mieli pokazać ze występ z USA był tylko pomyłką przy pracy. Nikt nie chce oglądać zbiorowiska gwiazdek Premier League. Kibice chcą zobaczyć Reprezentacje ich kraju i dlatego pokazali swój sprzeciw. Wierze ze taki kubeł zimnej wody obudzi Anglików, pomoze im w skupieniu i zwiększy wole walki.
@ AFC – Ja jednak nadal stoję przy swoim, że kibice nie mają prawa gwizdać na swoich ulubieńców. I niech to będzie brak zaangażowania, cokolwiek. Nie powinno gwizdać na piłkarza, który ma koszulkę z herbem klubu, któremu kibicujemy.
O tej wypowiedzi Rooneya niestety nie słyszałem, ale jest… żenująca? Zbytnia pewność siebie + brak zaangażowania = blamaż z Algierią.
Nie przypominam sobie, aby kibice United gwizdali na piłkarzy. Niestety, nie słyszałem tego. Jeśli taka sytuacja miała miejsca – bez wątpienia należy to potępić. I jest mi wstyd, jeśli coś takiego się wydarzyło.
niestety, była taka opcja z Berbą. nawet była na ten temat dość potężna dyskusja na RepublikOfMancunia. nie pamiętam takiej opcji na/po Sunderlandzie..
anyway – bądźmy poważni – w grupie 70 tysięcy ludzi znajdzie się 300 takich, którzy gówno wiedzą o piłce, o lojalności, miłości do klubu i świętości herbu.
O właśnie, otóż to.
piłkarze potrzebują wakacji, taki Rooney musi naładować swoje baterie. Gerrard z Lampardem nie potrafią grać razem niestety ale najbliższy mecz moze ich wyeliminowac z turnieju i nie jest to takie mało prawdopodobne
Na pewno Anglia zagrała bardzo słabe zawody i wynik był jak najbardziej sprawiedliwy.Nie zgodzę się za to do „słabej gry Rooney’a”. Roo bardzo się starał, zagrał kilka dobrych piłek, wracał się i odbierał rywalom. Wiadomo, że od takiego klasowego piłkarza wymaga się dużo więcej, ale to nie znaczy, że w każdym meczu będzie strzelał 3 bramki, koledzy może także by wykazali zaangażowanie?
Racją jest, że wygwizdywanie zawodników nie zasługuje na pochwałę, kibice powinni na każdym kroku wspierać swoją drużynę, a niestety większość „kibiców” przychodzi na mecz jakby do teatru czy kina, aby tylko posiedzieć i pooglądać. Dziwie się jednak wypowiedzi Rooney’a, a dokładniej drugą część jego zdania. Jak sympatycy danych reprezentacji mają wspierać i kibicować, jak w około słychać wuzuwele, co zagłusza większość pieśni? Mam nadzieję, że to ostatni mundial w Afryce, bo to jest bardzo irytyjące.
Miejmy nadzieję, że gra Anglików poprawi się- mam nadzieję w KOLEJNYCH meczach, bo „Syny Albionu” to także jakby taka wizytówka ligi angielskiej.
Zagrał słabo, jak cała Anglia. Choć można powiedzieć, że na tle Anglii wyróżniał się – ale to nie jest żadne osiągnięcie.
Zgadzam się co do reszty – szkoda jedynie, że tak mało tych wizytówek gra w Premier League. Ale to temat na osobny wpis ;)
Wielu widziało w Rooneyu drugiego Pele + Maradonę z pierwiastkiem Van Bastena, ale rzeczywistość okazała się bardziej prozaiczna. Wazza jest kompletnie bez formy, poza tym, nawet gdyby ją miał, wątpię, by poprowadził Anglię do finału. Sam przecież nie będzie zapieprzał po skrzydłach, które praktycznie nie funkcjonują, no chyba, że Cole lub Johnson coś szarpną. Lennon wczoraj był tak żenujący, że… Spowalniał dosłownie każdą akcję. Piłkarz o takiej szybkości winien zrobić z niej użytek. Aaron to dno i wodorosty. Gerrard to nie jest skrzydłowy. Barry to kaleka, Carrick zagrałby dziesięć razy lepiej od niego. Nie wiem, ile ta siermięga miała niecelnych podań i ogólnie błędnych decyzji, ale myślę, że nie starczyłoby palców rąk i stóp, by zliczyć.
No, ale po co brać Younga, jedynego skrzydłowego który mógłby wrzucić piłkę idealnie na łeb Rooneya lub Heskeya. Co do Emile’a, to co ciekawe gra lepiej niż Wayne, co jest niezłym wyznacznikiem formy tego drugiego. Rooney jest ewidentnie pozbawionym formy, sfrustrowanym kopaczem, który nie ma nawet pomysłu na grę, a co dopiero mówić o tym, by zrobił coś ciekawego. Strzały rozpaczy nie pomogą, bieganie za tymi, którzy mu odbiorą piłkę też. W ogóle Wazza chowa się za Heskey’em i obrońcami rywali, niby wychodzi po piłkę, ale nic z tego nie wychodzi. W meczu ze Słowenią nie powinien grać, bo tylko szkodzi. Lepiej niech wystąpi Heskey z Crouchem tudzież Defoe. Może zadziała podrażniona duma WR10. Z Boltonem niegdyś pomogło ;).
Kibicom się nie dziwię. Gdy reprezentacja przegrywa należy być z nią, ale nie wówczas, gdy najpierw wyraża się lekceważąco o rywalu, a później niemal dostaje się od niego łomot. Mimo, że kibicuję Anglikom, to wczoraj cieszyłbym się, gdyby wygrała Algieria. Zasłużyła na to postawą z jajami. Tym, czego zabrakło podopiecznym Makaroniarza.
To było pewne, że sam Mundialu nie wygra. Angielskie media widziały w nim mesjasza, ale sam nie był w stanie zrobić nic. Rooney nie jest typem zawodnika, który przedrybluje dziesięciu i sam zapewni zwycięstwo. On potrzebuje zespołu i wtedy widzimy prawdziwego Roo.
I w ogóle uważam, że Capello powinien postawić na 4-5-1 z samym Rooneyem z przodu – przecież w ten sposób Roo strzelał najwięcej w tym sezonie. 4-2-2 nie leży Anglii i Rooneyowi też.
Exactly.
Gdyby w reprze znalazło się paru piłkarzy (kuźwa, z takim składem!) którzy potrafiliby wykorzystać Wayne’a. Chodzi choćby o dobrą wrzutkę na głowę czy prostopadłe podanie. Jak to jest, że mało znany szerokiej publiczności Valencia czy Fletcher potrafią zagrać idealnie na dyńkę Roo, a taki Lampard czy Gerrard mają kłopoty z dobiciem futbolówki do pola karnego z kornera?
I dlatego właśnie United > England :D
A tak na poważnie, nie wiem. Ale z Anglią zawsze jest taki problem. Zlepek świetnych piłkarzy i nic poza tym.
Jest tak, że Anglia zazwyczaj nie gra wtedy, co United, więc konflikt, kto będzie po prawej stronie znaku < , dla mnie nie istnieje.
United >= Anglia. Z prostego powodu. Nie jestem Anglikiem.
Zgadzam sie z niektorymi Panami powyzej. Mogliby przegrac z Papua Nowa Gwineą 4:0 i nie otrzymac gwizdów… nie chodzi o wynik tylko o gre. Z reszta pisalem na czacie, niepotrzebnie stroszyli pióra że jadą po złoto. Wielkie oczekiwania = wielki zawód, proste. Odrobine zaangażowania i byloby inaczej, tymbardziej ze w trakcie meczu kibice starali sie wspierac Angoli i dopingowali dosc glosno. Rooneya troche rozumiem, bo sam jest sfrustrowany tym ze nie idzie, ale ja sie kibicom nie dziwie.
Rooney dał z siebie ile tylko sie dało! Jasne, nie wyszło tak jak się wszyscy spodziewali, co jeszcze bardziej podnosi poziom tych mistrzostw… Anglia ma naprawdę wielki zespół, ale prawda jest taka że nie prezentuje sie jak kandydat na mistrza świata! Na pewno wśród kibiców Anglii jest wielu PRAWDZIWYCH kibiców Czerwonych Diabłów, którzy na pewno nie gwizdali na Anglików, szczególnie tych z Old Trafford!
Mała poprawka. Tego jednego. Taka jest smutna prawda.
Prawdziwy kibic ma prawo, a nawet coś na kształt obowiązku, dawać do zrozumienia swoim idolom, że na ten status zasługują tylko wtedy, gdy dają z siebie wszystko na boisku, nawet jeśli są to gwizdy. Tym bardziej, że gra dla reprezentacji narodowej to coś więcej niż praca w klubie.
Ludzie w dobie Unii Europejskiej, poprawności politycznej i jednoczenia się wszystkich ze wszystkimi zapominają, co to znaczy reprezentować swój kraj i ludzi, którzy są na trybunach.
Nie będę powtarzał tego, co zacni przedmówcy już napisali – gdyby Anglicy nawet przegrali z Algierią, ale grali jak Hiszpania przeciwko Szwajcarii, żaden angielski kibic nie wydał by negatywnego dźwięku w kierunku Rooneya i spółki.
A pamiętasz masę meczów, w których na trybunach, gdyby nie kibice przyjezdni byłoby słychać tylko szmer rozmów i mlaskanie oznajmiające konsumpcję przekąsek zakupionych w przerwie? Taki Besiktas czy Burnley opanowali Old Trafford i to oni darli się w niebogłosy na naszym terenie!
Idąc twoim tokiem rozumowania, powinieneś przepisać się na Barcelonę. Taki Kołtoń pieje niczym kur o poranku nad Barcą i Messim niezależnie od poziomu ich gry i wyniku.
ej Krzysiu, a nie widzisz różnicy między zjechaniem ich w gazetach, na portalach, wszędzie dzień, dwa, tydzień PO meczu, a tym, że ktoś zapierdala półtorej godziny po boisku (pomijam skutek), i zostaje wygwizdany przez swoich fanów?
tak, jak wyzwiska pod adresem Berby, kiedy ten jest na boisku w koszulce United, tak wygwizdywanie schodzących, ledwo oddychających piłkarzy, to dno! muł!
No o to właśnie chodzi, że zapierdalali Hiszpanie, Niemcy, Amerykanie, dziś Kamerun czy nawet Nowa Zelandia.
Anglicy co najwyżej „zapierdalali”.
1) Dziennikarze są od tego, żeby krytykować i do tego już wszyscy łącznie z piłkarzami przywykli. Nic sobie z tego nie zrobią. Natomiast, „zjebka” od fanów to coś, czego normalnie się nie widuje i to powinno dać do myślenia.
2) Tydzień po meczu będzie za późno. Obudzić się trzeba było najpóźniej w przerwie!
ciekawe, jeśli efekt będzie taki
„jeśli Wy nas pierdolicie, jak nam nie idzie,
to my was pierdolimy z zasady”.
osobiście, spodziewam się, że na mnie tak by to zadziałało.
Dlatego najlepsi odznaczają się nie tylko umiejętnościami i wolą walki, ale także mocną i dobrze ukierunkowaną psychiką.
Tak, prawdziwy kibic ma prawo, a nawet coś na kształt obowiązku, ale nie gwiżdżąc na nich zaraz po meczu, gdy ci schodzą do szatni.
Pamiętam. Ale popatrz na mecze wyjazdowe – tam nasi dominowali i przekrzykiwali wszystko i wszystkich, słychać było tylko przyśpiewki United. I jestem z tego dumny. Jeśli chodzi o Old Trafford – no to tutaj mówimy o tzw. piknikach. I pośród 76 tysięcy kibiców nie usłyszymy grupki kilkuset zagorzałych fanów. Bilety na United są drogie i nie każdego na to stać – jeśli na jeden mecz zamiast 70 tysięcy zwykłych ludzi przyszłoby 70 tysięcy kibiców United z angielskich pubów – rywale baliby wyjść się na murawę, płakaliby ze strachu, uwierz.
Taki Kołtoń nie widzi wad swojego zespołu. Ja je doskonale widzę, jednak uważam, że nie powinno się ich wyrażać poprzez gwizd na zawodników.
Wiedziałem, że tak odpowiesz. Zarówno o kibicach z pubów oraz wyjazdach.
Tylko, że bilety na reprę też są sakramencko drogie, nieprawdaż? Tam większość nie jest piknikami? A gdyby wpuścić na mecz reprezentacji tych, co siedzą w pubach?
Dokładnie to samo.
I jednak jest trochę różnica jak zmęczony po pracy mąż zabiera żonę i dzieci na mecz lokalnego klubu, aby coś zjeść i dobrze się pobawić, a jak kibic reprezentacji Anglii leci na inny kontynent, aby oglądać swoją reprezentację.
I kibiców Anglii na RPA prędzej oceniałbym przez pryzmat kibiców United na wyjazdach aniżeli tych z Old Trafford ;)
Tu masz rację.
No, nie widzę chyba tylko wad Fergusona, bo ta osoba jest dla mnie świętością. Przyznaję się.
miałem napisać to samo, ale byłem afk i nie mogłem. dodać miałem jeszcze, że Anglicy zostali chyba wysterylizowani, podwiązano im przed mundialem jajowody, albo miejscowe koleżanki Terrego zaraziły chłopaków jakimś syfem.
zbyt duże oczekiwania, niezgrana, zdziesiątkowana kontuzjami i rezygnacjami drużyna, słaby, niewierzący w swoich podopiecznych trener.. powodów można by wymieniać wiele, ale mi się wydaje, że oprócz tych, które wymieniłem ja, jednym z najważniejszych powodów jest obcięcie jaj synom Albionu. jeśli ktoś śledzi prasę angielską, widział nieustające apele „calm down”.. Anglicy nie mogą calm down, bo wtedy nie umieją grać. widać to było doskonale wczoraj – mieli tak spięte dupy, żeby każda piłka doszła celu, a każde podanie było udane, że wyszło dokładnie odwrotnie.
zero ryzyka, zero gry na wolne pole, żadnych długich piłek, żadnej, ŻADNEJ agresji.. no i kompletnie daremny Emile na szpicy. Anglia zagrała wczoraj przeciwieństwo tego, co ja utożsamiam z reprezentacją grającą z Trzema Lwami na piersi. kompletnie sparaliżowani…
nie zgodzę się z Tobą, Wiktorze, w jednym – napisałeś, że Anglicy grali, jak drużyna podwórkowa. kompletnie się z tym nie zgodzę. drużyny podwórkowe nie mają taktyki, nie mają dyscypliny i generalnie gra wygląda tak, że 90% zawodników biegnie tam, gdzie jest piłka.. BIEGNIE – i tu pojawia się ten szczegół. Anglicy wczoraj nie biegali nic, grali kompletnie na stojąco, gra bez piłki była podobnie egzotyczna, jak rzeczona Papua Nowa Gwinea. zawodnik posiadający piłkę musiał w efekcie podawać na max 20 metrów, co i tak najczęściej kończyło się fiaskiem.
ten mundial jest niesamowity. Francja, Niemcy, Hiszpania, Grecja, Włosi, Anglia, Portugalia, WKS, a nawet Argentyna i Holandia – najmocniejsze drużyny albo nie zachwycają, albo mają monstrualne wahania formy, albo wręcz raczą nas miernymi, nie dającymi się oglądać występami.
ja wciąż wierzę, że Anglia się podniesie, ocknie i pokaże grę taką, jak w eliminacjach.
i tak – buczenie Anglików było żenujące.
United > Ingerlend
jeśli Roo, za przykładem Neville’a i Scholesa, wypnie się na reprezentację, dopiero będzie płacz i zgrzytanie zębami.
haha. zmiażdżyłeś mnie samym początkiem :D
Brakowało Anglikom agresji i tego luzu, pierwiastka zaskoczenia – to prawda. Zupełne przeciwieństwo zespołu, z którym kojarzy się Anglików.
Porównanie do drużyny podwórkowej miało być odniesieniem do poziomu jaki prezentowali, aniżeli do stylu :-)
Faworyci strasznie zawodzą, choć imho jedynie Argentyna coś gra. I póki co stawiałbym na nich jako głównych faworytów do wygranej, ale…
To jest turniej, jeden mecz w fazie pucharowej i drużyna odpada. Tu decyduje forma dnia, chwila, moment. Jeden błąd jest w stanie przesądzić o zwycięstwie. Ja uważam jednak, że Anglia jak i Włochy zagrają typowo turniejowy futbol – gdy przyjdzie mocniejszy rywal, zagrają dobrze, a wtedy nikt nie będzie pamiętał o wpadkach z fazy grupowej. I zajdą dość wysoko, bo stać ich na to. Anglików nie trzeba mobilizować – oni wiedzą, że MUSZĄ wygrać. Na konkretniejsze oceny przyjdzie czas po skończonym Mundialu. Bo Anglia jeszcze nie odpadła i ma nadal szanse na wygraną w tych rozgrywkach.
Oj, ale to by było piękne, gdyby Roo się wypiął na reprę :D
Zacznę od końca.
To by było smutne. Zaiste, straciłbym sporą część sympatii do tego piłkarza.
Lekki offtop, więc podciągnę.
Właśnie dlatego typuję, że odpadną najpóźniej w ćwierćfinale. Wystrzelają się niczym Holandia na Euro 2008. A na boisku latają jak pokręceni, a kryzys kondycyjny kiedyś musi nadejść.
Właśnie, Oranje. Grają spokojnie, nie męczą się, nie biegają jak głupi. Małym nakładem sił mają awans niemal w kieszeni. Powoli, turniejowo. Oni są na razie na czele moich faworytów.
Poza Nową Zelandią :D
O właśnie – jeśli chodzi o ten offtop to masz rację. Dlatego napisałem: „póki co stawiałbym”, bo czuję, że będzie podobnie jak z Holandią (dziś nawet o tym z kumplem gadałem) i polecą. Na tą chwilę grają najlepiej, ale póki co nie jesteśmy nawet na półmetku Mundialu ;) Holandia gra spokojnie i turniejowo, to fakt. Ale nie wiadomo, co będzie dalej. Poczekajmy na kolejne mecze Brazylii i Włoch jeszcze.
Jak już tak odbiegliśmy od tematu – to komu jeszcze podobał się wczorajszy mecz Kamerun-Dania :D?
Swoją drogą. Chyba pierwszy raz się w czymś zgadzamy na forum Redloga :DD Pozdrawiam!
Anyway, czy was też szlag trafia patrząc na Heskeya na szpicy?
TAK!
Właśnie o tym w te chwili napisałem trochę wyżej :D Heskey jest słaby i niestety Capello powinien postawić na Defoe bądź postawić na Roo samego na szpicy.
To nie jest do końca tak że Anglicy potrafią grać świetnie tylko w swoich klubach, a w reprezentacji następuje syndrom Realu. Anglicy na ostatnim meczu przed MŚ na własnym terenie rozegrali kapitalne spotkanie przeciwko Meksykowi i wygrali. Kto nie widział niech żałuje. Był ciąg na bramkę, było zaangażowanie, i Anglia zagrała jak DRUŻYNA, to że w tamtym spotkaniu nie grali zawodnicy Chelsea jest bardzo wymowne. Problem moim zdanie leży w ich głowach, jak to ktoś wyżej napisał mają ciśnienie aby każda piłka, i każde zagranie im wyszło w 100%, muszą odzyskać radość z gry, cieszyć się że reprezentują ojczyznę piłki nożnej, a nie odczuwać tylko presję z tego powodu. Kiedy w ostatnim meczu kibice zagłuszając te piepszone wuwuzele zaśpiewali im pięknie God save the queen, powinni dostać +200 do motywacji, a zamiast tego to ich jeszcze bardziej przygniotło. Psychicznie nie byli gotowi na dwa pierwsze spotkania, oby do środy coś się zmieniło.
- Czym się różni blondynka od wuwuzeli?
- Blondynka nie robi tyle hałasu jak ją dmuchasz.
:D