Nie przegap
Strona główna / Reprezentacje / Rooney…? Buu!

Rooney…? Buu!

Rooney...? Buu!
O wczorajszym meczu Anglików można pisać bardzo dużo. Porażka, blamaż, wstyd, niedowierzanie. Jedni z faworytów do wygrania Mundialu zremisowali bezbramkowo z drużyną Algierii i po dwóch meczach mają zaledwie dwa punkty. Anglicy teraz muszą walczyć o wyjście z grupy, w której znalazły się takie potęgi jak Stany Zjednoczony, Algieria oraz Słowenia.

Każdy, kto oglądał mecz, przyzna mi rację, że ciężko jest opisać ten mecz i ubrać w słowa grę Anglii. Gra „Synów Albionu” przypominała grę podwórkowej drużyny, aniżeli pretendenta do wygranej Mundialu. Podopieczni Fabio Capello nie potrafili wymienić nawet kilku podań między sobą, nie byli w stanie skonstruować żadnej sensownej akcji. Heskey potykał się o własne nogi, obrona grała niepewnie, zespół nie istniał. Najlepszym komentarzem jest wynik oraz statystyka posiadania piłki: 52% do 48% na korzyść 30. reprezentacji rankingu FIFA. Anglia grała z drużyną z północnej Afryki jak równy z równym – Algieria momentami nawet przeważała. Nikt się tego nie spodziewał.

Oczekiwałem dobrej postawy, ale niestety, na murawie tego nie zobaczyłem. Wszystko potoczyło się inaczej niż się tego spodziewaliśmy. Nie jestem zadowolony z postawy moich piłkarzy, ale nie wiem skąd taka ich gra. Na treningu to są całkowicie inni zawodnicy, nie popełniają takich błędów. Nie wiem, czy to kwestia presji, czy nie mamy dobrego okresu. To nie ten zespół, który znam.
Fabio Capello

Nie wyróżniał się także zawodnik Manchesteru United, Wayne Rooney. Oddał kilka strzałów z dalszej odległości na bramkę rywala, ale głównie tylko po to, by poprawić statystykę. Niczym nie zaimponował i nie przypominał zawodnika z ubiegłego sezonu. Jednak znów to o nim jest najgłośniej, a to za sprawą pewnego incydentu po ostatnim gwizdku sędziego.

Wayne Rooney schodząc do szatni i mijając kamerzystę, wykrzyknął w jego stronę parę cierpkich słów na temat kibiców drużyny narodowej Anglii. Zresztą, zobaczcie sami:

Nice to see your own fans booing you. That’s loyal support.
Miło widzieć własnych kibiców gwizdających na ciebie. To nazywa się prawdziwe wsparcie.

Rooney był niemiłosiernie wkurzony, pałał złością, a gwizdy z trybun angielskich kibiców wściekły go. Bezkompromisowo ironizując, rzucił w stronę kamery parę ostrych słów.

Anglia zasłużyła na krytykę, grała fatalnie. Rooney również prezentował słabo. Ale kibice „zagrali” jeszcze gorzej – zero klasy. Wayne Rooney był bowiem świetny w kwalifikacjach (jak i cała reprezentacja), wczoraj dawał z siebie wszystko – zapieprzał do połowy, aby powalczyć, dostać piłkę. I na pewno nie zasłużył na tak haniebne zachowanie ze strony kibiców.

Prawdziwy kibic, wspierający swoją drużynę nie ma prawa gwizdać na zawodników swojego zespołu. Zawodników noszących koszulkę tej samej drużyny. I choćby ostatnia w rankingu FIFA – Papua Nowa Gwinea – zjechałaby Anglików 3:0 – prawdziwi kibice pomimo złości i niezadowolenia powinni podziękować swoim ulubieńcom za mecz brawami, a nie gwizdem. Na tym polega kibicowanie, czyż nie?

Nie można usprawiedliwiać angielskich kibiców dużą odległością, jaką mieli do pokonania, cenami biletów, etc. Zachowali się żałośnie i wcale nie dziwię się Rooneyowi. Pamiętacie przegrany mecz z Fulham 4:1? Wtedy fani Manchesteru United śpiewali całą drugą połowę wniebogłosy, a na koniec można było usłyszeć z trybuny przyjezdnych głośne „This is how it feels to be City, this is how it feels to be small”. Teraz uświadamiam sobie, że Manchester United to jedyny zespół, któremu mogę kibicować. UNITED > England.

A Rooney? Niech kończy przygodę z reprezentacją i wraca do kibiców, którzy go kochają i będą go wspierać – bez względu na wszystko. Bo takie zachowanie może być tolerowane w Hiszpanii, a nie w Manchesterze, w Teatrze Marzeń – gdzie kibice są dwunastym zawodnikiem i to oni niosą zespół do zwycięstw.

We all agree – United are better than England.

Castrol

Przewiń na górę strony