Premier League a Primera Division, czyli gdzie dwóch się bije…

Panowanie Włochów w Europie już dawno się skończyło. Obecnie dwie najsilniejsze ligi, hiszpańska i angielska, walczą o prymat w piłkarskim światku. W ostatnich latach bezsprzecznie najlepsza była Premier League, co pokazują choćby wyniki zeszłorocznej Ligi Mistrzów (trzy angielskie drużyny w ½ finału). Mijające miesiące to jednak wzrost znaczenia Primera Division, do której przeniosło się kilku światowej klasy piłkarzy. To spowodowało większe zainteresowanie hiszpańskimi rozgrywkami. Obecnie różnice pomiędzy obiema ligami nie są już tak duże jak jeszcze kilka lat temu a kluby grają na podobnym, wysokim poziomie.
Poniżej postaram się porównać Premier League i Primera Division pod kątem jej atrakcyjności i oglądalności.
Szansa na sukces
W Hiszpanii od lat na zmianę prym wiodą Barcelona i Real, przez co jedyną większą atrakcją są mecze pomiędzy tymi drużynami (o tym za chwilę). Pozostałe zespoły z Sevillą i Valencią na czele muszą zadowalać się grą w eliminacjach Ligi Mistrzów albo Lidze Europejskiej.
Z kolei angielska Premier League to już od dawna zmagania „wielkiej czwórki”, która już niedługo za sprawą Manchesteru City może stać się „wielką piątką”. Swoje przysłowiowe trzy grosze w walce o mistrzostwo dorzucą też zwykle Aston Villa lub Everton co sprawia, że angielskie rozgrywki są atrakcyjne dla fanów piłki i nie tylko. W każdym meczu zawodnicy „gryzą” trawę w walce choćby o jeden punkcik i nikogo nie dziwi już, gdy Birmingham City pokonuje Manchester United…
Styl gry
Każdy kibic choć trochę interesujący się futbolem zna jedną z głównych różnic pomiędzy porównywanymi ligami. Jest nią wspomniany w nagłówku styl gry. Z tego właśnie powodu wielu zawodników zmieniających Hiszpanię na Anglię (lub odwrotnie) ma spore problemy z aklimatyzacją w nowym klubie. Primera Division jest chyba najbardziej techniczną liga na świecie. Oczywiście przygotowanie siłowe ma duże znaczenie, jednak nie jest ono aż tak istotne. Piłkę rozgrywa się głównie po ziemi, często środkiem boiska, choć to akurat zależy bardziej od taktyki.
Liga angielska dosyć znacząco różni się w tym aspekcie od jej hiszpańskiego odpowiednika. Przede wszystkim ogromny nacisk kładzie się na przygotowanie fizyczne. Technika ma tu nieco mniejsze znaczenie, głównie ze względu na często deszczowa aurę, która utrudnia dobre przygotowanie boiska i grę dryblerom.
Moc gwiazd
W obu tych ligach grają wielkie gwiazdy. Pomimo przenosin Żelika Premier League ma się kim pochwalić (Fabregas, Rooney, Drogba czy Torres). W Primera Division zobaczyć możemy natomiast m. in. Cristiano Ronaldo, Messiego, Ibrahimovica i wielu innych. Każdy widz szukający meczów z udziałem zawodników klasy światowej, znajdzie takowe w obu krajach.
Derby
Każdy mecz derbowy dostarcza kibicom wiele przeżyć, niekiedy doprowadzając ich do stanu przedzawałowego. Przykładem może być mecz Man Utd – Man City, wygrany przez Diabły po wspaniałym pojedynku 4-3. Takie spotkania na długo zapadają w pamięć i to nie tylko sympatyków obu zespołów.
Takich wielkich meczów zdecydowanie więcej jest w Premier League. Oczywiście, w Hiszpanii są Gran Derbi, ale na Wyspach elektryzujących pojedynków jest co niemiara. Weźmy chociażby pod uwagę takie klasyki, jak: Man Utd – Liverpool, Chelsea – Arsenal czy Man Utd – Man City. Pod tym względem angielska Premier League jest dużo atrakcyjniejsza, choć nic nie stoi na przeszkodzie, by obejrzeć też hiszpańskie święto futbolu.
Nurkowanie na ekranie
To, co najbardziej irytuje mnie w dzisiejszej piłce to symulowanie fauli, popularnie zwane nurkowaniem. Zawodnik pada jak rażony piorunem, a biedny arbiter dyktuje jedenastkę bo cóż ma niby zrobić? Sędzia nie komputer, czasem się myli, a czasem nawet chce się pomylić (pan Howard W.). Tutaj pozwolę sobie wyrazić swoją opinię na temat wprowadzenia możliwości skorzystania z pomocy powtórek wideo. Jestem jak najbardziej za wprowadzeniem tego przepisu tym bardziej, że podobny z powodzeniem funkcjonuje chociażby w siatkówce. Pozwoliłoby to skutecznie utemperować nie tylko symulantów, ale i boiskowych brutali.
Wracając do tematu, chociaż wspomniany wcześniej numer jeden wśród nurków Żelik biega teraz po hiszpańskich boiskach, to na Wyspach „aktorów” nie brakuje. Jeżeli chodzi o Primera Division to w ostatnim czasie mogliśmy oglądać kilka popisów aktorskich. Na uwagę zasługuje ten w wykonaniu Xaviego w meczu z Espanyolem. Hiszpan potknął się o własne nogi, a sędzia oczywiście nie miał wątpliwości, że był faul i podyktował karnego. Tym samym rozgrywający Blaugrany zapewnił Barcelonie trzy punkty.
Sędzia kalosz?
Jak większość czytelników Redloga jestem fanem United, dlatego więcej meczów oglądanych przeze mnie stanowią rozgrywki Barclays Premier League. Oczywiście kilka meczów Primera Division w sezonie także zawsze zobaczę. Zatem w tym akapicie porównam pracę sędziów.
Co z tego, że w Anglii są teoretycznie jedni z najlepszych arbitrów na świecie, skoro i tak podejmują oni często kuriozalne i trudne do wytłumaczenia decyzje? Przykład fatalnego sędziowania? Wystarczy popatrzeć na zeszłoroczny mecz United z Chelsea. Sędziowie liniowi dopatrzyli się przynajmniej dwóch spalonych, których tak naprawdę nie było, a akcje te najprawdopodobniej zakończyłyby się bramką dla Diabłów. Ponadto z powodu gapiostwa liniowego nie uznano PRAWIDŁOWO zdobytej bramki (chodzi mi o ten nietypowo wykonany rzut rożny, po którym do bramki trafił Ronaldo). Arbitrzy na Wyspach potrafią też nie podyktować ewidentnej „jedenastki”, bądź podyktować karnego dosłownie z kapelusza, o czerwonych kartkach za nic nie wspominając.
Nieco lepsze wrażenie zrobili na mnie sędziowie z Primera Division. Choć i im zdarzają się błędy mniej lub bardziej głupie, to jednak nie takie jak arbitrom Brytyjskim.
Mecze Hiszpańskiej ligi są na pewno mniej frustrujące, człowiek nie chce rzucić monitorem o ścianę patrząc co wyczynia sędzia, tak jak dzieje się to czasami oglądając Premier League.
Frekwencja na trybunach
W porównaniu tym nie mogło zabraknąć porównania frekwencji na stadionach. Co raczej oczywiste, dużo większa jest na Wyspach. Anglicy żyją piłką, tłumnie ściągając na mecze.
Statystyki mówią wszystko:
- średnia frekwencja w Premier League: 35 592
- średnia frekwencja w Primera Division: 28 478
Anglicy mają też świetną atmosferę na meczach, niewiele w tym względzie ustępując Polakom (niekoniecznie w polskiej Ekstraklasie, ale np. na meczach Reprezentacji).
Podsumowanie
Nie ma wątpliwości, że Premier League i Primera Division to dwie najsilniejsze aktualnie ligi. Zespoły w nich grające regularnie zdobywają cenne trofea. Każde spotkanie na Wyspach to wspaniałe widowisko, a mecze w Pirmera Division są zawsze niezwykle emocjonujące. Być może powyższe porównanie nie ma większego sensu, ale argumenty za i przeciw starałem się popierać przykładami przez co może choć trochę pomoże to wyłonić tą najlepszą ligę na świecie.
Autor: Michał „Baal” Surowiec
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:


(14 głosów, średnia: 3,29 na 5)







Sędzia nie komputer, czasem się myli, a czasem nawet chce się pomylić (pan Howard W.)
Czy sugerujesz że został „kupiony”?
na jakiej podstawie?
Dla mnie to stwierdzenie jest na poziome przedszkolaka – „polacy zremisowali bo podyktował karnego! Nie grali dobrze ale on podyktował karnego! co za pi…”
Całkiem całkiem, ale nie rozumiem jednego… Czy kibicowi United wypada nazywać CR „żelikiem” (dwukrotnie)? Jest fantastycznym zawodnikiem, który zapewnił United tyle zwycięstw i dał nam tyle radości w ciągu tych 5 lat i nie rozumiem, o co ktokolwiek mógłby mieć do niego pretensje. Każdy jego dotyk piłki zapiera dech w piersiach i inspiruje, bo jest nie-wia-ry-god-ny! Zapewne nie mogłeś wyjść z podziwu dla jego niektórych zagrań i bramek kiedy występował w czerwonej koszulce, a teraz mieszasz go z błotem. Gratuluję postawy, naprawdę nie wiem skąd biorą się takie durnowate określenia na poziomie przedszkolaka…
Osobiście uważam, że należy mu się szacunek. Co by się nie działo, facet jest wielki i pozostanie w sercach kibiców z Old Trafford na długo. I nie mówicie mi, że nazwanie go „żelikiem” było pieszczotliwe czy też żartobliwe…
Nie zgodzę się odnośnie opinii zawartej w tekście na temat poziomu sędziowania. Liga angielska słynie ze świetnego tempa i płynnej gry, swoją rolę odgrywa tu m.in. to że na Wyspach zdecydowana większość arbitrów pozwala grać, natomiast w Hiszpanii rozjemcy są bardziej uczuleni na drobne faule, sędziują bardziej po aptekarsku czego wielu kibiców nie lubi. Błędy sędziowskie występują w każdej lidze, w Champions League ostatnio jest dramatycznie pod tym względem. Moim zdaniem w Premiership naprawdę nie jest najgorzej z sędziami.
Poza tym to „żelik” jest strasznie irytujące.
trafnie to podsumowales.
bez sensu. moze wylonmy, ktore swieta sa wazniejsze – Wielkanoc czy Boze Narodzenie?
podpowiem Ci – nie da sie wylonic ani jednego, ani drugiego.
Do tego brak znajomosci ligi hiszpanskiej, kiepska orientacja w derbach (derby Madrytu(!), Barcelony, Sevilli(!!) czy Walencji), bezsensowne uprzedzenie do C. Ronaldo, krotkowzrocznosc przy ocenie spornych sytuacji boiskowych (Xavi byl ciagniety za koszulke. ale zeby to wiedziec, trzeba ogladac derby Barcelony, a nie czytac subiektywne relacje..) sprawia, ze tekst jest po prostu kiepski.
Ja ostatnio probowalem porownac obie ligi na podstawie wystepow w europejskich pucharach. Przeanalizowalem ostatnich 15 lat, z ktorych jasno wynika, ze ok. 2003 roku skonczyla sie dominacja Hiszpanow, a zaczela klubow angielskich. Krzywa zalamuje jedynie ostatnia edycja LM (poniewaz bralem pod uwage rowniez spotkania pomiedzy zainteresowanymi, a nie tylko ilosc druzyn i ich osiagniecia), ale obecna Barca jest ewenementem. Jesli dodac do tego brak L’poolu juz w 1/8, duze szanse na odpadniecie Chelsea i Arsenalu oraz awans Realu, sytuacja moze sie zaczac zmieniac.
Jezeli chodzi o osiagniecia w tym okresie to wychodz pol na pol. I to sa drogi autorze fakty (ktore jesli chcesz moge gdzies zamiescic), a nie opinie typu „Hiszpan potknął się o własne nogi”..
Ale jesli chodzi o frekwencje kibicow to i tak Bundesliga przewyzsza lige angielska, zreszta poziomem kibicowania rowniez.
A Premier League na pewno jest bardziej wyrownana, o tytul przed sezonem typuje sie 4zespoly i do tego o walke o 4miejsce typuje sie takie kluby jak Man City,Tottenham,Aston Villa i Everton.
A w Primera Division? Mistrzem bedzie albo Barca albo Real.
goomc podpowiem Ci, ze kazdy chrzescijanin powie, ze najwazniejszym swietem jest Wielkanoc.
każdy katolik powie że Wielkanoc. Odłamów chrześcijaństwa jest wiele. Tak tylko dla sprostowania… Pozdrawiam
A czy główną prawdą wiary CHRZEŚCIJAŃSTWA nie jest to, że Jezus Chrystus zmartwychwstał?
Co do tekstu – mało tego, mało, do przeczytania w minutę, bez jakichś głębszych przemyśleń, do tego dosyć mało faktów… bida.
Nie sugeruję tego, po prostu jako kibic naszej Reprezentacji nie moge pogodzić się z ta decyzją.
Oczywiście darze go nadal wielkim szacunkiem i uważam go za najlepszego obecnie zawodnika. A „żelik” to po prostu jego kolejna ksywka. Równie dobrze mógłbym napisać Cris. Jeśli kogoś tym uraziłem, to przepraszam, niech nie bierze tego do serca. Kolejnym razem już tego nie użyję.
Akurat oglądałem tą sytuację i jestem innego zdania.
„Nie sugeruję tego, po prostu jako kibic naszej Reprezentacji nie moge pogodzić się z ta decyzją.”
Nie możesz się pogodzić, nie zgadzasz się z decyzją sędziego, ponieważ popełnił błąd. W tekście natomiast napisałeś tak, jakby Webb świadomie podyktował niesłusznego karnego. Czyli sugerujesz, że został kupiony, bo niby z jakiego innego powodu miałby to robić? Myślisz że nie lubi polaków, czy co? Howard był w tym meczu obiektywny, popełnił wielki błąd, a w zasadzie dwa, bo bramka dla Polski padła ze spalonego. Ale po co o tym pisać, no nie? Ważne że im podyktował karnego, co z tego że nie gwizdnął na naszą korzyść offsideu.
A co do tekstu to fakt, nie jest on moim najlepszym… No ale niedługo postaram się poprawić, a za krytykę oczywiście dziękuję. Przyda się przy pisaniu następnego tekstu.
„Na uwagę zasługuje ten w wykonaniu Xaviego w meczu z Espanyolem. Hiszpan potknął się o własne nogi, a sędzia oczywiście nie miał wątpliwości, że był faul i podyktował karnego”
http://www.youtube.com/watch?v=tJ-nqHEf4tc
Prosze bardzo, filmik na którym Xavi doprawdy nurkuje nie ma co! Brawa dla redaktora
za coś takiego nie dyktuje się karnego. Może i go pociągnął, ale ten stał dalej, a wywalił się biegnąc do tyłu. Nie słyszałem nigdy żeby Howard sędziował ligę Hiszpańską.
Neźle, nieźle… widać że serca włożonego w pisanie tego wywodu co niemiara. Fakty wygooglowane, wywikipediowane, okraszone pięknym słownictwem i przystępnie podane.
„Swoje przysłowiowe trzy grosze w walce o mistrzostwo dorzucą też zwykle Aston Villa lub Everton…” – !?
„Każde spotkanie na Wyspach to wspaniałe widowisko” – przyznaj, do napisania powyższego zainspirował Cię pojedynek z ostatniej kolejki: Man City – Liverpool, czyż nie?
„Anglicy mają też świetną atmosferę na meczach, niewiele w tym względzie ustępując Polakom (niekoniecznie w polskiej Ekstraklasie, ale np. na meczach Reprezentacji).” – niezłe porównanie, atmosfery angielskich ligowych boisk do klimatu na meczach naszej kadry. Swoja drogą skoro ta ich atmosfera taka świetna to pozazdroszczę soundsystemu, mniemam że to solidny zestaw 7.1.
Do reszty tekstu nie mam zamiaru sie odnosić bo szkoda czasu („Żelik”; „Moc gwiazd”; nie uznana bramka etc)… Tekst nie ma ładu, składu, ani większego sensu. Niezłą wizytówkę sobie redakcja redloga wystawia skoro uznała że to tekst na poziomie… Pozdrawiam. H.
Marcin-”Sędzia nie komputer, czasem się myli”
wyraźnie nie znasz mojego Kompa., ale musze prznać, że bywa, iż jest lepszy od sędziego
:)
Pernia grałeś kiedyś w piłke? FIFY nie licząc?
Karny został zasłużenie podyktowany. Łatwo dostrzec, że Xavi stracił równowagę kiedy obrońca puścił jego koszulkę.
Nie zmienia to jednak faktu, że utrzymałby się na nogach gdyby mu na tym zależało. Dodatkowo „przyaktorzył” i jego upadek wyglądał bardzo realistycznie – na sędziego podziałało. Nie pozostaje powiedzieć nic innego niż 1:0 dla Xavi’ego. ; )
Nie ma wątpliwości, że za koszulkę Xavi był pociągany, ale w PL takich sytuacji są dziesiątki, a karnych z tego nie ma. Wiem też, że w Hiszpanii sędziowie są bardziej skrupulatni, ale gdyby nie podyktował jedenastki, to afery by nie było.
Mam nadzieję, ze nie dostanę za to w ucho… Jeśli ktoś chce poczytać inne moje teksty (ostatnio o Ekstraklasie) zapraszam na http://michal24s.blox.pl/html
Bądź jeszcze łaskaw przyjacielu, odnieść się do tego co napisałem Ci wyżej… będę wdzięczny.
H,
powiedz szczerze, czy oczekujesz, że Baal będzie się przed Tobą kajał? Ma przeprosić jeżeli korzystał z Wikipedii? Albo kontynuować bezcelową rozmowę o tym, że z definicji każdy mecz Premier League jest o mistrzostwo Anglii, więc nawet jeżeli ostatecznie Everton nie zajmie nawet miejsca w pierwszej czwórce, ale wygrał zarówno z United jak i z Chelsea, to już wrzucił swoje 3 grosze do walki o tytuł.
Napisał już, że nie był to jego najlepszy tekst, i że postara się poprawić. Czego chcesz więcej? Napisałeś swoje, nie dostałeś odpowiedzi – 1:0 dla Ciebie. Wygrałeś.
Tyle.
Trafne podsumowanie. Nie wiem, @H, dlaczego próbujesz rozpętać burzę na forum, ale wg mnie jest to zupełnie niepotrzebne. Każdy powiedział, co ma do powiedzenia, ale nie wdawajmy się w jakieś spory, bo nie o to tutaj chodzi.
@mlody.gryzek
myslalem, ze na forum czy blogu chodzi o to zeby dyskutowac, a nie wygrywac 1-0. Ty nie masz nic do powiedzenia w temacie felietonu, wiec sie nie udzielaj, bo takie posty jak Twoj nic nie wnosza, a co najwyzej irytuja.
a jesli pytasz czego H chce wiecej, to Ci podpowiem – odpowiedzi. bo regula na blogach jest, ze autor tekstu prowadzi dyskusje ze swoimi czytelnikami, ktorzy poswiecaja mu czas na czytanie i komentarz. Niestety na redlogu co raz czesciej autorzy maja „gdzies” to co pisza komentujacy, bo albo nie chce im sie tlumaczyc z blednych tez, albo najzwyczajniej w swiecie nie maja za wiele do powiedzenia w temacie (bo tekst powstal w oparciu o google czy wikipedie, a wiedzy w glowie brak:/)
@PanŚliw9 – wydaje mi sie, ze spory na forum sa naturalne. a burzy na forum nie ma i nie bedzie, bo autor tekstu na polemike nie ma ochoty.
@ goomc
Też mi się wydaje, że forum czy komentarze są po to by dyskutować. Niekiedy tylko nie da się takiej dyskusji prowadzić, bo, co sam zauważyłeś, czasami ta druga osoba nie ma wiele do powiedzenia (najczęściej z braku argumentów, bądź po zorientowaniu się o popełnieniu głupiego błędu). Jak więc wyobrażasz sobie prowadzenie dialogu z osobą, która nie ma już nic więcej do powiedzenia, albo, co gorsza, przeprosi (poniekąd) za to co napisała (informując, że tekst nie jej nie wyszedł)?
Poza tym, nie uważam, żeby autor tekstu miał zawsze obowiązek dyskutowania z czytelnikami. Pisząc felieton, w którym przekazuje się swoje racje można wyczerpać temat – przekazać wszystko co miało się do przekazania – i w takim wypadku też nie widzę sensu dalszej rozmowy, która ograniczałaby się tylko do powtarzania tego co już zostało napisane.
z druga czescia Twojego postu sie zgadzam. czasem zdarza sie Stecowi, ze nie mam ochoty i nawet reka na klawiaturze mi nie drga by odpisac, bo jest pozamiatane.
Natomiast nie wydaje mi sie, zeby autor nie mial nic wiecej do powiedzenia. Jesli porusza sie dany watek to poniekad powinien byc on z jakiegos powodu intrygujacy, co sprawia chec poglebienia tematu.. a statystyki z ostatnich 15 lat powinny byc interesujace.. :)
spoko. wiadomosc podprogowa zrozumialem, kibicujemy w niedziele i dyskutujemy pod innym textem.
pozdro
Szczerze: nie chodzi o to aby ktokolwiek się przedemną kajał. Tym bardziej nie chodzi o korzystanie z Wikipedii – wręcz przeciwnie gorąco do tego zachęcam – te wszytskie liczby i fakty okrasić własnymi słowami, wykorzystać do swych celów… i masz jeden z lepszych sposobów na suplementację swego wywodu, czyż nie? A skoro jego słowa interpretujesz w ten sposób: „…ale wygrał zarówno z United jak i z Chelsea, to już wrzucił swoje 3 grosze do walki o tytuł.” – to czy nienależałoby z drużynami Evertonu i Villi wymienić wszystkich pozostałych (alternatywnie tych które zdołają uszczknąc cokolwiek [ba, choćby bramkę] przeciwko drużynom title race’ującym się!?). A skoro sami piszecie o sobie że jesteście miejscem dla wymagających/inteligencji to nie dziw się że czegoś oczekuję. Zatem skoro autor odniósł się do komentarza to byłoby mi miło gdyby i do mojego się raczył odnieść. A wikłanie Webba w kontekście zdarzeń z Euro w moim mniemaniu większego sensu nie ma (stworzyć na forum wątek ‘GORZKIE ŻALE’ – zakładkę ‘retro gorzkie żale’ i gra muzyka). Poza tym jeśli w tym wszystkim chodzi o dysputę to autor artykułu nie powinnien wywieszać odrazu białej flagi, uważam że tylko krowa nie zmienia zdania – zatem otwarty jestem na wszelakie punkty widzenia… ale trzeba tę rękawicę podjąć. Bacząc na powyższe wychodzi na to że dobry spamer nie jest zły (nie urażając Michała [serio bez intencji obrazy autora]). Pozdrawiam serdecznie. H – part-time barnstormer – BIG TIME CHARLIE.
Nie wiem czy „dobry spamer nie jest zły”, ale czasami jest mi smutno jak nie mam co czytać w internecie. Co więcej nawet słabszy tekst może czasami zawierać trafne spostrzeżenie, które odmieni mój tok myślenia czy też rzuci nowe światło na temat, czkolwiek jak zaczynam czytać coś bardzo złego, to z kolei szybko przestaję.
Dobrze, że od Redloga oczekujesz dobrych tekstów – mam tak samo. Ważne jest także, żeby rozmowy w komentarzach stały na wysokim poziomie. Niestety, moim zdaniem, nie byłeś w stanie prowadzić dyskusji z autorem. Twoje argumenty były zbyt trafne i zabiłeś dialog zanim jeszcze się tenże narodził. I nie, nie uważam, że to coś złego z Twojej strony. Tylko po tym co napisałeś próby polemiki musiałyby wyglądać śmiesznie, więc nie dziwię się, że się ich nie doczekałeś. Jednakże zachęcam do podejmowania kolejnych prób ;), tylko nie widzę potrzeby znęcania się na autorem po tym gdy przyznał się, że tekst ten nie był najwyższych lotów.
Pozdrawiam.
Hmmm… wierzę na słowo że Ci smutno. Jak się już internet do końca doczyta, Frank Horrigan od dawna leży pokonany – GECK odzyskany, to się nie dziwię że smutek puka do twych drzwi. Są tacy co prawią że go można spróbować utopić (ale póki co nie zdołali tego zrobić, chociaż perków odpowiednich zgromadzili co nie miara i experiencu mają wbród)… – to są ci z tej grupy;… tej co to oni tacy nie chcą być do końca transparenti ;).
Mam nadzieję że włączyłeś za wczasu opcję dystansu [distance mode: on] w przeciwnym wypadku mogłeś wziąć do siebie moje wcześniejsze słowa. Inną sprawą to że tego dystansu trza niekiedy mieć więcej niźli Wimbledonowskie trafienie Beckhama i gol „ŻELIKA” na Dragao razem wzięte ;). A odnośnie DerGol-a (w wolnym tłumaczeniu redloga): przykro mi bardzo że wielu z was nacechowanych jest niesamowitą krótkowzrocznością i że potraficie pomyje na innych lać wiadrami przy okazji żółci swej im nie żałójąc. I pola widzenia wcale nie tzreba tu mieć niczym sferyczna panorama czy jakiś ‘szerokokąt’ żeby to dostrzec gołym okiem. To przykre…
Na koniec: jeśliś łaskaw kolegę swojego redakcyjnego, którego do tablicy wywołano – a on teraz niczym ten wspomniany Godot, poproś o podanie mailowego adresu. Chodzi o pana ‘syna Albionu’*, tego lada Lancashireowego co to ‘MANY MECZY MANU’ się naoglądał, dyżurnego huliganina dergola. Tego jegomościa co sie pod avatarem samego boga wojny kryję. Kojarzysz kolegę? ACID CASUAL – AX1D znaczy się. Z góry dziękuję.
H – part-time barnstormer – BIG TIME CHARLIE – (i od teraz pewnie Hellraiser as well?)
*should have been born in England.
Po pierwsze tak: próbuje coś napisać na jutro, bo mi się wydaje, że mam nie banalny pomysł na napisanie dość banalnego tekstu, robię lekcje na niedziele do szkoły, a Ty mnie jeszcze zmuszasz do wysilania szarych komórek i odnajdywania wszystkich ukrytych znaczeń. Więc wybacz, ale pełnie Twojego posta będę w stanie docenić pewnie dopiero jutro wieczorem. Niemniej… alegorie fajne, ale nie jesteśmy tu po to, żeby sobie słodzić ;)
Po drugie: łącze się z Tobą w bólu i it breaks my heart to say this ale część z nas nacechowana jest krótkowzrocznością. Chociaż uważam to stwierdzenie za krzywdzące ponieważ upycha ono kilku, kilkunastu ludzi do jednej osobowości i każe mi odpowiadać za zachowania pozostałych osób piszących na tej stronie. Z czym, jako iż jestem indywiduum, nie mogę się pogodzić, a wciąż mam nadzieję, i tej nadziei się trzymam, że zarzuty o hipokryzję, ponieważ baaardzo jej nie lubię, mnie osobiście nie dotyczą. I dlatego przechodzę do…
Po trzecie: o czym piszesz wiem doskonale (jakkolwiek avatar został zmieniony bodajże na kota z reklamy Heyah – od razu uprzedzam, że nie wiem czy była to jakaś symboliczna przemiana). Rozmowę, póki trwała, śledziłem uważnie i pomimo, iż nie zamierzam się opowiadać po żadnej ze stron (ponieważ mój obraz rzeczywistości jest w dużej mierze wytworem mojej wyobraźni, a nie prawdziwych obserwacji (kilkanaście meczy okręgówki (Lechia pany!, hehe), oraz po jednym B klasy, Community Shield, Carling Cup oraz Śląsk 4:0 Odra (fuck yeah!) w Ekstraklasie jesienią), poza tym wystarczająco dobrze, z kolegą goomc, radzicie sobie bez niczyjej pomocy, prezentując przemawiające (przynajmniej do mnie) argumenty). Chciałbym natomiast zwrócić uwagę, że pomimo, iż najprawdopodobniej nie będzie Ci dane doczekać się odpowiedzi na komentarze zarówno z tego tematu, jak i tego o kulturze kibicowania, tak jest ta jedna różnica: tu autor przyznał, że tekst nie został najlepiej zrealizowany, tam adwersarz wyszedł bez słowa. I tylko dlatego tu jest mi przykro autora, a tam… bawcie się dobrze ;)
zaraz zaraz,
żadnego dyżurnego huligana, bo ja się huliganką zajmuję z pozycji teoretyka raczej. z bicia się wyrosłem ładnych parę lat temu, chyba wraz z zaręczynami. tak to czasem baby robią z człowiekiem.
synem Albionu nie jestem, ale żałuję. może adoptowanym trochę, wtedy ok. i nie pisz, że niczym Godot, bo różni ludzie różne rzeczy na głowach mają, a świat nie kończy się na redlogu i dyskusji z.. literą. dopóki radzio nie zacznie mi płacić, czas muszę dzielić na rzeczy ważne i ważniejsze.
mail już poszedł.
miedzy wodke a zakaske wrzuce swoja uwage, a raczej zal, ze Twoje spostrzezenia sa jakie sa, ale sa smutne. nie udzielam sie tu dlugo (glownie z powodu moich byc moze blednych przekonan, ze kibice United to w glownej mierze malolaci, ktorzy znaja tylko United-hegemona i nie wiedza, ze niektorzy czekali 31 lat..) ale widze, ze masz wieksze doswiadczenie w dyskusjach na tutejszym blogu i martwi mnie ignorancja o ktorej piszesz.. rzeklbym – zabiles mi cwieka. Panie Baal, Wiktorze Warchalowski, AX1D – nie idzcie ta droga!
a skoro odpowiedzi od autorow nie uraczymy, to po co jest tu wlaczona mozliwosc komentowania?
„bawcie sie dobrze” :D
Mam 23 lata i zakochałem się w klubie, który był najlepszy na świecie. Przed potrójną koroną, ale zdobycia tejże dobrze nie pamiętam. Zakochałem się w United na Sensible World of Soccer i Manchester United, grach komputerowych. Widziałem, że ta drużyna jest najlepsza i zawsze uważałem się za ich kibica. Meczy nie oglądałem dużo w telewizji, na boisku czasu spędzałem niewiele więcej. Około sezonu „niezwyciężony Arsenal” wszystko się zmieniło, a piłka powoli staje się moją obsesją. Znam tylko Manchester – hegemona, a Ferguson jest w tym klubie więcej niż ja jestem na tym świecie.
Dużego doświadczenia w dyskusjach na Redlogu chyba nie mam, ale jeżeli autor tekstu odpisałby na inne komentarze, a mój by pominął, albo na odpowiedź musiałbym czekać prawie tydzień, to w obu przypadkach nie nastawiałbym się na kontynuację rozmowy.
Do Twojego apelu nie dołączę się jedynie z jednego powodu – ja nie chcę zmieniać świata, nie chcę zmieniać ludzi, których nie znam. Podzielę się swoją opinią, chętnie wysłucham opinii innych, ale nie chodzę po świecie i nie nauczam ludzi jak mają żyć. Aczkolwiek inicjatywa jest dobra, tylko może ja jestem zbyt leniwy, może nieznane osoby są mi w gruncie rzeczy obojętne, może jestem człowiekiem małej wiary i nie widzę dla ludzi ratunku.
Pozdrawiam :)
Wielki nieobecny (póki co nieobecny) napisałby zapewne: „‘luX’ temat bo żywiołowo zareagowaliście” – zatem niech dysputa trwa! Granice dobrego smaku póki co przekroczone nie zostały, a jeśli – to zaledwie w sposób a’la trafienie Pedro Mendesa w meczu United – Tottenham (4.01.2005 Old Trafford). Czyli tak ‘nie całym obwodem’ ;), a jeśli i sam ‘strażak’(i nie chodzi tu o AX1Da) raczy głos zabrać to byłoby miło gdyby analogicznie do sędziego liniowego (do spółki z głównym – gwoli dopowiedzenia) się zachował – i swej chorągiewki nie raczył podnieść… To be continued.
H – (part-time barnstormer) – BIG TIME CHARLIE
Nomen omen niezły człon artykułu: „czyli gdzie dwóch się bije…”
- jeśli ta metaforyczna chorągiewka uniesiona nie zostanie to
polemika może być jedną z lepszych na redlogu so far [o ile odpuszczone mi zostanie nazwanie blogu DerGol-em ;) ]
(Niech poszkodowany [przynajmniej w oczach niektórych], autor artykułu – na wspomnianą przeze mnie sytuację z meczu zerknie i choćby na jej podstawie napiszę o sędziowskich pomyłkach)
Mateuszu: wiesz czemu ten „adwersarz wyszedł bez słowa”? Chcesz wiedzieć? Napisałeś że: „nie chcę zmieniać ludzi, których nie znam.” & „może nieznane osoby są mi w gruncie rzeczy obojętne”. Otóż ja się pofatygowałem i autora wpomnianego przez Ciebie artykułu odnalazłem na jednym z rodzimych portali społecznosciowych! Tylko po to aby przekonać się kto oprócz imienia i nazwiska stoi za objaśnianiem mi Wyspairskiej kultury pubowej. Spójrz na zdjęcia autora na tym zacnym portalu i odpowiedz mi (alternatywnie ‘goomc’-owi[?]) na pytanie: Czy uważasz Wiktora za odpowiednią osobę do objaśniania fenomenu tamtejszej kultury pubowej!? (miej na uwadze również czas który spędził w Albionie). Jeśli Twoja odpowiedź jest twierdząca – to gnam po wszelakiej maści kremy do pielęgnacji twarzy, regenerującę, pod oczy, przeciwzmarszczkowe i inne z serii dnaage. Bo skoro autor artykułu zdołał na zdjęciach tak sukcesywnie ukryć reperkusję jakie niesie ze sobą spędzanie czasu w pubie – to i mi to musi pomóc!.
Wyszedł Wiktor bez słowa bo cieżar dysputy wziął na swe barki wiadomo kto. Ty również na siebie przyjąłeś moją krytykę tego artykułu, co ciekawe oboje uszy po sobie zostawiliście (Ty na mój kontrargument juz nie odpowiedziałeś, a redakcyjny przyjaciel pomimo tzw. napinki, rakiem się zaczął wycofywać „nie jestem jednak, nie uważam się i nie chciałem się przedstawić, jako ekspert w temacie, więc jeśli Twoje oczekiwania aż tak urosły, że liczysz na upadek z krzesła, to studzę je zawczasu”)
Sprawa pokrewna to artykuł dżentelmena któremu zawdzięczam zdefiniowanie na nowo pojęcia fanatyzmu: „Dla swojej największej miłości – Manchesteru United jest gotów do wielu wyrzeczeń. Nawet, kiedy wraca zmęczony po całonocnym maratonie filmowym, nie przepuści meczu Czerwonych Diabłów.”. Kolega szanowny żali się iż jako prawdziwy kibic notorycznie jest utożsamiany z chuliganami i wandalami! Nie jestem pewien czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach ‘Łukiego’ by postawił w jednym rzędzie z chuligano-wandalami (których on z kolei „upycha do jednej osobowości i każe mi odpowiadać za zachowania pozostałych” [cytat z Ciebie]). Rozumiem że po sukcesywnym pozbyciu się śledzika z profilu nadszedł czas na rozprawienie sie z chuliganami i wandalami? Pobudki zacne ale to może wcale takie łatwe nie być. I nawet jeśli skleci sensowny łańcuszek który zrzeszy kultowe 70% społeczności czy to tej nk-owej czy redlogowej to zjawiska w ślad śledzika wcale a wcale mogą nie pójść I’m affraid.
Zresztą jeśli ktokolwiek porusza takie tematy i nie raczy słowem wspomnieć o klasyku klasyków samym Le Bonie i jego ‘Psychologii Tłumu’ oraz innych publikacjach które cokolwiek konstruktywnego do takiego zagadnienia mogą wnieść – to wybacz ale autorytetem cieżko będzie mi go nazwać. Co najwyżej w mych oczach osoba taka/osoby takie jawiły się będą jako te szukające taniego poklasku i blichtru poprzez podejmowanie trudnych tematów!
Jeśli sobie życzysz bądź życzycie to jestem skory objaśnić co oznacza w mym przypadku określenie ‘part-time barnstormer’. No i dlaczego zacząłem Was szukać w sieci. Pozdrawiam. H – BIG TIME CHARLIE.
P.S. Się chyba wiceprezes pewnego stowarzyszenia ucieszy niezmiernie jeśli dane mu będzie przeczytać że w Amigowy (chyba tylko Amigowa wersja sie ukazała, o ile się nie mylę) ‘Manchester United’ pomykałeś. No i ten Sensible ‘od Milanu do Sokoła Pniewy’ Soccer. ;)
Ja na portalach społecznościowych odnajduję jedynie dobrych znajomych, oraz sporadycznie ładne dziewczyny, więc, o ile autor artykułu nie zalicza się do żadnej z powyższych grup, wybacz, ale będę kontynuował ocenianie go po tym co napisze, a nie po tym jak wyglądaja. Niemniej jednak z Twojej wypowiedzi wnioskuje, że Wiktor nie posiada wystarczającego doświadczenia, żeby objaśniać internautom na czym polega kultura kibicowania w Anglii i nie zamierzam z Tobą polemizować na ten temat. Nie mam do tego odpowiednich kwalifikacji, ani nie jestem też osobą odpowiedzialną za wypowiadanie się w tej kwestii.
Napisałeś (w 2 akapicie), że nie odpowiedziałem na twój kontrargument. Ja w temacie kibicowania się pod tamtym tekstem chyba nie wypowiadałem, a w odpowiedziach udzielonych pod tym tekstem napisałem to co wiedziałem i albo nie znam odpowiedzi na Twój argument, albo (pewnie ze zmęczenia, czy też ponieważ przez ostatnie kilkanaście godzin skacze między zakładkami, starając się robić kilka rzeczy na raz) musiał mi umknąć. Więc o ile tylko mi go przypomnisz, postaram się zaspokoić Twoje oczekiwania.
Co do objaśniania pojęcia „part-time barnstormer” to za sprawą Wiki, oraz niemałej wyobraźni jakiś mglisty obraz tego co ono oznacza już mam. Niekoniecznie właściwy jest to obraz, więc jeżeli uważasz to za stosowne, to, moim zdaniem, nie krępuj się tylko podziel się z nami tym, co miałeś na myśli. Jest to jednak całkowie up to you i jakiejś wielkiej potrzeby też nie odczuwam, żeby się koniecznie dowiedzieć co miałeś na myśli.
A tymczasem widzę, że przyszedł sam autor, więc chyba już będzie w stanie wypowiadać się sam za siebie. Postaram się kontynuować śledzenie (niekoniecznie na śledziku – wyłączyłem ;) wszystkich wątków tej rozmowy, ale naprawdę nie chcę wypowiadać się w imieniu innych ludzi, więc ograniczę się do odpowiedzi na zarzuty/pytania stricte do mnie. Szczególnie, że zadanie domowe wciąż nie skończone, a swój czas muszę podzieli również na obejrzenie pierwszej połowy Chelsea – City (przed zajęciami), spotkanie się ze znajomym (po zajęciach) jak i możliwy brak regularnego dostępu do internetu od poniedziałku.
Się dyskusja widzę wywiązała.
Nie przeczę, ze frekwencję na stadionach wygooglowałem. Kolejność znałem od dawna, ale chyba nikt nie każe tego zapamiętywać?
Nie zgadzam się jednak z tym, że pisałem go od tak, bez serca. Jak już mówiłem nie jest to mój najlepszy, a chyba jest nawet tym najgorszym moim tekstem. Jednak trochę pracy w to włożyłem, na kolanie nie był pisany.
Niekoniecznie. Większość pojedynków jest naprawdę ciekawa, także z udziałem United. Oczywiście słowo „każde” należy tu traktować nieco z przymrużeniem oka.
Obowiązku nie, ale chęć jak najbardziej.
Hmmm, czytałem twoją wypowiedź kilka razy i nie wiem do końca jak mam to rozumieć. Oczywiście nie obrażam się za to, jednak nazywanie mnie spammerem nie kojarzy mi się zbyt dobrze. To tak, jakbym pisał tylko po to, by zawalić czymkolwiek Redloga… Takich intencji z pewnością nie miałem.
Nie czuję się takowym. Przecież o to chodzi, żeby dyskutować.
Witam serdecznie samego zainteresowanego!
Miło że się odezwałeś, jak widzisz dyskusja ‘lekko’ zdygresowała od wątku samego artykułu. Obawiam się że pomimo Twojego postu tendencja ta będzie się utzrymywała; ba, śmiem twierdzić że przy dobrym wietrze ‘komentarzowa zwrotnica’ poprowadzi wywołanych na zupełnie inn(e)y tor(y). Wychodzi na to że zniszczyłem Ci debiutancki artykuł(?). Jeśli ktokolwiek odważny przebrnie przez komentarze to nie sądzę aby w głowie ostała mu się frekwencja z choćby angielskich stadionów. Trza się było pojawić zanim śliwka wpadła do kompotu, a po obiedzie ostał się jedynie posmak musztardy. (czytaj: zanim głos zabrał za Ciebie Pan ‘młody.gryzek’ aka Mateusz ‘straight edge’ Gromadzki). Ale nie ma tego złego – artykuł ma szansę na bycie wysoce komentowanym ;). Żeby chociaż lekko zawiało konstruktywnoscią oto garść tzw. tips & tricks:
1. Uogólnienie (instantia) – rozszerzając wypowiedź przeciwnika poza jej normalne granice (bardziej ogólnikowe twierdzenie łatwiej zaatakować).
2. Dać przeciwnikowi do wyboru między proponowaną przez nas tezą a przejaskrawioną antytezą. (Szare obok białego wydaje się czarnym, a obok czarnego wydaje się białym).
3. Przedstawić przeciwnikowi jakiekolwiek słuszne, choć nie oczywiste, stwierdzenie. Jeśli odrzuci (przez podejrzliwość) – wykazujemy, że jest słuszne i triumfujemy; jeśli przyjmie – mamy plus, bo zgodził się z naszym twierdzeniem.
4. Kiedy przeciwnik postawił mocny kontrargument, wykorzystać podwójne znaczenie tego, co powiedzieliśmy, mimo że początkowo nie o to znaczenie nam chodziło. **!Chyba się Pan Mateusz do tego zastosował starając się ratować Cię z opresji – tak przypuszczam. Obawiam się że nie poskutkowało! ;)
5. Mutatio controversiae: Widząc, że przeciwnik podąża argumentacją, którą nas pobije, wytrącić go z biegu, zmienić temat, odwrócić uwagę. **bo się salwował tym punktem! Tonący brzydko się chwyta, oj brzydko! **
6. Argumentum ad auditorem – jeżeli ktoś dobrze zna się na rzeczy, może użyć argumentu sprzecznego z prawdą, wiedząc, że nikt ze słuchaczy nie jest na tyle zorientowany w materii, aby to zauważyć.
7. Dywersja: Widząc, że zaczynamy przegrywać, rozpoczynamy mówić zupełnie o czymś innym, jak gdyby to było argumentem przeciwnym (bezczelne, kiedy nie dotyczy to w ogóle tematu dyskusji).
8. Jeśli przeciwnik ma rację, ale użył błędnej argumentacji, obalić argument, uznając, że obaliliśmy całą tezę (chyba najczęstsze zagranie w nieuczciwych dyskusjach).
Poza tym rzeczy o których mało kto pamięta, czyli:
1. Należy wypowiadać się tylko w tym przypadku, kiedy się ma do przekazania wartościowe informacje;
2. Należy podawać w zasadzie tylko takie informacje, których znajomości u odbiorcy nie ma się prawa zakładać;
3. Należy używać tyle i tylko tyle słów, ile potrzeba dla jednoznacznego i jasnego przekazu informacji.
A wracając do samego artykułu: drugi człon tytułu okazał się proroczy! „czyli gdzie dwóch się bije…” – jak widać po komentarzach, slugfest wywiązał się niezły! Ubaw po pachy! Nawet tzw. ringowi sekundanci się włączają od czasu do czasu aby też zadać parę punchy! Artykuł ma szansę na stanie się moim nr.1 – za wszelkie uszczypliwości pod Twoim adresem przepraszam. Dla uczestników dysputy mam nagrody (o ile ktokolwiek zainteresowany i będzie gdzie to wysłać [choćby pod adres jakiejkolwiek skrytki pocztowej]), zatem: otzrymujesz przyjacielu nowiuteński szal United; młody.gryzek – grę Sensible Soccer (obecnie mam tylko wersję na psx’a i megadrivea/ ale oferuję jakiś alternatywny tytuł!); Pan goomc – jakiś season review/ lekturę bądź parę fotografii z samego Heysel. Pozdrawiam serdecznie. H – part-time barnstormer – BIG TIME CHARLIE . Dajcie znać jak z tym adresem(ami), czy co? Może redakcja jaką skrzynke pocztową ustanowi i zainteresowanym gadżety porozsyła (bo nie wiem czy dam radę się pojawić na spotkaniach [Kraków/Gdynia])…
Tu cię zaskoczę. otóż nie. Zapraszam tu: http://redlog.pl/2010/01/06/transferowe-wspomnienia-2009-roku/
Czekam na twoją opinię.
Jak już pisałem- nie obrażam się, choć powodów znalazło by się kilka.
A co do tych tipsów&tricków, to sam je pisałeś/wymyślałeś?
I skąd ta chęć do rozdawania prezentów, czy raczej jak sam pisałeś nagród? Święta skończyły się dawno temu… :)
Przeczytam, przeczytam… bądź pewien. Czuję się zobligowany – szczególnie po tym jak mnie pewien 23 letni redlogowicz napiętnował! (na bloga Twojego już okiem rzuciłem!). Te tipsy&tricki to Schopenhauera – erystyka: czyli sztuka prowadzenia sporów. Polecam publikację, zakup sobie z allegro badź do lokalnego antykwariatu się udaj. Co do nagród: wcale się dawno nie skończyły, ale się zbliżają – wielkimi krokami! Patrz post nr.4 pod awoim artykułem (Pana ‘goomc’). Jak to pewien komentator powiedział po bramce Forlana na Anfield: Christmas has come early! Gadżetów trochę się zdołałem nabawić, a z racji tego że większego uczucia we mnie nie są w stanie obecnie wzbudzić to mogę je lekką ręką rozdysponować. QUIZ by można było zorganizować! – ten manusite’owski ze swoimi pytaniam niczym z rodzimego audiotele poległby w przedbiegach! Między Unitedowskimi questami, sugeruję pytania kalibru: czy Elvis żyję?, komu bije dzwon?, czy E=Mc2?, co ma piernik do wiatraka?, gdzie się podziały tamte prywatki? etc. (można by tego mnożyć w nieskończoność). I jakiś bonus w stylu: spłódź najlepsze popłuczyny – czyli od rzeczy piep..enia moc – tu jednak konkurencja wydaje się nader silna i każdy Unitedowski polski portal mógłby niezły skład wystawić… strach pomyśleć, ale jeśli ktoś się zainteresuję to ja ‘funduję’ nagrody! (serio – I’m serious as heart attack). Pozdrawiam.
P.S. Słoneczna gazetka w e-wydaniu w zakładce sport ma artykuł o fanie Manchesteru – Bolcie. Zerknij jaki (pierwszy)komentarz użytkownika ‘pudding’ :-)))
erystyka to sztuka NIE prowadzenia sporów, bądź, jeśli wolisz, sztuka prowadzenia sporów tzw. cheap way. wierzę, że język language nie jest Ci obcy, więc nie będę tłumaczył, o co mi chodzi.
chyba, że dla Ciebie erystyka, to sztuka prowadzenia sporów właśnie, a Twoim hobby antagonizm. to by w sumie wiele wyjaśniało ;)
Co do konkursu: http://redlog.pl/konkurs-swiateczny/
5 miejsce nie chwaląc się miałem, jedyne dwa błędy ostatniego dnia zrobiłem i skończyło się tak jak się skończyło… Pytanie nie należały do najłatwiejszych.
Troszeczkę pomyliłeś pojęcia. Jak najbardziej sędziowie w Anglii nie gwiżdżą każdej sytuacji co pozytywnie wpływa na tempo widowiska, ale popełniają również kardynalne błędy! Śmiem twierdzić, iż poziom sędziowania w Anglii to trzeci świat. Niestety taka jest prawda. Wystarczy obejrzeć kilka skrótów z każdej kolejki by dostrzec ogrom całej sytuacji. Szkoda, bo w kolebce futbolu takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.
Zamiaru najmiejszego nie mam z czyjegoś wyglądu tudzież wieku drwić (jeśli takich osób szukasz to polecam brać forumową/redlogowców – patrz przypadek pewnego Argentyńczyka. Im to napisz!). Wyobraź sobię syatuacje gdybym to ja prawił wszystkim o np. fitnessie, a ze zdjecia mego którym ochoczo nie chciałbym się legitymować wysnuć można by iż sylwetka ma od tej aerobiku instruktora daleka! Chcecie zaczerpnać brytyjskiej kultury pubowej!? (sip, sip…) Co mi zatem przyjacielu napiszesz o biesiadnikach pewnego lokalu po meczu Villa – West Brom. Mniemam że jeśli dokoptujesz zdjęcia redakcyjnej braci to nadal różnica nie zostanie spostrzeżona?
Pkt.2. Skoro Ci pomimo niezłej podzielności uwagi pamięć szwankuję to proszę Cie bardzo: “Swoje przysłowiowe trzy grosze w walce o mistrzostwo dorzucą też zwykle Aston Villa lub Everton…” – !? i w tym momencie niczym świnia w pomidory w…liłeś się Ty: „z definicji każdy mecz Premier League jest o mistrzostwo Anglii, więc nawet jeżeli ostatecznie Everton nie zajmie nawet miejsca w pierwszej czwórce, ale wygrał zarówno z United jak i z Chelsea, to już wrzucił swoje 3 grosze do walki o tytuł.”.
Raczyłem Ci kolego odpowiedzieć: „A skoro jego słowa interpretujesz w ten sposób: “…ale wygrał zarówno z United jak i z Chelsea, to już wrzucił swoje 3 grosze do walki o tytuł.” – to czy nienależałoby z drużynami Evertonu i Villi wymienić wszystkich pozostałych (alternatywnie tych które zdołają uszczknąc cokolwiek [ba, choćby bramkę] przeciwko drużynom title race’ującym się!?).”
Uciekłeś się do tanich knajackich erystycznych knyfów: „Kiedy przeciwnik postawił mocny kontrargument, wykorzystać podwójne znaczenie tego, co powiedzieliśmy, mimo że początkowo nie o to znaczenie nam chodziło.” a po mej ripoście uciekłeś sie do: „Mutatio controversiae: Widząc, że przeciwnik podąża argumentacją, którą nas pobije, wytrącić go z biegu, zmienić temat, odwrócić uwagę.” A teraz fakty trudno Ci skojarzyć!? Hmmm!? Najlepsze to że autor wcale bojaźliwie do tematu nie podszedł, obronił się nieźle – podczas kiedy już go skreśliłeś!. Poza tym z jego postów idzie wysnuć nastepujace stwierdzenie: „miękki wcale nie jestem, pomimo tego że tekst może nie najwyższych lotów to Pana ‘młodego.gryzka’ w mym narożniku sobie nie życzę (choćby w roli sekundanta) a jeśli ktoś mnie pogrąży – to mnie samego”. Po tym jak Cię ‘slapem’ uraczyłem to na domiar złego Cię z naroznika wypchnięto! ;)
Zatem WAŻĘ sobie ciebie LEKCE. Jetseś zwykłym JACEM. PA.
H – BIG TIME CHARLIE.
Twierdzisz, że „uciekłem się do tanich knajackich erystycznych knyfów” i „kiedy przeciwnik postawił mocny kontrargument, wykorzystałem podwójne znaczenie tego, co powiedzieliśmy, mimo że początkowo nie o to znaczenie nam chodziło” – otóż nie mógłbyś być bardziej w błędzie. Ponieważ:
Nie odpowiedziałem na Twój kontrargument, gdyż napisaliśmy już wszystko co mogliśmy napisać, bo ja zgadzam się z tym co Ty wysnułeś, czyli moim zdaniem obok Evertonu i Aston Villi można było wypisać również Birmingham, Stoke jak i Burnley. Wypisanie takich, a nie innych drużyn było jedynie subiektywnym wyborem pod wpływem oczekiwań co do gry danych zespołów. Przy czym musiałbym zaznaczyć, że jest to wyłącznie moja interpretacja – i najwyraźniej, skoro autor bronił swojej decyzji innymi argumentami, nie była ona interpretacją właściwą. Przy czym zaznaczam, po raz kolejny, że nie widzę siebie w roli osoby odpowiadającej na pytania skierowane do innych.
Masz jednak prawo twierdzić, że moim celem było, „widząc, że przeciwnik podąża argumentacją, którą mnie pobije, wytrącić go z biegu, zmienić temat, odwrócić uwagę”.
Mam nadzieję, że ta odpowiedź wyczerpała wszystkie Twoje dotychczasowe pytania skierowane do mnie. Z całą pewnością jesteś w stanie rozpocząć nowy wątek, ja niestety nie mam czasu, i szczerze mówiąc sił, ani ochoty, by tłumaczyć postępowania innych, jak również odpowiadać na zarzuty, których sobie moim zdaniem nie zasłużyłem. Niestety „mówca powinien wyczerpać temat – nie słuchaczy”, Tobie się ta sztuka niestety nie udała.
:*
Sztuka to się Tobie nie udała kolego! Ja bowiem podważam wszystko co sam wysnułem do tej pory! – i argumenty na to przedstawię niepodważalne! Czyli co? skoro się zgadzasz, to wszedłeś w furtkę którą Ci (wam) otwartą zostawiłem!? Taki oto jestem mr. hatchet man (nieźle, co!?)- nic naprawdę! (a jeszce lepiej jeśli się okaże że jestem zwykłym scumbagiem scouserem!) Pytań do Ciebie już nie mam. Ale wydaję mi się że o niejednego sezonowca (na którego tak narzekacie) jesteś w stanie zawalczyć single-handedly! Nie jest to łatwy gauntlet do podjęcia ale możesz go podnieść i wyjść z tego jako wielki wygrany! Chyba kogokolwiek po latch retrospekcje że to ‘młody.gryzek’ mnie przekonał do wspierania diabłów są bezcenne, czyż nie? Ci prześlę na niwie portalu społecznosciowego 3 trudne tematy dotyczące United, i czapka z głowy jeśli KTOKOLWIEK je choćby tknie! Dalej pisał nie będe bo musiałbym pić do… (sip, sip…). Wróg jest blisko Ciebie, jak masz zamiar się TU przekrzykiwać to może zechcesz w dysputach anglojęzycznych uczestniczyć? średnia wieku ok. 40 lat, impeccable English required a dysputy się zaczynają od składu Zairu i Haiti z ’74 [jak o Euro '96 i Pearceie będziesz prawił to cię nikt nie opluję], wchodzisz? (bacz na ludzi z ‘The Apostrophe Protection Society’ bą Ci to są dopiero nadwrażliwi). Polecam też niezłym gradem na odpowidnim glejcie się wylegitymować (choćby B, na CPE) ;) . Pozdrawiam. (ten co ma imion wiele)
tak czytam i czytam te komentarze i stwierdzam, ze przez Pana H przemawia taka pycha i samouwielbienie, ze az mi sie niedobrze robi. Na ilu meczach nie był, czego nie widział, nie czytał…
Nie chodzi Ci wcale, o rozmowe na dany temat tylko udowadnianie swoich racji i pokazanie jaki to jestes „higher level” (sorry jesli poziomem angielskiego Ci nie dorastam do pięt) W takim razie przyznajmy wszyscy: jestes mega kozak .
P.S. Kurde, wpieprzyłem sie w nieswój konflikt, zaraz chyba zostane potraktowany soczystym komentarzem na 20 wersów, już zaluje bo wiem, ze sie nie obronie :)
„Twój komentarz oczekuje na moderację” – pięknie! Znasz mnie Panie drogi – bo Ci tę droge otwartą pozostawiłem z premedytacją – ale ja znam i Ciebie. Wiem co robisz i czemu to wszystko służy! też znam ludzi z grona: ‘my to tylko tak etycznie ….(.)jemy!’… Do stołu zdążyłem nakryć, nie jednego – a 4! Jeśli uderzę to cała ta zabawa się zakończy! Czarnym scenariuszem jest opcja ze posłużysz za przykład Polaka godnego zaufania! A bana ci zgotuję, nie na forum czy blogu, ale w Manchesterze! [chociaż nie nabawiłeś sie nigdy/nigdy Ci się nie przydarzyło wizytowanie tego miejsca! 'czyli syndrom fana many meczy manu - jak streamy działają!;)] Pozdrawiam serdecznie. H – BIG TIME CHARLIE.
On city streets you need to
Be careful who you speak to
Or look at or touch
As that’s enough
To get you in too deep
Oh what a laugh to hurt one
Humiliate and merc one
A country in need
Where bloods don’t bleed
What are you going to do?
Victorian, Georgian, Roman or Norman
Before the Gregorian, violence breeds
Don’t matter what era, there’s always a fear there
Hop’s to make beer there, that’s all you need
It’s bait to be fateful but nasty and hateful
People aren’t grateful, they sow the seed
Into their offspring, most likely costing
Kids to be fostering idea’s that lead to
Fighting, biting
Run for your lives
Shanking, skanking
Run for you lives
Hitting, Spitting
Run for your lives
It’ll never change
We will never change
Run for your lives! ;)
Get your head down when hoods up
Don’t you look sharp or fix up
If weapons are words then don’t be heard
Silence equals peace
Tu sie Panie miły mylisz, ale brnij dalej w swoje wywody. Szczerze, to nawet z uśmiechem sie to wszystko czyta, czekam na więcej :)
panie karlosz kłejrosz to nie do ciebie było skierowna – ale skoro humor ci poprawić zdołało to endżoj.
Tak się wtrącę:
Czy to o mnie? Bo skoro twierdzisz Panie H, że mlody.gryzek/Mateusz mnie bronił, to ewidentnie wskazuje to na moją osobę. Na jakiej podstawie w takim razie (jeśli tyczy się to mnie) nazywasz mnie sezonowcem?
Nie followuj pana Queiroza. Skoro on ma zdolności do ‘mam talentowych’ kompetycji nie oznacza to że i ty musisz. Już chyba lepiej na obrońcy swym się wzorować – czyli być straight edgeowym indywiduum ;). Co do tych ‘mam talentowych’ umiejętności to piję tu (sip, sip…) do tego że słowo napisane przyciągacie do siebie niczym ci z magnetycznymi zdolnościami. W roli łyżek czy innych metalowych przedmiotów – słowo me, napisane. Zatem sami siebie olabelowaliście! (jakąkolwiek z tego konkluzje wyciągniecie panowie)
Pycha twa i samouwielbienie sprawiają że niedobrze mi się robi vs z uśmiechem sie to czyta! Czyli totalna ambiwalencja mam rozumieć? Jeśli zignorujesz mą pychę i samouwielbienie to pozostaną wersy które sprawiaja że usmiech na twej twarzy gości. Doprawdy bardzo mi miło. Nie mogę obiecać że obecny będę na zacnym blogu po meczach w których to podopieczni pewnego Pana nie zdołają na boisku korzystnego rezultatu wywalczyć. Mniemam że wówczas me wersy prawdziwym miodem na serce – gdyż wtedy wsród was min posępnych i słów gorzkich nie brakuje ;)
Skoro w tej komentarzowej sztafecie pałęczkę przejąłeś od kolegi to teraz: choose your destiny (jak to pewien głos obwieszcza w popularnej grze komputerowej) – w myśl zasady ‘chciałeś rower to pedałuj’. Jednak poziomy trudności takie jak: hard, very hard, extremely hard są disabled – gdyż to niwa blogu. I to nie takiego o którym się twój kolega w słowach następujących wypowiada: „w imię fałszywie pojętej demokracji i wolności słowa, pozwalacie wszystkim pisać wszystko, co wyraźnie obniża poziom serwisu w oczach czytelników”.
Posta pod tym akurat tematem jestem skory napisać jeszcze jednego, jeśli ujrzy on światło waszych monitorów (co problemu stanowić nie powinno bo niczego wagi ciężkiej nie przytoczę) to dowiesz się: czemu jumpnąłem na taki bandwagon, czemu to posłużyło i czego przez to dowiodłem.
H – BIG TIME CHARLIE
Wydaje mi się, że niejaki H to Pan MattMan. ;D
Mogę się mylić, ale obym się nie mylił, chciałbym go znowu tutaj.
Pomimo niecelnego strzału, gratuluję podjęcia trudu psychologicznej analizy. Miło wiedzieć że tęsknisz za look-alike’ami moimi (czyli tymi co kogoś tam resemblanceują ). Przedstawię się blizej zatem:
JESTEM TAKIM TYPEM KTÓRY CODZIENNIE WCHODZI NA STRONĘ PAJACYKA, POINTEREM NAJEŻDŻA MU NA BRZUSZEK ŻEBY DZIECIOM NAROBIĆ SMAKU A NASTĘPNIE ZAMYKA WITRYNĘ. Zwykłem z klawaitury* korzystać w której się przycisk ‘Capsk Lock’ permamentnie wcisnął, a w konatktach wszelakich nie omieszkam na innych powetować sobie własnych życiowych niepowodzeń i frustracji oraz okazać mej pustki uczuciowo-umysłowej. Jednak pustki tej można w pełni uświadczyć jedynie podczas kontaktów w realu (nie mylić z klubem w którym nasz compatriot para się benchwarmingiem). Ja również odnalzałem na blogu parę osób tak bliskich memu sercu, czuję się wspaniale kiedy czytam:
„Czerwone Diabły zdobywają trofeum. Rozpiera mnie duma. Mój klub, MY zdobyliśmy puchar. Znowu okazaliśmy się najlepsi. Widząc dekorację zwycięzców, czuję się jakbym wznosił puchar razem z Sir Alexem i zawodnikami. Skaczę z radości. Po twarzy spływają mi łzy. Łzy zwycięstwa. Całuję diabełka na piersi. Wieszam za oknem szalik w dumnych, diabelsko czerwonych barwach. Czasem odnoszę wrażenie, że cieszę się z tego triumfu bardziej niż zawodnicy na murawie. No ale w końcu to też MÓJ sukces. Sukces wszystkich kibiców. Prawdziwych kibiców. W sercu mam malutkie Old Trafford”. Uwielbiam redlogowe artykuły: „Pośmiejmy się wszyscy z Liverpoolu”; „Pora zrzucić Liverpool z ich pieprzonej grzędy!”. Następnie wchodzę na strony i fora najwiekszych wrogów i uświadamiam ich że TO MY JESTEŚMY NAJLEPSI – NASZ KLUB JEST NAJLEPSZY!…
W nagrodę za trafną psychologiczną analizę otrzymujesz:
- możliwość zadania pytania, „sławie futbolowego świata, jednemu z czołowych dziennikarzy sportowych” Panu Michałowi Szadkowskiemu.
- możliwość udziału w eventcie – na którym gościł będzie, jak zwykle nienagannie odziany Pan Tomasz Jagodziński (również zaliczany do grona „wielu interesujących osób ze świata sportu”).
* Producentem klawiatury jest firma ‘POGARDA’ mieszczącej się przy ul. Wielkich Przegranych w Beznadzieji Małej (kod pocztowy się rozmazał) – ale nr. katalogowy produktu się ostał: 666. (dedykowana forumowiczom)
Chętnie przeczytam…
daj już spokój, Maciek.