Rooney daje inauguracyjne zwycięstwo!

Piłkarze Manchesteru United udanie zainaugurowali sezon Premier League 2009/2010, wygrywając z beniaminkiem, Birmingham City 1:0. Zwycięską bramkę strzelił Wayne Rooney, lecz gdyby nie rażąca nieskuteczność, wynik z pewnością byłby dużo wyższy.
»Podyskutuj na forum: Manchester United vs Birmingham City
Mimo mocno uszczuplonej, zwłaszcza w defensywie, kadry sir Alex Ferguson wystawił całkiem mocny skład, który miał przełamać niemoc United w spotkaniach inauguracyjnych. Mimo wszystko „Red Devils” rozpoczęli spotkanie bardzo spokojnie, a pierwszy strzał dopiero w 8 minucie oddał Patrice Evra, niestety bardzo dobrą interwencją popisał się Joe Hart. Birmingham szybko jednak pokazało, że nie ma zamiaru oddać tego spotkania bez walki, ale im także brakowało skuteczności.
„The Blues” od początku grali bardzo pewnie w defensywie, zmuszając podopiecznych sir Alexa do strzałów zza pola karnego. Najczęściej strzałów z dystansu próbowali Rooney oraz oczywiście Scholes, jednak były one albo blokowane, albo lądowały w trybunach. Swoich sił próbował także Nani, jednak defensorzy beniaminka Premier League poświęcili mu dziś wyjątkowo dużo uwagi, a Portugalczyk nie miał zbyt wielu okazji do pokazania pełni swoich umiejętności.
W 34 minucie młody skrzydłowy znalazł jednak sposób, na wyrwanie się spod opieki obrońców, dograł w pole karne, a piłka po strzale Rooney’a odbiła się od słupka, jednak przy dobitce Hart był już bezradny i mogliśmy cieszyć się z prowadzenia.
Nieoczekiwanie od razu po bramce Wayne’a do ataku rzucili się piłkarze Birmingham, po rzucie rożnym głową uderzał Queudrue, jednak piłkę głową z linii bramkowej wybił Patrice Evra. Równie dobrą okazję tuż przed przerwą miał Darren Fletcher, jednak z 7 metrów chybił o kilka metrów.
Tuż po przerwie na boisku zobaczyliśmy Ryana Giggsa, który zmienił Naniego. Można przypuszczać, że Portugalczykowi dała się we znaki kontuzja barku. Od początku drugiej części gry odważnie atakowało Birmingham, a „Czerwone Diabły” próbowały kontratakować, jednak obie defensywy stawały na wysokości zadania. Dobrze spisywał się Ben Foster, który pewnie łapał wszystkie strzały piłkarzy Birmingham.
Diabły próbowały podwyższyć prowadzenie, coraz lepiej grał Berbatov, po którego strzale piłka została wybita z linii bramkowej, wtedy na boisko wbiegł Michael Owen. Anglik w swoim pierwszym ligowym spotkaniu na Old Trafford pokazał się z niezłej strony, a w zdobyciu bramki przeszkodził mu dobrze dysponowany Hart, który wygrał z nim pojedynek sam na sam.
Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie, a fani na Old Trafford w końcu mogli cieszyć się ze zwycięstwa na inauguracje sezonu. Skromna wygrała pozwoliła podopiecznym sir Alexa na zajęcie dziewiątego miejsca w tabeli Premier League po pierwszej kolejce. Liderem jest oczywiście Arsenal, który pokonał Everton 1-6.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(2 głosów, średnia: 4,00 na 5)







pierwsze zwycięstwo w pierwszej kolejce ligowej po dwóch latach… warto to opić :)
Hmmm w sumie to mnie suszy :D
Może kakao?
Już wypiłem Nałęczowiankę ;D
Zdzichu a gdzie opowieść o spotkaniu fanów Poolu i obłędnych fankach tejże drużyny?
Zdzichu, o fankach nam nic nie mowiles na gronie?!
Minh, może Zdzichu zapomniał, ale rzeczywiście fanki Liverpoolu były bardzo urodziwe.
opowieść o spotkaniu fanów Poolu i obłędnych fankach tejże drużyny:
Wracając z meczu natknęliśmy się z paroma kolegami na zlot ludzi z LFC.PL. Pośpiewaliśmy, oni pośpiewali (było ich z 10 razy więcej, ale wcale tej różnicy nie było słychać :D) No i ot cała historia, ale wstępne plany na Bishop Blaize Warsaw v LFC.PL już są :). Oczywiście nie da się nie wspomnieć o przeuroczych fankach chłopców do bicia z północno zachodniej Anglii, ale uroda to nie wszystko, w głowie mają trochę popsute :D
Minh -> no zgadnij co by się działo gdybym wspomniał ;)
Samego meczu i wyniku nie ma większego sensu komentowac. Wiadomo, z czasem będzie lepiej, wrócą kontuzjowani, poprawimy to i owo i będzie dobrze. Za to nie mogę uwierzyc że Owen nie wykorzystał setki sam na sam z bramkarzem w ostatniej minucie meczu… Miał TAKĄ szansę żeby ładnie się przedstawic kibicom na Old Trafford. Kto jak kto, ale on powinien wykorzystywac takie sytuacje. Czyżby jakiś omen ?…
O Owena byłbym spokojny. Imo on jeszcze nie wpadł w swój rytm snajperski. No i inna sprawa jest taka – Premier League jest trudna i nasz zespół bez Ronaldo musi się nauczyć w sumie prawie od nowa grać.
Szkoda tylko, że jak coś naszym nie wyjdzie to komentarzy, złosliwych docinków zawsze sporo. Wczoraj może nie zagraliśmy świetnie, ale zdobyliśmy 3 punkty. Duża w tym zasługa krytykowanego tutaj w żałosny sposób Bena Fostera. Tak jak myślałem – ANglik dostał kolejną szansę i nie zawiódł. Oby tak samo w środę. Szkoda tylko, że po raz kolejny nie będzie miał przed sobą duetu naszych podstawowych środkowych defensorów…
m85
Foster z CFC zagrał totalny piach, więc krytyka jest jak najbardziej uzasadniona. Za wczorajszy mecz należą mu się pochwały. Koniec kropka. Miejmy nadzieję, że przeciwko mocnym drużynom Anglik też będzie potrafił dobrze bronić, bo to jest najlepszy wyznacznik bramkarza. Mimo wszystko wczorajszy występ daje nadzieje na przyszłość.
3 pkt. cieszą, szkoda, że nie dobiliśmy przeciwnika, ale najważniejsze, że nie musimy po raz kolejny już na początku rozgrywek odrabiać strat do liderów.
OFF TOPIC
Czy tak jak w zeszłym sezonie będa podsumowania kolejek, gdzie będzie mozna podyskutowac o spotkaniach innych niz z udziałem United itp?
Właśnie pracujemy nad jakimś rozwiązaniem ;-), ale zapraszam na Soccerloga do tekstu Krajobraz po bitwie czyli wielka czwórka po pierwszej kolejce
czy „The Blues” to nie jest czasem określenie Chelsea? :)
Birmingham również ma przydomek ‘The Blues’