Kto po Porto? Czyli o wymarzonym finale.
Cała Europa ostrzy sobie już zęby na finał Manchester United – Barcelona.
Tak piątkowe losowanie Ligi Mistrzów podsumował mój imiennik z redakcji, Wiktor Jaszczak. W komentarzach odezwały się głosy o obiektywizmie. Stwierdzenie, że cała Europa czeka na taki mecz w finale Ligi Mistrzów jest może nieco na wyrost. Mimo wszystko uważam, że większość osób, które nie kibicują żadnemu z ćwierćfinalistów, liczą właśnie na takie spotkanie.

Oto wszystkie pary losowania. Manchester trafił na teoretycznie najsłabszego rywala. Jeśli Diabły pokonają Porto – w półfinale spotkają się z Arsenalem bądź Villareal. A kto potem? Jedna wielka niewiadoma. Może to być Barcelona, Bayern, Liverpool i Chelsea. Bukmacherzy jako pretendenta do tytułu mistrza Europy typują drużynę z Camp Nou. Można „gdybać”, lecz najprawdopodobniej w finale zmierzy się Duma Katalonii i United. Oczywiście przed jednym, jak i drugim zespołem długa droga do finału. Ale właśnie na to spotkanie czekają pasjonaci piłki nożnej.
Czemu? Z kilku powodów…
I. Na chwilę obecną to najlepsze zespoły w Europie
Zdecydowanie tak. Obie drużyny w tym sezonie są w niesamowitym gazie i to właśnie Barcelona i United faworytami do wygrania w swoich ligach. Porównajmy teraz formy obu zespołów w liczbach. Pod uwagę weźmy tylko ligę, bo, moim zdaniem, to najlepszy wyznacznik. Zestawienia poszczególnych piłkarzy tych zespołów dokonał już Szymcio.
| Manchester United | FC Barcelona | |
|---|---|---|
| Mecze | 29 | 28 |
| Wygrane | 20 | 22 |
| Remisy | 5 | 3 |
| Porażki | 4 | 3 | Punkty | 65 | 69 |
| Bramki strzelone | 49 | 84 |
| Bramki stracone | 18 | 24 |
84 goli strzelonych przez Barcelonę w 28 meczach daje średnią 3 bramek na spotkanie. Robi wrażenie.
W Lidze Mistrzów oba zespoły awansowały do fazy pucharowej z pierwszego miejsca. Barcelona, która grała w grupie ze Sportingiem, Szachtarem i Baselem, zdobyła 13 punktów. Manchester natomiast uzyskał 10, będąc w grupie z Celticiem, Villareal i Aalborgiem. W 1/8 finału LM Manchester podejmował mistrza Włoch, Inter, a Barcelona mistrza Francji, Lyon. Diabły pokonały w dwumeczu zespół Jose Mourinho 2:0, a Duma Katalonii 6:3. Podopieczni Guardioli mają 62% posiadania piłki we wszystkich meczach tegorocznej LM, a Manchester 55%.
Bez cienia wątpliwości Barcelona i Manchester to najlepsze zespoły w Europie w tym sezonie. Taki finał byłby najbardziej sprawiedliwy, a dodatkowo niezwykle ciekawy…
II. Mógłby to być najlepszy finał od wielu lat
[...]może to być finał finałów. Hipotetycznie rzecz ujmując: jeśli Ferguson nie ustawi zespołu ekstremalnie defensywnie a takim meczu, może być to widowisko jakiego świat nie widział.
Tak perspektywę spotkania tych zespołów podsumował Prezydent. Zgadzam się w stu procentach. Nie dość, że są to zespoły najlepsze to jeszcze niezwykle mocne w ofensywie. Nazwiska takie jak Tevez, Messi, Ronaldo, Eto’o, Rooney, Henry czy Berbatov robią wrażenie. Wyobraźcie sobie ich wszystkich na jednym boisku. Niesamowita dawka ofensywnych akcji, technicznych sztuczek i instynktu strzeleckiego. O wyniku tego meczu mogłyby zadecydować pojedyncze błędy i/lub forma najważniejszych ogniw tych zespołów.
III. Moglibyśmy się przekonać kto jest lepszy
Ronado czy Messi? – byłby to pojedynek dwóch najlepszych piłkarzy na świecie. Można byłoby się przekonać w bezpośrednim starciu kto jest lepszy, kto pomógłby swojemu zespołowi. Wiele osób uważa, że Ronaldo nie potrafi grać w meczach o wielką stawkę – w ligowych meczach z średniakami strzela jak na zawołanie. Gdy przychodzi arcyważne spotkanie z dobrym przeciwnikiem, Ronaldo niczym się nie wyróżnia. Od reguły są wyjątki i mam nadzieję, że tym wyjątkiem będzie forma Portugalczyka w finale LM.
Ferguson czy Guardiola?, czyli: doświadczenie czy młodość? Szkot od kilkunastu lat obejmuje funkcję trenera United, dla hiszpańskiego szkoleniowca jest to debiutancki sezon na ławce trenerskiej Barcy. Doświadczeniem Ferguson pokonuje Guardiolę – ale kto okazałby się lepszy w takim meczu?
I to najważniejsze, United czy Barcelona? Żadne statystyki nie rozwieją wątpliwości dziennikarzy i kibiców. Bezpośredni pojedynek wskazałby wygranego w tym pojedynku. I raz, na zawsze kilka miesięcy, będzie wiadomo, kto rządzi w Europie.
Ale zejdźmy lepiej na ziemię. Manchester ma za sobą dwie przegrane w lidze i wiele osób sugeruje, że ekipę Fergusona dopadł kryzys. Moim zdaniem – nic podobnego. Szkocki menedżer szybko przywróci swoich zawodników do porządku i maszyna, która do tej pory miażdżyła każdego, znów zacznie działać. Na drodze do finału stoi Porto, a następnie ktoś z dwójki Arsenal/Villareal. 4 mecze, które dzielą United od finału. 360 minut, podczas których Manchester będzie musiał dać z siebie wszystko, aby za kilka miesięcy można było wrócić do tego tekstu, jako mini-zapowiedzi przedmeczowej.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:



(7 głosów, średnia: 3,86 na 5)







Dobry artykuł. O takim finale rzeczywiście marzy Europa i fani obu drużyn – mógłby on udowodnić, kto jest najlepszy na świecie. Warto najpierw skupić się na Porto, ale czemu nie wybiegać myślą w przyszłość? Za marzenia jeszcze nikogo nie zamknęli. ;)
PS. Punkty w tabelce chyba powinny być wpisane odwrotnie.
u nich niestety sprawdza się taktyka 4-3-3 a u nas jak tak Fergie zaczyna grać to praktycznie nie strzelamy bramek. Mają lepiej funkcjonującą ofensywe, ale za to w obronie często zdarzają się błędy. Przede wszystkim nie można dać sie zepchnąć przez barce do defensywy bo wtedy trzeba mieć mase szczescia żeby nie strzelili bramki
Marzenia, a w dodatku bardzo prawdopodobna opcja :) Dyskusje o to, kto jest najlepszy na świecie, będą trwały zawsze. Bo jeśli jakiś zespół wygra LM to zacznie się gadanie, że nie zasłużyli etc. A w następnym sezonie walka o tytuł naj zacznie się na nowo – i tak w kółko ;)
Co do punktów – zgadza się, masz rację. Już poprawiam i dziękuję za wyłapanie błędu. Przy robieniu takich tabelek łatwo się pomylić.
Pozdrawiam serdecznie :)
4-3-3 to Ferguson gra na wyjazdach w Lidze Mistrzów. I przez ostatnie dwa lata się sprawdzało w zupełności, a najlepszym tego przykładem (i nie tak odległym) jest spotkanie z Interem na San Siro. W ofensywie radzą sobie lepiej, natomiast obronę to United ma lepszą. Również pozdrawiam.
Tak dla porządku pozwolę sobie na moje osobiste „veto!”
Pominę już kwestię tego jak wygląda analiza ewentualnych ustawień Man Utd w takim-podkreślam-hipotetycznym finale LM. Co do artykułu to można zgodzić się z faktem, że DO TEJ PORY, NA DZIEŃ DZISIEJSZY Man Utd i Barcelona są najskuteczniejszymi, zdobywającymi najwięcej punktów klubami w Europie – zgadzam się, ale NIKT NIE WIE tego co się będzie działo przez te wspomniane 360 minut nim poznamy finalistów. (Gdybym był złośliwy to napisałbym, że…Porto jest lepsze od Fulham ;))
Nie muszę chyba dodawać, że mnie finał Man Utd v Barcelona, by nie ucieszył i to nie tylko dlatego, że jestem Fanem AFC, ale i dlatego, że takowy mecz mógłby równie dobrze być „popisem” grania defensywnego – wiem, że to były „inne” zespoły, ale spójrzcie na zeszłoroczne baaaardzo nudne półfinały między tymi ekipami.
Pożyjemy – zobaczymy :) jedno jest pewne – przed nami wiele emocji, pasji, nerwów, a niejednokrotnie łez oraz zgrzytania zębami – jednym słowem – FUTBOLU :)
Widzę, że niektórych ostatnie mecze w PL nic nie nauczyły. Przecież jeszcze niedawno można było powiedzieć, że puchar trzymamy już jedną ręką. Teraz nasza ręka jest co najwyżej najbliżej trofeum.
Nadmuchiwanie balonika o nazwie LM nie ma sensu. W 1/4 gra osiem silnych drużyn, a nie Diabły + Barcelona + 6 klubów, które można sobie totalnie lekceważyć. Rozumiem, że można zakładać, że pokonamy Porto, ale następny w kolejce prawdopodobnie będzie Arsenal, a to nie jest drużyna, z którą wygrywa się ot tak. Zresztą już raz Kanonierzy nas w tym sezonie pokonali. O drodze FCB do finału nie będę pisał, bo wątpię, żeby byli w stanie do niego dojść. My mamy trudnych przeciwników, ale Hiszpanie mają arcytrudnych.
Nie wiem, ale mnie ten finał, ta wizja, kompletnie nie rusza. Kobiecy instynkt mi podpowiada niesamowity finał z Bayernem i tej opcji się trzymam. Sądzę, że zespół z Bawarii może sprawić ogromną niespodziankę bo wszyscy maniacy są zgodni, że to Anglia, Hiszpania i Włochy (ci ostatni, już bardziej z nazwy) rządzą Europą. Poza tym rajcuje mnie myśl o powtórzeniu zdarzenia sprzed 10 lat. To by były emocje jakich nie potrafię sobie wyobrazić. Z Barceloną graliśmy w ubiegłym sezonie, więc mniej więcej potrafię sobie przyswoić przebieg tego meczu, ale Bayern… Tutaj jest to dla mnie tajemnicze, bo jeśli ten zespół dotrze do finału to będzie to naprawdę niewyobrażalne spotkanie. Poprzedzające to wszystko spekulacje, przypomnienie zdarzeń sprzed maja ’99 jak i samego meczu.
Barcelona to według mnie rywal wytypowany „po najmniejszej linii oporu” tzn. dwie super extra ekipy wyjdą i zaserwują super extra mecz na 1:0. Może i moja fantazja szaleje ale to byłoby zbyt proste i zbyt łatwe do przewidzenia, musi gdzieś się wydarzyć coś niespodziewanego! I oby to nie dotyczyło naszej drużyny.
ps. brzmię jak niepoprawna marzycielka, jak przeczytałam to jeszcze raz doszłam do wniosku, że moje marzenie jest naiwne, ale cóż…
Messi i Angielscy obroncy…..:D
Chciałbym abysmy jak najczesciej(w LM) grali z drużynami z poza Angli. Na dzień dzisiejszy żadna ekipa nie Angileska nas nie pokona(według mnie:) mamy Vidicia i innych „zabójców”) Wyobrażacie sobie pojedynek główkowy Vidiic-Messi???:P
Barcelona moim zdaniem nie przebrnie przez Bayern. Monachijczycy mają zdecydowanie lepszą obronę niż Lyon. Z defensywą mistrza Francji Messi robił pośmiewisko. A w Bayernie gra m.in. Lucio, który jest wg mnie jednym z najlepszych stoperów spośród tych grających w Europie. Po drugie – drugi mecz odbędzie się w Niemczech, a Bayern umie grać u siebie. Najważniejszy będzie pierwszy mecz, na Camp Nou. Jeśli Barca zgniecie piłkarzy z Niemiec, to rewanż nie będzie miała znaczenia. Ale, ale. Jak wspominałem, bardzo wątpię, by Katalończycy roznieśli monachijczyków. Coś mi świta, iż Klinsmann tak przygotuje podopiecznych do batalii z Barcą, że jej mit padnie.
Jeśli nie, i rzeczywiście zdarzyłby się finał MU – Barca (pomijając półfinały…) to myślę, że byłoby to ciekawe widowisko. Dlatego, że Ferguson lubi w meczach z silnymi rywalami zaatakować od początku, a Guardiola nie pozostałby mu dłużny. Z tym, że (to już moje herezje), MU grałoby spokojniej, a Barca chciałaby od razu nas rozjechać i poślizgnęliby się na tym. Gdyby w owym finale Ferdinand i Vidic zagrali tak jak z Chelsea na Łużnikach, to o rezultat byłbym spokojny. Do tego, dobra postawa Evry i jego vis-a-vis, którym byłby… Powiedzmy Rafael. Mecze wygrywa się napastnikami, ale triumfy odnosi się dzięki obrońcom, a śmiem twierdzić iż nasze tyły są lepsze od hiszpańskich.
Pożyjemy, zapalimy…
Podzielam Twoje zdanie, tym bardziej że już nie raz byliśmy typowani na finał, a nawet na murowanego faworyta do zdobycia pucharu LM – choćby pamiętny dwumecz właśnie z Porto. Jak to się kończyło, wiemy wszyscy. Przez wiele lat kibicowania United nauczyłem się że do LM trzeba podchodzić bardzo ostrożnie. I z awansu cieszyć się dopiero po ostatnim gwizdu meczu w którym został on wywalczony. Z tego też powodu nie znoszę kiedy ktoś na tym etapie porusza temat z gatunku „United w finale LM, tylko z kim ?”.
Pamiętajcie wszyscy że z powodu przełożenia meczu z Wigan z kwietnia na maj (FA Cup z Evertonem nam koliduje) będziemy mieli 4 arcytrudne majowe mecze w ciągu 10stu dni w tym : City (H), Wigan (A), Arsenal (H) i JEŚLI ! przejdziemy Porto to zaraz po tym pierwszy półfinał LM. Każdy ma swoje granice. Naprawdę nie wiem jak Fergie to wszystko połata…
W takim meczu mielibyśmy jedną przewagę… nazywa się Paul Scholes :D
Chyba że znów zabawiłby się w siatkarza :D
porto-arsenal , liverpool-barcelona – na obecną chwilę najbardziej obiektywne rozstawienia w półfinałach…
donny – Kierując się ostatnimi dwoma meczami United na pewno ;]
Jeśli Włosi z nazwy rządzą Europą, a Hiszpanie na boisku to coś jest nie tak. Jak często oglądasz mecze w tych ligach? Czy może bierzesz pod uwagę tylko to, że w LM są dwa zespoły hiszpańskie i nie ma włoskich? :>
No to fakt, ale na skrzydle Messi potrafi wkręcić w ziemię i mało kto potrafi go zatrzymać.
Bo są lepsze od hiszpańskich ;) Faktycznie – Bayern-Barca to ciekawy mecz i ciężko wskazać faworyta. Jedynie chciałem zaznaczyć jak ludzie postrzegają możliwość takiego finału i odnieść się do słów mojego kolegi z redakcji :) Nie wątpię, ze Bayern może wygrać, tym bardziej, że rewanż ma u siebie.
Zgadzam się. Powyższy tekst to jedynie „gdybanie” i ewentualne spojrzenie na taki finał. A jest on chyba najbardziej prawdopodobny :)
A czemu to ma awansować Porto i Arsenal? Bo co do Liverpoolu i Barcelony – to „na chwilę obecną” – zgadza się.
Biorę pod uwagę fakt, że jak zapytasz, osoby interesujące się piłką na bieżąco, o najlepsze ligi europy to jak jeden mąż wymienią ci Anglię, Hiszpanie i Włochy. A przez dwa ostatnie sezony ci ostatni się zbłaźnili na arenie Europejskiej, czyli w LM. Milan w Uefa, Inter w 1/8, Juve podobnie, Roma i kochane 7:1…
Co do lig. To jest sprawa sporna i ja się w to nie mieszam. Znam osoby kochające Serie A a nienawidzące Premiership, która w moim odczuciu jest idealna. Kwestia gustu.
Bardzo tendencyjny artykuł (choć to nie zarzut z mojej strony). Przejście całkowicie obojętnie obok gier ćwierćfinałowych i półfinałów tez boli.
Jeśli ostatnie mecze w EPL niczego nie nauczyły to chętnie spojrzałbym na kolejne nauki – choćby remis w meczu z Aston Villa ;) Z tego co pamiętam żaden z angielskich zespołów nie chciał trafić w losowaniu LM na zespół z wysp. Jeśli MU przejdzie Porto a Arsenal Villarreal to w półfinale diabły zagrają przeciw Kanonierom. Ale nie tym z poczatku lutego ale z zespołem do którego wrócą Fabregas, Walcott i Adebayor. Pojedynek (przegrany) z jesieni też nie napawa optymizmem.
Wiem, że to tylko takie gdybania autora. Analiza, luźne myśli, nadzieja itp… Jednak mimo wszystko jakoś tak dziwnie się to czyta.
W tamtym sezonie z „kochanym 7:1″ to Milan wygrał LM. Juventus po raz pierwszy od trzech lat w LM, a Inter zawsze był słaby ;-) Zbłaźnienie? Nigdy bym tego tak nie nazwał – mały kryzys co najwyżej [w porównaniu z wcześniejszymi sezonami]. Mimo wszystko Serie A > Primera Division jak dla mnie :) Uważam, że Premier League jest idealna, ale lubię też włoską piłkę – imo, lepsza od hiszpańskiej.
Nie twierdze, która jest lepsza. Czy włoska czy hiszpańska, nigdzie tego nie napisałam. Ligi zostawiam w spokoju bo mnie mało interesują. Tutaj skupiam się tylko i wyłącznie na lidze Mistrzów. I fakt, pomyliły mi się lata i Roma jest złym przykładem, ale brzmi tak cudownie(^^). Ponad to bardziej zależało mi na zwróceniu uwagi na różnice pomiędzy Bundesligą a tymi trzema. Niemcy są obecnie w cieniu, gdzie mogą w spokoju się przygotowywać bez takiej wielkiej presji jaka ciąży na Barcelonie, Liverpoolu, czy Manchesterze.
Co do Juve, nie moja wina że się bawili nielegalnie. Tym też się zbłaźnili na arenie Europejskiej. To wielki klub, któremu raczej niczego nie brakuje, ale na sukces w Lm przyjdzie im poczekać.
Jeszcze wracając do Włochów, nie lubię tego narodu, nie lubię ich piłki. Podchodzę do nich bardzo stereotypowo i nikt mi nie jest w stanie tego z głowy wybić, stety lub niestety.
Szkoda tylko że bramce Bayernu nie stoi już wielki Oliver Kahn tylko ten nieszczęśnik Rensing.
A ja nie napisałem, że tak stwierdziłaś. Jedynie napisałaś, że większość kibiców uważa, że Włosi rządzą w Europie jedynie z nazwy. W takim razie gówno się znają ;-) Ligi sa najlepszym wyznacznikiem poziomu, choć ciężko je porównać. Jeśli mówimy o LM to w takim razie w Portugalii jest wyższy poziom piłki jak w Serie A, co jest bzdurą ;-)
Bundesliga? Nie dorasta do pięt Hiszpanom czy Włochom, o Anglikach już nie wspominam. „Bundesliga – to nie liga” – jak to mówi mój kumpel. Nieco na wyrost, ale poziom nie jest tam rewelacyjny wcale. A Bayern ma ochotę na wygranie LM, po poprzednim sezonie są głodni sukcesu.
Zbłaźniła się cała liga, nie Juventus. Bo nielegalnie bawiła się większość Serie A, a w dalszym ciągu robi to połowa Europy. Jeśli oglądałaś czasem ligowe mecze Interu to nie zastanawiało Cię skąd te rzuty karne w końcówkach i niezauważone ręki? Inter męczył i dalej męczy sezon, a gdyby nie sędziowie ktoś inny wygrałby Serie A. No ale Moratti potrafi wszystko ;-)
Nie zgadzam się. Juventus to bardzo poukładany zespół, z dobrym trenerem i świetną młodzieżą. Nie zdziwię się, jeśli wygrają w ciągu najbliższych lat LM. Nie mówiąc o Serie A – jeśli zostanie Ranieri, to mają wygraną w lidze na wyciągnięcie ręki.
Masz prawo nie lubić ich. Ich i piłki w wykonaniu Włochów. Ja za nimi też za bardzo nie przepadam, jednak lubie oglądać włoski futbol. Czasy wiecznej obrony i catenaccio się skończyły. Nie widać we Włoszech teraz ciągłego bronienia się i gry na kontrę. A mówienie o 10 obrońcach na boisku i jednym bramkarzu we Włoszech to stereotyp z lat 90. i wcześniej. Nienaganna technika, mądra i taktyczna gra, a do tego solidna obrona. Połączenia techniki i piłki siłowej. Bardzo ciekawa liga, jednak najlepsza Premier League dla mnie. Obejrzj trochę Serie A i wtedy możemy pogadać.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za kulturalną dyskusję :)
Dziękuję za konstruktywną krytykę. Może rzeczywiście nieco za lekko do tego podszedłem. Mimo wszystko bardziej chciałem się odnieść to możliwego finału United-Barcelona i powodów, dla których wielu ludzi chciałoby go zobaczyć. Pozdrawiam gorąco :)
Nie wypada mi z tobą dyskutować na temat Seie A. Bo naprawdę mam znikome pojęcia na temat tego co tam się miedzy nimi dzieje. Nie pociąga mnie to totalnie a w połączeniu z brakiem czasu wychodzi jak wychodzi.
„Jedynie napisałaś, że większość kibiców uważa, że Włosi rządzą w Europie jedynie z nazwy. W takim razie gówno się znają ;-) ”
To jest mój pogląd, nie większości. Napisałam, że większość ich tam zalicza, a ja tylko z nazwy;) Poczekamy zobaczymy, ja w nich nie widzę potencjału na zmianę hierarchii. Mam do tego prawo;)Lecz jeśli się mylę i w ciągu 3-5 lat któryś włoski zespół wygra LM to na pewno mnie moja porażka dotknie;d
na tym chyba zamilknę;]
Dyskutować zawsze wypada. Ja ma swoje zdanie, Ty masz swoje, które szanuje :) Ale naprawdę, polecam. Obejrzyj kiedyś jakiś mecz Serie A, np. zaraz po przerwie na reprezentację – polecam Sampdoria z Napoli :)
To przepraszam za taki atak na Ciebie :P Nie chodzi o to, kto wygra LM, bo to nie wyznacznik. W Europie najlepsza jest liga angielska, a za nią włoska i hiszpańska. Razi mnie to, gdy ktoś ceni wyżej Hiszpanów jak Włochów. Ale to też tylko moje zdanie :)
Mam nadzieję na kolejne dyskusje z takimi użytkownikami – kulturalna, elegancka wymiana zdań. Oby więcej takich ludzi :)