(Bardzo) subiektywnie o sprawie Leo Beenhakkera

Kilka dni temu w Polsce rozpoczęła się burza medialna wokół trenera narodowej reprezentacji piłki nożnej, Leo Beenhakkera. Holenderski szkoleniowiec i jednocześnie kibic Feyenoordu Rotterdam będzie pomagał klubowi z Niderlandów jako doradca techniczny.
Nigdy nie robiłem tajemnicy z tego, że Feyenoord mam we krwi. Do tej pory spędzałem wolny czas, robiąc różne przyjemne rzeczy. Teraz z nich zrezygnuję i zamiast tego będę pomagał Feyenoordowi. Będę pozostawał w cieniu, bez kontraktu, bez pieniędzy, bez oficjalnego stanowiska. W ciągu bieżącego sezonu nie będę mocno zaangażowany. Wyłącznie jeśli zostanę poproszony o opinię przez Leona Vlemmingsa [tymczasowy trener Feyenoordu], udzielę rady. Moją rolą jest myślenie o przyszłym sezonie, stworzenie najlepszych podstaw do pracy dla Mario Beena [obecnie trener NEC Nijmegen; 28 stycznia ogłoszono, że od przyszłego sezonu będzie pierwszym trenerem Feyenoordu]. W Feyenoordzie musi być więcej równowagi – przy selekcji i w kadrach. Mam na myśli jakość, mentalność i osobowości. Na tym będę koncentrować się w nadchodzących miesiącach.
Zapytałem prezesa Latę, czy mogę łączyć funkcję selekcjonera z funkcją w Feyenoordzie i powiedział mi zdecydowanie „nie”. Szanuję go i szanuję to, co powiedział. Powiedział jednocześnie, że mogę robić to, co chcę w moim wolnym czasie. To samo powtórzył Jerzy Engel, że nie interesuje go, czy będę w wolnym czasie pił kawę z kimś w Feyenoordzie. Podczas konferencji prasowej powiedziałem bardzo wyraźnie, trzy razy i do tego po holendersku: priorytetem jest reprezentacja Polski, jest to moje zajęcie. Na pewno nie odpuszczę pracy w kadrze. Mój pracodawca sam uznał, że mam wolny czas. Prezes Lato wyraźnie powiedział, że w swoim wolnym czasie mogę robić co chcę. To powinno wystarczyć. Nie poinformowałem o tym prasy, ponieważ nie chciałem, by prezes Lato dowiedział się o tym z gazet. Najpierw chciałem załatwić sprawię z nim, chciałem być lojalny.
Leo Beenhakker
Co złego jest w tym, że Beenhakker będzie łączył posadę selekcjonera reprezentacji Polski i będzie pomagał Feyenoordowi? Skoro prezes PZPN sam potwierdził, że nie obchodzi go to, co Leo będzie robił w wolnym czasie. Może spędzać godziny na oglądaniu filmów, wycieczkach do innych krajów czy czytaniu książek. Zamiast (często bezużytecznego) spędzania czasu Beenhakker pomoże drużynie z Holandii, której 3-krotnie był menedżerem. Nie widzę w tym nic złego jeśli obowiązki, jakie Holender będzie miał w Feyenoordzie nie będą się nakładały na zadania selekcjonera drużyny narodowej.
Zapewnienie o braku wynagrodzenia i profesjonalnego kontraktu zdecydowanie świadczą, że nie będzie to czasochłonne zajęcie. Beenhakker może udzielać rad trenerowi Feyenoordu i będzie to traktował jako zwykłą (chciało by się rzecz – przyjacielską) pomoc dla swojego byłego klubu. Uważam, że nie ma nic złego w zachowaniu Beenhakkera. Holender pomoże Feyenoordowi i zapewne tylko na tym zakończy się cały związek Leo z holenderskim zespołem – na udzielaniu rad, wskazówek trenerom prowadzącym tamten klub. Widać natomiast negatywne nastawienie całego PZPN-u i „wielkich” ekspertów-Polaków związanych z piłką nożną do trenera reprezentacji Polski.
Nie wyobrażam sobie, żeby on miał łączyć pracę z reprezentacją z doradzaniem jakiemukolwiek klubowi. Przecież kiedy będzie grała liga polska, Beenhakker będzie miał obowiązek obserwować mecze w Polsce. A on w tym czasie będzie patrzył jak gra Feyenoord. To jest skandal. Skandal, który spowodował, że sprofanowana została polska drużyna narodowa.
Jan Tomaszewski
Sam nazwałbym teraz tego człowieka clownem, tak jak zrobił to kiedyś Brian Clough, trener reprezentacji Anglii. Kidy będzie grała liga polska to na pewno Beenhakker będzie oglądał piłkarzy, którzy będą mogli występować w kadrze. Nie wierzę w to, że będzie w tym czasie jeździł do Holandii na mecze Feyenoordu. Skandalem i profanacją polskiej piłki nożnej są ciągłe wypowiedzi pana Tomaszewskiego – wystarczy poszukać lub zacząć śledzić jego opinie na temat Beenhakkera czy reprezentacji Polski. Clown.
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, by ktoś mógł jednocześnie prowadzić klub i reprezentację. Trenerem reprezentacji jest się 24 godziny na dobę. Gdy jesteś selekcjonerem, to cały czas musisz myśleć o drużynie narodowej.
Jerzy Engel
Pan Engel chyba mało słyszał o futbolu w Europie i na świecie. Jego prowincjonalizm sprowadza się do opinii „Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, by ktoś mógł jednocześnie prowadzić klub i reprezentację”. Beenhakker NIE BĘDZIE PROWADZIŁ Feyenoordu – będzie im tylko pomagał.
Gdy jesteś selekcjonerem, to skupiasz się na prowadzeniu reprezentacji i robisz wszystko, żeby drużyna narodowa jak najlepiej grała. Ciekawe czy pan Engel myślał cały czas o drużynie narodowej w 2002 roku. Nie wydaje mi się, bo zwyczajnie nie potrafił utrzymać dyscypliny w zespole. Przyganiał kocioł garnkowi… a sam smoli.
Leo Beenhakker zaskoczył wszystkich decyzją o pomocy Feyenoordowi.
Sytuację Beenhakkera można porównać z położeniem Guusa Hiddinka, nowego trenera Chelsea Londyn. Holenderski szkoleniowiec do końca sezonu będzie prowadził ekipę z Londynu i równocześnie będzie selekcjonerem reprezentacji Rosji. Jego celem jest awans do Mistrzostw Świata w RPA. Co ciekawe, do końca sezonu będzie pracował na Stamford Bridge za darmo, wyświadczając przysługę Romanowi Abramowiczowi. Rosyjska federacja piłkarska nie miała nic przeciwko. Możliwe przez to, że Abramowicz jest Rosjaninem i ma powiązania z futbolem w największym co do powierzchni państwie na świecie. Z drugiej strony widać, że można pogodzić obie posady. Wszakże nie wierzę, że Hiddink nie wie, co robi. Różnica jest jeszcze jedna – szkoleniowiec drużyny narodowej Rosji będzie pierwszym trenerem Chelsea, a co za tym idzie – będzie miał na głowie mnóstwo obowiązków. Będzie musiał być na każdym meczu na Stamford Bridge i obserwować treningi zespołu The Blues. To może sprawić, że Hiddink nie odniesie sukcesu ani z Chelsea, ani z drużyną narodową Rosji. Jeśli będzie natomiast miał wystarczająco czasu może sprawdzić się w klubie, jak i w reprezentacji. Ale powtarzam – Beenhakker będzie jedynie pomagał Feyenoordowi, a nie prowadził ten zespół.
PZPN jest jak pies ogrodnika – sam nie zje i drugiemu nie da. Leo Beenhakker nie pracuje 24 godzin na dobę i w czasie wolnym może pomóc swojemu byłemu klubowi. Zapatrzona w siebie federacja nie widzi nic poza swoimi korzyściami, ograniczając selekcjonera reprezentacji polskiej. „Wprowadźmy kuratora” – powiedziałby pan Tomaszewski, który powtarza to do znudzenia. Kurator nie załatwi sprawy – potrzeba gwałtownie zmienić cały PZPN, wyrzucić komuchów grzejących stołki tylko dzięki układom. Należy wprowadzić nowych, młodych ludzi z pomysłami i perspektywami na budowanie prawdziwego i, co najważniejsze, zdrowego futbolu w Polsce. W innym wypadku stan polskiej piłki nożnej nadal będzie wyglądał tak, jak wygląda teraz. Żałośnie.
To nie pierwszy raz, kiedy PZPN ma pretensje do holenderskiego trenera. Od początku kadencji obecnego prezesa PZPN słychać w mediach o różnorakich niesnaskach z Latą. Stosunki Beenhakkera i federacji piłkarskiej są bardzo napięte, a to na pewno nie wpływa dobrze na pracę szkoleniowca.
A oliwy do ognia dolewa polska prasa. Oto niektóre nagłówki gazet z ostatnich dni:
Beenhakker zakpił z Laty i polskich kibiców. Wstyd! Jeśli ma odrobinę honoru, to powinien zrezygnować z posady selekcjonera w naszym kraju. Leo, miej honor i odejdź. Beenhakker przekroczył wszelkie granice bezczelności. Mimo zakazu wydanego przez prezesa PZPN Grzegorza Latę, Holender i tak postanowił łączyć pracę trenera reprezentacji Polski z doradzaniem Feyenoordowi
„Super Express”
Leo wyleci z reprezentacji? Selekcjoner poszedł na wojnę z PZPN, bo będzie pracował dla Feyenoordu. Leo Beenhakker zlekceważył słowa Grzegorza Laty
„Fakt”
Beenhakker za nic ma to, co wcześniej ustalił z Latą. Decyzją tą Beenhakker zdenerwował wielu kibiców w naszym kraju, ale szczególnie – władze Polskiego Związku Piłki Nożnej.
„Polska The Times”
Trener obojga narodów. To, co się dzieje między Beenhakkerem a PZPN przypomina stosunki w końcowej fazie małżeństwa. Chodzi o to, żeby rozejść się bez orzeczenia o winie.
„Rzeczpospolita”
Czemu nikt nie może zrozumieć Beenhakkera i tego, że nie będzie trenerem Feyenoordu? Niezwykle rozbawił mnie tytuł newsa po ostatnim meczu holenderskiego klubu – „Beenhakker nie pomógł, Feyenoord bezradny w holenderskim klasyku”.
Jest takie słowo na literę „ż”. Żenada.
Powrócę jeszcze na chwilę do Euro 2008. Po Mistrzostwach Europy cała wina spadła na Beenhakkera – niezwykła i jakże śmieszna mentalność Polaków spowodowała, że to Leo stał się kozłem ofiarnym. Wielokrotnie powtarzał to, że bierze całą winę na siebie, ale zawiodły rozwiązania systemowe. Nie chciał się usprawiedliwiać, ponieważ wie, że wina zazwyczaj leży po stronie trenera zespołu. Chciał jedynie usprawiedliwić polskich zawodników i przyznał, że niepowodzenie na Euro to jego wina. Wziął wszystko na siebie – nie chciał żeby ktokolwiek obwiniał piłkarzy. Podziękował im tym samym za ich występ na Euro, poświęcenie i walkę do końca.
Pozwolę sobie tutaj przytoczyć moje słowa po Mistrzostwach Europy:
Dla mnie Beenhakker powinien zostać. Jest w 100% profesjonalistą i jeśli tylko chce nadal prowadzić reprezentację Polski to powinien to robić jak najdłużej. Gdy słyszałem wywiad z Holendrem prowadzony przez błazna Kołtonia po meczu, bodajże z Chorwacją, to się załamałem. Kołtoń wyjechał do niego z Gancarczykiem i zarzucał Beenhakkerowi, że ten wystawił Wawrzyniaka dopiero w trzecim meczu, a wcześniej w ogóle nie obserwował Gancarczyka. Do cholery – to Leo jest trenerem i on widzi swoich zawodników na co dzień i wie, kto jest przygotowany do gry. Na pewno obserwował Gancarczyka i brał pod uwagę powołanie tego piłkarza – nie sprawdził się i koniec. Tak samo było na początku Eliminacji – po przegranej z Finlandią pretensje do Holendra, po awansie, meczach z Portugalią – Leo był wychwalany. Ale w jego zachowaniu widać profesjonalizm. Jego podejście do reprezentacji przez te miesiące nie zmieniło się. Wszyscy narzekali, a on nie zważając na głosy polskich „ekspertów” od futbolu sumiennie wykonywał swoją pracę. I pretensji do niego mieć nie możemy, choć sam Leo mówił, że to jego wina i bierze za to pełną odpowiedzialność.
Leo podszedł do nas, przedstawił się i dodał, że przyszedł tu nam pomóc. Beenhakker zaznaczył, że reprezentacja Polski jest dla niego bardzo ważna. Powiedział, że chce z nią awansować do finałów MŚ.
Michał Janota, jedyny Polak w kadrze Feyenoordu
Ode mnie Beenhakker otrzymuje 100% poparcia. Jestem zdecydowanie za nim, ponieważ w jego pracy widać profesjonalne podejście. Możecie mi zarzucać zbyt subiektywne spojrzenie na tę sytuację. Wybaczcie, ale nie potrafię zmienić swojego nastawienia do holenderskiego szkoleniowca i tego wszystkiego. Przedstawiłem swoje zdanie na temat ostatnich wydarzeń na scenie polskiej piłki nożnej. Czekam tylko na moment, kiedy Leo powie PZPN-owi „Żegnam i dziękuję za współpracę”, spakuje walizki i zacznie nową pracę. Nową, mniej problemową i w lepszej atmosferze. Wtedy może PZPN przejrzy na oczy. Nie będę po tym rozpaczał – może dopiero wtedy ludzie, którzy zajmują się piłką w Polsce nauczą się czegoś na swoich błędach. Błędach, które zauważane są zdecydowanie za późno. Zbliżające się odejście Beenhakkera będzie wielką stratą dla Polski. Cała atmosfera robi się coraz gorsza i nic nie wskazuje na polepszenie stosunków między selekcjonerem a federacją. Marzę o jednym – żeby Beenhakker wprowadził reprezentację do MŚ, tam zaliczył bardzo dobre występy, a następnie grzecznie pożegnał się z PZPN-em. A ci idioci będą sobie pluli w brodę, że tak się zachowywali.
Mimo wszystko, cieszę się, że Holender zrobił na przekór PZPN-owi i życzę mu powodzenia w dalszej pracy zarówno z reprezentacją Polski, jak i z Feyenoordem.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:
Nigdy nie robiłem tajemnicy z tego, że Feyenoord mam we krwi. Do tej pory spędzałem wolny czas, robiąc różne przyjemne rzeczy. Teraz z nich zrezygnuję i zamiast tego będę pomagał Feyenoordowi. Będę pozostawał w cieniu, bez kontraktu, bez pieniędzy, bez oficjalnego stanowiska. W ciągu bieżącego sezonu nie będę mocno zaangażowany. Wyłącznie jeśli zostanę poproszony o opinię przez Leona Vlemmingsa [tymczasowy trener Feyenoordu], udzielę rady. Moją rolą jest myślenie o przyszłym sezonie, stworzenie najlepszych podstaw do pracy dla Mario Beena [obecnie trener NEC Nijmegen; 28 stycznia ogłoszono, że od przyszłego sezonu będzie pierwszym trenerem Feyenoordu]. W Feyenoordzie musi być więcej równowagi – przy selekcji i w kadrach. Mam na myśli jakość, mentalność i osobowości. Na tym będę koncentrować się w nadchodzących miesiącach.
Nie wyobrażam sobie, żeby on miał łączyć pracę z reprezentacją z doradzaniem jakiemukolwiek klubowi. Przecież kiedy będzie grała liga polska, Beenhakker będzie miał obowiązek obserwować mecze w Polsce. A on w tym czasie będzie patrzył jak gra Feyenoord. To jest skandal. Skandal, który spowodował, że sprofanowana została polska drużyna narodowa.
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, by ktoś mógł jednocześnie prowadzić klub i reprezentację. Trenerem reprezentacji jest się 24 godziny na dobę. Gdy jesteś selekcjonerem, to cały czas musisz myśleć o drużynie narodowej.
(5 głosów, średnia: 4,60 na 5)







Dla mnie sprawa rysuje się tak. Gdyby rzeczywiście coś osiągnął z reprezentacją, tak, jak twierdzi większość kibiców, to dla mnie nie byłoby przeszkodą jego „pomoc” w Feyenoordzie. Natomiast oprócz eliminacji (czyli tego samego, co Janas czy Engel – przy czym Janas startował z tragicznej pozycji po Bońku, a Engel wprowadził drużynę na MŚ po 16 latach) nie osiągnął nic wielkiego. Baty, jakie dostawaliśmy, tak dostaliśmy na turnieju – przyznaję: Austria i Chorwacja to lepsze drużyny niż np. Ekwador. Ale robienie z Beenhakera boga i osoby nietykalnej jest dla mnie śmieszne, albowiem poziom reprezentacji nie zmienił się po jego przyjściu. Prawda, że z pustego to i Salomon nie naleje, ale do bezproduktywnego „nalewania” z pustego można zatrudnić każdego innego trenera – czyt. tańszego i nie robiącego z siebie Jaśnie Oświeconego nieomylnego geniusza. Bo gdyby tak było, to trenowałby nie nas, lecz np. Holandię czy Anglię, bo niedawno mieli tam na stanowisku wakat.
A w tym momencie zgadzam się z p. Tomaszewskim (wbrew pozorom często ma rację): niech pojedzie do Holandii – może nie wróci :)
No, Janas startował z tragicznej pozycji po Bońku i nie zakwalifikował się na ME. Akurat to jest wynik do powtórzenia przez kogokolwiek.
Leo chcę od czasu do czasu zapalic sobie małego skręcika, dlatego tak go ciągnie do Holandii. ;P Więc chyba możemy przymknąc na całą sytuacje oko, hehe.
Co do Hiddinka jeszcze, już kiedyś prowadził reprezentację, Australii i PSV. Z Aussie dostał się do MŚ i to do 1/8 finału, a w tym czasie z PSV zdobył Mistrzostwo Holandii, finał pucharu Holandii i 1/8 Ligi Mistrzów. Odległości tych dwóch krajów znacząca.
Słuchanie hipokryty Engela, co przed MŚ zajął się reklamami i Tomaszewskiego, które jest zawsze anty-, jest bez celowe ;-).
I druga sprawa, nasza ‘polskość’ znów się objawia, pierwszy raz na ME, Beenhakker ‘król’ teraz niech odchodzi.
No ale zatrudnili innych menedżerów. Można tak dyskutować w nieskończoność, że jeden trener poszedł tam, drugi tam.
Można porównać np. Mourinho i Queiroza do objęcia funkcji selekcjonera Portugalii. Bo trzeba zaznaczyć, że Anglia jak i Hiszpania szukały trenera po Euro08 (w przypakdu Anglii po eliminacjach), a wtedy Leo już trenował. Przytoczony przez Cieie argument świadczy tylko o jego lojalności do reprezentacji Polski.
O „geniuszu” trenera nie decyduje przecież jaki zespół prowadzi, ale jak to robi.
Ma racje mówiąc, że decyzja Leo to „skandal, który spowodował, że sprofanowana została polska drużyna narodowa”? :>
Hehe :D No chyba, że tak :D
O, bardzo dobry argument z Hiddinkiem. Trafiłeś bardzo dobrze z tym przykładem. Ale przy takim czymś trzeba jeszcze nadmienić, że Beenhakker NIE BĘDZIE TRENEREM, a jedynie będzie pomagał ;) A, jak widać, można trenować reprezentację i klub – z powodzeniem.
A Beenhakker był królem do awansu na Euro. A zaraz po imprezie zaczęły się głosy „Leo, odejdź” etc. :]
Pozostawiam bez komentarza. Imo, Beenhakker i tak ma kasy jak lodu, więc na tym mu szczególnie nie zależy pewnie. Po prostu chciał pokazać PZPN-owi, ze on i jego zdanie też się liczy. A „SE” wymyśla teraz jakieś bzdury ;-)
Wracając do słów Krisa chcę powiedzieć, że Benhakker wprowadził nas na ME, po raz pierwszy w historii, do tego Polacy pokonali Portugalię (potem doszedł remis), tą Portugalię, której drużyna Engela uległa 0:4, chociaż to było dość „dawno”.
No właśnie, Beenhakker nawet nie będzie trenował Feynoordu, ale „zaledwie” pomagał. Imo dwie posady są do pogodzenia, pokazał do chociażby Hiddink. Inna sprawa, że Holender z naszymi Orłami wiele nie osiągnął więc w razie jakichś niepowodzeń na arenie międzynarodowej Lato i spółka winę zwali właśnie na tę drugą robotę Leo. Ale ja na miejscu Beenhakkera miałbym nasz zarząd w głębokim poważaniu, bo prawda jest taka, że szukają dziury w całym.
Nie, wypowiedź na Onet TV: „Niech pozwolą mu jechać. Może mu się tak spodoba w tej Holandii, ze nie wróci”
Pokonali Portugalię i cóż? Przegrali z Armenią czy inną Mołdawią – bilans 0. Wygrali z Czechami, chwile potem ośmieszyli się ze Słowacją – bilans 0.
Drugi argument też mnie trochę dziwi. O ile dobrze liczyłem, to na MŚ 2006 było 14 europejskich drużyn. Na Euro jest 16. Ale bądźmy dokładni. Na MŚ byli bez eliminacji Niemcy, a na Euro Grecy, Austriacy i Szwajcarzy. Czyli z eliminacji wychodziło po 13 zespołów. Czyli poziom trudności eliminacji MŚ i ME (poza możliwymi drobnymi elementami jak ilość grup eliminacyjnych itp.) jest praktycznie równy. Mozemy więc je porównywać. A wejście na ME pierwszy raz w historii nie jest większym wyczynem niż na MŚ – po prostu Leo miał fuksa, że Polacy nigdy nie grali na ME, a nie na MŚ :)
@pan_opticum
No fakt, brakło mu niewiele. Ale tu zwracam honot, troszke mi się pomyliło. Ale fakt faktem: do MŚ awansował.
A co do eliminacji MŚ i ME – vide poniżej.
@Wiktor
Lojalnośc do reprezentacji Polski… Hmmm chciałbym wierzyć. Jak ktoś ma pewną posadę =, poparcie kibiców bez względu na wyniki, to trudno nie odchodzić, gdzieś gdzie mogą cię wywalić po jednych nieudanych eliminacjach (vide: McLauren). Jedynym złą okolicznościa pracy Leo jest związek, ale ta banda (wpisz tu dowolny epitet) jest niereformowalna w Polsce. Niestety.
Wyżej miało być „+” zamiast „=”.
No to jeśli Kris1908 uważasz, że Leo to farciarz to znajdź mi w Polsce drugiego takiego trenera. Bo tu nie chodzi o to żeby zbudować drużynę na dziś jak robili to Engel czy Janas. W Beenhakkerze ważne jest to, że pokazuje nam jak „to” się robi na Zachodzie. Większość naszych trenerów nie ma o tym pojęcia i jak pan Janusz Wójcik krzyczą do piłkarzy „kiełbasy w górę”. Beenhakker jest człowiek spoza naszego ciemnego świata i siłą rzeczy musi wprowadzać swoje praktyki, sposoby itd. do reprezentacji. Poza tym, czy to nie jego przyjście i awans do Euro były impulsem do naprawdę poważnego zastanowienia się nad naszym futbolem?
Nie zrozumcie mnie źle, ale moim zdaniem Leo nie jest wielkim trenerem. Jak dla mnie jest to trener bardzo dobry. Jego zaletą jest właśnie to, że zna on standardy obowiązujące na Zachodzie i je stosuje w Polsce. Nie boi się mówić co mu się nie podoba i nie śmierdzi tym gównem i szambem co to je&$#$ PZPN. Dlatego należą mu się podziękowania i niech tak trzyma dalej bo robi on najwięcej dla polskiej piłki niż inni trenerzy od roku 2000 razem wzięci ;-)
„po prostu Leo miał fuksa, że Polacy nigdy nie grali na ME, a nie na MŚ :)” – ja, powyżej
Nie miał fuksa, że Polacy awansowali do ME. Miał fuksa, że zrobił to po raz pierwszy. Bo rozumowanie jest takie, że gdybysmy wcześniej grali np. 6 razy na Euro a ani razu na MŚ, to „większyn” osiągnięciem byłoby wejście do MŚ. Nieprawdaż?
„awans do Euro były impulsem do naprawdę poważnego zastanowienia się nad naszym futbolem?” – eMzi, powyżej
Yyyy… nie? Sorry, ale albo jestem ciemny albo nie pamiętam albo sam nie wiem. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć, tego poważnego zastanowienia się. Zastanawiamy się odkąd pamiętam i to niekoniecznie poważnie. Ale na stałym poziomie.
A zastanawiali to się nasi obrońcy przy bramkach ze Słowacją…
Pewnej posady to Leo nie ma raczej. I poparcia kibiców też nie za bardzo… Jednak dalej pracuje, mimo, że musi znosić idiotów z PZPN.
Wszystko krąży przy tym samym. Same uszczypliwości, złośliwości wobec Leo. Co on mu takiego zrobił, żeby być pełnym takiej, hm… nienawiści (? – nie wiem czy to dobre słowo) do człowieka za nic?
Z jednym zdaniem to się można zgadzać. Popatrz jednak na jego cały sens wypowiedzi :)
Święta prawda Radosławie. Zgadzam się w zupełności z Twoim zdaniem. Leo jest niezłym trenerem z doświadczeniem. Chce wprowadzić do polskiej piłki trochę innowacji, a to nie podoba się PZPN-owi. Nie boi się ich, jest otwarty, bezkopromisowy – a to się ceni.
W polskiej piłce jest dużo takich przypadków. Ktoś się wybija, odnosi sukces. Od razu jest skreślany – nie wiem dlaczego. Z powodu zazdrości?
Ktoś kiedyś napisał, że „wszystko w Polsce poza moczem jest kałem”. Trochę na wyrost, ale jeśli odnieść to do polskiej piłki to się zgadza.
Podam przykład klubu z mojego miasta – obecnie 3-ligowiec w strefie spadkowej. Więc w klubie był trener X (nie podaję nazwiska, i tak nic nie wnosi tutaj). Trener X wybił się bez znajomości, bez lizania dupy. Stawiał w klubie (juniorach bodajże) na najlepszych i odnosił sukcesy, notował wygrane. Miał swoje zdanie i nie bał się go wyrażać – mówił co mu się nie podobało. Został zwolniony. Czemu? Bo stawiał na najlepszych, często chłopaków z podwórka, którzy nie uczęszczali do Szkoły Mistrzostwa Sportowego (im. obecnego prezesa PZPN, który był też założycielem ;o). Trener X nie przypadkiem jest teraz w sztabie szkoleniowym jednej z reprezentacji juniorskich Polski. Ale został wyrzucony. Czemu?
Jak dla mnie wygląda to tak:
Uczniowie SMS-a płacą 100zł/miesiąc. Normalne treningi kosztują 20zł/miesiąc. Klub bierze pieniądze za same treningi (a trzeba dodać, że otrzymują olbrzymie pieniądze od rady miasta, od Unii no i za treningi). W SMS-ie jest mnóstwo klas w różnych rocznikach. Kilku moich znajomych chodziło na normalne treningi i, mimo tego, że byli często lepsi – to na meczach juniorów grali uczniowie SMS-a. Czemu? Bo płacili więcej = czyli prezes i p. Lato, który szkołę założył, dostawali więcej do kieszeni.
Pewna gra = więcej zawodników = więcej kasy = bogatszy zarząd i p. Lato. Nie wierzę, że nie zarabiają mnóstwo kasy, bo klub z reklam, sponsora, biletów, od Urzędu Miasta etc. dostają w cholerę kasy. I gdzie to wszystko jest? W kieszeni prezesa. I nie wierzę, że Lato nie otrzymuje z tego nic.
I nie twierdzę, że oni są słabi czy nie zasługują na grę. Wyglądało to w juniorach tak – przykładowo 18 jechało na mecz i wśród nich było 2 spoza SMS-a. Nie dziwne? Wielu nie stać na płacenie takich pieniędzy za codzienne treningi. A talent mają…
No ja to widzę mniej kolorowo. Czy wydaje Ci się że tzw „pomoc” swemu ukochanemu klubowi na pewno sie nie odbije na reprezentacji ? Bardzo szanuje Leo i jestem mu wdzięczny za to co zrobił dla polskiej piłki, bo zrobił bardzo dużo, ale jego zachowanie jest chyba troche nieprofesjonalne. Podoba mi sie to, że dodaje reprezentacji troche zagranicznej świerzości, nie winie go też w żadnym wypadku za euro. Ale dobrze wróćmy do tematu. Mówisz, że to sie nie odbije na reprezentacji. W weekend był na jakimś meczu w lidze holenderskiej obserwować bodajże jakiegoś lewego obrońce przymierzanego do Feynordu. Ja jednak osobiście wolałbym alby był chociażby na meczu Rasiaka, który grał przeciwko Chelsea. Na wielu ważnych meczach nawet w naszej rodzimej lidze też go nie było.
Kilka szybkich uwag z mojej strony:
Po pierwsze primo – obawiam się, Wiktorze, że w ostatnim akapicie tekstu nie masz racji. PZPN nie „przejrzy na oczy” i nie będzie żałował błędów. Bo działaczy zwyczajnie nie zależy na robieniu tego, co dla polskiego futbolu będzie dobre. To, że reprezentacja mnóstwo straci na odejściu Leo, nikogo tam nie obchodzi.
Po drugie primo – główną zaletę, którą stanowi Leo w roli selekcjonera, bardzo trafnie ujęli eMzi i radzio. Holender to człowiek, który otwiera naszym kadrowiczom oczy na piłkę w normalnym, europejskim wydaniu. Polscy zawistni działacze krzyczą: „A co to, u nas nie ma dobrych trenerów, że musi być obcokrajowiec?!”. No właśnie, że nie ma. Albo jest ich bardzo niewielu. Bo jak ktoś, kto trenerką parał się odcięty Żelazną Kurtyną od reszty Europy, ma mieć pojęcie o nowoczesnym futbolu?
Po trzecie primo, ultimo – w Polsce działacze to, jak słusznie stwierdził Wiktor, psy ogrodnika, a dziennikarzom (a przynajmniej wielu z nich) wydaje się, że jak drużynie nie idzie, to oni zawsze wiedzą najlepiej dlaczego. Taki ciężki przypadek nadmiernej pewności własnych racji.
O tym to zupełnie nie wiedziałem. Skąd masz tę informację? :> Bo jak w Fakcie jakimś była to mało wiarygodne, bo Leo nie jest tam jako scout tylko ma pomóc… No ale jak ktoś go tam widział to ok. Z drugiej strony – jeśli ruszy liga polska i Beenhakker nie będzie na meczach kosztem Feyenoordu – to zgadzam się, nie będzie on w porządku.
Mam jednak wrażenie, że współpraca z Feyenoordem nie odbije się źle na reprezentacji.
Poparcie kibiców ma wszędzie. Zdecydowana większość osób, z którymi rozmawiam go popiera, a wszelkie sondaże też są na jego korzyść, choć to akurat słabszy argument jest, bo różnie z nimi bywa:p
Cała wypowiedź była mocno przesadzona i przez to bez sensu :) Tu się zgodzę :) Tak samo jak się zgodzę z tym, że nie powinni mu robić trudności w doradzaniu innym, jeśli repra by na tym nie straciła.
Niech Leo zostaje i to jak najdłużej. Lepszego trenera nigdy mieć nie będziemy..
Niewiem kto to napisał ale nie mów na Tomaszewskiego bo on mówi całkowitą prawdę.Ja moim skromnym zdaniem nie lubie Benhakera który faworyzuje sobie Fabiańskiego i innych mówi że szuka młodych zawodników a ma ich pełno i niepowołuje tych młodych graczy a jakiegoś Łobodzińskiego który niema wogule szybkości i zero kondycji
Masz autora przecież napisanego u góry ;-)
Mówię i będę mówił na Tomaszewskiego, bo decyzja Leo to na pewno nie „skandal, który spowodował, że sprofanowana została polska drużyna narodowa.”
Faworyzuje Fabiańskiego? Pierwszym bramkarzem jest Boruc. A że stawia Fabiańskiego wyżej jak Kuszczaka – też mi się to nie podoba, bo imo Kuszczak jest ciut lepszy. I nie dlatego, że gra w United. Ale tutaj chyba chodzi o charakter Kuszczaka. Tomek (moim zdaniem) pokłócił się z Leo zaraz przed Euro. I dlatego nie jest powoływany. Ferguson – jak się ktoś z nim kłócił to też był pomijany (albo wyrzucany z klubu). I tyle w tej sprawie.
Napisałeś, że Łobodziński nie ma szybkości i kondycji. SKoro by nie miał to na pewno nie grałby w reprezentacji. Leo chyba najlepiej wie kogo ma wystawić. Widzi szybkość, kondycję i mnóstwo innych cech swoich piłkarzy na treningach. Najlepiej wie, kto jest najlepszy na daną pozycję. I dziwne, żeby powoływał młodych na mecze repry. Jak są towarzyskie to młodzi grają ;-)
Tomaszewskiego można nie lubić za styl, jednak mówi prawde, ba on od lat to mówił bo przypominam sobie co pisał w ,,Piłce Nożnej,, od rok 2000.Wtedy brano go za szaleńca podobnie jak młodego Dziurowicza, niestety teraz wszystko się potwierdza.
Trudno nie być anty na wszystko co jest w Pzpn.
Co do Leo- nie wiem jak mi zapis w kontrakcie.
Co wystarcza w zupełności. Leo stawia wyżej reprezentację niż posadkę w Feyenoordzie ;-) I nie wydaje mi się, żeby faktycznie jeździł na mecze do Holandii.
ja mu sie nie dziwie, on wie że to już koniec jego karirery na świecie i na koniec (oczywiście nie życze mu śmierci) życiowej wedrówki chce pomóc ukochanemu klubowi… wzruszające