Piłka nożna: sposób na życie czy łatwy zarobek?

Piłka nożna
Życiowa pasja, zwykły zawód i sposób na zarabianie pieniędzy czy może kolejna przygoda na drodze do świętego spokoju? Jak zawodnicy traktują swoje kariery i piłkę nożną samą w sobie? Odpowiedź na te pytania z każdym dniem staje się coraz bardziej złożona i niejednoznaczna.

Morze pieniędzy, milionowe kontrakty klubowe i reklamowe, rzesze wielbicieli na stadionach i miano bohaterów – to wszystko czeka na ludzi, którzy co 3 dni na skrawku zieleni dostarczają rozrywki milionom kibiców na całym świecie. Nic tak nie wpływa na ludzką próżność jak poklask innych i długi rząd cyfr na koncie bankowym. Piłkarze zarabiają coraz większe pieniądze, kluby mogą liczyć na hojnych sponsorów i jednocześnie przeznaczają astronomiczne sumy na nowe transfery i gaże swoich podopiecznych.

Jak w tej atmosferze pełnej przepychu, wielkich pieniędzy nie zapomnieć istoty najpiękniejszej dyscypliny sportowej? Kiedy zawodnicy przekraczają granice, która wyznaczała im cele w sportowej karierze: zdobywanie trofeum czy kolekcjonowanie funtów w sejfie? Komercja zabija sport i psuje nie tylko gwiazdy ale także zwykłych szarych zawodników z niższych lig, którzy zarabiając więcej niż przeciętny obywatel żyją z głowa w chmurach. Jednak z racji swoich ‘niebanalnych’ umiejętności ekstraklasę, Mundial, o Lidze Mistrzów już nie wspominając, mogą obejrzeć tylko w telewizji.

CafuPierwszym bohaterem niniejszego artykułu będzie Marcos Evangelista de Moraes, szerzej znany kibicom jako Cafu. Brazylijczyk w swojej bogatej karierze zdobył między innymi dwa Mistrzostwa Świata oraz Puchar Europy z AC Milan. Obrońca wkroczył jednak w końcu w taki wiek, w którym grał coraz mniej na San Siro. Podobno Milan Lab czyni cuda – jeden jeszcze czasami biega po boisku – Maldini – ale najwidoczniej kariera 38-letniego zawodnika nie wiodła tą samą drogą co włoskiego weterana. 16 marca 2008 roku klub z Mediolanu ogłosił, iż wygasa kontrakt Brazylijczyka i z końcem sezonu opuści on ekipę Rossoneri. Cafu jednak nie chciał zrezygnować z przyjemności, jaką dawała mu gra w piłkę. 13 grudnia br. ogłoszono, iż były obrońca Romy i AC Milan podpisze kontrakt z angielskim zespołem Garforth Town, występującym w Northern Premier League Division One North, czyli odpowiedniku polskiej 8. ligi! Brazylijczyk ma dołączyć do nowego zespołu w styczniu.

SokratesCo ciekawe, nie jest pierwszym obywatelem kraju samby, który u schyłku swojej przygody z futbolem trafił do tego 15-tysięcznego miasta w północnej Anglii. W 2004 r. do zespołu z hrabstwa West Yorkshire trafił na miesięczne wypożyczenie słynny Sokrates. Wybitny rozgrywający, a zarazem nałogowy palacz i alkoholik oraz jeden z niewielu piłkarzy posiadających wyższe wykształcenie (lekarz i doktor nauk filozoficznych) przez 4 tygodnie pełnił rolę grającego trenera. Razem z nim do amatorskiej drużyny dołączył inny znany reprezentant Brazylii – Careca. Właściciel klubu, Simon Clifford nie krył radości podpisując kontrakty ze słynnymi piłkarzami:

[Sokrates] Jest wciąż w dobrej formie, nawet pomimo tego, że stale pali. Jestem dosyć surowy pod względem dyscypliny i palenia, ale sądzę, iż mogę zrobić dla niego wyjątek.

Co natomiast łączy Manchester United z Garforth Town? Osoba Lee Sharpe’a. Były pomocnik Czerwonych Diabłów na koniec swojej futbolowej kariery również dał się skusić Simonowi Cliffordowi i zawitał do 8. ligi angielskiej.
Zapytacie pewnie, co przyciągnęło owych zawodników do amatorskiego klubu z nizin wyspiarskiego systemu piłkarskiego? Pieniądze? Absolutnie nie!

Przepytałem kilku graczy i Sokrates oznajmił, że jest zainteresowany. Jest to człowiek kierujący się w życiu zasadami i nie interesują go pieniądze – co się bardzo dobrze składa, ponieważ nie płacimy mu – Simon Clifford.

Bo przecież jakie gaże mógłby zaoferować takim sławom amatorski klub z nizin wyspiarskiego systemu piłkarskiego? Być może proboszcz tamtejszej parafii zbierał na tacy na wypłatę dla Sokratesa, ale bardziej logiczne wydaje się wyjaśnienie miłości do futbolu i radości z kopania kawałka skóry. Powyższe przykłady stoją w całkowitej opozycji do współczesnego wzoru, według którego postępują zawodnicy w zaawansowanym wieku (jak na kryteria sportowe). Postanawiają dorobić sobie na emeryturę i spokojnie liczą zyski z eskapad do Kataru czy Arabii Saudyjskiej. Przykładów jest dosyć sporo. Gabriel Batistuta, Romario, Fernando Hierro – wszyscy nagle zapałali miłością do ropy i pełnili misję kaznodziei futbolu w naftowych krainach.

RivaldoJednak totalną egzotykę zaserwował wszystkim obserwatorom piłki nożnej Rivaldo. 25 sierpnia bieżącego roku w radiu Greek Sport Radio Station ogłoszono, iż Brazylijczyk ze stolicy Grecji przeniesie się do stolicy Uzbekistanu i będzie reprezentować barwy FC Bunyodkor! Nie odkryję Ameryki stwierdzając, iż do przeprowadzki skłoniły go grube pieniądze jakie inkasuje tam za grę w jakże zacnej Uzbek League. Sam zawodnik potwierdził, iż otrzymał od klubu „bardzo kuszącą ofertę kontraktu” i prosił o zrozumienie fanów:

Proszę o wybaczenie kibiców AEK, ale nie mogłem odmówić w obliczu takiej propozycji.
Coś bardzo pozytywnego przytrafiło mi się pod koniec mojej kariery i nie mogłem odrzucić takiej oferty.

Warto w tym miejscu także dodać, że trenerem FC Bunyodkor jest Zico, a włodarze uzbeckiego klubu byli bardzo blisko ściągnięcia z Barcelony Sameula Eto’o. Kameruńczyk jednak poszedł po rozum do głowy i dzisiaj kroczy z katalońskim zespołem od zwycięstwa do zwycięstwa w hiszpańskiej lidze.

RobinhoNie brakuje również znanych piłkarzy, którzy grając w klubie aspirującym o najbardziej znaczące trofea zmienili środowisko na zupełnie nie przystające ich sportowym ambicjom. O transferze Robinho do Chelsea było bardzo głośno podczas ostatniego lata. Zarówno Real Madryt jak i londyński klub byli prawie pewne tego, iż transakcja dojdzie do skutku i od nowego sezonu Brazylijczyk zawita na Stamford Bridge.
27 sierpnia 2008 r. Peter Kenyon oświadczył, iż jest pewien pozytywnego zakończenia sprawy. Nieoczekiwanie, w ostatnim dniu okienka transferowego do walki o zawodnika włączył się Manchester City z sakiewką pełną funtów od Abu Dhabi i niespodziewanie Robinho przeprowadził się na Eastlands Stadium. Sam piłkarz stwierdził, iż City to wielki klub, a obecność jego przyjaciół – Jo i Elano była dodatkową zachętą do zasilenia ekipy The Citizens. Nikt nie jest jednak na tyle głupi, by uwierzyć, że City to drużyna, w której gra o najwyższe zaszczyty to chleb powszedni, a Brazylijczyk trafił pod opiekuńcze skrzydła Arabów z miłości do wygrywania. Jak się spekuluje, tygodniowe zarobki Robinho w nowym klubie to 160tys. funtów. Komentarz prezydenta Realu, Ramona Calderona dla hiszpańskiej telewizji Veo mówi wszystko:

Sprzedaliśmy Robinho biorąc pod uwagę wszystkie ludzkie i sportowe czynniki.

Fakt, iż zaakceptował ofertę Manchesteru City świadczy o tym, iż nie zmienia drużyny ze względów sportowych.

Oficjel Królewskich rzucił również trochę światła na osobiste problemy Brazylijczyka:

[Trener Bernd] Schuster sądził do wczoraj, iż jest w stanie go nawrócić, ale nie o to w tym wszystkim chodziło.

Zawsze kiedy z nim rozmawiałem, był bardzo smutny, płakał i prosił o pozwolenie na opuszczenie Hiszpanii. Real Madryt jest ważniejszy niż jakiekolwiek gracz.

To świetny dzieciak, ale ma złych doradców.

Obecnie City znajduje się w strefie spadkowej Premier League. Czy w drugiej lidze dalej będzie dla Brazylijczyka to wielki klub? Robinho liczył po prostu na bogate święta w grudniu 2008 roku.

Talent do gry w piłkę (ach, te dośrodkowania), westchnienia milionów kobiet, związek z Posh Spice i smykałka do biznesu wyniosły wychowanka Manchesteru United na pierwsze strony gazet. Najpopularniejszy zarówno na boisku, jak i poza nim, zyskał status ikony futbolu na świecie. David Beckham to dla ludzi ktoś więcej niż tylko piłkarz – to gwiazda pod każdym względem.

David Beckham w LA GalaxySir Alex Ferguson z pewnością przeklina towarzyskie spotkanie Czerwonych Diabłów w 1997 r., kiedy David poznał Victorię, a 4 luty 1999 roku, kiedy Becks poślubił Posh Spice to chyba najgorszy dzień w jego życiu. Tym samym szkockiemu menadżerowi trafił się nowy, acz niechciany zawodnik do drużyny. Pamiętna odpowiedź bossa United „A mogę mieć dwie kule?” na pytanie kogo by zastrzelił, Wengera czy Victorie Beckham mając tylko jeden kulę w pistolecie [cytuję z pamięci] obrazuje z jakimi przeciwnikami miał do czynienia w swojej trenerskiej karierze. Nie da się ukryć, iż piłkarz znalazł się pod dużym wpływem swojej żony, która pałała wielką sympatią do sir Alexa. Z deszczowego Manchesteru, skrzydłowy przeniósł się do słonecznego Madrytu i Victoria zatruwała już życie komu innemu. 4-letnia gra w barwach Królewskich zaowocowała zaledwie jednym trofeum, a mianowicie Mistrzostwem Hiszpanii zdobytym w ostatnim sezonie Beckhama w Realu. Jeszcze w trakcie rozgrywek głośno się mówiło o tym, iż Anglik szuka już nowej drużyny. Oczywiście w przypadku takiej persony jak Beckham nie mogło zabraknąć spekulacji transferowych, a o zainteresowanie jego osobą podejrzewano między innymi Bolton, Newcastle, Inter, AC Milan, a także różne kluby z amerykańskiej Major League Soccer. 11 stycznia oficjalnie potwierdzono, iż wraz z 1 lipca 2007 roku najpopularniejszy piłkarz na świecie stanie się częścią ekipy Los Angeles Galaxy. Nie mniej szokujące okazały się zapiski w umowie, według których David za 5-letni kontrakt z drużyną z Kalifornii ma otrzymać 250 milionów dolarów! Oczywiście, sam zawodnik upierał się, iż gra w MLS to dla niego wielkie wyzwanie, a jego głównym celem popularyzacja soccera w USA.

W tym tygodniu Real Madryt zapytał mnie o decyzje odnośnie mojej przyszłości i zaoferował przedłużenie kontraktu na dwa sezony. Po przedyskutowaniu kilku opcji z moją rodziną i doradcami czy zostać w Madrycie czy może przenieść się do jakiegoś znaczącego, brytyjskiego lub europejskiego klubu, zdecydowałem dołączyć do Los Angeles Galaxy i grac od sierpnia w MLS.

Jestem dumny z tego, iż mogłem grac dla dwóch największych klubów w piłce nożnej i nie mogę się doczekać nowego wyzwania, jakim będzie popularyzacja piłki nożnej w kraju, który pasjonuje się swoimi własnymi dyscyplinami sportu.

Nie przybywam tutaj, aby być supergwiazdą. Chcę być częścią drużyny, ciężko pracować i wygrywać trofea. Dla mnie chodzi o futbol. Jestem tutaj po to, by zrobić różnicę. Przybywam, aby grac w piłkę.

Rozpowszechnianie futbolu to oczywiście bardzo szczytny cel, a milion dolarów na tydzień nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Jednak gra w Stanach to raczej furtka dla zawodników, którzy nie są szczególnie rozchwytywani w Europie i nie mogą liczyć na angaż w żadnej z liczących się drużyn na Starym Kontynencie. Becks postanowił zrobić świetny interes, bo przecież jakie znaczenie mogą mieć tytuły MLS dla piłkarza, który wygrał Ligę Mistrzów, Premiership i Primera Division? Nigdy nie uwierzę w misjonarskie zapędy Anglika. Pieniądze (tym bardziej tak duże w tym przypadku!) przesłoniły mu ambicje piłkarskie.

Finansowa motywacja spędzenia ostatnich lat czy miesięcy swojej kariery w dosyć abstrakcyjnych, jak na ambicje najlepszych piłkarzy, ligach jest dla mnie oczywiście zrozumiała. Starość nie radość, a na sanatorium w Ciechocinku trzeba odłożyć ;-) To proste: Money makes the World go round. Z drugiej strony można znaleźć takie przykłady jak Cafu, które dowodzą, że piłka nożna może być dla zawodników wartością samą w sobie, godną poświęcenia i wyrzeczenia się korzyści materialnych z tego tytułu.


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (6 głosów, średnia: 4,83 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



13 komentarzy do “Piłka nożna: sposób na życie czy łatwy zarobek?”

  1. Iv pisze:

    mój brat gra w polskiej okręgówce, i jesli chodzi o zarobek, to: zero, jesli o kontuzje to: wiele operacji i lekarzy moze o tym coś powiedziec, a jesli chodzi o satysfakcje, to:żadna

  2. Piotrek pisze:

    Mam 17 lat i zaliczyłem juz debiut w IV lidze polskiej. Z przykrością stwierdzam ze trenerzy w Polsce to istne Dno! Dla których wyłącznie liczy się gaza, Nie stawiają na młodych perspektywicznych graczy ?! Zarobki niskie , Radość z gry ? Wielka. Kontuzje ? Mnóstwo. Pomoc lekarska? Oscylująca o rozpacz, i Jak tu z takiego piłkarskiego kraju się wybić ? Co do tekstu świetny. Chociaz z kwestią Becksa o odejściu z Realu nie dokońca się zgodzę.

  3. Luki pisze:

    Ja tylko czekam aż Robinho spadnie do drugiej ligi i wtedy mu się zrobi łyso. Poszedł za kasą to będzie siedział i grał z jakimiś drwalami z Championship. Jak mnie denerwuje takie podejście zawodników do futbolu. Jak można pójść za kasą, przecież wtedy sport traci sens. Ja bym się czuł głupio wiedząc, że brnę w coś co jest czystym gwiazdorstwem/komerchą i sprzedaję to ludziom na całym świecie pod postacią „piłki nożnej”. Ludzie się tym pasjonują, a tutaj taki Robinho czy inny cwaniak sprowadza futbol z jakiegoś wyższego poziomu do prostego zarobku, sprzedawania koszulek. Jedni w to wierzą, a inni to wykorzystują żeby kupić sobie srebrne galoty a żonie złote podpaski:/ Tylko kasa i kasa…

    Dobra, ochłonąłem. Wybaczcie, że może troszkę nie na temat, ale emocje poniosły:D Gratulacje dla Cafu i reszty, że potrafili zrezygnować z fury pieniędzy dla futbolu i sprawienia wielkiej radości tym ludziom, którzy kibicują 8-ligowemu klubikowi;) To są goście. Zarobili na życie, czy też sanatorium w Ciechocinku, i chcą grać, a nie gromadzić następne stosy banknotów. Tak trzymać panowie!

    „Tak trzymać” należy się również Prezydentowi, który znowu walnął świetny tekst na redlogu. Jak najbardziej zasłużone 5 i życzę równie owocnego roku 2009:)

  4. Prezydent pisze:

    @Iv, Piotrek – to prawda, w Polsce dojście do zawodowstwa w piłce nożnej to niemalże droga cierniowa, a na każdym etapie kariery ktoś podkłada tym wszystkim śmiałkom kłody pod nogi. I jak tu potem kochać futbol?

    @Luki spokojnie, City to problem Robinho nie Twój xD Co do Brazylijczyka, działacze skusili go pewnie wizją perspektywicznego zespołu, ale kasa miała tu niebagatelne znaczenie. W Chelsea mało by nie zarabiał, co prawda nie tak dużo jak w City, ale sami powiedzcie gdzie jest Chelsea, a gdzie MC w hierarchii brytyjskiego i europejskiego futbolu? A jeśli nasi rywale spadną do Championship to Robinho oberwie się za chciwość ;-)

  5. radzio pisze:

    Co do Robinho – oj chciałbym, żeby przejechał się na swojej chciwości ;-)

    Co do Beckhama – mi faceta jest trochę szkoda :( bo teraz widać, że zrozumiał iż odejście z United w 2003 roku było jednak błędem. Co by nie mówić jego żonka to postrzelona jest i trochę mu tam w główce namieszała, a szkoda, wielka szkoda bo mu przez to karierę spieprzyła trochę ;(.

    Co do sytuacji w Polsce – żal.pl dosłownie ;-). Dobrej piłki u nas nie będzie dopóki tej zasranej komuny w PZPN nie wywalą i „działacze” nie przestaną marnować kasy :/

  6. Majzer pisze:

    z Robinho się absolutnie nie zgodzę, nie przeszedł do ManCity dla kasy, uważam że chciał odejść byle gdzie, a że Real przyjał tylko ofert City to trudno,nie jego wina,przecież był skłócony z zarządem,w Realu mu dawali takie same zarobki, a poza tym, wielu piłkarzy przechodziło na początku do Chelsea, wszyscy mówili że dla kasy, teraz już jakoś nikt do Chelsea dla kasy nie przychodzi?Co z tego że City na razie nic nie gra,skoro za rok może być już w czołówce ligi, wtedy jakoś nikt nie będzie mówił że Robinho gra tam dla kasy.

  7. Paweł pisze:

    Co do Robinho to masz w 100% rację. Może nie powinienem się tym chwalić na forum Manchesteru United, ale jestem fanem Królewskich i śledziłem krok po kroku zarówno transfer Robsona do City jak i kontrakt Becks’a z City. Prawda jest taka, że Robinho odszedł gdyż Real nie chciał płacić mu takich pieniędzy jakie sobie wymarzył. Ponadto w ostatnich tygodniach gry dla Królewskich więcej czasu spędzał on na narzekaniu niż na treningach. Po prostu sława i pieniądze zawróciły mu w głowie. Co do David’a jest to doskonały przykład tego, że piłka nożna wykorzystywana jest do robienia kariery, nie tylko piłkarskiej ale w szczególności medialnej. Dopóki Beckham grał w Manchesterze był kimś, w momencie transferu do Realu przestał być piłkarzem, a stał się gwiazdą telewizji. Nie wierzę w jego słowa, że transfer do Milanu został zorganizowany po to żeby przygotować się do sezonu w MLS, prawda jest taka, że musi przypomnieć o sobie na europejskim rynku podpisując nowe kontrakty reklamowe.
    Moim zdaniem w futbolu jest coraz mniej piłkarzy wkładających w grę całe swoje serce. Większości z nich zaprząta głowę myśl w jaki sposób zarobić jak najwięcej pieniędzy przy jak najmniejszym wysiłku (włączając w to m.in. naukę języka jeśli zmienia się kraj, w którym się gra- o czym słyszy się coraz częściej). Jest to przykre zjawisko gdyż tylko dzięki tym „prawdziwym” piłkarzom spotkania wszystkich europejskich lig są zacięte i emocjonujące.

  8. Prezydent pisze:

    @Majzer – ale powiedz mi jak wygląda tabela Premier League? Gdzie jest Chelsea a gdzie Man City? To, że City może byc w czołówce ligi (kiedyś tam) to raczej marzenia ściętej głowy. A nawet jeśli to gdyby Robinho kierował się sportowymi ambicjami to poszedłby do Londynu, do klubu z absolutnej czołówki, który sam o niego zabiegał.

  9. Kisia92 pisze:

    Świetny artykuł. Długo czekałam, aż ktoś poruszy te sprawę.
    Wszechobecna komercjalizacja futbolu po prostu wnerwia!

    Robinho? Ten facet w moich oczach jest nikim. Ale według mnie te debilne transfery to wina wielu osób, nie tylko zawodnika. Spójrzmy na sprawę Ronaldo, matka go namawiała, przyjaciele, selekcjoner jego reprezentacji… Gdyby nie upór Fergusona to także by odszedł. Popełnił ten sam błąd co Becks, co Robinho, co Henry^^ a to tylko ci najsłynniejsi^^

    Polska liga? Brak słów. Mój miejscowy klubik, awansował w barażach do nowej wspaniałej, czystej ligi II. Zarząd się zmienił, trenerzy się zmienili, cały skład miejscowy odszedł i nakupowany jakiś super extra hiper gwiazd. a teraz? hmm Klub plajtuje, zadłużenia są wszędzie, nawet w hotelu (?!)Nowy dyrektor, jak się nie dawno okazało był umoczony w jakiejś aferze korupcyjnej plus miał w przeszłości jakieś sprawy za przekręty w księgowości swych wspaniałych wcześniejszych biznesów. No i oczywiście nowi zawodnicy z wielką pasją do futbolu. Po jednym z meczów wdali się w bójkę z własnymi kibicami^^ A na pierwszej stronie regionalnej gazetki widniał wspaniały gest kapitana drużyny, również do swoich fanów. O jaki gest chodzi, chyba nie muszę opisywać.

    Podsumowując, warty przeczytania jest artykuł z futbolu „zmienili prezesa by nie zmieniło się nic”

  10. Iv pisze:

    radzio- Beckhamowi nie masz co współczuć, bo co tego, ze zmienial kluby dla kasy, kiedy teraz moze leżec dupą do dołu i bąki zbijać, bo tej kasy ma obecnie jak lodu, a grając dalej w MU nigdy w życiu by tyle nie zarobił :) A na dodatek robi to co najbardziej lubi i o czym marzyl od dziecka- jest gwiazdą szołbiznesu i obraca sie w wśród gwiazd, gwiazdeczek i innych celebritów.
    A gadanie, ze to wszystko robi z miłości do futbolu i dzięki tej miłości to osiągnął to typowe gadanie Beckhama pod publiczkę.

    Jeszcze przechodząc z MU do Realu Madryt Beckham mógł się tym tłumaczyć, ze spowodowały to złe stosunki z Fergusonem, ale nie przyjecie oferty Realu na przedłużenie kontraktu, po to, zeby udac sie do Stanów, po to aby za olbrzymie pieniądze, wręcz niewyobrażalne dla przecietnego kibica, propagowac soccer? I do tego dziwnym trafem przenieść sie do klubu skad niedaleko do Hollywood i mozna bez problemu obracac sie i pokazywac ciągle w towarzystwie swoich przyjaciół-gwiazdorow swiata pop-kultury. I to też z miłosci do soccera:)

    Jak ktoś jest naiwny, to moze Beckhamowi w te gadki-szmatki wierzyć :)

    W tekscie sa piekne przyklady Cafu i Socratesa (ktory pewnie dlatego został nałogowym palaczem i alkoholikiem, bo w życiu kierował sie zasadami i nie interesowało go zarabianie kupy pieniędzy:)

    Ale ja bym wróciła na nasze podwórko i wspamniala cos o takich pilkarzach jak Neville, Scholes czy Giggs. A to w kontekście wyborów i życia Beckhama, ktory, ponoć, z miłosci do piłki zdecydował sie „publicznie” sprzedawac za każde pieniądze :)

    Co różni Beckham od Ryana, Paula czy Garego ?
    Jak dla mnie to, że Beckham co jakiś czas publicznie opowiada o swojej miłosci do futbolu, do MU, szacunku do kibiców itd.

    A Scholes, Neville, Giggs nie musza nic opowiadać, bo po co mówic o tym, o czym każdy kibic doskonale wie.

    Ryan, Paul czy Gary wprawdzie nie grają w MU za darmo i jak na standardy przecietnego kibica też całkiem dobrze zarabiają, ale gdzie im tam do zarobków „gwiazd” MU, np C. Ronaldo, Rio Ferdinanda, czy Wayne’a Rooneya ? Juz nie wspominajac o zarobkach niektorych innych gwiazd Premier League:)

    Ale nigdy nie słyszalam, aby Scholes, Giggs, czy Neville sie kiedykolwiek z tego powodu skarżyli, strzelali fochy, czy sie obrażali. A przecież Ci ludzie tworzyli dużą częśc historii i chwały United, na dodatek wiernie, bez narzekania ciągle służą Manchesterowi United-klubowi ich życia.
    Nigdy nie było problemów z przedłużaniem ich kontraktów
    (Scholesy nawet nigdy nie miał swojego agenta, a ustalanie przedluzenia i warunków jego kontraktów to podobno jedynie formalość.

    I dla mnie tacy pilkarze jak Paul, Ryan, Gary (ale nie tylko, bo są inni np. Maldini w Milanie) swoim przykładem pokazują prawdziwe piekno dyscypliny jaka jest pilka nożna, bo pokazują nie tylko jej piękno na boisku, ale i piekno WARTOŚCI jakie powinna przedstawiać, pokazywać i jakich powinna uczyć.

  11. Maniak pisze:

    Na decyzje piłkarzy wpływa szereg spraw. Kasa jest jedną z nich, w dodatku tą, o której wszyscy wiedzą i głośno mówią. Ale mogą być też inne powody, o których my, siłą rzeczy polegający jedynie na informacjach z mediów, nie mamy pojęcia. Dlatego nie zawsze osądzam decyzje piłkarzy w stylu „Ten poleciał za kasą, a ten jest szlachetny i gra za darmo”. Rozmawiając w ten sposób to my sami sprowadzamy wszystko do pieniędzy.

    Komercjalizacja sportu, jakkolwiek czasami irytująca i przygnębiająca, jest faktem i czymś, czego trudno będzie się pozbyć. Być może z czasem komercyjny aspekt sportu zostanie rozdęty do tego stopnia, że ludzie odwrócą się od kibicowania wielkim, kojarzonym z pieniędzmi drużynom, zawodnikom, dyscyplinom. Ale do tej granicy jeszcze trochę nam brakuje. Póki co najlepszym sposobem jest wybieranie i wspieranie tego, w czym zauważamy „czysty”, sportowy charakter. Wyławianie tych 20% sportu w sporcie.

  12. Rafał pisze:

    wiem cos o tym, gralem w pilke reczna swojego czasu, myslalem o zawodowstwie a ty bach, kontuzja kolana… jak juz myslalem ze spoko sie wyleczylo BACH i kolejna… musialem sobie podarowac i zapomniec o marzeniach…

  13. Kamil pisze:

    witam wszystkich ;) ja gram w piłke w lidze okregowej i czuje sie na siłach zebym mogl powalczyc co najmniej w drogej lidze a nawet i lepiej jestem bramkarzem i to na prawde solidnym ale z tej dziory co gram nie idzie sie za bardzo wybic i bym z mprzyjemnoscia przyja jaka kolwiek oferte jestem młody mam 19 lat i chce w zyciu cos osiagnac w piłce noznej moze jakis klub sie mna zainteresoje to podaje swoj numer gadu gadu 21265294.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..