O tym jak przegrać mecz z Kanonierami…

Nasri Arsenal Londyn
Wczoraj, o 13:45 oglądaliśmy jedno z tych najbardziej elektryzujących spotkań w lidze. W zeszłym roku bilans spotkań między Arsenalem a United, był dla nas bardzo dobry. W FA Cup pamiętne zwycięstwo United, w lidze piłkarze Arsenalu dołożyli nam 4 cenne cegiełki w drodze po mistrzostwo Anglii. W tym roku ta sztuka już się nam nie uda. 2:1 dla Arsenalu po dwóch bramkach Nasriego (22′, 47′) i Rafaela Da Silvy (89′). Wideo z meczu Arsenal Londyn – Manchester United.

Parafrazując Katona: „I tak uważamy, że najgroźniejszym naszym rywalem jest Chelsea„, a parafrazując Dodzię, ten tekst to – „katharsis” ;).

Tekst powstał, tradycyjnie już na podstawie przemyśleń i dyskusji, w której udział wzięli sebos_krk, michal85 oraz Kula.

Przed meczem

Obie ekipy do meczu przystąpiły z wielkim bagażem oczekiwań. Fani United, po dość marnym początku sezonu, czekają aż Manchester wróci na ścieżkę zwycięstw. Arsenal również zawodzi, remisy i porażki ze słabymi drużynami, spowodowały, że dzisiejsza przegrana mogła praktycznie zniweczyć szanse kanonierów na tytuł mistrzowski. W United, nie zobaczyliśmy dziś Wesa Browna, Owena Hargreavesa, Darrena Fletchera i Paula Scholesa. Jakże boleśnie doświadczyliśmy dzisiaj braku pierwszych dwóch z tej listy… Arsenal miał podobne problemy ze zdrowiem swoich zawodników, zabrakło: Eduardo, Rosickiego i Adebayora. Za czerwoną kartkę pauzował van Persie.

Mimo porażki wydaje się, że United jest w lepszej pozycji, mamy za sobą już wszystkie trzy najtrudniejsze spotkania wyjazdowe. W tych trzech meczach ugraliśmy ledwie jeden punkt, w zeszłym roku zdobyliśmy cztery. Jedyne co nastraja pozytywnie to, że ten jeden punkt udało się wyrwać najgroźniejszemu rywalowi w walce o tytuł. Pamiętajcie o tym fani United – najgorsze już za nami. Żaden zespól z wielkiej czwórki nie zagrał swoich trzech najgorszych wyjazdowych spotkań. Może fani Arsenalu się obrażą ale naszym zdaniem to United ten mecz po prostu przegrał, a forma i styl gry dzieciaków Arsena Wengera w niczym nie przypomina taj magii z zeszłego sezonu. Pamiętam, że gdy w zeszłym roku graliśmy na Emirates bałem się, że dostaniemy łupnia. Teraz tego nie było. Zresztą przyznacie że mecz wyglądał tak jakby to Arsenal na wyjeździe.

Taktyka

Cóż powiedzieć, zawsze doszukiwaliśmy się wad w ustawieniu zespołu, a wczoraj mieliśmy wrażenie, że mecz zawaliła marna forma właściwie jednego zawodnika. Ustawienie United tradycyjnie 3 (3,5 w porywach) -4-2, do duetu środkowych pomocników SAF dorzucił znakomitego w defensywie Parka. Niestety do 63 minuty United grało w dziesiątkę. Zabrakło nam prawego obrońcy. O ile cała drużyna dawała sobie radę na swoich pozycjach (Evra praktycznie wyłączył z gry Theo, a Anderson jak to ładnie śpiewają nasi kibice „sh*** on” Fabregas) o tyle prawa strona należała do Nasriego. Właściwie wszystkie groźne akcje Arsenalu miały swój początek po tej stronie boiska (dośrodkowania!), lub były spowodowane błędami naszego kapitana. Przykre, bo mecz był spokojnie do wygrania.

Skład United: Van der Sar, Neville (63′-Rafael), Ferdinand, Vidic, Evra, Ronaldo, Anderson (72′ – Giggs), Carrick, Park, Rooney (76′ – Tevez).

Manchester United - skład na mecz z Arsenalem

Skład Arsenalu: Almunia (78′ – Fabiański), Sagna, Gallas, Silvestre, Clichy, Walcott (77′ – Song), Fabregas, Denilson, Nasri, Diaby (85′ – Toure), Bendtner

Arsenal Lodnyn: skład na mecz z Manchesterem United

Arsenal ustawiony raczej defensywnie z piątką pomocników. Ustawienie zespołu przez Wengera wskazywało na to, że dla Arsenalu i jeden punkt będzie dobry. Dawno chyba tak nie było na Emirates.

Oceny piłkarzy, wywiązanie się z zadań

Edwin van der Sar – przymusowy odpoczynek jaki w Glasgow zafundował Ferguson holenderskiemu bramkarzowi nie posłużył. Przy obu bramkach oczywiście bez szans, ale prócz tego Edwin pokazał kilka bardzo niepewnych zagrań, które mogły nas słono kosztować.

Gary Neville – po tym spotkaniu można sobie zadać już tylko jedno pytanie: Czy czas legendy Old Trafford, Garego Neville’a dobiegł końca? Już we wcześniejszych spotkaniach widać było sporo niepewności, a gdy kibice United zwalali winę za stracone bramki na Evrę czy VDS, my z uporem maniaków pokazywaliśmy, że wszystko zaczyna się od Garego – brak czucia gry, złe a wręcz tragiczne ustawienie, marne przygotowanie szybkościowe. Ale jeśli drużyna wygrywa, mało kto zwraca na takie występy większą uwagę. Wielu fanów United modliło się, żeby manager zdjął z boiska Anglika. Niemiłosiernie ogrywany przy każdej okazji, źle się ustawiający, niedokładnie podający nie bardzo chyba wiedział co się dzieje na murawie Emirates Stadium. Obie bramki obciążają jego konto – oczywiście przy pierwszym golu miał po prostu pecha, że piłka się od niego odbiła. Druga bramka, którą możecie obejrzeć trochę dalej, to uczniowski błąd, zamiast pilnować skrzydłowego, Gary zabawia się w środku pola. Neville, to żywa legenda United, wspaniały facet i zawodnik, ale chyba trzeba jak Ole, wiedzieć kiedy ze sceny zejść…. i wcale nie jest nam przyjemnie, że to akurat nasz kapitan zawalił mecz. Sir Alex Ferguson zresztą, też to zauważył, co dalej? Czy niedługo usłyszymy nazwisko nowego kapitana?

Powiedz, Gary, gdzieś ty był? Dziwną minę masz.
Stara wiara znów przygarnie cię – szkoda słów!
Więc uśmiechnij się i do góry głowa!

Rio Ferdinand – uwaga ta może dotyczyć obu środkowych obrońców. Co się dzieje, że w tym sezonie większość dośrodkowań w nasze pole karne sprawia tyle kłopotów stoperom. Już nie jednego gola straciliśmy w ten sposób, a w Londynie nie było wcale lepiej. Dwukrotnie napastnicy rywala mieli doskonałe okazję do zdobycia bramki. Początek meczu słabszy, potem wróciła dobra koncentracja. Ale to nie ten Rio, co kiedyś.

Nemanja Vidic – parę razy zakręcony przez Nasriego, ale akurat Serb w tym spotkaniu pokazał niesamowite zaangażowanie. Jednoosobowa formacja obronna. Nie odpuszczał nikomu, walczył z całych sił. Jasny punkt w naszej drużynie, determinacja i jeszcze raz determinacja. Spokojnie można powiedzieć, że Serb wczoraj zagrał za trzech, od mniej więcej dwudziestej minuty uznał, że prawy obrońca United to zjawa i pilnował również tej pozycji, potem widząc, że i Rio nie jest w formie, dwoił i się i troił za niego, na koniec zaczął wyprowadzać piłkę do ataku. Takie podejście można tylko chwalić. Tak powinien grać cały zespół. Vidic bez wahania poświęca się za kolegów, i to już jest kolejny mecz w którym haruje za kilku, Wy kibice wytykacie mu błędy, tylko co on ma robić? Gdy czasem gra na trzech pozycjach naraz. Obejrzyjcie druga bramkę dla Arsenalu i to co robi Nemanja, wydaje się, że to jego błąd.

Nigdy w życiu, najpierw ruszył za zbiegającym do prawej strony kanonierem, wiedząc, że tam obrońcy nie ma (oczywiście Gary) , gdy zorientował się, że to tylko zmyłka, zawrócił i pomknął do Nasriego, bo żaden z zawodników nie pomyślał o asekurowaniu Serba. Rio w tej akcji też zaspał.

Wydawało się, że do tej pory naturalnym następcą kapitana powinien być Rio, ostanie mecze przynajmniej u mnie zweryfikowały tą opinię. Vidic na kapitana. Jako jedyny mógł po zejściu do szatni powiedzieć „co Wy żeście najlepszego zrobili?”. I niech na jego ramieniu pojawi się ta opaska, która da mu prawo, zadawania takich pytań w czasie meczu i w mniej cenzuralnej formie.

MOTM

Patrice Evra – Francuz zagrał na przyzwoitym poziomie. Nie ma się do czego przyczepić, bo próbował wielu sposobów, by pomóc kolegom zbliżyć się do bramki Arsenalu. Występ bardzo dobry, Wallcott nie istniał.

Cristiano Ronaldo – dobry występ. Starał się, ale niewiele z tego wynikało. Dobrze pilnowany, mimo wszystko kilka razy mocno dał się we znaki obrońcom. Z racji tego co wyprawiał Gary, Ronaldo sporo sił zostawił w grze obronnej. W ataku nie mając za sobą klasowego zawodnika, też z pewnością było mu ciężko. Gdy tylko otrzymywał piłkę, doskakiwało do niego, dwóch- trzech przeciwników, a Garego, który właśnie wtedy powinien mu pomagać, wychodząc na pozycję, oczywiście nie było. Na pewno kiedy drużynie nie idzie wszystkie oczy zwrócone są na najlepszego piłkarza. Cris nie chciał zawieść i nie zawiódł, szkoda, że żadna akcja nie zakończyła się bramką.

Michael Carrick – piłkarz, który zawiódł najbardziej… Przed takimi bitwami z góry wiadomo, że najważniejsza potyczka będzie się odbywała w środku pola. Liczyliśmy na coś więcej. Zupełnie bez pomysłu na grę, przecież to on miał być głównym reżyserem poczynań Diabłów. Przez całe spotkania tylko jedno podanie wysokiej klasy. Wiele mówi fakt, że piszemy o zagraniu, które i tak nie dotarło do adresata. Może należało więcej próbować, bo prostopadłe piłki byłyby sposobem na defensywę rywali. Choć pamiętajmy, że nasza środkowa dwójka grała przeciwko trójce rywali, i z tego pojedynku wyszła górą.

Anderson – drugi jasny punkt drużyny, w ostatnich meczach pokazuje zupełnie nowe oblicze, świetna gra w destrukcji i kapitalne zagrania. Często wspomagał grę obrońców. Cesc przy nim nie istniał. Świetny mecz, może mało widoczny ale kawał serca został na boisku. Jeśli Andreson, utrzyma taką formę, właśnie oglądamy narodziny nowego lidera drugiej linii. A przyznacie, że to ciąża przenoszona, mniej więcej o dwa lata…

Park Ji Sung - tradycyjnie bardzo ambitna gra Koreańczyka, miał nawet swoje okazje na strzelenie bramki, ale szczególnie w końcówce chyba brakowało trochę umiejętności… i sił.

Dimitar Berbatow – czy od rosłego, świetnie wyszkolonego technicznie napastnika oczekujemy takiej gry? Nie stworzył sobie żadnej okazji, nie dochodził do dośrodkowań. Gdy drużyna przegrywała nie było z Bułgara żadnego pożytku i zagrożenia. Raz faulowany w polu karnym. Żywioł Bułgara to dobrze ustawieni koledzy…

Wayne Rooney – źle podszedł do tego spotkania. Po niewykorzystaniu fantastycznej okazji zaczął za bardzo chcieć. Za dużo było w jego grze negatywnych emocji, więc Ferguson postanowił dać mu wcześniej odpocząć wprowadzając Teveza. Czy po świetnej passie przychodzi okres, w którym dłużej będziemy oczekiwać przełamania się Anglika? Czyżby Everton to tylko początek kolejnego słabego okresu gry?

Carlos Tevez – wielu by chciało, aby był nowym Ole Solskjaerem i w końcówce przechylił szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Niestety Carlos nie miał argumentów i nie potrafił nic zdziałać w rozpaczliwej pogoni za wynikiem.

Ryan Giggs – wprowadzony w trudnym momencie nie potrafił zmienić oblicza gry. Może gdyby dostał szansę gry od początku. W końcu ostatnio był w niezłej dyspozycji.

Rafael - przynajmniej on może być zadowolony ze swojego występu. Piękna bramka i ciągłe ataki drużyny, czyli Rafael w swoim żywiole. Chłopak jest bardzo ambitny, zagrzewał starszych kolegów do walki, szkoda, że niewielu wczoraj miało podobne podejście do gry. Scena sezonu – przegrany Gary opuszcza boisko, zostając zmieniony przez młokosa, który potrafi wlać nadzieje w serca kibiców Manchesteru United. I ta bramka… Wes ma poważnego rywala.

Błędy sędziowskie

Howard Webb, cóż. Vidic faulował w polu karnym pod koniec meczu Nasriego, to widać na powtórkach – powinien być karny, szkoda, że nie ma powtórek zagrania ręką Clichego w polu karnym, i powalenia Berbatova. Cóż taki urok Emirates. I za co kartka dla Carricka? Piłka nożna, jak nazwa wskazuje jest do kopania. A Almunia w rękach jej nie miał.

Uwagi do taktyki.

Powinno być – uwagi do Garego.

Skrót spotkania

Galeria z meczu


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (4 głosów, średnia: 4,75 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



19 komentarzy do “O tym jak przegrać mecz z Kanonierami…”

  1. marcin pisze:

    ale naprawde mam rozumiec ze nie uczciwie Arsenal wygral (LOL) pisze teraz do autora jak bardzo mozna popierac Man Utd ???

  2. Lukas pisze:

    W ustawieniu graczy Arsenalu jest chyba mały błąd- Nasri z Walcottem powinni zamienić się miejscami, bo to Francuz nękał naszego kapitana.
    Wracając do meczu- to po raz kolejny się nie popisaliśmy. Mecz był naprawdę do wygrania, zwłaszcza przy absencjach niektórych graczy Arsenalu. Rooney od meczu z Evertonem nie gra tak jak powinien, Ferdinand jakiś taki nie swój, Gary- kompletnie bez formy- co się dzieje z Diabłami- tego naprawdę nie wiem. Było tyle szans na pokonanie Almuni- Rooney czy Ronaldo mieli swoje 100% szanse, ale nie udało się tym razem- to jest niepokojąca sprawa- jak wcześniej strzelał Anglik, później Ronaldo tak teraz nikt nie miał ochoty na wpakowanie piłki do siatki:/
    Diabły mają problem- i wg mnie nie jest on taki czysto piłkarski: coś niedobrego dzieje się w ich głowach i tak, albo odpuszczają jedną z połów meczu, albo jak napisał viroos z redcafe gramy falowo- 15 minut dobrej gry, następnie kolejny kwadrans totalne dno.
    Czas zrobić z tym porządek, bo tak dalej grać nie można!

  3. m85 pisze:

    Jeśli już mówimy o kapitanie. To ta rola powinna przypaść zawodnikowi, który nie tylko świetnie sobie radzi na boisku, ale przede wszystkim ma charakter lidera. Jak dla mnie Rio właśnie należy do takich ludzi – i z tego co słychać, to nie tylko na boisku, ale również w „szatni”. W tym sezonie nie jest świetny, jak zresztą cała obrona, ale nie można zapomnieć, jak fenomenalnie grał przed ostatnie 2 lata. Jeśli teraz opaskę dostałby ktoś inny, to byłoby to bardzo niesprawiedliwe, bo Anglik zapracował na rolę kapitana jak mało kto.

  4. visk pisze:

    Muszę powiedzieć że gdyby SAF bądź jego asystent dokładnie przyjrzeli się ostatnim meczom z naszym kapitanem to by odsuneli go ze składu. Wierze że w następnym meczu nie wystąpi.

  5. nobbi pisze:

    Piłkarze Arsenalu telepatycznie się zgrali przy tej drugiej bramce czy co? To było genialne jak Walcott ściągnął Vidica i zostawił puste pole dla Nasriego. Co do Nasriego (21 lat) kolejny świetny transfer Wengera. O ile się nie myle to w 8 ligowych meczach zdobył 4 bramki, a Hleb(who? … a ten co grzeje ławe w barcy) w ciągu 2 lat zdobył też 4 bramki dla Arsenalu w lidze ^^ W sumie mecz wyrównany i MU powinno go spokojnie wygrać (skuteczność się kłania).

  6. Kula pisze:

    A gdzie ja tak napisałem ? Przegraliśmy, po własnych błędach. A sędzia mylił się na korzyść i niekorzyść obu drużyn.

  7. Kula pisze:

    Możliwe, ale mecz nastroił mnie tak, że średnio mi się chciało na to zwracać uwagę :)

  8. xyxyxyx pisze:

    Walcott nie istnial? Oj cos ci sie pomylilo!!!

  9. paolo pisze:

    Kto sędziował mecz :> ?

  10. Szymcio pisze:

    Kiepściutko na razie przędziemy. W zeszłym sezonie na wyjazdach, z Liverpoolem wygraliśmy, z Chelsea zanotowaliśmy porażkę a z Arsenalem remis. Czyli zgarnęliśmy cztery punkty na dziewięć. Teraz, mamy zaledwie jeden. I gdyby Ferguson sprawniej zarządzał zespołem z ławki (czyt. dokonywał odpowiednich zmian, nie wystawiał bardzo słabych już zawodników), to dziś również mielibyśmy chociażby te cztery punkciki. Liverpool spokojnie był do pokonania, wstydem jest odebranie sobie trzech punktów przy prowadzeniu 1:0. Z The Blues, nie powinniśmy zremisować, tylko również wygrać, bo bramkę straciliśmy głupią. Teraz, marnowaliśmy setki i przez błędy indywidualne, dostaliśmy łomot.

    Strasznie mnie irytuje Wayne Rooney. Fakt, chłopak ma serce do gry jak mało kto, ale ta jego skuteczność, jest przerażająca! Jak mu idzie – to wali bramy seriami, wszystko mu wchodzi. Wystarczy jeden pieprzony mecz, żeby się zaciął i już jest kaplica. Z Kanonierami bez trudu powinien wykorzystać to podanie Ronaldo w pierwszej połowie.

    W dodatku, kompletnym idiotyzmem, można nazwać ciągłe stawianie na Gary’ego Neville’a i Ryana Giggsa. Ja rozumiem – są legendami, graczami całkowicie oddanymi Manchesterowi. Ale czemu, do cholery, Ferguson wystawia Neville’a, którego wyprzedza każdy skrzydłowy w Europie?! Podobnie, rzecz ma się z Giggsem. Ryan zagra jeden dobry mecz na piętnaście (np. z Evertonem, Newcastle) albo wykorzysta setkę w FA Cup z Boro i Ferguson na nowo jest nim oczarowany, mimo, że gra zazwyczaj okropnie słabo! Wczoraj, w ogóle nie powinien wchodzić, a już na pewno nie, za walecznego Andersona! Alex nie zauważył, że Carrick cały czas snuje się po boisku bez celu i zamiast zdjąć go – ściągnął Predatora. Ciekawi mnie też, czemu nie zagrał Fletcher, który od początku sezonu imponuje formą. A wczoraj, Szkota nie było nawet na ławie! Wiara w Giggsa czy Neville’a jest absolutnie bezpodstawna i Ferguson musi zrozumieć, że ich czas się skończył! Że już nigdy nie będą grali tak jak dawniej. A wystawianie ich za zasługi, jest istną głupotą, zwłaszcza, że w blokach startowych grzeją się Brown i Rafael oraz Park, Nani czy Fletcher.

    Wybaczcie mi ten pesymizm, ale naprawdę, brak już słów, na naszą postawę. Z taką grą, nic nie osiągniemy. I albo boss to zrozumie, albo ten sezon okaże się katastrofą.

  11. sebos_krk pisze:

    Więc Ci napiszę to co na RedCafe.
    Tu przesadziłeś. Giggs ostatnio rozegrał sporo dobrych spotkań na środku pomocy i na pewno nie jest wystawiany za zasługi. Ferguson dostrzegł, że doświadczony walijczyk już nie ma zbyt wielu atutów gry na skrzydle, więc przesunął go tam gdzie nie potrzeba szybkości, a liczy się dokładność i pomysł w zagraniach piłki. Nie uważam, żeby sobie radził źle.

    Wspomniałeś o Nanim. Co portugalczyk daje drużynie? Gra świetnie jak rywal jest słaby, gra świetnie jak ciągle atakujemy stwarzając sobie dziesiątki okazji do zdobycia bramki. Ale o wiele więcej jego spotkań jest beznadziejnych. Sam naszej gry nigdy nie pociągnie i dla mnie to on jeszcze się sporo musi uczyć, bo póki jest młodym obiecującym grajkiem to ma zaufanie u Fergusona, ale potem może się okazać, że będziemy na jego miejsce kupować lepszego piłkarza.
    A już w niedługim okresie czekają nas transfery, bo kariery kończą Giggs, Scholes. I mimo, że mamy teoretycznie następców to jednak pozostanie dziura w kadrze, którą trzeba będzie jakoś zapełnić.

  12. Kula pisze:

    A Fletcher miał kontuzję…

  13. Krzysztof pisze:

    Do autora:
    Jak można być tak ślepym i twierdzić, że nie należała się kartka Carrickowi? Uderzenie łydką w twarz nie kwalifikuje się nawet na faul wg Ciebie, tak? Dokładnie obejrzyj powtórki zamiast wygadywać bzdury.

    Reszta oceny meczu ciekawa i porządna, z wyjątkiem fragmentu: „Ustawienie zespołu przez Wengera wskazywało na to, że dla Arsenalu i jeden punkt będzie dobry. Dawno chyba tak nie było na Emirates.”

    5 zawodników z podstawowego składu kontuzjowanych lub będących niedługo po niej. 3 najlepszych napastników niedostępnych. Powiedzcie, gdzie byście byli w tym meczu, gdyby wam brakowało Berbatowa, Rooneya i Teveza? Z przodu grałby… hm, sam Ronaldo? Albo jak ustawilibyście Arsenal, mając do dyspozycji JEDNEGO napastnika z jakimkolwiek doświadczeniem w Premiership? Wenger wykonał kawał niewiarygodnej roboty – ustawił tak osłabiony zespół w sposób mądry i skuteczny :)

    Chelsea wam nie zagrozi, bo wypalą się dziadki w połowie sezonu :P

  14. Kula pisze:

    Piłka była w powietrzu, tak samo mógł ją łapać bramkarz jak każdy inny piłkarz kopać, więc o co Ci chodzi ? Przecież nie kopnął go po tym jak Alumnia miał piłkę w rękach, co byłoby zagraniem na kartkę. Piłka w locie, czemu Carrick nie mógł jej kopnąć ? Bo bramkarz miał zamiar ją złapać ?

    Autorów jest trzech ale tak uważnie czytasz, że pewnie nie zauważyłeś.

  15. Krzysztof pisze:

    Ty naprawdę jesteś niesamowity… Nie powinien obchodzić Cię fakt, że piłkę mógł kopnąć, skoro przywalił z całej pary w twarz Almunii. Naprawdę nie rozumiesz, że jeśli ktoś kogoś poczęstuje kopniakiem na boisku, to MUSI dostać co najmniej żółtą kartkę?

    Jeszcze raz: chodzi o uderzenie Almunii w twarz – i tylko o to. Może powiesz mi, czemu Rooney i Ronaldo nie dostali żółtych kartek? Na pewno Twoje poczucie sprawiedliwości wyjawi kolejny świetny argument.

    Sędzia jak zwykle wam pomagał, nie dając zasłużonych kartek, ale przynajmniej było po równo w rzutach karnych (ręka Clichy’ego – faul Vidica). Spodziewałem się dużo gorszej pracy arbitra.

  16. radzio pisze:

    Nie przesadzaj z tym „jak zwykle pomagał wam sędzia” bo widocznie nie widziałeś ile razy byliśmy krzywdzeni przez arbitrów :(

  17. Kula pisze:

    To wyobraź sobie taką sytuację, piłka spada po jakimś podaniu na murawę, stop klatka. Wisi na wysokości 10 centymetrów. Metr od niej jest zawodnik A i drugi B. Piłka jest niczyja, znajduje się idealnie między nimi. To chyba w miarę proste do wyobrażenia. Zawodnik A rzuca się do niej szczupakiem, zawodnik B decyduje się kopnąć. Zawodnik B mając zamiar uderzenia w piłkę trafia w głowę nurkującego zawodnika A ( a może i nogę ). Twoim zdaniem to jest faul ? A jakby się nawzajem trafili nogami, to co dla obu kartka ?

    Od następnej kolejki obrońcy zamiast, blokować strzały nogami, zaczną się rzucać pod nogi napastników, bo jak ten próbując strzelać trafi w obrońcę, to będzie faul… tak ? Bo Twoim zdaniem za każdy kopniak jest kartka ? Do tego zmierzasz ?

    Bo ja jakoś do tej pory nie zauważyłem, żeby np. Vidic wykopując napastnikowi piłkę spod nogi tuż przed strzałem, potem dostając kopa od napastnika, był faulowany.

  18. Krzysztof pisze:

    Ty naprawdę twierdzisz, że przywalenie kopniakiem przeciwnikowi w głowę nie jest faulem tylko dlatego, że był inny zamiar? Opisana przez Ciebie sytuacja – tak, jest to faul. Jeśli trafił w głowę, to na żółtą kartkę. Tak, tak, miejsce uderzenia też ma znaczenie.

    Radziu – tak, rzeczywiście, tyyyle razy byliście krzywdzeni przez sędziów. Pierwsze bramki z tego sezonu vs Blackburn i vs Bolton. Reszta jest milczeniem…

  19. Kula pisze:

    To nie ja tak twierdzę, tylko zasady gry tak mówią. Dokładnie tak jak pisałem powyżej, liczą się cechy kopniaka ( związane z zamiarem kopiącego i jego nieostrożnością, niedbałością i przesadną siłą kopnięcia.) a nie z miejscem trafienia kopnięcia. Ale to nie mój pomysł, tylko FIFA.

    Oczywiście, miejsce uderzenia nie ma żadnego znaczenia. Obojętne jest to czy kopniesz w palec u ręki czy w głowę. Odsyłam do zasad gry, gdzie nie ma mowy o poszczególnych częściach ciała. Oczywiście w swojej naiwności uznaję, że podszedłeś do tej dyskusji przygotowany i lekturę zasad gry masz za sobą.

    Reasumując, bez znaczenia jest miejsce kopnięcia ( głowa, noga, ucho, brzuch ). Tak samo jest traktowane kopnięcie przeciwnika w dowolną część ciała o ile spełnione są pewne cechy związane powiedzmy z zamiarem i zachowaniem kopiącego. Dlatego można wylecieć z boiska za nietrafioną próbę kopnięcia w mały palec u nogi a można zostać na murawie nawet po kopnięciu w głowę, które „doszło celu”. Ważne są cechy kopniaka. Dalej będzie o kopaniu.

    Zasada 12 z FIFA Laws of Game :

    A direct free kick is awarded to the opposing team if a player commits any of the following six offences in a manner considered by the referee to be careless, reckless or using excessive force:

    * kicks or attempts to kick an opponent

    Czyli kopnięcie (lub próba) przeciwnika aby zostało uznane za grę faul ( i co za tym idzie, podyktowanie rzutu wolnego ), musi być:

    - lekkomyślne lub
    - nieostrożne lub
    - „przesadnie mocne”.

    Więc a contrario kopnięcie przeciwnika, której jest nie spełnia tych cech nie jest faulem. Więc jeżeli zdarzy się kopnięcie przeciwnika które nie jest lekkomyślne albo nieostrożne albo „przesadnie mocne” to nie jest to faul. I bez znaczenia jest to w co został on kopnięty. Czyli w skrócie są sytuacje gdzie, kopnięcie przeciwnika nie spełniające cech powyżej – faulem nie będzie. Zresztą widzimy to na co dzień, zawodnicy czasem się kopną w ferworze walki, czy np. kopną przy strzale blokującego obrońcę i nic się nie dzieje.

    I opisany, przeze mnie przypadek zderzenia się nogami o ile nie zajdzie żadna z tych cech, faulem nie będzie. Jeżeli dwóch zawodników zderza się nogami przy próbie kopnięcia niczyjej piłki i żaden z nich nie działa lekkomyślnie, nieostrożnie i nie kopie mocniej niż powinien to faulu nie ma. Proste ?

    Dopiero gdy któryś z nich zagra np. nakładką ( czyli nieostrożnie ) lub będzie kopał tak by trafić nie piłkę a piłkarza ( czyli z premedytacją ) lub po prostu kopnie o wiele za mocno, to faul będzie.

    Teraz rodzi się pytanie, czy jak obrońca rzuci się napastnikowi głową pod nogi to czy jest faul czy nie ? Moim zdaniem nie, bo napastnik nie jest winny temu, że obrońca wybrał akurat taki sposób zablokowania strzału. Poza tym FIFA Laws of Game, nic nie mówią o częściach ciała. Nie ma podziału na to czy kopnięcie nastąpiło w głowę czy nogę czy rękę czy plecy. To czy kopnięcie będzie faulem czy nie jest oceniane przez sędziego na podstawie tych cech, które już wymieniłem. Jest to logiczne i w myśl tych zasad kopnięcie przeciwnika w głowę na wysokości np, 1,5 metra jest faulem bo jest nieostrożne. A zderzenie nogami na tej samej wysokości już nie jest faulem. I zderzenie się głowami ( a chyba nie raz to widziałeś ? ) przy skoku do piłki, też faulem nie jest. A już przy tym samym skoku walnięcie łokciem przeciwnika w głowę jest, bo jest nieostrożne.

    I nieraz w Pl obrońcy blokują strzały głowami, czy własnymi ciałami rzucając się na murawę, często właśnie przy tym dostają kopniaki ale żadnemu sędziemu nie przychodzi gwizdanie faulu czy dawanie kartki strzelającemu.

    Kopnięcie w głowę na wysokości 10 centymetrów będzie faulem gdy będzie z premedytacją lub np. będzie za mocne. Trudno chyba obarczać strzelającego odpowiedzialnością za to że obrońca wybrał taki a nie inny wariant bloku. Takie jest moje zdanie.

    Gdyby było tak jak Ci się wydaje czyli „każde kopnięcie w głowę jest na żółtą kartkę „, to obrońcy nie robili by nic innego tylko przy każdej próbie strzału rzucali się głową pod nogi napastnika, bo wtedy w/g Ciebie winny byłby strzelający. I cała gra w obronie sprowadzała by się do efektownych szczupaków w nogi strzelających. To samo działo by się po drugiej stronie boiska. Napastnicy rzucali by się pod nogi wyprowadzających piłkę obrońców.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..