Drybling surowo wzbroniony

Drybling surowo wzbroniony
W 76. minucie spotkania 5. rundy Pucharu Anglii padła czwarta bramka na Old Trafford. Strzelcem był, po raz drugi tego wieczoru, Darren Fletcher, który przypieczętował wspaniałe zwycięstwo „Czerwonych Diabłów” nad Arsenalem Londyn. Przy takim wyniku gospodarze nie czuli już żadnej presji, dlatego kompletnie rozluźnieni zaczęli bawić się grą, a publiczność przy każdym podaniu krzyczała głośne „ole, ole!”. W takiej sytuacji Nani postanowił pokazać pełnię swoich umiejętności. Na własnej połowie, biegnąc w kierunku swojej bramki, zaczął podbijać piłkę głową, a potem kolanem. W pełnym biegu! Aż dwóch zawodników Arsenalu nie potrafiło go zatrzymać, skuteczny okazał się dopiero ostrzejszy wślizg kolejnego z przyjezdnych graczy, gdy Portugalczyk zawrócił z piłką, chcąc ją wyprowadzić z połowy United.

Poza efektownymi sztuczkami piłkarza, dla mnie nie było to nic nadzwyczajnego. Często jest tak, że gdy mecz jest już rozstrzygnięty i zwycięzcom nic nie zagraża ze strony przeciwników, zawodnicy zaczynają grać „pod publiczkę”, prezentując przeróżne efektowne dryblingi i niekonwencjonalne zagrania. Oczywiście nie zawsze bywa widowiskowo, jak na przykład w meczu Dania – Szwecja na Mistrzostwach Europy w 2004 roku. Obu drużynom do awansu z grupy wystarczył remis, dlatego, gdy Szwecja wyrównała na 2:2 w 89. minucie spotkania, mecz się po prostu skończył. Piłkarze Danii podawali sobie piłkę na własnej połowie, a gdy ją w jakiś sposób tracili (a może raczej oddali), to samo robili Szwedzi. Żadna z ekip w ogóle nie starała się zaryzykować ataku. Sędzia zdecydował się jak najszybciej zakończyć tę farsę. No cóż, niektórzy próbują zrobić coś efektownego ku uciesze fanów, a inni po prostu chcą, by rozstrzygnięty na korzyść mecz już zakończył się jak najszybciej.

Osobiście lubię oglądać efektowne dryblingi czy inne piękne zagrania. To w pewnym sensie dodaje tej grze smaku. Ileż można patrzeć na twardą walkę, zero finezji i „normalnie” strzelane gole? Czasami odskocznia w postaci swoistego „tańca z piłką” przydaje się widowisku, bo, nie ukrywajmy, ten sport jest po to, by bawić ludzi zebranych na stadionie, jak i przed ekranami telewizorów (tudzież monitorów komputerów, jak kto woli). Myślę, że podobnie uważa duża rzesza fanów futbolu, nieważne jak głośno by powtarzali, że przecież liczy się wynik i efektywność, a nie efektowność, i że bardziej podoba im się ostra walka w stylu Premier League niż piękno gry à la Primera Division.

Wracając do sytuacji z Nanim, po jednym z dryblingów i starciu z Williamem Gallasem, kapitan Arsenalu kopnął zawodnika United, gdy piłka była poza grą. Portugalczyk natychmiast doskoczył do Gallasa i między obu panami nastąpiło chwilowe spięcie, po czym do akcji wkroczył Gilberto Silva, który odsunął Naniego i zaczął mu coś tłumaczyć. Sytuację wyjaśnił chwilę później arbiter, który uspokoił piłkarzy. Obeszło się bez kartek, choć zdecydowanie Gallas powinien opuścić boisko przed czasem. Dlaczego Gallas zaatakował Naniego? Prawdopodobnie kierował się frustracją z powodu wyniku i gry Arsenalu, ale też tego, co prezentował były gracz Sportingu Lizbona. Taką samą frustrację w pomeczowych wywiadach zaprezentował Arsene Wenger, który skrytykował Naniego właśnie za… efektowną grę! Francuz uznał, że skrzydłowy Manchesteru United celowo upokarzał swoich przeciwników i okazał im brak szacunku. Rozumiem rozgoryczenie po porażce, ale żeby aż tak? Jak się później okazało, Wenger nie był jedynym, który krytycznie wypowiedział się o trikach Naniego. Wtórował mu sir Alex Ferguson, wspominając spięcie z Gallasem.

„Uważam, że Gallas powinien zostać usunięty z boiska. (…) Nani nie powinien jednak grać tak prowokacyjnie, nie musiał tego robić.”

O sprawie było głośno w tamtym tygodniu, tuż po zakończeniu spotkania. Jednak na kilka godzin przed ligowym spotkaniem z Newcastle United, natknąłem się na tekst autorstwa byłego angielskiego sędziego, Grahama Polla. To właśnie jego wypowiedź na łamach „Daily Mail” sprowokowała mnie do zabrania głosu. Poll pisze, że nie był zaskoczony tym, że Gallas kopnął Naniego, twierdząc, że popisy Portugalczyka były przejawem braku szacunku wobec rywala.

„Przez cały tydzień słuchałem opinii kibiców, że żonglerka Naniego, biegnącego w kierunku własnej bramki, była pokazem wspaniałych umiejętności i techniki, i że powinno się to podziwiać, a zawodników nakłaniać do takich zagrań. Nie mogę się z tym zgodzić i z ulgą przyjąłem wiadomość o podejściu do sprawy Fergusona – pisał dalej Poll. – Nie ma problemu, jeżeli przeprowadzając atak na bramkę rywala minie się dwóch, trzech zawodników po efektownej żonglerce, a potem jeszcze rozegra się głową piłkę wraz z kolegą z drużyny z tzw. „klepki”. Ale coś jest nie tak, gdy jest po meczu i robi się to na własnej połowie biegnąc w kierunku swojej bramki.

Graham Poll uważa takie zachowanie za obrazę przeciwnika i fanów zebranych na stadionach. Fanów, którzy przyszli na 90 minut meczu i którzy mają prawo domagać się rozrywki przez całe spotkanie. Oczywiście, można się zgodzić z panem Pollem, ale czyż nie jest rozrywką właśnie takie zagranie, jak w przypadku Naniego? Najwięcej trików wykonuje się na treningach. Podczas meczów o stawkę, efektowna gra często jest zbyt wielkim ryzykiem i ogranicza się ją do minimum, dlaczego więc nie pokazać paru sztuczek kibicom w sytuacji, gdy już nie stanie się danej drużynie krzywda? Wątpię, żeby fani „Czerwonych Diabłów” zebrani na Old Trafford 16 lutego byli niezadowoleni z popisów Naniego. Choć angielski arbiter zwraca uwagę na pewną ciekawą kwestię.

„Prowadziłem spotkanie na Old Trafford w marcu 1995 roku. Manchester United nie przestawał grać, atakując całe 90 minut, dzięki czemu pokonał drużynę Ipswich aż 9:0.”

Faktycznie, to uwielbiają kibice. Grę na maksa, do samego końca. Zresztą piłkarze United nie raz przesądzali o wyniku spotkania właśnie w końcowych minutach, a nawet sekundach meczów, pokazując, że nie można odpuszczać dopóki nie rozlegnie się ostatni gwizdek sędziego. Ale z drugiej strony – dlaczego zawodnicy mieli się męczyć jeszcze kwadrans, dobijając i tak już przemęczonego przeciwnika (Arsenal grał prawie całą drugą połowię bez Eboue), mając przed sobą ciężki wyjazd do Francji na mecz z Olympique Lyon? Wszystko zależy od sytuacji.

Nie rozumiem tej całej krytyki i nagonki na Bogu ducha winnego Portugalczyka. To jest mentalność zawodników z Półwyspu Iberyjskiego i Ameryki Południowej – oni kochają tę grę, kochają czarować rywali, jak i kibiców, i niedorzeczne jest zakazywanie im tego. Widać kultura gry na Wyspach rządzi się swoimi prawami, ma swoją specyfikę. Nie wiem czy ktokolwiek na kontynencie powiedziałby, że popisy Naniego to policzek dla przeciwnika. Piłka nożna to nie zawsze wynik, wślizgi i walka. Niektórzy gracze zyskują rangę wirtuozów, tworząc przy tym z tej dyscypliny coś na kształt sztuki. Jeden woli zrównać przeciwnika z ziemią, odbierając mu piłkę, podać natychmiast do napastnika i czekać na bramkę. Inny z kolei, woli wymyślić coś niekonwencjonalnego, wprawiając przy okazji w zachwyt obserwujących spotkanie. Miejsce w futbolu jest dla obydwu: obaj wnoszą do tej dyscypliny własny styl gry, dzięki czemu dochodzi do ciekawych pojedynków – siła i walka kontra polot i finezja.

A jak zakończyła się sprawa Naniego?

„W Portugalii robiłem to wielokrotnie. Chciałem dostarczyć rozrywki kibicom. To nie miała być oznaka braku szacunku dla rywali. Jestem zawodowcem i z szacunkiem podchodzę do graczy drużyn przeciwnych. Rozumiem jednak teraz, że moje zachowanie mogło być odebrane inaczej. Po meczu Ferguson rozmawiał ze mną i zażądał, bym nigdy więcej tak się nie zachowywał. Zgodziłem się. Zawsze wykonuję polecenia trenera i nie chcę żadnych kontrowersji” – mówił skrzydłowy Manchesteru United.


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (16 głosów, średnia: 4,56 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



23 komentarzy do “Drybling surowo wzbroniony”

  1. XkarolaX pisze:

    z jednej strony Ferguson i sędzia mają rację, tak jak powiedział Poll „(…)Nie ma problemu, jeżeli przeprowadzając atak na bramkę rywala minie się dwóch, trzech zawodników po efektownej żonglerce, a potem jeszcze rozegra się głową piłkę wraz z kolegą z drużyny z tzw. “klepki”(…)” ale moim zdaniem Arsenalu po prostu nie było stać na nic więcej, Nani to wiedział i chciał pokazać KIBICOM swoje sztuczki, a niektórzy odebrali to jako brak szacunku wobec rywala. Sądzę, że to każdy może to odebrać inaczej, więc nie dziwi mnie reakcja niektórych zawodników, trenerów i arbitra.
    Mam jednak nadzieję,że Nani i inne „czerwone Diabły” nie wzięły sobie tego za bardzo do serca :), będą dryblować i pokazywać inną,piękniejszą, bardziej fantazyjną grę wtedy gdy będzie to „taktowne”.
    Za tekst 5 :)

  2. dvdd pisze:

    ja osobiscie nie zgadzam sie z Wengerem, Fergusonem i Pollem wydaje mi sie ze zonglowanie nie jest niczym obrazliwym a ze przeciwnicy nie mogli mu odebrac pilki to juz ich problem. Gallas zdecydowanie powinien zostac ukarany. Konsekwebcjami takiego poblazania i braku reakcji na chamskie zagrywki pozniej sa przesadne faule ktore koncza sie nawet tak jak z Eduardo. Rownie dobrze mozna powiedziec ze brakiem szacunku jest stanie w narozniku i czekanie na koncowy gwizdek zaslaniajac pile cialem przeciez to owniez nie ma nic wspolnego z atakowaniem bramki, a do tego nic nie wnosi do rozgrywanego meczu w przeciwienstwie do zabawy i pokazywania ciekawych sztuczek pilkarskich.

  3. Kula pisze:

    Oby jak najwięcej takich zagrań, przy prowadzeniu 4:0 na oczach milionów kibiców, poezja. Proszę o powtórkę a meczach z Liverpoolem, Chelsea i Arsenalem. Z tamtego meczu za dwa lata nie będę już pamiętał kto i jak zdobył bramki, będę pamiętał jak Nani zrobił w wała piłkarzy Arsenalu. I aż zaraz sobie na Youtubie jeszcze raz obejrzę.

    Znowu wracamy do oklepanego słowa „szacunek”. A dlaczego Nani piłkarz MU ma szanować piłkarzy Arsenalu? za jakie zasługi ? Za to, że za przeproszeniem jedzą, grają i sraj** ? Oni faulując Naniego, okazali szacunek, którego sami się domagają ?

    Ja tego nie odebrałem jako brak szacunku, odebrałem to jako przesłanie „patrzcie fagasy 4:0, pyskowaliście przed meczem, po meczu też będziecie, a ja dla naszych kibiców pokaże wam kto rządzi na OT” a nawet jeśli to był brak szacunku to z tego ?

  4. NiLok pisze:

    nie wiem, jakby to wyglądało w innych spotkaniach, ale upokorzenie „Kanonierów” na Old Trafford to jest poezja ;) biorąc pod uwagę, że Gallas przed meczem mówił jakieś bzdury… nie było nic złego w tym, co zrobił Nani.

  5. Vtg87 pisze:

    Dla mnie finezja w piłce nożnej jest ważna. Nie widzę w sumie nic obraźliwego w zachowaniu Naniego. Fakt faktem, że gdyby dotyczyło to nas od drugiej strony, to zapewne krzyczelibyśmy w podobny sposób, że „ta zniewaga krwi wymaga” ;-)
    Ale tak to uwielbiam, jak ktoś „kombinuje” z piłeczką… Nie zbyt mocno i nie zbyt oszczędnie. Ot złoty środek – ani za dużo, ani za mało. Mimo to wolę kilku „egzotycznych” zawodników w PL i finezję wymieszaną z twardą (oby nie za bardzo) grą niż Primera Division :)
    Choć nie lubię porównywać, bo to dwa zupełnie różne style i oba są przyjemne dla oka… tak jak również sposób gry we francuskiej ekstraklasie, w najwyższych ligach południowoamerykańskich – bo mimo wszystko różni się on od PD.
    No i co? Dam za tekst 5 i pochwalę, to mnie okrzyczą, że kółko wzajemnej adoracji :P Mimo to daję najwyżej – świetnie się czyta, świetny styl, merytorycznie bardzo dobrze… Zresztą co ja Ci będę mówić – w końcu jesteś rok starszy i na dziennikarstwie, więc kto tu komu powinien prawić kazania :)

  6. Krzysiek Br. pisze:

    Nani upokorzył tym rywala- zgadzam się. Ale jeśli chodzi o Arsenal to nie mam żadnych skrupułów!
    Żadna drużyna nie wywołuje we mnie tak skrajnie negatywnych emocji jak ten zespół z Londynu, toteż gdy widziałem jak Nani podbija sobie tą piłeczkę i w międzyczasie goniący go grasz Afc się wywraca to po prostu serce roście :D

    A Gallas? Powinien był wylecieć z boiska! Sam zagrał kiepski mecz i jedyne na co go było stać to kopnięcie naszego.

    Pozwólmy południowcom United upokarzać rywali, szczególnie Arsenal :D

  7. NiLok pisze:

    Vtg:
    po pierwsze – jeżeli o mnie chodzi, to mam gdzieś, że ktoś sobie pomyśli, że chwalisz mnie tylko dlatego, że mnie lubisz i jesteśmy razem w redakcji. najważniejsze, że jesteś szczera (o ile jesteś ;)). jeżeli tak, to podejrzenia innych o „wazeliniarstwo” są nic nie warte i niech sobie mówią, co chcą – to ich problem, że nie mają racji. :)

    a po drugie – to, że ja jestem na dziennikarstwie, to nie znaczy, że powinienem być lepszy językowo od pani filolog, nieprawdaż? ;) takiej serii Legend, jak Ty, to bym nie stworzył :P

    wracając do kwestii dryblingu. nie powiem nic odkrywczego, ale uważam, że bardzo dobrze się stało, że angielska esktraklasa otworzyła się na graczy z kontynentu, jak i grających poza Europą. kombinacja tradycyjnego, brytyjskiego futbolu z wkładem, jaki dają ci „pozostali” sprawia, że teraz to Premier League jest najsilniejszą ligą świata (choć nie chcąc ujmować La Liga, powiem, że ex aequo z hiszpańską :P).

  8. Pawłoch pisze:

    A ja sie nie zgodze… gdy to zobaczylem pierwsza mysla bylo „ale ich osmieszyl”… wlasnie… osmieszal ich… i tak juz byli zjechani i pogrozeni a on w niepotrzebny sposob ich osmieszal… moze nie mial zamiaru okazac im brak szacunku ale tak to wygladalo… mogl sie popisywac w akcji ofensywnej… dokladnie to co mowil Poll…
    ja na Naniego zly nie jestem… ciesze sie ze osmieszyl Arsenal… ale rozumiem to ze nie powinien w sumie tego robic.
    A i mowienie ze wirtuozi sa potrzebni… wirtuozi zapieprzaja z pilka na swoja bramke?

  9. NiLok pisze:

    yyy… Pawłoch, wszystko ok, ale nie rozumiem ostatniej linijki… dlaczego uogólniasz? czy Nani wykonał podczas tego meczu tylko ten jeden drybling? czy jak ktoś wykonuje sztuczki, to biegnie tylko w kierunku swojej bramki? o wirtuozach pisałem ogólnie, na świecie nie jest tylko jeden Nani.

  10. pelson pisze:

    Nani upokorzył rywala i nie wiem czemu wy się tak dziwicie. Dobrze Gallas zrobił, takich rzeczy nie wolno robić w czasie meczu, po pierwsze nic to nie wnosi do gry poza show, po drugie jest nie fair wobec rywala… a jakby grał z kimś innym a nie Arsenalem i ktoś by go potraktował tak, że skończyłby jak Eduardo? Graliście kiedyś w sport zespołowy? Jak to jest jak przeciwnik prowadzi tak, że na bank wygra i do tego jeszcze się z ciebie nabija? masz ochotę skopać mu tyłek tylko po to, żeby sobie ulżyć a jemu dać nauczkę. Zagranie Naniego mogłoby być wytłumaczalne gdyby atakował a nie popisywał się… na szcześćie Boss to rozumie i utemperował dzieciaka, bo choć talent ma to trochę niedojrzały

  11. NiLok pisze:

    nie wierzę, żeby Nani robił to TYLKO po to, żeby upokorzyć Arsenal. chciał przede wszystkim zaprezentować swoje umiejętności, pokazać parę sztuczek, może to po prostu lubi. a takie podejście jest chore. w takim razie po cholerę uczyć sie tych sztuczek? lepiej podawać piłkę w najprostszy sposób, strzelać w najprostszy sposób i mijać rywali tylko jednym zwodem, tak? wtedy takie mecze wyglądałyby jak prymitywna gra komputerowa.

    a Ty grałeś kiedyś na podwórku z chłopakami? po co oni robią tricki? żeby przejść rywala? myślę, że nie tylko, chcą się popisać. zauważ – popisać, nie upokorzyć innych kolegów. a Gallas, nieważne jak bardzo by go wkurzało takie zachowanie, nie powinien reagować w taki sposób. dla mnie Nani jest „czysty”. a jakby grał z kimś innym i ktoś mu wjechał tak jak Taylor, to a) niekoniecznie miałby złamaną nogę, b) Taylor i tak dostałby czerwień i tylko by z siebie zrobił matoła. tyle, że w przypadku Eduardo, Taylor nie zaatakował go ze złości, a cała sytuacja zakończyła się niefortunnie i tyle. co innego było w przypadku któregoś z piłkarzy Boro w Pucharze Anglii rok temu. ów ziomek wjechał złośliwie i z premedytacją w nogi (na piłkę w ogóle nie patrzył) Ronaldo, tacy zawodnicy powinni się nad sobą zastanowić, a nie Nani.

  12. radzio pisze:

    Przecież to sport i piłka ;-) imo takie sztuczki są ok (byle nie za często), ale powiedzcie mi, że nie było wam przyjemnie jak Arsenal przegrywał 4 bramkami, a Nani jeszcze Kanonierów dobijał takimi sztuczkami. Nie bójcie się to także na psychikę działa, powoduje wkur**enie a to pociąga za sobą błędy etc. Takie coś jest też dowodem pewności siebie, a więc utwierdzenia – „Jesteś gorszy, patrz jak Ciebie robić w koko jabmo”. Imo Nani mógł to zrobić, ale nie powinine tego robić zbyt często… Bo nie chcę, żeby ktoś mu w tył nóg wjechał za to.

    Ale ogólnie to byłby miód, cud i orzeszki gdyby takimi żonglerkami przy polu karnym przeszedł 3 obrońców i gola strzelił xD – to by było coś, bo jednak w kierunku własnej bramki to taka trochę rosyjska ruletka, ale w moich oczach chłopak urósł i pokazał, że ma piłkarskie jaja :D

  13. paolo pisze:

    Dlaczego według tych panów „ośmieszenie” to od razu zero szacunku do przeciwnika? Ronaldo ośmiesza, siatki zakłada, żongluje, lobuje i nic do niego nie mają. Taka to już natura Portugalczyków. Chciał pokazać co potrafi, chciał zyskać trochę czasu. Tak jak mówi radzio raz na jakiś czas mogą przecież coś pokazać… Ferguson zabronił? Podobno salta też miał już nie robić, czyż nie?

    Brawo NiLok, że poruszyłeś taki temat. Ciekawie napisane, jak na dziennikarza przystało :) 5 oczywiście.

  14. NiLok pisze:

    paolo: dzięki za miłe słowa, ale do dziennikarza mi jeszcze daleko :)

    a co do Fergusona, jeden kumpel stwierdził, że to była oficjalna wypowiedź, a co tak naprawdę powiedział Naniemu w szatni, to już ich tajemnica ;) może SAF też lubi „zagrać pod publiczkę”?

  15. kastro pisze:

    Jak mozna byc tak tempym by brak umiejetnosci i brutalną gre tłumaczyć brakiem szacunku ze strony naniego,owszem osmieszył ich i dobrze.Ale to Galas nie okazał brak szacunku dla zdrowia naniego,i pokory dla LEPSZEGO rywala. A dla Wengera traca ja szacunek,jest coraz głupszy

  16. Lukas pisze:

    Nani po prostu pokazał co potrafi zrobić z piłką. Mecz już był rozstrzygnięty więc robił to na luzie. Mimo to nie dziwie się frustracji ze strony graczy Arsenalu- nie dość że dostawali niezłe baty to jeszcze jakiś Portugalczyk się tu popisuje-też nie byłbym w najlepszym humorze…Ale trzeba umieć trzymać nerwy na wodzy panie Gallas- bo innym razem może się to inaczej skończyć…

  17. Pawłoch pisze:

    odpisze tylko na post bezposrednio po mnie bo reszta chyba juz wypowiedzi kogo innego dotyczy.

    „yyy… Pawłoch, wszystko ok, ale nie rozumiem ostatniej linijki… dlaczego uogólniasz? czy Nani wykonał podczas tego meczu tylko ten jeden drybling? czy jak ktoś wykonuje sztuczki, to biegnie tylko w kierunku swojej bramki? o wirtuozach pisałem ogólnie, na świecie nie jest tylko jeden Nani.”

    dobrze ale w tym tekscie ciagle powtarzasz ze nie powinno byc nagonki na Naniego bo „wirtuozi” tez sa potrzebni… dlatego pisze ze wirtuoz nie powinien tak robic (albo poprostu nie musi)… mogl zachwycac kibicow starajac sie strzelic efektownie bramke(powtarzam, osobiscie cieszylem sie z osmieszenia arsenalu ale rozumiem ze bylo to nie potrzebne). dlatego pisze zebys nie bronil go takim argumentem… bo jest marny(mogles wymyslic wiele innych. moze i wymysliles ale ilosc tego jednego przytlacza calosc tekstu)

  18. Pawłoch pisze:

    pokazal co potrafi robic z pilka… ale to co zrobil mialo troche malo sensu… jakby wybiegl na aut i tam zaczal robic przekladanke zonglowal i inne dookola swiata czy cos to tez byscie sie cieszyli?
    bieg sprintem na swoja bramke ma podobnie duzo sensu(o tyle wiecej ze pilka badz co badz pozostaje w grze)

  19. NiLok pisze:

    Pawłoch: cała „afera” dotyczy przede wszystkim tego biegu w kierunku bramki i faktycznie na tym się skupiłem – ale z przebiegu spotkania (i nie tylko tego) można powoli pisać o Nanim per wirtuoz (wirtuozem był Zidane, a też miał słabe punkty, jak np. problemy z utrzymaniem nerwów na wodzy, ale czy przez to nie należy mu się nazywanie go wirtuozem?), był dla Arsenalu po prostu nie do zatrzymania. nie mam w pamięci dokładnego przebiegu tej akcji, ale jakieś skrawki w moim umyśle siedzą i przypominam sobie, że piłka, w zasadzie trochę przypadkowo, trafiła do Naniego, który miał na plecach gracza Arsenalu. oczywiście, mógł wybić piłkę za linię autową i byłby teraz spokój, a ja napisałbym (albo i nie) o czymś innym, ale szybciej do głowy wpadł mu pomysł, żeby się trochę pobawić. a że akurat wolną miał drogę w kierunku linii końcowej za bramką van der Sara, no to tam pobiegł. zakończyło się bez straty bramki, kibice na Old Trafford go oklaskali, na mnie zrobił wrażenie i tyle. niektórzy tutaj naprawdę dramatyzują. bardzo prawdopodobne, że w przyszłości Nani zrobi coś takiego, ale w kierunku bramki rywala i wtedy wszystkim bez wyjątki szczęki opadną, a tej sytuacji z Pucharu Anglii nie będą pamiętać…

  20. 2cool2beunitedfan:P pisze:

    nie wiem tylko czemu autor nie podale jednej bardzo waznej w tym przypadku rzeczy, ktora miala decydujacy wplyw na reakcje gallasa. kiwki sa widowiskowe i nie obrazliwe, w wykonaniu np czasami ronaldo, ze moze przejdzie 2 graczy, ale nie dla zabawy tylko w biegu, caly czas przesowajac sie do przodu, krotko mowiac wyprowadzajac atak. w sytuacji z nanim bylo troche inaczej(ogladalem ten mecz) i to za zaczol zaglowac w tyl i przy tym przeszedl gallasa to nic obrazliwego. ale to, ze zatrzymal sie, poczekal na niego i znowu go kiwnal, to juz jest brak szacunku. dziwne ze tego nie wymieniles. nie jestem fanem ManU, ale czasami lubie se poczytac o waszyc h problemach, i zaskakuje mnie wasza nieobiektywnosc(nie mowie wszystkich)

  21. Wiktor pisze:

    Mi podobało się ośmieszenie Arsenalu przez Naniego i nie widzę w tym nic złego :) Dziwi mnie jedynie brak kary dla Gallasa – jestem pewien, że gdyby tak zachował się Rooney – karę by dostał :)

    @ NiLok – bardzo dobry i ciekawy tekst ;-)

  22. NiLok pisze:

    2cool2beunitedfan: autor nie podaje owej kwestii, bo nie ma pamięci absolutnej i nie skupił się aż na takich detalach. nie zdziwiłbym się, gdyby zachowanie Naniego, które przytoczyłeś, było wykonane z premedytacją, biorąc pod uwagę wypowiedzi Gallasa przed tym spotkaniem. w dalszym ciągu drybling Naniego nie usprawiedliwia kapitana Arsenalu – Francuz sfaulował bez piłki i powinien być conajmniej upomniany żółtą kartką.

    a co do braku obiektywizmu – trzeba wziąć poprawkę na to, że jest to blog fanów Manchesteru United i o utrzymanie tegoż obiektywizmu jest w takim przypadku ciężko. zarzut byłby na miejscu, gdyby ta strona nie była jednoznacznie o MU, ani tworzona tylko przez kibiców tego klubu.

    Wiktor: dzięki :)

  23. [...] aż 4:0. Mecz wywołał wiele kontrowersji, jak to zwykle ma miejsce po wielkich spotkaniach. O starciu Gallasa z Nanim pisał mój redakcyjny kolega, NiLok. W poniższym tekście chciałbym poruszyć kwestię [...]

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..