Być kibicem – duma czy wstyd?

Płakałem kiedy Peter Schmeichel wznosił puchar Ligi Mistrzów, płakałem kiedy Solskajer kończył karierę. Płaczę wspominając tragedię w Monachium i śmierć George’a Besta… Łzy są nieodłączną częścią życia każdego kibica. Towarzyszą nam zawsze, choć w skrajnie różnych sytuacjach. Zależnie od okoliczności są to łzy zwycięstwa, lub bólu i rozgoryczenia.
Więź łącząca mnie z Manchesterem United sprawia, że czuję się częścią diabelskiej wspólnoty i myślę, że mogę nazwać się prawdziwym kibicem. Zapewne wielu z Was, Czytelnicy odczuwa podobnie. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, kim tak właściwie jest prawdziwy kibic? Czym w ogóle jest kibicowanie? I wreszcie, czy bycie kibicem to zaszczyt, czy może wstyd?
Duma
Aby odpowiedzieć na pytanie, czym w istocie jest kibicowanie posłużę się prostym przykładem. Wyobraźmy sobie, że właśnie trwa mecz, którego wynik zadecyduje komu przypadnie miano najlepszego w Premiership. Manchester United prowadzi z Arsenalem, zbliża się koniec spotkania. Pozostał już tylko doliczony czas gry… Jeszcze minuta… Ostatni gwizdek! Jeeeeest! Neville biegnie przez boisko i wznosząc wysoko ręce w geście triumfu daje wszystkim fanom znak do świętowania.
Czerwone Diabły zdobywają trofeum. Rozpiera mnie duma. Mój klub, MY zdobyliśmy puchar. Znowu okazaliśmy się najlepsi. Piłkarze biegną wokół stadionu pozdrawiając kibiców. Oddają ukłony w stronę tych, którzy wierzyli w ich końcowy sukces. Dziękują za wsparcie w trudnych chwilach. Dziękują swoim kibicom. Dziękują NAM. Widząc dekorację zwycięzców, czuję się jakbym wznosił puchar razem z Sir Alexem i zawodnikami. Skaczę z radości. Po twarzy spływają mi łzy. Łzy zwycięstwa. Całuję diabełka na piersi. Wieszam za oknem szalik w dumnych, diabelsko czerwonych barwach. Czasem odnoszę wrażenie, że cieszę się z tego triumfu bardziej niż zawodnicy na murawie. No ale w końcu to też MÓJ sukces. Sukces wszystkich kibiców. Prawdziwych kibiców.
W sercu mam malutkie Old Trafford
Wydarzenia dotyczące ekipy z Old Trafford rozgrywają się również we mnie. W moim umyśle, w mojej duszy, w moim sercu. Może brzmi to górnolotnie, ale trudno inaczej określić tą szczególną więź łączącą mnie z drużyną Czerwonych Diabłów. Razem z Sir Alexem zastanawiam się nad skompletowaniem składu. Wspólnie z Gillem przeżywałem dylemat sprzedaży klubu. Udzielają mi się emocje piłkarzy podczas meczu. Brakuje jeszcze tylko tego, abym chwytał się za portfel przed kupnem kolejnego zawodnika. Na szczęście Glazer mnie do tego nie zmusza.
Codziennie muszę przeczytać odpowiednią porcję informacji o United. Jest to dla mnie tak oczywiste jak zjedzenie obiadu. Wracając ze szkoły siadam przed komputerem, klikam w link i po chwili przenoszę się do wirtualnego piekiełka, które co dzień dostarcza mi wieści z Old Trafford. Nigdy nie przechodzę obojętnie obok spraw związanych z klubem. Równie trudno przychodzi mi zignorować wypowiedź nieodpowiedzialnego internauty, który obraża Red Devils.
Szacunek
Kiedy czytam komentarze, w których ktoś obraża takich ludzi jak Sir Matt Busby, Sir Bobby Charlton, czy Sir Alex Ferguson nie wiem czy śmiać się z bezmyślności i niewiedzy autora, czy też na swój sposób dać mu w pysk. Dużo częściej skłaniam się ku tej drugiej opcji i w kilku dosadnych słowach tłumaczę delikwentowi co o nim myślę. Następnie podaję link do wikipedii, aby ignorant mógł przeczytać jak olbrzymi wkład włożyli tacy ludzie w rozwój nie tylko klubu, ale również całej światowej piłki. W końcu nie każdy otrzymuje tytuł sir, nieprawdaż?
Uważam, że szacunek należy oddawać każdemu zawodnikowi, który osiągnął status legendy we własnym klubie, czy reprezentacji swojego kraju. Wielu ludzi straciło sympatię do Zidane’a, kiedy ten został usunięty z boiska w finale Mistrzostw Świata w 2006 roku. Dla mnie Francuz zawsze był i pozostanie niekwestionowaną legendą piłki nożnej. Najlepszym piłkarzem moich czasów. Jest ideałem zawodnika w każdym calu. Nie mogłem ścierpieć, kiedy internauci pisali po tym pamiętnym meczu, jakim to Zidane jest miernotą, słabeuszem i w ogóle zerem. Zidane jest legendą i koniec.
Pamięć
Monachium 1958. Pierwsza data, która przychodzi mi na myśl, kiedy myślę o ważnej rocznicy związanej z United. Nie sposób nie pamiętać tej tragedii. Ludzie, którzy tworzyli klub, jego historię oraz potęgę – odeszli. W mgnieniu oka. W jednej chwili… My, jako kibice MU musimy o tym pamiętać i oddać cześć poległym w katastrofie. Jako, że rocznica tego tragicznego wydarzenia zbliża się wielkimi krokami, kibice oraz władze Czerwonych Diabłów czynią w tym celu przygotowania.
Niedawno przeczytałem w Internecie informację, że podczas najbliższych derbów Manchesteru ofiary monachijskiej katastrofy mają zostać uczczone minutą ciszy. Po pewnym czasie pojawiła się druga wiadomość, w której zarząd klubu The Citizens wyraził obawę, że ich fani mogą nie uszanować tej decyzji i wyszedł z propozycją, aby zamiast tego oklaskiwano zmarłych piłkarzy. Ludzie, którzy uważają się za kibiców swojego klubu, a co za tym idzie także całej piłki nożnej nie potrafią okazać szacunku ofiarom tragedii? To co, że zawodnicy, którzy wówczas zginęli grali w czerwonych trykotach? Oprócz tego, że byli piłkarzami, byli również ludźmi i należy im się szacunek oraz pamięć całego piłkarskiego świata za wkład, jaki włożyli w rozwój tej dyscypliny. Katastrofa nie dotyczyła tylko United lecz wszystkich osób związanych z piłką nożną. Taka tragedia mogła wydarzyć się wszędzie, a zginąć mogli zupełni inni ludzie. Jednak niezależnie od barw klubu, jakie reprezentowali należy o nich pamiętać i okazać im szacunek. Człowiek, który nie potrafi tego zrozumieć, w mojej opinii nie może nazywać się piłkarskim kibicem.
Kibic – czasem się tego wstydzę
Bywają momenty, kiedy słowo kibic nabiera negatywnego znaczenia. Ludzie często nazywają stadionowych chuliganów kibicami. To lekkomyślne stwierdzenie głęboko rani moją dumę kibica. Nie chcę być stawiany w jednym rzędzie z wandalami! Dla mnie piłka nożna to coś więcej niż wywijanie baseballem i wyrywanie krzesełek. Nie przychodzę na mecz w celu grillowania (spotkanie z kolegami z przeciwnej drużyny, bynajmniej nie chodzi o pieczenie kiełbasek). Wchodząc na stadion, obojętnie czy jest to Old Trafford, czy obiekt rywali chcę delektować się pięknem futbolu i wspierać dopingiem swoją drużynę. A jak tutaj wstać z uniesionym w geście zwycięstwa szalikiem i celebrować bramkę, kiedy nad głowami latają kawałki ogrodzenia, kamienie a ostatnio zauważyłem nawet bułki ze stadionowego barku. Co więcej, następnego dnia z gazet dowiaduję się, że kibice rozrabiali. Pytam się, jacy kibice?!
W 1985 r. na brukselskim stadionie Heysel odbył się finał Ligi Mistrzów. O trofeum miały rywalizować ekipy Liverpoolu i Juventusu. Zapowiadało się fascynujące spotkanie… Jednak belgijski obiekt nie został zapamiętany jako arena sportowych zmagań. Do dzisiaj w kręgach kibiców pozostaje synonimem śmierci i tragedii. Wydarzenia, jakie rozegrały się przed meczem na trybunach wstrząsnęły całym, nie tylko piłkarskim światem. Sportowe widowisko znalazło się w cieniu dramatu tysięcy ludzi, którzy rozpaczliwie szukając ucieczki, ginęli zadeptani przez spanikowany tłum. Prasa pisała: Dzień, w którym futbol umarł.
Jednym z kibiców, który miał zagrzewać swoją drużynę do walki był dziesięcioletni chłopiec, fan Juventusu. Przyjechał na mecz z tatą, mieli oglądać triumf Włochów na żywo. Zamiast tego widzieli śmierć. Przyszło im walczyć o życie. Szukali rozpaczliwie drogi ucieczki. Ojcu się udało, chłopiec nie miał tyle szczęścia. Zginął na stadionie. Był najmłodszą z 39 ofiar tragedii.
Pamiętam chłopaka, który klęcząc błagał o litość… - Giampietro Donamigo, kibic Juventusu
Media podały, że winni tragedii są fani Liverpoolu. Nieprawda. Ludzie, którzy zaatakowali nie byli kibicami, nie ma mowy. Czy kibic niesie ze sobą śmierć? Zabija z zimną krwią? Nie można nazywać morderców kibicami. Czy fakt, iż przebywali wówczas na stadionie, oznacza, ze można ich podpiąć pod społeczność fanów? Trzeba dać takim ludziom jasno do zrozumienia, że nie ma dla nich miejsca w piłkarskiej kulturze. My, prawdziwi kibice nie chcemy, aby ktokolwiek ginął za klub. Nie chcemy widzieć śmierci na stadionach. Przychodzimy, aby oglądać sportową rywalizację. Nie walkę o życie.
Kibic = chuligan?
Kiedy dziennikarze podają, że za zamieszki odpowiadają kibice czuję wstyd. W społeczeństwie powszechny jest stereotyp kibica-chuligana, który przychodzi na mecz tylko po to, aby wywołać bijatykę. Taka opinia jest dla mnie, prawdziwego kibica, niezwykle krzywdząca. Chcąc ją zmienić, musimy wyeliminować ze stadionów zjawisko chuligaństwa i pokazać ludziom, jak bawią się prawdziwi kibice. Spróbujmy ukształtować w świadomości społeczeństwa inny, pozytywny obraz fana. Zacznijmy od tego, że przestaniemy nazywać wandali kibicami.
Podsumowując, prawdziwy kibic to taki, który kocha swój klub, lecz równocześnie darzy szacunkiem rywali. Ponadto współtworzy kulturę tego przepięknego sportu, dba o jej nieustanny rozwój oraz wizerunek w oczach reszty społeczeństwa. Niestety nie każdy potrafi zrozumieć istotę i sens kibicowania. Przez ludzi ze stadionowego marginesu, którzy ponad sportowe widowisko stawiają efektowną rozróbę, muszą cierpieć rzesze prawdziwych fanów. Grupa chuliganów sprawia, że ze świadomości kibiców nie może na stałe zniknąć słowo wstyd.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(25 głosów, średnia: 4,64 na 5)







Czemu jak nie ma meczów reprezentacji to wszyscy piszą, że są wielkimi kibicami United, a gdy przychodzą mecze kadry, to piszą, że United mają w dupie, bo kadra jest najważniejsza?
Nie piszą, że United mają w dupie. Nie widziałem, żeby jeszcze kiedykolwiek ktoś tak napisał. Jest mecz Polaków, to ubiera się biało- czerwoną koszulkę i szalik, ale to nie znaczy, że ma się w dupie swój klub. Klub i reprezentacja to dwie różne rzeczy i moim zdaniem nic nie przeszkadza w kibicowaniu i jednemu i drugiemu.
A na jakiej podstawie (mimo że nikt tak nie pisał, a jeśli pisał, to proszę cytat) twierdzisz, że ktokolwiek pisząc, że jest wielkim kibicem United ma w dupie polską kadrę?
Z tego, co wiem, to jedno nie wyklucza drugiego. A to dokładnie ze względu na to, że mecze reprezentacyjne nie kolidują z meczami ligowymi.
Mówię, proszę o cytat, kto tak napisał. Będę bardzo zdziwiona, gdy ten cytat znajdziesz. Śledziłam aktywnie temat kadra vs United, ale były to rozważania czysto HIPOTETYCZNE, bo wiadomo, że Polska z United nigdy nie zagra.
I nikt nie powiedział, że ma w dupie United. Prędzej byś znalazł, że kogoś nie obchodzi nasza reprezentacja, a nie United (co też samo w sobie jest przykre).
Co do tekstu: patrząc na stadionowy chuliganizm ja coraz częściej chowam swój wstyd z szaliku. Niestety, ale gdy patrzę na faceta ze szramami na twarzy, z niejednym piwem w brzuchu i w ręku, mimo że już i tak od dawna ma dość tego piwa w głowie oraz takiego, któremu satysfakcję przynosi „polowanie na Śledzi”, to aż mi się niedobrze robi.
Spójrzmy na Afrykę! Wspaniała oprawa meczów PNA – na trybunach zabawa, feta, ludzie śpiewają, grają, cieszą się. Bo futbol to radość, futbol to rozrywka. To widać szczególnie na tym biednym czarnym kontynencie, gdzie ludzie nie znają zawiści i nienawiści między narodami. Ja sama, choć w dziedzinie siatkówki, nieco „prowadząc” grupę kibiców staram się mieć kontakt z kibicami innych klubów, ale kontakt dobry. Nie chcę, by kiedykolwiek zdarzyło się tu u mnie tak, że będziemy mieli z kimś „kosę” – nie o to chodzi w sporcie! Mecze z odwiecznym rywalem przysparzają wiele emocji i satysfakcji, gdy się je wygra. Ale wspaniałe jest to, że dwa Kluby Kibica dopingują inne drużyny, ale na początku meczu ich przedstawiciele podają sobie dłonie i mówią do siebie „Życzę powodzenia… Niech wygra lepszy”. Wiem, ze tak robią, bo sama jestem tą przedstawicielką, przynajmniej na razie. Tym właśnie siatkówka w moim mieście różni się od piłki nożnej. Kocham Lechię, ale część kibiców… Nie wątpię w ich miłość do klubu, ich fanatyzm, którego sama wielokrotnie w swojej duszy doświadczam. Wątpię w ich miłość do drugiego człowieka i kompletnie bezpodstawne terroryzowanie ludzi z innych miast, którzy boją si wielokrotnie jechać za swoją drużyną do innego miasta, bo „będą zadymy”. Wstyd.
Poruszyłeś jeszcze jeden temat, o który niedawno sprzeczałam się pod biografią Erica Cantony. Moim zdaniem kibicowanie to PAMIĘĆ. Pamięć o historii, wydarzeniach, sukcesach, tragediach. Pamięć o legendach. Dla kogoś stąd legendy były bezsensowne i nie kłóciłam się dlatego, że to moje teksty. Kłóciłam się dlatego, że obecnie w XXI wieku mamy totalną „znieczulicję” na tradycje i historię. Raz jest się kibicem Leeds, ale gdy ono spada z ligi do ligi, trzeba się zająć innym klubem. Raz się kibicuje Chelsea, no ale przestała wygrywać, więc może jednak United? Raz Arsenalu, ale choć zapowiadał się świetnie, to ustępuje miejsca ManU, więc może Czerwone Diabły? Nie wspominając już o tym, ilu fanów stracił Liverpool, bo spisuje się dużo poniżej oczekiwań.
Wierność do klubu ma swoje fundamenty w znajomości jego historii. Ja jestem z tym klubem, znam jego historię i tak jak Ty czasami płacze oglądając materiał od Monachium czy sylwetki piłkarzy, którzy wtedy zginęli. Często wzruszam się na filmikach z LM, gdy widzę radość na twarzach chłopaków podnoszących Puchar. Ale robię to podświadomie. Robię dlatego, bo wiem, jak wiele ten klub przeszedł. Wiem, że był na dnie, a sięgnął do nieba, doszedł do Ziemi Obiecanej. I to jest wspaniałe uczucie dla którego jestem dumna, że jestem kibicem.
Jednakże nie przestaniemy się czasem wstydzić, jeśli sami nie zapoczątkujemy innej tradycji. Ja z „moim” Klubem Kibica zaczęłam to robić. Wy w mniejszym stopniu tez możecie spróbować – każdy gest i każde słowo, które krzyczycie na meczu jest ważne. A nawet każde spojrzenie na kogoś, kto wyzywa jakiegoś Afrykańczyka od bananów, czy rzuca w niego tymi owocami (co tez się zdarza). MY MUSIMY TO ZMIENIAĆ! NIKT ZA NAS TEGO NIE ZROBI!
Za tekst 5 :)
Dokładnie kibicowanie United w żadnym przypadku nie powoduje, że ktoś musi/może mieć w dupie reprezentację. A może być całkiem inaczej – kibicowanie United (a w szczególności Kuszczakowi żeby miał okazję się pokazać Leo i wystąpić w meczach reprezentacyjnych, aby miał okazję wykazać się Fergiemu…) Tak więc nic siebie nie wyklucza, chyba ze mamy jakiego fanatyka, ktory kibicuje bardziej Rep. Anglii niż Polsce ;D
Vtg: oprawa PNA może i dobra, nie oglądałem, ale podobno w Dakarze po przegranej Segenalu z Angolą wybuchły zamieszki ;)
w sumie to wszystko już zostało napisane, wiec nie dodam za dużo od siebie :)
ale chciałam tylko opowiedzieć jak to jest w moim przypadku, ja kocham ten klub, tak mi się wydaje, choć nie wiem czy jestem prawdziwym kibicem… bo czy może być prawdziwym fanem MU ten kto nigdy nie ogląda ich meczów bo nie ma kablówki i neta? jedyne co mogę zrobić to siedzieć non stop przed TV w nadziei że pokażą bramki w serwisie sportowym i później (jeśli tylko mogę) zobaczyć je na waszej stronie… noi i oczywiście wasze smsy, dzięki którym wiem co się dzieje na boisku ;) jednak mimo to cieszę się z każdego zwycięstwa, i jestem nieszczęśliwa na wiadomość o straconym golu czy kolejnej kontuzji Czerwonego Diabła… i wkurza mnie jedna rzecz ze w moim otoczeniu nie ma osób, które by rozumiały mój stosunek do United… np. gdy przegraliśmy z West Ham, było mi strasznie źle a moja siostra stwierdziła że jakaś powalona jestem bo płaczę wręcz z takiego wg. niej błahego powodu… ale co ona może o tym wiedzieć, udaję tylko że zna jakiś klub żeby pogadać z jakimś kolesiem… dla mnie do takie żałosne…
ale się spisałam :p fajnie gdyby ktoś to przeczytał i zostawił jakąś odpowiedź, byłoby mi miło :) dzięki że mam w WAS oparcie, czuje że nie jestem sama i że to wszystko ma sens …
Luki-gratulacje! zajefajny tekst; Vtg87 = chciałabym Was poznać :)) 3majcie się ciepło! :*
Luki to najlepszy twój tekst jaki miałem przyjemnosc przeczytać:D mój bardzo dobry kumpel kibicuje liverpoolowi mniej wiecej tak długo jak ja MU tzn.poczatek lat 90.czesto rozmawiamy o naszych drużynach,wiemy czym obydwa zespoły dla siebie są. czesto sobie docinamy (ja mam czesciej okazje)ale to co sie wyczynia na polskiej lidze to dno,pseudokibice spod sztandaru Górnika Zabrze zabili w zeszłym roku drugiego kibica Ruchu Chorzów,czego nikt normalny nie jest w stanie zrozumiec,powie ktos ze to jacys odszczepiency pewnie byli,to ja pytam dlaczego na meczu wywiesili flage 2:0 ???!!! na stadionach w dalszym ciagu rzadza bandyci.Choc czasem z checią poszedłbym na ta marną lige to nie zamierzam sie integrować z przestępcami .masz racje że chyba nikt z nas niechce być stawiany w jednym rzedzie z bandą łysych nakoksowanych kolegów z siłowni którzy pod przykrywką kibicowania szarżują na siebie z maczetami:D zreszta co ja bede tu dużo opowiadał,wystarczy wpisać w youtube hasło ustawka,a zobaczy sie „kwiat” polskich kibiców:D Ja dałbym im bron palną i ogrodził teren,niech sie pozabijają i trzymają od aren sportowych zdala :D
Swietny tekst.
Nie chce mi sie nic pisac, bo niedawno wstalem, ale moze pozniej cos wiecej dodam.
Naprawde wspaniale napisane !
XkarolaX myśle że jak luki juz napisał,ważne ze ma sie to w sercu.pozdrawiam
XkarolaX – żaden problem ;-) Można nas poznać ;-)
Dla mnie też jest żałosne, że niektóre dziewczyny znają kilka klubów i zgrywają kibiców tylko po to, żeby zgadać do kolesia… Chociaż… Moja przygoda tak się właśnie zaczęła. Tyle, że jak ja polubiłam piłkę nożną, to chciałam ją poznać od podszewki i dlatego tak daleko się posunęłam w swoim zainteresowaniu :) Ale wiem, że jestem przypadkiem jednym na milion :)
Cholewcia, czemu u mnie w okolicy nie ma takich dziewczyn, które rozumiałyby, tak jak Wy drogie panie, co to znaczy miłość do klubu?? :P
Co do tekstu to bardzo fajny, ode mnie 5.
A co do tematu to powiem wam szczerze, że kiedy byłem młodszy czytałem o Red Army i rozpierała mnie duma, że kiedyś była to najlepsza bojówka klubowa w Anglii. Dzisiaj gdy poznałem lepiej to zjawisko mam do tego całkiem inne podejście. Kastro wspomniał o zajściach z zeszłego roku. Tak się składa, że sympatyzuję z Górnikiem Zabrze, czasem jeżdżę na mecze, gdy jest czas i szykuje się fajny mecz. Może wiecie, może nie, ale szykują się kolejne wielkie derby, Górnik znowu spotka się z Ruchem a areną zmagań będzie Stadion Śląski. Widowisko bez wątpienia będzie godne zobaczenia. Tylko już dzisiaj modlę się o jedno – żeby tylko nie powtórzyła się sytuacja z zeszłego roku! Chętnie pojechałbym zobaczyć ten wielki mecz, ale czy jest sens ryzykować własne zdrowie czy nawet życie, bo paru(-nastu/dziesięciu) idiotów ma ochotę pogonić się z kosami w ręku? Przykre to strasznie i mam nadzieję, że polska liga jak najszybciej się z tym problemem upora, dla dobra widowiska i prawdziwych kibiców. Pozdro :)
XkarolaX
Oglądnie meczy MU nie ma tu wiele do rzeczy. Bo czy kibicem Diabłów może nazwać się dziecko, któremu rodzice kupili pod choinkę neostradę, a które ogląda mecz za meczem do czasu aż zaczną się gorsze dni dla klubu??
Najważniejsze jest bycie kibicem w każdej sytuacji. Nieważne, czy drużyna wygrywa, czy przegrywa. No i wiedza o klubie też oczywiście nie zaszkodzi:)
Cieszę się, że ManUtd ma takich kibiców jak Ty.
Co do tekstu, to oczywiste jest, że kibol
Widzę, że z nieznanych mi przyczyn urwał się mój tekst na temat „kibiców”. Poniżej zamieszczam ciąg dalszy:
Co do tekstu, to oczywiste jest, że kibol
Chyba coś u mnie jest nie tak, bo w żaden sposób nie moge dojrzeć dodanego przeze mnie tekstu po słowie „kibol”.
Zbigniew – my tez nie widzimy :P
Nilok załuj że nie ogladąsz PNA na trybunach zabawa świetna :D mecze też na niezłym poziomie. A najwiekszą dla mnie niespodzianką jest jak narazie Angola, graja tak poukładana piłke że cieżko uwierzyć że to nie europejski team Manucho juz trzecia bramka i kazda po wspaniałym zachowaniu w polu karnym.Widziałem wszystkie mecze jak narazie i moze oprócz mysle Egiptu który jest jak narazie nie do zatrzymania, WKŚ które bryluje indywidualnymi akcjami to tacy faworyci chyba jak narazie,no jeszcze Tunezja z takich żelaznych,to w Angoli dopatruje sie czarnego konia na miare półfinału. Pierwszy sprawdzianem dla nich bedzie ostatni mecz grupowy z Tunezją. Mysle że gwiazdeczki Kamerunu i Nigerii w tym roku niebeda sie liczyć :D
kastro: wiem, wiem… wystarczy obejrzeć składy niektórych reprezentacji i zobaczyć ile gwiazd m. in. Premier League pojechało do Ghany. niestety, nie jest mi dane oglądać PNA, bo pracuję na drugą zmianę :/ bramki Manucho widziałem wszystkie i mam nadzieję, że to nie jest jego jednorazowy wybryk, oby strzelał dalej :)
Mnie ostatnio bardzo irytuje mania tzw WLEPEK różnych klubów. Jest to dla mnie przykład „plastikowego” kibicowania. Jak pytałem po co to wlepiasz – „jak ktoś przyjedzie będzie wiedział komu sie tu kibicuje”- i z takiego powodu trzeba wlepiać 15 wlepek za każdym razem jak poruszamy się autobusem czy też po całej szkole, dla mnie jest to pewna oznaka wandalizmu już w bardzo małym stopniu ale jest bo jak później wyglądają ściany w szkole całe odrapane bo przyszedł kolejny koleś który już kibicuje innemu klubowi, no to musiał zdrapać wlepe przeciwnika :/
Za tekst ode mnie 5:) Masz rację Luki, że nie można nazywać kibicami tych „ludzi” którzy przychodzą na stadion tylko w jednym celu- aby się wyładować. Nie wierzę że oni kochają swój klub-bo gdyby tak było to pozwoliliby pokazać swoim piłkarzom, że są lepsi od drużyny przeciwnej. A nawet jeżeli się nie uda to trzeba z tym jakoś żyć-a nie od razu baseball czy tam jakaś siekiera i „jedziemy z frajerami”.
Nie po to futbol jest taki piękny aby stał się areną zmagań jakiś nie do końca trzeźwo myślących ludzi.
Z tym szanowaniem kibiców drużyny przeciwnej to również staram się ich szanować, ale czasami zdarzają sie tacy oporni którzy nie potrafią przyjąć porażki „swojego” klubu z twarzą i sypią tylko wulgaryzmami… Pozostaje tylko współczuć że taki klub ma takich kibiców-fanatyków.
@XkarolaX
U mnie rodzinka na szczęcie rozumie moje podejście do ManU :D a młodsza siostra nawet kibicuje- to mój największy sukces;D a jeśli chodzi o podzielenie się swoimi odczuciami to od tego jest Redlog i różne fora:) Pozdrawiam
Mecze reprezentacyjne nie przeszkadzają meczom klubowym ??
a co jak kluby wysyłają piłkarzy np. na PNA??
kastro,Vtg87,zbigniew19,Lukas dziex za wasze komentarze :) prawdę mówiąc nie spodziewałam się, że tyle osób odpowie na mój tekst… fajnie, że interesujecie się też tym co inni mają do powiedzenia, dla mnie jesteście ideałem PRAWDZIWEGO KIBICA, który ,ma na uwadze zdanie innych i szanuje ich. Pozdrawiam Was wszystkich baaardzo gorąco. 3majcie się mocno!
Ps. podaje moje gg choć szczerze mówiąc nie często tam bywam :p jeżeli już to wcześnie rano lub po południu do 15… 7942855
Luki, świetny tekst… Mam bardzo zbliżoe uczucia co Ty (też muszę codziennie poczytać coś o United, a podczas dnia, w którym United gra nie mogę się skupić, bo myślę tylko o spotkaniu) – jak to napisałeś, mam w sercu małe Old Trafford :) Szanuję inne kluby, jednak znam mało prawdziwych kibiców… Może uzbierałbym 10 PRAWDZIWYCH fanów, którzy są za swoim zespołem zawsze i wszędzie. A także posiadają szacunek do drugiego zespołu ;-)