Nie przegap
Strona główna / Inni / Czy w tym roku zawojujemy Europę?

Czy w tym roku zawojujemy Europę?

Czy w tym roku zawojujemy Europę?
Wisła Kraków, Śląsk Wrocław, Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok – te zespoły będą reprezentować nasz kraj w rozgrywkach Ligii Mistrzów i Ligii Europejskiej. Brak Lecha widać od razu, drużyna, która przez ostatnie lata godnie sławiła nasz futbol na starym kontynencie zajęła piąte miejsce i musi obejść się smakiem. Czy „złota czwórka” ma szanse przejść eliminacje?

Liga Mistrzów nad Wisłą, przyznam się, że jako kibic nie zaznałem jeszcze czegoś takiego. Ostatni raz, gdy w 1997 roku Wojskowi doszli do ćwierćfinału, miałem 7 lat i o piłce wiedziałem naprawdę mało. Minęło 14 lat, prawie półtorej dekady, a światełka w tunelu nie widać. Czy w tym roku wreszcie doczekamy się gwiazd światowej piłki na stadionie przy Reymonta? Z Ligą Europejską jest już lepiej. W ostatnich latach Lech walczył z The Citizens, Starą Damą czy Redbullem jak równy z równym, nie mieliśmy się czego wstydzić, jak będzie w tym sezonie?

Zacznę od Wisły, jako że została mistrzem kraju. W 36 spotkaniach podopieczni Roberta Maaskanta zgromadzili 56 punktów, daje to średnią 1.9 oczka na mecz. Dużo czy mało? Dla zobrazowania napiszę, że Manchester United i AC Milan mają średnią 2.1, a polska Borussia 2.2. Wychodzi na to, że osiągnięcie Wisły jest jednym z gorszych wyników w Europie. W kadrze Białej Gwiazdy zagrało razem 32 zawodników, kadra dość szeroka. Wśród zdobywców tytułu było zaledwie 14 Polaków, z czego duża część opuściła klub w zimowej przerwie lub pojawiła się w góra 4 meczach. Wisła pokazała, że grając rodakami, ciężko wygrać cokolwiek. To zła tendencja dla naszej ligi, nie stawiamy na młodych wychowanków, co w przyszłości odbije się na reprezentacji. Wisła jako drużyna z drabinki mistrzowskiej może trafić na takie „potęgi” europejskiego futbolu jak: Dacia Kiszyniów (Mołdawia), Mogren Budva (Czarnogóra), Pjunik Erywań (Armenia), Skonto Ryga (Łotwa), Videoton FC Fehervar (Węgry), Bangor City (Walia), HB Torshavn (Wyspy Owcze), Linfield Belfast (Irlandia Północna), Toboł Kostanaj (Kazachstan), Flora Tallin (Estonia), Breidablik (Islandia), Neftczi Baku (Azerbejdżan), Skenderbeu Korcza (Albania) i FK Skendija (Macedonia). Do tych zespołów dołączą jeszcze dwa z grona: F91 Dudelange (Luksemburg), FC Valletta (Malta), FC Santa Coloma (Andora) Tre Fiori (San Marino). Ogólnie powiedziałbym, że Biała Gwiazda jest już w następnej rundzie, lecz wtedy w głowie odzywa się tajemniczy głos i coś do mnie krzyczy. Wsłuchuję się, już wiem. Levadia Tallinn – pamiętając te spotkania, wiem, że Wisła może przegrać z każdym. W dalszej części na podopiecznych Roberta Maaskanta czekają: Litex Łowecz (Bułgaria), Slovan Bratysława (Słowacja), Viktoria Pilzno (Czechy), NK Maribor (Słowenia), FF Malmoe (Szwecja), HJK Helsinki (Finlandia), Ekranas Poniewież (Litwa), FC Zestafoni (Gruzja) oraz Shamrock Rovers (Irlandia), drużyny mniej więcej z tej samej półki co nasz mistrz, optymistycznie twierdzę, że są do przejścia. Po tych spotkaniach nastąpi ostatnia część eliminacji, w której Wiślacy mogą wylosować: Glasgow Rangers (Szkocja), FC Kopenhaga (Dania) i pod warunkiem awansu w trzeciej rundzie – BATE Borysów (Białoruś), Maccabi Hajfa (Izrael) oraz Dynamo Zagrzeb (Chorwacja), tutaj już każda drużyna jest lepsza na papierze. Droga długa, ale wierzę, że w tym roku się uda!

Dla Śląska rozgrywki Ligii Europejskiej zaczną się 14. lipca. Wtedy to drużyna z Wrocławia stawi czoło komuś z grona: FC Salzburg i Austria Wiedeń (Austria), Anorthosis Famagusta (Cypr) oraz MSK Żilina (Słowacja). Na usta ciśnie się szydercze „pograne”. Nie sądzę, że podopieczni Oresta Lenczyka dadzą radę, to są po prostu za wysokie progi.

Jeśli chodzi o Jagę, ta jest już rozstawiona i jej przeciwnikiem będzie ktoś z grona: Szachtar Soligorsk i FC Mińsk (Białoruś) oraz islandzki FH Hafnarfjardar, zdecydowanie do przejścia. Witamy Jagę w 3. rundzie.

Wojskowi zaczną grę właśnie od 3. etapu. Ich przeciwnikami (podobnie jak Śląska i Jagi) mogą być drużyny pokroju Atletico Madryt (Hiszpania), AZ Alkmaar (Holandia), Hapoel Tel-Awiw (Izrael), Club Brugge (Belgia) czy znanej nam czeskiej Sparty Praga. Myślę, że i tu Legia i Jagiellonia mogą powalczyć. O ile Atletico i AZ są poza zasięgiem, o tyle pozostałe drużyny są do ogrania.

Ostatnia runda w drodze do upragnionej Ligii Europejskiej jest usłana cierniami. Tam bowiem do gry wchodzą drużyny z najsilniejszych lig na starym kontynencie. Tottenham Hotspur, FC Sevilla, Schalke 04 Gelsenkirchen, Paris Saint-Germain, Spartak Moskwa, PSV Eindhoven czy Celtic Glasgow. Jeśli któryś z trójki naszych zespołów tu dotrze, prawdopodobnie zakończy swój udział w europejskich pucharach. Nie sądzę, że drużyny Skorży, Lenczyka czy Probierza pokonają Bale’a i spółkę czy nawet rosyjski Spartak.

Jaki będzie ten sezon dla polskich drużyn grających w Europie? Przewiduję, że jedna drużyna awansuje do LE, tak, jedna – nie więcej. Polska piłka powoli raczkuje i wstaje z kolan. Do pełni szczęścia potrzebni są tylko piłkarze, a patrząc po składzie mistrza Polski, nasuwa się wniosek, że nawet za 30 lat nie dogonimy Ukrainy czy Białorusi. Potrzebni są zarówno wychowankowie, jak i transfery. Czy w Polsce zobaczymy Van The Man’a? Wątpię, ale nie wykluczam, piłka nożna jest nieprzewidywalna i za tą ją kochamy.

Przewiń na górę strony