Nie przegap
Strona główna / Wywiady / Michał Pol: Yes, they can!

Michał Pol: Yes, they can!

Michał Pol: Yes, they can!
Redaktorzy Redloga są nie tylko twórcami, ale i czytelnikami tekstów publicystycznych wielu dziennikarzy sportowych. Choć nie zawsze się z nimi zgadzają – szanują ich i liczą się z ich opinią. Ten szacunek stał się zalążkiem pomysłu na nową serię tekstów pod tytułem „10 pytań do…”, w której na tematy bliskie kibicom wypowiadać się będą nasi bardziej doświadczeni i utytułowani koledzy po fachu. Na pierwszy ogień poszedł jeden z najbardziej znanych obecnie dziennikarzy sportowych, publicysta Gazety Wyborczej i Sport.pl, ekspert nSportu – Michał Pol. Zapraszamy do zapoznania się z tym arcyciekawym wywiadem.

Redlog: Zacznijmy od przedstawienia Czytelnikom Pana osoby. Proszę opowiedzieć o początkach swojej dziennikarskiej kariery. Może jakaś ciekawa anegdota, przełomowy moment, rady dla naszych redaktorów?

Michał Pol: Witam najszczęśliwszych fanów na świecie czyli kibiców „Czerwonych Diabłów”. Ech, Wy farciarze. Nazywam się Pol, Michal Pol i przez 15 lat pisałem o futbolu w Gazecie Wyborczej, będąc korespondentem m.in. na trzech mistrzostwach świata, czterech mistrzostwach Europy i tylko jednym finale Ligi Mistrzów. Niestety nie tym z Barcelony z 1999 roku – który uważam za równy finałowi ze Stambułu 2005 – ale tym rok późniejszym z Paryża, gdzie po tytuł sięgnęła Barcelona. A teraz gadam o futbolu w gazetowym Studio Sport.pl i w nSporcie. Do dziennikarstwa trafiłem przez przypadek, nigdy wcześniej przesadnie nie interesowałem się sportem. W 1994 roku, studiując filologię klasyczną (łacina, greka), znalazłem ogłoszenie w Gazecie Wyborczej, że poszukują „młodych, zdolnych”, bez doświadczenia dziennikarskiego. Wszystkiego nauczyłem się na miejscu w praktyce. Zaczynałem od opisywania meczów 3-ligowego Hutnika Warszawa, ale po paru miesiącach za własne pieniądze pojechałem na półfinał Ligi Mistrzów Bayern Monachium – Ajax Amsterdam. W lidze angielskiej zakochałem się po obejrzeniu pierwszego meczu na żywo, a był to mecz Tottenham – Newcastle United (4:2) z 1994 roku – gole strzelał wtedy Jürgen Klinsmann. Zrobiłem wówczas wielki wywiad z Kevinem Keeganem i nie ukrywam, że z tego powodu kibicowałem trochę „Srokom”, zwłaszcza w sezonie kiedy mieli już 9 punktów przewagi nad Man Utd

R: Kiedyś przeprowadzał Pan wywiad z największą aktywną legendą Manchesteru United – Ryanem Giggsem. Miał Pan okazję rozmawiać z człowiekiem, którego wielbią miliony fanów United. Mógłby Pan opowiedzieć o odczuciach związanych z osobą Walijczyka i przeprowadzaniem z nim wywiadu?

Michał Pol

Michał Pol: Spadek formy ewidentnie dopadł Manchester United – kiedyś musiał, w końcu rozegrali najwięcej meczów w sezonie ze wszystkich drużyn świata. Ale Alex Ferguson jest w stanie ją odbudować i poprowadzić do zwycięstw.

MP: Z Ryanem rozmawiałem trzy razy w życiu (dwa razy przed meczami z Polską w eliminacjach turniejów międzynarodowych). Kiedy ostatnio leciałem na wywiad telewizyjny z nim wiedziałem, że się uda, bo już wcześniej podczas rozmowy okazał się niezwykle miłym, otwartym facetem, totalnie niezepsutym przez sławę. Czułem się trochę głupio, bo jechałem na wywiad z człowiekiem-legendą, o którym wiedziałem wszystko i znałem odpowiedź na każde pytanie jakie mu zadam. Dlatego ogłosiłem na moim blogu michalpol.blox.pl konkurs na to, jakie pytania chcieliby zadać Ryanowi. Sześciu szczęśliwców dostało oryginalne koszulki z autografem Walijskiego Czarodzieja, które tuż przed rozmową kupiłem w Man Utd MegaStore. Zresztą Giggs to nie jedyny wielki zawodnik MU z jakim miałem możliwość rozmawiać. Np. kiedyś w siedzibie FIFA w Zürychu Michał Listkiewicz załatwił mi rozmowę z sir Bobby Charltonem. Bardzo przyjemnie wspominam też spotkanie z Ole Gunnarem Solskjaerem. A czy wiecie, że Edwinowi van der Sarowi strzeliłem w jego pierwszym sezonie w Juventusie gola? I to z podania Zinedine Zidane’a? To był taki wspólny trening dla dziennikarzy, gwiazdorów Juventusu Turyn i Adidasa. Alessandro del Piero uczył nas jak strzelać wolne nad murem. To były czasy!

R: Od pewnego czasu mówi się o tym, że United może zdobyć sześć trofeów w tym sezonie (zdobyte już Tarcza Wspólnoty, Klubowe Mistrzostwa Świata i Puchar Ligi oraz mistrzostwo Anglii, Puchar Anglii i Ligę Mistrzów). Czy spadek formy i dwie kolejne porażki w Premiership są powodem do weryfikacji tych marzeń?

MP: Mission: Quintiple to rzeczywiście niesamowite zadanie i jeśli ktoś jest w stanie mu podołać to właśnie MU. Spadek formy ewidentnie dopadł drużynę – kiedyś musiał, w końcu rozegrali najwięcej meczów w sezonie ze wszystkich drużyn świata. Ale Alex Ferguson jest w stanie ją odbudować i poprowadzić do zwycięstw. Najtrudniej będzie obronić tytuł mistrza Anglii, bo np. droga do finału Ligi Mistrzów stoi przed MU otworem. Dlatego przerwa na mecze reprezentacji przyszła w idealnym momencie. Zwłaszcza jeśli na dodatek konkurenci doznają jakichś kontuzji. Jednak niezależnie od nich: Yes, they can!

R: Ben Foster jednym meczem (z Tottenhamem Hotspur w finale Pucharu Ligi) został pewnego rodzaju bohaterem Old Trafford, a Tomasz Kuszczak gra ostatnio tylko w rezerwach. Jednocześnie po Polaka zgłasza się Zenit Sankt Petersburg. Jaka według Pana będzie przyszłość rodzimego bramkarza w drużynie Sir Alexa Fergusona?

Michał Pol

Michał Pol: Myślę, że Mourinho to świetny trener, ale zbyt kontrowersyjny i władze MU nie zaryzykują utraty sympatii na całym świecie. Wyobrażacie sobie słowa Mourinho, że cały świat kibicuje przeciwko MU?

MP: Sir Alex Ferguson dokonał wyboru i na następcę van der Sara namaścił Fostera. Wielu moich znajomych, którzy oglądali obu na żywo, twierdzi, że zasłużenie. Kuszczak znany jest z waleczności i ambicji, więc sądzę, że nie odpuści, zostanie i będzie walczył o miejsce między słupkami. Ja na jego miejscu zrobiłbym ten krok wstecz, jak w swoim czasie Edwin van der Sar, który przeszedł do Fulham, kiedy przegrał walkę z Gigi Buffonem. Żałosny klub, ale jak jesteś dobry to Cię dostrzegą. I tak się stało. Kuszczak zabłysnął jako zawodnik WBA i choć wiem, że to cholernie bolesne, na jego miejscu zostałbym gwiazdą Aston Villa, Blackburn czy innego Newcastle. Natomiast Zenit Sankt Petersburg mimo znanej w Europie nazwy i wielkich pieniędzy Gazpromu to niewłaściwa droga, zwłaszcza, że nie gra w Lidze Mistrzów. Zostałbym na miejscu Kuszczaka w Premier League.

R: Skoro padło już nazwisko trenera Czerwonych Diabłów. Kto według Pana byłby najlepszym następcą Szkota? Chciałbym prosić o nieco bardziej szczegółowe rozpatrzenie kandydatury Jose Mourinho i Erica Cantony, który niejednokrotnie wyrażał chęć objęcia tej posady.

MP: Myślę, że Mourinho to świetny trener, ale zbyt kontrowersyjny i władze MU nie zaryzykują utraty sympatii na całym świecie. Wyobrażacie sobie słowa Mourinho, że cały świat kibicuje przeciwko MU? A przecież tak było za jego kadencji w Chelsea i tak jest teraz w Interze, który, umówmy się, gra bez charakteru i stylu. Nie, Jose bym nie polecał. Eric jako trener to zbyt wielka niewiadoma, by ryzykować powierzenie mu takiego klubu. Prędzej widziałbym na miejscu następcy Sir Alexa Fergusona Roya Keane’a – tak myślałem do momentu jego odejścia z Sunderlandu, okoliczności rozstania jednak podważyły tę wiarę w Irlandczyka. Nie ma na świecie osobowości, która z miejsca wypełniłaby lukę po odejściu Fergusona. Może więc powinien przyjść bardzo dobry trener, mający świetny man-management, który zna Premier League. Na przykład Martin O’Neill, który być może najlepiej poradziłby sobie z „presją następcy sir Alexa”.

R: Zmieńmy nieco przedmiot rozważań. Co Pan myśli o Manchesterze City i ich nowych właścicielach. Z szumnych zapowiedzi pozostał jedynie wzbity kurz, drużyna Hughesa bije się w środku tabeli. Czy Walijczyk zostanie na City of Manchester Stadium i coś wywalczy, czy jednak szejkowie zgotują nam kolejne przemeblowanie zespołu w wakacje?

MP: Nie wróżę sukcesu Man City, nawet przy wsparciu bajecznie bogatych szejków. Odrzucenie najbardziej lukratywnej oferty w historii futbolu przez Kakę pozwoliło zrozumieć największym gwiazdom, że są rzeczy ważniejsze niż kasa. Udowodnił to też David Beckham, wykładając prywatne miliony za możliwość gry w prestiżowym klubie. Ci naprawdę najwięksi do nich nie pójdą. Pójdą ci, którzy połaszczą się na kasę, tacy jak, ja wiem, Hernan Crespo. Ten facet grał już wszędzie. Wówczas City stanie się solidną ekipą bez duszy i charakteru. Na miejscu kibiców The Citizens wolałbym już oglądać wychowanków jak Michael Johnson, Micah Richards, Nedum Onuoha, Stephen Ireland, Shaun Wright-Phillips czy Ched Evans, którzy przynajmniej zostawią na boisku serducha. Swoją drogą, śmieszne, że o to pytacie, bo gram obecnie drużyną City w FM’ie 2007/08 – dokupując tylko Kompany’ego i Wrighta-Phillipsa, których w 2007 jeszcze tam nie ma, oraz Hugo Llorisa na bramkę w pierwszym sezonie zająłem czwarte miejsce ;).

R: Jak ocenia Pan pomysł zlikwidowania Ligi Mistrzów oraz Pucharu UEFA i ustanowienie 3 lig, w obrębie których 60 drużyn miałoby rozstrzygnąć miedzy sobą Mistrzostwo Europy? Pojawiło się wiele głosów, że system ligowy zabije widowisko, a play-offy są najciekawszą formą rozgrywania tego typu turniejów.

MP: Totalna bzdura, która nie przejdzie, bo największe kluby nie będą chciały zbiednieć. A to one mają najwięcej do powiedzenia.

R: Pytanie z gatunku typowych: proszę powiedzieć, jaki zawodnik lub zespół (klub albo reprezentacja) zapadł Panu szczególnie w pamięci, odkąd pasjonuje się piłką nożną i dlaczego?

MP: Drużyna wszech czasów to dla mnie AC Milan z czasów Marco van Bastena, Ruuda Gullita i Franka Rijkaarda, choć może przemawiać przeze mnie tęsknota za utraconym dzieciństwem. Zresztą, jako dziennikarz miałem okazje rozmawiać z wszystkimi trzema wielkimi Holendrami – z Gullitem jako trenerem Chelsea, a Rijkaardem i van Bastenem jako trenerami Holandii.

R: Tym razem zapytam o najciekawszy/najlepszy/najczęściej wspominany mecz, jaki Pan widział i dlaczego?

MP: Tyle ich było… Najlepszy jaki widziałem na żywo to chyba Holandia – Czechy (2:3) na Euro 2004. Czesi przegrywali już 0:2, po czym wygrali. Z piekła do nieba. To był pojedynek Nedveda z Seedorfem, Cecha z van Nistelrooy’em i van der Sara z Barosem. A klubowy? Hmm, ponieważ pyta Redlog to odpowiem, że Liverpool – Man Utd (1:2) w 2002 na Anfield, w którym Jerzy Dudek zagarnął rękami powietrze zamiast piłki i gola zdobył Diego Forlan. Nie muszę Wam chyba mówić czemu zapadł mi w pamięć. Wcześniej na trybunach gadałem dużo o Dudku z liverpoolskimi dziennikarzami, a po golu nie wiedziałem gdzie podziać wzrok. Dudek zapadł się pod ziemię po meczu i nie udzielił obiecanego wywiadu, za to bardzo ciepło wypowiedział się wówczas o nim Ruud van Nistelrooy.

R: Na koniec powrócimy do sprawy bliskiej sercu kibiców United. Co Pan sądzi o sytuacji Carlosa Teveza i sprawie jego transferu? Czy w obliczu ściągnięcia na Old Trafford Berbatowa (swoją drogą, jak ocenia Pan ten ruch?) i rzadszych wizyt Argentyńczyka na boisku Manchester United zdecyduje się wyłożyć za niego 30mln?

MP: Uważam, że, zwłaszcza w czasach kryzysu, United nie powinno wykupywać Teveza za te 30 mln. Chyba nie jest aż tak niezbędny na Old Trafford. Już bym raczej wolał dać więcej grać Danny’emu Welbeckowi.

R: Dziękujemy za udzielenie wywiadu.

Zapraszamy do zapoznania się z blogiem Michała Pola – michalpol.blox.pl

Przygotowanie pytań: Wiktor Jaszczak, Wiktor Marczyk, Łukasz Szoszkiewicz.
Opracowanie: Wiktor Marczyk.


Mamy nadzieję, że wywiad przypadł Wam do gustu tak samo, jak nam. Napiszcie proszę, jak podoba Wam się pomysł na nowy cykl tekstów na Redlogu. Jeśli chcielibyście przeczytać czyjeś wypowiedzi na łamach Redloga – zgłaszajcie swoje pomysły w komentarzach, a my zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by zrealizować te życzenia.

W następnym odcinku „10 pytań do…” wystąpi Michał Okoński! Wywiad z Nim już niedługo na łamach Redlog.pl!

Przewiń na górę strony