Nie przegap
Strona główna / Zawodnicy / Podsumowanie sezonu 2007/2008 – pomoc

Podsumowanie sezonu 2007/2008 – pomoc

Podsumowanie sezonu 2007/2008 - pomoc
Idąc za ciosem, przygotowaliśmy dla Was kolejną część podsumowań gry każdego zawodnika z seniorskiej kadry Manchesteru United. Tym razem pod lupę trafia bardzo mocna formacja, jaką jest pomoc. Zachęcamy też do wyrażania własnych opinii i ocen piłkarzy „Czerwonych Diabłów”. Dla wszystkich tych, którzy nie widzieli pierwszej części, odsyłamy do ocen poczynań defensywy Manchesteru United.

Paul ScholesPaul Scholes – jeden z weteranów klubu znów nie zawiódł. Na długie lata w pamięci wszystkich kibiców klubu zapadnie gol strzelony przez rudowłosego zawodnika w rewanżu półfinału Ligi Mistrzów z Barceloną na Old Trafford. „Scholesy” był bohaterem niezwykle emocjonującego dwumeczu, strzelając w nim jedyną, upragnioną bramkę, która była przepustką do Moskwy. Forma piłkarza w minionych rozgrywkach była naprawdę zadowalająca, choć nie tak imponująca jak ta z sezonu 2002-03. „Rudy” był oparciem zespołu niemal przez cały sezon, imponując choćby samym boiskowym cwaniactwem. Przed startem rozgrywek o mistrzostwo Premier League wiązałem pewne obawy z osobą naszego 33-letniego gwiazdora. Paul wytrzymał jednak wszystkie trudy sezonu, pozostawiając po sobie pozytywne wrażenie. Łącznie wystąpił w 34 meczach, zdobywając dwie bramki. Pierwszą z nich już w drugiej kolejce ligi z Portsmouth, gdzie był najlepszym zawodnikiem na placu gry, a drugą w „Teatrze Marzeń” w meczu z Barceloną, który już przeszedł do klubowej historii. Solidnie zapracował sobie na dobrą notę. Ocena: 7/10

Owen HargreavesOwen Hargreaves – długo trwały negocjacje mające na celu pozyskanie Hargreavesa na Old Trafford. Z perspektywy czasu wiadomo, że pieniądze nie poszło w błoto, a Owen był niejednokrotnie najlepszym zawodnikiem zespołu. Wystarczy wspomnieć tylko starcie z Arsenalem i cudowną bramkę z rzutu wolnego, która dała nam zwycięstwo nad odwiecznym rywalem, zarazem pozbawiając złudzeń „Kanonierów” o zdobyciu tytułu. Podobnie jak wyżej wymieniony Scholes, były gracz Bayernu trafiał do siatki dwukrotnie, lecz trafienia w końcowej fazie sezonu obu tych piłkarzy były niezwykle ważne. Zagrał 34 razy, spędzając na boisku 2222 minuty. Zważywszy, że to jego pierwszy sezon w naszym klubie, aklimatyzacja przebiegła znakomicie. Urodzony w Kanadzie reprezentant Anglii jest też niezwykle wszechstronny, czego dowiódł w tak ważnych meczach, jak choćby ten z „Blaugraną”. Z obowiązków prawego obrońcy, czy pomocnika wywiązywał się bez zarzutu. Po uporaniu się z kontuzją, grał już bardzo regularnie. Ocena: 8/10

AndersonAnderson – przychodząc do United, mówiono, że jest kimś podobnym do Ronaldinho u szczytu formy. Rodak Gaucho miał jednak kompletnie inne zadania, z których wywiązywał się niesamowicie. Decyzję o transferze Luisa Oliveiry de Abreu uważam za wyśmienity wybór, gdyż jest to zawodnik o nieprawdopodobnych predyspozycjach. Udowodnił to swoją niesamowitą determinacją, wolą walki. Nie spodziewałem się, że mający opinie niesamowitego technika Anderson, będzie harował jak wół w środku pola. A tu proszę! Przyćmił Stevena Gerrarda na Anfield Road… Czułem, że będzie znakomitym wzmocnieniem, ale wprowadzanym stopniowo do zespołu. Tymczasem, kadra klubowa była przetrzebiona kontuzjami i sir Alex Ferguson kolejny raz w swojej karierze podjął ryzykowną decyzję. Czas pokazał, że był to trafny wybór. Jestem pod ogromnym wrażeniem debiutanckiego sezonu Andersona, który sprawiał wrażenie zawodnika o kilka lat starszego i… silniejszego fizycznie. Brawo! Ocena: 7.5/10

Michael CarrickMichael Carrick – początkowa faza rozgrywek nie należała do zawodnika, który w szybkim czasie podbił serca wszystkich kibiców na White Hart Lane za czasów gry w Tottenhamie. Michael uporczywie dążył do celu, próbując udowodnić swoją wartość i to, że zasługuje na pewny plac gry. Dzięki przyjściu Hargreavesa, rywalizacja w zespole znacznie się zaostrzyła, przynosząc korzyści zespołowi. Carrick dawał z siebie wszystko przez cały rok i zapracował na sporo pochwał. W porównaniu z poprzednim sezonem, bardziej angażował się w akcje ofensywne zespołu, popisując się często doskonałymi podaniami w trudnych sytuacjach. Co ciekawe, rozegrał aż 47 meczów, a ten najlepszy dla niego okres przyszedł, gdy teoretycznie powinien odczuwać trudy morderczego sezonu. Nie mogło być inaczej pod względem zdobytych bramek. Były gracz „Kogutów” ma na koncie dwa trafienia, podobnie jak Scholes i Hargreaves. Ocena: 7/10

Darren FletcherDarren Fletcher – nie da się zapomnieć o genialnym występie Szkota z Arsenalem. W poprzednich latach dało usłyszeć się komentarze, że SAF faworyzuje rodaka, a ten zwyczajnie nie jest w stanie sprostać jego oczekiwaniom. Myślę jednak, że wszyscy ci, którzy wątpili w talent Darrena, byli w wielkim błędzie. Nie będzie to piłkarz wybitny, ale bardzo solidny, co pokazywał za każdym razem, gdy dostawał szanse pokazania swoich umiejętności. Zdobył dwie wspaniałe bramki z „The Gunners” w FA Cup, będąc ojcem zwycięstwa. Któż mógłby się tego spodziewać? Nie jest to jednak piłkarz pokroju swoich rywali do walki o miejsce w pierwszym składzie, stąd musiał zadowalać się głównie rolą rezerwowego. Całkiem przyzwoity sezon zakończyła jednak kontuzja. Występów na pewno byłoby więcej, a tak bilans wyniósł 23 spotkania we wszystkich rozgrywkach. Ocena: 6.5/10

NaniNani – wraz z Andersonem miał być mieszanką wybuchową. Rzeczywiście nią był… nie tylko w przenośni. Portugalczyk ma „gorącą głowę”, przez co został ukarany czerwoną kartką w meczu ligowym z West Hamem po ataku na obrońcę rywali, Lucasa Neilla. Śmiało można stwierdzić, że był najbardziej nieregularnym zawodnikiem. Znakomite występy przeplatał bardzo słabymi, jak choćby w Chelsea. Chciał wziąć na swoją odpowiedzialność kreowanie akcji ofensywnych, co przynosiło wyjątkowo mierny efekt. Dał sygnał powrotu do walki o tytuł Premier League, zdobywając zwycięską bramkę w wygranym 1:0 meczu z Tottenhamem w 4. kolejce zmagań. Jest to talent, który należy jeszcze oszlifować. Rozpoczynając swoją przygodę z piłką na Wyspach, dyspozycję Ronaldo również można było porównać do sinusoidy. Jest jeszcze czas, aby dojrzał i jestem pewien, że z wiekiem nabierze potrzebnego doświadczenia i będzie ważnym zawodnikiem klubu. W 39 meczach strzelił 5 bramek. Ocena: 7/10

Ryan GiggsRyan Giggs – „Walijski czarodziej” ma za sobą bardzo, bardzo ciężki rok. Jego występom bardzo często towarzyszyły głosy narzekań, jakoby Ryan grał bardziej za zasługi, niż ze względu na aktualną formę. Ta rzeczywiście nie była zachwycająca, nie do takich występów przywykliśmy. Ferguson, niewzruszony na krytykę zawodnika nadal, nadal nie rezygnował z jego usług. Szkoleniowiec postawił na Giggsa aż 42 razy. Lata robią swoje, a żywa legenda klubu jest już coraz bliżej odejścia na emeryturę. Nie można zapominać o wspaniałym rekordzie występów sir Bobby Charltona, który został pobity. Były reprezentant Walii jest teraz zawodnikiem o największej liczbie występów w całej historii „Czerwonych Diabłów”. Stało się tak 21 maja podczas finału Ligi Mistrzów z Chelsea. Wchodzący jako rezerwowy Giggs, przyodziewał trykot klubu po raz 759. Warto dodać, że zdobył bramkę w decydującej serii rzutów karnych, w których Edwin van der Sar obronił strzał Nicolasa Anelki. Najbardziej utytułowany piłkarz w historii Premier League, bo mający aż dziesięć tytułów mistrzowskich, wykazał się nie lada stalowymi nerwami. Widok cieszącego się Ryana po golu z Wigan też był czymś bezcennym. Zdawało się, że piłkarz odreagował rozczarowania całego sezonu związane ze swoją grą. Cóż za pasja… dziesięć tytułów i nadal dosyć. Ocena: 6/10

Ji-Sung ParkJi-Sung Park – powrót po bardzo poważnej kontuzji był udany dla Koreańczyka, który miał spory udział w sukcesach zespołu w Lidze Mistrzów. Mimo dobrych występów przeciwko Romie i Barcelonie, menedżer nie zaufał Azjacie w najważniejszym momencie sezonu, czyli w finale Ligi Mistrzów. Nie byłoby może jeszcze nic specjalnie zaskakującego, gdyby Park nie znalazł się w pierwszej jedenastce, ale jego po dobrych meczach w lidze zabrakło… w meczowym protokole! Generalnie, były gwiazdor PSV Eindhoven wykonał solidną robotę, szybko wracając do wysokiej dyspozycji. Warto dodać, że po kontuzji, Ji-Sung zaczął grać dość regularnie. Liczba występów zamknęła się na dość skromnym wyniku, wynoszącym 18. Ocena: 7/10

Przewiń na górę strony