Nie przegap
Strona główna / Ogólne / Powrót do ziemi świętej

Powrót do ziemi świętej

Rozgrywki FA Cup zawsze stały bardzo wysoko w hierarchii trofeów piłkarskich nie tylko na Wyspach Brytyjskich, ale także i poza nimi. Posiadają one barwną historię sięgającą roku 1871 i są przez to najstarszymi klubowymi rozgrywkami na świecie. Pomimo ogólnokrajowej dominacji i zaszczytnego tytułu najbardziej utytułowanej drużyny w historii pucharu Anglii, Manchester United nie zdobył tego trofeum aż od ośmiu lat. Najwyższa więc pora przypomnieć sobie, jak smakuje triumf w tych rozgrywkach.

Czerwone Diabły sięgnęły po puchar FA Cup po raz ostatni w sezonie 2003/04. Upływ czasu od tamtego triumfu najlepiej zobrazuje to, że o sile drużyny decydowali wtedy tacy zawodnicy jak Roy Keane, Ole Gunnar Solskjear, Ruud van Nistelrooy, Phil Neville, Nicky Butt, Mikael Silvestre czy Tim Howard. Sprawia to, że w szeregach United pomimo wieloletniego pobytu na Old Trafford choćby Rio Ferdinand i Wayne Rooney nie zapisali jeszcze na swoim koncie tego jakże zacnego trofeum.

Nadszedł najwyższy czas, by to zmienić, tym bardziej, że czas ten jest nad wyraz sprzyjający. W poprzednich latach sir Alex Ferguson przygotowywał zespół pod kątem długiej i wyczerpującej kampanii na wielu frontach. Wobec najważniejszych rozgrywek o mistrzostwo Premiership, a także wyjazdów w środku tygodnia związanych z Ligą Mistrzów rozgrywki FA Cup spychane były na dalszy plan. Obecnie stety lub niestety Liga Mistrzów wypadła z równania i spora część kibiców United oczekuje skupienia się na rozgrywkach krajowych, by na tym polu odeprzeć wyjątkowo silny napór City, jakiego nie doświadczyliśmy od bardzo dawna.

Rozgrywek Ligi Europy oczywiście lekceważyć nie wolno, ale autor tego artykułu należy do silnej frakcji, której dużo bardziej zależy na podwójnej Angielskiej koronie niż na europejskim pucharze pocieszenia, bo tak przecież spadkowicze z Ligi Mistrzów wedle założeń tych rozgrywek mają je traktować. Jednakże nadchodzący pojedynek z tak uznaną firmą, jak Ajax Amsterdam oczywiście będzie bardzo prestiżowy, ale również i FA Cup w tym roku rozpieszcza nas spektaklami z gatunku piłkarskich wojen o życie i honor (nie koniecznie w tej kolejności).

Trzeba przyznać, że w przeciwieństwie do nas kibiców, naszej drużyny już los tak bardzo nie rozpieszcza. Pomimo kontuzji i wahań formy przyszło jej zmierzyć się z City i to na Etihad Stadium, gdzie gospodarze nie zwykli w tym sezonie odnosić porażek, a jednak udało się tą passę przerwać, choć oczywiście bez kontrowersji się nie obyło. Po derbach przyszedł czas na kolejny wielki mecz, żeby nie było za łatwo po raz wtóry na wyjeździe już w najbliższą sobotę. Całe Anfield nie może się wręcz doczekać, by gorąco i życzliwie przywitać gości z czerwonej części Manchesteru. W szczególności kapitan drużyny z Old Trafford cieszy się ostatnio wyjątkowo silną sympatią kibiców drużyny z kurakiem w herbie, więc będzie to dla niego mecz szczególny.

Ujarzmić Anfield Road to oczywiście zadanie iście karkołomne, zwłaszcza, że w ostatnim czasie krucjaty do ziemi Liverpoolskiej nie były zbyt udane. Teraz jednak bez magicznego rasisty z Urugwaju i słabej formy jego ziomków szansa na to jest bardzo realna. Oczywiście, jak mówi ludowe porzekadło „derby rządzą się własnymi prawami” i forma ostatecznie może nie mieć znaczenia. Jednak wspaniały wręcz bilans meczów wyjazdowych United pozwala być przed tym starciem umiarkowanym optymistą. Szczególnie, że Liverpool nie miał tak niewielu goli na tym etapie sezonu od wielu lat. Trzeba przyznać, że chłopcy Dalglisha grają zwykle piach i trochę żal na nich patrzeć.

Ewentualne odprawienie z kwitkiem dwóch arcyznienawidzonych rywali jednego po drugim i postawienie kolejnego kroku na drodze do upragnionego pucharu może mieć jeszcze jedną ważną korzyść. Po bardzo nieudanych meczach na Wembley w ostatnim sezonie z City i później w finale finałów z Barceloną trzeba odczarować tą opiewaną w pieśniach naszych pobratymców świątynię futbolu. Czy może istnieć lepszy sposób, by to osiągnąć niż uniesienie w górę najstarszego pucharu klubowego w dziejach piłki nożnej na jej ziemi świętej?

Przewiń na górę strony