Nie lubię, nie lubię

Nie lubię, nie lubię
Tak jak kocham football, tak nie lubię, a może raczej, nie przepadam za kibicowaniem. Piłka nożna jest zjawiskiem fenomenalnym – uwielbiam samemu pójść pokopać i z nieukrywaną przyjemnością chętnie ją oglądam (w telewizji bądź na stadionie) czy rozmawiam o niej całymi dniami. Podobnych, miłych memu sercu emocji nie wzbudza za to dopingowanie drużyn piłkarskich, które, nie mogę oprzeć się wrażeniu, jest elementem zbędnym, skupiającym niepotrzebnie uwagę kibiców na rzeczach tak błahych jak oprawy meczów bądź możliwość identyfikowania się z sympatykami tego samego klubu.

I tylko, żeby nie było, na wstępie chciałbym zaznaczyć, że tekst ten nie będzie traktował o sytuacjach, w których mówiąc o „kibicowaniu” wyraz ten nacechowany jest pejoratywnie. Moim celem nie jest napisanie felietonu o tym jak nie mile widzianą na stadionach jest obecność chuliganów czy też, jak niepożądanym jest pojawianie się na meczach, zwykle pijanych, „kibiców”, których znajomość piłki nożnej jest rzeczą dyskusyjną, ale którzy nie przepuszczą okazji ażeby komuś naubliżać bądź, po prostu, po ludzku, sobie pokrzyczeć w myśl zasady: „jestem kibicem – będę darł mordę”, o której istnieniu uświadomił mnie pewien jegomość podczas niedawnego spotkania dzierżoniowskiej Lechii z Miedzią II Legnica.

Mateusz sam w domu

Wiem, że dla wielu ludzi urok piłki nożnej polega na tym, że pozwala ona odnaleźć quasiduchową wspólnotę. Niektórym potrzebna jest świadomość bycia częścią większej grupy, do której się pasuje i w której pełni się, mniej lub bardziej, istotną rolę – ja tak nie mam (i napisał to kibic, bodajże najliczniej reprezentowanego przez fanów klubu na świecie). Mi świadomość „przynależenia” nie wydaje się specjalnie potrzebna, ale potrafię dostrzec jej dobre strony – jak chociażby pogłębianie więzi międzyludzkich.

Osobiście, chociaż zdarza mi się to rzadziej niż częściej, mogę oglądać piłkę w samotności i nie przeszkadza mi to w najmniejszym stopniu cieszyć się meczem. Oglądanie piłki nożnej (przynajmniej z założenia) jest dla mnie nagrodą samą w sobie i będąc samemu mogę w spokoju poświęcić całą swoją uwagę wydarzeniom mającym miejsce na boisku.

Równie chętnie oglądam football z kolegami, jest to spowodowane głównie dwiema kwestiami – lubię piłkę i lubię moich kolegów. Jednak jeszcze kilka lat temu, podczas oglądania transmisji telewizyjnych, nie uzewnętrzniałem jakoś specjalnie swoich emocji. Dzisiaj czynię to trochę chętniej – sporadycznie nawet zdarzy mi się poderwać z siedzenia – jednak dalej największą zaletą oglądania meczu w towarzystwie znajomych jest, poza możliwością obejrzenia samego spotkania, okazja do rozmawiania z nimi o piłce nożnej.

Problem może być natomiast taki, że śledząc wraz z kolegami telewizyjne zmagania piłkarzy nie jestem tak skoncentrowany na boiskowych poczynaniach mojej drużyny jak byłbym oglądając samemu i w konsekwencji mogę przeoczyć coś co miało miejsce na boisku. W sytuacjach gdy przez nieuwagę nie zobaczę czegoś istotnego zazwyczaj z opresji ratują mnie powtórki. Te jednak nie zawsze są puszczane w związku z czym na pewno nie zrekompensują mi wszystkich przegapionych zagrań, a ja oglądając mecz nie chcę, żeby cokolwiek mi umknęło.

Mateusz sam w pubie

Tu różnię się od osób aktywnie dopingujących swoją drużynę – ja nie śpiewam piosnek w barze, nie krzyczę przez pełne 90 minut. Ponieważ mam dziwne wrażenie, że piłkarze grają kilka do kilku tysięcy kilometrów od miejsca, w którym się znajduję podczas gdy oni są na boisku, i nie są w stanie usłyszeć mojego skandowania, z tego powodu nie widzę sensu jego uskuteczniać. Lubię natomiast otulić się piłką nożną i otoczony nieustannymi rozmowami na ten temat, oglądając mecz – poczuć się błogo (bądź też wyrywać sobie włosy z głowy, póki wynik spotkania nie zostanie rozstrzygnięty).

W tym momencie plany moje i grupy rozśpiewanych kibiców przy stoliku obok znacząco od siebie odbiegają. Ja chciałbym wymienić się poglądami z osobami, z którymi przyszedłem „na mecz”, ewentualnie usłyszeć co ma mi do powiedzenia komentator (nawet jeżeli właściwie nie ma mi do powiedzenia nic, zupełnie nic) – entuzjaści piłki nożnej zasiadający nieopodal zrobią jednak co w ich mocy, żebym nie dowiedział się niczego nowego (może poza tym, że „Michael Owen is a Red, is a Red, is a Red. Michael Owen is a Red – he hates Scousers”).

Dla mnie, upraszczając moje podejście, żebym mógł poczuć atmosferę meczu zbyteczna jest „atmosfera” – potrzebny jest mecz. „Atmosfera” może natomiast utrudnić mi odbiór zawodów, dlatego jestem w stosunku do niej nieufny. Nie lubię gdy ktoś zasłania mi ekran, albo gdy śpiewa w kółko kilka przyśpiewek przez dłuższy okres czasu, wywołując u mnie ból głowy, który uprzykrza mi odbiór tego co naprawdę ważne – footballu w najczystszej postaci.

Mateusz sam na stadionie

Nie rozumiem jak osoba zainteresowana piłką nożną, może bardziej niż na oglądaniu samego meczu skoncentrować się na dopingowaniu. Chyba, że znajduje się na stadionie i działa w stanie wyższej konieczności – motywując swoich ulubieńców do wzmożonego wysiłku. Zakładam, że większość piłkarzy z radością przyjmuje wsparcie ze strony kibiców i Wojciech Łobodziński był osamotniony w swojej opinii jakoby to kibice zagłuszającym dopingiem, który uniemożliwił zawodnikom reprezentacji polski porozumiewanie się, przyczynili się do porażki naszej kadry na ostatnich Mistrzostwach Świata w meczu z Niemcami. Przyznaje także, że oglądając mecze w telewizji lepsze wrażenie pozostawiają po sobie te ze śpiewami fanów dobiegającymi z głośników.

Piłkarze zazwyczaj o aktywnym zagrzewaniu ich do walki wypowiadają się w samych superlatywach. Czasami nawet brak dopingu ze strony kibiców jest ostro krytykowany – niejednokrotnie ze strony samego sir Alexa Fergusona. Przeto przyjmuję do wiadomości, że gdy idę na mecz piłkarski oczekuje się ode mnie, że będąc na trybunach będę zdzierał swoje struny głosowe. Moja postawa jest jednak uzależniona od ogólnej tendencji panującej na stadionie, a także od tego w jaki sposób zasugeruje mi przyłączenie się do dopingu. Rozumiem dlaczego na Emirates Stadium kibice Arsenalu chętnie wstają na hasło: „kto nie wstaje ten z Tottenhamu” ale gdy na stadionie Śląska do wstawania i klaskania motywowano mnie słowami: „każdy się bawi. Nie ma, że ktoś się nie bawi” to czułem się bardziej zastraszony niż zachęcony.

Nie jestem też zwolennikiem rac oraz flag, zarówno zasłaniających pół trybuny, wielkich plandek, jak i tych małych, którymi machać może praktycznie każdy. Na szczęście jeszcze nie znalazłem się w sytuacji, w której ktoś utrudniałby mi oglądanie meczu ograniczając widoczność, ale nie mam problemu z wyobrażeniem sobie z jaką frustracją z mojej strony musiałoby się to wiązać. Bilety na mecze do przesadnie tanich nie należą i pewnie byłbym podirytowany gdybym musiał opuszczać stadion ze świadomością tego, że nie byłem w stanie oglądać zawodów tak, jakbym sobie tego życzył.

Sam na sam z piłką nożną

Nie jestem uprzedzony do całej kultury kibicowania. Sam lubię chodzić w koszulce mojego klubu piłkarskiego i nie widzę nic złego w określaniu swojej tożsamości poprzez udzielanie informacji, którego zespołu jest się fanem. Tylko w myśl zasady: „nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe” nie cierpię gdy ktoś przeszkadza innym w oglądaniu piłki nożnej. Takich trzeba by rozstrzeliwać. Bez procesu, bez sędziów – prosto na egzekucje. Tak się po prostu nie postępuje, to wbrew zasadom.

Rozumiem, że promowanie aktywnego kibicowania, chodzenia na mecze z rodziną czy w gronie znajomych, dla których doping ma być formą rozrywki, jest potrzebne. Potrzebne społeczeństwu by zmieniać podejście ludzi do piłki nożnej i wyplewić istniejące patologie, a przede wszystkim jest pomocne klubom w kreowaniu większych przychodów ze sprzedaży biletów, pamiątek, gadżetów i atrybutów kibica, z tego powodu jest również pożądane z makroekonomicznego punktu widzenia.

Dlatego chwalenie fanów za przygotowanie ładnej (byle legalnej) oprawy meczowej może i jest czymś godnym pochwały, jednak w imię szeroko rozumianej tolerancji nie można oczekiwać od wszystkich by w ten sam sposób wspierali swoją drużynę. Nie mam nic przeciwko ludziom chodzącym na mecze dla samego miłego spędzenia czasu na dobrej, czystej zabawie w dopingowanie (poza sytuacją, gdy wykupią ostatnie bilety). Nie czuję żalu do osób, dla których przygotowywanie opraw meczowych jest ważniejsze od śledzenia przebiegu samych zawodów (pod warunkiem, że nie starają się narzucić mi swojego sposobu „oglądania” meczu), ale nie można wmawiać ludziom, że raz przyjęty kanon postępowania „prawdziwego” kibica jest jedynym słusznym, i że trzeba go ślepo naśladować.

Ponieważ jednak zdaje mi się, że niektórzy mieniący się kibicami, są nimi bardziej niż entuzjastami footballu nie mogę pozbyć się wrażenia, że zatracili ideę, która przyciąga tych wszystkich ludzi na trybuny. Dlatego samemu odcinam się od kibicowania, żeby móc jeszcze bardziej oddać się piłce nożnej, która całego tego zamieszania jest meritum i bez której cała reszta nie ma znaczenia. Bez tego bezmyślnego kopania piłki nie ma sensu przywdziewać barw klubowych, machać flagami czy chociażby chodzić na stadiony. Tak więc przygotowywanie opraw meczowych jest nieważne, dopingowanie piłkarzy jest nieważne, śpiewanie w barach jest nieważne, jedno co jest naprawdę ważne to football.


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (23 głosów, średnia: 3,13 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



42 komentarzy do “Nie lubię, nie lubię”

  1. Łukasz pisze:

    Świetny tekst. Podpisuję się pod nim rękami i nogami.

  2. Queiroz pisze:

    Z reguly nie oceniam tekstow gwiazdkami, ale tutaj piona. Oryginalny temat, ciekawy punkt widzenia.

    Co do tresci, ze zdziwieniem przyznaje, ze utozsamiam sie z wiekszoscia tego co napisales. Tzn, najczesciej ogladam mecz samotnie i tak naprawde tylko wtedy mozna dostrzec wszystkie „smaczki”. Aczkolwiek, kłotnie ze znajomym o sporne sytuacje lub upodobania maja cos w sobie.

    Ponieważ mam dziwne wrażenie, że piłkarze grają kilka do kilku tysięcy kilometrów od miejsca, w którym się znajduję podczas gdy oni są na boisku, i nie są w stanie usłyszeć mojego skandowania, z tego powodu nie widzę sensu jego uskuteczniać.


    Wiem, ze bylo to napisane z przekąsem i zartobliwościa, bo dobrze wiemy, ze nie chodzi o to by ktokolwiek Cie uslyszal ;) tu sie akurat nie zgadzam, bo jednak atmosfera meczowa budowana przez kibiców w pubie jest w stanie mi wynagrodzic to, ze nie slysze Szpakowskiego gdy kibicuje Polakom w el. do MŚ. Tutaj nie musze tez sie przygladac szczegolowiej kazdemu z osobna i duzo bardziej wole po kilku piwkach wraz z innymi odzianymi w szaliki skandowac Polska (!), gdy mecz zakonczy sie sukcesem (tu przyklad akurat nie z tych eliminacji)

    Reszta to prawda, kibicowanie nie moze przeslonic tego co najwazniejsze, ale to ciekawy dodatek zeby lepiej, mocniej, przezyc wydarzenia boiskowe.

  3. PanŚliw9. pisze:

    U mnie to raczej zależy od nastroju, ale jeżeli chce się wychwycić szczegóły i później „brylować” na forum mówiąc co Manchester musi poprawić w swojej grze, co mi się nie podobało, bla bla bla itp., to rzecz jasna lepiej mecz obejrzeć samemu. Moi kumple z reguły szybko się nudzą i albo po kilkudziesięciu minutach zaczynają gadać na temat nie związany z piłką, albo po prostu wychodzą z pokoju. :)

    A tak na marginesie to widzę, że kolega Mateusz z Dolnego Śląska… ; ) Dzierżoniów czy Legnica?

    Pozdrowienia z Wrocławia!! ;)

  4. AX1D pisze:

    no tak – powinni wprowadzić nowe pojęcie ‘oglądacza’ piłki. kibic kibicuje, a ‘oglądacz’ ogląda. powinno się też otworzyć puby dla ‘oglądaczy’, w których zamiast piwa, polewałoby się herbatkę z imbryków, a na wejściu dostawałoby się w pakiecie okulary, coby lepiej widzieć, i słuchawki podłączane do wejścia plug-in w stolikach, żeby nie uronić żadnej kropli z ust Kołtonia, Szpakowskiego, Gmocha, Iwanowa, i innych tego typu znafcuf. jedna z trybun na stadionie też powinna być przeznaczona dla ‘oglądaczy’ – zbudowana w muszlę, z doskonałą akustyką, żeby nie musieć słuchać barbarzyńców wydzierających ryje na sąsiedniej trybunie.
    ja idę na mecz kibicować, i czy jestem tysiące, setki, dziesiątki kilometrów od, czy na stadionie, zwykle kibicuję tak samo. irytuje mnie za to, jak ktoś mnie ucisza, bo on chce posłuchać. punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i tego, czego szuka się przy okazji meczu. jeśli chcę posłuchać (a nie chcę, bo komentatorzy sportowi to najwięksi ignoranci, jakich matka ziemia nosiła na swoim grzbiecie), to oglądam w domu. rozumiem, co mówisz, ale zupełnie nie mogę zrozumieć, jak możesz tak myśleć :)

    pozdr.
    ax

  5. Damian7 pisze:

    Tekst typowego kibica piknikowego.

  6. Koto pisze:

    No tak usuńmy kibiców ze stadionów po co mają przeszkadzać w widowisku, lepiej zamiast nich niech siedzą statystycy i walą nam po oczach ile Messi razy splunął ile razy kręciła się piłka po strzale Rooneya. Wszak analiza spotkania jest ważna, a obecność degeneratów na trybunach szkodzi piłce i swobodnej analizie taktycznej. Mam wrażenie, że autor odwiedził jakikolwiek stadion bardzo mało razy. Wg mnie żenada, tekst słaby. Na takich „oglądaczach” najbardziej zależy koncernom medialnym.

    Wole mój sposób oglądanie spotkań po kilka razy.

    To piłkarze są dla kibiców, czy kibice dla piłkarzy?

    • mlody.gryzek pisze:

      A propos ostatniego zdania – nie wiem, może Ty mi powiesz? Albo na przykład – czemu pytasz?

      P.S. Piłkarze są dla kibiców – bo dzięki piłkarzom kibice mogą w ogóle być kibicami. Na odwrót to nie działa. Jak będzie stała grupa kibiców, to piłkarze się nie zbiegną tylko dlatego, żeby kibice mieli co oglądać / dla kogo śpiewać piosenki.

      Tyle tylko, że jak dla mnie kibiców może w ogóle nie być. Ważne, żeby byli piłkarze, żebym mógł obejrzeć mecz. Ja – jako osoba opętana footballem – przychodzę na mecze dla piłkarzy, nie dla innych kibiców.

  7. Seweryn pisze:

    „Football” okrutnie razi w oczy ;)

  8. 17Emas pisze:

    Tak jedno jest pewne tekst jest orginalny ;> mam być szczery nie podzielam twego zdania i zaznacze to na początku… zaznacze także że doceniam twój wkład pracy w ten artukuł dawniej sam miałem za zadanie napisac podobny artykuł nie mogłem znaleźć odpowiedniego tematu dlatego nie wypaliłlo mniejsza z tym. Twierdzisz że kibice ”chuligani” któży utożsamiaja się z klubem i jego kibicami jako społeczność to nie jest to a ja ci powiem dlaczego ta więź jest bardzo cenna po pierwsze na stadionie wszyscy kibicują wpierają swoją drużyne szczególnie na OT jest to wspaniałe mam szczęście że byłem na jednym meczu i to jest najlepsze miejsce w jakim byłem i wydarzenie w jakim brałem udział kibicując potem po wyjściu mówic nie mogłem i ręce mnie piekły od oklasków ;D tak więc wracając nie możesz porównywać 70-ciotysięcznego tłumu do niewiem ilu 3-4 tysięcznego? nie znam tych polskich klubów przez cb wymienionych… polskie zachowanie na stadionach różni sie od angielskiego o mile świetlne… u nasz są pijani i krzyczą tam wszyscy skandują nazwiska zawodników śpiewają klubowe pieśni i mniejsza ilość z nich jest pijana bo przed wejściem trzeba otworzyć butelki i kapsle zostawić przed wejściem… mówisz że nie możesz sie skupić na meczu gdy są obok cb znajomi ja osobiście zawsze oglądam mecze jak nie z znajomymi to z ojcem i to jest naprawde to możesz wszystko przedyskutowac a nie mowić samemu do siebie toważyszą mi zawsze takie emocje że zastanawiam sie czy zaraz nie zejde na zawał ;P więc mi nie mów że kibicujesz drużynie nie odczuwając tych emocji poprostu pewnie nie poczułeś jeszcze tej więzi z footbolem… przyjdzie i na cb czas ;P nie chce mi sie dalej pisać ;P ale powiem ci jedno jesteś w ogromnym błędzie…

    Pozdro ;>

    Ema

  9. Seweryn pisze:

    A co do samej treści, podpisuję się obiema rękoma pod komentarzem Koto :)

  10. Domingo pisze:

    Odnoszę wrażenie że autor jest malkontentem. Malkontentem który na dodatek próbuje narzucić innym swój „styl odczuwania futbolu” i uważającym za gorszych od siebie tych, którzy go nie akceptują. Oczami wyobraźni widzę autora siedzącego na trybunie/w pubie, patrzącego spode łba na śpiewających, głośno dopingujących kibiców i klącego w duchu na tę „hołotę” nie pozwalającą mu w odpowiedni dla siebie sposób odbierać widowiska.

    Chodzę na stadion, żeby być częścią widowiska jakim jest mecz. Chodzę do pubu, żeby poczuć namiastkę bycia na stadionie, gdy akurat nie mogę się tam znaleźć. Jeśli mam ochotę na spokojnie prześledzić mecz zagranie po zagraniu, ściągam całe spotkanie z internetu następnego dnia. Jeśli autora irytują zachowania innych kibiców w miejscach publicznych, radzę ograniczyć swój kontakt z futbolem do akapitu „Mateusz sam w domu”. W końcu nikt autora nie ciąga na stadion/do pubu na siłę…

  11. Jaca pisze:

    To lepiej siedź w domu przed telewizorem, bo tacy ludzie jak ty nie powinni siedzieć na trybunach i zabijać futbolu. bez pozdrowień

  12. Jaca pisze:

    Dlaczego mój komentarz został usunięty? Było w nim coś co naruszało regulamin? Nie użyłem przecież wobec autora jakiś niecenzuralnych słów, tylko wyraziłem swoją opinię. Redlogowi już podziękuję.

    // Od moderatora:
    http://redlog.pl/o-blogu/faq/

    Jeśli komentujesz po raz pierwszy raz na Redlogu musisz poczekać, aż nasz algorytm sprawdzi czy nie jesteś spamerem. Nasz blog był często atakowany przez spamerów dlatego każdy nowy komentujący jest sprawdzany. Jeśli już nasz system Ciebie rozpozna nie będziesz mieć problemów z komentowaniem, ale pamiętaj – musisz używać tego samego adresu email oraz loginu, jeśli będziesz zmieniać te dane algorytm będzie za każdym razem sprawdzać czy przypadkiem nie są to dane spamera przez co Twoje komentarze mogą pojawiać się opóźnieniem.

    Jeśli jesteś stałym czytelnikiem i komentujesz teksty regularnie to Twoje wypowiedzi będą pojawiać się natychmiast, oczywiście są wyjątki od tej reguły – np. bardzo duży ruch na stronie, ale zdarza się to wyjątkowo rzadko.

  13. Bobok pisze:

    No nie wierze w to co czytam. Jeśli to nie jest jakaś idiotyczna prowokacja, to jesteś człowieku, przepraszam bardzo, SERDECZNIE POPIERDOLONY!

    Wiem, że pewnie będę tego żałował, dostane bana czy coś, ale jak czytam takie bzdury to mam ochote bez procesu, bez sędziów strzelić Ci w pysk.

    Nie mam praktycznie do czynienia z Polskim Światkiem Futbolu, interesuje mnie tylko Anglieski futbol, dla jasności. Jestem grzeczynm chłopczykiem. Ale jak widze to co sie dzieje na stadionach przez takich „KIBICÓW” jak ty, to mnie strzela. Tacy ludzie zabijają Piłkę Nożną. Zabunkrój się gdzieś w piwnicy, odetnij od świata, postaw plazame i wal gruche patrząc na żel na wlosach Ronaldo.

    Znawca piłki nożnej. Chłopcze, nie mosz pojęcia czym jest piłka nożna. Jesteś wychodowanym frankensztajnem mediów, sky sport czy nie wiem czego!? Żal mi strasznie wyczytywać taki stek bzdur. Dawno, na prawde dawno większych idiotyzmów nie czytałem.

    „Chciałbym uslyszeć co ma mi komentator do powiedzenia, nawet jesli nie ma nic do powiedzenia” – logika świetna.

    Ogólnie zrobiłeś niezłe szoł tym marnym tekstem. ŻYCZE CI CAŁYM SERCEM, ŻEBYŚ NIGDY NIE MIAŁ WSTĘPU NA STADION. Takich ludzi jak ty, podobnie jak chuliganerie która nie zna umiaru i jest niebezpieczna dla otoczenia, powinno się karać zakazami stadionowymi. Jesteś równie skrzywiony jak zadymiarze, którzy idą na mecz dla rozpierduchy (takie rzeczy to do lasu, na pola etc – tutaj róbta co chceta).

    AGAINST MODERN FOOTBALL. Ufff…. musze iść ochłonąć. Debilizm się szerzy niestety.

    • AX1D pisze:

      Wiem, że pewnie będę tego żałował, dostane bana czy coś, ale jak czytam takie bzdury to mam ochote bez procesu, bez sędziów strzelić Ci w pysk.

      cieszę się, że się z tym liczyłeś. premedytacja jest dodatkowym wykładnikiem tego, że powyższy tekst okaże się wkrótce proroczy.

  14. browarinho pisze:

    stop cenzurze !

  15. Koto pisze:

    STOP CENZURZE

  16. manfan pisze:

    Jakiej cenzurze? Przecież w FAQ jest napisane:

    Jeśli komentujesz po raz pierwszy raz na Redlogu musisz poczekać, aż nasz algorytm sprawdzi czy nie jesteś spamerem. Nasz blog był często atakowany przez spamerów dlatego każdy nowy komentujący jest sprawdzany. Jeśli już nasz system Ciebie rozpozna nie będziesz mieć problemów z komentowaniem, ale pamiętaj – musisz używać tego samego adresu email oraz loginu, jeśli będziesz zmieniać te dane algorytm będzie za każdym razem sprawdzać czy przypadkiem nie są to dane spamera przez co Twoje komentarze mogą pojawiać się opóźnieniem.

    Jeśli jesteś stałym czytelnikiem i komentujesz teksty regularnie to Twoje wypowiedzi będą pojawiać się natychmiast, oczywiście są wyjątki od tej reguły – np. bardzo duży ruch na stronie, ale zdarza się to wyjątkowo rzadko.

  17. Nysa pisze:

    KAŻDY MA PRAWO DO WŁASNEJ OPINII I NAM NIE JEST DANE KRYTYKOWAĆ INNYCH ZA TO -.-” ludzie ogarnijcie się… nie pasuję? To wypad, nie podoba się? To napisz sam coś od siebie z serca tak jak Ty pojmujesz daną rzecz i zobaczymy czy Ciebie nikt nie wyśmieje czy coś podobnego nie napisze tak jak Ty tu!

    Każdy zamieszcza co chce… (oczywiście jest to wcześniej sprawdzane)
    I myślę że każdy ma prawo wyrazić to co chce… a komentarze zbędne sobie po prostu oszczędź. I to tyle.

    Pozdro.

  18. Queiroz pisze:

    62 % komentarzy do tego tekstu to jakaś żenada. Jak macie problemy z czytaniem, to potrenujcie troche a nie goscia obrazacie bo jest inny od Was.

    Malkontentem który na dodatek próbuje narzucić innym swój “styl odczuwania futbolu” i uważającym za gorszych od siebie tych, którzy go nie akceptują.


    Prosze o przyklad z tekstu (cytat) gdzie autor narzuca nam swoj styl kibicowania. Przeciez wyraznie mowi, ze akceptuje oprawy meczowe, spiewanie w barach, co wiecej- mówi, że kazdy moze kibicowac na swoj sposob a nie ten jedyny wlasciwy

    po pierwsze na stadionie wszyscy kibicują wpierają swoją drużyne szczególnie na OT jest to wspaniałe mam szczęście że byłem na jednym meczu i to jest najlepsze miejsce w jakim byłem i wydarzenie w jakim brałem udział kibicując potem po wyjściu mówic nie mogłem i ręce mnie piekły od oklasków ;D


    „Przeto przyjmuję do wiadomości, że gdy idę na mecz piłkarski oczekuje się ode mnie, że będąc na trybunach będę zdzierał swoje struny głosowe. Moja postawa jest jednak uzależniona od ogólnej tendencji panującej na stadionie, a także od tego w jaki sposób zasugeruje mi przyłączenie się do dopingu”

    Panowie, zrozumienia troche. Dajecie upust swojej frustracji rysujac sobie goscia, ktory idzie z hamburgerem na mecz, siada w koszulce i nie wstaje nawet jak bramka padnie. 50 tys ludzi na OT tak postepuje.

    Jak juz napisalem, zgadzam sie z ogolna idea tekstu i tym, ze mecz wole obejrzec sam niz z kumplami. Co do pubow, barow ta atmosfera i wiez miedzy kibicami jest wazna, wiec jesli Mateusz tego nie czuje lub mu spiewanie przeszkadza- niech zostanie w domu. Jesli ma jednak ochote pojsc- nikt go nie wyrzuci za to ze nie spiewa.

    To samo ze stadionem- jesli dobrze interpretuje jego slowa, odpowiednia atmosfera i warunki sa w stanie go do jakiegos wysilku zmusic bo przeciez „Moja postawa jest jednak uzależniona od ogólnej tendencji panującej na stadionie”. Wiadomym jest ze jadac na wyjazdowy mecz z kibicami UTD, kibicuje sie na maxa i zdziera gardlo. Ciekaw jestem tylko ktory z tych cwaniaków powyżej siedzac na środku North Stand wstanie i zacznie spiewac Glory Glory

  19. Kris1908 pisze:

    Tekst super. Nie popieram zdania, ale napisany jasno, klarownie, MĄDRZE, kontrowersyjnie, zachęcająco do dyskusji. Szkoda, iż większość ocenia pracę autora podług jego przekonań, aniżeli merytorycznej zawartości.

    Tu różnię się od osób aktywnie dopingujących swoją drużynę – ja nie śpiewam piosnek w barze, nie krzyczę przez pełne 90 minut. Ponieważ mam dziwne wrażenie, że piłkarze grają kilka do kilku tysięcy kilometrów od miejsca, w którym się znajduję podczas gdy oni są na boisku, i nie są w stanie usłyszeć mojego skandowania, z tego powodu nie widzę sensu jego uskuteczniać.


    Doping w krakowskim pubie może być irracjonalny. Podobnie jak kopanie w przetransformowany balon i wpychanie go do sieci przy jednoczesnym łamaniu sobie nóg :)

    Piękno futbolu (jak i pozostałych sportów) to składowa wielu czynników. Geniuszu zawodników, ich ciężkiej pracy, estetyki zachowań oraz właśnie milionów ludzi emocjonujących się i żyjących nieregularnym lotem piłki uderzonej przez zwinnego piłkarza, celnym ciosem potężnego boksera czy pierwszą prędkością kosmiczną czarnoskórego sprintera.
    Z resztą podobnie jest także w innych dziedzinach. Choćby w muzyce. I to jest naturalne, że na koncercie Metalliki drze się „Obey your Master”*, zamiast uważać na każdy dźwięk wydawany przez krtań wokalisty.

    *Coś jak United w kierunku City? :P

    Ps.
    Oceniający gwiazdkami – wstydźcie się. Zachowaliście się jak cała rzesza znawców piłki nożnej, którzy po przeczytaniu, iż Messi słabo gra głową, wiele fauli na nim jest mocno dyskusyjnych, a sama Barcelona zagrała słabo jakikolwiek mecz, w głosowaniu w skali od 1 do 5 potrafiliby stworzyć ujemną średnią.

  20. Domingo pisze:

    Prosze o przyklad z tekstu (cytat) gdzie autor narzuca nam swoj styl kibicowania.


    Proszę o dowód (obliczenia) że ni mniej, ni więcej a 62% komentarzy to „żenada”. Będzie to miało taki sam sens jak odnoszenie się jedynie do krótkiego fragmentu mojej wypowiedzi… Czytając tekst odniosłem takie właśnie subiektywne wrażenie, że autor krytykuje sposób kibicowania z którym osobiście się identyfikuję, uważa że jest on – w jego mniemaniu – społecznie nieakceptowalny, przedstawia go w złym świetle i siłą rzeczy próbuje narzucić mi swoją „wizję futbolu” jako tą dobrą („Nie po to idę na stadion żeby nakryli mnie flagą, nie po to idę do pubu żeby dowiedzieć się iż „Michael Owen is a Red”")

    Zresztą nie zagłębiajmy się w szczegóły bo przez to gubimy sens dyskusji…

  21. Queiroz pisze:

    Cofam pierwszy post, nie utozsamiam sie z wiekszoscia, a wiekszosc rozumiem. Anyway, rozchodzi sie o zbyt wybuchowa reakcje, jakoby usunac kibicow, stworzyc sterylne warunki na stadionie by poczuć pot Rooneya itp. Chyba nie o to Mateuszowi chodzi. Ja rozumiem, ze mozna siedziec w pubie i po prostu ogladac mecz, nie miec nastroju, badz nie lubic tego wcale. Ja spiewam, On nie. Przeszkadza mi to? Niespecjalnie, nie wie co traci, tyle. Co innego, gdy zacznie sie uciszac grupke spiewajacych. Rozumiem, ze mozna obejrzec mecz samemu, bo sam nie lubie gadajacych glow gdy chce sie skupic nad monitorem… Sprawa stadionu jest najbardziej delikatna, bo tutaj- podobnie jak wiekszosc, nie cierpie piknikowcow. Z tekstu wnioskuje jednak, ze autor poniesiony fala dopingu- poplynie. Pisze jasno, ze na mecze chodzi, wiec nie wyobrazam sobie sytuacji, ze siedzac z bawiacymi sie kibicami, bedzie od nich wyraznie odstawal. Jesli usiadzie z dziadygami jakich pelno na OT, przyjmie ich postawe- jak my, Wy wszyscy.

    Bronie autora, ale prosze o jego komentarz, bo jesli moja interpretacja niektorych slow jest bledna, cala teoria zostanie obalona;] nawet jesli, za ostro Panowie, za ostro…

  22. Jaca pisze:

    AGAINST MODERN FOOTBALL !

  23. kenyy pisze:

    Nie wyobrażam sobie np. świętowania tytułu po zwycięskim meczu bez flag,konfetti,głośnego dopingu i rac..!
    Nie podzielam twojego zdania, ale szanuję.

  24. mlody.gryzek pisze:

    Jedyne co mnie zmartwiło czytając komentarze to przeświadczenie o tym jakobym wolał mecz oglądać samemu w domu, niż w gronie fanów piłki nożnej. Jeżeli mam do wyboru śledzenie transmisji w towarzystwie, to tak właśnie czynie. Jeżeli jednak mam być samemu – niech i tak się stanie. Mam to w dupie – póki będę mógł obejrzeć spotkanie.

    A preferuję oglądanie footballu ze znajomymi (czasami ich rolę spełniają komentatorzy) ponieważ tylko wtedy mogę dodatkowo o nim rozmawiać i zostać przez niego pochłoniętym bez reszty.

    Sporo osób na tej stronie jara się brytyjską kulturą kibicowania. Osobiście jaram się nią bardziej niż polską i, chociaż chwile w Londynie byłem, nie zdarzyło mi się w stolicy Anglii zobaczyć ludzi śpiewających w pubach. Do pubów (może do złych?) chodziłem często i z wielką przyjemnością. Być w miejscu, w którym spotyka się wielu ludzi oglądać piłkę i o niej rozmawiać.

    Chyba nie muszę Wam tłumaczyć jakie to fajne?

    Kiedy natomiast oglądając telewizyjną relację ze spotkania w polskim barze widzę grupę śpiewającą piłkarskie piosenki to nie każe im się uciszyć. Jak Queiroz słusznie zauważył – nie narzucam nikomu swojego sposobu kibicowania. Nigdzie tak też nie napisałem. Ten artykuł miał jedynie powiedzieć Wam, że gdzieś tam w kącie siedzi ktoś kto przyszedł… oglądać mecz.

    Nie wydaje mi się bym kogokolwiek swoim tekstem obraził (bo żarty żartami), a niektórzy „starają się” ze mnie drwić tylko dlatego, że nie jestem tacy jak oni, nie dopinguję tak jak oni.

    Wcale nie napisałem, że Wasz sposób kibicowania jest gorszy. Nie dziwcie się jednak, że skoro inny bardziej mi odpowiada, to osobiście wolę skupić się na oglądaniu tego co kocham zamiast na śpiewaniu piosenek. Poza tym na meczach z więcej jak jedno tysięczno osobową widownią byłem kilka razy i za każdym razem w mniejszym (Śląsk) bądź większym (wszystkie dwa pozostałe przypadki, w tym United i Arsenal) stopniu brałem udział w dopingowaniu. Lecz nie każcie mi śpiewać piosenek na meczach Lechii czy Kolibra Uciechów, bo nie będę z siebie robił pajaca.

    Poza tym, na litość boską, zanim zaczniecie wypominać mi awersję do chuliganów, przeczytajcie uważnie drugi akapit. Jeżeli już odnosiłem się tutaj do jakiejś grupy kibiców – to zdecydowanie byli to „ultrasi”. Jak nie wiecie co to znaczy, to spytajcie starszego rodzeństwa. Ja spytałem.

  25. Griever pisze:

    Gratuluje. Tekst świetny, ale przede wszystkim gratulacje za odwagę wyrażenia swoich poglądów, które w naszej małej, etnocentrycznej społeczności, budzą (jak widać) kontrowersje.

  26. benfa pisze:

    człowieku idź sie leczyc, futbol bez emocji kibicow to nie futbol co ja stara baba że mam z herbatką oglądać futbol przymulony przed tv jakbym oglądał msze świętą czy mode na sukces?

  27. Iwona pisze:

    Jeżeli chodzi o to w jakiej atmosferze wolę oglądać mecze to zdecydowanie sama, w ciszy, 20 cm od ekranu. Słyszę komentatora, widze dokladnie co się dzieje, nikt nie zadaje niepotrzebnych pytan, nikt glupio nie komentuje ani nie smieje sie z moich reakcji. Ale doping jest potrzebny. Siedzac przed telewizorem pilkarze nie uslysza mnie, ale dla wlasnego lepszego samopoczucia lubie sobie pokrzyczec. ;d

  28. radzio pisze:

    Taka informacja do Boboka i wszystkich innych, którzy zrobili sobie tutaj pojazd po autorze tekstu.

    Jeśli jeszcze raz na Redlogu pojawi się komentarz typu:

    Ogólnie zrobiłeś niezłe szoł tym marnym tekstem. ŻYCZE CI CAŁYM SERCEM, ŻEBYŚ NIGDY NIE MIAŁ WSTĘPU NA STADION. Takich ludzi jak ty, podobnie jak chuliganerie która nie zna umiaru i jest niebezpieczna dla otoczenia, powinno się karać zakazami stadionowymi. Jesteś równie skrzywiony jak zadymiarze, którzy idą na mecz dla rozpierduchy (takie rzeczy to do lasu, na pola etc – tutaj róbta co chceta).

    AGAINST MODERN FOOTBALL. Ufff…. musze iść ochłonąć. Debilizm się szerzy niestety.

    Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii i Redlog służy do ich wymiany w kulturalnej i przyjacielskiej formie. Naprawdę nie życzymy sobie tutaj takich pojazdów i takich tekstów. Jeśli ktoś nie potrafi uszanować opinii innej osoby na Redlogu i uważa, że tylko jego ideologia jest słuszna a wszystkie inne są błędne, gorsze – niech lepiej poszuka sobie innego miejsca.

    Cytując Czytelnika o nicku Nisa:

    KAŻDY MA PRAWO DO WŁASNEJ OPINII I NAM NIE JEST DANE KRYTYKOWAĆ INNYCH ZA TO -.-” ludzie ogarnijcie się… nie pasuję? To wypad, nie podoba się? To napisz sam coś od siebie z serca tak jak Ty pojmujesz daną rzecz i zobaczymy czy Ciebie nikt nie wyśmieje czy coś podobnego nie napisze tak jak Ty tu!

    Każdy zamieszcza co chce… (oczywiście jest to wcześniej sprawdzane)
    I myślę że każdy ma prawo wyrazić to co chce… a komentarze zbędne sobie po prostu oszczędź. I to tyle.

    Pozdro.

    Jeśli takie pojazdy po osobach, które w kulturalny sposób wyrażają swoje opinie
    się powtórzą będą karane… nawet banem. Także proszę o rozwagę i kulturę w RZECZOWEJ DYSKUSJI a nie pojazdy typu „nie powinieneś mieć wstępu na stadion” bo tak to zachowują się kurwa dzieci w piaskownicy, a nie dorośli ludzie, którzy KURWA kibicują tej samej drużynie, która ma w nazwie UNITED.

    Szanujmy do cholery jasnej to, że ile ludzi tyle opinii, ile ludzi tyle sposobów kibicowania itd!. To może od razu wróćmy do PRL gdzie była jedna partia, jeden wielki sojusznik i zróbmy oficjalny rządowy (jeden) słuszny sposób kibicowania?

    Ludzie opamiętajcie się!

  29. listek007 pisze:

    Autor tego tekstu chyba nie wie, jaka jest główna idea piłki nożnej. To nie tylko sama gra, to też pewna kultura z którą się utożsamiają miliony ludzi na świecie. Ja kocham futbol jako samą grę, ale kocham również tą całą otoczkę: tysiące kibiców na trybunach, ostry doping, miliony przed telewizorami, tysiące komentarzy na devilpage, czy manusite. Ty chciałbyś oglądać mecz bez kibiców? Albo bez głosu? Jeśli Ci się to podoba to Twoja sprawa, ale ja bym takiego badziewia nie mógł oglądać. To piłkarze są dla kibiców, czy Rooneyowi chciałoby się zapieprzać gdyby OT był pusty? A komu by się chciało? Dla siebie samego? Ten sport nie byłby tak dochodowy gdyby nie fani. Oglądanie meczu w TV, w porównaniu ze stadionem to dno, niektórzy ludzie z tego rezygnują. Lubię również oglądać mecze w pubie z innymi kibicami mojej drużyny, wspólna radość i wspólny smutek to świetna rzecz. Futbol sam w sobie nie byłby tym samym. Przez takich pikników jak Ty na Old Trafford nie ma takiej atmosfery jak na Anfield, gdzie przez cały mecz cały stadion nie ustaje w dopingu. Mimo niechęci do nich, trzeba przyznać że ich przedmeczowe You’ll never walk alone robi wrażenie. Każdy ma prawo do własnych upodobań, ale jesteś w zdecydowanej mniejszości. Ja mając do wyboru stadion, a TV nie miałbym najmniejszych wątpliwości co wybrać.

    • mlody.gryzek pisze:

      Podejrzewam, że Rooney zapieprzałby po murawie pustego stadion tak samo jak zapieprza przy wypełnionych po same brzegi trybunach Old Trafford. Wiem, że ja tak samo bym zapieprzał. Nie gram w piłkę zawodowo – tylko, dlatego, że kocham to robić i zawsze daję z siebie wszystko (czasami gdy mam gorszy dzień, stać mnie na mniej). Znam też kilka osób, które w piłkę grają z takim samym zaangażowaniem jak ja i gdy jesteśmy na boisku mamy w dupie czy ktoś nas w tej chwili ogląda i dopinguje czy nie, bo liczy się sama gra.

      Powtórzę jeszcze raz, że lubię oglądać football w pubie oraz na stadionie (nawet na stadionie preferuję). Tylko zamiast na dopingowaniu wolę skoncentrować się na kontemplowaniu meczu, jednak zawsze i tak wychodzą ze mnie emocje. Cieszy mnie to niezmiernie i nie chcę się ich pozbyć. Chcę tylko by pozostały one jak najbardziej spontaniczne, a śpiewanie piosenek ni jak mi w tym nie pomoże.

  30. listek007 pisze:

    Rozumiem to. Jednakże czym byłaby piłka nożna bez kibiców? Już sami piłkarze często wypowiadają się, gdy np. muszą grać przy pustych trybunach bo drużyna ma karę, że w takich momentach gra się okropnie, a takie spotkania fatalnie ogląda się w telewizji. Wielokrotnie piłkarze proszą fanów o wsparcie, o doping. Ja gdybym był na Old Trafford przez ostatnie 20 minut meczu z Bayernem darłbym się :”United” jak szalony, byle tylko pomóc naszym. Co do śpiewów w barze, to co prawda nie pomaga naszym, ale wzmacnia wspólnotę kibicowską. Nie każdy musi to lubić, ale wg mnie fajnie się śpiewa: „Who’s that twat from Argentina”, bądź „Glory man United” itp. I pamiętaj jedną ważną rzecz: dlaczego piłkarze tak ogromnie zarabiają? Bo miliony ludzi chce ich oglądać. Dlatego oni muszą ich doceniać, bo bez nich nie mogliby sobie co tydzień móc kupować Ferrari itp. My gramy w piłkę amatorsko, nie potrzebując publiki. Tam kibice płacą za bilety, zasiadają przed telewizorem. Rooney wie że wygrywając tworzy historię MU, najpopularniejszego klubu na świecie dając radość milionom kibiców na świecie. Zarabia tak dużo, bo ktoś chce go oglądać. A kibic wcale nie musi przychodzić na stadion.

  31. T pisze:

    Autorze, powiem tak – wyjdź czasem z domu i wbij sobie do głowy to, że fanatycy byli, są i będą.
    Bez fanatyków nie ma piłki nożnej.

  32. BartasTRN pisze:

    „Nie mam nic przeciwko ludziom chodzącym na mecze dla samego miłego spędzenia czasu na dobrej, czystej zabawie w dopingowanie (poza sytuacją, gdy wykupią ostatnie bilety).”

    Mozesz wyjasnic, w czym sa Ci kibice ktorzy dopinguja gorsi, od takich jak Ty kiedy kupuja ostatnie bilety ? Bo teraz wyraznie narzucasz ze kibicie dopingujacy sa spoko, dopoki Ci ktorzy ida sobie popatrzec na mecz rowniez wejda na stadion. Dla mnie wieksza wartoscia cechuja sie kibicie ktorzy dopinguja. Dlaczego ?? Bo kiedy klub bedzie na dnie lub walczyl o utrzymanie to oni pierwsi ustawia sie w kolejce po bilety. Tak bylo, jest i bedzie. A cala reszta bedzie w tym czasie ogladac ciekawszy mecz w telewizji, samemu w pokoju.

    • mlody.gryzek pisze:

      Ja nie wartościuje kibiców i, w przytoczonym przez Ciebie zdaniu chodziło mi wyłącznie o to, że nie mam nic przeciwko ludziom idącym na mecz dopingować – poza sytuacją, gdy zajmą na stadionie moje miejsce ;)

  33. Iv pisze:

    ten tekst pokazuje…jak bardzo samotny jest dziś świat?
    Nawet Kibice piłkarscy uważają, że gra w piłkę polega na poruszaniu sie 11 zawodników po boisku i tyle… wystarczy…

    Tak jak w grze komputerowej- wystarczy 11 zawodników, (wirtualna) ławka rezerwowych i grający przy klawiaturze.

    Ale, coż, świat się zmienia, kiedyś…hmmm Kibice uwazali się za część drużyny, zespołu, klubu. Oni walczyli na trybunach-dopingiem-za piłkarzy (jak ci opadali z sił na boisku), budowali stadiony, odbudowywali je(jak na przykład, jakis nalot wojenny je niszczył). Czuli się częścia zaspołu, druzyny, byli tak samo ważni na trybunach, jak piłkarze grajacy na boisku.

    Brakuje mi dzis tego w sporcie. Ludzie- kibice nie czuja się już częścia danego klubu, oni czują sie biernymi obserwatorami, którzy płacą za „dobrą rozrywkę” z fajnymi nazwiskami na koszulkach. A płacic można za to kartą kredytowa za pomoca netu, i po co ruszać sie z „dupskiem” na trybuny?

    Szkoda…

  34. Tomekkk pisze:

    A jam myślałem że na mecz idzie się dopingować swoją drużynę i deprymować przeciwników a nie chodzić na piknik jeszcze może najlepiej z muzyką country. I jeśli komuś przeszkadza to że kibice starają się zrobić jak najlepszą oprawę i jak najgłośniej wspierać swoich to może lepiej niech zostanie w domu i obejrzy mecz w TV. Będą powtórki ciekawych akcji, ciepłe mleko i nikt nie będzie Ci zasłaniał szalikiem.
    Pozdro dla wszystkich aktywnych kibiców z pasją!

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..