Prawo Zemsty: Manchester United vs. AC Milan

Zbliżający się wielkimi krokami pojedynek Manchesteru United i Milanu w Lidze Mistrzów, najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach na świecie, jest sprawą bez precedensu i niesie ze sobą wiele emocji. Tym razem nie jest to zwykły mecz drużyn angielsko włoskich. Wtorkowe starcie Rossonerich z zespołem Fergusona ma kilka istotnych podtekstów.
Beckham comes back!
Wydarzeniem, które od momentu losowania jest na ustach kibiców oraz czołówkach tabloidów to powrót Davida Beckhama na Old Trafford. Becks wraca na stare śmieci jako piłkarz Milanu, mając przed sobą perspektywę zagrania ostatniego meczu w karierze w Teatrze Marzeń. Legenda Czerwonych Diabłów z pewnością liczy na miłe powitanie ze strony fanów, ale gdy sędzia zagwiżdże po raz pierwszy nie będzie mowy o żadnych sentymentach. Sam Beckham nie podgrzewa zbytnio atmosfery przed batalią o ćwierćfinał Champions League. Wręcz przeciwnie. Zapewnia o swoim przywiązaniu do macierzystego klubu i zaręcza, że w przypadku strzelenia gola w nadchodzącym dwumeczu nie będzie okazywał radości.
Byłoby wspaniale strzelić gola, ale na pewno nie celebrowałbym tego faktu. Wiem, że czasami, kiedy bierzesz udział w wielkim wydarzeniu, „wyłączasz” myślenie, dlatego nie wiesz co się może stać. Jednak mówię wam, że nie będę świętował zdobycia gola przeciwko Manchesterowi United.
Cóż.. pewien Argentyńczyk, grający w ekipie rywala zza miedzy powinien uczyć się dobrych manier i okazywania szacunku od Becksa.
Myślę, że Ferguson jest skupiony głównie na rozpracowaniu zespołu Leonardo, ale z pewną satysfakcją przyjmie fakt utarcia nosa byłemu podopiecznemu.
Czas rewanżu
Mimo, że na pierwszy plan wysuwa się wspomniany powrót Beckhama, to trzeba pamiętać, że Manchester ma niewyrównane rachunki z drużyną z Mediolanu.
Ostatni pojedynek dwóch ekip skończył się totalną katastrofą dla zespołu Fergusona. To był jeden z tych meczów, w których zabrakło determinacji, doświadczenia, pomysłu na grę i może na tym zakończmy pastwienie się nad tamtejszą postawą piłkarzy United. Osobiście wolę określenie typu „to nie był nasz dzień”. Od tego feralnego meczu minęło sporo czasu a obie jedenastki zmieniły się w znaczący sposób Pomimo tego, kibice Manchesteru nadal pamiętają upokorzenie, które spotkało ich zespół na San Siro. Czas chyba przegonić demony przeszłości i przełamać złą passę w starciach z Milanem. Szczególnie ważny będzie pierwszy mecz na stadionie Giuseppe Meazzy, w którym bramkowy remis Ferguson i spółka pewnie wzięliby w ciemno.
Transferowe telenowele
Lato już dawno za nami. Część z nas wspomina jeszcze te dwa miesiące z różnych względów. Nam – kibicom zawsze kojarzy się ono z brakiem emocji czysto piłkarskich i czekaniem na ruchy transferowe ukochanych ekip. Fanom Czerwonych Diabłów sen z powiek spędzała saga transferowa związana z najlepszym piłkarzem świata Cristiano Ronaldo. Admiratorzy talentu Portugalczyka czekali na oficjalny komunikat rzecznika prasowego Realu Madryt, okupując serwisy internetowe 24 godziny na dobę. W końcu oficjalna strona Manchesteru United podała informację, że klub zaakceptował rekordową ofertę Królewskich. W większości miejsc w stolicy Hiszpanii wybuchła euforia, pojawiła się przecież nadzieja na pierwszy od wielu lat awans Realu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Odmienne nastroje panowały w czerwonej części Manchesteru, gdzie część kibiców nie mogła pogodzić się z odejściem największego gwiazdora zespołu.
Nie tylko na Old Trafford trwała burza związana z letnim okienkiem transferowym. Na Półwyspie Apenińskim całe Włochy żyły przejściem Kaki do.. Madrytu (gdzież by indziej?) Pół Mediolanu w jednej chwili zwątpiło w sukcesy Milanu w zbliżającym się sezonie.
Jak do tej pory czarny scenariusz nie sprawdził się w żadnym z obozów. Obie drużyny radzą sobie więcej niż przyzwoicie. Ronaldo i Kaka stanowili o sile swoich zespołów przez wiele sezonów a ich odejście było traktowane przez wielu jako koniec pewnej ery oraz początek chudych lat. Powrót do dyspozycji Ronaldinho i życiowa forma Rooneya pozwalają na jakiś czas zapomnieć kibicom o dawnych idolach.
Starcie młodości z doświadczeniem
Wszyscy pamiętamy ostatni finał Ligi Mistrzów. Manchester United kontra Barcelona, czyli.. pojedynek dwóch wielkich piłkarzy. To na Messim i Ronaldo skupiała się uwaga całego piłkarskiego świata. Gdzieś w tyle pozostawiona została rywalizacja pomiędzy trenerami obu teamów. Grający nieziemską piłkę gracze z Katalonii nie pozostawili złudzeń rywalom z deszczowej Anglii. Sir Alex Ferguson przegrał pierwsze starcie z trenerskim młokosem.
Majowy pojedynek Fergusona z Pepem nie był jednak zbyt wyrównany. Nie mamy się co oszukiwać, więcej indywidualności, które jednym zagraniem mogą odmienić losy meczu miała Blaugrana. Nie zmienia to faktu, że Guardiola mądrze zestawił jedenastkę i nie pozwolił rozwinąć skrzydeł rywalom.
Ferguson ustawił zespół z jednym napastnikiem, ale i tak został skrytykowany za zbyt śmiałą taktykę. Osobiście wolałem, żeby przegrać po ładnej walce i nie prezentować antyfutbolu a la Chelsea. Może nie do końca się to udało…
Zdaje się, że młodość ponownie zderzy się z doświadczeniem w nadchodzącym pojedynku Manchesteru z Milanem. Leonardo nie rozpoczął pracy w Mediolanie w spektakularny sposób. Przegrywał mecz za meczem i zdążył zobaczyć pod jaką presją przyszło mu pracować. Można znaleźć tu analogię do początków pracy Sir Alexa Fergusona na Old Trafford. Prasa była bezlitosna, ale sam Leonardo zamknął usta krytykom, zmieniając wkrótce oblicze Milanu. Obecnie Rossoneri grają piłkę ładną dla oka a siłą zespołu jest doświadczenie pomieszane z młodością. Dodając jeszcze szczyptę finezji w postaci nieobliczalnego Ronaldinho otrzymujemy całkiem solidny zespół, z którym nie będzie łatwo wygrać.
Mecz pod znakiem niewiadomych
Wtorkowy wieczór w Mediolanie da odpowiedź na wiele pytań i pokaże rzeczywistą siłę obu drużyn. Rywalizacja będzie toczyła się na wielu płaszczyznach, ale najważniejszy będzie oczywiście wynik meczu. Na San Siro kibice Manchesteru będą liczyć na dobry mecz, korzystny wynik i zmazanie niekorzystnego wrażenia z ostatniego pojedynku na tym obiekcie. Jeśli nie wydarzy się żadna katastrofa to powinniśmy być dobrej myśli i liczyć na wypracowanie drobnej zaliczki przed rewanżem. Niech ekipa Fergusona pokaże prawdziwie diabelskie oblicze!
Autor: Tomasz Skowron
W specjalnym wydaniu programu Cafe United dowiesz się wszystkiego o konfrontacji Manchesteru United z Milanem w Champions League i całej otoczce, która towarzyszy temu arcyważnemu spotkaniu. W odcinku odpowiemy sobie na pytania o taktykę gry obu ekip, osłabieniach kadrowych, gwiazdach zespołów, szkoleniowcach oraz wielu, wielu innych ciekawych sprawach związanych z tą rywalizacją.
Prowadzący program: MateO
Goście: Red_Devil, Bizzar
Cafe United możesz słuchać teraz również na antenie RADIOGOL!
Serdecznie zapraszamy do wyrażania swoich opinii na tematy poruszane w programie! Zachęcamy również do dzielenia się z nami swoimi sugestiami dotyczącymi uatrakcyjnienia naszych audycji oraz propozycjami tematów, które mają być poruszone w kolejnych programach!
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:










Zapowiada się bardzo ciężki mecz. Jeśli diabełki jutro wygrają to będzie to wyśmienita zaliczka…
Od dawna odliczałem dni do tego meczu… Miałem niesamowitą satysfakcje że wylosowaliśmy właśnie Rossonierich oglądając losowanie. Naprawdę mamy niewyrównane porachunki z Milanem i mam nadzieję że to da chłopakom porządnego kopa. Pamiętam ostatnie potyczki z Milanem, oglądałem te mecze z dziewczyną (obecną żoną) i kiedy patrzyła na mnie jak szalałem po golu Rooneya na 3:2 w końcówce pierwszego meczu, stwierdziła :
„Nie mam pojęcia jak można mieć takiego zajoba na punkcie drużyny piłkarskiej”
Ten gol to dla mnie coś szczególnego, i nurek Wayna kiedy już to wcisnął – coś pięknego. W rewanżu wiadomo – miazga i złamane serducho. Wreszcie nadarza się szansa na dokonanie zemsty. Widziałem ostatnich kilka spotkań Milanu, i muszę powiedzieć że na pewno są w naszym zasięgu i możemy pokusić się o zwycięstwo już jutro. Szczególnie ich boczni obrońcy są bardzo niepewni, i trzeba to wykorzystać zabójczymi kontrami jak w meczu z Arsenalem. Z pewnością będą na to szanse bo Leonardo preferuje ofensywny styl gry który odmienił nieco ten zespół. Trzeba wykorzystać ich słabości.
Ciekawe w jakich strojach zagra United, tak standardowy jak i wyjazdowy zestaw kolorów w tym sezonie zdaje się zbyt podobny kolorystycznie do barw Milanu. Obstawiam ze zagramy na biało, oby te kolory przyniosły nam więcej szczęścia tym razem.
Boje się Milanu, ale w takim samym stopniu marzę o ich wyeliminowaniu.
Strasznie długo czekałem na ten mecz.
Jestem bardzo wiernym kibicem Ac Milanu i mam nadzieje że nie poniesie porażki.
Dobrze wiem że Manchester United zda z siebie wszystko i jest bardzo możliwy remis 0:0.
Pozdrawiam:)
Witam!
Chciałbym zapytać czy jest gdzieś możliwość oglądania tego meczu w okolicach Rybnika, w ostateczności katowicach.
Gdzie patrzycie?
Dzień przed losowaniem każdy miał swoją drużynę na którą chciał trafić i której chciał uniknąć. Ja nie chciałem by United wylosowali… Milan. Jak zwykle moje prośby zostały usłuchane :)
Mniej więcej rok temu o tej samej porze również graliśmy we Włoszech gdzie rywalem był Inter Mediolan, Mila to nie Inter ale można doszukać się kilku podobieństw odnośnie tego dwumeczu .Ta sama faza, pierwszy mecz na terenie rywala. Jak wiemy historia lubi się powtarzać, więc..
Rossoneri to teraz zupełnie inna drużyna niż kilka lat temu, gdy święcili triumfy w europejskich pucharach np. naszym kosztem. Inna z innym trenerem i stylem gry ale nadal groźna nawet dla najlepszych drużyn na Starym Kontynencie. Ich cechą rozpoznawczą jest w tej chwili nieobliczalność. Włosi potrafią wygrać z bardzo dobrą drużyną na wyjeździe (3-1 z Realem) i przegrać u siebie z przeciętniakami (0-1 z Zurychem). O ile przypadku United łatwo wskazać zawodnika, którego przeciwnicy powinni się obawiać najbardziej, to w Milanie jest to już trudniejsza sprawa. Sądzę, że na czele tej listy znajdują się jednak dwaj Brazylijczycy: Pato i Ronaldinho. Pierwszy to kapitalny, szybki i wciąż młody napastnik. Będzie trzeba na niego bardzo uważać pod polem karnym by czasem nie uciekł naszym obrońcom i nie zrobił van der Sarowi małego kuku. Niebezpieczny jest też Ronaldinho. Co prawda nie odzyskał on kosmicznej formy prezentowanej w Barcelonie (i chyba mu się to już nie uda) ale gra na bardzo wysokim poziomie. Zdobywa sporo goli, stwarza sytuację bramkowe swoim kolegom no i jednym zagraniem jest w stanie odwrócić losy meczu. Dlatego przez pełne 90 minut Roni powinien być pod specjalną obserwacją. Oczywiście duet Brazylijczyków to niejedyne niebezpieczeństwo jakie może na grozić. Nie wiem czy któryś z nich zagra ale Beckham, Inzaghi i Huntelaar to piłkarze nie z pierwszej łapanki. Davida przedstawiać nie trzeba. Wszyscy go znają. Natomiast ostatnia dwójka to typowi snajperzy, którzy jeśli dostaną już piłkę w polu karnym to doskonale wiedzą co z nią zrobić. Szczególnie obawiam się Holendra, który ostatnio jest w dobrej formie a często zdarza mu się seryjnie zdobywać bramki.
Nie tylko ja „liczę” na obronę Milanu. Para środkowych obrońców to znakomity i doświadczony Nesta oraz bardzo dobrze spisujący się Thiago Silva. W pojedynkach z nimi Rooney będzie miał trudne zadanie. Gorzej jest z bokami. Na prawej zagra Oddo lub Abate. Dla nas lepiej by był to ten drugi. N lewej flance prawdopodobnie Antonini i właśnie tutaj upatruje dla nas sporej szansy. Na 99% zagramy systemem 4-5-1 z osamotnionym Rooney. Uwaga obrońców będzie przede wszystkim skoncentrowana właśnie dla Angliku i tutaj pole do popisu mają inni. Boki obrony to słabsza część defensywny Milanu, dlatego wejścia ze skrzydeł mogą się okazać kluczowe. Np. Rooney dostaje piłkę, przy nim 2 lub 3 obrońców, wtedy Anglik przetrzymując chwilę futbolówkę czeka na odpowiedni moment i podaje do wbiegających w pole karne partnerów. Liczę i szczerze mówiąc spodziewam się dzisiaj takich akcji.
Jak napisałem wyżej, najlepszą formacją będzie 4-5-1. Mecz na wyjeździe, rywal trudny, więc mocno będzie trzeba skupić się na grze w środku pola. W bramce oczywiście Edwin. Uzasadnienie zbędne. Trudniej wytypować linię obronną. Nie ma Vidica więc w środku zagrają zapewne Evans i Rio. Możliwy jest też występ ze względu na niewielką liczbę spotkań rozegranych przez Rio. Myślę jednak, że to Ferdinanda zobaczymy na boisku, bo choć nie mógł grać to trenował i powinien być w przyzwoitej formie. Na prawej stronie ujrzałbym da Silvę. Wolę oglądać trochę chaotycznego ale mocno angażującego się w ataki Rafaela niż powolnego i mającego najlepsze lata za sobą Neville’a. W dodatku na lewej stronie drużyny przeciwnej zagra Ronaldinho a szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jak Gary miałby powstrzymać Brazylijczyka… Lewa strona jest tak oczywista jak obsada bramki. Evra jest 100% pewniakiem.
Stosunkowo łatwo wytypować jest środkowych pomocników. Pod nieobecność Andersona i Giggsa musi ona wyglądać w następujący sposób – Carrick, Fletcher i Scholes. Dwóch pierwszych powinno ubezpieczać tyły i pomagać w ataku a Scholes skoncentruje się głównie na rozgrywaniu. W ostatnich meczach ta trójka radziła sobie naprawdę znakomicie i potrafiła zdominować rywala. Jeśli na San Siro uda się to ponownie o o pozytywny rezultat będzie zdecydowanie łatwiej.
Spory kłopot następuje przy wytypowaniu dwóch skrzydłowych. Czy lepszy byłby ofensywny wariant Nani-Valencia. Czy też na lewej stronie powinien zagrać biegający przez 90 minut Park, który w takich meczach często odgrywa ważną rolę. Szczerze mówiąc wybieram ten bardziej ostrożny wariant z Parkiem i… Tutaj jest problem. Świetnie prezentujący się ostatnio Nani czy grający na równym i wysokim poziomie prze cały sezon Valencia? Osobiście wolałbym Naniego, który dysponuje lepszym dryblingiem niż Ekwadorczyk i samotną akcją może stworzyć większe zagrożenie niż Valencia, którego bardzo dobre wrzutki w tym meczu raczej nie odgrywałyby kluczowej roli.
W ataku oczywiście Wayne. Myślę, że dzisiaj Anglik nie będzie jednak kluczową postacią. Dokładnie przykryty przez Neste i Thiago będzie się głównie koncentrował na robieniu dogodnego miejsca do oddania strzału nie sobie, a swoim kolegom.
Podsumowując:
van der Sar
Rafael, Evans, Ferdinand, Evra
Nani, Carrick, Scholes, Fletcher, Park
Rooney
Znając Fergusona i jego styl rozgrywania dwumeczów najważniejsze będzie to by nie stracić bramki. Przy solidnej grze obrony i pokryciu Ronaldinho, Pato i być może Huntera lub Inzaghiego powinno to się udać. Nie można sobie pozwolić na to by Milan zaczął rządzić na boisku. Wtedy mogą zacząć się kłopoty. Sami nie rzucimy się do ataku ale kontrolowanie wydarzeń na boisku i dokładne rozegranie przez Scholesa czy Carricka jest tutaj bardzo wskazane.
Miesiąc temu bylem pewien obaw przed dzisiejszą batalią. Teraz jest znacznie lepiej. Gramy dobrze i wygrywamy spotkania, więc forma jest. Trudno typować wynik dzisiejszego spotkania bo nie wiadomo co zademonstruje Milan. Czy pokażą piękną twarz ze spotkań z Juventusem i Realem? Czy też ujrzymy drugą, gorszą stronę tak jak w meczu z np. Interem czy Zurychem? Nikt tego nie wie.
Nie wiadomo też jaki wynik zadowoli nas, fanów United. Przy dobrej grze Czerwonych Diabłów remis może być wielkim niedosytem. Przy znakomitej dyspozycji graczy Leonardo (odpukać) może on zostać uznany za sukces. Ja, biorąc pod uwagę rewanż na Old Trafford zadowolony będę z remisu. Najlepiej bramkowego. Wtedy będziemy dużo bliżej awansu do ćwierćfinału niż teraz.
Jak to veetle uzywac>?
Zainstaluj, właź na tę stronkę i śmiga :)
Na jaka stronke?
http://redlog.pl/2010/02/16/wideo-z-meczu-ac-milan-manchester-united/#comment-25000
Wynik 3:2 zupełnie jak w pierwszym meczu na Old Trafford poprzedniej konfrontacji tych dwóch drużyn. Jednak różnica jest ogromna, wcisnąć Milanowi 3 bramy na ich terenie, to coś niesamowitego. Dobrze że bramkę straciliśmy dosyć szybko, Milan nieźle się napompował i zaczęli mecz z niesamowitą determinacją. Strzelili szybko, co spowodowało że po dwóch trzech akcjach po jej strzeleniu zaczęło z nich schodzić powietrze i posiadanie piłki przez United stopniowo rosło. Mentalnie Diabły zareagowały perfekcyjnie, po stracie bramki, od strony technicznej było gorzej bo sunęły kolejne ataki które mogły nas dobić. Najważniejsze że udało się wytrzymać początkowy napór i sukcesywnie narzucać Milanowi nasz styl gry. Nie chcę zbyt wnikać w oceny personalne zawodników bo mi wyjdzie felieton, trzeba jednak przyznać że Nani jak zwykle po kilku udanych meczach zagrał piach. Nie wiem czy chociaż jedno dośrodkowanie mu w tym meczu wyszło… Valencia wszedł i zrobił różnicę która dała nam prowadzenie. Z drugiej strony Rooney – po prostu geniusz ! nic nie trzeba dodawać
ja pierwsze co to po meczu wysłałem sms-a do mojego kolegi z Włoch (z Mediolanu, zresztą nazwisko Milani) z dwoma słowami, „Wayne Rooney” co ciekawe jeszcze nie odpisał :P
Mnie to nawet Milanowcy próbowali prowokować, miałem podwójną satysfakcję United zwyciężyli na boisku, a ja w knajpie chodziłem z podniesioną głową, kiedy oni szukali czegoś wzrokiem na podłodze :P