Rafa Benitez – mistrz propagandy

Rafa Benitez - mistrz propagandy
Jak każdy zdroworozsądkowo patrzący na świat fan piłki nożnej, jestem gorliwym zwolennikiem długofalowej pracy trenera, jednak jest w Anglii jeden manager, którego chętnie bym pożegnał, chociaż właściwie jako kibic Manchesteru United powinienem się cieszyć, że utrzymuje on swoją posadę… Już chyba każdy kto nie spojrzał na nagłówek domyślił się, że chodzi o Rafaela Beniteza.

Zastanawiam się co jeszcze musi się stać w tym sezonie i do jak wielkiej katastrofy musi dojść w czerwonej części Merseyside, by w końcu sam Hiszpan, bądź zarząd LFC, powiedział stanowczo – dość ! Żeby było ciekawiej sami kibice The Reds w większości popierają Beniteza. Z czego to wynika? Ano z tego, że Rafa postanowił wdrożyć w życie jedną z zasad Josepha Goebbelsa mówiącą, iż „kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą”, teoria autorstwa jednego z najbliższych współpracowników Adolfa Hitlera wydaje się zdawać egzamin. Każdy niezaślepiony człowiek potrafi dostrzec, że powtarzane przez Beniteza jak mantra, zdanie o Liverpoolu który nie potrafi nawiązać równorzędnej walki z Chelsea i Manchesterem United w wyścigu po mistrzostwo Anglii, z powodu ograniczonego budżetu na transfery jest bezczelnym wciskaniem kitu w żywe oczy.

Staram się zrozumieć fanów The Reds stających murem za swoim bossem, bo owszem, Benitez za piękne chwile które dostarczył im w finale Ligi Mistrzów oraz FA Cup, odpowiednio w 2005 i 2006 roku zasługuje na jakiś kredyt zaufania, ale cierpliwość wierzycieli w pewnym momencie, dla dobra ogółu, powinna się skończyć, zwłaszcza kiedy weźmiemy pod uwagę to, iż racjonalne argumenty są przeciw Benitezowi i wypierają te sentymentalne. Swoją drogą aluzja do kredytów była nieprzypadkowa, gdyż fatalna polityka transferowa Rafy może przynieść katastrofalne skutki nie tylko dla kondycji sportowej ale i finansowej Liverpoolu. Wy też odnosicie wrażenie, że Hicks i Gillet najchętniej pozbyliby się udziałów w klubie na rzecz arabskich szejków, wzorem Takshina Shinawatry z Manchesteru City?

Dla mnie to świetna wiadomość, że Rafa Benitez związał się z naszym zespołem długoletnią umową. Od momentu, w którym Rafa pojawił się w drużynie, w 2004 roku, zanotowaliśmy ogromny progres. Będziemy kontynuować swoją pracę, opierając się działalności Beniteza, który jest niezbędny dla osiągnięcia dalszych sukcesów – zarówno jego osobistych, jak i naszego klubu.

Tom Hicks

Hurraoptymistyczny nastrój Toma Hicksa nie dziwi, ponieważ amerykański biznesmen wypowiadał te słowa wiosną kończącego się roku, kiedy Liverpool faktycznie zanotował progres i wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. Współwłaściciel LFC nie zauważył, że jego klub już wcześniej za ery Beniteza miał serie kiedy grał fantastycznie, niestety były to tylko serie, dlaczego ? Albowiem Rafa co pokazał już okres spędzony przez niego w Valencii jest doskonałym szkoleniowcem, tyle że w Anglii trener ma rozszerzone kompetencje, dlatego nazywa się managerem i dlatego Liverpool jest w tym a nie innym miejscu, właśnie ze względu na nieudolne wzmacnianie kadry.

Weźmy coś świeżego. 1,5 roku temu Benitezowi było nie pod drodze z Xabim Alonso, Rafa uznał swego rodaka za niepotrzebnego, bo za chwilę miał sobie sprawić Garetha Barry’ego, którego ostatecznie nie kupił, (z tego też powodu Alonso jeszcze jeden sezon został w Anglii) żałując sobie trzech milionów funtów, które wcześniej poszły na przykład na Philipa Degena. Dzisiaj dostrzegamy jak ważnym ogniwem The Reds był hiszpański pomocnik, widać tutaj ewidentny brak prawidłowej oceny przydatności danego gracza do zespołu.

Pomyłek transferowych w ciągu zaledwie pięciu lat Rafa miał co najmniej kilkanaście, tych najbardziej wyrazistych wspominać nie będę bo wszyscy je pamiętają, natomiast tych mniej wyrazistych było tak wiele, że trzeba by mieć w mózgu kartę pamięci o pojemności 16 GB, by przynajmniej 3/4 zapamiętać. Hm, co mi się na siłę przypomina ? Tacy panowie jak Kromkamp, tudzież Josemi, pamiętacie ich jeszcze ? Albo Andrea Dossena, przyszedł niedawno, ale jestem przekonany, że niektórzy o lepszej pamięci, taśmowo wymieniając błędy Beniteza, już by jego nazwisko pominęli.

Moją intencją jest nie tylko pokazanie tego jak źle dysponuje pieniędzmi były szkoleniowiec Valencii, bo to jako ludzie niezaślepieni wiemy, Rafa woli 20 baniek podzielić na czterech przeciętnych graczy, niż wydać na jednego bardzo dobrego. Przykład oddania lekka ręką Arbeloi do Realu, świadczy o tym, że Benitez myli się w obie strony. Po pierwsze, Hiszpan jako człowiek najwyraźniej bez wizji nie wziął pod uwagę tego, że w przypadku ewentualnej kontuzji Johnsona na prawej obronie będzie musiał grać Carragher, a co jeśli ktoś z dwójki Skrtel–Agger również dozna kontuzji ? Naprędce sprowadzono Kyrgiakosa, który na razie głównie zapisuje się w protokole meczowym, od czasu do czasu łatając dziury w defensywie.

Niemniej, trzy kontuzje i obrona się sypie, więc Benitez powinien na kolanach wybrać się do którejś z okolicznych świątyni i dziękować za to że nie spotkała go taka plaga urazów jak sir Alexa Fergusona, bo Hiszpan wtedy by już musiał albo stawiać na napastników w destrukcji albo brać do kadry meczowej juniorów z under 16. To po pierwsze, po drugie obecność w składzie solidnego Arbeloi dawałaby większy wachlarz możliwości, wówczas Glen Johnson mógłby beztrosko hasać na prawym skrzydle, gdzie szaleje prawie w każdym meczu, z tym że przy zmęczeniu potem w obronie brakuje mu koncentracji.

O obecnej sile Liverpoolu świadczy fakt, że najważniejszym rozgrywającym zespołu, obok Stevena Gerrarda, jest Lucas Leiva, piłkarz wykazujący mały stopień kreatywności, posiadający umiejętności mniej więcej na poziomie Darrona Gibsona, tyle że Irlandczyk w Man Utd jest pomocnikiem numer pięć czy sześć, a nie podstawowym, chwilowo korzystającym na niedyspozycji kolegów z obrony, których zastępują Carrick i Fletcher.

Dopiero zadomawia się w pierwszej drużynie, więc należy mu dać czas, no i jak przylutuje to bramkarz tylko bezradnie spogląda na lecący pocisk, Lucas nie imponuje dosłownie w niczym, na dzień dzisiejszy jest piłkarzem przeciętnym, który grzałby ławę w klubach typu: Aston Villa, Tottenham, Manchester City. Co ciekawe rywalizacji z Brazylijczykiem wygrać nie potrafi, zdrowy od ponad miesiąca i kupiony latem za bagatela 20 milionów funtów, Alberto Aquilani, którego Gary Lineker nazwał transferowym niewypałem sezonu numer jeden. W Boxing Day Włoch otrzymał szansę przeciwko Wolverhampton i dowiedzieliśmy się dlaczego gra tak rzadko…

Odszedł Alonso, Kuyt jest cieniem zawodnika z ubiegłego sezonu, Torres i Gerrard są nękani przez kłopoty zdrowotne, notabene Anglik, serce i płuca Liverpoolu też zawodzi, a kiedy on jest bez formy to znaczy że na Anfield musi dziać się naprawdę źle. Jedynym zawodnikiem będącym w stanie jeszcze jakoś pociągnąć grę do przodu jest Yossi Benayoun, jednak z całym szacunkiem dla Izraelczyka, nie jest on zawodnikiem takiego formatu jak Gerrard, by decydować o obliczu jednego z największych klubów świata. Rafael Benitez najmocniej jak tylko mógł, skompromitował się w ubiegłym sezonie, kiedy to prowadząc wojenkę psychologiczną z sir Alexem Ferguson powiedział, że będzie rozmawiał tylko o faktach, a te są dla niego zatrważające:

- „Dajcie mi trzy lata, a puchar za mistrzostwo Anglii wróci do Merseyside” mówił Hiszpan po nominacji na managera Liverpoolu. Od tamtego czasu lat minęło pięć i pół…

- Benitez wbrew głoszonym tezom ma podobną forsę na zakupy co Manchester United i Chelsea Londyn i same pieniądze na pewno nie są jego problemem. Jego problem jest nieumiejętność dysponowania nimi.

- Za jego kadencji Czerwone Diabły zrównały się z Liverpoolem w liczbie mistrzowskich tytułów, co jest ogromną ujmą dla kibiców z The Kop.

- Po krótkotrwałych progresach następuje regres, który w ostateczności zawsze bierze górę – tak w skrócie wygląda kariera Rafy na Wsypach.

- Formacja defensywna do której u Beniteza akurat zawsze nie można było mieć większych zastrzeżeń, w bieżących rozgrywkach spisuje się katastrofalnie.

- Na dźwięk hasła – jedziemy na Anfield Road – już nikt w Anglii ani w Europie nie szuka gorączkowo pampersów. Przed Świętami wliczając tylko mecze u siebie The Reds zajmowaliby 9 (sic !) lokatę w tabeli Premier League, a i w Lidze Mistrzów przegrali po 1:2 z Lyonem i Fiorentiną, a więc ekipami, OK, niezłymi, lecz nie klasowymi. W obu tych spotkaniach gospodarze obejmowali prowadzenie i to zresztą relatywnie nader często powtarzający się scenariusz w tym sezonie, że Liverpool prowadzi i gdy wydaje się, że wszystko ma pod kontrolą, ni stąd, ni zowąd traci gola, potem kolejnego i zaczyna się zabawa. Historie w tym stylu mogą nękać ligowego średniaka, nie rzekomego mocarza, którego nazwa przez wielu fachowców w odpowiedzi na pytanie: Kto jest głównym faworytem do zgarnięcia mistrzostwa Anglii w maju 2010 roku ? Była przeplatana z Chelsea.

Benitez już dawno wpadł w ślepy zaułek. W minionym sezonie dzięki znakomitej formie kilku zawodników zostało to zakamuflowane, w tym kiedy ta forma okazała się przejściowa, liga silna jak nigdy, kadra w którą przez ostatnie lata wpompowano ogromne pieniądze zbyt szczupła, wszystko wyszło na wierzch. Na Anfield znów przyjemne chwile dla kibiców trwają raptem parę, krótkich minut, gdy z głośników rozbrzmiewa przepiękny hymn You’ll Never Walk Alone, następnie zaczyna się mecz, a gra ulubieńców urasta raczej do rangi disco polo.

Nawet jeśli Liverpool jakimś cudem wdrapie się do czwórki na koniec rozgrywek, z tym trenerem upragnionego celu jakim jest wiadomo co, nie osiągnie prawdopodobnie nigdy. Może Benitez kiedyś będzie rządził niepodzielnie w Premiership ? Z tym że w tej chwili większe szanse na to ma niejaki Chucho z Birmingham, bo ten w przeciwieństwie do Rafy na Wyspach zaaklimatyzował się w ekspresowym tempie i czuje się jak ryba w wodzie.

Autor: Daniel „Danny93″ Cieślik


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (24 głosów, średnia: 4,17 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



45 komentarzy do “Rafa Benitez – mistrz propagandy”

  1. etk87 pisze:

    sorry, ale jakiekolwiek odnoszenie sie, porownywanie kogos, etc. do zbrodniarzy wojenny, bez wzgledu na to w jakiej formie jest przeprowadzone jest kompletnie niedopuszczalne.
    osobe, ktora napisala to powinno sie wyrzucic z tego serwisu, bo pokazala kompletny brak niedojrzalosci i wykazala sie zupelnym brakiem powagi w odniesieniu do przeszlosci i czynow popelnionych przez goebbelsa.

    • A.D. pisze:

      A niby gdzie tu porównywanie Beniteza do jakiegoś zbrodniarza wojennego? Bez jaj. Jak chcesz się przyczepić to przyczep się tekstu jako takiego, a nie kompletnie nieistotnej części tekstu, która nijak nikogo nie krzywdzi.
      Co, kolejny oszołom, którego uczucia są ranione przez wszystkich wkoło?
      Tak – to był przykład niedojrzałości. Tyle. Co do tekstu to raczej nie będę komentować, szczerze mówiąc, mało mnie rajcuje gadanie o tym panu. Niechaj zasiada na tym stołku jak długo będzie żyć, co.

    • manfan pisze:

      Nie przesadzaj :| następny przesadnie poprawnie polityczny Polak? To już nawet nie można porównać trenera, który słynie z propagandy do jej wirtuoza Goebbelsa?

      Ja ze swojej strony pragnę pogratulować autorowi odwagi, że nie bał takiego ostrego porównania!

      • Mimo wszystko, jakkolwiek miałoby się to odnosić do tekstu jest to po prostu niesmaczne i nieodpowiednie. Poprawność polityczna nie ma tu żadnego znaczenia, po prostu kwestia chwili refleksji.

    • A.D. pisze:

      Niewiele rzeczy irytuje mnie bardziej, niż tworzenie na siłę tematów tabu.

  2. Michał pisze:

    „Rafa woli 20 baniek podzielić na czterech przeciętnych graczy, niż wydać na jednego bardzo dobrego.”
    Akurat ostatnio wydał równiutko 20 mln na „dobrego zawodnika” (Aquillaniego).

  3. AX1D pisze:

    może gdybyście chłopcy myśleli nad tym, co czytacie, nie mielibyście problemu ze smakiem, odpowiednimi porównaniami i wszystkimi tymi pierdołami. autor nie napisał nigdzie, że Benitez jest jak Goebbels, czy Benitez to drugi Goebbels, ani nic w podobnym stylu. napisał, że Benitez podobnie do Niemca wykorzystuje potęgę informacji. nie jest to porównanie, czy odniesienie jednej osoby do drugiej, ale zachowania i praktyk stosowanych przez jednego do tych stosowanych przez drugiego.
    jeśli znacie lepszego specjalistę od propagandy od Goebbelsa, to chętnie dowiem się, kto to. jeśli nie, można śmiało powiedzieć, że Niemiec był mistrzem w swoim fachu. jeśli więc był mistrzem w swoim fachu (a oczywistym jest, że był), to nie widzę niczego zdrożnego w porównywaniu i odnoszeniu się do jego osoby, jego zasad i praktyk.

    bardzo dobry tekst, Daniel. mam nadzieję, że jeszcze coś dasz nam przeczytać, bo naprawdę poziom wysoki i merytorycznie i językowo…

    pozdr.
    ax

  4. Danny93 pisze:

    Tak jak myślałem. Niektórzy popełnili błąd w interpretacji, na szczęście nie muszę niczego tłumaczyć, bo poprzednik mnie wyręczył.

    Michał@ – Faktycznie kupno Aquilaniego podważa wszystko to co wcześniej zawarłem, ale miałem tu na uwadze generalną politykę Beniteza.

  5. Łukasz pisze:

    Daniel Cieślik – mistrz propagandy

    „Każdy niezaślepiony człowiek potrafi dostrzec, że powtarzane przez Beniteza jak mantra, zdanie o Liverpoolu który nie potrafi nawiązać równorzędnej walki z Chelsea i Manchesterem United w wyścigu po mistrzostwo Anglii, z powodu ograniczonego budżetu na transfery jest bezczelnym wciskaniem kitu w żywe oczy.”

    Radzę poczytać trochę o manipulacji, propagandzie i perswazji. Zorientuje się Pan wówczas, że jest Pan w tym na prawdę dobry (W. Pisarek „Język służy propagandzie” – polecam). Zdanie przytoczone przeze mnie aż kipi od nacechowanych emocjonalnie środków perswazyjnych. Żeby nie przedłużać opiszę tylko ten jeden przykład.

    - Każdy niezaślepiony człowiek potrafi dostrzec – wykorzystanie biologicznej potrzeby człowieka do przynależności do jakiejś grupy. W tym wypadku jest to grupa „niezaślepionych ludzi”. Każdy chce w niej być, dlatego odbiorca podświadomie identyfikuje się z nadawcą. Mówiąc prościej – odbiorca nie chcąc być „zaślepionym”, staje się bardziej przychylny wypowiedzi nadawcy.

    - jest bezczelnym wciskaniem kitu w żywe oczy – prosto z mostu. ‘Bezczelny’ – przymiotnik nacechowany negatywnie. ‘Wciskanie’ – również. ‘Kit’ – kolokwializm zmniejsza dystans pomiędzy nadawcą i adresatem. Audytorium odbiera mówcę jako kogoś ‘swojego’.

    - powtarzane przez Beniteza jak mantra – tu również widać negatywne emocje. Odbiorca nie ma wyboru. Zbombardowany taką ilością ‘jadu’, albo w 100 % się zgadza, albo całkowicie neguje (nadmiar środków perswazyjnych).

    Jeśli porównujemy Beniteza do Goebbelsa, to Pana można zestawić np. z takim Leninem, który wspaniale potrafił wpływać na ludzi za pomocą języka.

    Pozdrawiam

    • EthaN pisze:

      Albo jesteś sfrustrowanym polonistą albo działaczem młodzieżówki „Samoobrony”. Nie wiem czy wiesz na czym polega pisanie bloga. Blog to SUBIEKTYWNE przedstawienie swoich spostrzeżeń. Tu akurat autor może w dość kontrowersyjny sposób wyraził swoje zdani, ale na pewno nie należy go za to karcić. Skoro jesteś taki mądry to napisz lepszy artykuł, który wprawi czytelników w ekstazę! Jak dla mnie teks naprawdę bardzo dobry. Widać, że chłopak ma bogate słownictwo i wiedzę z zakresu gramatyki. Chłopcze nie zniechęcaj się, tylko brnij dalej do przodu!

  6. Witek pisze:

    AX1D —> ja znam. Niejaki ojciec Tadeusz „władca moherów” Rydzyk. Ale to już temat na inną rozmowę.
    Danny93 —> słowa Michała potwierdzają jednak inną tezę. Jeśli Rafa wydaje ponad 20 mln. na jednego piłkarza to musi to być niewypał. ;)
    A ja bym chętnie przeczytał o naszym innym rywalu. Ostatnie ich mecze raczej nie były udane. U nas było to spowodowane plagą kontuzji, a w Londynie … no właśnie tego nie wiem i dlatego chętnie bym poczytał.

  7. solskjEr pisze:

    Co do klasy Lyonu i Fiorentiny wydaje mi sie ona wyzsza od tej prezentowanej w tym sezonie w LM przez druzyny CSKA Moskwa czy Wolfsburga, wiec mieli jakby nie bylo ciezej od naszego ukochanego klubu, ktory nie imponowal w rozgrywkach grupowych.

    Musze przyznac, ze nie ogladam Liverpoolu zbyt czesto, jednakze w meczu z Manchesterem United duet pomocnikow Mascherano-Leiva wygladal wiecej niz przyzwoicie. Byc moze w pozostalych grach Brazylijczyk nie blyszczal az tak, ale w meczu z United, na ile to mozliwe, wywarl na mnie wrazenie pozytywne.

    Pozdro!:)

  8. mally pisze:

    Skoro łamiemy tabu to Wam powiem, że gdyby obrońcy Westerplatte bronili się tak dobrze jak Benitez II Wojna Światowa ciągle by trwała! A co!

    Głupota. Zarówno początek mojego terminarza jak i tekst. Nie uważam Beniteza za wielkiego trenera. Denerwuje mnie strasznie, ale pisanie, że jest najgorszym co może mieć Liverpool jest głupie. Mają LM, mają najlepszy finał XXI wieku, mają najlepszego napastnika, mają najlepszego kapitana. Bez Beniteza mieliby pewnie tylko kapitana, choć i to wątpliwe. Mógłbym bronić godzinami Liverpoolu, jednak wolałbym godzinami się z ich śmiać. Zamilknę więc i dodam, że Benitez bardzo korzystnie wypadał w moich oczach na ostatniej konferencji prasowej. Tzn jednej z ostatnich.

  9. LyzwaLFC pisze:

    jeśli fakt, że Benitez musi kogoś sprzedać żeby mieć kasę na takiego np. Aquilaniego czy Torresa to posiadanie podobnego budżetu do Chelsea czy MC to gratuluję.
    wiesz czemu gra w LFC Dossena, Degen, Voronin czy inny Kyrgiakos?

    bo nie było kasy na Turnera, Villę czy np. Barry’ego(na którego 2 mln nie chciał dać Hicks, a nie Benitez)

    miał kilkanaście nie udanych ok.
    Budował zespół więc musiał kupić za 20 mln 3-4, a nie jednego.

    Lucas nie imponuje niczym?
    proponuję obejrzeć chociażby ostatnie 2 mecze MU z LFC.
    Zobaczysz jak gra ktoś o umiejętnościach zbliżonych do Gibsona.

    2 rozgrywającym jest Aquilani, o którego zdrowie Bentiez „sra w gacie”, nie Brazylijczyk, który na boisku pełni rolę defensywnego pomocnika.

    20 mln kosztował tylko Torres
    19 Keane
    17 póki co Aquilani.

    Arbeloa i Alonso sami chcieli odejść, a Rafa starał się ich zatrzymać, ale się to nie udało.

    Radzę dobrze zaznajomić się z tematem, a potem pisać o Benitezie.

    • jaczylija pisze:

      Zobaczysz jak gra ktoś o umiejętnościach zbliżonych do Gibsona.

      No w końcu Gibson ma strzał z dystansu, więc te porównania rzeczywiście są nie na miejscu.

      bo nie było kasy na Turnera, Villę czy np. Barry’ego(na którego 2 mln nie chciał dać Hicks, a nie Benitez)

      Ale kasa na della valów i wuj wie czego była??

  10. AX1D pisze:

    Radzę poczytać trochę o manipulacji, propagandzie i perswazji. Zorientuje się Pan wówczas, że jest Pan w tym na prawdę dobry (W. Pisarek “Język służy propagandzie” – polecam).

    zaprawdę dziwne, że człowiek, który obcuje z książkami Pisarka, pisze „na prawdę”. to, co Pan/Ty tu opisuje, to nie jest manipulacja i perswazja. od biedy (wielkiej i z dobrym przymrużeniem oka) można to nazwać praktykami erystycznymi, ale na pewno brakuje temu (nie obrażając autora) jeszcze sporo do terminu manipulacji. wydaje mi się, że jakoś nieuważnie czyta Pan te książki, na które później się powołuje.

    swoją drogą, czy tematami, na które będziemy dyskutować, jest mistrz Goebbels, czy odpowiedni dobór epitetów? chyba nie to jest tu wątkiem, na który powinna się toczyć dyskusja, jeśli już macie na taką chęć.

  11. Tomasz pisze:

    Kolejny raz o L’poolu? Nie macie dość? Ja mam. Sorry, ale nawet nie przeczytałem. Co mnie obchodzi Benitez? Dlaczego nikt nie napisał o Mancinim albo jego rodaku z Chelsea? Gdybym tylko miał więcej czasu z chęcią napisał bym o Włochach co chcą zdobyć Premiership :)

  12. benfa pisze:

    po co sie znęcać nad kibicami liverpoolu i tak mająjużnieźle przesrane, co drugi mecz przeżywają niespodziane remisy lub porażki.. a powinni zacząć sie do tego przyzwyczajać.

  13. Danny93 pisze:

    1. Leiva przeciwko UNITED rozgrywał dobre spotkania – to fakt.

    2. Jeśli Brazylijczyk faktycznie ma pełnić rolę defensywnego pomocnika, chociaż zbyt wiele mistrzowsko wykonanej czarnej roboty u niego nie widzę, to po co Mascherano, który rzeczywiście jest dobry w tym robi ? Osobiście nie chciałbym aby zespół mający walczyć o prymat najlepszego w najlepszej lidze świata grał dwoma defenswynymi pomocnikami w spotkaniach przeciwko West Hamowi, Stoke, Burnley.

    3. Odnośnie Alonso pisałem półtora roku temu, wówczas dla Rafy był on niepotrzebny.

    4. Cisse, Morientes, Pennant czy Robbie Keane odeszli z Anfield tylko dlatego, że boss szukał pieniędzy na transfery ? Zasadniczo gdy piłkarz spisuje się dobrze nie potrzebuje następców. Niestety jak trafisz jeden transfer na dziesięć to chyba jasne, że pozostałe dziewięć musisz wymienić.

    5. http://therepublikofmancunia.com/rafa-is-right-about-the-money-wrong-about-the-fans/

    Dziękuję.

  14. mally pisze:

    Danny, http://devilpage.pl/index/felietony/komentarze/139/bez_nazwy_ale_o_historii_/ tu ciut moich kontrargumentów. Chcesz to mogę napisać wyskoczyć z jeszcze kilkoma. ;)

  15. Baal pisze:

    Danny, pomimo tego małego „ale” dotyczącego Aquillaniego, tekst jest bardzo dobry i fajnie sie go czyta, dlatego liczę, że niedługo ponownie coś napiszesz!

  16. hadaszyszek pisze:

    To tak. Od strony technicznej – niestety, ale muszę się przyczepić. Odczuwałem bardzo nieprzyjemne wrażenie, że masz problemy ze stawianiem w odpowiednich miejscach znaków interpunkcyjnych. Inaczej – masz problemy z konstruowaniem „dużych” zdań właśnie dlatego, że nie wiesz kiedy postawić nawias, myślnik, przecinek. W konsekwencji niektóre zdania czytało się „jednym ciągiem”, co bardzo „W oczy kuło”. Tekst sam w sobie przystępny i miło się go czyta (nota bene przez czasem ironiczne, czasem śmieszne, czasem fajnie obrazujące porównania), ale całość została zaniżona przez opisany przeze mnie powyżej – w moim mniemaniu – błąd. Od samej ‘strony technicznej’ tekst oceniłbym na mocno naciągane 3/5.

    Ale jako, że to co zostało w nim zawarte (a nie w jaki sposób) było na bardzo wysokim poziomie to dam czwórkę. Zgadzam się z autorem chyba we wszystkich kwestiach opisanych w tym felietonie. W końcu ktoś jasno, przejrzyście, czarno na białym pokazał wszystkie wady Liverpoolu oraz hipokryzję Beniteza :). Pozdrawiam.

    • AX1D pisze:

      W konsekwencji niektóre zdania czytało się “jednym ciągiem”, co bardzo “W oczy kuło”.

      w oczy można kłuć, czyli w oczy „kłuło”, purysto
      (czasem nie można liczyć na korektę FF i trzeba spojrzeć w słownik).
      kuć można żelazo, jeśli gorące, albo ortografię, jak się chce poprawiać.

      co nie zmienia faktu, że interpunkcja do poprawki, Daniel.
      mimo to, masz fajną manierę pisania, tzw. „lekkie pióro”,
      więc nie zniechęcaj się, tylko pracuj i kontynuuj :)

      pozdr.

      • hadaszyszek pisze:

        Ktoś tu szczekał? A, właśnie. Ja popełniłem jeden błąd ortograficzny na przestrzeni parunastu komentarzy, ty popełniasz po parenaście w jednym. Bo kto pisze po kropce z małej litery? Pomińmy fazę „-Ale to internet, tu wszystko rządzi się swoimi prawami!”, bo rozwijanie tego byłoby strasznie nudne ;).

      • hadaszyszek pisze:

        A tak w ogóle – jesteś hipokrytą, purysto :).

  17. AX1D pisze:

    domagasz się od chłopaka poprawności interpunkcyjnej,
    a później zasłaniasz się rzekomo „innymi” prawami internetu?
    do tego, co ma ortografia do tychże? chyba niezbyt wiele.
    chyba, że w internecie ortografia nie obowiązuje. jest tak?
    popełniasz błędy i wymyślasz słowa dość często,
    tylko nie wytykam ci tego, póki nie trujesz dupy komuś innemu,
    i nie pozujesz na wielkiego znawcę języka i purystę.
    ostatnio, kiedy ci to wytknąłem, nie mając co powiedzieć, zamilkłeś.
    żeby nie być gołosłownym, było to słowo „podawają”, jeśli dobrze pamiętam.

    błąd to niepoprawność popełniona nieświadomie.
    ja świadomie nie używam wielkich liter na początku zdań,
    więc nie ma to nic wspólnego z błędem. ty zaś nie umiesz się przyznać do swojego błędu, który, nota bene, popełniasz poprawiając innych, i zachowujesz się dziecinnie, żeby nie rozwijać.

    a tak w ogóle, jeśli to poprawi ci dzień, to mogę być królową Elżbietą,
    Edgarem Gosiewskim, Joan D’Arc, a nawet Benedyktem XVI.
    like I care.

    • hadaszyszek pisze:

      domagasz się od chłopaka poprawności interpunkcyjnej,
      a później zasłaniasz się rzekomo “innymi” prawami internetu?

      Co ma jedno do drugiego? Po pierwsze – nic. Po drugie – niczym się nie zasłaniam, a to, że nie potrafisz przeczytac ze zrozumieniem to już nie moja wina :).

      do tego, co ma ortografia do tychże? chyba niezbyt wiele.
      chyba, że w internecie ortografia nie obowiązuje. jest tak?

      Ale osso chodzi? Napisałem coś odnosząc się zupełnie do czegoś innego, a Ty to ciągniesz. Nie – nie jest tak, i nigdzie nie napisałem, że jest. Ty mi masz czelnośc twierdzic, że „bezczelnie obracam Twoje słowa przeciwko Tobie”? Ja to przynajmniej robiłem wiedząc, co napisałeś. Ty nie wiesz, dlatego jeszcze raz odsyłam do powyższego komentarza i cytatu (podpowiedź!!!), który tak cały czas próbujesz rozkminic.

      popełniasz błędy i wymyślasz słowa dość często,
      tylko nie wytykam ci tego, póki nie trujesz dupy komuś innemu,
      i nie pozujesz na wielkiego znawcę języka i purystę.

      Popełniam błędy jak każdy. Tyle, że niezbyt często. Oprócz „podawając” co było oczywiście błędem oraz „kuc” może przytoczysz mi kilka fragmentów z błędami z moich komentarzy skoro było ich tak dużo? (‘Podawając’ napisałem jakieś dwa czy trzy miesiące temu. Naprawdę, statystyka przeraża :))
      Nie pozuję na wielkiego znawcę j. polskiego i purystę, to Ty mnie tak nazywasz. Zresztą, jesteś – kolejny raz zresztą – hipokrytą. Napisałem to, co mnie drażniło w tekście i – ba – zgodziłeś się ze mną. Więc nie wiem po co ta dyskusja. Skoro ja odgrywam znawcę mówiąc co należy poprawic w stylu pytania, Ty mi to zarzucasz, a parę sekund później się z moimi uwagami zgadzasz, to naprawdę chce mi się z Ciebie śmiac. Jeżeli zwracanie uwagi i mówienie co należy poprawic to „trucie dupy” to jestem bardzo ciekaw, jak podchodzisz/podchodziłeś do nauki w szkole ;).

      ostatnio, kiedy ci to wytknąłem, nie mając co powiedzieć, zamilkłeś.
      żeby nie być gołosłownym, było to słowo “podawają”, jeśli dobrze pamiętam.

      Bo dyskusja (a właściwie kłótnia, którą wywołałeś – i teraz również wywołujesz) opierała się na czymś zupełnie innym (nie pamiętam dokładnie na czym, ale napisałeś bodajże, że użytkownicy nie mają prawa krytykowac felietonistów za ich prace, chyba, że nie zrobią lepszej). Jeżeli chcesz dopowiedzenia, to tak – zamiast ‘podają’ napisałem ‘podawają’ i to był mój błąd. I co dalej? Chcesz teraz mi tu udowodnic jakim to ja jestem idiotą powołując się na niego przez następne dwadzieścia zdań? :D

      ja świadomie nie używam wielkich liter na początku zdań,
      więc nie ma to nic wspólnego z błędem

      Czyli co? Skoro ja napiszę następujące wyrazy tak: „pujdę, popszez, rzółty, bronzowy” i świadomie, wiedząc, że jest to błąd będę je dalej tak pisał, błędem już nie będą?

      ty zaś nie umiesz się przyznać do swojego błędu, który, nota bene, popełniasz poprawiając innych, i zachowujesz się dziecinnie, żeby nie rozwijać.

      Ty też popełniasz poprawiając innych – tyle, że świadomie. No jasne, czyli go nie popełniasz :). Zaprzeczeniem tego, że nie umiem się przyznac do błędu jest powyższa częśc tego komentarza. „Zachowuję się dziecinnie, żeby nie rozwijac”. Wybacz, za nic nie zrozumiem tego zdania.

      a tak w ogóle, jeśli to poprawi ci dzień, to mogę być królową Elżbietą,
      Edgarem Gosiewskim, Joan D’Arc, a nawet Benedyktem XVI.
      like I care.

      Nie, nie możesz. Hipokrytą za to już się stałeś.

  18. AX1D pisze:

    ok,
    jeśli rzeczony cytat nie służył wyłganiu się z błędu, który popełniłeś,
    to zupełnie nie mam pojęcia, czemu służył i nie zamierzam tego ciągnąć.

    szczerze, mogę ci przytoczyć na pewno jeszcze jeden neologizm, bo pamiętam, że jeden przemilczałem, gdyż nie chciało mi się kłócić. nie wiem, czy było więcej. nie o to tu jednak chodzi.
    żeby było jasne, nie czepiam się ciebie o to, że robisz błędy, bo wielu je robi. czepiam się dlatego, że 2/3 swojego komentarza odnośnie tekstu początkującego piszącego dedykujesz błędom, sam popełniając taki w tymże komentarzu. zapewne domyślasz się, że może go (autora) to zrazić, ale nie dbasz o to. no i jeśli chcesz poprawiać, pokaż, że masz do tego ‘moralne prawo’, inaczej wychodzisz na ten kocioł, co to garnkowi przyganiał…
    ale skończmy już i ten temat. ja tylko zwróciłem uwagę na twój błąd. wystarczyło napisać „pomyliłem się” i byłoby po sprawie, nie? umiesz tak?

    jeśli już zamierzasz mnie obrażać, przyganiać, przygadywać, czy cokolwiek, to używaj odpowiednich słów. hipokryta, to nie hipopotam, hiperbola, ani hipochondryk. wydaje mi się, że nie widzisz różnicy, ale jednak takowa jest. hipokryta to ktoś dwulicowy i obłudny, nie mówiący wprost tego, co ma na myśli. czy powiedziałem ci coś, po czym za twoimi plecami mówiłem co innego? możesz mi podać jakiś przykład mojej obłudy, czy dwulicowości? jeśli tak, to z chęcią się dowiem, co tobą powoduje, że wybrałeś właśnie to słowo. jeśli nie, to zmień je na inne, może mniej wyszukane, ale lepiej pasujące, bo teraz bredzisz jakieś bezpodstawne bzdury.

    komentowanie reszty sobie daruję, jeśli pozwolisz.

    • hadaszyszek pisze:

      Hipokryta to poniekąd ktoś, kto coś komuś zarzuca, a sam to robi. Zarzuciłeś mi wytykanie komuś błędów (a sam to robisz) oraz popełnianie ich (a sam to robisz… ale świadomie. Co powinno byc traktowane jeszcze gorzej ;)).

      Co ma interpunkcja do ortografii? Powiedziałem komuś, że dosyc często powtarza błędy interpunkcyjne (czyli, że ma większą wagę przykładac do stawiania myślników, przecinków etc., żeby tekst się po prostu lepiej czytało). Przy tym popełniłem jeden błąd ortograficzny. Tak więc przyganiał kocioł garnkowi? Raczej nie. Zwłaszcza, że ja po napisaniu komentarza nie poddaję go późniejszej korekcie – przy pisaniu felietonu felietonista powinien (sam to robiłem przy tym moim tekście o wirtualnej piłce nożnej jakieś sześc razy). Czemu? Bo to za długo by trwało. I dlatego czasem tworzą się błędy. Które – wg Twojej rachuby – zdarzyło mi się popełnic trzy razy w ciągu ostatnich 3 miesięcy. No błagam Cię, o czym my tu dyskutujemy, hę?

  19. AX1D pisze:

    Hipokryta to poniekąd ktoś, kto coś komuś zarzuca, a sam to robi.

    nie.
    nie ma tu poniekąd.
    znaczenie to znaczenie.
    znów polecam zajrzeć do słownika.
    a w moim kierunku nie pisz już o hipokryzji, ok?
    dzięki.

    Zwłaszcza, że ja po napisaniu komentarza nie poddaję go późniejszej korekcie – przy pisaniu felietonu felietonista powinien…

    racja jest racją.

    o czym my tu dyskutujemy, hę?

    już ci napisałem. napiszę jeszcze raz, ostatni:
    1. o tym, że poprawiasz kogoś, a sam robisz dokładnie tak samo, albo nawet gorzej (bo błąd stylistyczny wagowo nie równa się ortograficznemu).
    2. o tym, że przykładasz 2/3 swojej uwagi do błędów, sam je popełniając. co innego, gdybyś napisał „popraw interpunkcję”, a co innego, gdy powtarzasz to zdanie 5 razy, w innych słowach, i gnieciesz nim autora, powtórzę, początkującego. i znów wracamy do powodu, od którego zaczął się ten spór – łatwo jest przyganiać i krytykować, ale dużo trudniej samemu ustrzec się błędów, prawda? prawda.

    mam nadzieję, że wszystko jasne.
    cześć.

    • hadaszyszek pisze:

      To czym charakteryzuje się więc dwulicowośc? Krytykujesz coś, po czym sam to robisz. Mamy się spierac o definicje. Istnieje coś takiego jak ‘poniekąd’, bo jest to humanistyka, mój drogi, a nie nauka ścisła :).

      Co do reszty, to wszystko już napisałem.

      • AX1D pisze:

        dwulicowość charakteryzuje się okazywaniem wprost innej opinii/zdania, i prezentowaniem skrajnie innego pod nieobecność zainteresowanego. dwulicowość to sytuacja, w której mówię Ci, że jesteś fajny, a kolegom za Twoimi plecami, że niezły z Ciebie burak. to jest dwulicowość. to jest hipokryzja. już rozumiesz?

        nie krytykowałem wytykania błędów jako takiego, bo jestem językoznawcą, szanuję język i sam robię to (to = zwracanie uwagi na błędy) niemal przy każdej okazji. krytykowałem wytykanie błędów przez osobę, która sama je robi, oraz nadmierne przywiązywanie do nich wagi w komentarzu.

        już.
        twoje rozumienie humanistyki mnie przeraża,
        więc je przemilczę.
        więcej nie napiszę, póki mnie nie obrazisz,
        lub nie zarzucisz kłamstwa.
        cześć.

      • hadaszyszek pisze:

        @AX1D:

        dwulicowość to sytuacja, w której mówię Ci, że jesteś fajny, a kolegom za Twoimi plecami, że niezły z Ciebie burak.

        Tak więc przypisz tę definicje nie do osoby, ale do sytuacji (w tym wypadku wygłoszonego zdania). Kłamstwo, ale bardziej skomplikowane. (krytykujesz wytykanie błędów przez osobę, która sama to robi, jednakże sam również je popełniasz – i to świadomie. Tak, zapewne dzięki temu jesteś ode mnie ‘lepsiejszy’, nie ma co) Nie mam ochoty spierac się z Tobą na tematy rozumienia (czyt. przypasowywania) definicji, ani ochoty ciągnąc(c z kreską mi nie działa :D) tej bezproduktywnej dyskusji.

  20. Danny93 pisze:

    Bez sensu ta cała kłótnia. Interpunkcja jest moim słabym punktem, nie ukrywam tego i to widać, na moich pracach z polskiego zawsze jest czerwono od przecinków. Postaram się to poprawić.

  21. mally pisze:

    hadyszek: to prawda, że sprzedajesz się angielskim turystom za pieniądze?

    odpowiedz na zarzuty tylko. Nie obrażaj mnie i nie wyśmiewaj. Odpowiedz.

    Cała ta Wasza kłótnia jest głupia. Dannemu nie pomoże ani to, że kuć się nie kuje, ani, że 2 miechy temu w komentarzu ktoś kogoś zaczepił, bo literówka, a tak w ogóle tam na końcu ą mi ucięło. Skończcie Waście, wstydu oszczędźcie.

  22. mally pisze:

    Odpowiedz na zarzuty, a nie zarzucasz mi nieumiejętność przepisania Twojego nicka.

  23. mally pisze:

    Nic nie będzie dalej. Wszystko będzie szło swoim torem, drzewa będą zamieniały co2 w tlen, mosty będą płonęły lewą stroną, a Danny nic nie dowie się o swoim tekście.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..