Nu Nu Nu, Nurku!

Wayne Rooney
Jak wiadomo, kilka incydentów, mających miejsce na boiskach English Premier League w ciągu ostatnich miesięcy, na nowo podłożyło iskrę pod płomienną dyskusję na temat ‘divingu’ w futbolu. W angielskiej prasie i telewizji wrze od dyskusji na temat ‘nurkowania’. Wiadomo, ze gracze symulujący faule są prawdziwą plagą futbolu. Nie podlega to żadnej wątpliwości. Mimo, że zwykle uczestnicy tych wydarzeń odżegnują się od takich nieuczciwych praktyk, fani pozostają w większości niewzruszeni. Miano ‘nurka’, jeśli już raz przylgnie do zawodnika, ciągnie się za nim latami i niejednokrotnie może pokrzyżować jego plany związane z dalszą karierą. Nie tak dawno przedmiotem dyskusji stał się Wayne Rooney, który kilkakrotnie wątpliwie upadł, przez co ściągnął na siebie uwagę arbitrów i kibiców (w tym w ostatnim meczu przeciwko the Pompeys). Czy Wayne nurkuje? Czy Brytyjczycy w ogóle potrafią nurkować? Moim zdaniem – nie.

(nie)Winny się tłumaczy

‘Diving’, czyli ‘nurkowanie’, to szeroko potępiana praktyka w futbolu, polegająca na symulowaniu faulu, zwykle w momentach, gdy napastnik nie może poradzić sobie z obrońcami i jedyną rozsądną opcją jest wywalczenie faulu. Technika ta, przez UEFA oficjalnie nazywana ‘symulacją’, rozpala do czerwoności zarówno uczestników gry, jak i kibiców. Uzyskanie przychylnej, aczkolwiek niekoniecznie sprawiedliwej, decyzji sędziego na własną korzyść, to zwykłe oszustwo. A gdzie duch Fair Play, nieodłączny niegdyś składnik futbolu? No właśnie, czyżby duch ten przeżył jedynie na wyspach brytyjskich?

EPL – basen dla nurków

Jeśli przyjdzie nam przyjrzeć się bliżej najgłośniejszym ‘aferom nurkowym’, które miały miejsce na angielskich boiskach, szybko spostrzeżemy, że najczęściej nie mają one nic wspólnego z samymi Anglikami. Robert Pires, Cristiano Ronaldo, Didier Zokora, czy wreszcie Eduardo, to zawodnicy angielskich klubów, ale pochodzący spoza Wysp. Ich styl gry, ale także styl postrzegania i podchodzenia do przepisów i podejście do Gry samo w sobie w istotny sposób różni się od angielskiego, wpajanego chłopcom już od pierwszych klas szkoły. I nie chodzi tu tylko o futbol; chodzi o Grę, o rywalizację; chodzi o stawanie w szranki według ściśle określonych zasad. Tu Anglicy grają Fair. Dlaczego? Właśnie przez ich szacunek i miłość do Gry.

The Game

Kiedy w 1947 roku Vita Sackville – West, angielska poetka i pisarka, znana ze swojego nietypowego arystokratycznego życia oraz związków z kobietami, opisywała przeciętnego angielskiego mężczyznę, pisała tak:

najlepiej obserwować angielskiego mężczyznę w chwili, gdy inny mężczyzna zaczyna rzucać w jego stronę piłką. Na jego twarzy nie widać ani mściwości, ani złośliwości, ani wzgardy, ani gotowości do kłótni czy pragnienia nieuczciwego wykorzystania sytuacji; widać, że przestrzega prawa i respektuje reguły, które najczęściej sam ustanowił; uważa za pewnik, że jego przeciwnik postąpi tak samo; będzie głęboko zaszokowany każdą próbą oszustwa…

Nie sposób przecenić więc samej Gry w oczach Brytyjczyków. Oni kochają ją dla niej samej.
Jeśli coś się miłuje, nie sposób oszukiwać. Jeśli samemu wymyśla się reguły rywalizacji, to nie po to, żeby później próbować je obchodzić w niedozwolony sposób. Tak jest z Brytyjczykami i piłką nożną.

Oczywiście, generalizowanie to największy grzech każdego poważnie podchodzącego do tematu. Nie można więc z czystym sumieniem powiedzieć, że żaden Anglik nigdy nie ‘nurkował’. Słynne już momenty Gerrarda, kiedy wymuszał na arbitrach dyktowanie rzutów wolnych, czy ‘sprytnie wywalczone stałe fragmenty gry’ przez Joe Cole’a nie znikają z naszej pamięci. Cóż, można rzec, że nie wszyscy potrafią sobie radzić z presją, a w kluczowych momentach nie są w stanie walczyć według zasad i próbują je obchodzić. Nawet wśród Anglików na dziesięciu Tomów Brownów trafi się jeden Flashman (po wyjaśnienie tego porównania odsyłam do książki Thomasa Hughesa Tom Brown’s school days).

Mimo to, możemy uznać, że stereotypowy, przeciętny Anglik nigdy nie zostanie ‘nurkiem’.

„Graj dalej! Graj! Możesz rozegrać ten mecz!”

Skąd we mnie to przekonanie, że diving nie jest domeną Anglików? Ponieważ oni grają w Grę dla niej samej. Mimo, że nam, wychowanym w zupełnie innym systemie wartości i inaczej patrzącym na różne rzeczy, wydaje się to niemożliwe, Anglikom nie potrzebne do szczęścia jest zwycięstwo. Polacy, jak i inne narody, między innymi z racji położenia geograficznego, wciąż i wciąż musieli udowadniać swoją wyższość nad przeciwnikiem. W walce najważniejsze jest zwycięstwo – tak myślimy. Anglicy nie. Oni nie musieli nikomu niczego udowadniać. Co więcej, dzięki kolonizacji, to od nich się uczono, podpatrywano; dzięki nim mamy dziesiątki sportów, w tym piłkę nożną, krykiet, rugby (i futbol amerykański), boks, hokej, jeździectwo i jeszcze wiele, wiele innych. Anglicy szanują Grę, Anglicy kochają rywalizację. Nie muszą wygrywać za wszelką cenę. Oni grają, żeby grać.

Oskar Wilde powiedział:

Anglicy mają cudowny dar zamieniania wina w wodę

Można ten cytat odnieść także do filozofii futbolu. Czy znacie angielski klub, kierowany przez Anglika i w rękach angielskiego właściciela, który goniłby za transferami, wydawał miliony na nowych graczy i, jednym słowem, chciał wygrać za wszelką cenę? Ja nie znam. Co więcej, zaryzykuję stwierdzenie, że takiego klubu nie ma (może z wyjątkiem Liverpoolu, ale o przyczynach innym razem). Prawdopodobnie dlatego, że według Anglików piękno futbolu tkwi, między innymi w tym, że mecz finałowy Champions League nie różni się niczym od podwórkowych rozgrywek – wciąż nie ma technologii, która pomagałaby sędziom w poprawnej ocenie sytuacji. Prawdopodobnie nigdy jej nie będzie. Anglicy chcą grać, grać Fair i czerpać z tego przyjemność i dumę. To wszystko.

Wayne Rooney = John Bull

Karykatury to najczęściej używane obrazki w angielskiej prasie. Niespodziewanie, różnią się one zwykle w odbiorze karykaturzysty i osoby będącej obiektem karykatury. Podczas, gdy w Polsce stereotypowego Anglika postrzegamy, jako wysokiego, szczupłego i posępnego gentlemana w meloniku, niespodziewanie Anglicy widzą siebie bardziej, jako Johna Bulla. Bull to postać literacka, stworzona w 1712 roku przez szkockiego pisarza Johna Arbuthnota. Był to gruby, prostolinijny, uczciwy mężczyzna o niezbyt wysokim wyrazie inteligencji (co zresztą nie dziwi – Anglicy mają wewnętrzny strach przed inteligencją), na którym zawsze można było polegać. Zawsze gra fair, zawsze postępuje według zasad i korzysta ze swoich wolności, które bardzo miłuje, ale w granicach wytyczonych reguł. Brzmi znajomo? Czyż Rooney na boisku nie prezentuje się nam, jak John Bull (może tylko bez pokaźnego brzuszka)?

”Zawsze Gram Fair!”

Po kilku incydentach, które podważyły jego opinię nieskazitelnego, Wayne Rooney również postanowił zabrać głos w dyskusji. Mówi:

Każdy kto widzi jak gram wie, że jestem uczciwym graczem. Nigdy nie zdarzyło się, żebym celowo się przewrócił szukając karnego. Zawsze kiedy jest gorąco w polu karnym, staram się utrzymać na nogach i oddać strzał. To niesprawiedliwe, gdy ktoś markuje faul, tylko żeby łatwiej zdobyć gola i przechytrzyć rywala. W takiej sytuacji nie oszukujesz tylko przeciwnika. Oszukujesz też kibiców.

Innym razem stwierdził

Jako piłkarz zawszę staram się być uczciwy. Kiedy czasami upadasz na murawę, to wygląda to dużo gorzej, niż w rzeczywistości. W ten sposób można się chronić przed kopiącymi cię obrońcami. W przeciwnym wypadku to rażące nurkowanie. Trzeba znaleźć w tym wszystkim odpowiedni balans.

Nie tylko Rooney tak odnosi się do całej sprawy, a także do ‘divingu’, jako zjawiska. Także Graham Poll, były sędzia na szczeblu międzynarodowym, karci media i kibiców za ich podejście do Wayne’a. Na łamach the Daily Mail, Graham mówi:

To normalne, że symulowanie jest gorącym tematem wśród kibiców i dziennikarzy, ale nie można popaść w paranoje. Tytuły w stylu “Wciąż nie nurkujesz Rooney?” są krzywdzące i niesprawiedliwe. Oczywiście, że Rooney nie powinien być nazywany nurkiem. Ja pamiętam go jako piłkarza, który próbował się utrzymać na nogach tak długo jak to tylko było możliwe. Gdy zawodnik zostanie raz nazwany symulantem to ciężko będzie mu zmienić tę etykietę. Na popularnych nurkach sędziowie często nie gwiżdżą fauli z góry wyczuwając oszustwo

Po fali niesprawiedliwej krytyki, jaką wylano na głowę Rooneya, w obronę wziął go także kapitan reprezentacji Anglii, piłkarz Chelsea FC – John Terry. Anglik w ten sposób wyraża swoje zdanie na ten temat:

Mogę powiedzieć co nieco na temat angielskich zawodników i z całą pewnością stwierdzam, że oni nie nurkują. Myślę, że czasem są nawet zbyt uczciwi. Na przykład w Premiership czasami zdarza się, że napastnik zostaje lekko podcinany, ale stara się utrzymać na nogach i strzelić z okazji, jaką sobie wypracował.

Zastanów się dwa razy!

Czy potrzeba więcej zapewnień, przykładów, a także opinii, żeby zamknąć ten temat. Na pewno tak, ponieważ łatka oszusta i symulanta przykleja się łatwo, ale niepomiernie ciężej ją odkleić. Wayne Rooney znalazł się w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Jego kariera może zupełnie zmienić swój bieg, jeśli jeszcze kilka niesprawiedliwych osądów na temat jego gry pojawi się w mediach i przejdzie bez próby ich obalenia. Starajmy się więc udowadniać, że Wazza gra fair, bo częściowo od nas zależeć może jego przyszłość. W tym wypadku milczenie nie jest złotem – staje się cichym przyzwoleniem i przyznaniem racji tym, którzy jej nie mają.

Wayne Rooney nie jest nurkiem!
Anglicy z zasady nie nurkują!

Jasne?


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (25 głosów, średnia: 4,40 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews

Udostępnij



20 komentarzy do “Nu Nu Nu, Nurku!”

  1. manfan mówi:

    Wayne Rooney nie jest nurkiem!Anglicy z zasady nie nurkują!

    Ok… Rooney nie nurkuje… ale Gerrard jest Anglikiem, a ma chyba doktorat z nurkowania :D

    • Tomek mówi:

      Doktorat mówisz..? Oj myślę że jeszcze mógłby się nauczyć od mistrzów tego fachu z min Serie A. Aczkolwiek mocnego magistra już ma. A co do ogółu Anglików faktycznie nie zdarza się to zbyt często żeby wymuszali. To raczej domena południowców.

      • manfan mówi:

        No ale pamiętajmy o różnicach w systemie kształcenia. We Włoszech to mają wielu profesorów w tej dziedzinie ;-)

  2. zbigniew19 mówi:

    Zastanawiam się po co te cytaty. Zgoda, Roo nigdy nie doścignie Gerrarda, Ronaldo czy Drogby. Ale każdy kibic United wie, że Wazza też nurkuje. Dużo rzadziej niż powyższa trójka, ale jednak czasami to robi. Co z tego, że Wayne zaprzecza. Przecież wiadomo, że kłamie. Nurek z niego nigdy nie będzie, bo bardzo często próbuje utrzymać się na nogach, ale kilka razy dał się poznać też z tej nieuczciwej strony. Dlatego akapit pt. “Zawsze Gram Fair” można było pominąć. Wybacz autorze, ale to wygląda tak jakbyś ślepo wierzył naszemu napastnikowi. Gerrard nawet książkę wydał i nie omieszkał się w niej wybielić. Nawet proszki pana Chajzera nie są takie dobre. Czy poważny kibic klubu, znanego ostatnio jako KKNNWW, uwierzy Stevie’emu? Odpowiedź jest prosta. Nie wierzmy piłkarzom, bo zbyt często kłamią. Szczególnie gdy chodzi o deklaracje typu “zawsze gram fair” albo “zostaję w klubie”. W to drugie niektórym można jeszcze uwierzyć, ale są to już piłkarze z gatunku na wymarciu.

  3. Michał mówi:

    W jednym z pierwszych meczy Rooneya w barwach Manutd przeciwko Arsenalowi zanurkowal i to pieknie. I byla ostra wrzawa. Ale pod koniec Rooney sam dolozyl trafienie i sprawa jakos odrobine przycichla, choc mysle, ze kibice przede wszystkim Arsenalu dobrze mu to pamietaja.

    Niemniej jednak zdarza sie, ze Rooney lubi przyaktorzyc, zwlaszcza w meczach z gatunku frustrujacych, w koncowkach meczy przegrywanych w dramatycznych okolicznosciach zdarzylo mu sie nawet niedawno chyba w tym sezonie albo w zeszlym zanurkowac (bezskutecznie) w zalosny sposob. Ale ma to miejsce mysle nieswiadomie, nie myslac logicznie, kto gral w pilke wie jak to sie wtedy odczuwa na boisku. Oczywiscie zdecydowana wiekszosc sytuacji zachowuje sie fair, probujac ustac na nogach jak najdluzej, ale trzeba jasno powiedziec, ze roznie czasem bywa i Rooney nie jest taki cacy. Ale nurkiem tez nie jest.

  4. AX1D mówi:

    Dlatego akapit pt. “Zawsze Gram Fair” można było pominąć. Wybacz autorze, ale to wygląda tak jakbyś ślepo wierzył naszemu napastnikowi.

    wybaczam;) rozumiem Twój argument/zarzut, dlatego starałem się przytoczyć opinie i wypowiedzi nie tylko samego Rooneya, ale także innych (w tym Terry’ego, teoretycznie jednego z największych rywali Wazzy). co do wybielania się, nie wiem – Eduardo się nie wybielał, Henry, Maradona, i wielu wieeelu innych. oczywiście, masz po części rację, jednak nie do końca się z Tobą zgodzę. wystarczy choćby spojrzeć na wypowiedzi po ostatnim meczu z the Pompeys. Roo wyraźnie stwierdził, że jego upadek w polu karnym był wątpliwy, kontakt był ‘nikły’. po prostu emocje i chwila zadecydowały o tym, że upadł. więc nie zawsze się wybiela.

    co do pozostałych komentarzy – tezą artykułu jest, że Anglicy, jako naród, grają zwykle uczciwie i nie mają w nawyku nurkowania. Rooneya użyłem, jako role model, bo o nim było nie tak dawno głośno. poza tym, nie do końca śledzę wszystkie publikacje prasy np. o Gerrardzie, a o Wazzie staram się to robić. proszę więc, nie skupiajcie się na tym, czy Rooneyowi zdarzyło się zanurkować, bo jasnym jest, że tak (komu się nie zdarzyło? Messi, piłkarz roku w Gran Derby nurkował ze 3 razy. o Ronaldo wspominał nie będę). jeśli już chcecie trzymać się osoby Wayne’a, to bardziej zależy mi na odpowiedzi na pytanie, czy zasługuje on na miano nurka i krzywdzącą łatkę, którą niektórzy starają się mu przykleić.

    dzięki za komentarze:)

    pozdr.
    ax

  5. Kris1908 mówi:

    Po przewijającym się motywie “wielkości” Anglii (a konkretnie aspektu sportowego) widać, kim z wykształcenia jest autor :)

    Co do samego tekstu. Oczywistym jest, że Anglia (i ogólnie Wyspy Brytyjskie) to teren najmniej nurkujący na świecie. Ogólnie, im bardziej na północ, tym mniej się nurkuje, a największe nasilenie tego zjawiska mamy wokół równika i na terenach śródziemnomorskich. I to jest fakt. Oczywiście, taki Stefek Gerrard psuje nam reputację notorycznie. Samemu Wazzie też się zdarzały “wpadki”, ale nie na tyle częste i perfidne (vide: Krysia, Stefek czy aktorstwo włoskie lub brazylijskie), by przyklejać mu hańbiącą łatkę.
    A sam mecz z Portsmouth? Może i upadek Wayne’a nie był do końca fair, ale i tak był faulowany :)

  6. manfan95 mówi:

    Prawda jest taka, że w dzisiejszym futbolu trzeba być sprytnym. Bez boiskowego cwaniactwa daleko się nie zajdzie. Należy oczywiście zachować pewien umiar, ale jak to się mówi: “Cel uświęca środki”. Trochę podobnie jest z tym “nurkowaniem”; dla zwycięstwa również niejednokrotnie dopuszczałem się takich zagrań (a jako napastnik miałem na to wiele szans). O ile w dolnośląskiej lidze to przejdzie, to na szczeblu europejskim jest już nieco gorzej. Mimo wszystko, nie uważam tego za jakieś poważne “wykroczenie”.

  7. zbigniew19 mówi:

    AX1D

    Jeśli o mnie chodzi, nie uznaje Wazzy za nurka. By zasłużyć na to miano, symulować trzeba regularnie, np. jak wspomniany przez Ciebie Messi w derbach Hiszpanii. Roo nie dość, że robi to rzadko, to częstą próbą utrzymania się na nogach zamyka usta krytykom. Dla prawdziwego nurka nieupadnięcie to jakaś abstrakcja. Na szczęście Wayne jak dotąd bardzo dorze opiera się potędze wiatru:)

    manfan

    Z Giggsem w avatarze piszesz takie herezje? Zmień na Ronaldo, to jeszcze jakoś przejdzie:)

    Dzięki za link dexteross. Nigdy nie symuluję na boisku, ale gdybym to robił, mówiąc delikatnie byłoby mi trochę głupio po obejrzeniu tego profesjonalnego kursu:)

  8. KT mówi:

    cyt. “Polacy, jak i inne narody, między innymi z racji położenia geograficznego, wciąż i wciąż musieli udowadniać swoją wyższość nad przeciwnikiem. W walce najważniejsze jest zwycięstwo – tak myślimy. Anglicy nie. Oni nie musieli nikomu niczego udowadniać.”

    To wedle tego rozumowania niby Rooney nie ma woli zwycięstwa, a reprezentacja Polski ją posiada? Ja tu czegoś nie rozumiem:D

    Pewno że nie można generalizować ale mnóstwo Wyspiarzy posiada chęć wygrywania i walki do końca, nie zawsze uczciwie ale jednak przeważnie tak; dobry cytat Terry’ego przytoczyłeś, że wolą pójść dalej i strzelić niż wywalić się zbyt łatwo.

    A spryt boiskowy swoją drogą, ale do tego już trzeba wyższej inteligencji piłkarskiej (przykład-gol Giggsa z Lille nie grany na gwizdek, sprytnie wykorzystał przyzwolenie sędziego na takie zagranie i to, że Francuzi jeszcze ustawiali mur).

  9. Queiroz mówi:

    Trzeba rozgraniczyć symulowanie, gdy nawet nie dochodzi do kontaktu z drugim zawodnikiem, i jak to mowicie- spryt, gdy mozna sie przewrocic, ale nie trzeba. Akcja z Pompeysami to na pewno nie bylo nurkowanie, tylko wykorzystanie sytuacji.

    btw swietny tekst AX,

    pozdrawiam

  10. theuntouchable mówi:

    tyle czasu zmarnowanego na pisanie tekstu. a wystarczyło wejść na youtube:
    http://www.youtube.com/watch?v=HXw7Xk4hk-Q

  11. herling mówi:

    Czy Wayne nurkuje? Czy Brytyjczycy w ogóle potrafią nurkować? Moim zdaniem – nie.


    zabawny tekst :D wymieniasz Eduardo jako nurka, który zanurkował raz w karierze, przy czym uefa przyznała rację Arsenalowi, że dive’u nie było, a bronisz rooneya, który regularnie, co kilka meczów nurkuje

  12. Lyzwa mówi:

    “Wayne Rooney nie jest nurkiem!
    Anglicy z zasady nie nurkują!”

    przepraszam bardzo, ale Brytyjczycy nurkują i to wcale nie tak rzadko ;)
    a Rooney? wpisz na YT “Rooney dive”
    zobaczysz jakim “nie jest” symulantem.
    hipokryzja lekka nazywanie Eduardo nurkiem, który zrobił to RAZ, a Rooney’a nie, któremu zdarzą się to ostatnio prawie tak często jak Gerrardowi(tak oglądam wasze mecze i wiem co widzę)

    • Kris1908 mówi:

      hipokryzja lekka nazywanie Eduardo nurkiem, który zrobił to RAZ,

      Pierwsze, co ten koleś zrobił po wejściu na murawę Old Trafford w ostatnim meczu przeciwko Arsenalowi, to symulacja…

  13. AX1D mówi:

    hipokryzja lekka nazywanie Eduardo nurkiem, który zrobił to RAZ, a Rooney’a nie, któremu zdarzą się to ostatnio prawie tak często jak Gerrardowi(tak oglądam wasze mecze i wiem co widzę)

    po pierwsze, napisałem, że każdemu się zdarza,
    ale ‘zanurkować’ a ‘być nurkiem’ to mniej więcej taka sama różnica,
    jak ‘pomalować’ a ‘być malarzem’, czy ‘napisać’ a ‘być pisarzem’.

    po drugie, wybacz, ale jeśli Eduardo RAZ zanurkował,
    to chyba wciąż przy okazji meczów Gunners puszczają replay,
    a koszulki przeciwników przerabiają w photoshopie.

    wymieniasz Eduardo jako nurka, który zanurkował raz w karierze, przy czym uefa przyznała rację Arsenalowi, że dive’u nie było

    to zanurkował, czy dive’u nie było ;>
    w meczu z Celticiem nie było dive’u?
    w ostatnim meczu z Chelsea nie było?
    rzeczywiście, zabawne.

    • herling mówi:

      to, co mówi uefa nie zawsze jest zgodne z rzeczywistością, jednak taka jest oficjalna wersja

      co do meczu z chelsea to mylisz 2 zawodników, poza tym po identycznym “faulu” był wolny dla chelsea, z czego padła bramka btw

      nawet zakładając, że Edu zanurkował i z 10 razy (liczba z kosmosu) to i tak do rooneya mu daleko

  14. Kikks mówi:

    “Boiskowe cwaniactwo”, jak słyszę taką gadkę, to nóż mi się w kieszeni otwiera (mimo, że nie noszę). Oszustwo oszustwem pozostanie, jakkolwiek byś go nie nazwał. Niestety już wszyscy oszukują, choć zgodzę się, że niektórzy częściej:). Pierwszy przychodzi mi na myśl Roberto Carlos, ileż on karnych Realowi załatwił, a nie był faulowany ani razu! CR7/9 to też światowa szpica w tej specjalności. Angole mieli kiedyś prawdziwego speca, Rodneya Marsha. To prawda, że Wyspiarze robią to radziej, ale świętych już nie ma. Rzeczywiście, to zabawne, że argumentem którego używa autor, jest zdanie Rooneya o sobie samym. Kocham MU, lubię i szanuję Roo, za umiejętności i pasję, ale od tego nie oślepłem. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..