Sir Bobby Robson nie żyje

Sir Bobby Robson
Po długotrwałej walce z rakiem w wieku 76 lat umarł Sir Bobby Robson – legenda angielskiej piłki. Kibice zapewne zapamiętają jego wielkie osiągnięcie, jakim było doprowadzenie reprezentacji Anglii to półfinałów Mistrzostw Świata 1990.

Umarł bardzo spokojnie. Cały czas była przy nim jego żona oraz najbliżsi. Na pogrzeb nie będą miały wstępu media – wezmą w nim udział tylko członkowie rodziny. W późniejszym terminie odbędzie się uroczystość upamiętniająca życie Sir Bobby’ego, na którą zostanie zaproszonych wielu jego przyjaciół. Lady Robson będzie bardzo wdzięczna, jeśli ich prywatność zostanie uszanowana w tym trudnych dla nich okresie.

Sir Robert William Robson urodził się 18 lutego 1933 w Sacriston. Był legendą angielskiej piłki oraz jednym z najbardziej utytułowanych szkoleniowców na świecie. Trenował między innymi FC Barcelonę, PSV Eindhoven, FC Porto. W latach 1982-1990 był selekcjonerem reprezentacji Anglii, z którą w 1990 roku zajął IV miejsce na mistrzostwach świata. Miał swoją fundację pomagającą we wcześniejszym wykrywaniu oraz leczeniu nowotworów.

Robson otrzymał tytuł szlachecki w 2002 roku. Był także członkiem English Football Hall of Fame. Od 1991 roku toczył nieustanną i wyniszczającą walkę z rakiem. Po 17 latach, w sierpniu 2008 roku, ogłosił, że rak płuc jednak go pokonał. Powiedział wtedy: „Mój stan opisywany jest jako stabilny i nie zmienił się mimo chemioterapii. Umrę wcześniej czy później… Ale każdy musi kiedyś odejść, dlatego będę się cieszyć z każdej danej mi minuty.”

Wywiad z Sir Bobbym Robsonem z okazji jego 75. urodzin

Po przegranym meczu MŚ 1986 z Argentyną i sławną już ręką Maradony powiedział:

To nie była ręka Boga. To była ręka szubrawcy. Bóg nie miał z tym nic wspólnego… Maradona stracił w moich oczach na zawsze.

Sir Bobby Robson

Fundacja Sir Bobby’ego Robsona

Pozwolę sobie napisać parę słów o fundacji Sir Bobby’ego, którą założył w 2008 roku. Bobby Robson w 1992 wygrał walkę z rakiem jelit, czerniakiem złośliwym w 1995 oraz nowotworem prawego płuca i mózgu w 2006. Leczenie miało jednak duże skutki uboczne – w tym lekki paraliż. W 2007 roku lekarze zdiagnozowali nowe ogniska choroby w obu płucach, było już jednak za późno – chemioterapia nie pomagała.

Po tych przykrych doświadczeniach Robson zdecydował się założyć fundację. W przeciągu pięciu miesięcy zebrała ona ponad milion funtów. Pieniądze zostały przeznaczone na wyposażenie Sir Bobby Robson Cancer Trials Research Centre. Finansowanie innych projektów walki z rakiem nadal będzie finansowane.

Do największych sukcesów w pracy na ławce szkoleniowej zaliczają się zdobycie Pucharu UEFA w 1981 roku (Ipswich Town), mistrzostwa Holandii w 1991 i 1992 roku (PSV Eindhoven), mistrzostwa Portugalii w 1995 i 1996 roku (FC Porto), a także Pucharu Zdobywców Pucharów w 1997 roku (FC Barcelona).

MŚ 1990r. – Anglia vs. RFN

Na zakończenie pozwolę sobie zacytować słowa Michała Okońskiego:

Zawsze umiał odchodzić z godnością. Kiedy w 1990 r. żegnał się z reprezentacją Anglii, powiedział na konferencji prasowej: „Jestem tu po to, żeby powiedzieć ‘do widzenia’. Właściwie nie, nie ‘do widzenia’, tylko ‘żegnam’”. Jego autobiografia miała taki właśnie tytuł: „Farewell but not goodbye”.

Źródła: BBC.co.uk, wikipedia.org


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (Brak ocen)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



6 komentarzy do “Sir Bobby Robson nie żyje”

  1. Dziadek Spurs pisze:

    w Anglii widzialem w canal+ bija brawo dla uczczenia pamieci. przypuszczam ze mecze dzis i w najblizszym czasie zaczna sie z kilkunastominutowym opźnieniem. swietny trener (nie przypadkowo tytul szlachecki), szkoda tylko ze nie doszedl do finalu z Anglikami. niech spoczywa w pokoju.

  2. The Blues pisze:

    Wielka szkoda, że musiał dożyć chwili, gdy Newcastle spadło z ligi. Pewnie to go musiało jeszcze dobić…

    Niech spoczywa w spokoju.

  3. Grizz pisze:

    W sumie, skoro to blog o MU, mogliście napisać jak o całej sprawie wypowiedział się SAF. Pozwole sobie przytoczyć:

    „Nigdy nie byłem zbyt wielki czy zbyt dumny, by nie poprosić sir Bobby’ego o rady, rady które dawał swobodnie i bezwarunkowo. Jestem pewien, że moje słowa tyczą się całej masy szkoleniowców.

    Podczas mojej 23-letniej pracy w Anglii, nie spotkałem jeszcze osoby, która mogłaby stanąć chociażby milimetr wyżej w hierarchii od niego. Opłakiwał będę go jako wielkiego przyjaciela i wspaniałego człowieka. Kogoś z pasją, kogo wiedza piłkarska po dziś dzień zostaje niedościgniona.

    Siła i odwaga, były bez wątpienia aspektami, które prezentował podczas swojej długotrwałej walki z nowotworem. Zawsze był uśmiechnięty, potrafił podbudować słownie jak nikt inny, nigdy nie usłyszałem wzmianki o jego własnych problemach. Będzie go brakowało całemu światu, nie tylko piłkarskiemu. Pozostaje mieć nadzieję, że jego nauki pozwolą komuś zostać równie dobrym gdyż takich ludzi nigdy nie jest zbyt wielu.”

    Źródło: devilpage.pl

  4. Queiroz pisze:

    Wielki człowiek, wielki trener… Nawet nie byłem świadom jego tak licznych sukcesów, ale zazwyczaj tak bywa… Legenda Newcastle, współczuje ich fanom bo ostatnio nic dobrego im sie nie przytrafia… Napewno taki człowiek zawsze będzie stał u mnie wyżej niz wspomniany w tekscie Maradona…

  5. Iv pisze:

    wielki szacunek….

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..