Nie przegap
Strona główna / Offtopic / Dariusz Szpakowski – fakty i mity

Dariusz Szpakowski – fakty i mity

Dariusz Szpakowski - fakty i mity
W październiku 1990 roku, relacjonując spotkanie ze słynnego Wembley, powitał widzów w taki oto sposób: „Dzień dobry państwu. Ze stadionu Wembley wita Dariusz Ciszewski!„. Choć teraz jest już dziennikarskim wyjadaczem, wciąż zdarzają mu się lapsusy, wpadki i błędy językowe. Mimo tego, dla większości widzów i futbolowych kibiców nadal pozostaje najlepszym sportowym komentatorem. Przed Państwem… Dariusz Szpakowski!

Kariera

Dariusz Szpakowski, urodzony 15 maja 1951 roku w Warszawie, w połowie lat 70. ukończył stołeczną Akademię Wychowania Fizycznego. Co ciekawe, w młodości nie trenował wcale piłki nożnej, a koszykówkę – występował w Legii Warszawa, która święciła wtedy triumfy na krajowych parkietach.

Kiedy zrezygnował z kariery koszykarza, zdecydował się zająć dziennikarstwem sportowym. Swoje pierwsze kroki stawiał w Polskim Radiu, gdzie rozpoczął pracę w 1976 roku. Szpakowski do dzisiaj uważa, że praca w rozgłośni dała mu najlepszą szkołę komentatorstwa i ukształtowała, jako sprawozdawcę sportowego – długie transmisje nauczyły go sprawnego posługiwania się polszczyzną, odpowiedniej intonacji i umiejętnego budowania efektu dramaturgii. W jednym z wywiadów, wspomniał, że podczas pracy w radiu zetknął się z tzw. komórką językową, która szkoliła komentatorów. Pracownicy tejże komórki sprawowali pieczę nad językiem dziennikarskim – dbali, aby relacjonujący poprawnie wymawiali wyrazy, dawali liczne wskazówki dotyczące prowadzenia audycji itp.

Pamiętam, gdy czytałem tekst, a realizator, pan Stanisław Młynarczyk, spytał mnie, czy jestem Anglikiem.
– Jak to? – zapytałem.
– No bo mówi pan jes, a w polskim języku brzmi to jest.

Dariusz Szpakowski

Jak widać, szkolenia językowe, praca nad wymową (nie chodzi tutaj tylko o wymowę nazwisk, bo jak wiemy, z tym jest różnie) i intonacją przyniosła skutki, gdyż Szpakowski komentuje mecze z powodzeniem już od ponad 30 lat. A warto dodać, że wciąż zyskuje nowe rzesze fanów, dla których transmisja bez głosu ulubionego komentatora traci połowę na swojej wartości.

Swoją przygodę z radiem zakończył po sześciu latach. W 1982 roku przeniósł się do Telewizji Polskiej, w której pracuje do dziś, mimo że nie raz proponowano mu przejście do konkurencji. Wśród stacji zainteresowanych zatrudnieniem Szpakowskiego były m.in. Polsat, TVN, a nawet proponowano mu powierzenie funkcji szefa redakcji sportowej Canal+.

Pierwszy poważny zgrzyt podczas pracy w TVP nastąpił dopiero w 2002 roku, kiedy to ówczesny szef sportu, Janusz Basałaj, odsunął dziennikarza od komentowania meczów. Kariera Szpakowskiego w telewizji zatrzymała się na niespełna dwa lata. W tym czasie Basałaj próbował wykreować następcę doświadczonego sprawozdawcy, od czasu do czasu samemu relacjonując piłkarskie spotkania. Wówczas to na Woronicza pojawili się Maciej Iwański i Tomasz Jasina, jednak nie zdołali oni zastąpić Szpakowskiego. Pod koniec 2004 roku, Basałaj zrezygnował z funkcji szefa sportu TVP po krytyce, jaka spadła na niego i innych komentatorów pracujących przy relacjonowaniu Igrzysk Olimpijskich w Atenach. Zanim jednak złożył dymisję, zdążył dogadać się ze Szpakowskim i niebawem, ku uciesze wielu kibiców, legendarny już komentator powrócił do regularnej pracy w telewizji.

Idąc z duchem czasu, Szpakowski w 2006 roku użyczył swojego głosu najnowszej odsłonie piłkarskiej gry z serii FIFA. Wraz z Włodzimierzem Szaranowiczem przez kilkanaście dni nagrywali komentarz do popularnego futbolowego symulatora. Mimo natłoku pracy, sam dziennikarz bardzo miło wspomina tamten okres:

Dariusz SzpakowskiMyślę, że miłe było to, że to właśnie nam zaproponowano wgranie głosu do najpopularniejszej tego typu gry na świecie. To jakaś forma docenienia tego, co w komentatorce osiągnęliśmy. Nagrywamy już piątą edycję. To zupełnie inne wyzwanie niż komentowanie. To taki komentarz wirtualny. Nagrywasz poszczególne sentencje, które w grze wybiera komputer. Nie oglądasz meczu. Siedzisz w radiowym studiu, uruchamiasz wyobraźnię, albo przypominasz sobie prawdziwe piłkarskie spektakle. Nigdy w swojej komentatorskiej karierze nie krzyczałem tyle razy „Gol”, co w tej grze. Trzeba było nagrać trzy tysiące nazwisk razy trzy. Dlaczego razy trzy? Chodzi o różne natężenie głosu, w zależności od miejsca zawodnika na boisku. Na pewno bardzo przydatna w tej przygodzie była praca w radiu.

Dariusz Szpakowski

Choć w młodości uprawiał koszykówkę (później także troszkę komentował), z czasem wyspecjalizował się w piłce nożnej. Poza tym relacjonował również hokej, kolarstwo, pływanie, kajakarstwo i wioślarstwo. Podczas swojej dziennikarskiej kariery ośmiokrotnie był wysłannikiem na piłkarskich Mistrzostwach Świata, od kilku lat regularnie komentuje mecze reprezentacji Polski, a także Ligę Mistrzów (wygląda na to, że niestety od przyszłego sezonu będzie musiał zrezygnować z przyjemności relacjonowania rozgrywek o najcenniejsze klubowe trofeum w Europie). Dzisiaj, po ponad 30 latach pracy jako komentator sportowy, stał się żywą legendą dziennikarstwa sportowego. O jego silnej pozycji i wielkim autorytecie najlepiej świadczy przydomek, jaki nadali mu młodsi koledzy z redakcji TVP – zwracają się do niego „Legendarny”.

Dariusz Szpakowski o kolegach po fachu

Podczas swojej kariery wzorował się na Bogdanie Tuszyńskim, a także Janie Ciszewskim. Jak sam wspomina, kiedy oglądając transmisję z meczu piłkarskiego, za mikrofonem nie było Ciszewskiego, relacja traciła na swojej wartości, niknął gdzieś ten specyficzny, niepowtarzalny klimat. Jeżeli zamiarem Szpakowskiego było naśladowanie w tym względzie legendarnego komentatora, to trzeba przyznać, że mu się to udało. Aktualnie nie ma drugiego dziennikarza, który potrafi tak umiejętnie budować dramaturgię i oddać emocje swoim głosem.

Obecnie, spośród komentatorów piłkarskich, Szpakowski najbardziej ceni sobie Jacka Laskowskiego (Canal+) i Bożydara Iwanowa (Polsat Sport). Do ścisłej czołówki, jego zdaniem, należą także: Mateusz Borek (Polsat Sport, Eurosport), Maciej Iwański (TVP Sport), a także Tomasz Smokowski (Canal+).

Dariusz Szpakowski prywatnie i… filmowo

Najsłynniejszy dziś dziennikarz sportowy prywatnie sympatyzuje z piłkarskim klubem Legią Warszawa, której kibicuje od dzieciństwa. Niestety, pracując w TVP nie ma okazji do komentowania meczów Legionistów. W związku z niezwykle skromną sportową ofertą telewizji publicznej, Szpakowski ma sporo czasu, który stara się zagospodarować na różne sposoby.

Mało kto wie, ale popularny sprawozdawca wystąpił w kilku filmach – zaliczył krótkie epizody w „Piłkarskim Pokerze”, „Pięciu minutach przed gwizdkiem”, a także w mało znanej produkcji „Kżyrzacy 2” (mało znanej dlatego, że obrazu nigdy nie ukończono). Szpakowski najwyraźniej nie ma jednak wybujałych ambicji aktorskich, gdyż we wszystkich tych filmach występował w roli komentatora. Ponadto dziennikarz użyczał swojego głosu w kilku dobrze znanych serialach: „Klanie”, „Samym życiu” i „Złotopolskich”.

W powstawaniu „Złotopolskich” swój udział miała także żona Szpakowskiego – Grażyna Strachota, która jest aktorką teatralną i telewizyjną. Para ma dwie córki – starszą Julię (ur. 1993 r.) oraz młodszą Gabrielę (ur. 1999 r.). Ciekawe, czy dzieci pójdą w ślady ojca? Podczas czatu z internautami, na pytanie dlaczego kobiety nie komentują meczów piłkarskich, popularny dziennikarz odpowiedział „Może trzeba zrobić eksperyment…”. Swoją drogą, pytanie dotyczące kobiet-komentatorek, dało mi do myślenia. Przecież na Redlogu udziela się kilka internautek, które w futbolu są zorientowane lepiej niż niejeden dziennikarz/ekspert sportowy występujący w telewizji.

Mity i fakty, czyli co Szpakowski powiedział naprawdę

Po Internecie krąży mnóstwo śmiesznych cytatów, których autorstwo przypisuje się Szpakowskiemu. Przy okazji różnych wywiadów, dziennikarze często pytają znanego komentatora o lapsusy, jakie popełnia w trakcie transmisji. Jak się okazuje, część z nich ma niewiele wspólnego z prawdą – są wymysłem wybujałej wyobraźni kibiców np. „Włodek Smolarek krąży jak elektron koło jądra Zbyszka Bońka” czy też stwierdzenie „Szewińska ma nieświeżo w kroku” (Szpakowski nie mógł tego powiedzieć, gdyż w swojej karierze nigdy nie komentował lekkiej atletyki).

Komentator już wielokrotnie był pytany w wywiadach o swoje wpadki i, jak sam przyznaje, często mu się one przytrafiają, jednak takie jest ryzyko zawodowe. Podczas relacji, nawet mimo uprzedniego przygotowania, zdarzają się sytuacje, kiedy człowiek daje się ponieść emocjom i zapomina co mówi, gubi sens wypowiedzi czy przekręca nazwiska. W swojej długoletniej karierze, Szpakowski zaliczył kilka spektakularnych pomyłek, które na stałe weszły do kanonu futbolowych powiedzonek. Sam dziennikarz przyznaje, że czytając niektóre swoje wypowiedzi, nie dowierza własnym oczom i śmieje się z własnych błędów. Na koniec więc, chciałbym przytoczyć kilka „kwiatków” komentatorskich, które, jak by nie patrzeć, wzbogacają transmisję ;-).

Klasyki:

  • Jezus Maria Boruc! – kiedy Boruc nie trafił w piłkę, Irlandia Pn. vs. Polska, 28.03.2009, Belfast
  • Grecy przy piłce, a konkretnie Warzycha – podczas spotkania Panathinaikosu Ateny
  • Puścił Bąka lewą stroną – o zagraniu do Jacka Bąka
  • Montenegro Savicević -Szpakowski myślał, że słowo Montenegro (Czarnogórzec – określenie narodowości) jest imieniem zawodnika Dejana Savicevića
  • Mecz Panathinaikosu z Olympiakosem, czyli świetna wojna – zamiast „(…) święta wojna”
  • Podziwiam jego skromne warunki fizyczne.
  • Następuje zmiana w drużynie Juventusu Toruń. Yyy… przepraszam, Dortmund. – podczas spotkania meczu Borussia Dortmund – Juventus Turyn
  • Zawodnik polewa sobie wodę głową.
  • Zizou, jak na drugie imię ma Zidane. – gwoli ścisłości, drugie imię Francuza brzmi Yazid, a Zizou jest jego przydomkiem
  • Halo Warszawa! – ulubione sformułowanie Szpakowskiego, które pada bez względu na to, w jakim mieście znajduje się studio

Z serii poetyckich:

  • Nasi piłkarze muszą bardzo antycypować gdzie spadnie piłka.
  • Riquelme z pietyzmem ustawił piłkę.

Z serii matematycznych:

  • Do końca meczu została godzina, czyli około 60 minut.
  • Do końca pierwszej połowy pozostały sekundy… dokładnie cztery minuty… 360 sekund.

Części cytatów, które zamieściłem pod tekstem, autorstwo przypisuje Dariuszowi Szpakowskiemu, mimo że nie można w żadnych źródłach znaleźć oficjalnego potwierdzenia tych informacji. Jeżeli macie, drodzy Czytelnicy, możliwość weryfikacji zamieszczonych przeze mnie wypowiedzi, byłbym bardzo wdzięczny, gdybyście napisali to w komentarzach. Oczywiście, jeżeli na liście brakuje Wam jakiegoś kultowego stwierdzenia, również dajcie o tym znać w komentarzach, a poszerzymy nasz spis ;-).

  • Płomień

    Dobry ciekawy tekst:) tylko coś pokręciłeś z córkami, albo daty odwrotnie albo ‚starsza’ ‚młodsza’ powinno być odwrotnie;)

  • Szpakowskiego bardzo szanuję i według mnie nadal należy do ścisłej czołówki polskich komentatorów. Prawda jest bowiem taka, że błędy i wpadki zaliczają wszyscy sprawozdawcy, ale jak już mam podczas meczu słuchać głupot, to wolę, by padały z ust „Szpaka” (ta jego charakterystyczna barwa głosu!), niż jakiś innych podrzędnych dziennikarzyn typu np. Jońca…

    A co do kwiatków:
    – „Franek, Franek, łowca goli!” (zamiast „Franek, Franek, łowca bramek!”)
    – „Oczywiście żartuję, mówię poważnie.”
    – odkrywcze „Lepiej wygrywać 2:0 niż 1:0!”
    – „Podziwiam jego skromne warunki fizyczne.”
    – „Wynik jest bez wątpienia bezbramkowy.”
    – „Zizou, jak na drugie imię ma Zidane.”
    – „Popatrzył Majewskiemu głęboko w oczy, czy nie ma tam wstrząśnienia mózgu.”
    – „Wspaniale, płasko po ziemi w górny róg bramki!”

    A prócz „Halo Warszawa!” do jego ulubionych powiedzeń zaliczyłbym także zdania „Jak niewiele brakowało!” oraz „Jak się nie ma co się lubi, to sie lubi co się ma!”. :))

  • andrew

    w tekście jest błąd, mianowicie
    Para ma dwie córki – młodszą Julię (ur. 1993 r.) oraz starszą Gabrielę (ur. 1999 r.)
    chyba odwrotnie skoro Julia urodziła się w 1993 a Gabriela w 1999 to ta pierwsza jest starsza w druga młodsza

  • Rzeczywiście pomieszałem z tymi córkami, już poprawione;-)

    Listę zaktualizowałem o te co lepsze cytaty, które podał krzychu81. To z Zizou rządzi:D

  • kisia92

    Luki, masz cała listę cytatów Szpakowskiego na nonsensopedii, ale ile prawdziwych to nie wiem…
    http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Cytaty:Dariusz_Szpakowski

    A co do ulubionych tekstów, hmm „powrócił/powrócili z dalekiej podróży” ;))

    Dziwi mnie, że pan Darek nie docenił Twarowskiego i Nahornego bo to są obecnie najlepsi polscy komentatorzy…^^

    • A.D.

      http://pl.wikiquote.org/wiki/Dariusz_Szpakowski

      Tutaj razcej wszystkie są prawdziwe ;-)

    • Po necie krąży tyle tych cytatów, że ciężko określić, które są prawdziwe, a które nie. Szukałem na nonsensopedii, wikipedii i różnych forach – tam jest tego mnóstwo, ale starałem się znaleźć też potwierdzenie w różnych wywiadach (i własnej pamięci). Ale autorstwa niektórych nie da się dociec;-)

      Też się zdziwiłem, że Szpakowski nie wymienił przede wszystkim Twarowskiego (bo Nahornego można na siłę zakwalifikować do grupy „ekspertów” wspomagających komentatora). Jak dla mnie duet Twarowski – Smokowski, prowadzący Ligę+Extra, rządzą. Zaraz po nich jest para Twarowski – Nahorny. Bardzo lubię też słuchać Rafała Dębińskiego (chociaż komentując skróty często zdradza wynik, co mnie denerwuje:-( ).

      • A.D. – w tym sęk, że nie wszystkie, które się tam znalazły są prawdziwe. Przykładowo, Szpakowski w jednym z wywiadów zaprzeczył, jakoby kiedyś powiedział „Włodek Smolarek krąży jak elektron koło jądra Zbyszka Bońka”. Także wikipedia wcale nie jest pewnym źródłem;-)

      • kisia92

        E tam. Smokowski się chowa przy Nahornym;d

  • to z bardziej aktualnych pamiętam coś takiego: „Real gra za mało wszerz i za dużo w poprzek”. to jest miazga. :D generalnie, jak się przysłuchać, to w każdym meczu można wyciągnąć jakiegoś mega „kwiatka”. warto też wspomnieć, że Szpakowski ma niesamowitą umiejętność tworzenia na poczekaniu rozbudowanych podsumowań, no chyba, że ma je gdzieś tam napisane jeszcze w trakcie meczu…

    • Rzeczywiście, masz rację z tymi podsumowaniami. Zresztą „Szpaku” lubuję się także w budowaniu zdań wielokrotnie złożonych. :) Wygląda to mniej więcej tak, zaczyna jakieś zdanie/myśl, po czym w jego środek wplata jedno-dwa kolejne, by następnie skończy myśl, którą zaczął wcześniej.

  • Silvan

    Fajny artykuł o ciekawym człowieku. Szpakowski od zawsze kojarzy mi się z piłką nożną i dlatego mam do niego sentyment, chociaż niektóre jego wpadki mnie bawią do łez. Najbardziej pamiętam oczywiście „Szpaka” komentującego finał LM 99 jego wrzaski po bramce Solskjaera znam na pamięć :P

  • emas

    „Shearer tak bardzo kocha piłkę, że nawet maturę z języka polskiego napisał”

    Lol2

  • emas

    EDIT:
    “Shearer tak bardzo kocha piłkę, że nawet maturę z języka polskiego o piłce napisał”

  • KT

    „Zawodnik polewa sobie wodę z głową”-nie wiem czy to na 100% prawdziwy cytat, ale gdzieś go widziałem wśród tekstów oznaczonych jako właśnie cytaty „Szpaka”.

    • marcino

      prawdziwy, prawdziwy – sam słyszałem – chyba mecz panathinaykosu z wisłą, konkretnie to „zawodnik polewa sobie wodę glową…” ;-p

  • KT

    edit-„zawodnik polewa sobie wodę głową” (chociaż warto to z głową robić)

  • Masze

    Ja bym jeszcze dodał te:
    „Jak nie strzela to nie strzela, a jak strzela to strzela” – o Roo ; ]
    „Janas chyba zmienił zdanie, choć Brożek był juz rozebrany”.
    „Denerwuje się Jurgen Klinsmann. Na szczęście ma bidony!”.
    „Coraz mocniej pracują żuchwy Fergusona” .
    „Deco podrywa kolegów”.

  • Gessle

    To ze Szpaku mysli, ze czegos nie powiedzial niczego nie dowodzi. Facet komentowal przeciez tysiace meczow, podczas ktorych wypowiedzial setki bledow, ktorych NIE JEST swiadomy. Chocby blad kiedy informuje ilu jest kibicow na stadionie zdarzyl mu sie juz parokrotnie (chodzi o ucinanie tysiecy, zdarza sie ze wg pana darka na trybunach jest 18 kibicow, zamiast 18 tysiecy).

    • Owszem, komentował wiele meczów. Ale myślę, że jednak jest świadomy, ponieważ w wywiadach wspomina, że koledzy z redakcji/znajomi po transmisji informują go, jakie błędy popełnił i razem się śmieją z wpadek. Poza tym, Szpakowski analizuje swój komentarz (tak przynajmniej mówił). To nie jest tak, że gada coś tam przez 90 minut meczu i o tym zapomina… Za coś mu płacą przez te 30 lat, on pracuje nad swoim komentarzem i dlatego jest jednym z najlepszych.

  • Pawlik

    Ja najbardziej lubię jak mówi „Rozmawiałem z nim przed meczem…” :d On z każdym przed meczem rozmawia xDD

    • Przed każdym meczem jest także „Wczoraj, na prasowej konferencji…”. Takie powiedzonka można by mnożyć;-)

  • Bitek

    MAHOMODON DIARRA!

  • Miszczu

    ” Za coś mu płacą przez te 30 lat, on pracuje nad swoim komentarzem i dlatego jest jednym z najlepszych.”

    Nie wiem za co mu płacą, tak prawdę powiedziawszy. Ale TVP widocznie lubi zatrudniać ignorantów.

    • Oczywiście, mógłby być lepiej przygotowany i to o wiele (przykład: komentatorzy z C+). Ale mimo wszystko pozycję w środowisku dziennikarzy sportowych ma silną, nazwisko rozpoznawalne itd. W końcu miał propozycje z różnych stacji (nawet C+), a to znaczy, że jednak ludzie chcą go słuchać.

  • mateoq

    He He dobre z Zidanem

  • papa

    Na blogu Rafała Steca był plebiscyt/ankieta na najbardziej nielubianego oraz najbardziej lubianego komentatora. W obu wygrał… Szpakowski.

    Osobiście mam już go dość. Klimacik kiedyś tworzył fajny, można się było pośmiać i do dziś się pamięta taki oto cytat:

    „Szansa drużyny Manchesteru United, nikt, proszę państwa, teraz nie siedzi na tym stadionie, począwszy od kibiców Manchesteru…goooool, koniec, Manchester mistrzem klubowym, ależ końcówka, niebywała, nieprawdopodobna, kto by to wyreżyserował, tak jak ten spektakl się potoczył, sam Hitchcock by tego nie zrobił. A Niemcy upokorzeni płaczą, coś niebywałego, przegrać mecz, który mieli wygrany, w dwie minuty”

    Chodziło się do podstawówki, a jego komentarz traktowało z przymrużeniem oka. Teraz się „zestarzałem” i jego komentarz i futbolowa indolencja kłują w uszy. Że już nie wspomnę o wymawianiu prostych nawet nazwisk (Seedorfa potrafił wymówić na kilka sposobów w jednym meczu).

    Ja jako zapalony kibic piłkarski chcę odnosić wrażenie, że komentator zna się na piłce tak jak ja albo po prostu lepiej, bo dziennikarstwo sportowe to jego praca. W przypadku Szpakowskiego praktycznie nigdy nie miałem takiego wrażenia. Może więcej zna historii polskiej piłki, bo ją komentował, ale czyj ojciec też nie posiada tej wiedzy?

    Poza tym pozycja Szpakowskiego, który rwie się do hitowych spotkań transmitowanych na TVP, kojarzy mi się źle – z przyrośnięciem do stołka. Z radością w głosie już zapowiedział, że będzie (o, zgrozo!) komentował najbliższe EURO. Domyślam się, że także finał ma już zaklepany.

    Swoją drogą to komentatorzy TVP są siebie warci, ale czy nie można wysilić się na jakąś stopniową wymianę pokoleń?

    Krótko podsumuję: Mam Szpakowskiego dość! Na szczęście mam kablówkę i pilota, uff.

  • fidain

    Dla mnie Dariusz Szpakowski nadaje się tylko i wyłącznie do komentowania spotkań reprezentacji Polski i tam słucham go nawet chętnie. Potrafi stworzyć wtedy dobry klimacik, rozbudzić w kibicu emocje, do tego polskie nazwiska nie sprawiają mu problemu (wyjątkiem może być najwyżej Roger :P ). Jeśli chodzi natomiast o spotkania klubowe to nie znoszę go słuchać. Jest stronniczy (zazwyczaj wyraźnie słychać komu kibicuje), niekompetentny (zazwyczaj nie wie nic o drużynach, które grają) i ma problem z wymową nazwisk piłkarzy. Jeśli chodzi o spotkania klubowe do dla mnie niedoścignionym wzorem są komentatorzy ze skysports i setanty. Podczas spotkań ligowych można dowiedzieć się naprawdę wielu ciekawych rzeczy o EPL a nie tylko tego, że Ronaldinho jest zajebisty bo się bał, że mu pies piłkę pogryzie. Do tego panowie podchodzą do meczy na sucho i obiektywnie, czego nie można powiedzieć o żadnych polskich komentatorach. Fakt, można im zarzucić za małą ekspresje emocji ale dla mnie to akurat zaleta. Jeśli oglądam United to komentarz mi do emocji nie potrzebny, jeśli inny mecz to i tak się emocjonować nie będę. Natomiast komentarz na tych stacjach nie przeszkadza mi w odbiorze meczu jest jedynie miłym dodatkiem. A u 90% polskich komentatorów mam uczucie, że wolałbym już mecz bez żadnego komentarza.

    • mmmmmlody

      Zgadzam się w zupełności, że komentatorzy ze Sky’a i Setanty są najlepsi w swoim fachu. Co zatem proponujesz? Zaprosić ich do Polski i zaproponować kontrakty w którejś z naszych telewizji? Dare to Dream ;D

      A co do Szpakowskiego, ja tam mam do niego sentyment. Wiem, że bardzo często jest tragiczny, jednak z nim jest jak z Britney Spears. Możesz go kochać, albo nienawidzić. Ale musisz go kochać ;D

      • fidain

        Wystarczyłoby mi żeby w Polsce była możliwość legalnego wykupienia Setanty albo SkySports. Nic nie proponuje, mi naprawdę nie jest potrzebny dobry komentarz w telewizji publicznej. 90% meczy w sezonie i tak oglądam albo w pubie (wtedy komentarz jest pomijalny) albo na komputerze (wtedy przez sop’a właśnie setanta albo sky). TV to tylko jak akurat leci LM i jakimś cudem nie ma mnie w pubie.

        A za jedną z tych dwóch stacji byłbym w stanie zapłącić nawet całkiem sporą miesięczną sumkę.

  • fileepx

    O ile pamiętam indywidualna akcja całego zespołu to tekst Zydorowicza z meczu z Rosją z 1998

    • Ufam, że dobrze pamiętasz (ja tego meczu, o którym wspominasz nawet nie widziałem). Wykreśliłem ten cytat, skoro są wątpliwości.

  • jasko227

    po meczu Brazylia-USA,komentowanego przez bohatera powyższego tekstu,jestem trochę zniesmaczony z powodu uporczywego kaleczenia języka angielskiego przez osobę komentującą.wydaje mi się,że od fachowca z takim obyciem i doświadczeniem można wymagać poprawnego wymawiania nazwiska Casey,bo „Kasej” to brzmi trochę komicznie.Tak więc proponuję przed kolejnym meczem Amerykanów trochę poćwiczyć.Pozdrawiam

  • misiek

    Ja pamiętam jak mówił na meczu brarcy- dwaj bracia bliżniacy frank de ber i ronald de bur:) nazwiska wiadomo fonetycznie napisane i chyba kazdy wie o kogo chodzi:)

  • Dawid

    Witam!

    Zapraszam na mojego bloga: http://walkower.blogspot.com/
    Mile widziane opinie i komentarze ;)

    Prowadzę bloga, ponieważ jestem kontuzjowany.
    Kiedy nie mogę grać w piłkę, zaczynam o niej pisać.
    Myślę o studiach na kierunku dziennikarstwo sportowe.
    Zależy mi na fachowej ocenie eksperta.

    Pozdrawiam serdecznie, fanR10

  • sibelkacem

    Wiem, że wpis ma rok, ale dla potomnych:

    z Borucem to było: „Aaaj będzie bramka! Jezus Maria jaki błąd Boruca!”

  • Marko

    A tak, dla jasności, dokładniej, kiedy ukończył studia na AWF w Warszawie, ile lat był studentem tej uczelni, do jakiej szkoły, po maturze w Warszawie, uczęszczał w Sopocie?

  • Darek

    Panie Szpakowski,moge chyba wyrazac swoje zdanie,nie lubie pana komentarzy.Chyba nigdy pan nie grał w piłke nozną,bo nie zna sie
    pan na niej.Od czasu jak pan pojawił sie w eterze,to Polacy nie
    umieją grac w piłke,przynosi pan pecha.Pan jak komentuje,to zna
    tylko 3 zdania:”szansa”,”do boku”,”z pominieciem drugiej lini”.
    Mylnie pan ocenia sytuacje na boisku,co innego sie dzieje,co innego pan komentuje.Jest pan malkontentem,przed meczem podekscytowany,a po kazdym meczu zawiedziony.Na jakichkolwiek
    zawodach piłkarskich,zawsze komentuje pan najlepsze,najwazniejsze
    mecze,a są młodsi,lepsi komentatorzy.I jeszcze jedno,dziwne,ze
    pan odgaduje gesty trenerów dopingujących przy bocznej lini boiska.Zawsze wie pan,co trenerzy gestykulują.A najczesciej,
    według pana to:”zawężyć pole gry”.Skąd pan to wie.Ja mam brata
    głuchego,to wiem cos na ten temat i sam nie odgaduje tak
    intencji trenerów.Inni komentatorzy autentycznie przezywają
    piłke,bo pan nie umie przezywac piłki,udaje pan.Ma pan zbedny
    zasób wiedzy,rzuca pan nowinkami,a nie umie pan zwyczajnie
    komentowac meczu.To tyle.Czekam na odpowiedz.

  • Panie Redaktorze myśle,że powoli trzeba zatrudnić się w urzędzie statystycznym a na stadjonie siedzieć tyłem do boiska bo to ca się tam dzieje interesuje Pana w 5 procentach.Mam do Pana wiele sympati ale zaczyna pana sport nudć ,pozdrawiam Włodzimierz Z

Przewiń na górę strony