Piłka nożna. Jasna cholera!

Piłka nożna. Jasna cholera!
Nie widziałem wczoraj w naszych zawodnikach woli zwycięstwa. Kiedy przegrywali już 2:0, nie szturmowali z wściekłością bramki Valdesa, nie dali defensorom Blaugrany pretekstu do popełnienia błędu. A miała być to obrona, w którą zawodnicy United wchodziliby jak w masło. Paradoksalnie, to Messi i Iniesta siali popłoch w szeregach Czerwonych Diabłów, a Eto’o wręcz ośmieszył najlepszego piłkarza minionego sezonu, Nemanję Vidica. Przed blamażem uratował nas Edwin van der Sar. Któż spodziewał się, że naszym najlepszym zawodnikiem będzie Holender?

» Zobacz galerię z finału Ligi Mistrzów

Osobną kwestią jest postawa Ronaldo. Portugalczyk zagrał inaczej niż reszta kolegów z zespołu. Szarpał, uderzał (nie sprawdzałem statystyk, ale jestem pewien, że był najczęściej strzelającym zawodnikiem wśród Diabłów), próbował skonstruować coś w pojedynkę. Niestety, nie udało mu się poderwać partnerów do walki i w końcu on również siadł, choć w mojej opinii i tak był naszym najlepszym graczem w polu. Postawa Ronaldo i jego osamotnienie w ataku, przypominało mi grę Ribery’ego w ćwierćfinałowym starciu właśnie z Barceloną. Wówczas też Barca gromiła, piłkarze z Niemiec byli bezradni, tylko Ribery próbował coś tam zdziałać (i podobnie jak u Ronaldo – na próbach się skończyło).

Zawiedli mnie weterani. Ani Giggs, ani później Scholes nie potrafili pokierować drużyną. Po pierwszej straconej bramce, Walijczyk nie potrafił zebrać drużyny do kupy, już nie mówiąc o jakichś zorganizowanych próbach ataku. Z kolei wejście Scholesa, zamiast pomóc drużynie, mogło tylko zaszkodzić, bo po ostrym wejściu w Busquetsa, arbiter miał podstawy aby wyciągnąć nawet czerwony kartonik.

Mimo naszej marnej postawy, do samego końca wierzyłem w powtórkę z finału, w którym mierzyliśmy się Bayernem na Camp Nou. Dwie bramki w samej końcówce i bylibyśmy dalej w grze. Pod koniec spotkania, około 87 minuty, mieliśmy rzut rożny. Liczyłem, że przeżyję deja vu sprzed 10 lat. Ale van der Sar nie pobiegł w pole karne, nie mieliśmy świetnego rezerwowego w postaci Sheringhama czy Solskjaera. Wszystko potoczyło się inaczej niż miało. Ale było, minęło.

Spoglądając z szerszej perspektywy, z perspektywy dwóch lat, zawodnicy Manchesteru United osiągnęli bardzo dużo, nawet nie zdobywszy po raz drugi pucharu LM. Sir Alex Ferguson jeszcze nigdy nie dotarł dwa razy pod rząd do finału najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek w Europie, więc mijające dwa lata były niepowtarzalne nawet dla Szkota, który – wydawać się mogło – przeżył już wszystko (i to po kilka razy). Ostatnie sezony przyniosły: dwa mistrzostwa kraju, dwie Tarcze Wspólnoty, puchar Carling Cup, Klubowe Mistrzostwo Świata, a także puchar Ligi Mistrzów. Warto też dodać, że jeżeli Czerwone Diabły odpadały z jakichś rozgrywek, to zwykle w półfinale (FA Cup w zeszłym oraz obecnym sezonie), lub finale ( wczorajszy pojedynek). Na przestrzeni dwóch lat piłkarze Manchesteru United rozegrali 123 spotkania, z czego przegrali zaledwie 14 (po 7 w każdym sezonie). Dokonali rzeczy wielkich, a zdetronizowani zostali dopiero przez wielką – w kontekście całego sezonu – Barcelonę. Piłkarze Balugrany, pod wodzą młodego Guardioli (chciałem napisać „żółtodzioba”, ale trochę nie wypada określać takim mianem kogoś, kto zdobywa potrójną koronę), zapisali piękną kartę futbolowej historii.

Miniony już sezon przyniósł nam więc olbrzymią radość – zdobycie osiemnastego mistrzostwa i dogonienie w klasyfikacji najbardziej utytułowanych klubów Liverpoolu, oraz równie duże rozczarowanie, czyli przegraną w „finale marzeń”. Dla mnie priorytetem przed tym sezonem było zdobycie mistrzostwa Anglii, zdawałem sobie sprawę, że obrona pucharu LM jest zadaniem nadzwyczaj trudnym. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia – chyba każdy z nas wierzył w sukces na wszystkich frontach, również tym międzynarodowym. Byliśmy w finale. Tak blisko… a jednocześnie tak daleko, bo Barcelona podniosła puchar już w 10. minucie i skutecznie odganiała od niego naszych zawodników przez resztę spotkania.

Nie ulega wątpliwości, że wczorajszy wieczór zapisze się w pamięci piłkarskich kibiców. Piłkarze Barcelony włożyli na głowę potrójną koronę, dokonali tego, co udaje się nielicznym. Pep Guardiola załatwił sobie miejsce w historii obok sir Alexa Fergusona, stając ze Szkotem w jednym szeregu zdobywców tercetu. Kiedy wczoraj rozbrzmiał ostatni gwizdek sędziego, trener Blaugrany pomyślał sobie zapewne „Piłka nożna. Jasna cholera” nie wierząc do końca we własne szczęście. Jestem pewien, że nawet w najśmielszych snach nie marzył o sukcesie we wszystkich możliwych rozgrywkach. W minionym sezonie Guardiola pokazał wszystkim piękno futbolu udowodnił, że w piłce nożnej wszystko jest możliwe. Zrobił to, czego dokonał Fergie 10 lat temu. Chwała mu za to, bo dzięki temu historia będzie piękniejsza, a kibice Barcy będą mogli przeżyć radość, którą fani Czerwonych Diabłów czuli po pokonaniu Bayernu. A my? Ufajmy, że w następnym roku to sir Alex Ferguson napisze historię.


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (2 głosów, średnia: 4,50 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



30 komentarzy do “Piłka nożna. Jasna cholera!”

  1. ibet pisze:

    Cóż, możemy o LM powiedzieć to samo jak taki jeden klub na literę „L” (fajnie byłoby zrzucić ich w końcu z grzędy) – Może za rok się uda. Teraz mamy 3 miesiące spokoju od emocji a od sierpnia od nowa walczymy, o to o co się da i to na co rywale pozwolą.

  2. Wielki szacunek dla Barceolny, zagrali świetnie i miałem wrażenie, że to właśnie oni lepiej rozpracowali MU i się do niego dostosowali. Spodziewałem się, że United zagrają podobnie jak Chelsea Hiddinka. Wyraźnie naszym brakowało pary, to był bezdyskusyjnie wieczór należący do Barcy. Nie wstyd przegrać z lepszym. Chwała dla sędziego, że nie popełnił praktycznie żadnego błędu.

  3. Silvan pisze:

    Momentami ten mecz przypominał mi ostanie spotkanie z AC Milan w półfinale LM, United zupełnie bezradni, bez woli walki i żadnego pomysłu. Żal było na nich patrzeć, to nie był finał marzeń bo Czerwone Diabły nie dostosowały się w najmniejszym stopniu do Barcelony która zdominowała ich w każdym elemencie piłkarskiego kunsztu. Po pierwszej bramce Barcelona poczuła krew i bawiła się z krwawiącą ofiarą utrzymując się długo przy piłce sprawiając że przeciwnik tracił siły cały czas utrzymując go w biegu aby był on chociaż blisko niej… Chyba nikt nie wątpi że Man United stać na więcej niż to co pokazali wczoraj. Jednak nie było żadnej woli walki i chęci gonienia wyniku, wystarczyła jedna bramka na początku meczu aby skutecznie podciąć im skrzydła i rzucić na kolana z których nie podnieśli się do ostatniego gwizdka. Przykre, ale taka jest prawda – a jest to tak… „nie Manchesterowskie” że aż boli, żeby drużyna słynna z walki do końca złożyła broń w 10 minucie meczu….. To był najgorszy mecz tego sezonu w wykonaniu drużyny Fergusona, nawet w porażce z Liverpoolem doszukiwałbym się więcej pozytywów mimo że bolała bardziej. Mam nadzieję że Ferguson wyciągnie wnioski, coś zmieni i sprowadzi kogoś nowego, lub przynajmniej odbuduje tą mentalność zwycięzców którzy nigdy się nie poddają w następnym sezonie.

    • Queiroz pisze:

      Tu się zgodze, z Liverpoolem ten mecz wyglądał lepiej… nie było w United ducha Monachium, nie było nawet ducha Aston Villi… wiem, przeciwnik innej klasy, ale mecz wygrywa się, lub też przegrywa także w głowach.

    • Zgadzam się odnośnie tego, że w MU nie było ducha walki i że stać ich na więcej. Skąd jednak to przeświadczenie, że Barca długo utrzymywała się przy piłce?! To chyba ich najgorszy wynik w tym sezonie: 51%. Może lepiej by było dla nas, gdyby Barca miała piłkę przez 70% czasu, bo wtedy obrona byłaby bardziej skoncentrowana i wszyscy brdziej nastawieni na kontrę.
      A tak – nieraz wyglądało, że w akcji naszych bierze udział góra dwóch zadowników.

  4. Cris007 pisze:

    ja gdy Man utd przegrał płakałem jak małe dziecko..;/

  5. trix pisze:

    mi po ostatnim gwizdku wypadł kubek z rąk wszytsko się ztukło, rozlało, a ja nie mogłam nie ukryć smutku i wzruszenia ( oo, ile chusteczek zużyłam … )

  6. footballfanatic pisze:

    Przed meczem uwazaliscie Barcelone za bande patałachów, ktora niezasluzenie odpadła z Chelsea (choc moim zdaniem awansowała ta druzyna ktora chciała grac w pilke i chciala awansowac, i prosze mi nie przypominac o tych 12 karnych dla chelsea, bo nalezal sie jeden – za reke pique. barcelonie takze sie nalezal, w pierwszym meczu – ale o tym nikt nie chce pamietac). Pisaliscie ze rozjedziecie ich jak dzieci, wkrecicie obrone w ziemie, ronaldo bedzie robil co chciał itd. A teraz wielka Barcelona? Przegrany final marzeń? Wygrala wirtuozeria? Przeciez ta wirtuozeria miala byc dobra tylko na lelakow z LaLigi. Najpierw jakis „mysliciel” wspial sie na wyzyny swojej intelektualnosci dodajac ten oto wpis: http://redlog.pl/2009/05/07/obronimy-i-tylko-chelsea-tylko-chelsea-zal/

    Śmiac mi sie chciało z tego tekstu ale jednoczesnie plakac. I teraz zapewne ten sam czlowiek pisze o wielkiej Barcelonie i o niezwycieżonej wirtuozerii. Śmieszne to jest a zarazem żałosne.

    • Luki pisze:

      I teraz zapewne ten sam czlowiek pisze o wielkiej Barcelonie i o niezwycieżonej wirtuozerii.

      Spójrz na autorów obu tekstów. Łukasz Szoszkiewicz nie jest Wiktorem Marczykiem, więc trafiłeś kulą w płot;]

      Ja Barcelony za bandę patałachów nie uważałem, w żadnym wypadku. Katalończycy mają w swoim składzie wielkich zawodników jak np. Xavi czy Iniesta, są świetnym zespołem, co pokazali na przestrzeni całego sezonu (wyłączając nawet LM). Jednak mając na względzie „rezerwową” defensywę, spodziewałem się, że United zwyciężą. Przez pierwsze 10 minut Barca rzeczywiście nie istniała, nawet widziałem statystykę strzałów 0-5 dla MU. I wtedy nadeszła 10. minuta i brama znikąd, pierwsza akcja Blaugrany i gol. Diabły się załamały, co nie powinno im się zdarzyć. I tak od tej feralnej 10. minuty Barca kontrolowała resztę spotkania. Byliście zespołem lepszym, nie ulega wątpliwości. Gratulacje, ale ten komentarz mogłeś sobie podarować;] Albo przynajmniej spojrzeć na autora tekstu, a nie od razu naskakiwać.

      • footballfanatic pisze:

        Fakt, nie spojrzałem na autorów. Teraz chciałbym poznac zdanie tego który napisał zamieszczony przeze mnie tekst. Barcelona podeszła do tego spotkania bardzo nerwowo, jak do kazdego waznego meczu i widac to bylo własnie w tych pierwszych 10 minutach. Sporo nerwowych zagran, wybicia na slepo (co Barcelonia zdaza sie niezwykle rzadko), dali sie zepchnąc do obrony. Zawodnicy Barcy juz tak maja – strasznie nerwowo podchodzą do spotkan, emocje biorą góre. Ale na szczescie szybko sie pozbierali, gol Samuela bardzo im pomogł. Pilkarze zobaczyli ze nie taki ‘Diabeł’ straszny jak go malują :P i zaczęli grac po swojemu, tak jak lubią, spokojnie. I to bylo kluczem do sukcesu. Mysle ze gdyby pilkarze caly mecz tak trzesli portkami to ten gol Eto’o niewiele by im pomogl. ManU atakowałby dalej co zapewne skonczylo sie bramką dla diabłow :)

    • A.D. pisze:

      Pisaliscie ze rozjedziecie ich jak dzieci, wkrecicie obrone w ziemie, ronaldo bedzie robil co chciał itd.

      Ale oczywiście nie wskażesz kto tak pisał konkretnie. Argumentowanie bredni jest wszakże w złym guście.

    • fidain pisze:

      A ja tylko czekam aż w przyszłym sezonie „wielka” Barca się potknie. I wtedy będę się śmiał z takich jak Ty cwaniaczków, którzy zamiast siedzieć na stronach barcy i się cieszyć, korzystają z chwili i idą na nasze strony udowadniać swoje racje.

      Za przeproszeniem ale Wasze pierdolenie (bo już nie mam innych słów) o najlepszej drużynie wszech czasów, o bogach futbolu, o grze z innej planety itd. słychać w całym internecie mniej więcej od stycznia albo i dłużej. I Ty śmiesz zarzucać kibicom Manchesteru, że na swojej stronie piszą artykuł, w którym jest napisane, że rozjedziemy Barcę? Podczas gdy Wasze komentarze jaka to Barca nie jest supermegawyjebanawkosmos można przeczytać nie tylko na stronach fanowskich (nie czepiałbym się bo od tego one są) ale także na wszelkich serwisach poświęconych piłce nożnej i nawet na stronach przeciwników. I Ty śmiesz wchodzić tu i zarzucać nam, że napisaliśmy, że wygramy z Barcą?

      Hipokryzję na niewyobrażalnym poziomie uprawiasz kolego. Z niecierpliwością czekam na potknięcie „bogów futbolu”

      PS. Przepraszam za wulgaryzmy ale już nie mam innych słów do ludzi takich jak ten pan.

  7. footballfanatic pisze:

    A.D. wskazałem kto tak napisał. Nie chodzi mi o to co piszecie w komentarzach, bo wnich kazdy moze pisac co chce, tylko o ten konkretny tekst ktory podałem w pierwszym komentarzu. Nie rozumiem dlaczego wyzywasz mnie od cwaniaczkow Fidain, gdyż nigdzie nie napisałem jaka to Barca jest wielka i niedościgniona, nawet tak nie pomyslałem :). Znajdz mi na stronie poswieconej Barcelonie podobny artykul, w którym ktos pisze ze rozniesiemny ManU w drobny mak. Wrecz przeciwnie, zapewniam Cie ze wypowiadam sie na forach poswieconych Barcelonie czesto i zawsze pisałem, że cholernie sie boje ManU i przed meczem nigdy nie smialbym napisac ze jestem pewny jakiejkolwiek wygranej a co dopiero pogromu. Częsciej pisałem pesymistycznie dawałem ManU 55% szans na triumf, miedzy innymi przez zawieszenia i kontuzje pilkarzy Barcy. I wiekszosc osob owych stron wypowiadały sie w podobnym tonie. Wiec Fidain mozesz czekac na potkniecia Barcelony, one na pewno nadejdą i co wtedy zrobisz, bedziesz sie smiac gdy na przyklad przegramy z Realem? Prosze bardzo, bedzie to swiadczyc wylacznie o Tobie.

    I nie chodzi mi ze napisaliscie ze wygracie z Barca tylko o to w jaki sposob to napisaliscie. I ten przytaczany przeze mnie artykul wywołał we mnie tyle bulwersacji, ze musiałem napisac co o tym mysle, choc zwykle tego nie robie, nie wypowiadam sie na stronach klubów innych niz Barca. Tak wiec wyzywanie mnie od hipokrytów jest troche nietrafione.

    • A.D. pisze:

      Wiec Fidain mozesz czekac na potkniecia Barcelony, one na pewno nadejdą i co wtedy zrobisz, bedziesz sie smiac gdy na przyklad przegramy z Realem? Prosze bardzo, bedzie to swiadczyc wylacznie o Tobie.

      A Ciebie co, immunitet broni jakiś ?

      A co do hipokryzji i przechwałek – proponuję zamknąć pyski. Po jednej i drugiej stronie tak samo ludzie się podniecali i jarali tym, że jeden rozniesie drugiego. Gdyby finał United wygrał 0:2 to sytuacja byłaby identyczna, tylko w drugą stronę.

      Po raz kolejny powtarzam – kibice są od wierzenia w zespół, trenerzy od realnego patrzenia na sytuację.

    • fidain pisze:

      Nie chce mi się teraz przeszukiwać dziesiątek stron o Barcy żeby Ci pokazać jakiś artykuł. Problem polega na tym, że nie znam żadnego blogu o Barcy (blog służy do wyrażania subiektywnych odczuć) a głównie serwisy informacyjne, które jak sama nazwa wskazuje służą do przekazywania (teoretycznie obiektywnych ;) ) informacji. Wiec ciężko tam znaleźć opinię kibica w formie artykułu.

      Moje zdanie opierałem raczej na wypowiedziach kibiców Barcy na przeróżnych forach, czy blogach związanych z piłką nożną. Jeżeli Ty tego nie zauważyłeś to dziwne bo ja odniosłem wrażenie, że 80% kibiców Barcy byłoby zdziwione gdyby Barca wygrała niżej niż 6-0 bo przecież United „to jakiś lamerski klub z Anglii, który fartem wygrywa w lidze po 1-0 i jak nie zastosuje antyfutbolu (hehehe!) jak Chelsea to rozniesiemy ich”.

      To, że Ty tak nie twierdziłeś to chwała Ci za to ale niczego to nie zmienia. Ja też znam wielu kibiców United, którzy podchodzili do rywala z wielkim respektem (fakt, ja do nich nie należałem – przyznaje) ale Ty uogólniłeś swoje zdanie na wszystkich czytelników tego bloga więc ja też pozwoliłem sobie zastosować uogólnienie.

      PS. Może mnie trochę poniosło w tamtej wypowiedzi za co przepraszam ale Ciebie też chyba trochę poniosło na początku więc jesteśmy kwita ;)

  8. footballfanatic pisze:

    AD nie nie broni mnie zaden immunitet. Po prostu nie ma dla mnie znaczenia ze jakas druzyna przegrała raz czy dwa. Myslisz ze śmiałem sie z ManU ze dostala 4:1 od L’poolu? Nigdy nie powiedziałbym, że was rozniesiemy bo Liverpoolowi sie udało. Nie mialo to dla mnie zadnego znaczenia. Tak samo dla Was nie powinny miec znaczenia pojedyncze porazki Barcy w kontekscie zarówno naszych bezposrednich spotkan jak i w ocenie wielkosci badz ogolnej formy zespolu. Dlatego dziwią mnie teksty typu „Bede sie smial z potkniec Barcelony”.

    Fidain mysle ze wszystko sobie wyjasnilismy :)) EOT

    • A.D. pisze:

      Dlatego dziwią mnie teksty typu “Bede sie smial z potkniec Barcelony”.

      Skoro każde potknięcie United to klęska na skale światową, pokazująca jak ten lamerski klubik nie potrafi grać w piłkę, to w sumie… why not ?

    • fidain pisze:

      To „będę się śmiał z potknięć Barcelony” wynikało właśnie z frustracji. Trochę spowodowanej wczorajszym wynikiem a trochę bombardowaniem mnie od kilku miesięcy informacjami o tym jaka to Barca jest boska i niezwyciężona. Powiększonymi po wczorajszym meczu o to jaki to Manchester jest słaby i w ogóle „żal co to ma być za drużyna?”.

      Generalnie raczej staram się podchodzić do rywalizacji kulturalnie i nie praktykuję takich rzeczy. Natomiast jak powiedział A.D. – przy takim nastawieniu kibiców Barcy… why not?

      Ale luz, teraz 2 miesiące przerwy więc pewnie mi przejdzie. No chyba, że kibice Barcy we Wrześniu zaczną od nowa.

      Niech będzie, że EOT chociaż ja lubię dyskutować :P

  9. A.D. pisze:

    PS i prosiłbym o nieobrażanie klubu Manchester United.

  10. footballfanatic pisze:

    „Skoro każde potknięcie United to klęska na skale światową, pokazująca jak ten lamerski klubik nie potrafi grać w piłkę, to w sumie… why not ?” A.D.

    A gdzie ja cos takiego powiedziałem?? Byc moze porazki ManU są sensacyjnie opisywane przez strony lub przez kibiców, ale co w tym dziwnego? Manchester United to wielki klub nastawiony na zwyciestwa, nie ma takiego meczu w którym nie bylby stawiany w roli faworyta, tak wiec kazda porazka jest sensacją i zawsze bedzie szeroko opisywana. Tak samo jest z Barceloną. Tak samo jest rowniez z Realem czy Interem. Tak bylo, jest i bedzie, i nie widze w tym nic dziwnego. Trzeba przywyknąć i juz.

    Aha i nigdy nie uzyłem w kierunku Manchesteru sformulowania ‘lamerski klubik’ i szczerze mowiac nie spotkałem sie z takim stwierdzeniem na zadnej stronie Barcelony, pisanego na powaznie. Byc moze dlatego ze mam juz pewne doswiadczenie w internetowych stronach i wchodze tylko na te ktore – według mnie – trzymaja pewien poziom, zarowno w niewsach jak i w komentarzach.

    fidain rozumiem Twoja frustracje (pewnie jest podobna ktorej ja doswiadczylem czytajac ten ‘slynny’ wpis od ktorego dyskusja sie zaczela :P), pewnie ja równiez czulbym sie podobnie, na szczescie mnie to omineło :). I naprawde wyrażam ubolewanie, że musiałes doswiadczac tych niemilych, chamskich i cwaniacznych wypowiedzi ‘kibiców’ Barcelony. Chciałbym przeprosic za to zarówno Ciebie jak i wszystkich innych kibiców (nie ‘kibicow’) Diabłów. Chociaz ja sie w sieci nie spotkalem z wieloma takimi wypowiedziami ‘kibiców’, byc moze ze -jak juz wspomnialem wczesniej- staram sie rozsądnie wybierac strony i fora kierujac sie poziomem jak jest na nich utrzymany :P

    Jezeli mam odpowiedziec na pytanie Why not? Because…slabo u mnie z angielskim wiec sobie daruje :)… Ponieważ uważam ze jestescie inteligentniejsi od tych viscadzieci i nie bedziecie znizac sie do ich poziomu. Nie warto.

  11. Maniak pisze:

    Dobrze, Łukaszu, że przypomniałeś kibicom o tym, jak udane są dla nas ostatnie 2-3 sezony. Jasne, porażka w takim meczu boli, zwłaszcza gdy była szansa dokonać czegoś historycznego. Teraz pewnie kibice będą chodzić zgnębieni przez parę dni. Ale powinniśmy też po pewnym czasie spojrzeć na to z szerszej perspektywy i zobaczyć, że United zrobili bardzo dużo – trudno wymagać od kogokolwiek więcej.

    Poza tym, wydaje mi się, że właśnie ta finałowa porażka może być dla Fergusona impulsem na kolejny sezon. Boss będzie chciał się odegrać całemu światu za tę porażkę, znając jego ambicję :) Więc kto wie, co czeka nas w kolejnym sezonie. Gdyby United wygrało LM dwa lata z rzędu, szansa na kolejny finał oceniałbym jako iluzoryczne, ale teraz, wobec tej porażki… Będzie o co walczyć :)

  12. A.D. pisze:

    footballfanatic

    Nie mam nic do powiedzenia, tylko prosiłbym o nieużywanie sformułowania *ManU*. Strasznie to w oczy kuje. Z góry dziękuję.

  13. footballfanatic pisze:

    A.D. z racji ze niezbyt czesto udzielam sie na stronach Manchesteru, nie jestem obyty w uzywaniu roznego rodzaju zamiennikow nazwy Waszego klubu :) Wiec prosze o wybaczenie. Rozumiem ze ‘ManU’ nie jest zbyt poprawną i akceptowaną formą zdrobnienia nazwy Manchster United? Używam także skrótu MU, United, badz Diably. Czy te formy takze są niepoprawne? Prosze wiec, moglbys mi podac wersje,ktorych moge spokojnie uzywac na publicznych forach i beda one poprawne zarowno jezykowo jak i merytoryczne? Z góry dziekuje i jeszcze raz przepraszam za moje „ułomstwo”. Pozdrawiam

    • Queiroz pisze:

      Jedynie forma ManU jest obraźliwa, jest gdzies na blogu, poszukaj bo nie chce mi sie pisac. Reszta dopuszczalna. Zastosujmy może zasade, że grzech jest grzechem tylko wtedy gdy jest świadomy. Teraz już jesteś, więc idz i nie grzesz więcej. Amen

    • A.D. pisze:

      Nie musisz przepraszać, nie jesteś kibicem United. Co prawda, gdybyś o tym wiedział, byłoby mi miło, ale co tam.

      W skrócie „ManU” brzmi w inglisz langłidż jak „Manure”, ponadto jest to ściśle powiązane z tragedią w Monachium. Notka jest na blogu, jak poszukasz to znajdziesz, nie chce mi się za bardzo rozpisywać.

    • fidain pisze:

      http://media.redlog.pl/files/images/thetruth.jpg

      Ale ja nie oczekuje osobiście od ludzi nie będących kibicami United żeby za nic nie używali tej formy. Oczywiście jest to miłe ale tylu „kibiców” ma z tym problemy, że innym można wybaczyć ;)

  14. footballfanatic pisze:

    Poszperalem, pogooglowałem, znalazłem… i jest mi wstyd, że uzywałem tej formy. Przepraszam. I uwazam ze musze przepraszac bo pomimo ze nie jestem kibicem United to nie mam zadnego prawa obrazac Wszego klubu.

    Fidain ale raczej kibice United nie uzywaja tej formy wogole, nieprawdaż? :) Takze powinniscie nawracac tyle nieswiadomych dusz ile sie da :)

    • fidain pisze:

      Kibice nie, „kibice” tak :P

      Chociaż, szczerze mówiąc kilka lat temu wielu kibicom w Polsce zdarzało się tak mówić (sam niechętnie się do tego przyznaje :/ ). Wydaje mi się, że właśnie Redlog rozpropagował tą wiedzę.

      Ja tam nie mam zamiaru nikogo zabijać za nieświadome użycie tej formy właśnie z tego powodu, że wiem jak było kiedyś i sam tak mówiłem póki mi ktoś nie uświadomił. Ważne jest tylko, żeby po naprostowaniu pamiętać o tym.

      • A.D. pisze:

        Ja tam nigdy tej formy nie używałem, nawet jak nie wiedziałem, że jest obraźliwa. Jakoś nie pasowała mi, więc się przestawiać nie musiałem. Zwykle używam „United” lub „MUFC”, bo jest najprościej.
        Zresztą myślę, iż wcale tak nie jest, że mało kto o tym wie spoza grona kibiców (nie „kibiców”) United. Jakoś zauważyłem, że w szyderczych tekstach, lub krytykujących Manchester sformułowanie „ManU” pada o wiele, wiele częściej, niż w tekstach ludzi nieświadomych acz przychylnie piszących o tym klubie.

        Nie wiem, może popadam w paranoje jakieś, ale to tak tylko chciałem napisać, że zaobserwowałem.

      • fidain pisze:

        No teraz to dość sporo osób o tym wie ale ja piszę jak było kiedyś :P

        Ja nigdy nie lubiłem formy MU i do dzisiaj tak nie piszę :P

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..