Barcelona podbiła Europę

Barcelona podbiła Europę
Finał marzeń za nami. A w każdym razie za nami to, co określano przed meczem finałem marzeń. Czy rzeczywiście byliśmy świadkami niesamowitego widowiska, w którym dwaj najlepsi aktorzy zmagali się, by wyłonić zwycięzcę? Odpowiedź chyba znamy wszyscy.

Road to Rome, Finał Marzeń. Takie określenia najczęściej były używane po meczach półfinałowych Ligi Mistrzów, w których FC Barcelona i Manchester United okazały się drużynami lepszymi i awansowały do finału. Jakaż wtedy radość towarzyszyła nam – kibicom, rozkochanym w pięknym futbolu. W fantazyjnej, spontanicznej i do bólu nieprzewidywalnej grze Blaugrany, oraz w taktycznej, zbalansowanej, ale grającej z niebotycznym polotem drużynie Czerwonych Diabłów. Na ten finał niektórzy z nas czekali całe życie. Oto bowiem naprzeciw siebie stają dwa najlepsze kluby kontynentu. Mistrzowie dwóch najlepszych lig europejskich.

Uprzedzam, artykuł ten pisany pod wpływem ogromnych emocji, nie będzie tekstem bałwochwalczym. Mimo wspierania Manchesteru United w najtrudniejszych nawet momentach, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Barcelona na to zwycięstwo zasłużyła. Ale po kolei.

Mecz rozpoczął się dla Manchesteru znakomicie. Częste ataki, dobre sytuacje i groźne strzały. Cristiano Ronaldo chyba za cel swój powziął zdobyć najpiękniejszą bramkę całej edycji Ligi Mistrzów, uderzając z sytuacji wręcz nieprawdopodobnych. Ale piłka nie słuchała, fruwała tam, gdzie albo ustawiony był Victor Valdes, albo z dala od jego bramki. W 9 minucie spotkania ukazała nam się nawet statystyka strzałów. Pięć do zera dla Manchesteru. Duma rozpierała piersi kibiców United, zadziwienie odrętwiało ciała Katalończyków, lecz oto nadszedł najbardziej chyba kluczowy moment tego spotkania. Samuel Eto’o, niedostatecznie upilnowany przez defensorów United, zdołał umieścić futbolówkę między słupkiem, a zdziwionym golkiperem Diabłów, po czym wpadł w ramiona kolegów z drużyny, przy akompaniamencie dziesiątek tysięcy fanów.

Jakiż to był cios dla Manchesteru, który do końca pierwszej części spotkania nie był w stanie choć raz efektywnie wkroczyć na połowę rywala i zastraszyć Victora Valdesa. Manchester stanął. W szoku i niedowierzaniu pozwolił rywalowi na kolejne akcje, na wymianę ogromnej liczby podań, na strzały i magię, która towarzyszyła Messiemu od początku tego meczu. Manchester United stał się bezradny.

Początek drugiej części spotkania wskazywał na heroiczny bój Czerwonych Diabłów o remis. W miejsce Andersona wszedł niechciany w Manchesterze Carlos Tevez. Niestety, zryw mistrzów Anglii trwał zaledwie kilka minut, bowiem zwyciężyła pasja Barcelony, kontrola niemal całego boiska. Manchester bezradny przyglądał się jedynie wymianie podań, kolejnym dośrodkowaniom, nieustępliwej walce o każdą piłkę. Tak chwalona do tej pory defensywa United z pokorą winna śledzić zgranie i komunikację obrony Blaugrany, dowodzonej przez Puyola, wykonującego ogromną pracę wszędzie gdzie tylko się znalazł.

Wreszcie, w 70 minucie Barcelona dopięła swego. Dobiła rzucającego się w konwulsjach rywala ciosem ostatecznym – Leo Messim, który od samego początku rwał swój zespół do ataku, by wreszcie na 20 minut przed końcem utonąć w objęciach kolegów z zespołu. w 93 minucie meczu zakończyło się cierpienie mistrzów Anglii. Zakończyła się męczarnia, bezcelowe bieganie, niedokładne podania i kompletny brak pomysłu na rozpracowanie obrony rywala.

FC Barcelona zdobyła Ligę Mistrzów. FC Barcelona udowodniła swoją wartość, reklamowaną przez cały sezon przez wszystkie media hiszpańskie. Grała z polotem, fantazją, długo utrzymywała się przy piłce nie pozwalając rywalowi na rozwinięcie skrzydeł.

A Manchester? Od 10 minuty był w cieniu. Nie radził sobie choćby w połowie tak dobrze, jak wyeliminowana 3 tygodnie temu Chelsea, grając niepewnie w obronie, a w ofensywnie nie istniejąc. Mistrzowie Anglii dali sobie narzucić tempo rywala, tym samym nie zasłużyli na wygraną. Bo tej nocy Barcelona była po prostu lepsza.

Galeria pomeczowa


Oceń ten wpis:
SłabyTaki sobieŚredniDobryBardzo dobry (9 głosów, średnia: 4,44 na 5)
Loading ... Loading ...



Be social
Wykop Gwar Dodaj do zakładek CafeNews



44 komentarzy do “Barcelona podbiła Europę”

  1. krzychu81 pisze:

    Pozwolę sobie zacytować wybrane komentarze z tego blogu znalezione pod różnymi tekstami z ostanich paru tygodni:

    ibet pisze:
    27 maja 2009 o godz. 11:54
    Tytuł “Jak zwyciężyć niezwyciężonego.” bardziej nadaje się na artykuł na stronie Barcy dotyczący MU niż na odwrót.

    Pawlik pisze:
    27 maja 2009 o godz. 13:10
    Barca to “Brazylia klubów”… Joga Bonito, Brasiliana, Lays’y, Pepsi i inne gówna. Powinni dostać nauczkę tak jak Brazylia od Zidane’a i kolegów w 2006 r. Koniec, kropka. ;DD

    zdun pisze:
    20 maja 2009 o godz. 14:51
    Barcelono nadchodzimy!!

    Luciano pisze:
    20 maja 2009 o godz. 19:52
    szacunek to mamy ale i tak wygramy

    AFC pisze:
    7 maja 2009 o godz. 9:02
    Tak bardzo bym chciał, aby finał Champions League był już dziś, choćby i za godzinę! Po prostu nie mogę się doczekać widoku “półbogów” z Katalonii na kolanach. Podobnie jak Autor, jestem zdania, że Manchester United jest w stanie pokonać Barcelonę w każdej chwili – myślę, że podobnie myślą zawodnicy Red Devils – ale przyjdzie nam trochę nią poczekać. (…) Wykrzyczę za to to w co z całych sił wierzę: “MANCHESTER UNITED WYGRA W FINALE!”

    Kinia pisze:
    7 maja 2009 o godz. 12:39
    Moim zdaniem mecz rozstrzygnie się w regulaminowym czasie gry i podejrzewam, że skończy się pewnym (od 2 bramek różnicy w górę) zwycięstwem United.

    fidain pisze:
    7 maja 2009 o godz. 14:19
    (…) ciesze, że zagramy z Barcą bo moim zdaniem ta nie postawi Manchesterowi zbyt ciężkich warunków – szczególnie z tak przetrzebioną obroną.

    Buhahahahahahaha!

    Panie i panowie, albo jesteście tak zaślepieni „wielkością” swojego klubu, albo w ogóle nie znacie się na futbolu! Mam nadzieję, że wczorajszy mecz nauczy(ł) was POKORY. Wasz MU w pjedynku z osłabioną Barceloną istniał na boisku tylko pierwszych 10 minut!

    • Tom pisze:

      daruj sobie krzysiu81, tak bardzo bolało cię wcześniej co pisały dzieciaki z twojego rocznika albo młodsze?

    • ibet pisze:

      Czuję się wywołany do tablicy, więc odpowiadam.
      MU nie przegrali 25 kolejnych meczów w LM, więc byli do tego finału niezwyciężeni i to co pisałem było na tamtą chwilę sensowne. Teraz po meczu masz prawo czuć wyższość. Przed meczem wszelkie fora były zalewane snami, bajkami bądź innymi wynikami z gier komputerowych rodem, dotyczących wczorajszego finału. Też mogę zacytować inne forum: 6-0 dla Barcy, 3-0 Iniesta 36′ Messi 54′ Eto’o 83′, MU postawi autobus w bramce itp. itd. Skąd oni byli tacy pewni? Większość z nich pewnie miała przez pierwsze 10 minut miała pełne gacie. Szkoda, że tylko przez 10 minut, bo fani FCB też pokorą nie grzeszą. Kibice MU moim zdaniem byli ostrożniejsi, chociaż nadęte bufony też się zdarzały.

      Szkoda, że cytujesz tylko jedno zdanie z mojej wypowiedzi, które najbardziej Ci pasuje, bo w tamtej wypowiedzi uzasadniłem swoje zdanie.

    • AFC pisze:

      Wiesz, przymierzałem się do podjęcia z Tobą polemiki, ale widząc tak rzeczowy i dojrzały argument jak „Buhahahahahahaha!” w Twoim wykonaniu jakoś mi się odechciało polemiki.
      Jak pisze „ibet” – wyciąłeś opinie wielu osób z kontekstu tak, by wpisywały się w Twoją teorię, a później „Buhahahahahahaha!” – brawo!

    • fidain pisze:

      Och tak! Powinniśmy paść na kolana przed wielka boską Barcą już przed meczem. W ogóle nasi piłkarze nie powinni wychodzić na murawę i powiedzieć UEFIe, że odstępują od meczu bo boją się kompromitacji, tak?

      I kto tu jest zaślepiony?

      Uciekaj już na blaugrana.pl cieszyć się ze zwycięstwa. Za rok jak LM wygra (oby) United to pewnie będziesz z nich się śmiał a z nami świętował. Podziękujemy

    • A.D. pisze:

      Zadam Ci pytanie na które oczekuję szczerej odpowiedzi.
      Jesteś idiotą czy spożyłeś sporą ilość środków odurzających przed napisaniem tego komentarza?

      Kocham taki tok myślenia:

      Jesteście zerem, nauczcie się pokory, mój klub by sobie z Wami raz dwa poradził. NAUCZCIE SIĘ POKORY!

      Poza tym najlepiej po meczu krytykować wszystkich, którzy wierzyli w swój zespół. To też jest świetne. Jak następnym razem będziesz totka puszczał i trafią się inne liczby to tak samo będę Ci mówił „buahahahahaha nie przewidziałeś tego, jesteś idiotą, pokory!!!111jedenjedeneleven”.

      Pytanie brzmi – dlaczego krytykujesz wiare w zespół ?

      Tak, chyba jednak jesteś idiotą.

  2. Tom pisze:

    kolega chyba oglądał inny mecz?
    zdecydowanie co innego byś napisał gdyby Ronaldo, Giggs, Berbatow wykorzystali sytuacje. Jedna bramka odmieniła by United. Barcelona miała po prosty więcej szczęścia.

    • Majlosz pisze:

      Raz na jakiś czas trzeba przyznać, że przeciwnik był po prostu lepszy. 10 minut Manchesteru to za mało, by wygrac z tak grającą Barcą. Najwyraźniej oglądaliśmy inny mecz.

    • Ola pisze:

      Barcelona miała szczęście, bo udało jej się wykorzystać swoje sytuacje? Ciekawa jestem, czy gdyby wspomniani przez Ciebie Ronaldo, Giggs i Berba zamienili swoje okazje na bramki, to też mówiłbyś o farcie drużyny, a nie o wielkich umiejętnościach piłkarzy. A może miała szczęście dlatego, że dzisiejszego wieczora okazaliście się nieskuteczni? To tak, jakby powiedzieć, że fart Barcy polegał na tym, że w tym meczu byliście od nich gorsi (i niech się cieszą, buraki, że nie zagraliście na 100% możliwości, bo jakbyście zagrali, o, to dopiero by zobaczyli!). W ten sposób można usprawiedliwiać każdą porażkę, tylko po co? Ma to mniej więcej taką samą wartość merytoryczną jak teksty Beniteza o tym, że United wcale nie było najlepszą drużyną w Anglii, po prostu zdobyli najwięcej punktów…:)

  3. NiLok pisze:

    krzychu: jak dla mnie Barcelona nie pokazała żadnej wybitnej wielkości. po prostu świetnie się utrzymywała przy piłce, mądrze rozgrywała i była skuteczniejsza od przeciwnika, a do tego miała dość ułatwione zadanie, bo już w 10. minucie Vidić do spółki z van der Sarem wręczył mistrzom Hiszpanii wymarzony prezent. śmiem twierdzić, że mecz potoczyłby się inaczej, gdyby nie ta sytuacja, ale jak już jest po, to nie ma co gdybać. Barcelona była do ogrania, tylko Manchester United dał dzisiaj dupy. akurat dzisiaj, kiedy najbardziej potrzebny był występ taki, jak choćby z półfinału.

    teraz z kolei to kibice Barcelony będą mówić o niej nie wiadomo jakie rzeczy i to na stronach o „Dumie Katalonii” będzie można znaleźć podobne, do tych powyższych, komentarze. normalka.

  4. majzer pisze:

    po częsci zgadzam się z Tomem, Manchester miał pecha w tym finale, ale też nie widać było tej agresji, zaangażowania ze strony Czerwonych Diabłow, szczerze mówiąc z całej drużyny najlepsi byli Ronaldo i O’shea, reszta grała na kompromitująco niskim poziomie, zero akcji,kombinacji, tylko dalekie wykopy,które zresztą nie zawsze dochodziły. Gdyby nie Ronaldo, i przypadkowe interwencje VdS byłby dziś pogrom, ale z drugiej strony gdyby Manchester wykorzystał swoje szanse też nie byłby bez szans na ostateczne zwycięstwo.

  5. Kinia pisze:

    Krzychu81 prosze o sprostowanie: to, co wkleiłeś jako moja odpowiedź było wyrwanym z kontekstu cytatem, który napisała inna osoba a ja z tym polemizowałam, przestrzegając fanów MU przed zbytnią pewnością siebie…
    Naprawde nie rozumiem, dlaczego tak trudno przechodzi przez gardło kibicom „Czerwonych Diabłów” zdanie: Barca była dzis po prostu lepsza, wygrała zasłużenie…Skoro swą grą nie potrafiłą Was dziś przekonać, że jednak jest wartościową drużyną, to nie wiem, co musiałaby jeszcze zrobić, by to udowodnić…

  6. FC Barcelona pokonała w finale Ligi Mistrzów 2008/09 Manchester United 2:0 i po raz 3 w historii sięgnęła po najcenniejsze europejskie trofeum. Bramki dla zwycięzców strzelili Samuel Eto’o i Lionel Messi.

    Ciężko jest pisać o jednej z największych porażek w historii swego ulubionego klubu, kilkanaście minut po meczu. To boli, co oczywiste. Po licznych zapowiedziach, rozdmuchanych nadziejach że znowu może się udać, wygrać kolejne trofeum na przestrzeni kilkunastu miesięcy.

    Dzisiejsza porażka to zimny prysznic na głowy piłkarzy, trenera i przede wszystkim kibiców Manchesteru na zakończenie sezonu. Wyjściowy skład był tak naprawdę najlepszy na jaki stać w tej chwili MU. Nie zdziwiłem się, że zagramy systemem 4-5-1 (4-3-3) z Ronaldo na szpicy, Roo na skrzydle i trzema środkowymi pomocnikami. (Giggs-Carrick-Anderson) Innego, lepszego sposobu na Barce raczej by nie było.

    Co zawiodło ? Po obejrzeniu meczu na żywo, tylko raz i na dodatek w emocjach ciężko jest dokładnie ocenić grę, przynajmniej mi. Na tę chwilę zdanie moje jest takie, że – oprócz Ronaldo – graczy MU chyba zjadła presja. (miliony widzów i ranga spotkania) Istotna była także bramka Samuela Eto’o która wyraźnie podcięła skrzydła „Diabłom”. I oczywiście potem wspaniała gra Barcelony.

    Najważniejszym było zneutralizowanie środka pola Katalończyków, co się jednak nieudało. Słaby występ zarówno niewidocznego Giggsa, speszonego Andersona i dość niepewnego Carricka. Lecz również te same przymiotniki można użyć do opisu gry większości graczy MU. Jedynie Cristiano Ronaldo tak naprawdę próbował coś zrobić, ale w pojedynkę było mu ciężko. Osobiście więcej spodziewałem się po Rooney’u od którego oczekiwałem większego zaangażowania i ochoty do gry.

    Przypomnę jeszcze raz, że powyższe przemyślenia są – jak w tytule – „na gorąco” i mogą się zmienić, po obejrzeniu przeze mnie na spokojnie powtórki.

    Powiedzenie „niema tego złego co by na dobre nie wyszło” i w tym przypadku ma swoje zastosowanie. Po pierwsze, sukcesy w ostatnich latach: dominacja na angielskich boiskach i dobra gra w Europie, liczne „ohy i ahy” nad drużyną Fergusona spowodowały że wielu kibiców MU odleciało wysoko i daleko, do miejsca gdzie synonimem słowa „najlepszy” jest „Manchester”, „beznadziejności” „wszyscy rywale” itd. Mam wielką nadzieję że przynajmniej większość z nich dzisiejsza porażka sprowadzi na ziemię. Manchester United nie jest „wyjątkowo wyjątkowy”, a jego piłkarze nie są bogami. Manchester United to bardzo dobra drużyna, jedna z lepszych na świecie, z wieloma znakomitymi zawodnikami. Tak samo wspaniała jak inne drużyny, tak samo dobra. Mająca bardzo dobrych graczy – tak samo jak inne kluby.

    Marzy mi się żeby wchodząc na mufc.pl nie czytać już tylu zachwytów nad ekipą Sir Alexa Fergusona, a na redlogu żeby niebyło tak subiektywnych tekstów które – jak dla mnie – tylko obniżają poziom bloga.

    Jeśli jesteś kibicem MU, i po przeczytaniu powyższych słów też liczysz na poprawę, spróbuj najpierw rozliczyć samego siebie. Czy przypadkiem niezapędziłeś się ubustwiając swój ukochany klub, wychwalając piłkarzy pod niebiosa, a zarazem gardząc i niedoceniając klasy przeciwników? Czy naprawdę warto tak się afiszować ? Czy nie milej jest dostać gratulacje po sukcesie od rywala niż samemu się dowartościowywać ? Jeśli tak, to pamiętaj. Nie zawsze jest się na górze i w momencie kiedy to rywal triumfuje, jemu też miło byłoby usłyszeć od Ciebie gratulacje. Spróbuj docenić jego sukces i pogodzić się z własną porażką, nawet tą bardzo bolesną. Przegrywać też trzeba umieć.

    Na zakończenie, chciałbym pogratulować piłkarzom, trenerowi i kibicom Blaugrany dzisiejszego sukcesu po znakomitym meczu. To był ich wieczór, to był ich sezon. Tak jak rok 1999 i 2008 należał do MU, tak 2006 i 2009 do Katalończyków. Jeszcze raz gratulacje.

    PS. Przepraszam że post nie jest zbyt składny. Zapraszam do głosowania w sondzie po prawej stronie.

    Więcej na moim blogu. ( http://wrog.redlog.pl )

  7. GyMan pisze:

    Barca była lepsza, zasłużyła i… zdobyła The Treble. Są teraz na szczycie… Jednak to co powiedział Krzychu zmusza mnie do stwierdzenia, że oba kluby są wielkie, tylko United The Treble zdobyło… 10 lat temu.

  8. Jasix pisze:

    Więc jednak Barcelona, a nie Manchester jest nowym mistrzem Europy. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego zupełnie, a już z pewnością nie tego, że będę świadkiem takiej deklasacji Mistrza Anglii. Bo tu można mówić o prawdziwej deklasacji. Pisząc zapowiedź meczu wspomniałem, że mam już upatrzonego faworyta teraz mogę zdradzić kto nim był – był nim Manchester United. Dawałem mu jakieś 55%-60% szans na ostateczny triumf. Zacytuję jeszcze siebie:

    „Zapowiedź tego najważniejszego dla fanów Manchesteru i Barcelony spotkania sezonu chciałbym zakończyć jednym zdaniem: niech wygra lepszy. Tym razem naprawdę. Życzę sobie abyśmy wreszcie otrzymali finał, po którym nikt nie będzie się zastanawiał czemu to właśnie „oni”, a nie „my” mogliśmy ostatecznie wznieść w górę błyszczący, ważący dokładnie 8 kilogramów, srebrny puchar – marzenie każdego klubu piłkarskiego, piłkarza i kibica w Europie”

    W tym względzie zostałem w pełni zaspokojony. Choć po półfinale nigdy bym czegoś takiego nie stwierdził to po finale mogę szczerze przyznać: Barcelonie ten puchar się należał. Koniec. Kropka.

  9. zbigniew19 pisze:

    Barcelona zagrała wczoraj lepszy mecz i puchar zasłużenie trafił w ich ręce. Nasi nie zagrali na miarę swoich możliwości, byli w cieniu, zawiodła najsilniejsza formacja – obrona, pomoc była prawie niewidoczna, a samym Ronaldo meczu się nie wygra. Chłopakom starczyło pary na 10 minut, a to zdecydowanie za mało na takiego przeciwnika. Przegraliśmy, ale sezon mimo tej porażki i tak był dla nas bardzo udany. Zrobiliśmy w tym czasie bardzo wiele, nie wymiękliśmy jak poprzedni zdobywcy LM, zabrakło tylko kropki nad i. Za przełamanie tych wszystkich barier statystycznych Diabły zasłużyły na szacunek nie mniejszy niż Barcelona.

  10. AFC pisze:

    Cóż ten Manchester United ostatnio ze mną robi?! Trudno mi to sprecyzować, bo nie jest to uczucie tak dojmujące jak to po przegranym przez ARSENAL finale Champions League w 2006 roku, ale najnormalniej w świecie jest mi przykro i żal mi Czerwonych Diabłów i Was, Drodzy Fani klubu z Old Trafford…

    Moim zdaniem we wczorajszym spotkaniu to bardziej Manchester przegrał niż Barcelona wygrała. Red Devils mieli przed meczem wszelkie argumenty i umiejętności ku temu, by wczorajsze starcie wygrać. Byłem głęboko przekonany o tym, że Man Utd spokojnie zwycięży Dumę Katalonii kontrolując sytuację na boisku od początku spotkania po ostatni gwizdek. Byłem pełen wiary w talent, wolę walki i „nawyk sukcesu” zarówno piłkarzy, jak i Sir Alexa… Wczorajsze spotkanie pokazało, że nawet najlepsza futbolowa machina może się zaciąć, może – jak to określił Autor – stanąć.

    Ja przyczyny takowego obrotu spraw upatruję po trosze w zbytniej pewności siebie Manchesteru United i ich trenera, a po trosze w utracie wiary po stracie bramki. Pewność siebie piłkarzy była aż nadto widoczna, gdy nie potrafili się oni przez 35 minut otrząsnąć po stracie bramki, za która winę – moim zdaniem – ponosi Vidic, który dał się ograć Eto’o jak junior. Piłkarze United wyglądali po stracie gola jakby byli źli, że ktoś strzelił im bramkę i zrobił im na złość, a przecież miało być lekko, łatwo i przyjemnie… Tym niemniej ja nadal wierzyłem, że Czerwone Diabły spokojnie złapią rytm i pokonają Barcelonę, którą – co będę zawsze podkreślał – piłkarsko byli w stanie pokonać. Tyle razy w tym sezonie piłkarze United pokazywali, za przeproszeniem, jaja i charakter, a wczoraj zupełnie się pogubili, a Barcelona grała spokojnie swoje i czekała bez specjalnego strachu, bo w ofensywie United wczoraj grał jedynie Cristiano Ronaldo, któremu wraz z upływem czasu puszczały nerwy, a wraz z nimi uciekała koncentracja…Gdzie był wczoraj Ryan Giggs i Wayne Rooney tego nie wiem – przeszli obok meczu… Moim zdaniem wczoraj najlepszym piłkarzem Man Utd był Park, który biegał i pracował za dwóch, ale nie wiem czemu został zmieniony…

    Kończę już ten wpis, bo czuję się jakbym kopał leżącego. Uwierzcie mi, jest mi naprawdę przykro, że wczoraj Czerwone Diabły nie sprostały wyzwaniu. Tym bardziej, że nie było to wyzwanie spod znaku tych niewykonalnych. Teraz czeka i Was, i wszystkich Fanów drużyn z Premiership rok zachwytów na FC Barceloną płynących zewsząd w ilościach hurtowych.

    Pozostaje czekać przyszłego sezonu, w którym tak wiele może się wydarzyć. Kolejnego sezonu piłkarskich emocji, sezonu, w którym to Anglia będzie gonić Hiszpanię, by ją zdetronizować i znowu osiągnąć szczyt. Ja wierzę, że na ten szczyt uda się wspiąć The Gunners, ale póki co pozostaje z pokorą przyjąć to co wczoraj stało się na Stadio Olimpico i to co się teraz w mediach rozpęta, bądź też…odciąć się od świata na jakiś miesiąc…

  11. fidain pisze:

    Dla wszystkich zawistników i innych, którzy lubią cieszyć się kiedy ktoś nie miał racji: Przyznaję Barca była wczoraj lepsza.

    Lepsza ale nie boska, nieziemska i jak ją tam jeszcze zwykli nazywać. Ponoć to my, kibice United nie mamy pokory wobec innych a co można powiedzieć o kibicach Blaugrany. Futbol nie z tej planety, boskość, nadzwyczajność itd. to były od miesięcy najczęściej używane przymiotniki na stronach barcy.

    Ale wracając do meczu. Barca nie zagrała bosko, zagrała po prostu dobrze. Manchester United zagrał za to poniżej wszelkich oczekiwań. Eto’o o którym mówiło się, że marnuje seryjnie okazje miał jedną i jedną wykorzystał chociaż wybitnie pomógł mu w tym VdS. Dzięki tej bramce United musiało się otworzyć a Barca mogła grać to co lubi. My mimo buńczucznych zapowiedzi na taką ofensywną grę przeciw Barcy gotowi nie byliśmy.

    Uważam, że to co najbardziej zawiodło w tym meczu to to co miało być naszą największą siłą – obrona. Dopełnieniem upokorzenia jakiego doznali nasi defensorzy była druga bramka. Piłkarz mierzący 169cm, nie umiejący za dobrze grać głową strzela obronie mającej średnio 20cm więcej (liczę środek defensywy) o której mówiło się, że to najlepiej grająca głową obrona na świecie.

    Imho zneutralizowanie drugiej linii Barcy zadziałało poprawnie do 10 minuty. Bramka była spowodowana indywidualnym błędem Vidića a nie złą postawą drugiej linii. Po bramce nie umieliśmy już połączyć gry w destrukcji z ofensywą – tu się zgodzę.

    Barca miała najlepszy sezon w historii drużyny, taki nasz 99 rok. Teraz zobaczymy czy poradzą sobie z presją najlepszej drużyny w Europie. W przyszłym sezonie zagrają w KMŚ w ZEA a takie podróże jak wiadomo podcięły skrzydła wielu drużynom. Ciekawy jestem czy uda im się powtórzyć niewątpliwy sukces United i obronić tytuł w kraju oraz awansować do finału LM za rok. Jeśli to zrobią to powoli będziemy mogli zaczynać mówić o boskiej Barcy. Ale status boskości imho zyska dopiero kiedy przez kilka sezonów nie spuści z tonu i wtedy nawet ja to niechętnie przyznam. To będzie też test dla Guardioli. Na razie Barca byłą samonapędzającą się maszynką, tak nie będzie zawsze. Zobaczymy czy będzie umiał poprowadzić drużynę kiedy niewątpliwie w końcu dopadnie ją kryzys. Będzie musiał też pokazać, że umie długofalowo zarządzać klubem.

    Pozdrawiam,

  12. Łukasz pisze:

    krzychu81- „Wasz MU w pjedynku” ,a co to juz nie twoj.sezonowcu!i na h** sie klociles ze mna we wpsie o kibicowaniu kilku klubom,teraz wyszlo twoje kibicowenie united,wszystko wyszlo teraz,z ciebie h** nie kibic a napewno nie united tylko jakis meneli z pragi,to co teraz pewnie czas na barcelone ,i wpisy w stylu”no kibicuje trzem klubom….. i barcelonie od 2009″ frajer jestes i tyle.jakies pokory czlowieku,kazdy nawet eksperci uwazali united za faworyta bo barca bylo prestawiona bramke zawodnikow,a ze nasi mieli nie swoj dzien to inna sprawa,ale wracajac do ciebie jest smieciem,i idz pokibicowac legii,choc pewnie juz nie kibicujesz bo nie zdobyli mistrza,FRAJER

  13. dabro90 pisze:

    Odnoszac sie jeszcze do wypowiedzi krzycha81:
    Osłabioną Barcą? A kogo tam niby tak brakowało, Danny’ego Alvesa i Abidala? Gdyby nie gral Messi, Eto czy Henry, moglbys mowic o oslabionej Barcie, a tak, to rowniez ja moge napisac, ze ManU nie byl w pelni sil przez brak Fletchera…

    Pokora? Chyab nie odrozniasz jej od wiary we wlasny klub.

    Co do meczu:
    Dwojka najlepszych srodkowych obroncow w Europie niestety popelnila 2 bledy po ktorych padly bramki. Tak bywa i mowi sie trudno.
    Bylismy slabsi, przegralismyi to tez trzeba przyznac, ale nie zgodze sie, ze to Barca ten meczy wygrala. Juz predzej Manchester go przegral, lub po prostu, wygrala ta druzyna, ktora zagrala rowno cale spotkanie.
    W meczu najbardziej zabraklo mi Rooneya – nie wiem co sie z nim stalo, ale byl prawie niewidoczny, podobnie Giggs. Rajdy Evry tez jakies takie niemrawe.
    Ogolnie, ManU przegral ten mecz w glowach i nie chodzi mi tu o to, ze nastawili sie na spacerek. O tym nie ma mowy, bo chocby kibice sobie jednej i drugiej druzyny wypisywali nie wiadomo co o pogromach, itd. to nie wierze, aby Blaugrana czy Red Devils zlekcewazyli sie. Nie ta klasa rozgrywek.

    Na koniec – czy tylko ja i moi znajomi ogladajacy mecz (w tym kibic Barcy) mialem wrazenie, ze komentatorzy na N-ce sa za FC Barcelona? (nie zeby mi to robilo roznice, ale na jako taka obiektywnosc mogliby sie zdobyc)

    Pozdrawiam i cieszmy sie, to byl bardzo dobry sezon, tak czy siak ;)

    PS: Oby Tevez zostal…

  14. Łukasz pisze:

    krzychu81-to najwiekszy frajer 3 rzeczpospolitej,normalnie rece mi opadaja,taki byl zniego „kibic” united a teraz pewnie zaklada konto na fcbarca.com.frajer z ciebie jak nic,a twoja fotka mnie dobija wez to typie zmien,i nie wchodz juz tu,bo sie okazales hanba dla nas,tej strony,i NASZEGO bo napewno nie twojego klubu.zebym cie znal to bym cie skopal normalnie,a tak ci dobrze wyhcodzilo granie kibica united,ale coz wyszlo szydlo z worka,jeden je**** sezonowcem i niczym wiecej,

    //prosiłbym o trochę kultury – nie musimy się błotem obrzucać – moderator

  15. krzychu81 pisze:

    Witam raz jeszcze. Tym razem już na spokojnie, a przede wszystkim na trzeźwo, bo jak słusznie zauważył A.D., przed napisaniem pierwszego komentarza – jak to bywa w czasie meczu – spożyłem sporą ilość „środków odurzających” (zadziwia mnie, jak mało literówek popełniłem pisząc w tak „ciężkim stanie”!).

    Teraz sypię sobie głowę popiołem, biję się w pierś i przepraszam wszystkich, którym mój wcześniejszy prowokacyjny komentarz podniósł ciśnienie. Byłem – jak na Polaka przystało – mądry po szkodzie…

    Tak, to prawda, wyjąłem wypowiedzi części z Was z kontekstu, by pasowały do tego, co chciałem przekazać. Przez ostatnie tygodnie raziła mnie bowiem bezgraniczna pewność siebie niektórych z Was. Co innego jest wierzyć w zwycięstwo, a co innego lekceważyć przeciwnika, a właśnie sporo komentarzy a nawet artykułów w takim tonie pojawiało się w ostatnich dniach na tym blogu.

    I napisze jeszcze to, co pisałem już kilkakrotnie: NIE JESTEM kibicem Barcelony, choć przyznam, że wczoraj trzymałem za nich kciuki. Kibicem MU także nie jestem i nigdy nie byłem a zaglądam tu, bo w porównaniu do innych tego typu blogów, bardzo często można tu znaleźć teksty na wysokim poziomie.

    Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam! :)

    P.S. Za to „Buhahahaahahaha” wstydzę się najbardziej.

    P.S. 2 Widzę, że Łukaszkowi znowu gul skoczył.

  16. Tom pisze:

    A ja i tak jestem bardzo zadowolony z tego sezonu. Jeśli w następnym sezonie zdobędziemy mistrzostwo po raz 19 to Fergie będzie mógł iść na zasłużoną emeryturę.

    • fidain pisze:

      Ja tak samo.

      Nie chce mi się szukać teraz moich wypowiedzi ale wielokrotnie w czasie sezonu powtarzałem, że wygrana ligi > wygrana LM. To drugie to miły dodatek.

      Nie zgodzę się jedynie z emeryturą Fergusona. Tzn. na pewno byłaby ona zasłużona ale wolałbym aby jeszcze na nią nie szedł.

  17. krzychu81 pisze:

    @Łukasz
    „‘Wasz MU w pojedynku’ ,a co to juz nie twoj.sezonowcu! (…) teraz wyszlo twoje kibicowenie united,wszystko wyszlo teraz,z ciebie h** nie kibic a napewno nie united”
    Nie jest, bo nigdy nie był. Nie wiem, po czym wnioskujesz, że jestem fanem Man Utd.??? To że tu zaglądam nie musi przecież oznaczać, że kibicuję MU. Zresztą dosyć często pojawiają się tu teksty, które nie mają z „Czerwonymi diabłami” nic wspólnego!

    „jestes smieciem,i idz pokibicowac legii,choc pewnie juz nie kibicujesz bo nie zdobyli mistrza,FRAJER (…) i nie wchodz juz tu,bo sie okazales hanba dla nas,tej strony,i NASZEGO bo napewno nie twojego klubu.zebym cie znal to bym cie skopal normalnie,”
    Zawsze tak reagujesz, jak ktoś napiszę coś nie po twojej myśli?! Z tobą byłby strach rozmawiać w cztery oczy. Wystarczyłby jeden argument, który ci nie pasuje i już pewnie dostałbym z plaskacza… I masz rację z tą hańbą dla kibiców MU. Tyle że to nie ja nią jestem, ale twoje komentarze.

    „krzychu81-to najwiekszy frajer 3 rzeczpospolitej”
    Myślę, że tak źle nie jest. Kilku większych pewnie by się znalazło (np. w sejmie). A np. w j.czeskim słowo „frajer” ma zabarwienie jak najbardziej pozytywne!

    „a twoja fotka mnie dobija wez to typie zmien”
    No coś ty? Nie podobam ci się? Myślałem, że lubisz blondynów? Ale skoro mówisz, że fotka jest zła, to na pewno ją zmienię! Nastepną, którą wybiorę na awatar najpierw poślę ci do „zatwierdzenia”? OK?

    Tym pierwszym – nocnym komentarzem rzeczywiście się nie popisałem, za co zresztą przeprosiłem, ale to jeszcze nie powód, żeby się tak gorączkować i rzucać epitetami. Zarzuciłem komentującym brak pokory, ale nikogo nie wyzywałem, nikogo nie obrażałem!!! Opanuj się trochę.

    /proszę moderatora o nie kasowanie tego komentarza, pomimo, iż niewiele wnosi do tematu posta/

    // na redlogu nie kasujemy żadnych komentarzy, chyba że ktoś rażąco łamie zasady dobrego wychowania ;-), tak więc spokojnie – pozdrawiam bezrobotny moderator

    • A.D. pisze:

      zadziwia mnie, jak mało literówek popełniłem pisząc w tak “ciężkim stanie”!).

      Literówki to akurat ostatnia rzecz jakiej mógłbyś się wstydzić w tamtym poście.

      Co innego jest wierzyć w zwycięstwo, a co innego lekceważyć przeciwnika, a właśnie sporo komentarzy a nawet artykułów w takim tonie pojawiało się w ostatnich dniach na tym blogu.

      Bzdura. Kibice są od wierzenia w zwycięstwo, piłkarze od nielekceważenia przeciwnika. Dla nas, kibiców jakiegoś określonego klubu piłkarskiego, każdy kolejny przeciwnik to tylko „kolejny frajer do ogolenia”. Dla sir Alexa i spółki jest to kolejne wyzwanie, któremu musi podołać. Ja jeszcze nie nazywam się „Ferguson” i nie odpowiadam za zwycięstwo MUFC, więc nie rozumiem dlaczego miałbym sypać głowę popiołem i przepraszać (!!!) za to, że liczyłem na trofeum.

      • krzychu81 pisze:

        To ty piszesz bzdury! Według twojego rozumowania, trener (manager) i piłkarze nie powinni lekceważyć przeciwnika, ale kibice mogą a nawet powinni… W takim razie dobrze się stało, że ten “kolejny frajer do ogolenia”, jak napisałeś, ostatecznie ogolił was.
        Ty liczyłeś na to trofeum (za co rzeczywiście przepraszać nie musisz), ale wielu twoich kolegów na tym blogu już kilkanaście dni przed meczem zachowywało się tak, jakby Puchar Europy był już w rękach MU. Oczywiście podejrzewam, że na stronach Barcelony było podobnie.

  18. Queiroz pisze:

    Każdy ma tyle do powiedzenia, że mógłby stworzyć swój własny artykuł… Nigdy w życiu nie płakałem tak jak wczoraj, no ale…

    Meczowe fakty:

    -Barcelona była lepsza, co nie znaczy że zagrała nie wiadomo jaki futbol

    -Manchester był słaby i nie poznawałem ich. Duch walki zginał, grali jakby mecz trwał 250 minut. Nie wiem czy chcieli, nawet jeśli tak to nie było widać

    -Jedyny + (cięzko o tym pisać) to Ronaldo. Potem zaginał, ale na poczatku wziąl gre na siebie i walczyl. Szkoda, że tylko on.

    -Obrona to rzekomo nasza najmocniejsza strona, wręcz chwaliliśmy się Vidicem i Rio, a tu jedna akcja Eto, a potem głowka Messiego i gdzie była wtedy obrona?

    -Ferguson nie miał pomyślu na grę, nie dyrygował nią, po przerwie gra była taka sama

    -Zmiany, które przeprowadził, nie dały nic

    -Mam ogromny szacunek do naszych środkowych, ale zagrali na stojąco. Mogą się niestety uczyć od Xaviego i Iniesty;/

    -Kocham United!

    Dzięki za wspaniały sezon, mamy po raz kolejny mistrza. Graliśmy w kratkę, ale mamy 3 trofea. Brak wisienki na torcie, trzeba będzie wysłuchiwać głupich docinek „przypomnij sobie finał” ale tak bywa. Meczowe fakty to nagana, bo nie można ślepo patrzeć na drużyne. Zagrali źle, ale to wciąż najwspanialsza i jedyna drużyna na świecie :) UNITED!

  19. A.D. pisze:

    Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Rzesza ‘fanów’ United się nieco przetrzebi i dobrze. Sezon mieliśmy bardzo udany, zdobyliśmy poczwórna koronę, jest cacy. Nie genialnie, miałem apetyt na więcej, ale jest dobrze. Trzeba się skupić na zrzucaniu naszych koffanych sąsiadów z ich pieprzonej grzędy, czyt. na następnym sezonie.

    Prawda jest taka, że nie ma co słuchać rzeszy „ekspertów”, bo teraz United jest „słabiutkie”, etc a gdyby odpadło np w półfinale czy ćwierćfinale to dalej by miało „bardzo udany sezon”. Śmieszne, ale co poradzić.

    PS Jak obstawiacie? Ile dziennie na onetach i tym podobnych pseudoinformacyjnych portalach będzie się pojawiało informacji o przenosinach Ronaldo? 10? 20? 30?

  20. mmmmmlody pisze:

    Dla Kanii:
    Barca była wczoraj po prostu lepsza, wygrała zasłużenie.

    A sam mecz przegraliśmy, wydaje mi się, dlatego, że sir Alex Ferguson dał się sprowokować. O tyle, o ile już od tygodnia widziałem, że właśnie taką jedenastką jak wczoraj wyjdziemy na spotkanie finałowe, to zaskoczyła mnie taktyka. Niestety, moim zdaniem SAF popełnił błąd. Chciał udowodnić, że z Barceloną da się wygrać atakiem, a trzeba było zagrać tak jak Chelsea pokazała w drugim meczu.
    Parę sezonów temu gdy Manchester nie wyszedł z grupy w Lidze Mistrzów Ferguson powiedział, że od tego momentu nie ma zamiaru się przejmować tym, żeby jego drużyna ładnie grała, a tym, żeby odnosiła sukcesy. Pragmatyczne podejście wczoraj szlag trafił.
    Nie powiem, do momentu bramki Eto’o wszystko mi się podobało, ale prawda jest taka, że pobiegliśmy do ataku zostawiając Barcelonie miejsce do popisu. Inna sprawa, że przegraliśmy też ten mecz w środku pola. Giggs, Anderson i Carrick nie zagrali najlepiej.
    Zresztą nikt nie zagrał tak jak należy. Van der Sar mógł zachować się lepiej przy pierwszej bramce, gdy piłka wpadła przy bliższym słupku. Obrońcy chociażby nie upilnowali Messiego przy drugiej. W ataku również było bez rewelacji i tak jak Ronaldo nie można zarzucić braku zaangażowania, tak to, że jest najczęściej oddającą strzały osobą w tej edycji Champions League (przed finałem oddawał strzał średnio co 17. minut) nie przyniosło nam żadnych korzyści w Rzymie.
    Teraz trzeba wierzyć, że przyszły sezon również będzie udany i najważniejsze, że wygraliśmy ligę. A na pocieszenie, marne bo marne, ale zawsze, dodam, że:
    Barcelona w sezonie 08/09 wygrała trzy trofea: Puchar Króla, Primera Division i Ligę Mistrzów;
    United w sezonie 08/09 wygrało cztery trofea: Tarcze Wspólnoty, Klubowe Mistrzostwa Świata, Puchar Carlinga oraz Premier League.

    • fidain pisze:

      Ten ostatni akapit to takie pocieszanie się na siłę. W Hiszpanii nawet nie ma odpowiednika CC więc ciężko, żeby Barca go wygrała. W superpucharze ani w KMŚ startować nie mogli.

      Zresztą poza ligą (dla mnie ważniejsza niż LM) to są drugorzędne tytuły. Kto z Was nie zamienił by trzech z nich (CS+KMŚ+CC) na triumf w LM? Znajdzie się chociaż jedna osoba?

      Mnie raczej ciekawi jak Barca poradzi sobie w przyszłym sezonie, czy uda jej się powtórzyć wyczyn United z tego roku, który jako pierwszy triumfator LM od bardzo dawna miał tak udany następny sezon. Jakoś nie sądzę ;)

      • mmmmmlody pisze:

        Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że moje „pocieszenie” jest naciągane, ale zawsze jest to cokolwiek na otarcie łez. Prawda jest taka, że Barcelona startowała po 3 tytuły w tym roku i wszystkie je zdobyła. Poza tym zgadzam się z Tobą, i mnie również najbardziej ciekawi ile z 6 możliwych trofeów zdobędą Katalończycy w przyszłym.

    • dabro90 pisze:

      VdS mogl zachowac sie lepiej, bo byl to strzal w krotki rog, ale zauwaz, ze to byla pilka lecaca tuz pod reka, na wysokosci najgorszej dla bramkarza (jezeli kiedykolwiek miales okazje stac na bramce, a zakladam, ze napewno tak bylo, to wiesz jak to jest ;))
      Wieksza wine ponosi Vidic no ale coz, kazdy miewa dni gorsze i lepsze.

  21. Anna pisze:

    Osobiście stwierdzam, tak samo jak nasi piłkarze, że Barcelona było lepsza. Trema, presja, zmęczenie sezonem to wyszło. Szkoda, że przegrali, bo zwycięstwo się Manchesterowi należało. Trochę niezadowolona byłam ze składu, postawiłabym na atak Rooney Tevez, zamiast Andersona wstawiłabym Schoelsa. Jednak nie śmiem krytykować SAF. Sezon bardzo udany. Finał LM, zwycięstwo na własnym podwórku, Puchar Ligi, Klubowe Mistrzostwo Świata.

    DUMNI po zwycięstwie, WIERNI po porażce.
    Glory Glory Man United!
    4ever !

  22. LANevoMANIAC pisze:

    Wiadomo, że po przegranej nastroje są jakie są, ale chcę tu zwrócić uwagę na parę spraw. Pierwsza rzecz to, że odpłynie sporo sezonowców. Druga sprawa jest taka, że barca nigdy nie będzie klubem z charakterem jak Manchester United i tego nikt nam nie zabierze, a to że pseudo duma katalonii czy jak to niektórzy nazywają teraz najlepszy klub na świecie niech se sprzedaje więcej koszulek w tym sezonie, a kibice którzy jeszcze 24 godziny temu pisali jacy to oni nie są Glory glory Manchester United niech idą się napinać różnych stronkach i prześcigać w wgrywaniu nowych avatarów i podpisów visca el barca

    • mmmmmlody pisze:

      To, że spora część (chociaż przyznaje się, że ciśnie mi się niestety większość) kibiców Barcelony nie grzeszy (ostatnio) rozumem to jedno. Można się kłócić czy my, czy oni są bardziej zadufani, kto lepiej wspiera swoich piłkarzy. Można dyskutować, który klub jest lepszy, który zasłużył na zwycięstwo bardziej (ja się tego akurat nie podejmę, ale wydaje mi się, że jakby ktoś był odważny to może spróbować). Można się z nimi spierać o różne rzeczy, ale nie pisz, że Barca nie jest klubem z historią. Ten klub ma wielką historię. Inną od naszego, ale tego akurat nie można (nie da się) im odmówić. Takie pisanie jest moim zdaniem przejawem ignorancji i niepotrzebnym rozbudzaniem bezsensownych konfliktów, w których dodatkowo z góry jesteś skazany na porażkę, gdyż nie masz racji. A jeżeli będziesz się upierał, to z całą pewnością nie jeden prawdziwy kibic Barcelony przedstawi Ci jej długą historię.

  23. kornel137 pisze:

    Wczoraj jak oglądałem mecz to niepoznawałem Manchesteru według mnie Szpakowski miał wczoraj racje że Fergi wybił Diabły z rytmu meczowego i jeszcze moim zdaniem mógł wystawić Teveza za Parka,i myśle że Rooney na środek ataku a CR7 na skrzydło, a co do bramki Eto to Edvin źle zrobił że nie wyszedł ale takie strzały są dla bramkarza koszmarem(wiem bo sam bronie)przy drugiej nie miał nic do powiedzenia można to nazwać błędem obrońców, no cóż jeszcze nikomu sie nie udało obronić tytułu mistrza ligi mistrzów ale ja byłem tym, który bujał w obłokach a Manchester pokaże Barcelonie Cristiano będzie bogiem ale wczoraj mnie ten mecz sprowadził na ziemie i może i nawet dobrze za dużo byśmy chcieli mamy mistrza kraju i inne trofea to nam wystarczy kiedyś napewno nam sie to uda. GLORY GLORY MAN UNITED GLORY GLORY MAN UNITED AS THE REDS GO MACHING ON!ON!ON

  24. Pawlik pisze:

    Wieczór, 27 maja, spowodował, że moje serce krwawi. Z pewnością krwawić będzie jeszcze długi czas. Ale, do jasnej cholery, przestańcie wypominać sobie pierwsze 10 minut meczu, przestańcie rozmawiać o tym co by było gdyby! Moje serce zawsze należeć będzie do United i z dumą się z tym obnoszę i nigdy, przenigdy nie będę wstydził się czegokolwiek, związanego z moim klubem. Wszędzie się teraz pisze jaki to kibic powinien być, jaki kibic to jest zły kibic, kto jak kibicuje i czy to fajnie czy nie. Boże, do jasnej cholery…

    Nie umiecie pogratulować w sercu zwycięzcy?! Barcelona była lepsza! Nie potraficie tego zrozumieć?! Ja do końca życia twierdził będę, że Manchester United to najlepszy klub na Ziemi, ale czy to jest powód do bezzasadnego usprawiedliwiania sobie porażki? Nie zawsze można wygrywać, czasem się też przegrywa, czy to aż tak trudne do zrozumienia?!

    Kochałem, kocham i będę kochał nad życie tylko United. Jestem fanatykiem i się tego nie wstydzę. Ale jak czyta się te wszystkie brednie w internecie i te wypowiedzi kogoś, kto twierdzi, że jest fanem, bo taka moda panuje, że za kimś trzeba „trzymać” to aż mi się niedobrze robi. Zastanówcie się czy naprawdę kibicujecie swojej drużynie czy tylko za kimś „trzymacie”, bo jeśli tak to przestańcie pieprzyć te wszystkie brednie, bo niczego one nie wnoszą i to jest na wskroś szczeniackie.

    Congratulations 4 Barca.
    My heart belong to Man United.

    • fidain pisze:

      Brawo za odważną wypowiedź! Podpisuje się pod tym.

      Nie trawię Barcy ale po meczu podszedłem do kilku jej kibiców siedzących w pubie najbliżej nas i z ciężkim sercem pogratulowałem im wygranej, oni pogratulowali nam dobrego meczu (taaa :P ) i chyba tak to powinno wyglądać. Barca była w środę niestety lepsza. Powtarzam to cały czas chociaż wczoraj może faktycznie czasami za bardzo ponosiła mnie czasem złość na internetowych napinaczy Barcy i nie brzmiało to tak szczerze jak powinno. Ale naprawdę szczerze uważam tak jak Pawlik.

      PS. Co akurat nie zabrania nam chyba dyskutowania po meczu o taktyce i o tym co poszło źle? :P

      • Pawlik pisze:

        Ja będę z piłkarzami, trenerem, kibicami United zawsze, nawet wtedy, gdy przegramy ważny mecz. Dyskutować oczywiście, że można i nawet powinniśmy, ale Ci polscy internetowi kibice Man Utd doprowadzają mnie niekiedy do płaczu, jak czytam ich wypowiedzi. Znaleźli sobie jeden z lepszych klubów świata i myśleli, że on zawsze zwycięża. To nie jest film z Clintem Eastwoodem albo Brucem Willisem, że zawsze ktoś zwycięża.

    • Queiroz pisze:

      Trochę ostro, wręcz populistycznie. Nie wiem do których wypowiedzi się odnosisz, ale krytyka zespołu, taktyki, czegokolwiek jest potrzebna! Nie oznacza, że zmienimy zespół, bo kochałem, kocham i będe kochał jak spadną do drugiej ligi. Gratuluje Barcelonie, była lepsza druzyna, ale motyla noga (!), potrzeba wyrzucić swe smutki i mówić głośno o tym co było źle! Wiadomo, nie zawsze będziemy wygrywali, ale jak tak się dzieje, szukajmy przyczyny…

      Pozdrawiam

      • Pawlik pisze:

        A nie uważasz, że ostatnio kibicowanie stało się „modne”? Wszędzie tylko każdy rozprawia jak to powinien zachowywać się prawdziwy kibic. Niedługo jakiś dekalog zostanie wydany i może przestanę być kibicem, bo nienawidzę niektórych przeciwników.

        Oczywiście nie kwestionuję potrzeby komentowania błędów przed i w ciągu finału, ponieważ wiem, że jest ona potrzebna. Każda konstruktywna krytyka jest potrzebna. Dlatego właśnie najczęściej odwiedzaną przeze mnie stroną o tematyce United jest Redlog.Pl, bo tutaj większość ludzi jest na poziomie.

        A w mojej wypowiedzi odnoszę się do tych uwag i komentarzy, które są wypowiadane niezliczoną ilość razy na innych portalach przez jakichś idiotów, którzy doprowadzają mnie do odrazy. Nie rozumieją słowa „fan”, a próbują się wypowiadać na te tematy. Żenada po prostu. Po części każdy z nas wpływa również na rozwój tej błazenady, poprzez wdawanie się w dyskusję jakąkolwiek z takimi ludźmi. Każdy czasem dyskutuje z takimi palantami i nie ma co tego ukrywać. Ale przez to ich środowisko się rozwija i co raz bardziej to kole w oczy. Niestety… :/

        Nic nikomu z tego bloga nie zarzucam oczywiście, to tak w roli ścisłości. Redloga uważam za najlepszą stronę o tej tematyce. :)

      • fidain pisze:

        Dlatego ja na inne strony niż redlog i redcafe nie wchodzę. A jeśli już to tylko przeczytać newsy, bez czytania komentarzy. Bo jak wczoraj zacząłem na pewnej popularnej stronie (może nie będę wymieniał z nazwy ;) )czytać komentarze pomeczowe to się dowiedziałem, że trzeba sprzedać łącznie jakieś 3/4 składu. Załamałem tylko ręce…

  25. dendhy pisze:

    manchester is the best

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające wulgaryzmy, obrażające czytelników lub właściciela bloga zostaną skasowane.
Moderacja komentarzy jest aktywna. Nie wysyłaj swojej wiadomości dwa razy.
Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Chcesz mieć swój własny avatar na Redlogu? Przeczytaj FAQ, to tylko kilka minut!

..