Lech zdechł, niestety.

Poddając się komercji i prawom rynku postanowiliśmy poświęcić jeden z dzisiejszych tekstów drużynie Lecha Poznań. Teraz pisze o tym każdy, ponieważ poczynania Kolejorza w Pucharze UEFA stały się pewnym symbolem polskiej kultury masowej – dowodem wychodzenia z cienia Europy Zachodniej i Wschodniej, bojownikiem o piłkarskie istnienie na światowej mapie Europy Środkowej. Ponieważ Lech był jedynym zespołem z naszej części kontynentu, która zaszła do fazy play-off europejskich pucharów. W 59 minucie spotkania, kiedy piszę ten tekst, jest już jedną nogą poza nimi.
Pochodzę z Warszawy, od małego oglądam stołeczne drogi i blokowiska. Mój brat należał do jednej z grup Ultrasów Legii Warszawa, także zawsze w mniejszym lub większym stopniu byłem z tą drużyną związany. Choć klubowa nienawiść była mi obca, wiedziałem, że Lech to „k**wy” i „wieśniaki z Poznania”. W podobnej atmosferze dorastała spora część moich warszawskich pobratymców, a także wiele osób z innych części Polski. Bo klubowa nienawiść to typowa cecha kibicowania w czasach, w których żyję, a więc po reformacji ustrojowej.
A mimo to, po raz kolejny Polacy objawiają swoją ciekawą i na wskroś przewidywalną naturę. W obliczu wielkich wydarzeń, heroicznej walki (zwłaszcza, gdy dodatkowo jest nierówna) i niemożliwych do spełnienia nadziei, cały naród staje jak jeden mąż za swoim liderem i deklaruje dlań pełne poparcie. W niedzielę zobaczymy, jak silna i jak długotrwała jest ta sympatia do Lecha w Bełchatowie.
(76 minuta, wciąż 1:1, co premiuje włoskie Udinese)
Oglądam mecz i stwierdzam, że Lech Poznań wysoko w tym roku może zajść tylko dzięki szczęściu. I to nie jest kwestia samych zawodników. Po prostu Lech gra piłkę w stylu polskim – piłkę poprzedniej epoki. Mało techniczną i nazbyt prostą. Oczywiście, bywają przebłyski i efektowne akcje, ale to nie jest wpisane w samą istotę gry wielkopolskiego klubu na takim poziomie, jak w innych częściach Europy. Franciszek Smuda próbuje uprawiać piłkę ofensywną, nacechowaną dużą ilością bramek. Fajnie, football ofensywny to jest to, co lubią kibice. Jednak, jak można zauważyć na przykładzie Manchesteru United chociażby, trofea w obecnej piłce wygrywa się świetnie zorganizowaną i bardzo solidną obroną. Natomiast Lech pokazał w drugiej połowie defensywę bardzo głęboko cofniętą i chaotyczną, a przede wszystkim pasywną.
(89 minuta, wiecie jak jest)
Dotychczasowa część tekstu ma wydźwięk lekko negatywny, postanowiłem teraz spojrzeć na sprawę nieco bardziej optymistycznie. Największym sukcesem Lecha obecnego sezonu było zdecydowanie zatrzymanie wszystkich swoich zawodników w zimowym okienku transferowym. Zwycięstwem jeszcze większym będzie zatrzymanie ich w okresie letnim, zwłaszcza, jeśli Lech nie wygra ligowego mistrzostwa.
(Koniec meczu, szkoda)
Jeśli uda się Lechowi odnieść to największe, kadrowe zwycięstwo, będzie na dobrej drodze do zbudowania całkiem silnej drużyny na sezon 2009/2010, być może na miarę fazy grupowej Ligi Mistrzów (a stamtąd wciąż można trafić do Pucharu UEFA, bo o 1/8 finału najważniejszych europejskich rozgrywek klubowych bym jeszcze nie myślał). Pomocna może stać się także reforma rozgrywek, która pozwoli uniknąć starć z Chelsea, czy Aston Villą w eliminacjach. Zakładając dalsze rozwijanie bazy kibicowskiej, modernizację stadionu na potrzeby EURO 2012, zatrzymanie najlepszych zawodników i ich rozwój, a także pozyskanie kilku kolejnych Lech może stać się prekursorem dla polskich zespołów i początkiem nowego rozdziału rodzimego footballu.
Myślę, że przy dobrym wietrze i uporządkowaniu spraw z kibicami drugą potęgą może stać się Legia Warszawa. Problem polega na niechęci kibiców do ITI i niemożności skonstruowania porozumienia między jednymi z najlepszych kibiców w Polsce a jednym z najlepszych sponsorów, który potrafi dobrze zarządzać klubem.
Na walce Lecha najbardziej skorzystać może polski football, powtórzę to po raz kolejny. Sukcesy Kolejorza na europejskiej arenie, największe w tej dekadzie i jedne z większych po reformacji ustrojowej, stanowią impuls do rozwoju polskich klubów. Potrzeba na to dużych pieniędzy i mądrego zarządzania, zwłaszcza w trudnym okresie spowolnienia gospodarczego, jednak przy odrobinie szczęścia i dobrej woli wszystko to może wkrótce pojawić się w polskiej piłce i wreszcie polscy zawodnicy w zagranicznych ligach nie będą sprowadzać się do chlubnych wyjątków, a polskie kluby w fazie pucharowej Pucharu UEFA i Ligi Mistrzów nie będą dziwiły bardziej, niż pojawienie się w nich Panathinaikosu Ateny.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:










Czemu nie pisałeś takiej relacji gdy Legia „grała” w Moskwie i przegrywała? Bo co? Był początek sezonu i mieli prawo przegrać? Dla mnie to jest chore że ludzie patrzą przez pryzmat porażki. Dla nas dla polskiej piłki awans zespołu z grupy Uefa jest czymś magicznym wręcz. Gdyby lech odpadł z austria wiedeń wówczas dostosował by się do poziomu. A tak, nikt mi nie powie ze z grupy i nawet z udinese mieli tylko i wyłącznie szczęście. Fakt w 2 połowie zagrali słabo ale to polecam słowa F.Smudy które podsumowują mecz. Ktoś powie Dlatego taka przygota lecha w tym sezonie jest bezcennym doświadczeniem na przyszłość.Nikt się tego nie spodziewał do pucharów z marszu przystąpili bo groclin się rozpadł i małymi kroczkami kroczyli. Ja rozumiem że w takich sytuacjach górę biorą emocje i to kto jest z jakiego miasta. OK. Ale równanie z błotem na forach czy w artykułach kolejorza pokazuje moim zdaniem marną wiedzę piłkarska tych ludzi. Pozdrawiam.
Facet, weź na wstrzymanie nieco. Gdzie ja Ci ich równam z błotem? Jeden akapit poświęciłem krytyce zespołu, bo uważam, że styl gry Lecha nie idzie z duchem współczesnego rozwoju footballu. I nie chodzi tu o złą dyspozycję, a bardziej o organizację i taktykę. I napisałem, że odnosiło się to głównie do wczorajszego meczu.
To, że napisałem o swoim pochodzeniu miało na celu wyjście z tezą, że mimo miastowych niesnasek kibice z całego kraju ponownie potrafili się zjednoczyć, kiedy chodziło o „wyższą sprawę”. Bo, jak napisałem „klubowa nienawiść jest mi obca”.
O Legii wtedy nie napisałem, bo z dziennikarskiego punktu widzenia nie była tak ciekawa, jak Lech – proste. I dobrze by było, gdybyś wiedział, że nie kibicuję stołecznemu klubowi, wiem o nim niewiele, dużo mniej, niż o United.
Podstawową zasadą interpretowania tekstu jest opieranie się na tym, co jest w nim napisane, bez wchodzenia w nadinterpretację. Niestety, Ty jej tu uprawiasz aż nadto, wyszukując u mnie emocje, które się nie pojawiły. Powtórzę – nie żywię niechęci do Kolejorza. Ba, bardzo się cieszyłem, gdy pokonywał kolejne przeszkody na swojej drodze.
To, że ich przygoda z Pucharem UEFA była tak przypadkowa i nieoczekiwana potęguje jej pozytywny wydźwięk (patrzcie, możemy!) i nigdzie tego nie neguję.
Także skończ proszę się emocjonować i widzieć u wszystkich dookoła negatywne uczucia, które sam rozsiewasz.
Ano, fajnie było przez chwilę mieć jedną krajową drużynę, która mogła grać z resztą Europy, na normalnym poziomie. Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo, ale to bardzo sceptyczny jeśli chodzi o polską piłkę klubową. Nie interesi mnie ona specjalnie, bo po prostu uważam, że stoi na żałosnym poziomie. Może to niezbyt „patriotycznie”, ale wolę emocjonować się najlepszymi ligami w Europie.
Natomiast Lech, jak chyba żadna drużyna od czasów jednego sezonu w wykonaniu Groclinu, obudził wyobraźnię polskich kibiców. Bardzo fajnie. Dostaliśmy jakiś pozytywny impuls – okazało się, że jeśli ruszyć głową i ciężko pracować, to jednak da się powolutku doganiać Europę.
Sądzę jednak, że – niestety – będzie to jednorazowy wyskok, podobnie jak wcześniejsze wyczyny Wisły i Groclinu. Dlaczego? Bo bitwy „kadrowej” o utrzymanie tego składu Lech nie ma szans wygrać. Stilić już deklarował chęć odejścia, a po kilku innych zawodników zgłosi się jakiś słaby klub z Bundesligi, Eredivisie czy innej tam Belgii. A sytuacja finansowa i atmosfera wokół polskiej piłki są takie, że zawodnicy nie namyślając się długo uciekają za granicę przy pierwszej okazji. Mimo tego, że zazwyczaj są tam skazani na rezerwy albo wieczne grzanie ławki. Może nie uczą się na błędach poprzedników (patrz np Matusiak i tabuny jemu podobnych), a może po prostu wolą ławkę w Austrii Wiedeń niż boisko w Szczecinie czy Warszawie.
Szkoda. Bardzo szkoda. Szkoda będzie mi Lecha, bo spośród tych polskich klubów, które cokolwiek w ostatnich latach pokazywały, to właśnie Lech położył pod swój sukces autentyczne, solidne podwaliny. Przez dobre zarządzanie, przez budowanie solidnej pozycji finansowej klubu, przez mądrą politykę transferową i cierpliwość zarządu. Dlatego uważam, że ich sukces nie był przypadkowy – nawet, jeśli zaszli aż tak daleko również dzięki odrobinie szczęścia. Zasłużyli na nie.
Ale tak to już musi w naszej piłce być. Ryba psuje się od głowy, a głowa od dawien dawna jest w całkowitym rozkładzie i resztę ciała ma w głębokim poważaniu. Dlatego nawet taki klub, jak Lech nie dostanie szansy ugruntowania swojej pozycji i budowania na obecnym sukcesie. Bo ludzie „kierujący” naszą piłką nie stwarzają żadnych warunków po temu, by można było taki sukces uczynić regułą, codziennością.
Kolejorz chyba, a nie kolejarz. Acz mogę się mylić.
Przede wszystkim co to za tytul ?? Chcialbym zeby wszystkie polskie ekipy tak zdychaly jak Lech….
Legia to tylko moze pozazdroscic bo sie skompromitowala w pucharach i nie pokazala ni troche charakteru i woli walki jaka mial lech.
Jesli z kogos mozna byc dumnym to wlasnie tylko z lecha bo godnie reprezentowal Polske…
Lech gra futol starodawna pilke… hmmm to co gra legia ?? futbol z czasow dinozaurow ??
Lech gra na tyle na ile moze i pozwalaja mu na to wykonawcy jakich ma w skladzie. I tak gra obecenie najlepsza pilke w Polsce i jak widac skuteczna. W koncu tylez to razy ich sreslali a jednak przechodzili dalej.
maniek-> stilicia moze utrzyma (o ile bedzie mistrzostwo i kwalifikacje do LM) moze nie. Na dobra sprawe juz go mogli sprzedac ale tego nie zrobili, mimo ze narzekal. Stilic ma dlugi kontrakt wiec jego los nie zalezy tylko od tego co on chce.
Ale nawet jakby go sprzedali to pamietajmy ze klub na pewno sporo na tym zarobi, a lech (przynajmniej ostatnio) potrafi wynajdowac dobrych graczy i w przypadku takiego zastrzyku gotowki mogliby sobie pozwolic na wylozenie za kogos wiekszych pieniedzy niz robia to teraz.
Akurat w lechu wyglada na to ze klub jest dobrze zarzadzany wiec sobie poradza. Lesnych dziadkow tam chyba nie ma
Ja od początku byłem strasznie sceptycznie nastawiony do Lecha, mimo iż jestem Wielkopolaninem i siłą rzeczy, mnóstwo ludzi wokół mnie kibicowało ekipie z Poznania. A co mnie tak denerwowało?
1. Wysyp „fanów”. Wiem jedno – Lech ma jednych z najlepszych kibiców w Europie. Ich doping podczas meczów to jest absolutna klasa światowa; sympatycy MU na Old Trafford mogliby czasem wziąć z nich przykład. Ale mnie strasznie irytowało to, że gdy Lech przebił się do 1/16 błyskawicznie przyszła na nich moda. Pełno ludzi nosiło szaliki, w opisach na gg same „KaKaeSy” itp. Nie lubię takiego zachowania. Nie lubię, gdy ktoś podaje się za fana, a tak naprawdę „kibicuje” drużynie nie dłużej niż kilka dni, tygodni. Dziś rzekomi fani albo bluzgają na „swoich”, albo nie piszą nic.
2. Strach. Gołym okiem było wczoraj widać, że po golu Rengifo nastąpiła ekstaza a po trafieniu Pepe – trwoga. Nie rozumiem, jak drużyna z (podobno) olbrzymimi ambicjami może się wystraszyć tego, że może przejść dalej. A to właśnie było widać. Nagle uświadomili sobie, iż są w 1/16 Pucharu UEFA, że osiągnęli „mnóstwo” i… Czar prysł. Koniec. 1:2 i do domu, dziękujemy.
3. Brak zaangażowania. I znów nieszczęsna druga połowa. Ostatnie 25 minut było żałosne. Udinese spokojnie kontrolowało grę, a Lech? Zamiast ruszyć do ataku, grać ostrym pressingiem… Walili piłki na ślepo; byle do przodu. Arboleda który przecież dobrze spisuje się z przodu, na atak poszedł w 89 minucie, a powinien przynajmniej pięć, sześć wcześniej. Kompletne załamanie po golu Pepe, niestety. Jak to się nazywa, to co robiło Udine? Boiskowe cwaniactwo! Upadki niemal bez kontaktu z rywalem, gra na czas… A nasi, zamiast runąć na nich całą siłą czekali aż kolega przejmie.
4. Poziom podwórkowy, który zaprezentowali gracze Lecha był żenujący. Kikutowi piłka przelatywała między nogami – to już był szczyt, ale podobnych smaczków było więcej. Gdy zaczynała się gra na jeden kontakt – niektórzy zupełnie nie wiedzieli co się dzieje. Podawali na ślepo, tracili piłkę… Udinese wcale nie ma lepszych piłkarzy, ale potrafią grać (w miarę!) na europejskim poziomie. A Lech? Gdy idzie dobrze – super. Gdy szło gorzej, wszystko się posypało…
Takich zarzutów można by pewnie wygłaszać więcej. Ale ja mam jedną nadzieję – że Lech wyciągnął wnioski i za rok stanie na wysokości zadania…
Wiadomo, że jeżeli Stilic odejdzie, to nie za darmo. Tylko co z tego, że klub dostanie te 2-3 mln euro za niego lub innych sprzedanych piłkarzy, skoro Smuda będzie musiał od nowa budować solidny zespół?
Jeśli klub taki, jak Lech, chce wejść mocniej w puchary europejskie, musi być w stanie budować systematycznie poziom sportowy. Jeśli teraz odejdą czołowi piłkarze, to nawet gdy Smuda znajdzie nowych, będzie musiał znów poświęcić ileś czasu żeby zrobić z nich sensowną drużynę dorównującą obecnej. A potem znów straci najlepszych. I tak w kółko. W ten sposób nie da się podnosić poziomu. On powinien móc zatrzymać najlepszych i powoli dokładać kolejnych dobrych – bo wtedy poziom rośnie, a nie musi być stale odtwarzany. Samo dobre zarządzanie, choć bardzo ważne, nie zagwarantuje rosnącego poziomu sportowego. Zagwarantuje jedynie te parę milionów w kasie, by móc się podnieść po straci dobrych zawodników.
wiec jeszcze raz, kolejorz, a nie kolejarz jak jest w drugim zdaniu… ;)
na po 1. Tak jest zawsze i tego nie zmienisz. To samo sie to tyczylo wisly to samo sie tyczy kazdego innego kluby jak chocby united.
po 2.3.4 Strach ?? brak zaangazowania?? poziom podworkowy?? chyba kolego ogladales inny mecz. W 1 polowie lech zdominowal udinese nie widzialem tam ani troche strachu braku zaangazowania czy slabej gry pilka. W 2 bylo gorzej, gol dla udine przypadkowy mocno. Ale nie uwazam ze lech w 2 polowie sie poddal.
Poza tym Ty oceniajac lecha ewidentnie oceniasz ich za ostatni mecz… Jak mozna zarzucac cos takiego jak brak zaangazowania , strach lechowi ?? Przypomne Ci ze lech procz ostatniego meczu gral tez z Austra Wieden, Deportivo, Nancy, Feyenoordem , czy w koncu CSKA nawet i mecz w poznaniu z Udinese gdzie doprowadzili z 2-0 na 2-2 (faktycznie to swiadczy o strachu i braku zaangazowania)
Z CSKA tez po 2-0 walczyli i nawet zdobyli bramke kontaktowa. CSKA tylko z lechem sie tak u siebie nameczyla w tym roku w pucharze.
Tak bzdurnych rzeczy dawno nie czytalem. Sorry
Zreszta patrzac jak udinese sie wczoraj cieszylo , obejmowali sie itd jakby niewiadomo co wielkiego osiagneli. A przeciez wyeliminowali tylko slabego lecha…. Radosc taka jak po zwyciestwie z Juve. Lech gral jak rowny z rownym z klubem ktory niedawno pokonal juve przeciez. I nastraszyli mocno wlochow.
dejmen, pisałem o ostatnim meczu :) Nie o potyczkach z innymi drużynami. Czytaj ze zrozumieniem. W dodatku chodziło mi głównie o tę fatalną w wykonaniu Lecha drugą połowę. Sam podziwiałem ich za uciułanie remisu z Udine, bo przecież przegrywali 0:2. Ale co do wczorajszej drugiej połowy zdania nie zmienię. Brak zaangażowania, walki, jakiś wewnętrzny strach, chuj wie co jeszcze. Sorry, ale taka jest moja opinie.
Hmm..Co do tytułu to sądze że chodzi bardziej o to że Lech grał bardzo dobrze itd,jednak zabrakło sił czy doświadczenia.Jednak nie można im zabrać tego że walczyli…Trzeba być dumnym tak jak kiedyś wszyscy kibice jednoczyli się gdy Wisła ogrywała Parmę,Shalke czy inny b.dobre drużyny.Czy nawet gdy Groclin ogrywał ManCity.Wracaj do Lecha to ten pojedynek powinni grać bo to nie Udinese grali b.dobrą piłke to Lech akurat zagrał drugą połowe słabo i co wykorzystali Włosi swoim doświadczeniem czy nawet sprytem poszczególnych zawodników.
Zapomniałem dopisać jeszcze coś;p Trzeba pamietać tylko te dobre emocje a te złe(patrz mecz z Udinese)zostawić gdzieś daleko i nie wspominać tego:)Niech wszyscy odpowiedzą sobie na pytanie ile to emocji Lech nam dawał w każdym meczu w PU?Tych emocji w meczach Lecha było więcej niż w niektórych meczach ligi Mistrzów(patrz.Mecz Realu z Liverpool’em) Gdzie przy meczu Real vs LFC chciało mi się spać.A to chyba powinno być na odwrót:)Jednak ciesze się z tego że nie jest tak:)
Bo Lech umie grać efektownie, ale niestety niezbyt efektywnie. Muszą się nauczyć boiskowego cwaniactwa, bo doświadczenia trochę już zdobyli…
Lech miał szansę, ale niestety przegrał chociaż mecz bardzo dobrze zaczeli.Napewno minusem był brak Sławka Peszki, który jest bardzo dynamiczny, szybki i nieprzewidywalny co by było odpowiedzią na pierwszego gola Udinese.Mówi się trudno.Niestety nasza Polska piłka jest daleko w tyle za piłkarską Europą.
Strasznie wysoką średnią ma ten tekst. Dlatego, że Wiktor przedstawił swoją opinię? To jest zabronione? Na blogu zazwyczaj artykuły są subiektywne…
Żenujący tytuł ale czego można się spodziewać po warszawce ehh a zawsze uwazalem ten blog za jeden z lepszych coz…
Dlatego, że jestem jeb***m warszawiakiem – nas w innych miastach nie lubią. I automatycznie zakładają, że jestem legionistą i napisałem ten tekst z nienawiści do Lecha. Oczywiście omijając to, że napisałem, iż nienawiść klubowa, jak i kibicowanie Legii jest mi raczej obce. Ale cóż, widocznie wyświechtane pojęcia, jakimi są „pokolenie JPII” i „pokojowe kibicowanie” to jednak tylko słowa ;).
Dzięki, autokorekta Worda jak zwykle wszystko psuje ;). Nie poprawiłem wcześniej, bo mnie nie było – przepraszam ;).
Maniak, jest nas dwóch – mnie też rodzime zawody mało pociągają. Ale taka kolej rzeczy – im lepsza gra, tym więcej kibiców. A na razie jest sporo bałaganu i relatywnie niski poziom. I nie, Legia nie jest pod tym względem wyjątkiem.
Poprzednio takie efekty osiągał faktycznie Groclin (dwumecz z Man City – fajnie było :D), a wcześniej Legia, która w 1996r. była w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
Według mnie jest cień szansy na poprawę. Głównie dzięki inwestycjom związanym z EURO 2012. Lepsze, lepiej zorganizowane stadiony i zaplecze treningowe (które jest wypadkową takich inwestycji) to lepsze warunki dla zawodników. A co za tym idzie lepsze wyniki. Jeśli letnią batalię kadrową Lech wygra – zacznie się robić ciekawie. I nie – nie przeszkadza mi to, choć jestem z Warszawy.
Lech dobrze buduje swój zespół, ciekawie wygląda zwłaszcza ich sytuacja z Wiarą Lecha. Dobrze, że w końcu któryś klub porozumiał się z kibicami. Choć wciąż zdarzają się problemy z wybrykami co poniektórych fanów.
Tytuł miał taki wydźwięk, jak zauważył Becks. Chodziło raczej o silnik samochodu, który pnie się pod górę, ale krztusi się i staje, niż coś związanego z negatywnymi odczuciami.
Legia to oddzielny temat, ponieważ to, co pokazują ostatnio w europejskich pucharach stoi nisko. Na tyle nisko, że nie warto się tym zajmować na blogu poświęconym Manchesterowi United. Mam nadzieję, że kiedyś się to odmieni, ale jak na razie nie ma co na to liczyć.
Następny nerwus. Przecież ja nie mam nic do Lecha, nie dyskredytuję ich. Facet, wstrzymaj się. To, że jestem z Warszawy nie oznacza, że jestem legionistą. Napisałem, że mój brat jest, ale mnie nienawiść jest obca. Ile razy mam to powtórzyć?
Lech gra być może najlepiej w Polsce, co nie oznacza, że gra super dobrze. Legia gra słabiej i nigdzie nie napisałem, że jest inaczej. Czy naprawdę to, że jestem pieprzonym warszawiakiem dyskredytuje mnie, jeśli chodzi o pisanie tekstów o Lechu? Opanowania trochę.
Przypieprzacie się Wiktora jak nie wiadomo co. Tytuł ok, w pełni prezentuje zaistniałą sytuację. Nie potraficie interpretować tego, co napisał, tylko po przeczytaniu tytułu, i kij wie czy jakiegoś zdania* jedziecie po nim i to nie dlatego, że napisał nieprawdę – dlatego, że lub/i macie zamiar się na kimś wyżyć ewidentnie nie mając racji.
ja osobiście dałem ocenę 5, bo ta średnia to jest przegięcie.
* Jeśli jednak przeczytaliście więcej niż tytuł i jedno zdanie to jeszcze gorzej o was świadczy.**
** Jeśli to prawda, to nawet nie odpisujcie do mojego komenta, bo sensu dyskusji nie ma!
To problem wielu klubów na dorobku. I wiele zespołów nie potrafi sobie z tym poradzić, stąd coraz większa różnica poziomów między ligami najsilniejszymi, a tymi peryferyjnymi. Pytanie polega na tym, jak długo to potrwa i kto jako pierwszy zatrzyma dobrych graczy. Niestety, będzie się to wiązało z wielkimi kosztami. A na to wiele klubów może nie mieć pieniędzy. Chyba, że przyjdzie jakiś szejk, ale tego też byśmy raczej nie chcieli.
A co do Lecha… drużyna jak na polskie podwórko bardzo dobra, jak na nasze realia bardzo fajnie się ją ogląda. Ofensywa i efektowność, a także często efektywność. Lecz jak widzieliśmy to trochę za mało by rywalizować z, nie bójmy się tego powiedzieć, bardziej cywilizowanymi piłkarsko drużynami…
Tu pojawia się kolejny mankament Lecha i całej polskiej piłki (tak, Legii też) – wąski skład. Można mieć 5-6 bardzo dobrych zawodników, którzy stanowią o sile drużyny, ale wyrównanego składu z porządnie zdublowaną przynajmniej połową pozycji nie ma żadna polska drużyna.
Czy gdybym był z Poznania, to by mnie rozgrzeszało? W tytule jest też słowo „niestety”, które dużo zmienia w jego znaczeniu. A to, że wykorzystałem w nim rym wykrzykiwany przez niektórych Legionistów – gra słowem to jeszcze nie wyraz niechęci.
Popieram w 100% to co powiedział Kris
Pozdro.
Dzięki ;). Może jak napisze to ktoś poza mną, to uwierzą, że nie miałem złych intencji. Ale nie musisz atakować. Dobre argumenty mają to do siebie, że same się bronią :).
Pozdrawiam i zachęcam do czytania wszystkich naszych tekstów.
Wiktor Marczyk :)
Z tą ofensywą jest największy „problem” Lecha. Kolejorz przypomina mi trochę Manchester City (nie, nie dlatego, że oba kluby mają niebieskie barwy). Rywale zza miedzy United są jednym z najbardziej bramkostrzelnych zespołów Premiership (4 miejsce za United, Chelsea i Liverpoolem), jednak przez relatywnie słabą obronę są dopiero na 10 miejscu. Myślę, że to samo charakteryzuje Lech. Oczywiście na rodzimym podwórku, które, jak już ustaliliśmy, szczególnie wysokim poziomem nie grzeszy, taka gra wystarczy, ale gdy przychodzi mierzyć się z silnymi klubami europejskimi (ba, nawet z wyższą klasą średnią), ten nierównomiernie rozłożony poziom robi wiele szkód – patrz mecz z Udine i bardzo kiepska gra linii defensywnej w momencie, kiedy była najważniejsza – przy bronieniu wyniku (sama taktyka nie jest zła, ale trzeba ją poprzeć dobrym zorganizowaniem z tyłu).
P.S. Kris, jeśli numer na koszulce oznacza rok urodzenia, to mi się ten pomysł bardzo podoba :D. Jeśli się nie obrazisz, to chciałbym go kiedyś wykorzystać :D.
Masz racje za bardzo emocjonalnie do tego podeszłem. Gdybyś był z Poznania to by było jeszcze gorzej;p Po prostu dla każdego kibica Kolejorza jest oczywiste ze te słowa to obraza klubu samych kibiców itd. po prostu sam tytuł skojarzył mi się jeszcze mocno z artykułami gazety wybiorczej;p I oberwało ci się tez trochę za nich.
p.s przeczytałem cały artykuł ciekawy nie powiem choć z niektórymi rzeczami bym się nie zgodził;p a oceniłem na 3(-2 za tytuł wiem jestem zły;p) pozdro:) po przemyśleniu dałbym teraz pewnie ze 4;p ale stało się;p
Żenujący grimloq, ale czego można się spodziewac po dyslektyku (ok, może interpunkcyjnym tylko) – ehh. A zawsze uważałem, że niektórzy mają więcej rozumu niż to po osbie okazują, cóż…
Nie no, ja tam w ogóle powinienem mówic „WIKTOR – TY CHU*U! W DU*SKO NIE…” (no.. i inne bluzgi). Ale uratowało go zdanie, że Legii nie kibicuje. Hehe, nie no, żartuje. Nawet jakby otwarcie powiedział : „Legia to moja miłośc” i tak będę go szanował. Co niektórzy nie rozumieją. A ja jestem ze śląska, z Siemianowic Śląskich i nie no, gorole i w ogóle (najgorsze są z Sosnowca, dopiero później Warszawioki na drugim miejscu :P). Ja kibicuję (zaraz po United oczywiście) Ruchowi Chorzów. Ale trzeba szanowac innych. (co go nie usprawiedliwia, że pisze po części z sentymentów – Legia w przyszłości drugą drużyną Polski? Nie rozśmieszaj, proszę.. a co Wisła pokazała? ;D)
PS. No i GKS KATOWICE to oczywiście kur*a. Pozdro ;P.
Hehe, tak rok ;] Myślałem, że to w miarę standardowy pomysł, po np. nr. 7,11,23, ale chyba tak nie jest ;)
A poza tym, czemu miałbym się obrazić? ;]
To fakt. Widzieliśmy, co robili wprowadzeni Kikut i Wilk. Tak a propos, to podobna sytuacja zaszła w LFC wraz z kontuzją Stevena Gerrarda, a tu chodziło tak naprawdę o tylko jednego zawodnika, a nie kilku. Nie ma sensu porównywać tych dwóch zespołów, bo dzieli je piłkarska przepaść (niestety), ale pewna analogia jest.
Przynajmniej nie wymieniłeś z nazwy KSG ;]
Spoko, wybaczam ;). Najważniejsze to dojść do porozumienia. Naprawdę, nie miałem zamiaru obrażać nikogo, wykorzystałem tylko tę, zabawną moim zdaniem, grę słów. Artykułów GW nie czytałem, także nie mogłem się na nich opierać.
Jeśli z czymś się nie zgadzasz, to chętnie podyskutuję, byle na spokojnie. Dałeś 1 – stało się. Jak jeden tekst będzie miał kiepską statystykę to jeszcze nie umrę ze zmartwienia :).
Spokojnie, spokojnie – bez nerwów :D. Wystarczy, że kibice Lecha się unieśli na spółkę ze mną :P.
Dzięki, że mnie nie jeździsz, bo trochę mi to wczoraj humoru napsuło, ale mniejsza. Legia, mówiąc całkiem serio, może być drugą drużyną, która zacznie budować swoją silną pozycję w Europie (przez chwilę przeszło mi przez myśl słowo potęga, ale to chyba raczej z przyzwyczajenia – piszę wszakże w większości o takich zespołach). Mają dobrych właścicieli (choć wielu kibiców tego nie docenia, a samo ITI ma problemy, żeby się z nimi dogadać – sytuacja patowa), takichże zarządców i trenerów. Do tego mają całkiem zdolną młodzież (Rybus, Borysiuk, Rzeźniczak – choć żaden nie jest warszawiakiem XD) i świetnego trenera bramkarzy (stary Szczęsny, Kowalewski, Boruc, Fabiański – to nie przypadek). Do tego Warszawa pozyska teraz dwa nowiutkie stadiony o europejskich standardach – wybudowany od nowa obiekt im. Wojska Polskiego i Stadion Narodowy w miejsce X-lecia. To wszystko będzie miało znaczący wpływ na wyniki stołecznej drużyny. Jeśli ITI pogodzi się z kibicami, to poprawi się jej wizerunek wśród szczeniaków, które wszędzie nalepiają „wlepki” z napisem „Legia, nie dla idiotów” i logiem ITI, czy też „Walter, mordo Ty moja” (tu twarz szacownego biznesmana stylizowana na komunistycznego Che Guevarę).
Zobaczymy, co będzie dzisiaj z Middlesbrough na ich stadionie :D. Torres męczy się z kostką po meczu z Realem (ładnie go wyłączyli z gry), a Gerrard wciąż odbudowuje formę. Jest szansa, że Boro urwie The Reds kolejne punkty i przybliży nas tym samym do ostatecznego triumfu.
Eh, nie będę dyskutował o czymś w czym nie mam pojęcia. Ale spójrz na to z innej strony – to Wisła Kraków teraz rządzi i (przynajmniej w tej chwili) za nią przemawiają wszystkie znaki na niebie i ziemi. Ale wiem jedno – dyskutowanie o przyszłości nie ma sensu. Co będzie to będzie, nam wróżenie nic nie da.
(Chociaż wiesz… ja dalej mam nadzieję na powrót tych dawnych lat Górnika i Ruchu [zwłaszcza tej drugiej ekipy] do europejskiej czołówki. Cytując słowa Bułka w piosence o Ruchu – „Niebieska Vendetta” – ‘jak szternoście my zdobyli to piętnosty tyż nadejdzie’ .. prędzej czy później, ale nadejdzie.) Pozdrawiam :)
Wiktor, jeśli te „nerwy” odnosiłeś do mnie, to wyjasniam – to miał być żart :)
Nie, to było do Hadaszyszka i pierwszego akapitu :)
Kolejny zakompleksiony Warszawiak. :D Zal mi Was i innych kibicow Legi i nie tylko z powodu Waltera ;)… byc moze ogladales inny mecz bo Lech w 1 polowie nie pokazywal zupelnie ze jest z Polskiej Ligi… Ciekawe co pokazuje Legia bo jakos nie poradzila sobie na lazienkowskiej tego juz nie napisales… Zreszta nie ma czasu by odpowiadac na takie posty zreszta to samo robia dziennikarze z gazety W ale co tam TO MY JESTESMY JAKOSIA ;]
Wiktorze.. ludzie zasługują na to, co po sobie okazują. Już dosyc mam 10-latków piszących przed kompem bzdety. Może porywam się na wojnę z wiatrakami… ale przynajmniej na tej stronie o Czerwonych Diabłach jest jeszcze wysoki poziom. I lepiej go utrzymac.
A Słowo stało sie Ciałem :)
Ehh, przyjdzie czekać do następnego roku. Wtedy to może znowu jakiś polski klub zawalczy…
Jesteśmy dumni z tego poziomu, ale to w większości Wasza zasługa, bo dajecie przykład i nie pozwalacie na rozwinięcie się bzdurnego flame’a.
Ja staram się odpowiadać jak najgrzeczniej na zaczepki (lub nie odpowiadać, czego dowodem jeden z komentarzy pod moim adresem, który pozostawiłem „bez opieki”), bo myślę, że w ten sposób można sporo osiągnąć – kilka osób po czymś takim nieco się uspokoiło i zaczęło normalnie rozmawiać (dowód gdzieś powyżej :D). Oczywiście nie zawsze się udaje, ale myślę, że poniżej pewnego poziomu nie schodzę :).
Komentuj jak najwięcej i jak najmądrzej, a wtedy na pewno poziom komentarzy na naszej stronie będzie stał na odpowiednio wysokim poziomie.
Najlepiej by było, jakby co roku ktoś zawalczył i żeby przed sezonem nie było obawy, że znowu nikt nie przejdzie eliminacji. Długa droga i kręta, ale myślę, że przy dobrym wietrze uda się to zrobić w następnej dekadzie :P.