Nadejdzie piłkarskie katharsis?

Krach na amerykańskiej giełdzie prędzej czy później musiał dotknąć futbolu. Choć dla opływającego w pieniądze środowiska piłkarskiego, widmo jakiegokolwiek „kryzysu” wydawało się odległe w końcu nadeszło nieuniknione – niższe pensje, problemy z dopięciem klubowego budżetu, wizja bankructwa… Czy finansowa zadyszka zwiastuje piłkarskie katharsis?
Całkiem niedawno odczułem na własnej skórze skutki kryzysu. Kiedy byłem u babci, podczas poobiedniej herbatki, jak zwykle sięgnąłem do pudełka z ciasteczkami. Miałem ochotę na coś słodkiego, a wiedziałem, że w pojemniku znajdę całą furę przepysznych ciastek. Zdejmuję wieczko, nawet nie patrząc do środka sięgam ręką… a tam pusto! Myślę – jak to możliwe, przecież nawet najstarsi górale nie pamiętają, kiedy babciny pojemnik ze słodkościami świecił pustkami! -. Byłem w szoku. Dopiero po chwili do mnie dotarło – no tak, kryzys w końcu dopadł nieuchwytne pudełko z ciasteczkami. Trzeba zacisnąć pasa i wypić samą herbatkę.-
Rosyjski kryzys
W domach piłkarzy, nawet tych występujących na co dzień w lidze rosyjskiej, grozi podobna sytuacja, choć może w nieco innej skali. W wyniku krachu na amerykańskiej giełdzie, zawodnicy Premier Ligii będą musieli zrezygnować z najdroższego kawioru na rzecz jego tańszych wersji lub, co gorsza, sięgnąć po wyroby kawioropodobne. Ale to i tak pestka w porównaniu z tym, co dotknęło graczy moskiewskiego zespołu FK Chimki. Klub znajduje się na skraju bankructwa, po tym jak miastowe władze w ramach cięć zlikwidowały dotacje dla drużyny. Jedynym ratunkiem dla zawodników była fuzja z innym stołecznym klubem – FC Saturn, na co jednak nie przystała piłkarska federacja. Przyszłość sympatyków FK Chimki maluje się więc w ciemnych barwach.
Kryzys finansowy widoczny jest w rosyjskim futbolu tym bardziej, że znakomita część klubów występujących na co dzień w Premier Lidze jest sponsorowana przez koncerny paliwowe. Niedawny triumfator Pucharu UEFA – Zenit Sankt Petersburg – musiał odłożyć w czasie planowaną budowę nowego stadionu, po tym jak właściciele Gazpromu oświadczyli, że nie znajdą 800 milionów dolarów na pokrycie kosztów budowy obiektu.
Niewiele lepiej sytuacja wygląda w innych stołecznych klubach – Spartaku i Lokomotiwie. W tym pierwszym włodarze zdecydowali się zredukować przyszłoroczny budżet o 14 milionów dolarów. Z kolei w „Parowozie”, jak nazywany jest zespół Lokomotiwu, również trzeba było zrezygnować z budowy nowego stadionu. Nie do pozazdroszczenia jest także pozycja CSKA. Wraz z końcem obecnego sezonu wygasła umowa sponsorska, z prowadzenia drużyny zrezygnował Walerij Gazzajew, a co gorsza hiszpańska Barcelona czyni zakusy na najlepszego gracza zespołu i całej ligi – Jurija Żirkowa. Ile prawdy jest w plotkach transferowych nikt nie wie, jednak sam zawodnik mając przed sobą widmo niższych zarobków i srogiej syberyjskiej zimy, może zdecydować się na przeprowadzkę gdzieś do Europy. Dla podtrzymania swojego wizerunku krezusa, prezes CSKA – Jewgienij Ginier – próbował skusić na przyjazd do Moskwy Bernda Schustera, jednak negocjacje z bezrobotnym Niemcem spaliły na panewce.
Wiele mówi się także o transferze na Zachód rozchwytywanego latem Andrieja Arszawina. Rosyjski snajper nie ukrywa, że chętnie spróbowałby swoich sił w lepszej lidze, jednak dotychczas w ojczyźnie skutecznie trzymał go lukratywny kontrakt. Teraz działacze Zenitu stracili swój najsilniejszy argument w postaci stosiku szeleszczących banknotów i tym samym przeprowadzka klubowej gwiazdy na Stary Kontynent jest coraz bardziej możliwa.
Patrząc przez pryzmat pieniędzy, Arszawin raczej nie pójdzie śladami reprezentacyjnego kolegi – Romana Pawluczenki, który zawitał na Wyspy. Wszystko dlatego, że niedawno także i angielski futbol został naznaczony lodowatym pocałunkiem kryzysowego dementora – nawet Steven Gerrard musiał pogodzić się z obniżką zarobków. Kapitan Liverpoolu zapowiedział, że przestanie rozdawać darmowe bilety na mecze swojej drużyny nawet członkom rodziny. No cóż – zbliżają się świąteczne wydatki więc trzeba zacisnąć pasa.
Katharsis
Paradoksalnie, sądzę, że krach na Wall Street może okazać się zbawienny dla piłki nożnej. Dzisiejszy futbol rządzi się pieniędzmi, a w dobie kryzysu zaglądającego do garnka czy też na konta bankowe (w skrajnych przypadkach nawet do szybów naftowych), jest szansa na pewne przewartościowanie i osłabienie siły oraz wpływu pieniądza. Teoretycznie załamanie światowej gospodarki powinno choć na chwilę odwrócić uwagę krezusów od boisk piłkarskich, co pozwoli kwitnąć sportowej rywalizacji. W praktyce wygląda to różnie, gdyż właściciele Manchesteru City wcale nie zamierzają dokręcać kurka z petrodolarami, a wręcz przeciwnie – zapowiadają, że pieniądze popłyną obfitym strumieniem. Jednak inne kluby Premiership nie mogą już liczyć na podobną hojność ze strony swoich właścicieli. Nawet Roman Abramowicz nie zdecydował się podjąć transferowego wyzwania rzuconego przez szejków. Nie wiadomo tylko, czy jest to spowodowane rzeczywiście kryzysem czy też może przyczyna jest bardziej trywialna – rosyjski oligarcha nie podjął rzuconej mu rękawicy, gdyż po prostu nie chciał ubrudzić swojego nowego garnituru ropą naftową.
Jeżeli najgorsze scenariusze – dla finansowych potentatów – się ziszczą, być może krzywa przedstawiająca wzrost średnich cen płaconych za piłkarzy zatrzyma się i chociaż na chwilę znikną z futbolu takie niedorzeczności jak transfer Samuela Eto’o do Uzbekistanu. Na razie zatrzymany został wzrost zarobków zawodników, kluby nie boją się obniżać pensji nawet tym największym gwiazdom. Obecnie, w Anglii rząd poważnie rozważa wprowadzenie nowej, 45-procentowej, stawki podatkowej dla osób zarabiających ponad 150 tysięcy funtów rocznie. Takie rozwiązanie byłoby niewątpliwie bolesne dla piłkarzy pracujących na Wyspach. Wszystko wskazuje na to, że Steven Gerrard niedługo znowu będzie musiał zacisnąć pasa.
Prognozy piłkarskich ekspertów są bardzo niepokojące, szczególnie dla tych biedniejszych klubów. Zmuszane do kolejnych cięć klubowe władze prędzej czy później mogą stanąć na skraju bankructwa i jedynym wyjściem okaże się wówczas rozwiązanie sportowej instytucji. Wiceprezes czeskiej federacji – Jaroslav Vacek – stwierdził, że w obliczu kryzysu niebawem zostanie rozwiązanych ponad 10 procent klubów piłkarskich na całym świecie. Ratunku trzeba więc upatrywać pod postacią szejka z wiaderkiem ropy naftowej i butlą gazu ziemnego u boku. Z kolei uczestnicy Ligi Mistrzów mogą liczyć, że uda im się sięgnąć po główne trofeum i zgarnąć pokaźną nagrodę wynoszącą 110 milionów euro.
Bogata liga rosyjska przeżywa wyraźny kryzys. Być może niebawem to samo zjawisko z podobną mocą uderzy w jeszcze bogatszą ligę angielską. Jeżeli spełnią się moje oczekiwania, brytyjski futbol przeżyje katharsis i w końcu zostanie pohamowana ekspansja Abramowiczów, szejków i Glazerów. Posiadanie klubu będzie olbrzymim obciążeniem nawet dla najgłębszych kieszeni i w końcu krezusi ujrzą dna swoich portfeli. Oby.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(9 głosów, średnia: 4,33 na 5)







G***, nie należą do tej kategorii co szejkowie i Abramowicz, ale też i nie trafili na klub, ktory należy do kategorii Chelsea, czy City :)
Manchester United potrafi na siebie zarabiać, przed przejeciem Nas przez G***, MU mimo iż w kryzysie piłkarskim, to bylo krezusem w kategorii klubów piłkarskich na świecie, jesli chodzi o zarobki i zyski. Bylo chyba jednynym klubem w Anglii (z tych wielkich), ktore nie tylko nie mialo żadnych długów, ale co rok osiągało zyski ( rónica miedzy przychodem i wydatkami)
A przeciez przezywaliśmy w tym czasie pilkarski kryzys ? Zadnego powaznego trofeum?
No i pewnie dlatego stary, cwaniak G*** zadłużyl sie na poważną kwotę i kupił swoim dzieciaczkom MU. Bo uznał, że tego sie juz nie da spaprac i doprowadzic do bankrutctwa (co innym fimomom zarządanym przez młodych G**** sie zdarzało:).
Ale niewątpliwie nie ma takich szans, aby kryzys finansowy na świecie nie odbił sie na MU, tym bardziej, ze splacamy długi G*** zaciągnięte w zagranicznych bankach (w tym amerykańskich). Ze wzgledu na kryzys można też spodziewac się mniejszych zysków ze sprzedaży gadżetów, koszulek, a kibice sie wsciekaja o podwyzki na bilety. Z marketingu więc też mniej kasy spływa.
MU wiec musi w dobie tego kryzysu wiecej zarabiac, grając porządnie na boisku, co i robi, hehehehehe
To przyciąga sponsorów i daje realną kasę za zdobyte trofea.
P.S. I tak sobie pomysleć, ze gdyby nie wiążace nas na kilkanaście lat długi G****, to dzis w dobie powszechnego kryzysu MU pływałby w forsie jak pączek w maśle i nie potrzebowalibyśmy żadnego Abramowicza, czy innego szejka.
:)
Z dwojga złego to taki Glazer lepszy od jakiegoś kurde oligarchy z Rosji czy szejka jakiegoś. Co by nie mówić kryzys bardziej dotknie właśnie miliarderów, którzy trzepią kasę na ropie/gazie (ropa staniała z 100$ na 33$ więc to są straty w setkach miliardów dolarów :D) a taki Glazer ma może mniej kasy, ale za to ulokowana ona jest w różnym biznesie więc tak go to nie zaboli, a druga sprawa jest taka, że jednak MU samo spłaca dług, który zaciągnął Glazer na kupno ManUtd.
I co by nie mówić Glazerowie nie zrobili z United „zabawki” jak Romek z Chelsea (nie chcę obrażać kibiców Chelsea, ale jednak Romek czasami się wpierdziela w sprawy trenera…) czy też sławne już Man City :D
Z tymi ciasteczkami to faktycznie nie fart, bo babcia to taka magiczna osoba, która zawsze jest w stanie poczęstowac swoje wnuki czymś słodkim xD A może zmieniło się tylko miejsce przechowywania ciasteczek? Ale nie przejmuj się, w święta się odkujesz ;-)
No ale do rzeczy ;-) Co do rzekomego kryzysu, jego skutki przeżywają głównie Ci, którzy zbytnio sie rozpasali w czasach prosperity. „Hope for the best, prepare for the worst.”
Z jednej strony jest Abramovich, który wyraźnie przystopował z wydatkami, a z drugiej szejkowie z City, którzy po trasnferze Robnho zamierzają tylko podkręcac tempo. Jeśli będa płacic sumy o jakie ich sie podejrzewa, to klubom, których zawodnicy będą na celowniku MC żaden kryzys nie groźny ;-)
Poza tym, w obliczu mniejszych możliwości finansowych, kluby mogą mniej chętniej kupowac nowych zawodników i stawiac na swoich wychowanków.
Skończcie już wszyscy z tym kryzysem. To normalne, że po hossie przychodzi bessa i taki układ nigdy się nie zmieni. A, że padlo kilka baniek spekulacyjnych? To normalne, to nawet dobrze (kto zatankował za 4,8zł się ze mną zgodzi). Kluby też sobie poradzą bez problemów, ewentualnie urealnią część wydatków z nieziemskich poziomów i tyle.
radzio- no MU spłaca dług G***, dzieki czemu oni zarabiaja na klubie czystą kasę, ale na spłate tego długu pieniądze płyną z kasy MU, czyli sa to pieniądze wyciągniete z kieszeni kibiców tego klubu.
Banki w obecnym okresie nie odpuszcza nam warunków spłaty, dopóki więc MU odnosi sukcesy, to jeszcze ujdzie, ale kiedy może sie zdarzyc słabszy okres, to koszty tego poniosą kibice, beda musieli po prostu wiecej pieniedzy wydawać na klub i na G****.
A zabawki sobie G*** z United nie zrobili, bo oni MU nie moga traktować jak zabawkę. W koncu to MU za nich robi i równoczesnie dla nich świetny biznes :)G**** to za małe pryszcze nadupne na robienie sobie z MU swojej „zabawki”:)
Mr_Bungle- ale właśnie o urealnienie wydatków chodzi, a kryzys sie musi jakoś odbić i na swiecie sportu, no chyba, ze sie zmusi kibiców, żeby duzo wiecej wydawali na klub. Ale kibiców też dotknąl kryzys i mniej im w kieszeni zostaje kasy. A im mniej tej kasy w kieszeniach kibiców, tym mniej jej w kasie klubowej:)
Kieszenie kibiców i kasa klubu to są naczynia połączone.
A ty tłuczesz te swoje teorie, z klubu nie wpływa do kieszeni Glazerów złamany funt. Po drugie jak sobie wyobrażasz zmianę warunków umowy w czasie jej trwania ?
http://sport.wp.pl/wid,10699081,kat,1744,title,Wlasciciel-Chelsea-Londyn-stracil-majatek,wiadomosc.html
No i Romek i Chelsea mają przewalone:
Tak więc kryzys może pomóc w normalizacji sytuacji w piłce ;D