Remis po słabej grze
Tylko remis w drugim sparingu przedsezonowym Manchesteru United. Wynik 1:1 nie rzuca na kolana i nasz dzisiejszy rywal Kaizer Chiefs może go uznać za spory sukces.
Od początku meczu nie narzuciliśmy zdecydowanego tempa i rywale z RPA swobodnie poczynali sobie w środkowej strefie boiska. Spotkanie ułożyło się kompletnie inaczej niż to z Aberdeen, mimo że zagraliśmy w teoretycznie silniejszym składzie. Od pierwszej minuty wystąpił dziś Carlos Tevez i Tomasz Kuszczak. W pierwszej połowie sytuacji było jak na lekarstwo, ale przewaga żadnej z drużyn nie zarysowała się na tyle, aby można było wskazać ewentualnego zwycięzce pojedynku.
W 37. minucie spotkania na murawę w polu karnym padł piłkarz Kaizer Chiefs Siphiwe Tshabalala po bezpardonowym, acz bezmyślnym faulu Gary Neville’a. Po chwili Quartey wymierzył sprawiedliwość oddając spokojny strzał w lewy róg bramki strzeżonej przez reprezentanta Polski. Na przerwę jako lider do szatni schodziła więc drużyna rywali, której nie można było odmówić zaangażowania.
Trudno mówić o wielu pozytywach w dzisiejszych poczynaniach naszych ulubieńców. United znów zagrali bardzo ospale, choć ambicji nie można tradycyjnie odmówić harującemu jak wół Wayne’owi Rooneyowi. Nie przynosiło to jednak pożądanego efektu, a jedynie upomnienie w postaci żółtej kartki za nieprzemyślany faul, który zdawał się być wyrazem bezsilności Anglika. Z dość dobrej strony zaprezentował się Chris Eagles, walczący o przychylność sir Alexa Fergusona. 23-latek ma za sobą przyzwoity występ z Aberdeen, lecz osobiście mam jeszcze w pamięci jego straszne pudło ze Szkotami. Dziś było inaczej i w 60. minucie po doskonałym dośrodkowaniu Carlosa Teveza, Eagles trafił do siatki głową z bardzo ostrego kąta. Również swoją obecność na boisku zaakcentował Nemanja Vidić, bez którego mogliśmy to spotkanie przegrać. Serb znów pokazał się jako zapora nie do przejścia, a w dodatku został ukarany żółtą kartką.
Z uznaniem obserwowałem poczynania Fraizera Campbella, który w drugiej połowie pojawił się na placu gry i bez problemów radził sobie z defensorami Kaizer Chiefs. Skończyło się jednak wyłącznie na dobrym wrażeniu, gdyż utalentowany napastnik nie miał okazji, by pokonać Itumelenga Khune.
Afrykańczycy, co nie może dziwić, znajdowali się po 90 minutach w doskonałych nastrojach i nie odmówili sobie krótkiej dyskusji ze znanymi przeciwnikami. Wiele do powiedzenia mieli sobie kapitanowie obu drużyn Jimmy Tau i Ryan Giggs, który przejął opaskę po zejściu z boiska Neville’a. Za nami sparing stojący na mizernym poziomie, bez nadzwyczajnego forsowania się. Szkoda dla fanów, którzy na pewno liczyli na zobaczenie kilku pięknych zagrań. Można jednak mieć nadzieję, że z każdym kolejnym występem będziemy na fali wznoszącej i przystąpimy do sezonu doskonale przygotowani od strony fizycznej.
Następne spotkanie rozegramy już we wtorek z Orlando Pirates o godzinie 20:10 czasu polskiego.
Bramki z meczu
Zdjęcia z meczu
Oceń ten wpis:













Nie tego się spodziewałem, ale …. bądźmy dobrej myśli. Fergie testuje zawodników więc nie ma co martwić się tym remisem :-)
a po co w ogóle zwracać uwagę na wynik? może nas interesować jedynie ile bramek strzeliliśmy, w kontekście sprawdzania skuteczności napastników. natomiast najważniejsze, że Chiefs postawili opór Diabłom, dzięki czemu zawodnicy mogli trochę powalczyć, popracować nad formą fizyczną i zaciętością. to się liczy.
Czy na pierwszym filmiku w ~50sekundzie komentator wypowiada nazwisko Tomka? ^^
Kuzyczaak – dobrze mu i tak poszło jak na Araba ;-)
słaba gra, ale po pierwsze sporo piłkarzy z I składu nie pojechało do RPA a po drugie to dopiero drugi mecz towarzyski po ponad miesięcznej przerwie. Ja maxymalnej gry oczekuje dopiero w meczu z Juve.
Vidic mówił, że są po bardzo ciężkich treningach i mają watę w nogach, te wyniki nic nie znaczą, mają być porządnie przygotowani fizycznie na sezon nie na gry towarzyskie.