Koszmar kibica piłkarskiego – w krzywym zwierciadle.

Kalendarzowe kartki pokazują lipiec. Z kąta w kąt, snuje się „wygłodniały” fan Manchesteru United i wspomina miniony sezon, czy też odlicza tygodnie, dni i godziny, do rozpoczęcia kolejnego. Z utęsknieniem patrzy w ekran telewizora a tam… ciemność. Nie widać zieleni murawy, nie słychać wspaniałych kibiców, nie ma stadionów i piłkarskich gwiazdorów. Nic. Cisza. Zasmucony fan, setny raz sięga po nagrania video i po raz setny ogląda te same spotkania… Koszmar kibica piłkarskiego. I co teraz biedakowi pozostaje? Przecież nic nie zastąpi wspaniałych emocji, jakie gwarantuje futbol, gdy rozkwita sezon. W czerwcu i lipcu, fan może sobie co najwyżej newsy i ploteczki transferowe śledzić.
Sięga więc biedak po gazety, wędruje po Internecie, przygryzając paznokcie wlepia oczy w telewizor i wypatruje nowości. Każda świeża wiadomość, analizowana jest powoli i sprawia, że fan staje się jeszcze bardziej „wygłodniały” – chciałby już zobaczyć nowe nabytki w akcji. Ale cóż mu pozostaje? Tylko odliczanie tygodni, dni i godzin…
Temat numer jeden w Anglii, Hiszpanii, Portugalii i pewnie we wszystkich innych rejonach świata, to sprawa Cristiano Ronaldo. Od paru miesięcy ciągną się spekulacje, czy dotychczasowe bożyszcze nastolatek (nowym – po Mistrzostwach Europy – stał się Fernando Torres) pozostanie w klubie z Old Trafford, czy odejdzie do wielkiego, osławionego i legendarnego Realu Madryt. Przypomina to nieco sprawę Stevena Gerrarda sprzed trzech laty. Niby podkreślał wówczas, że po triumfie w Champions League pozostanie w klubie z Anfield Road, ale jednak na jego ostateczną decyzję, kibice z bijącymi sercami i wypiekami na twarzy, czekali bardzo długo. Podobnie jest i teraz. Cris, szczerząc się do kamer i aparatów, udziela setek wywiadów, w każdym opowiadając inne bajki. Raz to o miłości do United, innym razem o marzeniach o Realu. „I bądź tu mądry” – myśli zasmucony fan, z rozdartym sercem, analizując, czy lepiej by Czerwonym Diabłom było z Portugalczykiem, czy bez niego. Ostatecznie żona fana orzeka jasno – bez boskiego Cristiano, nie będzie oglądania meczów pod jej dachem. Dylemat rozwiązany.
Kolejnego dnia „wygłodniały” fan budzi się i jakby przez mgłę słyszy „Manchester United” – dwa święte słowa, które wywołują palpitacje jego serca i – jak widać – potrafią wyrwać go nawet z najtwardszego snu. Zrywa się z łóżka i niczym wygłodniały sęp rzuca się w kierunku odbiornika radiowego. Nie zdążył. Biegnie więc w kierunku komputera i tupiąc nogą, czeka aż „głupi złom się wreszcie uruchomi”.
„Queiroz dostał ofertę pracy z reprezentacją Portugalii” – głosi nagłówek najnowszej wiadomości, na ulubionej stronie fana. „Nareszcie” – myśli sobie. „Płakać za chłopem nie mam zamiaru”. Rozczarowany jęczy: „tylko tyle?” i w akcie desperacji przeszukuje angielskie, hiszpańskie, a nawet arabskie i chińskie witryny, poświęcone piłce nożnej. Niestety, bariera językowa skutecznie uniemożliwia mu zrozumienie wiadomości, okraszonych zdjęciami Ronaldo, Fergusona, Sahy i reszty. Znużony postanawia przebadać sytuację u konkurencji…
„Lampard jedną nogą w Interze” głoszą tytuły. Od paru tygodni nie milkną głosy, jakoby słynny Jose Mourinho znów chciał mieć pod swymi skrzydłami legendę Chelsea. „Kibice” The Blues na polskich forach internetowych, określili to jasno – zdrada. Reszta kibicowskiego świata ich postawę określi trafniej – śmiech i żenada. Biedny Lampard, jeśli odejdzie do Włoch, „wielcy fani” zespołu z Londynu nie przestaną wieszać na nim psów i szybko zapomną, że był filarem, mózgiem, kręgosłupem i wszystkim, co najlepsze w tym zespole. Cóż… Taki już jest urok „sezonowców”.
Z kolei, na City of Manchester Stadium atmosfera napięta i gorąca. Rywal zza miedzy cały czas walczy z Milanem o transfer Ronaldinho. Działacze City szumnie zapowiadają, że ich zespół włączy się w najbliższym sezonie do walki o najwyższe trofea. Głosy takie słychać od lat, ale jakoś są to raczej pobożne życzenia, niż spełnione marzenia…
„Wygłodniały” fan, uśmiechając się pod nosem, ostatni raz spogląda na ulubione strony, ale na wszystkich sytuacja bez zmian. Koszmar. Smutek. Rozpacz. Znudzony wyłącza komputer i zasiada na kanapie, nerwowo spoglądając na kalendarz. Niestety, na prawdziwe piłkarskie emocje, przyjdzie mu jeszcze długo czekać. Odlicza więc tygodnie, dni i godziny, a każdy dzień jego życia wygląda tak samo pusto i bezbarwnie. Tylko serce nigdy nie przestaje być diabelsko czerwone. I nigdy nie przestaje bić w rytm „Glory Glory ManUnited”…
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(29 głosów, średnia: 4,48 na 5)







Dobry tekst, ukazuje realia przerwy między rozgrywkami. Sezon ogórkowy mamy teraz w pełni i zamiast meczami zajmujemy się głównie spekulacjami transferowymi. Trafnie ukazałaś jak kibic reaguje, gdy czyta pierwszego newsa – szuka dalej, bo chce wiedziec więcej. Sam tak mam. ale to się odnosi również do fanów innych discyplin. Pamiętam jak 2 lata temu co 10 minut odświeżałem sportowe fakty, żeby wchłonąć jakieś informacje żużlowe :)
Świetny tekst. Usmiechałam się czytając go bo jest znacznie przekolorowany, ale, kurcze, prawdziwy. JA na brak zajęć nie narzekam, ale gdy tylko jest chwilk wytchnienia, momencik przerwy, włączam komputer i przeglądam diabelskie stronki i fora. Biedna oglądam na youtube bramki z tego sezonu i za każdym razem gdy widze bramkę strzelona przez Ronaldo (umówmy się, wcale nie trudną na taką trafić) targają mną sprzeczne uczucia – piłkarz świetny, ale nie zasługoję żeby nosić koszulkę z diabełkiem, to będzie wielka strata, ale nie koniec świata, a może jednak nie odejdze? Wtedy kibice nie dadza mu żyć, a jak wybaczą… he… ja chyba nie wybaczę. Każdy news w trakcie przerwy międzysezonowej jest przezemnie pochłaniany, ale, cholera, czego tego tak mało? Jedyne rozwiązanie jakie tu widze to częstsze dodawanie przez was tekstów na redlog.pl
Kto się ze mną zgadza?
Ja.
Wiesz, pisanie artykułów czy felietonów to inna para kaloszy niż zwykłe przetłumaczenie newsa o Ronaldo (piszę hipotetycznie :) z angielskiego serwisu. My i tak staramy się dodawac regularnie teksty… Codziennie jest nowy tekst…
Hmm ale częściej się nie da ;-). Zwyczajnie w świecie byśmy nie wyrobili czasowo (napisanie dobrego tekstu to nie jest rzeczą łatwą i tematów czasami brakuje :-). Dlatego powstał miniblog (np „z ostatniej chwili”) w prawym menu gdzie można przeczytać krótsze teksty i bardziej na luzie.
Lampard już jedną nogą Interze jest od hohoho….
Jak ja nie lubię tego oczekiwania… No po prostu nienawidzę. Najgorsze jest to, że akurat kiedy zaczyna się sezon to wyjeżdżam:( Pozostanie relacja SMS, zawsze coś.
A co do stron piłkarskich i czytania newsów, to już np. tych notek o Ronaldo mi się nie chce czytać:P I w ogóle te transferowe plotki męczące są. Teraz znowu jakiś pomocnik z Fluminese (czemu pomocnik, mało mamy?!).
Oj trudno jest wytrzymać bez Diabełków tyle czasu. Ja również każdego dnia muszę uzupełnić wiadomości o MU- tak to już jest i nic tego nie zmieni ;]
Świetny tekst, ukazuje całą prawdę tego wyczekiwania na następny sezon, brawo. W tym roku to jeszcze idzie pożyć – Euro, IO, ale np. w 2007 nic, tylko czekać na jakieś newsy transferowe. Jak fajnie, że za 3 dni Diabełki grają z Aberdeen :)
Zawsze w tym okresie można dorwać jakąś pracę wakacyjną, więcej czasu spędzać z rodziną itp. Ale na bieżąco trzeba być. Ja np. jeśli już nikt nic na redcafe nie pisze, na redlogu żadnych nowości i na mufc/oneunited/manutd.com wszystkie newsy znam na pamięć to się biorę za moją stronkę :) Także nie jest tak źle, ale nie ma co, trochę nudno. Jak nie ma upału lub deszczu to jeszcze pójdzie się pograć ;)
Pozdrawiam i piąteczka.
Nikt nie kwestionuje osiągnięć Lamparda w CFC spośród kibiców Chelsea. Wyzywają go od zdrajców jedynie smarki na onecie czy na wp.pl. Niech autor nie bierze ich na poważnie. A ich samych nie powinno nazywać kibicami Chelsea przez to co piszą:) Tacy futbolowi turyści.
Żaden wierny fan nie będzie nigdy wieszał na nim psów, nawet gdy odejdzie. Od sezonu 03/04 strzela 20 bramek na sezon. Będzie legendą, nawet gdy zmieni otoczenie.
Ten fragment wyjaśnia chyba wszystko :] Sezonowcy zazwyczaj podnoszą raban i mieszają z błotem zawodników, którzy im akurat podpadną, prawdziwy fan spojrzy na to trzeźwym okiem mając w pamięci zasługi danego gracza dla klubu :)
Cieszy mnie to, że się zgadzamy. Dziś by nie było ani jednej plotki, gdyby nasz zarząd rok temu dopiął na ostatni guzik negocjacje nowego kontraktu:) Ale jedno jest prawie pewne, Lampard zostanie jeszcze ten sezon i wypełni kontrakt do końca.
Wiem, wiem. To nie był zarzut. Nie zrozumcie mnie źle :) To powinno wyglądać tak „częstsze dodawanie przez was tekstów ;-)”
dokładnei taka nuda, zebym to ja chociaz miał blisko nad morze, a tak oglądam jak palant kilka razy w tygodniu bramki z tamtego sezonu i celebracje z mistrzostwa i LM.
Ale spokojnie juz niedługo mecze towarzyskie,a stąd juz niedaleka droga do nowego sezonu :P a moze przez kilka dni bedziemy sie fascynowac jakims nowym transferem?
Oczywiście, całkowicie się z Tobą zgadzam :) Stąd też tyle razy padł w tekście cudzysłów :)
Acha, pragnę jeszcze zaznaczyć, że opisana sytuacja z radiem, jest autentycznym wycinkiem z mojego życiorysu :D Jakieś 5 lat temu około 3 w nocy wyrwała mnie ze snu wiadomość o MU :)
fajny tekst ciekawie opisujący czas oczekiwania na nowy sezon :)
Kibice MU, to nie ćwoki i zawsze jakis temat sobie znajdą w tzw. sezonie ogorkowym. Ja tam sie nie nudzę i to juz od wielu lat :)
A niektore „sezony ogórkowe”, to byly dla mnie, jako kibica MU , intesywniejsze niz sezon pilkarsk, hahahahaha
MU po prostu ma naturalną zdolność robienia wokół siebie roznego rodzaju zadym, i to jest zdolność absolutnie naturalna, czyli nie pochodząca od zadnych speców od marketingu itd. ( MU nie stac na takich speców:)
Real nas probuje naśladować, ale oni to – Hollywood pilki noznej, wiecej tam szpanu niz osobowosci :)
Chelsea probuje tez nasladowac MU, ale dajcie spokoj, to jeszcze nie ta klasa:)
Boze ile razy ja juz klelam, ze chce miec wakacje – jako kibic – od MU, chlip, chlip i sie nie dalo ich miec.
Za miesiac zaczyna sie sezon i po wakacjach :(
Ale tu nie o nudę chodzi, ale o głód piłkarski :)
Świetny tekst. Przeczytałem go dopiero teraz, ale naprawdę było warto. Faktycznie „w krzywym zwierciadle” – trochę podkoloryzowany, ale jednak prawdziwy. Świetne! :)
A co do kibiców na wakacjach – to faktycznie może im się nudzić. Ja tam nie mogę się doczekać pierwszego meczu Diabełków :)
United are playing football next weekend. Thank you Lord. – cytuję z Redcafe.net :D
Pewno, że podkoloryzowany :) Myślę, że aż tak wariacko i desperacko to my się nie zachowujemy :D
Klaudyna Gąsior- ale o tym pisze, ze ja tam glodu nie mam, bo zawsze cos w MU jest do „zjedzenia”, ja to wręcz czasem na przejedzenie kibicowskie cierpię. Jakies odchudzanko kibicowskie by mi sie przydalo, ale chyba wybralam niedobry klub, bo za „tłusty” :)
Ale mi to odpowiada…
A głod to niech maja pilkarze MU na boisku-GŁÓD ZWYCIĘSTW !