Krok uczciwego jest głośny…
Wyżej, szybciej i dalej – nie tylko to liczy się w sporcie. Uczciwe współzawodnictwo to bezcenny element całości, na którą składają się gra zespołowa i indywidualny wkład jednostek, oraz szkoła fundamentalnych wartości naszego społeczeństwa. – Międzynarodowy Komitet Fair Play
Słowo doping pochodzi od angielskiego „dope” co oznacza m.in. „narkotyzować się”, „dodawać, dosypywać środek narkotyzujący, oszałamiający, znieczulający”, „wlać, wsypywać narkotyk”, ale również „sfałszować” i co ciekawe „głupek, naiwniak”. Doping… w dzisiejszych czasach sportowcom jest bardzo dobrze znany. Dawno temu ten, kto chciał być odważny jak lew, musiał zjeść serce lwa, dziś „odważni” sportowcy ufają środkom chemicznym, opierając na nich swoją pracę i co gorsza… wiarę w sukces. Doping zabija sport! Podobnie wypowiadałem się na temat korupcji w swoim artykule, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że kwestia dopingu jest równie kontrowersyjną sferą, której niewątpliwie warto się przyjrzeć bliżej. Z sondaży wynika, że co drugi zawodnik gotów byłby zażywać środki zagrażające zdrowiu, a nawet życiu, jeśli tylko zagwarantowałyby mu wymarzony sukces… Spójrzmy prawdzie w oczy moi Drodzy.
W 1987 roku, Harald Schumacher, niemiecki bramkarz napisał bardzo intrygującą książkę, która spotkała się z wielką krytyką. Dlaczego? Stwierdził on, iż 90 procent zawodników z Bundesligi jest uzależnionych od narkotyków. Bardzo odważne oświadczenie i nic dziwnego, że za taką odwagę został ukarany i solidnie znieważony. Pamiętajmy, że jeśli nie ma argumentów człowiek broni się poprzez atak i naprawdę to żałosna postawa. Co ciekawe, nigdy więcej po tym zdarzeniu nie dostał powołania do reprezentacji, a jego zachowanie określoną chwytem marketingowym, dzięki któremu jego książka miała sprzedawać się jak świeże bułeczki. Dziś ogrom książek o podobnej tematyce mówiącej nam, że taki problem istnieje i istnieć będzie, nikogo nie szokuje, a wzburza tylko nielicznych. Doping, narkotyki w sporcie stają się tak banalne jak świeże bułeczki, o których przed chwilą wspomniałem. Dlaczego tak się dzieję? Dlaczego zawodnicy świadomie oszukują, dlaczego słowo „uczciwość” traci na swojej wartości? Nie wydaje się Wam to… żenujące? Narkotyki, środki odurzające sprawnie obrażają sport, a w lepsze dni trudno jest wierzyć mając na uwadzę to, co się dzieje. Czyż nie? Na szczęście są instytucje, które postanowiły z tym walczyć. Międzynarodowy Komitet Fair Play monitoruje to negatywne zjawisko w sporcie i stara się przywrócić zasady uczciwości i szacunku w zawodach oraz w traktowaniu przeciwników. Co roku Komitet wręcza Europejską Nagrodę Fair Play instytucjom i osobom, które propagują zasady uczciwości w sporcie.
W 2003 roku w ankiecie przeprowadzonej przez BBC wśród 700 zawodników angielskiej Premiership okazało się, że aż 46 procent pytanych zna kogoś regularnie zażywającego środki odurzające. Z kolei w Chinach na ponad 10 tysięcy przebadanych w 2007 roku chińskich sportowców, stwierdzono tylko 15 przypadków pozytywnych wyników! W tym roku Pekin zorganizuje igrzyska olimpijskie, a chińskie władze już dawno obiecały, że będzie to impreza bez dopingu. Możemy zaufać takim deklaracjom? Takie informacje oczywiście nie wzbudzają w nas optymizmu, ale to akurat mnie nie dziwi. Człowiek jest zdolny zrobić naprawdę wiele, by wygrać, by zostać zwyciezcą, niekoniecznie uczciwie i to przeraża. W sporcie osiągnięcie „tego celu” jest możliwe dzięki zwiększeniu siły i wytrzymałości fizycznej, szybkości, odporności psychicznej, zdolności do koncentracji, a także umiejętności usuwania lub opóźniania objawów zmęczenia, a wiadomo, że nie jest to łatwe. Praca musi być solidna i wieloletnia, widocznie sportowcy stają się niecierpliwi. Co może być przyczyną tego, że w głowie sportowca rodzi się myśl, by oszukiwać, „a może się uda?”. W tej chwili posłużę się wypowiedzią Roberta Sycza (polskiego wioślarza). Wypowiada się on bardzo konkretnie, a z jego zdaniem trudno się nie zgodzić.
Jeśli młody człowiek nie wyniesie z domu takiej cechy jak np. uczciwość, wówczas dopuszcza do swojej myśli stosowanie nieuczciwych metod walki, jaką między innymi jest doping. Winny jest przede wszystkim sportowiec, który się decyduje na doping, ale w jakimś stopniu też trenerzy i przyjaciele, którzy wiedząc o tym, nie próbują wpłynąć na jego decyzje i uświadomić, co do konsekwencji takiego działania.
Doping to specyficzne przekleństwo w sporcie, przekleństwo, które naprawdę trudno zniszczyć, przede wszystkim dlatego, że jest ono silnie zadomowione w głowach wielu sportowców. W dzisiejszych czasach myślę, że być uczciwym nie jest modne, teraz za wszelką cenę trzeba robić „przekręty”, by odnieść sukces. Doping to zło, które nie może zostać lekceważone! Na kongresie w Madrycie przyjęto nowy kodeks antydopingowy (zafunkcjonuje od 2009 roku). Najważniejszą zmianą jest podwyższenie górnej granicy kary z dwóch do czterech lat zawieszenia za szczególnie jaskrawe naruszenia przepisów antydopingowych. Taka kara nie wydaje się Wam za łagodna, czy może wręcz przeciwnie?
Strażnicy uczciwości w sporcie stanęli już przed ogromnym wyzwaniem, kiedy sportowcy zaczęli sobie wstrzykiwać środki dopingujące rekombinowane – wytwarzane przez zmodyfikowane genetycznie mikroorganizmy, którym do własnego materiału genetycznego dołożono ludzkie geny. Otrzymywane w ten sposób związki mają budowę identyczną jak te występujące w naszych organizmach. Taki rodzaj dopingu jest bardzo trudny do wykrycia! Warto to podkreślić, że ogromne ilości stosowanych specyfików spowodowały u zawodników poważne problemy zdrowotne: miedzy innymi nowotwory, uszkodzenia organów wewnętrznych, zaburzenia psychologiczne i hormonalne, niepłodność. Warto ryzykować?
Nikogo nie wymieniam z nazwiska, sytuację oceniam generalnie jako złą. Zawodnicy muszą się wspomagać, gdyż występując w tak wielu meczach, stale potrzebują wzmocnienia organizmu. Ten, kto powie stop temu procederowi, nie ma szans na grę, gdyż wypada z podstawowego składu zespołu – stwierdził David Pizarro (zawodnik AS Roma).
Afer jest coraz więcej, ale czy rzeczywiście doping dla zawodników może być wskazany i wręcz potrzebny? Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że futbol na najwyższym poziomie to nie tylko ogromne pieniądze, ale także narkotyki, alkohol, łatwe kobiety i hazard. Piłkarz zarabia ogromnie dużo zwłaszcza w Anglii, dlatego nie dziwmy się, że pieniądze robią pranie mózgu. Piłkarze zaczynają myśleć innymi kategoriami, bo przecież oni mają forsę, mogą wszystko, prawda? Godna uwagi jest wypowiedź „demiurga” piłki nożnej, Alexa Fergusona:
Jeśli piłkarz sam nie potrafi sobie z tym poradzić, powinien jak najszybciej dobrze się ożenić, w przeciwnym razie pieniądze zniszczą mu życie.
Warto wspomnieć o pewnej specyfice prowadzenia badań dopingowych. Otóż od zawodnika pobiera się 2 próbki (moczu, krwi) i poddaje się jedną z nich badaniom. Gdy badanie to wykaże, że zawodnik nie stosował niedozwolonego dopingu to obie próbki są niszczone. Gdy natomiast pierwsze badanie wykaże inaczej, to bada się drugą próbkę i ona wyrokuje czy zawodnik stosował doping, bądź nie. Nakrotyki, doping, obleśne „wspomagacze” które rujnują wiarę i radość kibiców, prawdziwych kibiców, mają siłę destrukcyjną i najgorsze jest to, że ten diabelski problem ciągle się rozwija. Jest to naprawdę bolesne, gdyż pomijając skutki zdrowotne, zwycięża nie sportowiec, ale chemia, jaka w nim się znajduje – ginie prawdziwy duch sportu. Chęć osiągnięcia sukcesu jest ogromnie silna, sprawia ona, że dany sportowiec świadomie decyduje się na takie „rozwiązanie” problemu. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że doping jest wielkim problem w dzisiejszym sporcie, jednak jak z nim walczyć? Co ciekawe, używane przez nieuczciwych sportowców środki wzmagające wydolność organizmu są często stosowanymi w medycynie cennymi lekami. Erytroopetyna używana jest w leczeniu anemii spowodowanej niewydolnością nerek i chemioterapią.
Sportowcy oszukują, bezczelnie kłamią, robią wszystko, co można, tylko po to, by ukryć, by nie dać się złapać. Warto to podkreślić, że zawodnicy, którzy nie używają dopingu mogą czuć się oszukiwani przez swoich rywali stosujących doping. Boję się myśleć jak wygląda sprawa, gdy stosowanie dopingu jest ukrywane przez osobę, która nie chce „skrzywdzić” dajmy na to swojego przyjaciela, który stosuje doping. Co Wy sądzicie na ten temat? Czy o stosowaniu „dopalaczy” powinno mówić się mimo wszystko, zawsze? Następna sprawa… Jaka Waszym zdaniem powinna być kara dla zawodnika zażywającego nielegalne środki? Dożywotnia dyskwalifikacja? Należy być bezwględnym, czy może odpuszczać takie przewinienia?
Pytań jest wiele, jednak sprowadzają się one do jednego: doping niszczy i moim zdaniem kara za tak perfidne oszustwo powinna być surowa. Przyznam szczerze, że nie potrafię wyobrazić sobie mojej reakcji, gdyby doszły mnie informacje, że zawodnicy Red Devils od pewnego czasu stosują środki dopingowe, narkotyki. To byłby cios w moje serce, w serce kibica i jestem pewny, że ciężko byłoby mi to zrozumieć, pogodzić się z tym, zapomnieć. Wierzę w to, że zawodnicy z Old Trafford nigdy nie spłycą się do tak niskiego poziomu i nie zawiodą swoich fanów! Zawodnicy Manchesteru United aniołkami nie są, mimo to nie sądzę, by taki problem istniał w naszym zespole.
Króluje kokaina…
Cała afera miała swój początek w 1991 roku za sprawą dobrze znanego nam Diego Maradony. Argentyńskiej prokuraturze Maradona znany jest głównie z utrzymywania kontaktów z półświatkiem narkotykowym. Sam Diego, bożyszcze wielu pokoleń młodych piłkarzy i kibiców płci pięknej po 1994 roku wpadł w nałóg. Został kokainistą. Za namową Fidela Castro (kubański rewolucjonista i dyktator) i Hugo Chaveza (wenezuelski dyktator) z którymi piłkarz utrzymuje bardzo zażyłe stosunki, Diego Armando przeszedł kurację w kubańskiej klinice odwykowej. Dla wielu kibiców zniszczył on swoje dobre imię, swą niepowtarzalną klasę! Sport to szkoła wartości… nie zapominajmy o tym!
Piłkarzem, który w ostatnich czasach najbardziej zasłynął jako kokainista jest Adrian Mutu. Zawodnik tłumaczył się dość specyficznie w imię myśli „tonący brzytwy się chwyta”, zrzucając wszystko na swoją partnerkę, która chciała zobaczyć, jak sprawdziłby się po kokainie w łóżku. Chelsea rozwiązała z nim kontrakt, a piłkarz trafił pod opiekę psychiatry, który miał wyciągnąć go z tak wielkich problemów i pomóc w zwalczaniu nałogu. Przejdźmy dalej. Jak podaje Rzeczpospolita, Terry oddaje pod siebie mocz i wymiotuje na stół w restauracji. Pożywkę ma tylko bulwarowa gazeta „The Sun”, ale piłkarze uczestniczący w libacji mimo to po dwóch dniach pojawiają się na boiskach Premiership. W Anglii to tradycja, chyba nawet wcześniejsza niż lata świetności George’a Besta, który pił, a mimo to na boisku był nie do zatrzymania.
Przyjrzyjmy się w tym momencie bliżej kokainie, by uświadomić sobie jaki ma ona na nas wpływ. Mówiąc kolokwialnie, kobieta, która zażyje chociaż jedną „kreskę” po kilku sekundach jest zdolna do wszystkiego, a przynajmniej jej bariery znacznie maleją. Dlaczego o tym piszę? Kokaina jest bardzo niebezpieczna, jest to jedna z najsilniej działających substancji pobudzających, poza tym bardzo łatwo się od niej uzależnić, podaje Wikipedia. Nadmierna gestykulacja, nadpobudliwość, rozszerzone źrenice, skłonności do agresji, niepokój, duża ruchliwość… takie „rozrywki” dostarcza nam właśnie kokaina.
W Angli wśród piłkarzy drinkowanie jest na porządku dziennym, jednak wydaje się, że na chwilę obecną orgie seksualne stały się bardziej popularne wśród zawodników. Przymykanie oczu przez trenerów na wybryki zawodników czasami kończy się problemami z prawem, dlatego z pełną świadomością twierdzę, iż szkoleniowiec, w naszym wypadku sir Alex Ferguson ma ogromny wpływ na zawodników i nie pozwoli na to, by tak żałosne incydenty miały miejsce w jego drużynie. Oczywiście orgie seksualne zawodników Manchesteru są nam dobrze znane, mimo to dopingu, narkotyków w naszym zespole zwyczajnie trudno mi sobie wyobrazić. W tej chwili przytoczę wypowiedź Pawła Przecławskiego, autora książki „Uciec śmierci”. Musimy zdawać sobię sprawę z tego, że narkotyki nie tylko niszczą sport, ale przede wszystkim człowieka.
W każdym z nas rosła agresja, że nie jesteśmy dla siebie najważniejsi, że wystarczy odrobina ćpania i włazimy do każdego łóżka. Narkotyk pozbawił mnie wszelkiej wrażliwości i uczuć. Pozostałem obojętny na to, co w życiu najdroższe. To chyba najpotworniejsze w ćpaniu, że można zrobić wszystko i wszystkim, po to tylko, by zaspokoić swoje wlasne potrzeby.
Grzechem w tym temacie byłoby pominięcie… papierosów, które dziś już nie dziwią nikogo. Czy sportowiec powinien palić? Komentator Simon Hatteson z „Guardiana” przypomina, że tradycja palenia wśród piłkarzy jest równie stara jak sama piłka nożna. Spośród największych piłkarzy wielu było namiętnymi palaczami. Palili Michel Platini i Diego Maradona. Palił Johann Cruyff, odnoszący sukcesy jako piłkarz i trener. Cruyff wypalał dziennie 20 papierosów, ale po operacji wszczepienia bypassów musiał rzucić nałóg na rzecz lizaków Chupa Chups. Wziął nawet udział w kampanii antynikotynowej. Spójrzmy co na temat palenia tytoniu myśli Danny Mills, angielski piłkarz grający na pozycji obrońcy.
Jako piłkarz Premiership (…) muszę być w dobrej formie w każdej sekundzie meczu, a to czy wygramy czy przegramy zależy od mojej sprawności fizycznej. Palenie osłabia kondycję, i niszczy płuca, przez co szybkie bieganie sprawia więcej trudności. Nie palę, bo chcę wygrywać – oświadcza.
Poszczególni sportowcy nie tylko nie tracą na paleniu, ale wręcz zyskują mnożąc zera na kontach bankowych dzięki udziałom w kampaniach reklamowych. Wyniki badań brytyjskich naukowców wykazały, że na 1559 angielskich piłkarzy tylko 5% to palacze i ta informacja powinna być dla nas pewną nadzieją, jednak już średnia krajowa na Wyspach jest znacznie wyższa.
Reasumując… Na sport należy patrzeć jak na piękną walkę, czystą walkę. Sport dla wielu jest sferą sacrum. Lepiej zwracać uwagę na emocje płynące ze współzawodnictwa niż dawać ponosić się chorej „rekordomanii”. Sprawa dopingu w sporcie wywołuje niewątpliwie wiele kontrowersji, ale wydaje się to dość zrozumiałe. Jestem pewny, że niebezpieczeństwo jakim jest doping, będzie się rozwijało. Proszę wybaczyć mój pesymizm, ale mimo wszystko wydaje się on logiczny. Nie wrzucam wszystkich sportowów do jednego worka, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy sportowiec oszukuję w tak błazeński sposób i dla większości doping jest bardzo krzywdzący, gdyż cenią sobie uczciwość, bycie fair. Już na sam koniec posłużę się klarowną wypowiedzią szefa Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, Jerzego Smorawińskiego.
Tego zjawiska nie da się do końca wyplenić ze sportu. Idea walki z dopingiem polega na jak największym zmniejszeniu marginesu oszustwa. Ale jeśli zaprzestać tej walki, to jak wówczas wyglądałby sport? Społeczna zgoda na wspomaganie sportowców środkami farmakologicznymi niosłaby ze sobą poważne konsekwencje. Ludzie ukierunkowani odpowiednimi specyfikami na dużą siłę czy sprawność fizyczną mogą być przecież upośledzeni na zdrowiu ogólnym. Powstaje również pytanie, czy społeczeństwo zaaprobowałoby hodowanie na potrzeby sportu takich mutantów?
Poruszyłem ciemną stronę medalu, padło wiele kontrowersyjnych stwierdzeń. Chciałbym, by i Czytelnicy Redloga konkretnie wypowiedzieli się w tej sprawie. Czym jest dla Was doping w sporcie? Macie swój pomysł na walkę z tą specyficzną patologią? Czy jest szansa na zwalczenie dopingu w sporcie? Dlaczego ten problem ma tak wielką siłę? Czy warto ryzykować? Lawina pytań moi Drodzy daje do zrozumienia, że nad tą kwestią warto się zastanowić. Zapraszam każdego do wyrażania swoich szczerych opinii! Pamiętajmy… krok uczciwego jest głośny! (Fryderyk Nietzsche).
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:


(23 głosów, średnia: 4,61 na 5)







Artykuł świetny ode mnie oczywiście 5:P
MattMan ja moze nie dokonca na temat bede pisał wiec na początku mówie że artykuł na bardzo dobrym poziomie i ciekawy temat.a teraz moje wywody ja naprzykład jestem za legalizacją narkotyków miekkich (takich jak konopie i pochodne)i mam wiele argumentów ku temu.W sporcie oczywiscie doping to zło. Acha MattMan a naprawde wierzysz że te badania Chińczyków były uczciwie przeprowadzone?
@kastro: w takim razie podaj te argumenty, ja z chęcią się z nimi zapoznam. Przyznam szczerze, że zaintrygowały mnie Twoje słowa.
Czy wierzę? Nikt z nas nie ma idealnych dowodów na to, by stwierdzić, że rzeczywiście badania były przeprowadzane uczciwie. Dlaczego miałyby niby nie być uczciwe? Mimo wszystko na pytanie zadane przez Ciebie, odpowiadam… tak, wierzę.
po pierwsze cały ten zakaz napedza narko biznes, u nas rozprowadzaniem marihuany (mówie o tej górnej strefie)zajmuje sie maffia nie jak to jest np.w holandii normalni ludzie w miejscach do tego przeznaczonych,nie lepiej odciać takim ludzią zródło dochodu? Po drugi palacz w holandi dostaje dobrą sprawdzona i zbadana „działke” za którą płaci i jest objeta akcyzą(dochód dla panstwa)a u nas dostaje sie z przemytu nieraz to co z pod miotły w holandi uciekło i ktoś w tyłku przemycał. Nastepna sprawa ze w naszym kraju gdzie jest to zakazane nieletni mają dużo wiekszy dostep do tego niż w Holandi, co mi sie nie podoba. Nie bede juz wspominał o własciwościach leczniczych konopia,mozecie sami na wiki o tym poczytac,nie jestem lekarzem i niechceiałem tu o wpływie na organizm mówic.Kolejna sprawa że ci co lubia palic i tak bedą i ten głupi zakaz z niejednej porzadnej osoby moze zrobic przestepce,a policja zamiast scigac tych „z górnej strefy” poprawia sobie statystyki zwalczania przestępczosci narkotykowej na ludziach którzy jedynie czemu sa winni to temu że lubia palić i zostali zmuszeni przez przepis dać zarobić przestepcom
sorry za błedy i chaos ale pisze z doskoku
Świetny artykuł na temat bardzo kontrowersującej sprawy. Jak dla mnie – głupotą jest spożywanie narkotyków czy innych używek jako „dopalaczy”. Nie popieram również palenia papierosów, ale słyszałem, że niektórzy piłkarze (w obecnych czasach), jak na przykład Raul, palą. Rooney w swojej książce powiedział, że raz zapalił cygaro, ale nie zrobił tego nigdy więcej, bo woli pracować nad swoją kondycją. Co do kar za takie wykroczenia – jestem za jak najsurowszymi, jednak np. Ferdinand poniósł spore konsekwencje za spóźnienie na badania antydopingowe, a kilkanaście godzin później nie wykryto u niego nic. Wierzę w to, że Ferguson trzyma rękę nad wszystkimi piłkarzami na Old Trafford i żaden z nich nie używa „dopalaczy”.
Bardzo fajny artykuł, zmusza do chwili zastanowienia i dziwię się, że tak mało osób sie pod nim wypowiada. Moim zdaniem doping w sporcie rzeczywiście jest czymś najgorszym, to po prostu nie mieści się w regułach fair play. Dla mnie osobiście „osiągnięcie wyniku” po środkach farmakologicznych jest nieważne. Jaką satysfakcję można mieć z czegoś, czego przecież nie osiągnęło się własnymi siłami? To absurd. No ale cóż, ludzie i tak będą robić swoje. Szczególnie lekarze i farmaceuci tak zwani „sportowi”, którzy dwoją się i troją by tylko ich środków nie dało się wykryć. Przykre. I jeśli chodzi o to czy Diabły „biorą”… podobnie jak MattMan mam nadzieję, że w Manchesterze nie ma tego problemu. Nadzieja matką głupich powiadają, ale bardzo bym chciał, żeby rzeczywiście sukcesy naszych ulubieńców były poparte tylko ich talentem, siłą woli i ciężką pracą.
@ kastro: nie rozumiem Twojego zdania na ten temat. Wiem, że to oklepane powiedzenie, ale czy tzw. „miękkie” narkotyki nie prowadzą i do tych „twardych”? A nawet jeśli nie, to przy jaraniu skręta, butli, dżointa, nazywaj to jak chcesz, dzień w dzień organizm nie cierpi? Nie wciskaj kitu o działaniu leczniczym, bo to tylko przykrywka dla tych, którzy to lubią. Może rzeczywiście „coś” w tym jest, ale patrząc po moich znajomych, dobrych znajomych, jakoś tych efektów leczniczych nie widać? I znam zarówno takich, którzy palą tylko zioło, jak i takich którzy od zioła przeszli do czegoś twardszego i dzięki temu, a raczej przez to wylądowali w szpitalu z zaburzeniami psycho-ruchowymi. I nie zapominaj, że jednak Polska to nie Holandia. Tam to wiąże się już z kulturą tego kraju, u nas dalej jest to nie popierane przez społeczeństwo i mam nadzieję, że jak najdłużej tak zostanie. Pozdro
—> kastro
ja z jednej strony tez uwazam ze dochod z miekkich narkotykow ealby panstwu troszke pieniedzy i tak jak mowisz wszysko byloby legalne i wogole.
Jednak w mysl zasady daj palec beda chcieli reke to zaraz kazdy bedzie chcial wiecej, i wlasnie dlatego ciezko mi ustosunkowac sie do legalizacji
(sam nienawidze narkotykow bez roznicy miekkich czy twardych tak samo jak papierosow czy kawy. Uznaje jedynie alkohol)
„Świetny artykuł na temat bardzo kontrowersującej sprawy.” – Jakiej? ;O
@prachu:
Hehe mi jako studentowi kawa się bardzo przydaje, ale nie piję za to RedBulla żeby nie zasnąć bo od RedBulla to amfy to niedaleka droga jak ktoś ma organizm, który szybko się przyzwyczaja…
prachu tyle że to obłuda,alkohol sam w sobie jest w stanie zabić ,a jest legalny,natomiast o takich przypadkach z konopiem nie słyszałem. Osobna sprawa jest to ze w niepowołanych rekach kazda uzywka powoduje liczne patologie.Co do dopingu,mysle ze jest zdecydowanie miejsze to zjawisko. Niz gdy był tzw.blok wschodni w którym bylismy.Myśle ze wtedy parcie na pokonywanie zachodu było tak wielkie ze przymykało sie oczy na wiele spraw.Dlatego do konca nie ufam badanią prowadzonym przez Chinczyków.To ludzie którzy by wybudować tame na Rzece poswiecają tysiace ludzi(tama miała byc najwieksza na świecie)a mam uwierzyc że są czysci i badania ok.No moze na olimpiadzie bedzie inaczej,pewnie wprowadza kare śmierci za doping
@Giggsy – używki i doping w sporcie to nie kontrowersyjna sprawa? Pytasz tak, jakby dla Ciebie było to zupełnie obojętne.
Kontrowersyjna tak, ale nie kontrowersująca.
do artykułu: pomimo że jest styczeń, już teraz jestem w stanie stwierdzić że artykuł ten będzie kandydował do miana najlepszego w roku 2008.
Chcę po maturce, która czeka mnie za około 100 dni iść na farmację, więc temat z naukowego punktu widzenia bardzo mi bliski. Stwierdzam że aspekt naukowy został przedstawiony w trochę błahy sposób, lecz wybaczam to w pełni, gdyż jest to artykuł na REDLOGU a nie w czasopiśmie biomedycznym (erytropoetyna nie jest lekiem lecz hormonem tkankowym produkowanym przez nerki, odpowiedzialny za produkcję czerwonych krwinek, a co za tym idzie zwiększenie powierzchni dostarczania tlenu do komórek).
do kastro: tetrahydrokannabinol jest trucizną rakotwórczą. Owszem jest stosowany do leczenia schizofrenii w niektórych stanach w USA, jednak jest on przepisywany na zasadzie „mniejszego zła”. Marihuana zabija i jest to naukowo potwierdzone. A to że masz na ten temat inne informacje to tylko fakt że nie korzystasz z naukowych źródeł, bądź nie chcesz wierzyć w to że jest zła. zal.pl
„Stwierdzam że aspekt naukowy został przedstawiony w trochę błahy sposób, lecz wybaczam to w pełni, gdyż jest to artykuł na REDLOGU a nie w czasopiśmie biomedycznym(…)”
@dsw_MUszyna. Gdybym zaczął pisać o tetrahydrokannabinolu, erytropoetynie… śmiem stwierdzić, że zdecydowana większość nie wiedziałaby o czym piszę, a tekst w tym momencie mógłby nieco usypiać czytelnika.
Dziękuję za tak pozytywny komentarz ;) Pozdrawiam.
dsw Muszyna – nieznam przypadku by ktos zajarał sie na smierć. Chodziło mi o przedawkowywanie, natomiast jesli chodzi o alkohol sa tego czeste przypadki. A skoro jesteś na farmacji to powinieneś znać znaczenie i różnice miedzy słowami substancja czy trucizn, podstawy kolego, no chyba że u was mochery wykładaja i tak was straszą. A po drugie THC samo w sobie nie jest SUBSTANCJĄ rakotwórczą i nie zabija, efekt uboczny spalania w wyniku jakim powstają tzw.SUBSTANCJE smoliste, które mogą pobudzić komórki rakowe.Chodz zaznaczyć trzeba że jest ich mniej niż w tytoniu. Nie namawiam tu nikogo, i sam tego nie robie, tylko mam oczy otwarte i to że nasze społeczenstwo do wielu żeczy nie dorosło to się musze z tobą zgodzic
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tetrahydrokannabinol radzio sorry pozwole sobie jesli nie to prosze usuń. @dsw Muszyna -czytaj uważnie to podstawowa wiedza by podejmowac taki temat, czytam co roku rózne raporty, i wiem że tylko niezależne żródła podają wiarygodne informacje czy wyniki badań . Jeśli były zlecane przez rząd to był aspekt społeczny brany pod uwage, przeważnie spojrzenie na świat elektoratu parti która zlecała to
@kastro, trochę fachowej literatury może, bo wiki pod wieloma względami nie rzetelna nie jest. Chcesz sobie niszczyć życie to pal dalej. Co do aspektu społecznego – cóż, byłem w Holandii, gdzie ponoć jest tak fanie, miałem kontakt z NORMALNYMI ludźmi, którzy tam mieszkali przez dłuższy czas i słyszę tylko jedną opinię – to śmietnik Europy.
Kończę tą rozmowę bo i tak ani ja ciebie nie przekonam, ani tym bardziej ty mnie…
btw, jakbyś czytał uważnie, nie jestem jeszcze na farmacji, zamierzam się tam dostać.
i viceversa:D jakbys czytał uwaznie to bys wiedział że nie pale. A sprawą sie tą zajmuje od wielu lat juz. I drażni mnie że ukrywa sie prawde przed ludzmi. I jesli Holandia to smietnik europy to czym my jesteśmy? Skoro u nas po mimo przepisów jest wszystko, homoseksualiści (niechce nikogo urazić takim zestawieniem) narkotyki, aborcja, eutanazja,handel organami , po prostytucje tyle że u nas nielegalne.Zakłamanym śmietnikiem europy?
MattMan chyba troszke zakwasiłem tą dyskusje:D wybacz. Wracając do tematu , sportem który zawsze napędzał produkcje coraz nowyszych i trudniejszych do wykrycia środków dopingowych było zawsze kolarstwo, no i moze kulturystyka.Swego czasu była to tam plaga. Ale co powiecie na przykład „gubernatora kalifornia” popularnego Arnolda,który zdobywał medale a po latach przyznał sie do dopingu, i dalej taka wielka kariera, hmmm czyli społeczenstwo niestety nie potępia tego tak bardzo
kastro…..a ja znam kilka wypadków psychozy kanabisowo-amfetaminowej które skończyły sie zejściem śmiertelnym
tu znów kłamiesz uprawiając demagogię, i to tę najniższą…reklamując narkotyki. jeśli to twój wybór, to przynajmniej nie opowiadaj bajek, żeby sobie to zracjonalizować. a jeśli chcesz kogoś obrazić to oznacza tylko twój brak kultury i ….argumentów
jeden papieros ma mniej substancji rakotwórczych niż skręt z marihuany