Polska jedzie na Euro!

Nie dociera to do mnie w tej chwili. Może dlatego, że już wcześniej, za „moich czasów”, Polska reprezentacja dwukrotnie awansowała na mistrzostwa świata w piłce nożnej. Mundial to impreza sportowa o wiele wyższa rangą. Największa, obok Igrzysk Olimpijskich, na świecie. ME nigdy nie wywoływało aż tylu emocji, co mistrzostwa globu, chociaż uważa się go za bodajże trzeci w kolejności turniej pod względem popularności, tudzież oglądalności…
A jednak emocje i radość, jakie towarzyszyły polskim kibicom w sobotni wieczór, były tak ogromne, jakby Polska reprezentacja co najmniej zdobywała jakiś tytuł mistrzowski. Odpowiedź na pytanie „dlaczego?” jest oczywista dla większości zainteresowanych. Bo Polacy dokonali czegoś historycznego. Bo Leo Beenhakker zapisze się w historii naszego kraju jako pierwszy selekcjoner, który wprowadził Polaków do finałów mistrzostw Europy. Bo po fatalnym występie naszych piłkarzy na mundialu nikt nie wierzył, że w krótkim czasie można dokonać czegoś podobnego. Bo… jesteśmy Polakami i mamy kompleksy.
Pamiętam jak kiedyś udało mi się wygrać MŚ kierując Polską w grze Championship Manager 01/02. Tak, wiem. To wirtualna rzeczywistość, jednak do tej pory ciągle jest w niej sporo z rzeczywistości – tej, w której żyjemy. Dlaczego nawiązuje do CM-a? Z prostej przyczyny – bo według mnie Polska ma wiele piłkarskich talentów. I tę tezę potwierdza sam Beenhakker. Jedyne czego nam brakuje i czego zazdrościmy Zachodowi, to liczne boiska i solidne szkolenie młodzików. Jednak ta zazdrość prowadzi często do dziwnych zachowań kibiców czy dziennikarzy. Potrafimy się podniecać tym, że któryś z naszych ligowych „kopaczy” wyjeżdża do lepszej ligi, do innego kraju i przez następne parę tygodni robi się wokół tego istny młyn – gazety donoszą o najmniejszych szczegółach dotyczących zawodnika, stacje telewizyjne wykupują prawa do pokazywania meczów danej drużyny bądź całej ligi, a nazwisko „szczęściarza” nie schodzi z ust kibiców przez jakiś czas. Przykłady można mnożyć…
Czyż nie jest śmieszną maniera portalu Onet.pl, który co jakiś czas podaje tytuły wyglądające mniej więcej tak: „Cztery gole na Old Trafford, Kuszczak rezerwowym”. Podniecanie się tym, że Polak jest bramkarzem numer dwa jednej z najsilniejszych angielskich drużyn, jest troszkę dziwne. Albo nagłośnienie, do niewyobrażalnych rozmiarów, transferu Euzebiusza Smolarka do La Liga. Pierwszy Polak w Hiszpanii od iluś tam lat. Wow! A potem jeszcze strzelił bramkę! Nic dziwnego, to napastnik… Czy tacy Francuzi albo Holendrzy rozpisują się o tym, że mają swoich rodaków w danych drużynach bądź ligach? Tak, wiem. Ich piłkarzy rozsianych po Europie jest dużo, dużo więcej niż tych polskich, ale co z tego?
Trzeba dziękować losowi, że Leo zgodził się na pracę z naszą reprezentacją. To przynajmniej dało do myślenia. Oczywiście, Beenhakker ma wielkie doświadczenie trenerskie, warsztat, umiejętności, ale to, co dał naszym zawodnikom najważniejszego, to… pewność siebie. Dla mnie idealnym przykładem niech będzie to, co się stało z Tomaszem Zahorskim, napastnikiem Górnika Zabrze. Jego partner z ataku, Dawid Jarka, w kilku ze spotkań Orange Ekstraklasy zdobył aż 10 bramek, a Zahorski w tym czasie ani jednej. Ale to ten drugi otrzymał szansę gry u Beenhakkera. Wszyscy zastanawiali się, dlaczego nie dać szansy bramkostrzelnemu Jarce? Zahorski wiele nie zdziałał w reprezentacji, ale… W kolejnych 2-3 spotkaniach ligowych zdobył cztery gole, a wspomniany Jarka od tamtego czasu jakoś przycichł. Nie mam wątpliwości, że kilkudniowy pobyt na zgrupowaniu reprezentacji dał Tomkowi dużo, dużo dobrego dla rozwoju jego kariery. I niekoniecznie będzie z niego jakiś wspaniały piłkarz, ale jego pewność siebie może mu nawet dać w przyszłości transfer do lepszej ligi.
Polska awansowała do Euro i naprawdę jest się z czego cieszyć i, w tym przypadku akurat, trąbienie o historycznym dokonaniu jest w pełni uzasadnione. Tak się tworzy historia. Ale na daną chwilę nie jestem wcale taki pełen optymizmu. Dwukrotnie w ciągu ostatnich 6 lat nasza kadra pokazała totalny „piach” na mundialu, mimo że eliminacje potrafili wygrać w niewiarygodny sposób. Może to prawda, że te „lepsze” reprezentacje po prostu się nie angażują aż tak w grę, choć i tak potem awansują. A „nasi” spinają się na maksimum i dzięki temu dostają się na finały turnieju z kilkupunktową przewagą nad rywalami z grupy. No, ale potem nie ma już takiej gry Polaków, jak parę miesięcy wcześniej. I tu jest kolejne wyzwanie dla Leo – tak poustawiać chłopaków, żeby im „sodówa” do głowy nie uderzyła. I przynajmniej z takim zawodnikami jak Boruc, Smolarek, Krzynówek, Bąk, Żewłakow czy Żurawski nie będzie problemu, to jednak pozostali to żółtodzioby, jeżeli chodzi o występ na wielkiej piłkarskiej imprezie. Mam nadzieję, że Holender znowu przejdzie do historii i będzie pierwszym po Antonim Piechniczku (1/8 finału MŚ w 1986 roku), który naprawdę zrobi coś w finałach mistrzostw z polską drużyną. Ale to oczywiście problem na „jutro”. Teraz cieszmy się z awansu. Cieszmy się, bo byliśmy świadkami tworzenia historii. W przyszłości to właśnie o Beenhakkerze i jego drużynie z lat 2006/2007 (i miejmy nadzieję późniejszych) będą opowiadali z wypiekami na twarzy polscy komentatorzy i dziennikarze. No i przede wszystkim kibice.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(10 głosów, średnia: 4,80 na 5)







A oto list, jaki wystosowałam do Polsatu Sport: (jako uzupełnienie artykułu)
„Witam Panów Redaktorów :)
Na początku serdecznie pozdrawiam i chylę czoła przed Waszym programem oraz warsztatem dziennikarskim – sama studiuję obecnie filologię polską i chciałabym zostać dziennikarką sportową (czy się uda – zobaczymy :) ). To przyjemność oglądać Wasz program, dlatego niezależnie od pory jego nadawania – zawsze staram się go śledzić uważnie i wyciągać wiele wniosków wspólnie z Wami i zapamiętywać ważne dla mnie jako kibica informacje.
Jedno tylko psuje mi niestety wizerunek Waszego programu. Piszę do Was w dniu, który na długo pozostanie w mojej pamięci, prawdopodobnie do końca życia, jako że jestem wielką fanką piłki nożnej i 17 listopada 2007 jako data pierwszego w historii awansu do Mistrzostw Europy jest dla mnie, tak jak i dla większości kibiców, czymś nieprawdopodobnym.
Drugą datą, którą zapamiętam, będzie zaś również dzień 11 lipca 2006r. Właśnie dlatego, że tego dnia został zatrudniony oczywiście Leo Beenhakker jako selekcjoner polskiej kadry. Pamiętam, że ta wieść mnie niezmiernie ucieszyła. Dlatego jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy na tego świetnego trenera poleciała raptem fala wielkiej krytyki zarówno ze strony TRENERÓW-SPECJALISTÓW z Polski, jak również (niestety) polskich dziennikarzy. O ile jestem w stanie zrozumieć podwyższanie ego rodzimych szkoleniowców przez deprecjonowanie postaci i warsztatu Leo Beenhakkera, o tyle nie jestem w stanie zrozumieć uprzedzenia dziennikarzy to wybitnego Holendra.
Po pierwszym meczu Beenhakkera z Danią, towarzyskim zresztą przecież, w którym Polska uległa „Duńskiemu Dynamitowi” 0:2, na Holendra spadła, pamiętam, fala nieprawdopodobnej krytyki. Znów te same osoby wieszały psy na szkoleniowcu, nie czekając na jego dalsze poczynania oraz wróżąc mu rychłe rozstanie, a mówiąc dobitniej i dokładniej: wyrzucenie z posady trenera biało-czerwonych. Co gorsza, kolejny mecz, a pierwszy w eliminacjach ME też zakończył się przecież porażką 1:3 z Finlandią w Bydgoszczy po fatalnym spotkaniu w wykonaniu Orłów.
Po tych dwóch porażkach, szczerze mówiąc, na miejscu Beenhakkera (przepraszam za kolokwializm) wypięłabym się na Polaków i poszła trenować zawodników lepiej wyszkolonych technicznie oraz o zupełnie innej mentalności, niż Polacy. Z całym szacunkiem dla naszego narodu (bo jestem patriotką), ale nie od dziś wiadomo, jak polscy piłkarze potrafią podejść do meczu – czasem aż żal patrzeć. Co ciekawe – Pan Leo został, na przekór wszechobecnej krytyce i na przekór prześmiewkom w mediach (telewizji, gazetach, Internecie). Pamiętam, że z bratem mówiliśmy jeszcze, że Beenhakker albo doprowadzi Polaków do awansu (przypominam, po dwóch „inauguracyjnych” w prowadzeniu kadry porażkach) i napiszemy list do dziennikarzy, którzy go wyśmiewali, albo jeśli okaże się, że się myliliśmy, wystosujemy podobny list, tyle że, rzecz jasna, o zmienionej treści, aby przyznać się do błędów.
Dziś oboje mieliśmy łzy w oczach, gdy patrzyliśmy na zawodników, którzy, co prawda po niezbyt pięknym meczu, wywalczyli awans, pierwszy awans do ME. Leo Beenhakker poproszony o wypowiedź po tym spotkaniu powiedział, jak wiecie, nie za wiele. Wcale nie dziwne – ludzie, którzy kilka miesięcy temu wygadywali niestworzone rzeczy i z niego żartowali teraz z promiennymi uśmiechami padali mu niemal do stóp.
I to jest właśnie to, co psuje mi wizerunek Waszego programu. Nie wiem, który z Panów to czyta, ale uważam, że wszyscy dziennikarze, którzy nie dali Panu Beenhakkerowi czasu na to, by się wykazać tylko od razu go skreślali, powinni oficjalnie przeprosić naszego szkoleniowca. Chyba mu się to należy, nieprawdaż? Z Polsat Sport wiem, że bardzo, ale to bardzo mocno Holendra krytykowali i naśmiewali się Pan Roman Kołtoń oraz Pan Mateusz Borek. Chciałabym zobaczyć moment, w którym powiedzą „Przepraszam”, choć chyba się tego nie doczekam – jak to w mentalności Polaka: najlepiej krytykować, jak jest źle, a jak się robi lepiej twierdzić, że od początku się kogoś broniło i dawało szansę.
Dziękuję za wytrwałość w lekturze mojego długiego maila. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszej dziennikarskiej pracy.”
i bardzo dobrze. niech się kajają teraz ci hipokryci. :)
brawa za artykuł i jeszcze większe dla Vtg87 za list do Polsatu Sport. Pozdrawiam
A ja się pochwalę, że byłem na tym meczu, powiem krótko było zajebiście!
Myślę, że to dobra chwila aby zapytać co dla Ciebie (fanatycznego fana United) jest ważniejsze, proste pytanie: Wolałbyś The Treble dla United czy MŚ dla Polski.
pytanie do wszystkich
redloger: odpowiedź wydaje się oczywista, ale pewnie nie do końca. dla mnie ważniejsze jest oczywiście mistrzostwo świata dla Polski :) The Treble MU może zdobyć co sezon (teoretycznie), mistrzostwo świata raz na 4 lata i to zdecydowanie nie jest tak proste, jak potrójna korona. a poza tym, najpierw jestem Polakiem, a dopiero potem kibicem Manchesteru United.
i tu plus dla Ciebie, ale uwierz mi są tacy dla których United jest ważniejsze, niektórzy nawet dochodzą do takich wniosków, że bardziej zależy im na sukcesie Anglii aniżeli Polski… A na pytanie czy są patriotami odpowiadali „tak 100%-owymi), wtedy nie wiedziałem czy to ze mną jest coś nie tak, czy żyje w kraju hipokrytów, którzy nienawidzą własnego kraju (bo byli i tacy którzy życzyli Polakom braku awansu).
Kocham United – to mój świadomy wybór, a Ojczyzna wiadomo. Dlatego nie rozumiem ludzi, którzy są dla tego kraju jedną wielką obelgą.
sonda trwa, mam nadzieję że po każdym poście (dodatkowo) dopiszecie odpowiedź na moje pytanie.
O tym będzie mój następny wpis, który pojawi się już niebawem, wiec sprawę na pewno wnikliwie rozpatrzymy ; ) Pozdrawiam.
a więc jednak to napiszesz, thx ;]
sonda zawieszam do wpisu MattMana.
redloger: do kwestii kibiców warto też dodać samych piłkarzy. nie rozumiem tych, którym nie zależy na występach dla reprezentacji swojego kraju. według mnie taka możliwość to wielka nobilitacja dla każdego zawodnika. ale teraz światem, również tym piłkarskim, rządzi kasa i ważniejsze jest zmniejszenie ryzyka kontuzji, żeby potem grać w klubie, a nie siedzieć u lekarzy…
a Polska to faktycznie kraj hipokrytów.
@ redloger – Oczywiście najpierw MS dla Polski, potem The Treble dla Man United. Nie mylisz się, żyjesz w kraju hipokrytów – znam masę ludzi którzy kibicowali wczoraj Belgii ;).
to jest smutne…
Potrójna Korona dla United czy MŚ dla Polski? Bez zastanowienia stawiam na to drugie, może dlatego, że ManU już miało Potrójną Koronę, a może dlatego, że odzywa się we mnie patriotyzm, ale myślę, że to drugie.
Tak jak wspominałem… większe pole do popisu będziecie mieli po zapoznaniu się z moim tekstem, ze wszystkimi spostrzezeniami, prywatntymi odczuciami na ten temat. ;)
Ja myślę zaś, że jeśli ktoś jest PRAWDZIWYM fanem piłki nożnej i naprawdę poważnym człowiekiem, to zawsze wybierze laur dla swojej ojczyzny.
Co najśmieszniejsze – najczęściej ludzie z Klubów Kibica, którzy mają na szalikach napis: (klub) – Bóg – honor – ojczyzna, wybraliby… zwycięstwo swojego klubu, niż reprezentacji.
To nie jest smutne, to jest dobijające. Kocham Manchester United, ale nigdy w życiu nie wybrałabym The Treble przed Mistrzostwem Świata lub Europy. Nie rozumiem też ludzi, którzy mają odwrotny sposób rozumowania, niż ja. Może dlatego, że jestem naprawdę wielką patriotką.
Vtg87 – cieszę się, że ktoś myśli tak jak ja. Z mistrzostwa Anglii zdobytego przez United w 2007 roku oczywiście cieszyłem się jak dziecko, ale po przespanej nocy mi przeszło, a z awansu Polaków nie mogę się nacieszyć do teraz, a jakby mieli zdobyć ME, to wolę nawet nie myśleć co ze mną by wówczas się działo.
@redloger – pewnie powiesz, że jestem dziwny, ale wolałbym… Potrójną Koronę dla United. Szczerze to obojętne mi jest to czy Polska wyjdzie z grupy na EURO 2008 czy też nie, ale chciałbym żeby doszli jak najdalej i trzymam za Naszych kciuki. Inna sytuacja by była jeśli ktoś by zapytał: reprezentacja Anglii/Szkocji (moje ulubione) vs Polska – do zdobycia MŚ. Wtedy wybrałbym Polskę, ale jeśli chodzi o klub vs polska reprezentacja bez wahania wybieram United. Może dlatego, że kocham ten klub jak chyba nic innego i widzę w nim wszystko…
I zupełnie nie zgadzam się z Vtg (wiesz Kasiu jak bardzo szanuje Twój talent do pisania oraz umiejętności) jeśli chodzi o słowa: „Ja myślę zaś, że jeśli ktoś jest PRAWDZIWYM fanem piłki nożnej i naprawdę poważnym człowiekiem, to zawsze wybierze laur dla swojej ojczyzny.” Ja wybiorę Potrójną Koronę dla United i uważam siebie za prawdziwego kibica i poważnego człowieka (pomimo młodego wieku i zapewne małego doświadczenia życiowego).
Pozdrawiam ;-)
Jestem Polakiem, patriotą. Ale mam obrzydzenie do polskiego futbolu i nie lubie polskiej piłki. Patriotą jestem, polityką się interesuję, ale piłka w Polsce mi się nie podoba. Wczoraj byłem za Polakami i wszyscy maja mi za złe, że właśnie tak nagle za Polakami byłem… United czy Polska, powiedziałem, że United to pewna osoba wielce zaskoczona była i tutaj do mnie nawiązała w jednym ze swoich komentarzy. Mają mi za złe, że Polski futbol jest dla mnie niczym i że wyzej od kadry Polaków stawiam United.
No ale już jestem taki porąbany.
@Beckie – w zupełności się z Tobą zgadzam i mam podobne odczucia co Ty – szczerze nie wiem kto jest liderem OE i kiedy grają/grali… przykre to trochę jest, ale nie lubię polskiej piłki…
Przepraszam za plagiat… „No ale już jestem taki porąbany.”
PROŚBA
Dajcie na razie spokój z tym tematem, a skupcie się tylko na samej notce, przypominam artykuł jest o awansie Polaków do Euro. Na dyskusje odnośnie sondy którą wywołałem przyjdzie czas za parę dni pod notką MattMana. Na razie proszę o wstrzymanie i nie wyczerpywanie tematu.
Z góry dziękuję, redloger.
redloger: widać treść notki nie jest tak gorącym tematem do dyskusji jak Twoja sonda i tekst, który MattMan ma wkrótce opublikować ;)
a co do tego drugiego, myślę, że nawet jeżeli tutaj się niektórzy „wygadają”, to i tak MattMan walnie takim tesktem, że wywoła kolejną dyskusję. o to się nie martw :)
To ja jeszcze dorzucę swoje 3 grosze, mam nadzieję, że mi wybaczysz Redloger ;). Piłka nożna i ojczyzna to dwie, różne rzeczy. Nie widzę żadnej zależności pomiędzy byciem patriotą a kibicem polskiej reprezentacji. Czyli, że jak ktoś nie interesuje się piłką nożną i mu, że użyję kolokwializmu, wisi to, czy reprezentacja zagra w finałach czy nie, to już automatycznie nie jest patriotą? Jakiś absurd. Mnie szczerze mówiąc polska piłka nożna całkowicie nie obchodzi. Oczywiście reprezentacji życzę jak najlepiej, ale muszę szczerze powiedzieć, że gdyby o tej samej porze był mecz Polski i United, to obejrzałbym ten drugi. Oczywiście cieszę się, że Polska w finałach zagra, ale jak odpadną już na starcie, to nie będę z tego powodu płakał. Podsumowując, życzę polskiej reprezentacji jak najlepiej, ale tak szczerze to w ogóle mnie jakoś przegrane czy wygrane nie ruszają.
Beckie, Wiktor, ale Wy łączycie jak sądzę antypatię do polskiej Ekstraklasy z polską kadrą.
W siatkówce – kibicuję Polakom, bo jestem Polką. W narciarstwie Polakom, bo jestem Polką. W piłce nożnej kibicuję Polakom, bo jestem Polką. Zależy mi, żeby nasz kraj był jak najlepiej reprezentowany w różnych dziedzinach, nawet pomijając sportowe.
Dlatego też szanuje Twoje zdanie Beckie, ale z calym szacunkiem obrzydzenie do ligi polskiej nie może i nie powinno się przekłada na niechęć do reprezentacji :|
Wiktor – co Ci po tym, że United wywalczy potrójną koronę? Będziesz czuł sie dumny, bo ludzie którym kibicujesz okażą się najlepsi, ale w gruncie rzeczy nie sławią Twojego narodu, nie przyczyniają się do tego, by Anglicy nie myśleli, że w Polsce po ulicach biegają niedźwiedzie polarne (a uwierzcie mi, że niektórzy tak twierdzą).
Mi po prostu nie umie przejśc przez głowę, jak zwycięstwo zawodników obcych jednak narodowości (pomimo tego jak bardzo wszyscy tu zgromadzeni kochamy Manchester United) może być ważniejsze i bardziej satysfakcjonujące niż wygrana rodaków :|
Anirin, Beckie, Wiktor, vtg87, mam uwagi cu do Waszych wypowiedzi, ale po prośbie redlogera, postanowiłem, że poczekam na tekst MattMana i wówczas się ustosunkuje.
Jak chcecie szybciej poznać moje zdanie, to odezwijcie się na GG
Hasło: Michał
@Anirin – Polska a reprezentacja to coś innego i w zupewłności się z Tobą zgadzam…
@Vtg – jeśli chodzi o mój komentarz odnoście polskiej piłki – była to odpowiedź na komentarz Beckiego, w którym mówiłem o POLSKIEJ LIDZE a nie o reprezntacji, bo nie powiem – śledzę jej wszystkie wyniki.
„ludzie którym kibicujesz okażą się najlepsi, ale w gruncie rzeczy nie sławią Twojego narodu” – szczerze? Mogą sławić go w inny sposób niż kłótnie w sejmie czy dopatrywanie się homoseksualizmu w Teletubisiu… A i tam mam zamiar wyjechać po 18-stce do Anglii…
I dalej trzymam się tego, że wolałbym Potrójną Koronę jak MŚ dla Polaków.
Pozdrawiam ;-) i przepraszam za błędy ale jestem trochę niewyspany :D
@VTG, nie lubię polskiej ligi, a los reprezentacji jest mi obojętny, teraz za nimi byłem akurat, bo coś się im należało. A jeśli chodzi ci o reprezentację kraju innych sportów to siatkówkę i koszykówkę też oglądam i Polakom kibicuję.
„bo coś się im należało” … wzorcowe podejście
Beckie, skoro los reprezentacji Polski w PN jest Ci obojętny, to czemu nie jest Ci obojętny los siatkarzy czy koszykarzy?
Bo jak siatkarze czy koszykarze awansują na jakąś imprezę to się z z nich nie robi gwiazd zanim nie wyjdą na boisko. Ostatnio w Polskiej piłce tak było, mam nadzieję jednak, że teraz osoba Beenhakkera chociaż część tego zmieni.
i ciebie tak to boli? masz rację, to w zupełności wystarcza by nie lubić repry polski w piłkę, jeśli takie myślenie przełożyć by na wszystkie kategorie życia? haha. facet nie pogrążaj się, masz wieku buntu i w sumie ciebie rozumiem, ale co ci zawiniła polska repra :| poza tym, że nie spełnia pokładanych w niej nadziejach…
Nie. Po prostu mnie to wkurza i się tym mniej interesuję i jej los jest mi obojętny. Ale w takim wydarzeniu jak mecz z Belgią byłem za Polakami, wspierałem ich, żeby nie było ;] … Bo odezwał się patriotyzm, a nie to czy lubię czy też nie. Skończyło się, chciałem żeby Beenhakker coś udowodnił. Już to zrobił. I tyle.
Nie, wcale nikt z kadry siatkarek nie zrobił „Złotek” na niewyobrażalną skalę, ze szczypiornistów super wice-mistrzów, a z siatkarzy an tej samej zasadzie tak wielkich gwiazd, że połowa nie raczy udzielać wywiadów.
Beckie – siatkówkę mam w małym palcu szczerze mówiąc i gwarantuję Ci, że w takim rozumieniu, jakie podajesz, to siatkarzom również kibicować nie powinieneś.
Spójrz, co media robią z Radwańskiej chociażby. Jeden głupi awans i wielka gwiazda. To maja do siebie polskie media, że pozostajemy nieco „szarym” punktem na sportowej mapie. Właściwie pozostawaliśmy: pływaków mamy najwyższej klasy, kajakarzy również, siatkarzom na MŚ poszło dużo powyżej oczekiwań, siatkarki zaliczają teraz słabsza formę, ale również większość sie nas boi, szczypiorniści wyskoczyli gdzieś z ciemnego i zapomnianego kąta, pokazując swoją świetność – media są wbrew pozorom potrzebne!
Piłka nożna jest naszym sportem narodowym, dlatego też jest aż do tego stopnia promowana.
A powoli tu widzę wśród ludzi, ze bardziej zaczyna niektórych „jarać” to, że Kuszczak raz czy drugi przy KONTUZJI jakiejś VDS stanie na jeden mecz w bramce, niż to, że PO RAZ PIERWSZY w historii zagramy w jednym z najbardziej prestiżowych turniejów świata!
I jeszcze raz – polska kadra NIE RÓWNA się polskiej lidze! W takim układzie zajmowalibyśmy zapewne na piłkarskiej mapie świata pozycję podobną do pozycji… ja wiem, może Kenii, albo Wysp Bahama.
Mi chodzi o problem tego, że bardziej młodzi ludzie wspierają angielski klub, niż własną drużynę narodową. Nie znajdziecie Anglika, który wyprze się swojej kadry, albo powie „Nie lubię ich, wisi mi to”. Po prostu nie znajdziecie – niezależnie od tego, jak im idzie. Media mają przeciwko sobie, kiedy idzie źle, ale kibice dalej są z nimi.
Większy % Anglików kibicował im w krytycznych momentach w tych eliminacjach, gdy już prawie wszystko poszło na straty, niż w tej chwili % młodych ludzi cieszy się z awansu Polaków do ME. PARANOJA :/
PS. Zresztą ja się zamykam, bo fajnie napisał o tym MattMan i za niedługo wypowiem sie pod tym artykułem.
;)
Tak, ale nie ma statystyk, ilu naprawdę się z tego awansu cieszyło, ilu było to obojętne lub byli za Belgami (a takowi też byli)
Awans dla mnie był wielką radością,może dlatego że po meczu z Finlandią 3-1 nadal byłem za Polakami.W klasie tylko ja liczyłem że Polska wygra z Portugalią i tak się stało…Później było dobrze lecz zdarzyła się wpadka z Armenią :-) jednak okazało się Polacy mają charakter i dzięki temu awans pod meczu z Belgią stał się faktem…Trudno uwierzyć ale z Portugalią zdobywamy 4 pkt,z Finlandią 1 pkt ? . Trochę dziwne,a no właśnie kocham tą „Kadrę Leo”.Teraz Portugalia musi jeszcze walczyć do końca eliminacji aby awansować na Euro my natomiast możemy odpuścić sobie mecz z Serbią lecz jednak trener Polski na to nie pozwoli jak to bywało za kadencji poprzednich „wodzów” kadry.
Mamy Euro 2008 !!!