Nie przegap

Czas na Stoke

Czas na Stoke
Już w niedzielę, 24 października na Britannia Stadium w Stoke-on-Trent, Manchester United będzie miał okazję do zrehabilitowania się kibicom za poprzednie remisy z drużynami, które zespół tego pokroju powinien odprawiać z kwitkiem bez większych problemów.

Za nami osiem kolejek Premier League, a Czerwone Diabły mają na koncie zaledwie trzy zwycięstwa i aż pięć remisów. Co więcej, podopieczni Sir Alexa Fergusona remisowali z drużynami, które nie liczą i nie będą się liczyły w walce o najwyższe cele. Być może kibice zrozumieliby takie wynik, gdyby wynikały one z bardzo dobrej gry drużyn przeciwnych. Jednak były one powodem frajerstwa ze strony zawodników United, którzy roztrwaniali pod koniec spotkań przewagę, którą wypracowywali sobie w pierwszej ich części. Dla przykładu w meczu na Craven Cottage, Czerwone Diabły wygrywały z Fulham 2-1, jednak w 89 minucie, po prostym błędzie pozwolili gościom doprowadzić do wyrównania. Na Goodison Park było jeszcze gorzej. Zespół wygrywał 3-1, na zegarze widniała już 90 minuta. Nikt, zupełnie nikt nie spodziewał się, że cokolwiek może się jeszcze zmienić. W dwie minuty Red Devils stracili dwie bramki, a niewiele brakowało, by jeszcze ten mecz przegrali. W ostatnim ligowym spotkaniu, tym razem na Old Trafford, kibice znów byli świadkami podobnej sytuacji. Podopieczni Szkota w pierwszej połowie prezentowali się naprawdę dobrze i prowadzili do przerwy 2-0. Jednak w drugich czterdziestu pięciu minutach powrócił koszmar z poprzedni meczów. Zawodnicy beniaminka Premier League – West Bromwich Albion – doprowadzili do wyrównania.

Obecnie strata do lidera – Chelsea, wynosi tylko, albo aż 5 punktów. Dlaczego tylko? Otóż, podopieczni Carla Ancelottiego spośród trzech ostatni spotkań, jedno wygrali, jedno zremisowali (z Aston Villa) i jedno przegrali (Man City). Z 9 możliwych punktów zdobyli 4. Dodając te pięć oczek straconych przez The Blues w ostatnich trzech spotkaniach do 5 punktów przewagi, którą ma lider na United mamy 10 punktów różnicy. Mimo iż jest to dopiero początek sezonu, 10-punktowa strata wydaje się niezwykle ciężka do odrobienia. Dlaczego napisałem aż? United wygrywając spotkanie z West Brom i Boltonem, miałoby teraz zaledwie jedno oczko straty do lidera.

Ostatnie zawirowania wokół klubu, z pewnością nie ułatwią zadania. Sir Alex Ferguson stoi przed niezwykle trudnym i ważnym zadaniem. Jeśli chce, by jego zespół nadal liczył się w walce o końcowe zwycięstwo, musi sprawić, by jego podopieczni znów zaczęli wygrywać. Każda kolejna kolejna wpadka może przekreślić szanse United na zwycięstwo w Premier League w sezonie 2010/2011.

Patrząc na dokonania 68-letniego Szkota nie mam wątpliwości, że jest on w stanie przywrócić swój zespół na odpowiednie tory, jednak pozostaje pytanie, czy zawodnicy są w stanie? Czy ta cała szopka, inaczej tego nazwać nie potrafię, z Rooneyem nie odbije się na nich negatywnie i po raz kolejny będziemy mieli do czynienia z zaskakującym wynikiem? Odpowiedź na to pytanie otrzymamy w niedziele przed 16.

Tymczasem oczekując na mecz ze Stoke City możemy spróbować rozgryźć doświadczonego Szkota i spróbować odgadnąć jaka „11” wybiegnie w niedziele na Britannia Stadium.

Van der Sar
Rafael – Ferdinand – Vidić – Evra
Nani – Scholes – Carrick/Fletcher – Park/Obertan
Berbatov – Chicharito

Ilu kibiców United i fanów piłki nożnej, tyle składów. Jednak po rozpatrzeniu wielu za i przeciw, wydaje mi się, że ci zawodnicy wybiegną w podstawowym składzie.

Co do obsady bramkarza, to chyba nie ma wątpliwości. Edwin to wciąż klasa sama w sobie, a jego błąd w ostatnim meczu tego zmienia.

W obronie powinniśmy zobaczyć tych samych zawodników co tydzień temu. Rio w środę dostał wolne od trenera, gdyż wszyscy ciągle mamy w pamięci jego niedawne problemy ze zdrowiem. Rafael, Vidić i Evra spisują się bez większych zarzutów, więc nie widzę powodu by to zmieniać.

W pomocy pewniakiem jest Nani, który ostatnio jest w bardzo wysokiej formie i zapewne od niego, SAF zaczyna wybieranie pomocników. Portugalczyk hasać będzie po prawej flance, a po lewej? Park, który ostatnio delikatnie mówiąc zawodzi? Czy Obertan, po którym nie wiadomo czego się spodziewać? Ciężko stwierdzić, jednak wydaje mi się, że w pierwszym składzie wybiegnie Koreańczyk. W środku pola zapewne zagra Scholes, który ostatnio trochę odpoczywał i mam nadzieję, że Carrick, który w ostatnich meczach wykonuje kawał dobrej roboty w defensywie. Jest jeszcze Fletcher, jednak Szkot nie jest w swej najwyższej formie i wydaje się, że powinien zasiąść na ławce.

W ataku spodziewam się dwójki Berbatov – Chicharito. Bułgar w tym sezonie jest najlepszym strzelcem Czerwonych Diabłów i jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, by mógł nie zagrać w tym meczu. W obliczu kontuzji Owena i Rooneya, oraz słabej postawie Kiko w ostatnim spotkaniu, spodziewam się, że partnerować mu będzie Javier Hernandez.

Fergie

Czy tak w niedziele będzie cieszył się Ferguson? Zobaczymy.

Autor: Patryk Tuzgier

Przewiń na górę strony