Nie przegap
Strona główna / Premiership / Najważniejszy mecz roku?

Najważniejszy mecz roku?

Manchester United vs. Chelsea
Już jutro czeka nas jedno z najważniejszych spotkań sezonu, które może zadecydować o układzie tabeli pod koniec maja. Podczas ostatnich czterech lat mecze Manchesteru United i Chelsea FC nabrały szczególnego znaczenia nie tylko ze względu na walkę o Mistrzostwo Anglii lecz także w sporze między stronnictwem sukcesów, na które pracowało się wiele lat, a zdobyciem ich w rok dzięki wielkim, pompowanym niemal bez ustanku pieniądzom. Już jutro, w niedzielę 11.01, odbędzie się 153 starcie potęg!

Na stronie bwin.com możecie znaleźć zakład, w którym obstawia się przyszłego Mistrza Anglii. Tak przedstawia się najnowsza klasyfikacja.

Manchester United 1:2,25
Chelsea FC 1:2,95
Liverpool FC 1:3,25
Arsenal FC 1:34,00

Choć to Liverpool jest obecnie liderem tabeli, większość kibiców i obserwatorów właśnie w spotkaniu Mistrza z Wicemistrzem sezonu 2007/2008 upatruje rozstrzygnięć obecnego piłkarskiego roku w Anglii. Choć obie drużyny po pełnym sukcesów i walki do ostatniej chwili (dosłownie!) sezonie dostali widocznej zadyszki, wciąż są głównymi kandydatami do zdobycia mistrzowskiego tytułu. Z tego też powodu zarówno dziennikarze, jak i kibice swoimi komentarzami podgrzewają przedmeczową atmosferę.

Oba zespoły są bez formy. Chelsea w ostatnim meczu zremisowała z Southend, występującym na co dzień w League One (trzeci szczebel w angielskim systemie lig piłkarskich). The Blues nie wykorzystali kilkudziesięciu sytuacji strzeleckich, a piłkarze z małego miasta, oddalonego o 65km od Londynu wyrównali w ostatnich minutach, zdobywając bramkę podczas swojej trzeciej akcji w meczu.

Manchester United również nie miał łatwej pucharowej przeprawy. Choć dzień po spotkaniu Chelsea – Southend Czerwone Diabły wyeliminowały z rozgrywek o Puchar Anglii występujący w The Championship Sotuhampton, to już trzy dni temu przegrały z jednym z najsłabszych zespołów tej samej ligi – Derby County, po niezwykle słabym spotkaniu.

Już jutro dowiemy się, kto lepiej poradzi sobie z presją, wymaganiami i spadkiem formy. Prawdopodobnie z powodu przywileju własnego boiska faworytem pozostaje Manchester United (bwin.com – Manchester United 1:2,15; Chelsea FC 1:3,15).

Rywalizacja na górze tabeli jest niezwykle zacięta i emocjonująca, co sprawiło, że przed meczem pojawiło się niezwykle wiele opinii zawodników (byłych i obecnych) oraz trenerów obu drużyn. Wydaje się, że najważniejszym dla walki psychologicznej są wypowiedzi szkoleniowców obu drużyn, które poniżej przytaczam.

Sir Alex FergusonMyślę, że doszliśmy do sytuacji, o której mówiłem kilka tygodni temu. Musimy być w optymalnej formie w meczach u siebie. W pierwszej części sezonu graliśmy z najlepszymi na wyjazdach, w drugiej będzie odwrotnie. Dlatego to jest tak ważne w walce o mistrza. Czekają nas jeszcze dwa zaległe mecze i te również rozegramy u siebie, ale przed tym, jeszcze ważne spotkanie z Chelsea w niedzielę, która po wyśrubowaniu rekordów gier u siebie bez porażki zaczyna budować kolejny – gier na wyjeździe. To zdumiewające.

sir Alex Ferguson

Luiz Felipe ScolariPiłkarzy nie trzeba motywować na ten mecz. Wystarczy, że cały świat o nim mówi. Bardzo dobrze, że to spotkanie przytrafiło nam się po meczu z Southend, ponieważ to nie był normalny rezultat. Oddaliśmy 27 strzałów, i strzeliliśmy tylko jedną bramkę – oni mieli trzy strzały i zdobyli bramkę. To nie było normalne.

'Musimy wygrać. United tracą do nas cztery punkty, ale mają dwa zaległe spotkania. Nie możemy nic z nimi zrobić, to nie jest w naszych rękach, więc teraz musimy ich pokonać. Jeśli stracimy trzy punkty, będziemy w niemałych tarapatach.

Luiz Felipe Scolari

Jak widać, dla obu szkoleniowców niedzielny mecz na Old Trafford jest niezwykle istotny. United daje szansę na odskoczenie od Chelsea, zwiększenie jej dystansu do Liverpoolu i zmniejszenie własnego. Dla Chelsea będzie to sposób na udowodnienie kibicom i sobie samym, że wciąż mogą rozgrywać dobre mecze, dla samego Scolariego sposób na utrzymanie niepewnej posady.

Jednak asystent sir Alexa Fergusona, Mike Phelan, stara się ostudzić nastroje i umniejsza randze meczu twierdząc, że wcale nie będzie on kluczowy dla ostatecznych rozstrzygnięć w lidze.

Chelsea dobrze sobie radzi, osiąga świetną formę w meczach wyjazdowych, jednak to my mamy przywilej własnego boiska. Czeka nas wspaniałe spotkanie. Ta konfrontacja o niczym nie przesądzi, ale to oczywiste, że gra toczy się o coś więcej niż trzy punkty.

Mike Phelan

Tak prestiżowe spotkanie, jak Manchester United – Chelsea to wielkie przeżycie dla zawodników. W takim meczu mogą pokazać swoją klasę, udowodnić jakość i przydatność dla klubu. Jeden z najbardziej solidnych i systematycznych, choć nie zaliczających się w poczet gwiazd, zawodników, Darren Fletcher również zabrał głos, podkreślając rangę tego spotkania dla piłkarzy. Warto przypomnieć, że Fletcher był strzelcem jedynej bramki dla United w zakończonym 1:0 meczu pomiędzy obiema drużynami w sezonie 2005/2006 (ostatecznie triumfowała Chelsea, która wyprzedziła United o 8 punktów).

Darren FletcherTo fantastyczne występować w tak ważnych meczach. O to chodzi w graniu dla United. Rozumiem, że każde spotkanie jest tym istotnym, jednak niektóre są z pewnością ważniejsze od innych. Te spotkania to często ogromne szanse dla zawodników i zawsze chcesz być ich częścią. Lubisz testować swoje umiejętności przeciwko najlepszym zespołom w Europie, jak przeciwko Chelsea, Arsenalowi, czy Liverpoolowi.

Darren Fletcher

W sprawie jutrzejszego spotkania wypowiedział się przedstawiciel każdej formacji w składzie Chelsea (poza bramkarzem). I tak zacznijmy od wywiadu udzielonego przez obrońcę Ricardo Carvalho, który strzelił bramkę na wagę remisu przeciwko United w sezonie 2006/2007.

W tym tygodniu zauważyłem inną atmosferę na treningach. Zespół nie chce zawieść na Old Trafford. Wiemy, że musimy wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, by wygrać. Nie martwi mnie, że ludzie uważają Manchester za faworyta tego spotkania. To może okazać się nawet dla nich zgubne, bo mogą odczuwać z tego powodu presję. Jesteśmy ze swoim trenerem. Scolari to wielki człowiek i zawsze broni swoich graczy. Wiemy, że mówi się, iż w naszej szatni źle się dzieje, ale znam Scolariego od bardzo dawna. To osoba, która może nas poprowadzić do sukcesu. Aby wywalczyć tytuł musimy wykrzesać z siebie wszystko, co najlepsze. To będzie trudna droga, ale jesteśmy w stanie to zrobić. Ten mecz będzie dla nas bardzo ważny, to walka o coś więcej niż trzy punkty. Nie możemy przegrać.

Ricardo Carvalho

Do dyskusji swoje trzy grosze wtrącił także największy, w mojej opinii, przegrany majowego finału Ligi Mistrzów, Frank Lampard. Piłkarz z pewnością chciał zadedykować zmarłej matce przynajmniej jedno trofeum, jednak Chelsea nie sięgnęła po żadne w poprzednim sezonie – zawsze o krok wyprzedzał ją Manchester United. Jest to jeden z powodów, dla których Anglik jest bardziej zdeterminowany od reszty składu. Powiedział też kilka słów na temat słabszej dyspozycji zespołu w ostatnim czasie (6 remisów na 10 spotkań) oraz wsparciu kibiców, które podczas meczu będzie bardzo ważnym czynnikiem.

Frank LampardOstatnimi czasy straciliśmy kilka głupich punktów. Teraz chcemy uzyskać zadowalający rezultat, ale mecze z Manchesterem są zawsze trudne. Jedziemy tam po zwycięstwo. To będzie niesłychanie ważny pojedynek.

Gdy tracimy kilka punktów zaczyna się rozgłos wokół nas, ale Liverpool i Manchester również zanotowali kilka wpadek. Arsenal cały czas jest za nami. To dotyczy każdego. Teraz zaczynamy nową część sezonu i musimy ją rozpocząć jak najlepiej.

United w swoich szeregach mają klasowych graczy. Rooney to zdumiewający talent, a Ronaldo jest Piłkarzem Roku, może zmienić wydarzenia na boisku w ciągu sekundy. Zawsze ma ciekawe pojedynki z Ashley’em Cole’em, ilekroć gra przeciwko niemu. Ta dwójka jest wielka, ale są jeszcze przecież Tevez i Berbatov.

Poparcie od fanów jest fantastyczne. Po meczu z Fulham mogli być zirytowani, ale znieśli to i bardzo nam pomogli. Wiem, że są czasem rozczarowani, ale cały czas nas wspierają. Musimy się im za to odwdzięczyć.

Frank Lampard

Krótko sprawę skwitował Salomon Kalou, który w rundzie jesiennej wywalczył dla Chelsea remis, strzelając głową bramkę na 1:1 (prowadzenie dla Mistrzów Anglii uzyskał wtedy Ji-Sung Park po dobitce strzału Berbatowa).

Ten pojedynek jest decydujący. Ważne, by utrzymać przewagę, ponieważ jeżeli pozwolisz United dostać się na prowadzenie, to w takiej sytuacji zawsze trudno będzie ich dogonić.

Salomon Kalou

Obaj szkoleniowcy będą mieli do dyspozycji bardzo szerokie składy. W obu drużynach brakuje jedynie dwóch zawodników. W ekipie Manchesteru będą to zmagający się z długotrwałymi kontuzjami Wesley Brown i Owen Hargreaves, a w drużynie Chelsea środkowy obrońca Alex i skrzydłowy Florent Malouda. W zespole z Londynu zagra Petr Cech, który odpoczywał w meczu z Southend oraz kapitan John Terry, któremu skończyła się kara nałożona na niego po meczu z Evertonem. Do składu Mistrzów Anglii po przerwie wracają Rio Ferdinand (przez ostatnie dni był lekko kontuzjowany) i Patrice Evra (zawieszony na cztery mecze za awanturę na Stamford Bridge, która miała miejsce po meczu). Na temat powrotu dwóch obrońców wypowiedział się sir Alex Ferguson.

Sir Alex FergusonRio jest gotowy do gry. Opuścił kilka ostatnich spotkań i dało nam to czas na uporządkowanie jego zdrowotnych spraw. Czuje się bardzo dobrze, trenował z drużyną kilka ostatnich dni i jest coraz lepiej. Jest jednym z najlepszych środkowych obrońców na świecie i jego obecność robi wielką różnicę, ponieważ ma posturę i mentalność odpowiednią dla wielkich spotkań.

Dziś rano trenowało 24 piłkarzy. Patrice [Evra – przyp. Red] będzie najświeższy na boisku w niedzielę. Miał przyjemną przewę, ale wciąż porządnie trenował, wyczekuje tego meczu i to będzie ogromne wsparcie, ponieważ w tym sezonie jest fantastyczny. Także wszyscy będą gotowi w niedzielę, oprócz Wesa [Browna – dop. Red] i Owena [Hargreavesa – dop. Red], co jest bardzo dobrą sytuacją.

sir Alex Ferguson

Spójrzmy na statystyki. Te jednoznacznie przemawiają za Manchesterem United. I choć te wszystkie cyferki w ciągu ostatnich pięciu lat straciły znaczenie (poprzez zmiany w cyferkach na koncie pewnego Rosjanina), to wciąż stanowią dobry omen dla wszystkich sympatyków Mistrzów Anglii. W 153 meczach United wywalczyło 65 zwycięstw, 46 remisów i 41 razy uległo. Strzeliło w tym czasie 245 bramek, tracąc 180. Na własnym boisku MU rozegrało 74 mecze, wygrywając 32, remisując 24 i przegrywając 18. Bilans bramkowy 115:72 na korzyść Czerwonych Diabłów.

Niedzielny mecz będzie z pewnością bardzo ważny, być może jednym z ważniejszych w przeciągu całego sezonu. Oba zespoły mają sobie i kibicom sporo do udowodnienia, choć w gorszej sytuacji wydaje się być Chelsea, która w ciągu ostatnich 6 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach strzeliła mniej bramek, niż Manchester United i gra na wyjeździe. Londyńczycy z pewnością będą chcieli utrzymać swoją wyśmienitą passę – w tym sezonie nie przegrali jeszcze ani jednego meczu na wyjeździe. Manchester United z kolei nie przegrał jeszcze w od sierpnia na własnym sezonie i, zgodnie z zapowiedzią sir Alexa Fergusona, będą chcieli utrzymać 100% skuteczność gry na Old Trafford do końca sezonu.

Myślę, że czeka nas niezwykle emocjonujące, szybkie spotkanie, z wieloma sytuacjami strzeleckimi i zwrotami akcji. Trudno wskazać zwycięzcę, choć myślę, że mimo wszystko Czerwone Diabły wciąż mają nieznaczną przewagę nad rywalem. Na obu drużynach ciąży presja i być może sposób, w jaki obie ekipy poradzą z nią sobie będzie kluczowym czynnikiem sukcesu. W aspekcie piłkarskim najważniejsze będzie opanowanie środka pola i wyprowadzanie z niego szybkich, dokładnych, prostopadłych podań, a także świetne wykonywanie stałych fragmentów gry, co udowodnili zawodnicy Chelsea w meczu na Stamford Bridge. Niestety, ominą nas, zawsze niezwykle ciekawe, pojedynki Cristiano Ronaldo i Ashleya Cole’a na prawym skrzydle. W nadchodzącym meczu Portugalczyk wystąpi na lewym skrzydle (na prawym zobaczymy Ji-Sung Parka), co oznacza, że stanie twarzą w twarz ze swoim rodakiem – Jose Bosingwą. Interesujące może okazać się także to, jak obrońcy United poradzą sobie z Anelką, który strzela bramki z każdej pozycji, w sposób naprawdę nieprzewidywalny (jeśli ktoś nie wie, o czym mówię, odsyłam do spotkania z Blackburn na wyjeździe). Przewiduję twarde spotkanie na granicy przepisów i kilka żółtych kartek. W mojej opinii wynik będzie 2:1 dla United. Strzelcy: dwukrotnie Berbatow dla United i Anelka dla Chelsea.

Na koniec mała ciekawostka. Na oficjalnej stronie Manchesteru United przeprowadzono plebiscyt na najważniejsze wydarzenie związane z londyńską Chelsea. Oto wyniki internetowego głosowania.

1. Spudłowany karny Johna Terry’ego (21.05.2008r.) – niewątpliwie najważniejsza sytuacja w trakcie wszystkich starć obu drużyn w ciągu ostatnich kilku lat. Niezapomniane emocje i nerwy, a także uczucie ulgi, gdy kapitan The Blues przedłużył nasze nadzieje i przyczynił się do sukcesu Czerwonych Diabłów.

2. Obrona strzału Nicolasa Anelki przez Edwina van der Sara podczas konkursu rzutów karnych w Moskwie (21.05.2008r.) – wybuch radości na stadionie, wśród zawodników i kibiców Manchesteru United – był po prostu niesamowity. Reakcja drużyny – krzyk Rio Ferdinanda i Michaela Carricka, łzy Cristiano Ronaldo i uniesione ręce Edwina van der Sara. „Manchester United are the champions of Europe. Again!”

3. Pierwsza bramka Teveza w barwach United (23.09.2007) – Carlos Tevez rozpoczyna swoją strzelecką karierę w Manchesterze Untied strzelając bramkę pięknym szczupakiem po dośrodkowaniu Ryana Giggsa na wprost trybuny Stretford End. Fantastyczny gol, fantastyczny dzień dla Argentyńczyka i kibiców United.

4. Gol Diego Forlana w ostatniej minucie meczu z Chelsea na Old Trafford (18.01.2003r.) – oblężenie bramki Carlo Cudicciniego trwało przez większość meczu, jednak piłka z uporem maniaka omijała jej wnętrze. W ostatniej minucie fantastycznym długim podaniem popisał się Juan Sebastian Veron, a Diego Forlan wykończył akcję wspaniałym wolejem w samo okienko. Majstersztyk w wykonaniu zawodników, którzy nie zrobili wielkiej kariery w Manchesterze.

5. Gol Paula Scholesa przeciwko Chelsea (20.04.2002r.) – świetne zagranie Paula Scholesa, który pokonuje Carlo Cudicciniego w jednej z ostatnich kolejek Premiership. Niestety, Czerwone Diabły musiały wtedy zadowolić się trzecim miejscem, za Arsenalem i Liverpoolem.

Żeby dobrze zakończyć tekst, dostajecie ode mnie skróty spotkania z Chelsea Londyn w finale Ligi Mistrzów – przepisowy czas gry, doliczone 30 minut i konkurs rzutów karnych. Następny film to bramki z ostatniego ligowego spotkania obu drużyn.

Przewiń na górę strony