Nie przegap
Strona główna / Manchester United / Naszym okiem: Aston Villa – Manchester United

Naszym okiem: Aston Villa – Manchester United

Naszym okiem: Aston Villa - Manchester United
Jak do tej pory, Manchester United z meczu na mecz notował zwyżkę formy. Forma rosła, a piłkarze zdobywali dużo pięknych bramek. Czego zatem jeszcze brakowało do całkowitego ustabilizowania formy? Na pewno umiejętności wyjścia z trudnej sytuacji. Dzisiaj i tego nie zabrakło.

Mistrza Anglii na pewno musi charakteryzować walka do końca, o każdy centymetr boiska. Skład Czerwonych Diabłów przed dzisiejszym spotkaniem na pewno mógł nastrajać optymistycznie. Między słupki wrócił Edwin van der Sar, a pozostałe formacje były świetnie obsadzone. Niestety, mecz nie zaczął się tak jak oczekiwali kibice United na Villa Park.

Już po kilkunastu minutach Gabriel Agbonlahor zmusił holenderskiego golkipera do wyciągania piłki z siatki. Świetne dośrodkowanie i chwilowa dekoncentracja obrońców United spowodowały, że młody Anglik nie miał problemów z wykończeniem akcji. Swoją cegiełkę dołożył też Edwin van der Sar, który w moim mniemaniu, powien sobie poradzić z tym uderzeniem.

Mimo że pierwsze kilkanaście minut nie nastrajało optymistycznie, to dalsza część 1 połowy rozwiała wszelkie nadzieje w umysłach piłkarzy Aston Villi. Trzy bramki w ciągu 9 minut to naprawdę wspaniały wyczyn. Na szczególne brawa zasługuje Wayne Rooney, który wykorzystał obie sytuacje jakie miał, po doprawdy pięknych podaniach Naniego i Teveza.

Podobnie Rio Ferdinand – brakowało mi jego bramek w tym sezonie. Futbolówkę w siatce umieścił w stosunkowo mało charakterystyczny dla niego sposób – z półwoleja, obok bezradnego Scotta Carsona. To się nazywa gra do końca!

Podkreślam po raz kolejny – taka właśnie gra charakteryzuje drużyny, które roszczą sobie prawa do tryumfu w angielskiej Premiership. Mądra, skuteczna gra mimo początkowego niepowodzenia. Bardzo dobrze wyglądało to w porównaniu z dzisiejszymi derbami Liverpoolu: The Reds wygrali po naprawdę słabej grze, do tego obie bramki strzelili po rzutach karnych. Myślę, że dopiero teraz, po kilku kolejkach widać, kto ma szanse na mistrzostwo Anglii. Wnioski nasuwają się same.

Druga część gry była już mniej bogata w bramki, co nie znaczy, że nie była ciekawa. Spokojna, mądra tudzież finezyjna gra – tak można określić styl, jaki podopieczni Sir Alexa zaprezentowali w ciągu drugich 45 minut. Przede wszystkim nie dali sobie strzelić bramki, nie pozwolili doprowadzić do nerwowej końcówki.

Po drugie, skrzętnie wykorzystywali błędy drużyny Aston Villi, co dało rezultat w postaci czwartej bramki. Myślę, że zawodnicy z Manchesteru spokojnie mogliby się pokusić o wyższy rezultat, bo mieli ku temu okazje (a szczególnie rzut karny, którego nie wykorzystał Wayne Rooney – a szkoda, bo mógł wówczas zaliczyć hat-tricka). Nie jest to jednak powód do jakiegoś szczególnego zmartwienia, bo trzeba pamiętać o naszej niedawnej passie jednobramkowych zwycięstw.

Jak zatem dalej potoczą się losy Man United w angielskiej Premiership? Najważniejsi rywale nie stracili dzisiaj punktów, ale z pewnością najbardziej zadowoleni mogą być kibice z Old Trafford. Rooney i spółka grają wspaniały futbol, potrafią grać pięknie nawet bez Cristiano Ronaldo i w końcu potrafią wykorzystywać okazje jakie sobie tworzą. Tak gra mistrz Anglii.

  Aston Villa
  Manchester United

Posiadanie piłki

36% 64%

Strzały celne

5 16

Strzały niecelne

6 8

Rzuty rożne

3 9

Faule

8 9

Przewiń na górę strony