Nie przegap
Strona główna / Jak dwóch bramkarzy łopatami machało

Jak dwóch bramkarzy łopatami machało

Słusznie chyba prawili ludzie wieszczący powtórkę z wątpliwej rozrywki, której Manchester United doznawał po odejściu Petera Schmeichela. Problemy z obsadą bramki ciągnęły się od tego momentu na Old Trafford przez długie lata, nie ulegały pod naporem Barthezów, Howardów, Bosnichów tudzież innych Carrollów. Kres mrocznym wiekom położyli sędziwy, jak się natenczas wydawało, Edwin van der Sar i super-rezerwowy Tomasz Kuszczak. Lecz nawet Latający Holender uznał, że czterdziestka to dobry wiek do odejścia ze sceny niepokonanym. I się porobiło.

»5 wniosków po meczu z Blackburn Rovers
» Po co?
» Tomasz Kuszczak żywcem przegiął

Gdy Holendra nie stało

David De Gea przyszedł do United za spore pieniądze, szczególnie w porównaniu z ok. sześciokrotnie mniej wartym Andersem Lindegaardem. Nie trzeba być jasnowidzem, by dojść do tego, który z golkiperów w takiej sytuacji już od startu stoi wyżej w hierarchii. I w sumie nic dziwnego – z zachwytu nad Hiszpanem, a właściwie nad jego talentem, piał niemal cały piłkarski świat, podczas gdy Duńczyka nie wspierał nawet wielki rodak, rzeczony Peter Bolesław. Zresztą przy pomyślnych wiatrach 20-latek może zapewnić spokój między słupkami United na nawet 20 lat.

Ale rzeczywistość kopnęła świat marzeń w Gluteus Maximus już w pierwszym oficjalnym meczu, lecz sytuację uratowali koledzy z pola podobnie jak w dwóch z trzech następujących spotkaniach. Jasnym stało się, że młodzieniaszek wychowany w słonecznej Hiszpanii, musi przystosować się do realiów ligi angielskiej. Realiów, w których piłkarze nie pierdolą się twardo walczą w polu karnym przeciwnika, a bramkarz bez porządnej gry na przedpolu nie istnieje. Dobra, jakoś to będzie, trzeba przetrwać pewien okres, ceną ogrywania się naszej przyszłości będzie parę wpadek. Podejście oczywiście jak najbardziej logiczne.

Łopata w ruch

Koncepcję oczekiwania na bliżej nieokreślony w czasie moment, kiedy o Davidzie będzie można będzie z czystym sercem powiedzieć Jest pewnym punktem zespołu ze stoickim spokojem podkopywał Anders Lindegaard. Konsekwentnie wykorzystywał dawane mu przez Sir Alexa szanse, wpierw w rozgrywkach mniej ważnych (vide: Liga Mistrzów), a następnie także w Premier League. Nie minęło kilka miesięcy, a efekty pracy organicznej Andrzeja pozna nawet ślepy, gdy wpadnie do wydrążonego przezeń dołu.

Co o świadczy o zacnych rozmiarach dołu? Długością niech będzie górowanie nad De Geą w najważniejszych aspektach bramkarskiego rzemiosła na Wyspach – Lindegaardowi nie straszne dośrodkowanie, rozpychanie się łokciami w tłoku niczym babuszki w pościgu za księdzem udzielającym Komunii, a także nie budząca zastrzeżeń gra nogami. Zresztą na linii też sobie porządnie radzi. Za szerokość przyjmijmy współpracę z obrońcami przeradzającą się, co niezwykle ważne, w przywoływanie także dużo bardziej doświadczonych defensorów do porządku, gdy sytuacja tego wymaga. Działa to też w drugą stronę – zdaje się, że Ferdinand i spółka pewniej czują się mając za plecami tak pewnego siebie i swoich racji człowieka niż w przypadku Davida. Najważniejsze jednak – głębokość – czyli skuteczność. Można wskazywać, iż Linda bronił ze statystycznie słabszymi rywalami niż Hiszpan, mimo to pięć czystych kont na pięć ligowych występów musi zrobić pozytywne wrażenie. Zwłaszcza, iż nie pamiętam, by Andrzejowi zdarzył się jakiś poważny moment zawahania tudzież klops innego rodzaju.

Czyż nie wynika z tego, że południowiec prawdopodobnie nie przeskoczy stworzonego na swojej drodze rowu, a wpadłszy do niego, złapie parę porządnych siniaków?

Decyzje, decyzje…

Jasne, że nie. Dawida nie w ciemię bito – zaopatrzył się w saperkę, którą stara się niwelować działania konkurenta. Sęk w tym, że w moim odczuciu, objętość dołu stale się zwiększa; gwałtowniej wtedy, gdy Hiszpan zrobi coś, czego należy żałować – jak w świeżo skopanym starciu z Blackburn Cucumbers Rovers.

Rzucając na chwilę metafory kopaczy – cóż zrobić powinien Sir Alex Ferguson przed kupą nadchodzących spotkań, każdy wie. Z tym, że różni fani, jak się okazuje, wiedzą różne rzeczy. Wydaje się, iż na chwilę obecną Stronnictwo Duńskie wśród kibicowskiej braci jest przy głosie, jakbym nie patrzył, sądzę, że słusznie. Na chwilę obecną w Premier League znajdujemy się w środku morderczej walki z hałaśliwymi sąsiadami o fotel lidera, więc każdy mecz cechuje gęstość porównywalna ze złotem. Zwłaszcza, że atak naszych najbliższych rywali w osobie chociażby Dębowego Bartka Demby Ba powinien spowodować podwójną mobilizację. Nie można ryzykować kolejnych klopsów i ogólnej niepewności z tyłu, dysponując w dodatku zdziesiątkowanym blokiem obronnym. Trzeba postawić na Lindegaarda.

Nie krzycz, HOP*

Zaraz, a kiedy nasza przyszłość ma się ogrywać? Spokojnie, będzie miał czas. Warto, żeby się przekonał, że w klubie klasy Manchesteru United nie ma nic pewnego i to przydatność dla drużyny występuje na boisku, nie kwota odstępnego. Nie muszę chyba tłumaczyć, że najzwyczajniej głupie z punktu widzenia szkoleniowego byłoby ustalenie nawet niepisanej, lecz zamrożonej hierarchii golkiperów. Tu nie ma jednostki wybitnej pokroju Van Der Sara, ba nie ma wybijającej się. Póki co, David De Gea nie pokazał u nas (nie wiem, jak w Hiszpanii, lecz, na nieszczęście dla Iberyjczyka, United występuje na innych szerokościach geograficznych) nic, co mogłoby dowodzić jego wyższości nad Andersem. A zatem nie znajduję na chwilę obecną żadnych solidnych podstaw pod uznawaniem Dawida za lepszego golkipera. Zakładając jednakowoż inne podejście bossa – może dojść do sytuacji, gdzie pewny swego numerouno mimowolnie nie będzie się przykładał jak należy, a jego zastępca odpuści walki również pewny dominacji kolegi z zespołu.

Już słyszę krzyki – trzeba dać Dawidowi pewność siebie, niechże gra regularnie!. Jakiż ma być tego koszt, zapytuję. Dotychczas wtopiliśmy przezeń (owymi osiągnięciami* obarczam rzecz jasna także ichmościów z pola) Champions League i przynajmniej punkt z Blackburn. Ile kolejnych upokorzeń trzeba będzie przełknąć przed końcem okresu przejściowego, którego terminu nie zna nikt? Wolę postawić na Lindę.

Młody jest! Ma czas na osiągnięcie poziomu światowego! Właśnie. Ma czas. A dopóki żyjemy w tych ciekawych czasach, lepiej nie kombinować, tylko stawiać na to, co obecnie jest lepsze. Nie widzę nic złego w wariancie odwrotnym do obecnego – niech De Gea łapie doświadczenie w meczach mniej ważnych, niech tam spokojnie dochodzi do światowego topu. A jak już doń dotrze, bez bólu zmieni Lindegaarda. W każdym razie – ma czas.

Nie można rotować, rywalizacja żle robi Dawidowi! No cóż, mi, wyimaginujcie sobie, źle robi wczesne wstawanie na zajęcia, ale nie oczekuję, że uczelnia specjalnie dla mnie zmieni rozkład zajęć. Należy zrozumieć, iż wygoda De Gei nie musi być jednoznaczne z dobrem Manchesteru United. Kto wie, czy takie doświadczenia z młodości nie zaprocentują w przyszłości? Poza tym – jeśli nie ma cojones i presja go zje – po prostu nie nadaje się do gry z Diabłem na piersi. W końcu – najwyraźniej Andersowi rotacja nie przeszkadza w notowaniu kolejnych dobrych występów. Da się? Da.

Szkot swoje wie

Ostrzegam, padnie stwierdzenie banalne: wszystko w rękach Fergusona. To Sir Alex kieruje koparką zdolną jednym pociągnięciem łyżki wyrównać teren mozolnie urozmaicany przez Andrzeja lub strącić Dawida do pogłębionego wyrobiska. Kwestią sporną pozostaje to, czy na ruchy drążków sterowniczych będą miały wpływ potrzeba chwili, dalekosiężne plany, upór jak w przypadku Bena Fostera, ego szkockiego szlachcica, jego znajomość wartości 18 mln funtów szterlingów czy coś, o czym my, zwykli śmiertelnicy pojęcia mieć nie możemy. Na dzień dzisiejszy za opcję jedynie słuszną uznaję Stronnictwo Duńskie, pozostawiając koncepcje Hiszpańskiej Unii Jedności na inne czasy.

A można było postawić na Tomka…


*HOP – Hiszpana Obrońca Płomienny
**Tak, osiągnięciem. Nie wyjść z grupy Benfiki, Bazylei i Otelulu nie jest tak łatwo.


Kto powinien wystąpić w spotkaniach z Newcastle i Man City?

  • Anders Lindegaard (62%, 154 głosów)
  • David De Gea (27%, 67 głosów)
  • Obaj po razie (11%, 28 głosów)

Wszystkich głosujących: 248

Loading ... Loading ...

Przewiń na górę strony