5 wniosków po meczu z Blackburn Rovers
Manchester United w spotkaniu 19. kolejki Barclays Premier League niespodziewanie doznał drugiej w tym sezonie porażki w lidze. Co dziwne, była to druga porażka na Old Trafford. Dzięki tej wpadce, bo w takich kategoriach należy traktować to spotkanie, rywale zza miedzy mają olbrzymią szansę by oddalić się od Czerwonych Diabłów na 3 punkty.
1. Błędy taktyczne, a także zbyt luźne podejście do spotkania są przyczyną tego, czego dzisiaj doświadczyli kibice United. Ciężko o rozsądną argumentację decyzji Fergusona o wystawieniu Rafaela w środku pomocy. Czym kierował się obchodzący dziś 70-te urodziny Szkot? Nie wiem, jednak był to poważny błąd. Przy tak wielu kontuzjach należy unikać zbytecznego kombinowania. Młody da Silva powinien był od pierwszej minuty grać tam, gdzie jego miejsce, tj. na prawej stronie defensywy. Jego miejsce w środku pola powinien zająć Paul Pogba, niestety Ferguson widocznie bał się postawić na młodego Francuza i zdecydował się na Rafaela, co nie wyszło zespołowi na dobre.
2. Dimitar Berbatow po raz kolejny udowodnił, że zasługuje na miejsce w pierwszym składzie. Choć należy mu się nagana za sprokurowanie karnego (wcześniej powinien był jednak być odgwizdany faul Samby na nim), nie sposób nie chwalić go po tym spotkaniu. 6 bramek w ostatnich 3 występach – ten wynik mówi sam za siebie. Bułgar jest w formie i najwyższy czas z tego skorzystać, tym bardziej, że Hernandez w dalszym ciągu prezentuje się niezbyt dobrze. Na chwile obecną ciężko jest mi sobie wyobrazić by w kolejnych meczach ktoś inny niż Bułgar był partnerem Wayne’a Rooneya w ataku.
3. Zaczynam mieć obawy o formę Michaela Carricka. Gra jako środkowy obrońca mu nie służy, a błędy, które popełnia grając nie na swojej pozycji mogą zachwiać jego pewność siebie. Dyspozycja Anglika będzie kluczowa w kolejnych ważnych spotkaniach, dlatego czym prędzej należy wrócić do tego co było wcześniej. Przy tylu problemach nie możemy sobie pozwolić na stratę Carricka, a raczej jego znakomitej dyspozycji, w jakiej znajdował się od jakiegoś czasu.
4. Najwyższy czas na zmianę warty w bramce. Na stałe. David De Gea na chwilę obecną nie nadaje się do bycia numerem 1 Manchesteru United. I choć nie należy skreślać młodego Hiszpana, to na dzień dzisiejszy Anders Lindegaard jest lepszym i pewniejszym wyborem. David przede wszystkim musi zapomnieć o słonecznej i delikatnej hiszpańskiej grze, a także wybrać się na siłownię i solidnie popracować na treningach nad swoimi mankamentami.
5. Porażka w dzisiejszym spotkaniu jest niczym nokautujący cios prosto w szczękę. Od paru spotkań, mimo długiej listy kontuzjowany United prezentowało bardzo miłą dla oka i skuteczną piłkę, która pozwoliła na zniwelowanie 5-punktowej straty do lidera, Manchesteru City. Oczywiście strata punktów w meczu z Blackburn póki co nie niesie za sobą poważnych konsekwencji, jednak w końcowym rozrachunku może mieć kluczowe znaczenie. Wraz z idącym Nowym Rokiem wszyscy kibice Czerwonych Diabłów powinni sobie życzyć, by tak głupio roztrwonione punkty nie były decydujące na koniec sezonu oraz by Pan Bóg trzymał w zdrowiu ich zawodników, bo bez zdrowia nawet najlepsze umiejętności nie pomogą.
Lubisz ten wpis?
Oceń ten wpis:

(1 głosów, średnia: 4,00 na 5)







Niestety, oglądałem ten mecz ze smutkiem i zdenerwowaniem, jakiego nie miałem chyba nawet podczas meczu z City… Blackburn, drużyna słaba, która nie gra nic w tym sezonie i tak bolesna porażka. Wielka szkoda, bo prawdopodobnie nasz rywal z niebieskiej strony Manchesteru odskoczy w tabeli po raz kolejny. Czas pozbierać się na dobre, zapomnieć o tym co było i przestać nie doceniać rywali takich jak Bazylea czy Blackburn.
To był napisał AX1D. I to jest najważniejszy wniosek z dzisiejszego meczu.
Drugi – to nonszalancja, ale to nie pierwszy raz widzieliśmy.
Trzeci – Linda in, De Gea bench; ale o tym rozpiszę się więcej.
In plus Valencia i to on jest MOTM. Drugi Berba (bo zrobił karnego) – nie ma obecnie innej opcji w ataku niż Roo-Berba. NIE MA! I Fergie powinien sobie to wbić do głowy.
A ja uważam że DeGea jest super, ale musi grac i mieć pewność że jest pierwszy. Bramkarzami nie powinno się rotować. Generalnie mecz zawalił Ferguson a mnie najbardziej podobał się Rafael w drugiej połowie.
De Gea nie tyle musi mieć pewność, że jest pierwszy, ile trzeba go wysłać na siłownię i niech przez kilka miesięcy jej nie opuszcza.
Może to zabrzmi dziwnie, ale coś mi mówiło że z Blackburn lekko nie będzie. Rozluźnienie w zespole i odesłanie na trybuny kilku zawodników „żeby nie kusiło” i podejście że samo się wygra, a potem lament. Przeczucie mnie niestety nie myliło, chociaż tylko remis, bądź wymęczone zwycięstwo brałem pod uwagę a tu klęska totalna… Kocham Fergusona, ale jego zamiłowanie do ryzykowania wczoraj go zgubiło i nie mogę tego przeboleć. Przedziwne decyzje kadrowe i ślepa wiara że każdy zawodnik United może grać co najmniej na trzech pozycjach równie efektywnie to jakiś nonsens. Dodatkowo ławka rezerwowych, przepraszam za określenie „statystów”. Niedługo będzie można obstawiać mecze United z najsłabszymi rywalami ze wskazaniem na tych drugich. Pojęcie moje przechodzi jak ktoś taki jak Ferguson może tak lekceważyć rywali i to raz za razem.
Nie zgadzam się co do zmiany bramkarza.De Gea broni bardzo obrze jak na pierwzy sezon w barwach MU i niejednokrotnie ratował nas z opreji.Ni mówię tu ze Lindegaard jest słaby jak polsiver bo jest też bardzo dobrym bramkarzem ale każdy bramkarz czasem popełnia błedy nawet taki ktos jak Van Der Sar czy Casillas.Przyczyną porażki jest zlekceważenie rywala i zbyt kombinacyjny skład
Ech, moje przeczucia co do De Gea’y się sprawdziły, za młody i zbyt delikatny na Premiership. Dobrze City właśnie przegrało.
1 Co to był za skład
2 Obrońca w pomocy pomocnik w obonie
3 Mecz jak sprzed kilku tygodni czyli wyjść na boisko i liczyć, że przeciwnik strzeli samobója, który da MU zwycięstwo… Dobija mnie takie zachowanie, ponieważ przez to tracimy szansę aby być liderem itd.
4 Jak musimy wygrywać by odrabiać straty to jakoś idzie ale jak musimy utrzymać swoje miejsce lub je poprawić to już nie idzie tak dobrze
5 Jestem pijany po sylwestrze i nie powinienem nic pisać ale już jest za późno bo kasować mi się nie chce
Zgadzam się z przedmówcami. Jeszcze w poprzednim sezonie wystawianie ryzykownego składu na potencjalnie słabszych rywali odbywało się jakoś tak nieśmiale, głównie w LM, jak sięgam pamięcią. Tym razem Ferguson poszedł dalej, jak uda mu się jakiś mały eksperymencik (od 20 min. meczu z Wigan 3 nominalnych obrońców na boisku), to następnym razem jedzie na całego. Chyba liczył na to, że zdezorientuje przeciwnika bardziej niż własny zespół wystawiając Rafaela! w pomocy.
Liczyłem na to, że jak City dopadnie kryzys, co wiedziałem że w końcu nastąpi, to odsadzimy ich na parę punktów. Pozostaje nadzieja, że taka oszczędność składu w wykonaniu Fergusona sprawi, że końcówka sezonu będzie w naszym wykonaniu naprawdę ognista. Póki co mamy drugi po początku sezonu zryw i wysokie wygrane, a potem bylejakość i zbyteczne straty punktów.